Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Morze od wieków skrywało sekrety.
W jego głębinach spoczywały zatopione skarby, dawne historie i tajemnice, których nie potrafił odgadnąć żaden człowiek. Czasem jednak wystarczy jeden poranek, jeden zarzucony w wodę sieć lub jedno przypadkowe znalezisko, by los odmienił się na zawsze.
Zapraszamy do wysłuchania baśni „Rybak i Geniusz” ze zbioru Klechdy sezamowe autorstwa Bolesław Leśmian.
To opowieść o ubogim rybaku, który każdego dnia wypływa na morze w nadziei na skromny połów. Nie szuka bogactw ani sławy — pragnie jedynie uczciwie zarobić na życie. Pewnego dnia jego sieć wydobywa jednak coś zupełnie niezwykłego: starą, tajemniczą butlę zamkniętą pieczęcią.
Gdy pieczęć zostaje zdjęta, z wnętrza wydobywa się potężny Geniusz — istota obdarzona niewyobrażalną mocą, lecz również gniewem nagromadzonym przez długie lata niewoli.
Od tej chwili rozpoczyna się niezwykła gra rozumu, odwagi i charakteru.
Bo jak pokonać przeciwnika, który przewyższa człowieka siłą?
Jak ocalić życie, gdy magia obraca się przeciwko temu, kto ją uwolnił?
I czy spryt może okazać się potężniejszy niż najpotężniejsze zaklęcia?
To baśń pełna napięcia, humoru i mądrości. Historia, która przypomina, że największą siłą człowieka nie zawsze są mięśnie czy bogactwo, lecz rozsądek, cierpliwość i umiejętność zachowania zimnej krwi w najtrudniejszych chwilach.
✨ Dostępna jako audiobook oraz ebook
Nowoczesna, bogato udźwiękowiona interpretacja pozwala usłyszeć szum fal, oddech morza i głos istoty przybyłej z krainy magii. Każdy dźwięk prowadzi słuchacza głębiej w świat Orientu, gdzie rzeczy niemożliwe stają się rzeczywistością, a zwykły człowiek może stanąć twarzą w twarz z potęgą większą niż całe królestwa.
To opowieść dla młodszych i starszych.
Dla miłośników przygód i baśniowych tajemnic.
Dla wszystkich, którzy wiedzą, że prawdziwa mądrość bywa największym skarbem.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 34
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
© 2026 4P Acoustic sp. z o.o.
Wszelkie prawa zastrzeżone.Niniejsza publikacja jest chroniona prawem autorskim. Żadna jej część nie może być powielana, reprodukowana, rozpowszechniana ani przetwarzana w jakiejkolwiek formie — elektronicznej, mechanicznej, kserograficznej, nagraniowej lub innej — bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy.
ISBN: 978-83-68669-67-1
Wydanie IWarszawa 2026
Wydanie elektroniczne (EPUB)
Wydawca:4P Acoustic sp. z o.o.
Tytuł: Klechdy sezamowe. Rybak i geniusz.
Autor: Bolesław Leśmian
Opracowanie redakcyjne: 4P Acoustic
Skład i opracowanie edytorskie: 4P Acoustic
Wszelkie znaki towarowe, nazwy własne i marki użyte w publikacji należą do ich prawnych właścicieli.
Bolesław Leśmian
Był pewien rybak ubogi i pracowity. Miał żonę i czworo dzieci. Mieszkał w nędznej chałupie i co dzień chodził na połów ryb nad morze. Zarzucał sieć tylko cztery razy dziennie, gdyż taki miał dziwny obyczaj.
Pewnego razu szedł z siecią na plecach w stronę morza i tak, idąc, śpiewał:
*Dziwny rybak ze mnie,*
*Żal się Panie Boże!*
*Cztery razy tylko*
*Sieć zarzucam w morze.*
*Cztery razy w morzu*
*Szczęścia chcę próbować,*
*Bo tylko do czterech*
*Potrafię rachować.*
*A teraz opowiem*
*Słońcu na błękicie,*
*Jak mego rachunku*
*Uczyłem się skrycie.*
*Jeden księżyc w niebie*
*Świeci na obłoku,*
*Drugi — na jeziorze,*
*Trzeci — w moim oku.*
*Więc razem trzy czynią:*
*Jeden — drugi — trzeci,*
*Liczę zaś do czterech,*
*Bo mam czworo dzieci!*
Jakiś wróbel, siedząc na drzewie, przysłuchiwał się uważnie piosence rybaka. Gdy rybak skończył, wróbel strzepnął ze skrzydeł rosę, otworzył dziobek i odpowiedział:
*Rybaku, rybaku,*
*Szczęścia tobie życzę!*
*Ty liczysz do czterech,*
*Ja do pięciu liczę.*
*Mógłbym wytłumaczyć*
*Małemu dziecięciu,*
*Jak się nauczyłem*
*Rachować do pięciu.*
*Skrzydła moje pędzą*
*W cztery strony świata,*
*Bo po całym świecie*
*Każdy wróbel lata.*
*Więc mi liczba cztery*
*Wykreśla się cudnie*
*Na wschód i na zachód,*
*Północ i południe.*
*Cztery świata strony,*
*Cztery świata kąty,*
*Liczę zaś do pięciu,*
*Bo sam jestem piąty!*
Zdaje się, że rybak nie rozumiał tej piosenki wróbla, bo szedł dalej w milczeniu i nawet na wróbla nie spojrzał. Tymczasem z dala już zabłękitniało morze, zaszumiały fale i powiał wiatr, zapachem morskiej wody przesycony.
Rybak stanął na brzegu i zarzucił sieć do wody. Po chwili wyciągnął ją, ale bardzo posmutniał, bo zamiast ryb ujrzał na dnie sieci piasek morski. Zarzucił więc sieć po raz wtóry i znowu wyciągnął, lecz nadaremnie, gdyż tym razem sieć napełniła się tylko trawą morską.
Westchnął rybak i pogrążył sieć w morzu po raz trzeci, lecz znów na próżno, bo na dnie sieci tylko ił morski osiadł.
— Nie szczęści mi się dzisiaj! — zawołał rybak. — Dzieci w domu na obiad czekają, a ja dotąd ani jednej ryby nie złowiłem! Już trzy razy sieć zarzuciłem, więc tylko raz jeszcze, ostatni raz mogę ją zarzucić! Jeśli i tym razem nic nie złowię, to trzeba będzie cały dzień głodować.
Rybak zarzucił sieć po raz czwarty i ostatni. Sieć pogrążyła się w morzu, a rybak, patrząc na nią, mówił:
— W morzu odbija się niebo, pełne słońca i obłoków. Sieć moja pogrążyła się nie tylko w morzu, lecz i w tym niebie, które się w wodzie odbiło. Bóg zaś przebywa wszędzie — i w niebie prawdziwym, i w niebie odbitym na fali, więc widzi moją sieć i ryby, które dookoła sieci krążą. Boże, który przebywasz w niebie, odbitym na fali, pobłogosław sieć moją i rozkaż rybom, aby się w sieci zgromadziły!
Rybak westchnął głęboko i chwycił za sieć, aby ją na brzeg wyciągnąć. Wówczas uczuł, że sieć jest ciężka, więc uradował się bardzo, sądząc, że złowione ryby tak ciążą.
Co prędzej wywlókł sieć na brzeg i zajrzał do jej wnętrza, lecz zamiast ryb zobaczył małą szkatułkę miedzianą. Wyjął natychmiast szkatułkę i począł się jej przyglądać.
Szkatułka była na głucho zamknięta i miała na sobie pieczęć ze znakiem sygnetu.
Rybak, zdjęty ciekawością, zerwał pieczęć, otworzył szkatułkę i zajrzał do wnętrza.
Na razie nic nie zobaczył. Szkatułka była pusta. Po chwili wszakże z wnętrza szkatułki zaczęła się dobywać mgła biała. Dobywała się coraz szybciej i coraz swobodniej, aż wreszcie przesłoniła całe morze. Rybak nigdy jeszcze nie widział tak gęstej mgły.
