Wokół zbrodni - Kłodawska Mariola - ebook + książka
NOWOŚĆ

Wokół zbrodni ebook

Kłodawska Mariola

4,5

45 osób interesuje się tą książką

Opis

Okrutni mordercy, którzy żyli tuż obok swoich ofiar.

Estibaliz Carranza po zamordowaniu i rozczłonkowaniu ciał partnerów, trzymała ich szczątki w piwnicy pod swoją lodziarnią.
Gertrude Baniszewski wciągnęła grupę dzieci w zbrodnię, w trakcie której torturowali i zamęczyli na śmierć 16-letnią Sylvię Likens.
Jenelle Potter nakłoniła najbliższych do zabicia młodych rodziców, tworząc fikcyjną postać Chrisa – agenta CIA.
Co się stało z Ann Gotlib, która zaginęła w wieku 12 lat z terenu centrum handlowego w Louisville w stanie Kentucky 1 czerwca 1983 r.?
Mariola Kłodawska, autorka kanału YT KARTOTEKA z właściwą sobie przenikliwością opisuje przerażające sprawy kryminalne, te rozwiązane i te, które czekają jeszcze na odkrycie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 302

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,5 (8 ocen)
5
2
1
0
0
Sortuj według:
okiemmk
(edytowany)

Nie oderwiesz się od lektury

Opinia „na gorąco” zaraz po przeczytaniu! Dałam jej 5/5, ale to nie typ lektury, którą się poleca. Czytacie wiedząc, że to ciężka, przerażająca lektura. Szczegóły bez spoilerów poniżej. Sięgając po książkę z dziedziny literatura faktu „Wokół zbrodni” nie spodziewałam się tak trudnej i emocjonującej lektury. Nie jest to publikacja dla każdego. Jeśli czytujecie książki z tej dziedziny, chcecie znać fakty, drastyczne szczegóły, ale i spojrzeć szerzej na sprawców i ofiary oraz przebieg śledztwa i procesu to ta lektura może Wam przypaść do gustu. Tylko zastrzegam, w niektórych sprawach odnajdziecie ogrom mrożących krew szczegółów jak np. przy sprawie Sylvii Likens, której fragmenty dotyczące przebiegu zbrodni przyznam się pominęłam, gdyż ją znałam i nie byłam w stanie o niej czytać. Jest dla mnie niczym najgorszy horror. Jej przypadek służył jako inspiracja dla autora powieści „Dziewczyny z sąsiedztwa”, a rzeczywistość jest jeszcze gorsza. Do tej pory mimo minionych lat jest to książka, k...
00
Kasia105

Nie oderwiesz się od lektury

Świetnie napisana książka, pasjonująca lektura, trudno było się oderwać. I bardzo kompetentna Autorka, przygotowana perfekcyjnie do napisania takiej książki. Bonus dla Autorki i szacunek za znajomość języka polskiego, i prawidłowe pisanie słowa "sędzia " w stosunku do sędziego kobiety. Standardem bowiem jest błędne pisanie "sędzina " przez innych autorów. Brawo, niecierpliwie czekam na następne książki!
00
Maluska85

Nie oderwiesz się od lektury

Jeżeli lubicie słuchać i czytać o prawdziwych zbrodniach to ta książka jest dla Was. Bardzo dobrze napisana, dokładnie przedstawione fakty, bez zbędnych komentarzy. Szczerze polecam. Czekam na więcej książek Pani Marioli
00

Popularność




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kochanemu Tacie Andrzejowi

w podziękowaniu za:

pierwsze schody do biblioteki,

pierwszy kryminał,

pierwszą sprawę kryminalną…

 

 

 

 

WSTĘP

 

 

W 1953 r. w Indianapolis, w Stanach Zjednoczonych, przyszedł na świat David Bass, przyszły psycholog ewolucyjny i pedagog. W październiku 1965 r., jako jedno z tysięcy dzieci dorastających w największym mieście stanu Indiana, nie wiedział, że jego rówieśnik John Baniszewski Jr. wraz z grupką dzieci torturuje w Indianapolis nastoletnią Sylvię Likens. W 1976 r., gdy John Baniszewski mierzył się z przestępczą przeszłością, dorastający w tej samej miejscowości David Bass ukończył studia psychologiczne i poświęcił się m.in. badaniom nad teorią adaptacji zabójstw. W jednej ze swoich książek The Murderer Next Door: Why the Mind Is Designed to Kill, podpierając się wynikami wieloletnich badań, wykazał, że 91 procent mężczyzn i 84 procent kobiet fantazjowało o zabiciu kogoś przynajmniej raz w życiu. W ciągu ostatnich trzydziestu lat często mnie pytano: Dlaczego interesuję się sprawami kryminalnymi? Upraszczając odpowiedź i nawiązując do wyników badań Davida Bassa: ponieważ chcę się dowiedzieć, dlaczego większość ludzi tylko fantazjuje o popełnieniu zbrodni, a pozostali są zdolni do odebrania życia drugiemu człowiekowi. Fascynuje i nurtuje mnie fakt, iż pomimo ogromnego rozwoju kryminalistyki oraz kryminologii wciąż nie znamy odpowiedzi na wiele pytań. Niewątpliwie wpływ na moje zainteresowanie sprawami kryminalnymi miały doświadczenia z przeszłości. Dorastałam w małym miasteczku, gdzie w latach 70. i na początku lat 80. legenda o czarnej wołdze wciąż była żywa. Początkowo, gdy inne dzieci straszyły mnie, że źli ludzie z tego auta mogą mnie porwać, nerwowo się uśmiechałam i buńczucznie odpowiadałam, że nic a nic się nie boję. Wszystko zmieniło się 16 września 1983 r., cztery dni przed moimi dziewiątymi urodzinami. Dowiedziałam się wtedy, że dzień wcześniej zaginęła mieszkająca nieopodal mnie o rok starsza Ania S.Dziewczynkę ostatni raz widziano bawiącą się po południu na dworze w pobliżu średniowiecznej fortyfikacji okalającej moje miasteczko. Wtedy nie wiedziałam, że psy tropiące doprowadziły śledczych do postoju taksówek, gdzie urwał się ślad. Tego dnia uwierzyłam jednak, że dzieci są porywane i byłam pewna, że Anię zabrali „owi” źli ludzie z czarnej wołgi. Będąc dzieckiem, zastanawiałam się, co jej się przydarzyło i często rozmawiałam o tym z rodzicami. Rodzące się w moim umyśle pytania, które dziś po części ujęte są w definicji kryminologii, podsycane były także podbieranymi tacie kolejnymi egzemplarzami „Detektywa”, a w późniejszym czasie materiałami publikowanymi m.in. w programie 997. Nie jestem dziennikarzem śledczym, toteż zagłębiając się w sprawę kryminalną, zaczynam od zbierania informacji z artykułów prasowych, wywiadów, wiadomości, które pojawiały się w mediach śledzących na bieżąco przebieg danej sprawy. Na końcu sięgam po książki i oglądam materiały telewizyjne. Uzupełnienie informacji dzięki ostatnim źródłom jest bardzo ważne, gdyż na ogół nie mam fizycznego dostępu do akt, a ich twórcy często tak. Zbierane przeze mnie na przestrzeni lat informacje dotyczące prawdziwych zbrodni zaowocowały powstaniem cyklu „Wokół zbrodni”, który publikuję na kanale YouTube Kartoteka, a także oddaniem w ręce Czytelników pierwszej książki o tym samym tytule. To dla mnie bardzo ważna chwila, dlatego dziękuję każdemu, kto sięgając po tę publikację, przyczyni się do tego, że imiona ofiar i ich historie nie zostaną zapomniane.

 

 

 

 

ESTIBALIZ CARRANZA – „EISLADY”

 

 

„…uruchomiła piłę elektryczną. Pomimo przeszkolenia miała spore trudności przy rozczłonkowywaniu ciała. Gdy odcinała kawałki kończyn, piła zahaczała o metalowe wykończenia fotela, które blokowały końcowe rozcięcie tkanek. Pomimo obrzydzenia, jakie wywoływał u niej smród rozkładających się zwłok i widok krwi, kontynuowała”.

 

Esti

 

Meksyk, a dokładnie Estados Unidos Mexicanos, to miejsce pełne kolorów, smaków i niezwykłej historii. Losy Majów na Jukatanie, Azteków i ich imperium ze stolicą Tenochtitlan wciąż rozpalają wyobraźnię i przyciągają do tego kraju rzesze naukowców i turystów. Piękno Meksyku jest niestety także naznaczone krwią i kryzysami. Jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w historii tego kraju była masakra na placu Trzech Kultur, do której doszło w 1968 r. Mieszkańcy Meksyku przez dziesięciolecia borykali się z bezrobociem, rosnącą przestępczością, działalnością karteli narkotykowych i handlem ludźmi. Problemy te uderzały szczególnie w niższe warstwy społeczne. Odkrycie złóż ropy w latach 70. pomogło na chwilę przystopować inflację i utworzyć nowe miejsca pracy, ale na początku lat 80. ceny ropy spadły i destabilizacja społeczna oraz gospodarcza ponownie nabrała rozpędu. Wśród wielu rodzin próbujących przeżyć godnie życie byli także rodzice Esti.

6 września 1978 r. w stolicy Meksyku Armando C.M. L. i Angela Z. przywitali na świecie swoje pierwsze dziecko, prześliczną dziewczynkę: Goidsargi Estibaliz Carranzę Zabalę, nazywaną zdrobniale Esti. Choć rodzice się starali, aby życie ich córki było bezpieczne, kiedy dziewczynka miała 2 lata, próbowano ją uprowadzić, a gdy miała 5 lat, grożono jej śmiercią.W 1983 r. Armando i Angela postanowili dla dobra córki przeprowadzić się z Meksyku do Hiszpanii. Wybrali ten kraj, gdyż pochodziła z niego Angela, dzięki czemu Esti miała podwójne obywatelstwo. Dodatkowo w Meksyku, poza regionalnymi dialektami, mówi się po hiszpańsku, co niwelowało barierę językową i ułatwiło aklimatyzację w nowym miejscu.

Przez kilka lat po przeprowadzce rodzina żyła w maleńkim mieszkaniu, w którym poza nimi mieszkały także babcia i ciocia Esti. Początkowo rodzice Estibaliz nie mieli stałej pracy i zdarzało się, że brakowało im pieniędzy na życie. Estibaliz, choć miała ochotę podokazywać, poprosić o cukierka czy zabawkę, ukrywała swoje pragnienia i potrzeby, aby nie przysparzać rodzicom dodatkowych zmartwień. Armando, który był dziennikarzem i pisarzem, pracował głównie w domu, co zmuszało innych domowników do zachowania ciszy. Zdawać by się mogło, że w małym mieszkaniu, zajmowanym przez czwórkę dorosłych i dziecko, było o to trudno, ale z relacji Esti wiemy, że wszyscy bardzo się starali, gdyż rozumieli, że przetrwanie rodziny zależało od m.in. od wyników jego pracy.W 1987 r. na świat przyszedł brat Esti, Aiton. Z biegiem lat Armando zyskał uznanie jako lokalny dziennikarz, psycholog, specjalista od tradycji Azteków i autor książek o życiu, także tym duchowym, Inków, Majów i Azteków. Rodzina Estibaliz po latach ciężkiej pracy awansowała do klasy średniej. Jednak choć status rodziny bardzo się poprawił i rodziców było stać na rozpieszczanie dzieci, Esti nie potrafiła przełamać wyuczonego skrywania pragnień i potrzeb. Pytana o te drugie, deklarowała, że niczego nie potrzebuje.

Na jej psychice poza próbą porwania i grożenia jej śmiercią kładły się cieniem także inne sytuacje. W wieku 9 lat była molestowana, a gdy miała lat 16 lat, została zgwałcona. Nauczona być cicho i nie martwić innych swoimi problemami latami ukrywała traumatyczne przeżycia przed bliskimi.

Ukończywszy z wyróżnieniem szkolę średnią, Estibaliz rozpoczęła studia na uniwersytecie w Barcelonie. Marzyła o kilku kierunkach, w tym o medycynie, ale zgodnie z wolą ojca poszła na ekonomię. Na pierwszym roku studiów związała się ze swoją pierwszą miłością. Nie był to udany związek, partner szybko ją sobie podporządkował. Nie liczył się z jej uczuciami, wychodził, kiedy chciał, nie informując jej, dokąd idzie i kiedy wróci. Często bez niej imprezował i stale zaniżał jej samoocenę. Esti liczyła na to, że po uzyskaniu dyplomu wszystko się zmieni. Marzyła o stabilizacji, dzieciach, ale chłopak wyśmiał jej plany i zaznaczył, że nie zamierza zakładać z nią rodziny. Jednocześnie, choć nie planował z nią przyszłości, nie pozwalał jej odejść[1]. Młoda kobieta czuła się upokorzona, nic niewarta i uwięziona.

Nie potrafiąc definitywnie zakończyć związku, zaczęła fantazjować o tym, jak wyglądałoby jej życie, gdyby go zabiła. Brała pod uwagę uszkodzenie hamulców w samochodzie lub popsucie instalacji gazowej w jego domu. Powstrzymało ją to, że mieszkał z matką, której nie chciała skrzywdzić. Z upływem lat podejście Esti do problemów się nie zmieniło, wciąż ukrywała przed bliskimi wszystkie rozterki i myśli. Nawet gdy borykała się z anoreksją, została drugi raz zgwałcona i po traumatycznych przeżyciach miała myśli samobójcze, próbowała ze wszystkim radzić sobie sama. Nie mogąc wyrwać się z toksycznej relacji i bojąc się ewentualnej kary za morderstwo, postanowiła uciec.

 

Niemcy i Austria

 

W 2001 r., korzystając z oferty międzynarodowej agencji, która umożliwia zamieszkanie u wybranej rodziny w zamian za opiekę nad dziećmi, Esti wyjechała do Niemiec. Znała już trochę język niemiecki i uznała, że dzięki temu rozwiązaniu uwolni się od chłopaka i przy okazji podszkoli język. W ciągu zaledwie trzech miesięcy Esti opanowała niemiecki w stopniu komunikatywnym. Po wyprowadzeniu się od goszczącej ją rodziny przez krótki okres mieszkała w Monachium, a następnie przeprowadziła się w okolice Norymbergi. Tam zatrudniła się w lodziarni, w której poznała swojego pierwszego męża.

 

Holger Holz

 

Holger Holz pojawił się w jej miejscu pracy, aby przedstawić właścicielowi ofertę sprzętu chłodniczego. Gdy wszedł do środka, zauważył stojącą za ladą piękną kobietę– niską, szczupłą, o jasnooliwkowej cerze, dużych brązowych oczach i długich brązowych włosach skręconych w loki – która momentalnie skradła jego serce. Podczas pierwszej rozmowy dowiedział się, że jest od niego młodsza o czternaście lat, ma meksykańsko-hiszpańskie pochodzenie, a w Niemczech mieszka dopiero od kilku miesięcy. Holger był wysokim blondynem,ważył około 100 kilogramów. Choć na upublicznionym w internecie zdjęciu ma w ramach ochrony wizerunku zamazane oczy, to widać jego szczery, przyjazny uśmiech. Gdy tylko Esti odwzajemniła jego uczucie, postanowili się pobrać. Po ślubie zamieszkali wspólnie w Berlinie, rodzinnym mieście Holgera. Większość znajomych wspomina mężczyznę jako miłego, uduchowionego i spokojnego człowieka. Poszukując swojego miejsca, odnalazł je we wspólnocie Hare Kryszna. Według Esti ich małżeństwo bardzo szybko przestało być szczęśliwe. Holger zabrał jej dokumenty, aby nie mogła wyjechać, i zmusił ją do przejścia na gaudija wisznuizm. Gdy w Berlinie znalazła pracę w lodziarni, zabierał jej wszystkie zarobione pieniądze. Zaczął ją źle traktować i jak poprzedni partner wykorzystywał jej uległość. Poza problemami w domu Esti nie miała także lekko w pracy. Szef ją wyzyskiwał, nie szanował jej przerw, zabraniał korzystać z toalety. Czara goryczy przelała się, gdy po miesiącach pracy, której nic nie można było zarzucić, odmówił jej podwyżki. Carranza zaczęła fantazjować o tym, jak mogłaby go za to ukarać. Ponownie rozważała zamordowanie człowieka. Po wnikliwej analizie uznała, że najmniej podejrzane byłoby podpalenie. Przed realizacją planu powstrzymał ją strach przed więzieniem i przeprowadzka.

Ponieważ Holger znał się na sprzęcie chłodniczym, a Esti miała doświadczenie w prowadzeniu lodziarni, od jakiegoś czasu marzyli o tym, aby otworzyć własny biznes. Kiedy Holz stracił pracę i otrzymał odprawę, razem z oszczędnościami mieli dość pieniędzy, aby zrealizować plany. Znaleźli odpowiednie miejsce i w 2005 r. przeprowadzili się do Wiednia. Duży lokal z kilkoma pomieszczeniami technicznymi i przynależną piwnicą mieścił się w kamienicy przy ulicy Oswaldgasse 2, położonej pół godziny drogi od centrum stolicy. Aby znaleźć się w lodziarni, należało wejść z ulicy przez drewniano-szklane drzwi, które prowadziły do korytarza. Po lewej stronie znajdowało się wejście do salonu fryzjerskiego, a po prawej do miejsca nazwanego przez Holgera: Lodziarnią Schleckeria. Z tej samej klatki korzystali także mieszkańcy budynku. Jedne z drzwi pod klatką schodową prowadziły do rozległej piwnicy. Każda z osób opłacających mieszkanie lub lokal w tej kamienicy miała przydzieloną w niej komórkę. Jednak nie wszystkie z nich były przypisane do konkretnej osoby i część stała pusta.

Esti i Holger, realizując swoje marzenie, zadbali o ładny wystrój, dobrej jakości lody i zatrudnili pracowników, aby lokal mógł być otwarty cały tydzień. Niestety pomimo starań lodziarnia nie przynosiła oczekiwanych zysków. W 2006 r., aby zminimalizować koszty, przerobili kilka pomieszczeń technicznych na małe mieszkanie. Nie było to przytulne miejsce. Pomieszczenia, w których zamieszkali, nie miały okien ani ciepłej wody. Musieli korzystać z toalety przeznaczonej dla klientów. Był to bardzo trudny okres dla Esti, jednak bardziej od problemów finansowych martwiły ją te związane z Holgerem. Czuła się całkowicie zdominowana przez męża, który dodatkowo nie okazywał jej szacunku nawet przy pracownikach. Choć z całych sił starała się mu przypodobać, poniżał ją, a wolny czas spędzał, grając w internecie lub chodząc na strzelnicę. Jednak największy cios zadał jej, oznajmiając, że nie chce mieć dzieci, o których tak marzyła. Estibaliz Carranza ponownie znalazła się w potrzasku. Nie chciała być dłużej z Holgerem, ale też nie chciała być sama. Jak później wyznała, była uzależniona od bycia z kimś. Samotność ją przerażała. W 2007 r. Lodziarnię Schleckeria odwiedził sprzedawca maszyn do lodów – wysoki, ciemnowłosy Manfred Hinterberger. Rozwiedziony mężczyzna był od niej o dwadzieścia lat starszy. Zaczęła się z nim potajemnie spotykać, ale bardzo szybko sobie uświadomiła, że ponownie trafiła na faceta, który nie traktował jej tak, jak na to zasługiwała. Manfred ku rozpaczy Esti zakończył burzliwy romans. Tymczasem Carranza zdobyła się na odwagę i zażądała rozwodu. Holger się zgodził, ale postawił warunek – wyprowadzi się, dopiero gdy go spłaci. Rozwód otrzymali w 2008 r., ale zgodnie z umową wciąż mieszkał na tyłach lodziarni. Esti zaczęła oficjalnie randkować jeszcze przed finalizacją rozwodu. Na początku 2008 r. poznała młodego fizyka jądrowego. Planowała zacząć z nim nowe i spokojne życie, nie było jej jednak stać na spłatę Holgera. Wskutek tego po pracy wciąż musiała znosić zachowanie byłego męża. W jednej z książek opisała swoją bezradność jako uczucie pogłębiającej się duszności, którą odczuwasz, gdy ktoś zarzuca ci na głowę reklamówkę z folii i ją zaciska, przez co zaczyna ci brakować powietrza i wiesz, że musisz się uwolnić, inaczej zginiesz.

 

Zabójstwo Holgera Holza

 

27 kwietnia 2008 r. przez całe przedpołudnie przetwarzała w myślach zachowanie byłego męża, który nieustannie ją krytykował i obrażał. Ponieważ była to niedziela, od rana ciężko pracowała. Około 15.00 postanowiła chwilę odpocząć. Kiedy weszła do znajdującego się za zapleczu mieszkania, zobaczyła, że Holger gra na komputerze. Doszło między nimi do ostrej wymiany zdań, po których mężczyzna założył z powrotem słuchawki i wrócił do gry. Kiedy to zrobił, Esti podeszła do półki na książki, gdzie leżał nabity pistolet, wzięła go, odbezpieczyła i zaczęła zbliżać się do siedzącego tyłem do niej mężczyzny. Holger skupiony na grze nic nie słyszał. Esti podeszła tak blisko, że lufa beretty kalibru .22 znalazła się zaledwie dziesięć–dwadzieścia centymetrów od jego głowy. Nacisnęła spust dwa razy, pociski trafiły Holza w tył głowy. Gdy ofiara osunęła się na biurko, stanęła z boku i dla pewności strzeliła jeszcze raz, tym razem w prawą skroń. Po oddaniu strzałów była jak zamroczona, usiadła i czekała na policję. Była pewna, że odgłosy strzałów były słyszane na zewnątrz i zaraz ktoś przyjdzie, żeby zabrać ją do aresztu. Tak się jednak nie stało. Mijały kolejne minuty i nikt się nie zjawił. Z letargu wyrwał ją dźwięk telefonu. Pracownik poinformował ją, że jest potrzebna w sklepie. Carranza zmieniła ubranie, poprawiła włosy i przybrała wyraz twarzy, jakby nic się nie stało, weszła do lodziarni i przekazała personelowi dyspozycje. Następnie wykąpała się i metrem pojechała do mieszania swojego chłopaka. Spędziła z nim miły wieczór, słowem nie wspomniawszy, że zamordowała człowieka.

Przez dwa dni Esti chodziła do pracy jak gdyby nigdy nic i spotkała się ze znajomymi. W tym czasie zamordowany Holger wciąż siedział w fotelu. Wiedziała, że musi się pozbyć jego ciała, i doszła do wniosku, że najprościej będzie spalić zwłoki w fotelu. Próba się nie powiodła, gdyż ogień szybko zgasł. Zaniepokojeni sąsiedzi, którzy zobaczyli dym i poczuli smród, wezwali straż pożarną. Kiedy strażacy zapukali do drzwi Esti, powiedziała im, że przypaliła jedzenie. Uwierzyli jej i odjechali. Ciało zamordowanego mężczyzny przez kilka kolejnych dni rozkładało się w fotelu. Holz w ostatnim okresie przytył i w chwili śmierci ważył 130 kilogramów, drobna zabójczyni nie była więc w stanie przenieść jego ciała sama, dlatego postanowiła je rozczłonkować. Sue Black w Co mówią zwłoki rozróżnia pięć typów rozczłonkowania ciała. Defensywne – morderca chce jak najszybciej pozbyć się ciała ofiary. Agresywne – mordercy nie wystarcza sam akt odebrania życia, chce jeszcze okaleczyć ofiarę. W tym wypadku często sprawca okalecza ofiarę jeszcze za życia. Ofensywne – popełniane przez sadystów chcących zadać ból ofierze lub w celu zaspokojenia popędu seksualnego. Nekrofilowe – nie zawsze związane z morderstwem, u jego podstaw może być kanibalizm, fetyszyzm, chęć zachowania części ciała jako trofeum. I ostatnie, gdy morderca okalecza ciało w celach przesłania wiadomości lub ostrzeżenia. Patrząc na ten podział, działania Carranzy najbliższe są rozczłonkowaniu defensywnemu. Kiedy kobieta uznała, że jedynym sposobem na pozbycie się ciała Holgera jest pocięcie go na kawałki, poszła do sklepu z narzędziami, wybrała piłę elektryczną i poprosiła pracownika sklepu o szybkie przeszkolenie, jak się jej używa. Czwartego lub piątego dnia po zabójstwie Esti uruchomiła piłę elektryczną. Pomimo przeszkolenia miała spore trudności z rozczłonkowywaniem ciała. Gdy odcinała kawałki kończyn, piła zahaczała o metalowe wykończenia fotela, które blokowały końcowe rozcięcie tkanek. Pomimo obrzydzenia, jakie wywoływał u niej smród rozkładających się zwłok i widok krwi, kontynuowała. Po tym jak nieudolnie odcięła głowę, zahaczając o kawałek szczęki, postanowiła nie rozcinać torsu. Wszystkie części ciała włożyła do worków na śmieci i wsadziła do stojącej na zapleczu zamrażarki. Następne tygodnie poświęciła na sprzątanie mieszkania. W tym czasie wciąż chodziła do pracy i spotykała się z ówczesnym partnerem. Ponieważ Holger w ostatnim okresie przed zniknięciem rzadko bywał w pracy, dopiero po kilku dniach zauważono jego nieobecność. Kobieta pytana o byłego męża mówiła, że wyjechał do rodzinnego miasta albo do wybranej wspólnoty Hare Kryszna. Holz nie miał bliskiego kontaktu z nieliczną rodziną, nikt go więc nie szukał. Jesienią 2008 r. Esti zrozumiała, że pomimo niskiej temperatury rozkład zwłok wciąż postępuje. W obawie, że wzmagający się odór może doprowadzić do ujawnienia popełnionej przez nią zbrodni, postanowiła dokładniej zabezpieczyć szczątki byłego męża i ukryć je „pod lodziarnią” w nieużywanej przez nikogo części piwnicy. Kupiła kłódkę, beton i przystąpiła do działania. Wyciągała z zamrażarki odcięte części kończyn, po czym wkładała je do metalowych pojemników na lody, zalewała rozmieszanym wcześniej betonem i po kolei wynosiła do piwnicy. Tors i przymarzniętą do dna głowę, której nie mogła wyjąć, postanowiła zostawić w zamrażarce. Włożyła do niej także piłę elektryczną, którą wcześniej rozczłonkowała ciało, po czym wszystko zalała betonem. Gdy skończyła, poprosiła dwóch swoich pracowników o pomoc w zniesieniu zamrażarki do piwnicy. Poinformowała ich, że wredny klient zniszczył jej sprzęt, a policjanci, którym to zgłosiła, kazali jej zachować zamrażarkę jako dowód. Kiedy szczątki Holgera spoczęły w komórce nr 6, stała się ona dla Esti miejscem modlitw i rozmyślań. Zachodziła do niej kilka razy w tygodniu i prosiła Holgera, aby jej wybaczył.

 

Manfred Hinterberger

 

Na początku 2009 r. w życiu Esti pojawił się były kochanek Manfred Hinterberger. Estibaliz była wtedy prawie rok w związku ze wspomnianym wcześniej młodym mężczyzną. Zerwała z nim dla Manfreda. Odrzucony partner przez długi czas starał się odzyskać Esti, ale w końcu się poddał. Carranza uwierzyła Hinterbergerowi, że się zmienił i chce z nią spędzić życie. Wynajęli wspólnie mieszkanie przy Steinackergasse, blisko lodziarni. Początkowo wszystko dobrze się układało, mężczyzna zainwestował sto pięćdziesiąt tysięcy euro w rozwój lokalu, pod warunkiem że w razie rozstania sprzedadzą lodziarnię i odda mu pieniądze. Jednak dla Carranzy ponownie nie był to związek, o jakim marzyła. Manfred nie chciał się z nią ożenić i mieć dzieci, choć z pierwszego związku miał synów. Szybko ją sobie podporządkował i wykorzystywał jej uległość oraz brak odwagi do otwartej konfrontacji. W drugiej połowie 2010 r. Manfred wyznał swojemu koledze, że nowa partnerka szybko znudziła mu się w łóżku, dlatego zaczął ją zdradzać. Esti pod wpływem wymagań i przytyków ze strony Manfreda powiększyła sobie usta, ostrzykiwała twarz botoksem i przeszła korektę nosa. Ponieważ partner krytykował także jej ciało, aby mieć nieskazitelną sylwetkę, uprawiała kilka dyscyplin sportowych. Aby zadowolić Manfreda, Esti po dwunastu godzinach pracy m.in. biegała i chodziła na lekcje boksu. Wszystko na nic. Nie była w stanie sprostać wymaganiom partnera, który pomimo jej starań zażądał, by poddała się zabiegowi odsysania tłuszczu. Tym razem Esti z obawy przed powikłaniami odmówiła. Z biegiem czasu Manfred nie starał się nawet ukrywać nowych kochanek, czasami umawiał się z nimi w lodziarni partnerki. Estibaliz ponownie poczuła się jak w potrzasku. Całe swoje życie starała się tak postępować, aby jej partnerzy byli zadowoleni. Pracowała po kilkanaście godzin dziennie, dbała o dom i siebie, a jednak wciąż dla ukochanych było to za mało. Wiedziała, że rozstanie z Hinterbergerem będzie oznaczało stratę lodziarni, dlatego postanowiła zaryzykować i zabić po raz drugi. Tym razem jednak nie chciała ponownie ćwiartować ciała, toteż w lipcu 2010 r. zaczęła szukać w internecie informacji o trujących roślinach, których toksyny są nie do wykrycia. Dowiedziała się, że nasiona dwóch tropikalnych roślin dodane do jedzenia doprowadzą do szybkiej śmierci ofiary. Znalazła je w jednym z niemieckich sklepików. Podała Manfredowi nasiona w posiłku, ale ku jej rozgoryczeniu mężczyzna nie umarł. Podtruwała go więc dalej. Doprowadziła do tego, że kilka razy lądował w szpitalu. Naprzemiennie diagnozowano u niego zatrucie pokarmowe lub infekcje wirusowe. Mijały miesiące, a Manfred nie umierał, Carranza postanowiła więc wrócić do sprawdzonego sposobu.

 

Kolejne zabójstwo

 

Doskonale pamiętając sprzątanie po pierwszym zabójstwie, tym razem postanowiła się przygotować. Od dawna chodziła regularnie na strzelnicę, więc nie bała się samego momentu odebrania życia. Skupiła się na kupnie rzeczy, które pomogą jej sprawnie rozczłonkować i zabetonować przyszłe szczątki partnera. Wybrała się do sklepu budowlanego, gdzie przedstawiła się jako Maria Gonzalez, i z pomocą sprzedawcy wybrała najlepszy rodzaj betonu, uszczelniacz do betonu, mieszadło, wiertarkę udarową, malarską folię zabezpieczającą oraz piłę łańcuchową OK EK 2000-400 WK. Wszystko to zostało jej dostarczone do lodziarni. Szykując się do drugiego morderstwa, Esti odwlekała tę chwilę, mając nadzieję, że może coś się zmieni. Wieczorem 21 listopada 2010 r. była zmęczona całodzienną kłótnią. Tym razem oberwało jej się m.in. za to, że nie rozsmarowała równo masła na chlebie. Do tego męczyło ją wspomnienie odnalezionych kilka dnia wcześniej esemesów w telefonie Manfreda, których treść nie pozostawiała złudzeń. Znowu miał kochankę. Kiedy już leżeli w łóżku, zdruzgotana zapytała go, dlaczego nie jest lojalny wobec niej, dlaczego ją zdradza? Na co Manfred odpowiedział, że potrzebuje różnorodności, po czym obrócił się tyłem do Esti i zasnął. Kobieta patrzyła na jego plecy i wyobrażała sobie te chwile, gdy trzyma inne kobiety w objęciach. Nocne godziny mijały, w pewnym momencie Esti wyciągnęła spod materaca pistolet, który wcześniej wyjęła z „grobowca” Holgera, załadowała go[2] i wycelowała w tył głowy Manfreda. Strzeliła cztery razy. Przywiozła z lodziarni potrzebne rzeczy i przystąpiła do przygotowań.

Zabezpieczyła folią cały pokój niczym główny bohater serialu Dexter, z jedną różnicą. Nie zabezpieczyła folią materaca, na którym zastrzeliła ofiarę. To na nim metodycznie rozczłonkowywała ciało Manfreda, który w chwili śmierci ważył około 90 kg. Odcięte kawałki ciała wkładała do worków na śmieci. Następnie piłą pocięła zakrwawiony materac na mniejsze kawałki, a te wyrzuciła do kontenera stojącego za budynkiem, w którym mieszkała. Kiedy skończyła sprzątanie, zamówiła taksówkę i przewiozła rozczłonkowane ciało Manfreda do piwnicy pod lodziarnią. W komórce nr 6 Carranza zabetonowała je w metalowych pojemnikach do lodów, starych doniczkach, a największe części wraz z piłą zalała betonem w zamrażarce, która znajdowała się na górze na zapleczu. Kiedy skończyła, zadzwoniła do swoich bliskich, informując, że jej kolejny związek się rozpadł. Rodzina wyczuła, że coś jest nie tak, i wysłano do niej brata, aby podtrzymał ją na duchu. Kiedy dotarł na miejsce, opowiedziała mu podobną historię jak pracownikom po zabójstwie Holgera i wspólnie wynieśli zamrażarkę – „dowód w sprawie” – do piwnicy. Piwniczna prywatna świątynia Esti skrywała od tego momentu ciała dwóch mężczyzn, których, jak później wyzna, wciąż kochała.

Zniknięcie Holgera Holza przeszło niezauważone, ale Esti wiedziała, że Manfreda będzie szukać zaniepokojona rodzina. Dlatego cztery dni po morderstwie zgłosiła na policji jego zaginięcie. Spodziewała się, że policja odkryje, iż to nie pierwszy mężczyzna, który zniknął z jej życia, dlatego się nie zdziwiła, gdy odwiedził ją śledczy. Podczas rozmowy przy stoliku w ogródku lodziarni prowadzący dochodzenie zapytał ją, czy nie uważa za dziwne, że mężczyźni wokół niej znikają. Odparła na to: „Myśli pan, że trzymam ich w piwnicy? Niech pan idzie i sprawdzi”. Ku jej zdziwieniu nie sprawdzono ani lodziarni, ani piwnicy w budynku, ani mieszkania. Dopiero później dowiedziała się, że śledczy poszli innym tropem. Podobno Manfred prowadził podejrzane interesy m.in. z Rosjanami i uznano, że zaginął z powodu porachunków.

 

Roland R.

 

Na początku grudnia 2010 r. Estibaliz Carranza była już oficjalnie w nowym związku z Rolandem, którego poznała przed zabójstwem Manfreda. Ponownie na partnera wybrała mężczyznę, który miał już dzieci i był rozwiedziony. Roland był jednak przeciwieństwem Holgera i Manfreda. Czuła się przy nim jak księżniczka. Zamieszkali wspólnie i planowali założyć rodzinę. Kobieta w końcu zaznała szczęścia, o jakim marzyła. Znalazła kogoś, kto ją kochał, akceptował i nie chciał niczego w niej zmieniać. Układając życie na nowo, dwa razy w tygodniu schodziła do piwnicy, aby się pomodlić i maskować obrzydliwy zapach. Szybko się zorientowała, że nie wszystkie części ciała porządnie zabetonowała, i część z nich nadal ulegała rozkładowi. Próbując ukryć swoją zbrodnię, posypywała regularnie beton kocim żwirkiem, który wchłaniał ciecze. Odór próbowała zamaskować, rozstawiając w komórce odświeżacze powietrza.

W maju 2011 r. badanie lekarskie potwierdziło, że pod koniec kwietnia zaszła w ciążę. W końcu spełniło się największe marzenie kobiety. Oboje z Rolandem cieszyli się, że zostaną rodzicami, i planowali wspólną przyszłość.

 

Czerwiec 2011 r.

 

Na początku czerwca 2011 r. jeden z najemców lokalu znajdującego się w kamienicy przy Oswaldgasse 2 postanowił zrobić remont, który zakładał również przebudowę instalacji wodno-kanalizacyjnej. Robotnicy wiedzieli, że jej część znajduje się w piwnicy, a dokładnie w komórce nr 6. Ponieważ była ona zamknięta na kłódkę, po rozpoczęciu remontu próbowali ustalić, kto ma do niej klucze. Ich działania nie umknęły uwadze Estibaliz. Jak zeznali później świadkowie, kobieta trzykrotnie schodziła na dół i obserwowała poczynania robotników. Ponieważ nie udało się ustalić właściciela, po południu 6 czerwca 2011 r. przecięli kłódkę i weszli do komórki nr 6. Po otworzeniu drzwi zauważyli zamrażarki, pojemniki do lodów i donice. Zwrócili uwagę na to, że są zalane betonem. Zaniepokojeni dziwnym znaleziskiem i wonią rozcięli jeden z worków wystających ponad beton. Smród, jaki się z niego wydobył, spowodował, że wezwali policję. Kiedy śledczy zjawili się na miejscu, początkowo podejrzewali, że ktoś ukrył w piwnicy zamęczone na śmierć psy lub koty, ale po rozbiciu jednej z betonowych brył ujrzeli kawałek ludzkiej nogi odciętej w kolanie. Działania śledczych obserwowali robotnicy, którzy dokonali odkrycia. Jeden z nich stale przeprowadzał naprawy w tym budynku i wiedział, że w tej kamienicy zaginął mężczyzna. Tknięty przeczuciem poinformował policjantów, że może to być część ciała Manfreda Hinterbergera.

Następnego dnia Esti przyszła do pracy i otworzyła lodziarnię. W sklepie było czysto, stoliki zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz lokalu czekały na klientów. Ponieważ mieszkała kawałek dalej, dopiero właścicielka salonu kosmetycznego, która także była jej klientką, powiedziała jej o sensacyjnym znalezisku, którego dokonała wczoraj policja. Opowiadając o zamrażarkach ze zwłokami, zauważyła, że Esti bardzo się zdenerwowała. Kiedy wyszła, Carranza cała się trzęsła, zrozumiała, że jej zbrodnie wyjdą na jaw. Przerażona przekręciła tabliczkę na drzwiach wejściowych z „otwarte” na „zamknięte” i wyszła z lodziarni. Wiedziała, że musi uciekać, ale bała się iść sama do mieszkania po potrzebne rzeczy. Poprosiła więc o pomoc zaprzyjaźnioną kobietę, która pomagała jej w sprzątaniu. Carranza nie wiedziała, że jeszcze w tym momencie nie jest poszukiwana, była pewna, że jest wręcz przeciwnie, dlatego podczas ucieczki paraliżował ją strach. Kiedy kobieta przyniosła jej paszport i książeczkę czekową, wzięła taksówkę i pojechała do banku, aby wypłacić oszczędności. Mając dziesięć tysięcy euro w torbie, zaczęła się zastanawiać, co powinna zrobić. Kupiła okulary przeciwsłoneczne, aby choć trochę zakryć twarz. Postanowiła wylecieć do innego kraju. W drodze na lotnisko napisała kilka słów do Rolanda i upoważnienie umożliwiające mu zarządzanie lodziarnią, a także załączyła kilka pustych kartek ze swoim podpisem. Poprosiła taksówkarza, aby zawiózł papiery do mieszkania, które wynajmowała z partnerem, po czym zapłaciła za kurs i przysługę. Na lotnisku kupiła bilet do Paryża i wyszła na dwór. W tym momencie policja wydała nakaz przyprowadzenia jej na komendę w charakterze świadka. Podejrzewając, że kobieta może chcieć uciec, policjanci zjawili się na lotnisku. Carranza zmieniła jednak plany, wsiadła do taksówki i poprosiła o kurs do Karyntii. Wybrała to miejsce zapewne dlatego, że graniczy m.in. ze Słowenią i Włochami. Udało jej się uciec. Podczas drogi zwierzyła się kierowcy, że ukrywa się przed brutalnym partnerem, i przyznała się, że ma z tego powodu problemy z policją. Kiedy zbliżali się do granicy, Esti zapytała, czy można przedłużyć kurs i czy zawiezie ją do Włoch. Taksówkarz, upewniwszy się, że może mu zapłacić, zawiózł ją przez Cavazzo Carnico w północnych Włoszech do Tolmezzo. Chcąc pomóc kobiecie, wynajął jej na swoje nazwisko pokój w hotelu na dwie noce. Spędził z nią chwilę w hotelu, po czym ruszył w drogę powrotną. Esti była wykończona, ale czuła, że musi uciekać dalej, toteż po przespaniu jednej nocy wsiadła do pociągu, którym dotarła do Udine. Na miejscu poszła do fryzjera i poprosiła o przyciemnienie rozjaśnianych od jakiegoś czasu włosów.

Tymczasem śledztwo w Austrii nabrało rozpędu; po rozbiciu całego betonu śledczy odkryli szczątki dwóch mężczyzn, piły elektryczne i pistolet. Od świadków dowiedzieli się, że z życia Carranzy zniknęło dwóch mężczyzn. W środę 8 czerwca wydano nakaz aresztowania Goidsargi Estibaliz Carranzy Zabali. Do 9 czerwca zidentyfikowano obie ofiary. Rodziny Holgera i Manfreda dowiedziały się o ich śmierci. Takiego odkrycia nie udało się ukryć przed mediami. W prasie, telewizji i internecie pojawiały się dziesiątki artykułów o znalezionych częściach ciał i poszukiwaniach podejrzanej. Jej zdjęcia zauważył również taksówkarz, który zawiózł ją do Włoch. Zgłosił się na policję i przekazał, że kobieta, którą zawiózł do Włoch, chciała jechać do Udine, ale zostawił ją w Tolmezzo, gdyż choć była ładna, miła i spokojna, to martwiło go, że ma kłopoty z policją, o czym wspomniała. Włoskie służby zostały poproszone o ściganie Esti. W tym czasie zmęczona i zrozpaczona kobieta martwiła się o siebie i dziecko. Nie czuła się dobrze, a stres ją paraliżował. Na zapłakaną kobietę zwrócił uwagę Iván. Mężczyzna był ulicznym artystą i jak wspomina później w książce Carranza, miał według niej problemy psychiczne. W mieszkaniu przy Viale Divisione, do którego ją zabrał, panował okropny bałagan. Wszystko lepiło się od brudu, poszła więc do sklepu, kupiła środki czystości i próbowała choć trochę posprzątać. Powiedziała Ivánowi, że straciła dokumenty i nie może iść po nowe, gdyż chłopak, przed którym ucieka, jest policjantem i ją znajdzie. Chciała odpocząć kilka dni i ruszyć do Madrytu. Za pomoc zaoferowała pieniądze. Uciekając, Carranza nie wzięła telefonu, aby jej nie namierzono, była jednak ciekawa, czy jest poszukiwana. Przeszukała więc internet na komórce Ivána. Kiedy zrozumiała, że wszystko wyszło na jaw, poddała się. Wiedziała, że jest tylko kwestią czasu, kiedy mężczyzna, który jej pomógł, zobaczy gdzieś wiadomości na jej temat albo zauważy artykuły, które przeglądała w jego komórce. Nie miała jednak siły dłużej uciekać. Załamana zaczęła mówić o samobójstwie. Intuicja jej nie zawiodła. Iván zauważył zmianę nastroju Esti i przejrzał telefon. Choć nie znał języka niemieckiego, zrozumiał, że jest poszukiwana nie tylko przez chłopaka. 10 czerwca 2011 r., trzy dni po ucieczce Esti, Iván wstał wcześnie rano i poszedł na policję. Poinformował, że poszukiwana kobieta śpi w jego domu. Około 7.30 rano Massimiliano Ortolan, szef policyjnego zespołu Udine, zapiął na nadgarstkach Esti kajdanki. Zmęczenie, stres, niedożywienie doprowadziły do masywnego krwawienia z dróg rodnych. Esti była przerażona, powiedziała policjantom, że krwawi i jest w drugim miesiącu ciąży. Poinformowano ją, że zostanie przewieziona do szpitala, dopiero gdy złoży zeznania. Chcąc ratować dziecko, opowiedziała o swoich zbrodniach. Przez wiele godzin nie dostała nic do jedzenia ani picia. Po skończonym przesłuchaniu zawieziono Esti do szpitala. Lekarz uspokoił ją, informując, że pomimo mocnego krwawienia jej dziecku nie zagraża w tym momencie niebezpieczeństwo[3].

 

Rodzina

 

Można się tylko domyślać, co poczuli bliscy Esti, gdy dowiedzieli się, że zamordowała dwóch mężczyzn. Jednak bardzo ją kochali. Kiedy po kilkunastu godzinach została przetransportowana do więzienia Via Coroneo w Trieście, mogła zadzwonić do rodziców. Usłyszała od mamy, że jest kochana, że jej nie opuszczą i będą ją wspierać. Także Roland zadeklarował, że będzie przy niej i ich dziecku. We Włoszech przydzielono Esti adwokata z urzędu, ale ponieważ czekała ją ekstradycja do Austrii, poprosiła Rolanda, aby poszukał dla niej adwokata w Wiedniu. Reprezentowania Estibaliz Carranzy podjął się Arthur Machac, który z pomocą prawnika specjalizującego się w prawie medialnym Heinza-Dietmara Schimanko rozpoczął walkę o dobre imię klientki. Gdy sprawa stała się medialna, dziennikarze prześcigali się w wymyślaniu przydomków, Esti była m.in. nazywana: Zimną Morderczynią, Lodziarką, Lodową Zabójczynią i Lodową Damą. Obrońcy wnosili pozew za pozwem, gdyż nie przygotowano jeszcze nawet aktu oskarżenia, a dodatkowo do czasu udowodnienia Esti popełnienia przestępstwa i wydania wyroku obowiązywała wobec niej zasada domniemania niewinności. Obrońcy Carranzy, udzielając wywiadów, podkreślali, że owo przyznanie się do winy nie jest ważne, gdyż nie zostało złożone w obecności adwokata, co jest wymagane przez austriackie prawo. Na jednym polu Esti wspierali prawnicy, a na drugim rodzina. 23 czerwca 2011 r., dzień przed ekstradycją Carranzy do Austrii, przyleciała jej mama. Angela Z. dostała specjalne pozwolenie na widzenie się z córką, gdyż nie był to dzień odwiedzin.

 

Ekstradycja

 

Domknięcie procedury ekstradycji zajęło prawie dwa tygodnie. 24 czerwca 2011 r. Esti w eskorcie karabinierów około 11.00 przekroczyła przejście graniczne Thörl-Maglern. Przekazanie aresztowanej było relacjonowane przez dziesiątki dziennikarzy, którzy od rana czekali na granicy włosko-austriackiej. W centrum policyjnym znajdującym się w Arnoldstein zrobiono Esti zdjęcia i pobrano odciski palców oraz wymaz z ust do badań DNA. Gdy dopełniono formalności, przewieziono ją do sądu okręgowego w Klagenfurcie, gdzie usłyszała, że zostaje zatrzymana jako podejrzana o zamordowanie dwóch mężczyzn. Poinformowano ją o prawach i o tym, że jeśli wina zostanie jej udowodniona, grozi jej za każde zabójstwo dwadzieścia lat pozbawienia wolności. Zanim Carranza została przewieziona do Wiednia, spędziła kilka dni w więzieniu w Klagenfurcie. Ostatecznie na proces czekała w wiedeńskim Justizanstalt Wien-Josefstadt. Roland odwiedzał Esti w każdą środę. Wizyty trwały piętnaście minut i były monitorowane przez prokurator Petrę Freh. Esti i Roland rozmawiali ze sobą przez telefon, gdyż dzieliła ich szklana szyba. Już podczas pierwszej wizyty Esti usłyszała, że Roland ją kocha i zawsze będzie przy niej i ich dziecku. Przed przyszłymi rodzicami piętrzyły się jednak problemy. Państwo nie tylko rozważało odebranie im dziecka, ale także nieprzyznanie Carranzie przywileju trafienia na specjalny oddział, w którym mogłaby spędzić sześć tygodni z nowo narodzonym synkiem. Esti była załamana, wpadła w depresję, miała kłopoty ze snem i nie mogła jeść. Wspierały ją współosadzone, tłumacząc, że dla dobra dziecka musi o siebie dbać. Carranza postanowiła walczyć, zaczęła rozpytywać, kto jest najlepszym prawnikiem w kraju. Tym sposobem dotarła do Wernera Tomanka, który w jej obronę zaangażował także Rudolfa Mayera. Obaj prawnicy zaliczali się do grona najlepszych w kraju, ale Mayer stał się osobą powszechnie rozpoznawalną zarówno w Austrii, jak i na świecie, po tym jak podjął się obrony Josefa Fritzla, który w wybudowanym pod domem „bunkrze” przez dwadzieścia cztery lata więził i gwałcił swoją córkę. Rozgłos w kraju przyniosła mu również obrona seryjnej morderczyni Elfriede Blauensteiner, której udowodniono otrucie trzech osób.

 

Media

 

Przez cały czas w mediach pojawiały się niezliczone ilości artykułów na temat popełnionych przez Carranzę zbrodni. Do prasy wyciekały szczegóły jej zeznań i informacje o wynikach autopsji. Dziennikarze informowali, że wnętrzności jednej z ofiar, a szczególnie wątroba i nerki, były prawie całkowicie uszkodzone przez jakąś truciznę. Wiedeńska prokuratura musiała zareagować. Jej rzecznik Thomas Vecsey wydał oświadczenie, że zlecono kolejną ekspertyzę, podczas której toksykolog ma wyjaśnić, czy można udowodnić celowe podtruwanie ofiary. W sierpniu 2011 r. ciężarną kobietę pierwszy raz zawieziono do sądu, ale wiele osób uważa, że było to zbędne i skorzystały na tym tylko media. Ogromny szum medialny i wyciekające szczegóły zbrodni były trudne zarówno dla rodzin ofiar, jak i bliskich Carranzy. W listopadzie tata Esti przeszedł zawał serca.

Werner Tomanek zaczął przygotowywać strategię obronną. Zaczął od wywiadów z rodziną i na tej podstawie kompletował dokumentację medyczną, która miała udowodnić, że Carranza cierpi na dziedziczną schizofrenię spowodowaną kazirodztwem, do którego dochodziło w poprzednich pokoleniach. Ponieważ prawnicy byli pewni, że ich klientka jest chora psychicznie, poprosili tego samego psychiatrę sądowego, który badał Josefa Fritzla, o zdiagnozowanie Estibaliz Carranzy.

 

Oczekiwanie

 

Początkowo ustalono, że proces rozpocznie się w styczniu 2012 r., ale ostatecznie z powodu zbliżającego się porodu i złożonego wniosku o zawarcie małżeństwa Esti i Rolanda przełożono go na listopad. Dwa miesiące przed porodem Carranza została przeniesiona na specjalny więzienny oddział dostosowany dla osadzonych oczekujących na poród lub opiekujących się noworodkiem. Podczas spotkań z prawnikami Esti była zapewniana, że będzie mogła w nim zostać także po narodzinach syna.

 

Narodziny Rolanda

 

Pod koniec grudnia do Wiednia przyleciała jej mama, która razem z Rolandem chciała być przy narodzinach dziecka. 11 stycznia 2012 r. Esti została przewieziona do Kaiser-Franz-Josef-Spital. Kiedy bóle porodowe się wzmagały, wypatrywała bliskich i cieszyła się, że niedługo weźmie w ramiona swojego synka. Niestety nie wiedziała, że nikt nie powiadomił ani ojca dziecka, ani jej mamy, a dana jej obietnica opieki nad synkiem zostanie złamana. Estibaliz została uśpiona, a dziecko zabrano zaraz po cięciu cesarskim. Nowo narodzonego Rolanda przewieziono do szpitala dziecięcego. Trudno opisać rozpacz matki, która nie mogła nawet zobaczyć swojego dziecka ani się z nim pożegnać. Esti urodziła w środę, czyli w dzień odwiedzin. Kiedy Roland Sr. zjawił się w więzieniu, bez udzielania mu wyjaśnień poinformowano go, że dziś nie zobaczy narzeczonej. Wyszedł i dopiero z telewizji dowiedział się, że jego syn przyszedł na świat. W Kaiser-Franz-Josef-Spital błagał, aby pozwolono mu zobaczyć Esti i synka, ale odmówiono mu i przekazano, że dziecko zostało przewiezione do innego szpitala. Natychmiast pojechał tam z Angelą Z.

W szpitalu Roland przytulił synka, który dostał jego imię, a babcia dostała zgodę na pozostanie przy wnuku, dopóki nie będzie mógł opuścić szpitala. Roland otrzymał tymczasowe prawo do opieki nad synkiem. Werner Tomanek wydał oświadczenie, w którym poinformował, że złoży skargę do prokuratury i Stowarzyszenia Medycznego, gdyż to, w jaki sposób postąpiono z jego klientką, jest niezgodne z prawem i potrzebami dziecka. Media wrzały, nikt nie kwestionował, że czyny popełnione przez Esti były straszne, podkreślano jednak, że odebranie jej w ten sposób dziecka jest nieludzkie. Zgodnie z prawem chłopiec mógł przebywać w więzieniu z mamą nawet trzy lata, ale Wiedeńskie Biuro Młodzieży zadecydowało inaczej. Rzeczniczka agencji powiedziała, że nie chcieli zabierać dziecka od matki, ale w tej sytuacji kochający ojciec też może zaopiekować się synem. Skargi złożone przez prawników Carranzy zostały odrzucone, a decyzja Wiedeńskiego Biura Młodzieży została podtrzymana. Angela Z. została w Niemczech, aby opiekować się wnukiem. Esti zobaczyła synka, gdy miał półtora miesiąca. Czas oczekiwania przetrwała dzięki lekom psychiatrycznym. Zanim doszło do procesu, brała bardzo duże dawki dwóch antydepresantów – Cipralexu i Trittico – oraz Seroquel przeciwko schizofrenii. Spotkania mamy z synem odbywały się raz w miesiącu w pomieszczeniu otwartym i trwały około godziny. Esti mogła brać synka w ramiona. Podanie Carranzy o umożliwienie zawarcia małżeństwa w murach więzienia zostało rozpatrzone pozytywnie. 29 marca 2012 r. 33-letnia Esti poślubiła 47-letniego Rolanda. Odmówiono im prawa do nocy poślubnej, na którą od 1993 r. pozwalają przepisy, argumentując, że w wiedeńskim więzieniu z braku miejsc nie wyznaczono do tego celu specjalnego pomieszczenia. W kwietniu 2012 r. małżonkowie podjęli decyzję, że ich syna powinni wychowywać rodzice Estibaliz. Mieli nadzieję, że to umożliwi ich dziecku normalne dzieciństwo; aby jednak rodzice nie tracili kontaktu z dzieckiem, Angela Z. co miesiąc przylatywała z nim do Austrii.

 

Przygotowania do procesu

 

Po ślubie Esti i Rolanda oraz uregulowaniu opieki nad ich dzieckiem przyspieszyły przygotowania do procesu. Ponieważ powołana na biegłego psychiatra sądowy Adelheid Kastner – jako kierownik Zakładu Psychiatrii Sądowej w Szpitalu Psychiatrycznym w Linzu – nie mogła dojeżdżać do Wiednia, w czerwcu Estibaliz została przeniesiona na dwa tygodnie do Linzer Anstalt. Adelheid Kastner opisała wyniki badań na stu czterdziestu stronach. 5 września oficjalnie oskarżono Esti o podwójne morderstwo. Prokurator Ursula Kropiunig na dwudziestu jeden stronach aktu oskarżenia zarzuciła Estibaliz Carranzie m.in. wyjątkową zimnokrwistość i brak skrupułów. Przed procesem Esti spotykała się codziennie ze swoimi prawnikami i przez sześć godzin omawiała z nimi jego ewentualny przebieg.

 

Proces

 

Proces pod przewodnictwem sędzi Susanne Lehr rozpoczął się 19 listopada 2012 r. Stronę oskarżenia reprezentowali prokuratorzy Petra Freh i Dagmar Pulker, Carranzę bronili wcześniej wspomniani prawnicy: Rudolf Mayer i Werner Tomanek. Carranza pojawiła się w sądzie z upiętymi do tyłu włosami, ubrana w szarą sukienkę.

Esti przyznała się do winy, powiedziała, że żałuje swoich czynów, i przeprosiła rodziny ofiar. Opowiedziała o dzieciństwie, o tym, że jej tata był tyranem, a mama była wobec niego uległa. Na pytanie oskarżyciela, jak się czuje z tym, że teraz wychowuje jej syna, odpowiedziała, że ojciec się zmienił i jest teraz kochającym dziadkiem. Carranza pierwszego dnia procesu przedstawiła krok po kroku przebieg zbrodni, często przerywając z powodu łez. Zeznała, jak według niej traktowali ją partnerzy i dlaczego ich zabiła.

Obrońcy starali się poprzez zeznania świadków przekonać ławę przysięgłych i sędziego, że obie zbrodnie zachwiały emocjonalnie Esti, która często schodziła do piwnicy i prosiła ofiary o wybaczenie. Odnieśli się także do budowanego w mediach wizerunku lodowatej, nic nieczującej morderczyni, udowadniając, że zachowanie oskarżonej wynika z faktu, iż dręczona przez obrazy zbrodni, wyrzuty sumienia i rozłąkę z bliskimi zmagała się z ciągłym lękiem, który powodował u niej tachykardię. Aby opanować to i leczyć inne choroby, zażywała aż cztery leki, w tym na depresję, schizofrenię, uspokojenie i pobudzenie. Podkreślali, że nie stawiała oporu przy aresztowaniu i od pierwszych chwil współpracowała. Argumentowali, że oskarżona była w wielu związkach, które zakończyły się bez rozlewu krwi. Jest lubiana i uważana przez pracowników, klientów i żyjących byłych partnerów za miłą i spokojną. Z Rolandem udało jej się stworzyć harmonijny związek oparty na szacunku, co udowadnia, że leczona i wspierana przez partnera może po odbyciu kary wrócić do społeczeństwa.

Z kolei biegła psychiatra Adelheid Kastner zeznała, że oskarżona była poczytalna w momencie popełniania przestępstw i nie ma podstaw do jej ubezwłasnowolnienia. Powiedziała, że ojciec Esti urodził się z kazirodczego związku kuzyna i kuzynki i według relacji oskarżonej był tyranem, a jej mama nigdy nie była dość dobra i piękna w jego oczach[4].

Opierając się na doświadczeniach i nie mając poczucia własnej wartości, przyjęła wzorzec zachowania, według którego powinna być uległa i podporządkowana mężczyźnie. Oczekiwała bezwarunkowej akceptacji w zamian za bezwarunkowe poddanie się. Kiedy mężczyźni wykorzystywali jej uległość i źle ją traktowali, ale nie odchodzili z jej życia, blokując jej możliwość rozpoczęcia kolejnego związku, ster nad jej zachowaniem przejmowała „Ta” druga Esti. Esti, która najpierw fantazjowała, a później uznawała, że morderstwo to uwolnienie się z klatki, Esti, która dochodziła do wniosku, że zamordowanie ciemiężcy jest jedynym rozwiązaniem. Według psychiatry sądowego Esti ma problemy z empatią, potrafi manipulować ludźmi, jest narcystyczna i prawdopodobnie cierpi na schizofrenię. Dodała, że ze względu na kompleksowe, wieloaspektowe zaburzenia osobowości prawdopodobieństwo, iż oskarżona w ciągu najbliższych dziesięciu lat ponownie popełni morderstwo, wynosi aż 31 procent, dlatego rekomenduje przekazanie oskarżonej do więzienia dla psychicznie chorych przestępców. Zeznaniom czterdziestu siedmiu świadków przysłuchiwały się nie tylko rodziny ofiar, sędzia, ośmiu ławników, ale także dziennikarze z Austrii, Niemiec i Hiszpanii. Wśród świadków były osoby, które albo gloryfikowały ofiary, albo potwierdzały, że były świadkami złego traktowania Esti przez zamordowanych partnerów. Zeznawała również wcześniejsza dziewczyna Holgera, która była z nim w związku w 1990 r. Powiedziała, że miała wrażenie, iż partner choruje na schizofrenię. Ponadto mówił jej, że jest oświecony i ma maryjne objawienia. Świadek bała się go i zamykała w pokoju, gdy wpadał we wściekłość.

Prokuratura zgodnie z aktem oskarżenia starała się udowodnić, że działania Carranzy, szczególnie przy drugim morderstwie, były skrupulatnie zaplanowane i że oskarżona potrafi odróżnić dobro od zła. Zebrani na sali rozpraw usłyszeli, że po zabójstwach nikt ze znajomych, klientów, a nawet partner, z którym była w związku, gdy zamordowała pierwszą ofiarę, nie zauważył żadnej zmiany w jej zachowaniu. Prokurator Petra Freh powiedziała do zebranych w sądzie, że Goidsargi Estibaliz Carranza Zabala ma dwie twarze. Jedną pięknej, spokojnej kobiety, która mogłaby być naszym sąsiadem i której nigdy byśmy nie podejrzewali o morderstwo. I drugie oblicze: osoby zimnej, niebezpiecznej i pozbawionej skrupułów. Apelowała, żeby nikt nie dał się nabrać, gdyż kobieta jest tykającą bombą zegarową, która zabiła już dwa razy, co znaczy, że jest w stanie zrobić to ponownie. Każdy z czterech dni procesu, każdy gest Carranzy był omawiany w mediach.

 

Wyrok

 

22 listopada 2012 r. Estibaliz Carranza została jednomyślnie uznana przez ławę przysięgłych za winną popełnienia dwóch zabójstw. Sędzia Susanne Lehr skazała Estibaliz na dożywotnie pozbawienie wolności, zgodnie z zaleceniem biegłego psychiatry sądowego nakazując osadzenie Esti w Justizanstalt Schwarzau. Ta instytucja została stworzona dla chorych psychicznie przestępców. Poza odbyciem kary więźniarki mają w niej możliwość przejścia terapii. Pomimo wyroku, jaki został wydany, według prawa Carranza po terapii ma szansę wyjść na wolność.

 

 

Ciąg dalszy w wersji pełnej

 

 

 

[1] Według niektórych źródeł mężczyzna ją porzucił i dlatego rozważała jego zamordowanie.

[2] Część źródeł podaje, że była to inna broń, która również należała do pierwszej ofiary.

[3] Opis wydarzeń przekazany przez E. Carranzę.

[4] Kilka lat później Carranza w jednej z książek wyznała, że jej ojciec nie był tyranem, a opisanie dzieciństwa w ten sposób miało pomóc w obronie. Rodzina Esti zgodziła się na takie ich przedstawienie w nadziei, że to złagodzi wyrok.

 

 

 

 

 

Copyright © by Mariola Kłodawska, 2021

Copyright © by Wydawnictwo FILIA, 2021

 

Wszelkie prawa zastrzeżone

 

Żaden z fragmentów tej książki nie może być publikowany w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.

 

Wydanie I, Poznań 2021

 

Projekt okładki: Emotion Media

Zdjęcie na okładce: © New Africa/Adobe Stock

 

Redakcja: Jacek Ring

Korekta: Dorota Wojciechowska

Skład i łamanie: Jacek Antoniuk

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej:

„DARKHART”

Dariusz Nowacki

[email protected]

 

 

eISBN: 978-83-8195-733-5

 

 

Wydawnictwo Filia

ul. Kleeberga 2

61-615 Poznań

wydawnictwofilia.pl

[email protected]

 

Seria: FILIA NA FAKTACH