Wszystko co chciałabym Ci powiedzieć, gdybyś chciał posłuchać - Anna Bejrowska - ebook

Wszystko co chciałabym Ci powiedzieć, gdybyś chciał posłuchać ebook

Anna Bejrowska

5,0
40,38 zł

lub
Opis

On i Ona. Relacja, która skończyła się nagle, bez wyjaśnienia. Po kilku latach ponownie się spotykają, mając szanse od życia, na wyjaśnienie niedomówień. Czy to przeznaczenie, czy przypadek spowodował, że los ponownie ich ze sobą połączył? Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się: "co by było gdyby?", ta książka jest dla Ciebie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 39

Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0



Anna Bejrowska

Wszystko co chciałabym Ci powiedzieć, gdybyś chciał posłuchać

Fonts by «ParaType»

Projektant okładkiDominika Chilońska (instagram: diya._.draws)

IlustratorDominika Chilońska

© Anna Bejrowska, 2020

© Dominika Chilońska (instagram: diya._.draws), projekt okładki, 2020

© Dominika Chilońska, ilustracje, 2020

On i Ona. Relacja, która skończyła się nagle, bez wyjaśnienia. Po kilku latach ponownie się spotykają, mając szanse od życia, na wyjaśnienie niedomówień. Czy to przeznaczenie czy przypadek spowodował, że los ponownie ich ze sobą połączył?

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się: Co by było gdyby? Ta książka jest dla Ciebie.

ISBN 978-83-8221-484-0

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Dla tych, którzy nadal czekają

„bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej

niektórzy umierają — to znaczy już wiedzą

miłości się nie szuka jest albo jej nie ma

nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek

są i tacy co się na zawsze kochają

i dopiero dlatego nie mogą być razem

jak bażanty co nigdy nie chodzą parami”

— Ks. Jan Twardowski

17.04.2017

Nie planowałam Cię. Byłeś jak szczęście, które schowało się za rogiem. Przekroczyłam Twój próg niechcący.

Byłeś mi niechcianym szczęściem. Nadzieją, pochodnią, uśmiechem. I teraz kiedy mnie taką rozpaloną na Ciebie zostawiasz — nie wiem co począć. Jak wytłumaczyć ludziom dlaczego tak świecę pomimo bólu. Co mam im powiedzieć, kiedy odsunie mi się rękaw niepostrzeżenie. Nie mam przecież kota, na którego mogłabym te rany zrzucić.

Mówisz: Odpocznijmy od siebie. Wybacz, ale moje serce to nie drzwi by był w nich ciągły przeciąg. Zamknij je jeśli chcesz, tylko potem już nie wracaj. Jeśli po Tobie ma zostać ból to chcę go dobrze zapamiętać. Chcę pamiętać ostatnią emocję, którą po sobie zostawiłeś. Bo tylko ona była nieplanowana, więc szczera.

Myślałam, że będziesz. Ty, który wiesz jak trudno pogodzić się z życiem. Ty, który sam przez to przeszedłeś. Wystarczył Twój wzrok, a czułam się spokojniejsza. Czułam, że z Tobą u boku dam radę. Twoje milczenie pozwalało mi na ból, który tak trudno było okazać samej sobie. Twoje współczucie pomagało uspokoić nerwy. Przytulałam się do Twoich ramion i koiłam swoje lęki. I chciałam wierzyć, że zasługuje na taką czułość od Ciebie jak Twoje psy.

A potem wracałam do rzeczywistości. Robiło się nagle szaro. Smutno. Zimno.

Szczerość pukała do mojego zdrowego rozsądku, prosiła o wysłuchanie. Wiele razy spychałam ją na bok, zrzucałam z chodnika. Zawsze jednak znalazła sposób i przypominała mi o swojej wartości.

Przyszedł zatem czas, by wziąć ją za rękę. Spotkaliśmy się i opowiedziała Ci wszystko. Nie wierzyłam, że zostaniesz. Ludzie zawsze ode mnie odchodzą, bo zawsze wybierają siebie. Lubię to. Nie mam przynajmniej złudzeń, że coś znaczę. Wolę nie znaczyć nic dla Ciebie niż znaczyć tylko powierzchownie.

Chciałabym byś zrozumiał jedną rzecz: ja na Ciebie czekałam. Pomiędzy jednymi a drugimi miłościami byłeś jak niedokończona książka. Dużo tych książek miałam na półce, ale zazwyczaj zaglądałam do nich tylko z sentymentu. Ciebie byłam zbyt ciekawa. Zaintrygowana tym co mogłoby być gdybyśmy tylko się o to postarali?

I przyszła szansa na odpowiedź w najmniej spodziewanym momencie.

Zawsze przychodzisz w nieodpowiednim momencie

— powiedziałbyś.

My jesteśmy nieodpowiedni, nie moment

— odpowiedziałabym.

Chciałabym uwierzyć, że szybko mi przejdziesz. Tak jak zjawiłeś się nagle tak i smutek po Tobie powinien odejść szybko. Cierpienia jednak nie są adekwatne do ilości spotkań. Boli bardziej, kiedy rzadziej kogoś spotykasz. Myślimy wtedy ile straciliśmy pięknych chwil.. i zatyka to nam serce.

Tak bardzo tęsknię za Tobą. Oglądam się za każdym granatowym autem. Nie kojarzę marek tylko kolory, a że kolory i słabo rozpoznaję to i za czarnym kolorem się rozglądam. Wyobrażam sobie, że mnie obserwujesz, że ciągle przy mnie jesteś — w każdym moim czynie jest skrawek ciebie. Czy umiesz pojąć to uczucie?

Nagle dopada mnie jednak teraźniejszość — jak zła starucha w bajce podaje mi zatrute jabłko. Na dno żołądka spada ciężki kamień, oplata mnie ból tak mocny, że jedyne na co mnie wtedy stać to przytulić się do siebie. Tulę więc, zwijam się w kłębek i przeczekuje. Pozwalam się sobie rozpaść, ból jest nie do wytrzymania. I kiedy myślę już, by dotknąć ostrza noża to jest… przychodzi to niespodziewane ukojenie. Mija burza we mnie, mija fala rozpaczy. Kłuje pod sercem dalej, ale wraca mi normalny oddech, kołdra ociepla ciało.

Przeżyłam — myślę i za każdym razem się dziwię.

Musimy od siebie odpocząć konsekwentnie i na długo. I to zrobimy.

Zawsze o swoich decyzjach piszesz jakby były i moje. To mnie zadziwia. Przecież nie chciałam się żegnać, nie chciałam byś odchodził. Chciałam by nasze burze, choć trudne do ujarzmienia — przytuliły się nawzajem. Dałeś sobie jednak prawo ocenić sytuację i pokierować nią.

Dlaczego?

18.04.2017

Najgorsze