114 osoby interesują się tą książką

Opis

Kobiecość po włosku. Jak przeżyć własne Rzymskie wakacje, być jak Monica Belluci i kochać życie z wzajemnością.

Przebojowe, pewne siebie, niezależne. Włoszki nie mają sobie równych, jeśli chodzi o temperament i fason. To one rządzą w domu, a gdy idą ulicą – roześmiane, zniewalająco seksowne i eleganckie – świat leży u ich stóp. Chciałybyśmy być takie. Czy to możliwe?

Gdzie tkwią źródła tej nieskrępowanej wolności i dobrego samopoczucia? Na czym polega niepowtarzalny styl mieszkanek Rzymu, Wenecji czy Neapolu? Jak one to robią, że znajdują czas na plotki z przyjaciółką, zakupy na targu, gotowanie dla całej rodziny, własne przyjemności, pracę, której poświęcają się z pasją i wyobraźnią, a przy tym zawsze wyglądają ponętnie i kobieco?

By zrozumieć ten sekret, warto wraz z autorką zajrzeć do domów zwykłych Włoszek, wsłuchać się w głosy gwiazd włoskiego kina, odwiedzić warsztaty florenckich rzemieślników i pracownie odważnych projektantek – Miuccii Prady i Donatelli Versace.

To książka o tym, że życie może być sztuką, małe sprawy – źródłem wielkiej radości, a piękno jest wokół nas, wystarczy zatrzymać się na chwilę, popatrzeć… O prawdziwym szczęściu, tym, co czyni kobietę piękną, sposobach wydobywania magii z szarej codzienności. Zresztą sama spróbuj, przekonaj się… Możesz zacząć od małej filiżanki espresso.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 242

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Tytuł oryginału:SASS, SMARTS, AND STILETTOS.HOW ITALIAN WOMEN MAKE THE ORDINARY, EXTRAORDINARY
Opieka redakcyjna: DOROTA WIERZBICKA
Redakcja: AGNIESZKA OLCZYK
Korekta: JULITA CISOWSKA, ANNA RUDNICKA, BARBARA TURNAU
Projekt graficzny okładki i wnętrza książki papierowej: Paweł Panczakiewicz/PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN® www.panczakiewicz.pl
Zdjęcie na pierwszej stronie okładki: © Shutterstock
Zdjęcia wykorzystane w książce: © Unsplash
Redaktor techniczny: ROBERT GĘBUŚ
Skład i łamanie: Bogna Sosnowska/PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN®
© Gabriella Contestabile © Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Literackie, 2020 All rights reserved © Copyright for the Polish translation by Wydawnictwo Literackie, 2020
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-08-07134-2
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków tel. (+48 12) 619 27 70 fax. (+48 12) 430 00 96 bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 e-mail: [email protected] Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl
Konwersja: eLitera s.c.

Sprezzatura (dosłownie: naturalność, nonszalancja) to włoska sztuka dobrego wyglądu osiąganego bez nadmiernych starań. Dla Włoszki ubieranie się jest jedną z przyjemności, jakie niesie życie, naturalnym przedłużeniem jej sposobu bycia, pretekstem do wykazania się kreatywnością w zakresie barw i formy, do zwolnienia tempa, popisania się inteligencją i poezją i okraszenia wszystkiego odrobiną radości, która cechuje tylko ją. Jak ona to robi i w jaki sposób możemy wdrożyć włoski styl do codziennego życia? Jest to proces zachodzący zarówno na poziomie filozoficznym, jak i obejmujący przyziemne czynności. Wymaga zaangażowania artystycznej i romantycznej części naszej natury. Dodaj do tego poczucie humoru, bądź śmiała, nie traktuj siebie zbyt poważnie i nie bój się namieszać.

NIE ODSUWAMY OD SIEBIE SZCZĘŚCIA

Choćbyśmy my, Włoszki, były bardzo zajęte, znajdujemy czas dla rodziny, przyjaciół i na drobne przyjemności w ciągu dnia. Potrafimy to wszystko połączyć. Nie chcemy niczego ani nikogo stracić. To przez nasz fatalizm. Każdy dzień może być naszym ostatnim na tym świecie, szukamy więc radości, gdzie tylko się da i cieszymy się tym, co mamy.

DOSTRZEGAMY PIĘKNOWE WSZYSTKICH JEGO PRZEJAWACH

Proszę nam wybaczyć, jeśli tak łatwo nas zdekoncentrować. Jeżeli podczas spaceru nowojorską ulicą na początku wiosny, podczas ożywionej rozmowy, nagle zauważamy gałęzie obsypane różowym i białym kwieciem i zatrzymujemy się, by to odnotować, zrobić zdjęcie albo zatańczyć na ulicy – nie obrażaj się. My już tak mamy. Choćby dzień był bardzo niespokojny i choćbyśmy darzyły towarzyszącą nam osobę wielkim uczuciem, nie jesteśmy w stanie nie dostrzec otaczającego nas piękna.

WIEMY, ŻE RADOŚĆ NIE BIERZE SIĘZ WIELKICH RZECZY

Oszczędzamy na wakacje i nowe przedmioty, ale prawdziwą radość dają nam zwyczajne chwile, którymi upiększamy codzienne życie: uścisk przyjaciela, kawałek czekolady, filiżanka espresso, kiedy za oknem pada deszcz, spacer w deszczu, przypadkowe spotkanie, zapach pomidora z własnego ogrodu, prosty sos z tego pomidora czy przytrzymanie drzwi komuś, kto w tym momencie tego potrzebuje.

ZNAJDUJEMY CZAS NA TO, BY ZJEŚĆW SPOKOJU DOBRY POSIŁEK

Choćby była to drobna przekąska, nie jadamy w pośpiechu ani na ulicy. To, co niezwykłe, rodzi się z całkowitego zanurzenia w danej chwili. Wolimy prawdziwe talerze od papierowych czy plastikowych. Rytuał, nawet uproszczony, jest równie ważny jak sam posiłek. Kiedy byłam zatrudniona w firmie start-upowej zajmującej się kosmetykami Prada, pracowałyśmy po dwanaście godzin dziennie. Jednak w porze obiadu wszystkie przerywałyśmy pracę, szłyśmy do niewielkiej kuchni i nakładałyśmy nasze posiłki na talerze. Jadłyśmy powoli, a na zakończenie piłyśmy espresso. Mimo to nasza praca zawsze została wykonana na czas.

MAMY CZAS NA MAGIĘ

Kilka dni temu, gdy szłam przez Central Park w pobliżu Metropolitan Museum of Art, usłyszałam, że ktoś gra na skrzypcach. Wokół mnie kwitły wiosenne kwiaty, dzieci bawiły się na posągu Alicji z Krainy Czarów. Szybko skierowałam się w stronę, skąd dochodziły dźwięki. Wreszcie zobaczyłam skrzypka – pod jednym z tych cudownych kamiennych łuków, które zjawiają się nagle, gdy człowiek się rozmarzy. Ludzie zatrzymywali się, by go posłuchać i wrzucić monety do koszyka. Zwróciłam uwagę na chłopca wpatrzonego w muzyka z fascynacją. Był z kobietą, która próbowała go odciągnąć, mówiąc, że się spieszą. Poszedł za nią, ale wciąż się oglądał, wpatrzony w drewniany instrument w ręku mężczyzny. Być może nigdy wcześniej nie widział skrzypiec i pewnie się zastanawiał, jak to się dzieje, że wydają z siebie tak piękny dźwięk. Jestem przekonana, że śpieszyli się na samolot albo umówioną wizytę. A jednak szkoda, że się nie zatrzymali. W dzisiejszym świecie zawsze dokądś pędzimy i nie dostrzegamy otaczającej nas poezji. Włosi potrafią się zatrzymać i posłuchać.

Pamiętam, jak któregoś ranka w biurze Estée Lauder prowadziłam akurat spotkanie, które nagle przerwano informacją, że mój tata wpadł mnie odwiedzić. Zaniepokoiłam się. Czy będzie odpowiednio ubrany? Jakie zrobi wrażenie? Wszedł z tacą kubków kawy dla wszystkich uczestniczek zebrania. Uznały, że jest uroczy, że wygląda jak Antonioni. Po krótkiej przerwie, połączonej z wypiciem pysznego espresso i przyjemną rozmową, on się pożegnał, a my wróciłyśmy do pracy. Oczywiście, byłyśmy bardziej zmotywowane i pracowałyśmy wydajniej niż wcześniej. Kiedy zjawia się magia, chwytaj ją.

ZŁE JEDZENIE NIE WCHODZI W GRĘ

Nawet, a może przede wszystkim, po ciężkim dniu pracy. Pokrojenie świeżego pomidora, udekorowanie kawałka mozzarelli bazylią, upieczenie ryby z cytryną albo szybkie przyrządzenie spaghetti aglio e olio i rozłożenie prawdziwych talerzy na stole – to wszystko bardziej nas odpręża i jednoczy niż otwarcie plastikowych pojemników z gotowym jedzeniem zawierającym składniki, których nie znamy ani nawet nie potrafimy wymówić ich nazw.

TRAKTUJEMY ESPRESSO Z WIELKĄ POWAGĄ

To temat, co do którego nie ma kompromisów. Espresso musi być dobre. Musi być prawdziwe. I najlepiej smakuje we Włoszech. Za każdym razem, kiedy samolot obniża lot nad Fiumicino, potrafię myśleć tylko o mojej pierwszej kawie, którą wypiję w Rzymie. Potem ta drobna przyjemność następuje kilka razy dziennie. Dla Włochów espresso jest dziełem sztuki i przedmiotem dumy narodowej. Nawet nie myśl o rozcieńczaniu go do postaci tego paskudztwa o nazwie americano ani o mieszaniu espresso z syropem karmelowym czy dyniowym. Czy wlałabyś piwo imbirowe do czerwonego wina?

Kultura picia kawy we Włoszech nie jest skomplikowana. Cappuccino albo caffe latte pije się przed południem; espresso w ciągu całego dnia. Można robić espresso macchiato (espresso z odrobiną spienionego mleka) lub marocchino (jak macchiato, ale z odrobiną czekolady). To wszystko. Jeśli poprosisz o latte, dostaniesz szklankę mleka, a barista spojrzy na ciebie podejrzliwie. Włosi nie piją mleka, nie pijemy też cappuccino po popołudniowym lub wieczornym posiłku i nie dodajemy do kawy żadnych syropów smakowych, nigdy.

Sposób podania kawy jest zawsze taki sam, czy to w Mediolanie, czy w małym górskim miasteczku, o którym nikt nigdy nie słyszał – z powagą i elegancją, romantycznie i poetycko. To sztuka, serwowana z szacunkiem w małych ceramicznych filiżankach.

UFAMY SWOJEJ INTUICJI

Jeżeli masz ochotę na owoce, lody, makaron czy ser, sięgaj po nie. Nie bez powodu twoje ciało i dusza się tego domagają. Wynika to albo z potrzeby organizmu, albo z potrzeby duszy. Ważne, aby nie przesadzić. Spożywaj małe ilości, powoli i ze smakiem. Jedna trufla czekoladowa czy gałka lodów zaspokoi twoją zachciankę, a nie będzie przesadą.

JEMY LEPIEJ I DLATEGO MNIEJ

Podróżni przybywający do Włoch dziwią się zwykle, jak niewiele przybywają na wadze, mimo że jedzą słodkie wypieki, makaron, bistecca alla Fiorentina, piją wino i wieczorne aperitivi.

RZADKO JEMY GOTOWE PRZEKĄSKI

Zawsze jednak mamy pod ręką coś świeżego lub samodzielnie przygotowanego, na wszelki wypadek: owoce, orzechy, duszoną soczewicę, komosę ryżową, zielone warzywa na sałatkę, tuńczyka, ciecierzycę, pastę fava (z bobu i oliwy) i fasolę cannellini. Moją ulubioną przekąską jest kawałek chleba zanurzony w oliwie z oliwek z pierwszego tłoczenia. Dosłownie nie mogę się powstrzymać, by nie sięgnąć po niego w środku dnia. To kolejna przyczyna, dla której kobiety we Włoszech mają taką lśniącą skórę.

SŁUCHAMY NASZYCH ZMYSŁÓW

Odurzający zapach piwonii i bzów wiosną. Smak świeżego pomidora z własnego ogrodu. Błękit nieba wiosną albo latem, który każe nam zwrócić uwagę na barwy dookoła. To wtedy zimowa paleta kolorów mojej garderoby ustępuje miejsca różom, czerwieniom, fioletom i bielom.

Pozwól porom roku wpływać na twój styl. Wyciągnij to, co już masz, albo znajdź tę jedną rzecz, która wywołuje uśmiech na twojej twarzy. Niech w tym sezonie będzie to twój charakterystyczny element stroju. Noś to do swoich zwyczajnych ubrań, żeby nieco odmienić swój wizerunek. Włóż perły, gdy masz na sobie dżinsy i luźną koszulę, narzuć skórzaną kurtkę na sukienkę, srebrne buty Superga do eleganckiego garnituru. Dodaj coś zaskakującego, może jakąś starą broszkę z pchlego targu, która woła: „Żyję i to mi się podoba”.

Podczas mojej ostatniej wizyty we Florencji kupiłam sobie sznur szklanych koralików. Jedne są białe, inne przezroczyste, jeszcze inne marmurkowe lub pasiaste, w tych samych biało-przezroczystych barwach. Uwielbiam ich odświeżającą moc i lekkość. Są miłe i zabawne, ale mogą też wyglądać klasycznie, jeśli tego zechcę. I wspaniale się komponują z jasnym beżem.

Na bazarze w Stambule znalazłam srebrno-białą bransoletkę, która kosztowała zaledwie dwa dolary. Zawsze, gdy mam ją na sobie, zbieram komplementy i myślę wtedy o zapachu kuskusu i kebabu oraz maleńkich filiżankach jabłkowej herbaty. Przypominam sobie tureckie dywany – ich ceglaste, złote, zielonkawe barwy – i czuję nad głową powiew zraszacza, dzięki któremu mogliśmy znieść sierpniowe upały.

Któregoś lata w Positano Steve wypatrzył na targu lnianą sukienkę w cudownym odcieniu niebieskiego. Rzadko się zdarza w dzisiejszych czasach znaleźć naprawdę piękny i niepowtarzalny kolor. Ten jednak natychmiast przypadł mi do gustu. Sukienka ma głęboki ciepły odcień śródziemnomorskiego nieba, ozdobiona jest garstką perełek przy szyi. Wzdłuż nierównej dolnej krawędzi biegnie mała tiulowa falbanka. To taka sukienka, która woła z zachwytem: lato i limoncello.

Jakże tęsknię za różnorodnością kolorów z czasów przed erą „fast fashion”. Wówczas zielenie, bogate rdze i musztardowe żółcie zapowiadały nadejście jesieni i sezonu na przytulne swetry. Perłowa biel i jasnokremowe barwy oznaczały lato. Tańczące kwieciste wzory – wiosnę. Z czułością wspominam czasy, gdy ciepłe biele i odcienie bordo obwieszczały śnieżną zimę, kiedy to człowiek marzy jedynie o koniaku i dobrej książce. Nasze rozbudowane, szybkie i scentralizowane systemy dostarczania żywności i odzieży nie tylko szkodzą planecie, ale pozbawiają nas radości z tego, że korzystamy z danej nam chwili. Coraz więcej osób poszukuje takiej czysto zmysłowej przyjemności, a to prowadzi ich do podejmowania inicjatyw „slow” w dziedzinie jedzenia i mody. Prym wiedzie w tym pokolenie millenialsów.

KUPUJEMY MNIEJ, ALE LEPIEJ,I UŻYWAMY TEGO, CO MAMY

Rzadko kupuję coś nowego na specjalną okazję. Najpierw sprawdzam, co już posiadam. Kiedy świadomie postanawiamy wykorzystać to, co już mamy, zaskakuje nas nasza własna kreatywność. Cały proces nabiera wówczas radosnego charakteru, zamiast przysparzać nam stresu związanego z zakupami i wyrzutów sumienia po wydaniu pieniędzy na coś, czego nie potrzebujemy, a nabywamy tylko po to, by wywrzeć wrażenie na obcych. Natychmiastową satysfakcję zakupową można porównać do szybkiego seksu z przygodnym partnerem; z drugiej strony mamy intymną i nieco skomplikowaną więź z kimś, kto nawet po wielu latach potrafi cię oczarować w łóżku.

KOCHAMY BAWIĆ SIĘ STROJEM

Ostatnio musiałam skomponować strój na biało-czarny wieczór Gatsby’ego. Nie mam sukienki w stylu lat 20., wybrałam więc taką w stylu lat 40. w czarno-białe groszki, a do niej włożyłam wygrzebaną z czeluści szafy parę biało-czarnych pantofli Ferragamo. Te buty mają ponad trzydzieści lat i nadal są piękne. Poza tym, jak przystało na Ferragamo, było mi w nich tak wygodnie, że mogłam tańczyć całą noc.

Na podobnej zasadzie, kiedy potrzebowałam stroju indyjskiego na przyjęcie bollywoodzkie, wykorzystałam różową tunikę z tajskiego jedwabiu ze srebrną oblamówką, którą mama uszyła dla mnie ponad czterdzieści lat temu. Wtedy nosiłam ją jako sukienkę. Owszem, jest tajska, nie indyjska, ale jej barwy i ornamentyka spełniły swoje zadanie. Na targu w Flushing, w Queens, znalazłam zwiewny szal. Do tego włożyłam białe spodnie i srebrne sandały. Wystarczyło już tylko dodać wiszące kolczyki i jakieś bransoletki z pchlego targu i gotowe. Jednocześnie udało mi się skomponować kolejny zestaw na lato: tunika noszona do wąskich białych spodni i srebrnych sandałów – coś w moim stylu.

MAMY SILNE POCZUCIE WIĘZI Z MIEJSCEM

Zdarza się, że ubieram się tak, by wpasować się w otoczenie. Jeżeli idę do greckiej restauracji, wkładam coś białego i niebieskiego; jeśli na tapas i sangrię, to wybieram koralowe kolczyki i apaszkę, która przypomina mi Hiszpanię. Na taką okazję mam jasnozieloną lnianą sukienkę z Ravello. Była stosunkowo niedroga, a spodobało mi się nierównomierne rozłożenie farby na tkaninie i koronkowe wstawki. Trochę w stylu Jerry’ego Garcii i włoskiej aktorki Moniki Vitti. W upalne dni czuję się w niej seksownie i kobieco. Jest lekka, przewiewna i zupełnie niepodobna do wszystkiego, co wcześniej widywałam.

Wyjście do teatru kojarzy mi się z eleganckim garniturem, może białą koszulą i muchą, albo z suknią i zamszowymi pantoflami – a nawet dżinsami w połączeniu z żakietem w stylu Chanel i sztucznymi perłami.

Przywołujemy tkwiącą wewnątrz nas gwiazdę, gdy mamy na to ochotę, i już.

Tak, każda Włoszka, niezależnie od wieku, ma w sobie element przekory. Wystarczy przypomnieć Elsę Schiaparelli i Luisę Spagnoli albo bardziej współczesne Frankę Sozzani, wieloletnią naczelną „Vogue Italia”, i jedyną w swoim rodzaju Orianę Fallaci. Potrafimy zachowywać tradycję i odrzucać konwenanse. Ta sama kobieta, która rano w dżinsach i kuchennym fartuchu wałkuje cienkie ciasto na tagliatelle staromodnym wałkiem odziedziczonym po babci, może wieczorem błyszczeć w sukni od Prady, w eleganckich pantoflach i z jakimś elementem biżuterii od cioci czy przyjaciela, który już nie żyje, lecz wciąż jest obecny w jej sercu. Słucha sonaty Chopina, a chwilę potem Rihanny. Lubi filmy z Bollywood tak samo jak dzieła Felliniego. Po prostu nie akceptuje niezmiennego status quo. Wie, że wszystko się zmienia, bo tak powinno być.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki