Opis

Autor nie jest filozofem i w swojej książce nie skupia się na myśli filozoficznej Wittgensteina. Interesują go natomiast realia, w jakich żył Ludwig i jego rodzina. Ma w tym określony cel: próbuje odpowiedzieć na pytanie, co skłoniło syna jednego z najbogatszych wówczas Europejczyków do zajmowania się czymś tak nieopłacalnym jak filozofia. Książka nie tylko opisuje życie Wittgensteina, jego pracę i służbę w wojsku, ale także bliższych i dalszych przyjaciół oraz niezwykle trudną osobowość.

W dzisiejszych czasach rynek czytelniczy zalewają publikacje o tym, jak się wzbogacić, jak zostać liderem i tym podobne. Čumba swoją książkę kieruje do innej grupy, mianowicie do ludzi majętnych. Z typowym dla siebie czarnym humorem podpowiada, co powinni zrobić z nadmiarem gotówki i bynajmniej nie chodzi o lokowanie pieniędzy na giełdzie czy inne inwestycje. Wystarczy zrobić to samo, co Wittgenstein zrobił z fortuną odziedziczoną po ojcu fabrykancie. Otóż w razie przypadkowego odziedziczenia gigantycznego majątku najlepiej rozdać te pieniądze potrzebującym artystom i wybitnym umysłom epoki. Wittgenstein tak zrobił i nie tylko dał możliwość tworzenia artystom, którzy bez niego prawdopodobnie popadliby w nędzę, ale również uratował kilku z nich życie (za pieniądze od Wittgensteina udało się wyjechać z nazistowskich Niemiec m.in. Sigmundowi Freudowi).

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 233

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Opracowanie graficzne: Janusz Barecki

Redakcja: Katarzyna Wójcik

Korekta: Jolanta Spodar

Ilustracja na okładce: Andrzej Barecki

Tytuł oryginału:

Wittgensteinova kniha faktů

Wydanie elektroniczne 2020

ISBN: 978-83-244-1060-6 (EPUB), 978-83-244-1060-6 (MOBI)

Copyright © by Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2019

Copyright © by Ladislav Čumba

Wydawnictwo Iskry

al. Wyzwolenia 18, 00-570 Warszawa

tel. 22 827 94 15

[email protected]

www.iskry.com.pl

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Od tłumaczki

Kiedy w 2017 roku w moje ręce wpadła książka Wittgensteinova kniha faktů Ladislava Čumby nie mogłam się od niej oderwać. Nigdy nie przepadałam za gatunkiem literackim, jakim jest biografia, poza tym podobnych książek o największym filozofie XX wieku trochę powstało. Tu jednak absolutnie urzekający jest styl, w jakim Čumba pisze o Wittgensteinie.

Autor nie jest filozofem i w swojej książce nie skupia się na myśli filozoficznej Wittgensteina. Interesują go natomiast realia, w jakich żył Ludwig i jego rodzina. Ma w tym określony cel: próbuje odpowiedzieć na pytanie, co skłoniło syna jednego z najbogatszych wówczas Europejczyków do zajmowania się czymś tak nieopłacalnym jak filozofia. Książka, którą czytelnik trzyma w ręku, nie tylko opisuje życie Wittgensteina, jego pracę i służbę w wojsku, ale także bliższych i dalszych przyjaciół oraz niezwykle trudną osobowość.

W dzisiejszych czasach rynek czytelniczy zalewają publikacje o tym, jak się wzbogacić, jak zostać liderem i tym podobne. Čumba swoją książkę kieruje do innej grupy, mianowicie do ludzi majętnych. Z typowym dla siebie czarnym humorem podpowiada, co powinni zrobić z nadmiarem gotówki i bynajmniej nie chodzi o lokowanie pieniędzy na giełdzie czy inne inwestycje. Wystarczy zrobić to samo, co Wittgenstein zrobił z odziedziczoną fortuną po ojcu fabrykancie. Otóż w razie przypadkowego odziedziczenia gigantycznego majątku najlepiej rozdać te pieniądze potrzebującym artystom i wybitnym umysłom epoki. Wittgenstein tak zrobił i nie tylko dał możliwość tworzenia artystom, którzy bez niego prawdopodobnie popadliby w nędzę, ale również uratował kilku z nich życie (za pieniądze od Wittgensteina udało się wyjechać z nazistowskich Niemiec m.in. Sigmundowi Freudowi).

Autor pisał WKF przez 7 lat, na potrzeby zbierania informacji i materiałów powołał nawet stowarzyszenie o nazwie Rzeczywistość [Skutečnost]. W efekcie powstała książka, której forma przypomina kolaż pracy naukowej i powieści biograficznej, poprzetykany najróżniejszymi ciekawostkami, pełen absurdalnego humoru. Czytając ją nie można przewidzieć dalszego toku myślenia autora.

Polski czytelnik z pewnością doceni również fakt, że poza opisywaniem czeskiego wątku życia rodziny Wittgensteinów (słynna huta Poldi, która przyniosła rodzinie gigantyczny majątek, znajdowała się na terenie Czech i dopiero w 2019 roku została sprzedana), pojawia się również wątek polski, a więc służba wojskowa na statku Goplana oraz pobyt w Krakowie, a także relacja Ludwiga z poetą Georgem Traklem.

W polskim przekładzie konieczne było wprowadzenie dodatkowych przypisów – w tekście przypisy tłumacza oznaczone zostały nawiasem kwadratowym. Ponieważ materiał do książki był gromadzony na przestrzeni lat, w kilku przypadkach trudno było dojść, skąd dane cytaty pochodzą, dlatego w polskiej wersji jest więcej przypisów niż w oryginale. Część z nich została dodana w związku z tym, że autor posługuje się bardzo specyficznym dowcipem językowym, dlatego niekiedy trzeba było dodatkowo wyjaśnić te zabiegi.

Mam nadzieję, że czytelnicy również docenią humor Ladislava Čumby i być może dzięki tej książce zapoznają się bliżej z myślą i życiem Ludwiga Wittgensteina.

Anna Wanik

Motto:„Świat jest wszystkim, co jest faktem”[1].

Osoby i wydarzenia opisane w książce nie są zmyślone. Aczkolwiek ich podobieństwo do rzeczywistości jest wyłącznie przypadkowe; autor starał się uchwycić nagie fakty i czystą rzeczywistość. Jeśli chodziłoby o zwyczajne podobieństwo, nie ma ono w przedłożonym tekście czego szukać. Książka jest wynikiem działalności stowarzyszenia Skutečnost [Rzeczywistość], o czym każdy może się przekonać na stronie www.skutecnost.cz.

Austriacki znaczek pocztowy z okazji setnej rocznicy urodzin filozofa Ludwiga Wittgensteina.

0Preludium
„Ten, kto rozumie moje zdania,rozpozna je w końcu jako niedorzeczne”.
0

Filozof udaje, że przez całe życie zgłębia prawdę, lecz po chwili przychodzi ktoś po nim i twierdzi, że ten czy ów wielki myśliciel w poszukiwaniach pobłądził; on sam zaś prawdę znalazł lub przynajmniej się do niej zbliżył najbardziej ze wszystkich.

Ludwig Wittgenstein w swojej książce zatytułowanej Traktat logiczno-filozoficzny napisał: „Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata”. Dalej w tekście często przypomina, że „Filozofia to czynność całkowicie zbędna”. W końcu zaostrza to do ekstremalnego stwierdzenia: „Zdania moje wnoszą jasność przez to, że kto mnie rozumie, rozpozna je w końcu jako niedorzeczne”. Koniecznie trzeba tu dodać, że owa siedemdziesięciostronicowa publikacja jest jedyną jego książką, którą wydał za życia, nie licząc niezbyt poczytnego, ale swego czasu bardzo praktycznego podręcznika do gramatyki dla uczniów i nauczycieli południowoaustriackich szkół podstawowych, przypominającego nieco Zasady czeskiej pisowni[2].

Pod koniec życia przygotował jeszcze drugą publikację, której jednak nie zdążył wydać. Pracując nad nią napisał do wydawnictwa Uniwersytetu w Cambridge, że dobrze by było wydać w jednym tomie jego pierwszą książkę razem z drugą, która tę pierwszą obala.

Dlaczego sto lat po napisaniu tej książki, po wpisaniu nazwiska „Wittgenstein” w wyszukiwarce internetowej pojawia się ponad 7 120 000 różnych wyników? Dla porównania: po wpisaniu nazwiska „Václav Havel” wyświetli się około 1 950 000 wyników, a przy nazwisku czeskiego sportowca, który odniósł największy sukces komercyjny, Jaromíra Jágra – 4 960 000.

0.1

L. Wittgenstein:Traktat logiczno-filozoficzny. Tractatus logico-philosophicus.

Strona tytułowa.

„Pamięci mego przyjaciela Davida H. Pinsenta”.

Motto:

„...a wszystko, co się wie,

nie tylko w szumie i zgiełku słyszało,

da się powiedzieć w trzech słowach”.

Kürnberger

Ferdinand Kürnberger (1821–1879) był austriackim dziennikarzem, poetą i dramaturgiem. Brał udział w rewolucji w 1848 roku. Już od lat 70. XIX wieku uważany za najlepszego wśród austriackich felietonistów.

Profesor zwyczajny filozofii na Uniwersytecie Karola i pracownik naukowy Instytutu Filozofii Akademii Nauk Pavel Kouba twierdzi, że „historia filozofii posuwa się naprzód poprzez reinterpretacje poprzednich myślicieli”. Przypomina to słowa profesora z Cambridge A.N. Whiteheada: „Cała filozofia to jedynie przypisy do Platona”.

Autor niniejszej książki jest zaledwie niegodnym zapisywaczem pięknej opowieści, dlatego kompetentnych informacji o filozofie, a zwłaszcza interpretacji filozoficznej jego filozofii, szukajcie gdzie indziej.

Pomimo tego pozwolę sobie zwrócić uwagę na pewną piękną cechę filozofii. Filozof, jeśli pracuje sumiennie, może się pomylić, w przeciwieństwie do na przykład konstruktora samolotów czy budowniczego mostu. Jego kontynuatorzy dostrzegą „błąd” i będą mogli nawiązać do działalności myśliciela.

0.0

Wyobraź sobie, że twój uczeń, wbrew temu, co mu mówisz na zajęciach, konstruuje pierwszy komputer. Wyobraź sobie, że ktoś jako pierwszy musiał powiedzieć, że na komputer składa się sprzęt i oprogramowanie. Wyobraź sobie, że ktoś jako pierwszy musiał powiedzieć, że oprogramowaniem będą zera i jedynki, włącz, wyłącz. Wyobraź sobie, że ten uczeń jest najlepszym deszyfratorem wszechczasów i w istotny sposób pomoże w zwycięstwie Brytyjczyków nad Niemcami.

Wyobraź sobie, że studenci z kręgu homoseksualistów/biseksualistów z twojej szkoły zostają najlepszymi szpiegami wszechczasów, zdobywają plany bomby atomowej i przekazują je Stalinowi. Wyobraź sobie, że tuż przed końcem zimnej wojny podobizna oficera prowadzącego ich komórkę zostanie wydrukowana na sowieckim znaczku pocztowym. Wyobraź sobie, że ci szpiedzy pracowali z autorem książek o Jamesie Bondzie.

0.1.a

Hokeista Jaromír Jágr z podobizną Poldi Wittgenstein na piersi.

0.1.b

Rodzinna ulica filozofa w 125. rocznicę jego urodzin jego urodzin.

Wyobraź sobie, że przez całe życie zdążyłeś wydać zaledwie małą, siedemdziesięciostronicową broszurkę, w której napisałeś, że rozwiązałeś w niej wszystkie problemy filozofii. Wyobraź sobie, że ta książeczka zostanie uznana za kluczową również przez innych.

I wreszcie wyobraź sobie, że pierwsze słowa tej książki brzmią: „Świat jest wszystkim, co jest faktem”.

0.1

Jak wiadomo, na początku było słowo. Słowem tym zajmował się filozof o imieniu Ludwig. Jego rodzice, po których nosił nazwisko, nazywali się Wittgenstein. Ojcem był Karl, matką Leopoldine, zwana przez domowników Poldi.

Wiadomo również, że w pobliżu praskiego lotniska leży miasto o nazwie Kladno, w którym były – a może nadal są – wytwórnie stali szlachetnej, o nazwie Poldi.

Mniej natomiast wiadomo, że owa Poldi, której twarz znają co najmniej wszyscy fani hokeja, ponieważ znajduje się na koszulce boskiego Jaromíra Jágra, jest tą samą Poldi, której syn został najsłynniejszym profesorem Uniwersytetu w Cambridge w XX wieku. Jeszcze mniej znany jest fakt, że jej mąż i ojciec Ludwiga był największym kapitalistą Austro-Węgier, ponieważ jako pierwszy zrozumiał różnicę między monopolem a konkurencją, i na tej różnicy, w odpowiednim czasie i we właściwej branży, niewiarygodnie się wzbogacił.

Do dziś jednak praktycznie nic nie wiadomo, co się z rzeczonym kapitałem stało, ani jaka była relacja pomiędzy tymi pieniędzmi, a historią filozofii XX wieku.

0.1.c

Rodzinna dzielnica Ludwiga Wittgensteina w Wiedniu (29.04.2014 r.).

0.1.d

Rodzinna dzielnica Ludwiga Wittgensteina w Wiedniu w 1905 r.

Na początku zatem było słowo i nasza historia rozpoczyna się w taki sposób, że powiemy, iż syn Ludwig narodził się Karlowi i Poldi na przedmieściach Wiednia, w ich domu pod adresem Neuwaldegg, Hauptstrasse 40, dnia 26 kwietnia 1889, o godzinie 8.30 wieczorem[*1].

0.2.a

Pierwsza strona czeskiego wydania Traktatu logiczno-filozoficznego

* „Świat jest wszystkim, co po prostu jest”. (Petr Gombíček) „Świat jest wszystkim, co jest faktem”. (Jiří Pechar) „The World is all what is the Case”. (Frank Ramsey)

** Liczby dziesiętne jako numery na nich wskazują ich wagę logiczną, nacisk, jaki spoczywa na nich w ekspozycji.

0.2.b

Pierwsza strona niemieckiego wydania Traktatu logiczno-filozoficznego

„Die Welt ist Alles, was der Fall ist”.

„Die Dezimalzahlen als Nummern der einzelnen

Satze deuten das logische Gewicht der Satze an,

den Nachdruck, der auf ihnen in meiner Darstellung liegt...”.

0.2

Wiadomo, że w tramwaju można usłyszeć wszystko. Z reguły chodzi o sprawy, o których nigdy nie chciało się wiedzieć. Wyobraź sobie, że spotykasz w tramwaju dwoje młodych ludzi, którzy spierają się o jakość telewizyjnych wiadomości w różnych stacjach. Ona mówi: telewizja publiczna jest taka nudna! A on jej na to: ale za to dostajesz fakty! Ona odpowiada, że fakty wszędzie są takie same i z tą konstatacją oboje zgodnie opuszczają tramwaj. W takim świecie wszystko by było łatwiejsze.

Niniejsza książka próbuje pokazać, że już samo poukładanie owych niezaprzeczalnych faktów w określony sposób obok siebie umożliwi nam skonstruowanie różnych wizji świata. W książce tej nie będą nas interesować światy różnych ludzi, ani świat drogiego czytelnika, ani wszechwiedzącego autora. Autor jedynie na przykładzie faktów z życia pewnego filozofa spróbuje poskładać jedną z wersji świata Wittgensteina i wersją tą rozbawić siebie, i w razie ewentualnego powodzenia, również czytelnika.

Przegląd hutnictwa w Czechach i gdzie indziej

Akt założycielski huty Poldi, maj 1889 r.

1Rodzina
„O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć”.
1.0.0

Są na świecie rzeczy pomiędzy niebem a ziemią, które nie powinny pozostać ukryte. Z kolei inne rzeczy są dostępne dla każdego. Wiadomo, że na rynku w Kladnie miał w 2013 roku stanąć pomnik ku czci Karla Wittgensteina. Zaprojektował go architekt Jan Červeny. Pomnik miał mieć kształt litery „W”, wykonanej z czterometrowej trawersy, w której miały być wygrawerowane informacje, i oczywiście nazwisko zaczynające się na „W”.

Wiadomo również, że gwiazdozbiór Kasjopeja składa się z pięciu jasnych gwiazd. Na austriackim, niemieckim czy angielskim niebie widać je każdej nocy w roku. Tworzą literę „W”, dzięki której można znaleźć Gwiazdę Polarną i tym samym zorientować się w położeniu geograficznym.

1.0.0.a

Kladno, rynek, 2013 r. Foto Tomaš Voldrab.

1.0.0.b

Mapa nieba, gwiazdozbiór Kasjopei.

1.0.0.c

Czeski Słownik Kultury Antycznej, hasło Kassiopeia.

Pierwszym biografem Wittgensteina był jego uczeń, amerykański profesor Norman Malcolm. Nie jest on nikim obcym dla czytelników czeskiego poety Eugena Brikciusa. Podobnie jak czeski bard, zajmował się Anzelmem z Canterbury i jego ontologicznym dowodem na istnienie Boga. Podczas spaceru Norman powiedział swojemu nauczycielowi z Cambridge, że jest to „M” jak Malcolm. Wittgenstein mu na to odpowiedział, że to jest „W”, ponieważ tak było już za czasów jego dziadka w Lipsku, w pierwszej połowie XIX wieku.

Ostatecznie pomnika nie wzniesiono. Przy dobrej pogodzie mieszkańcy Kladna mogą każdej nocy podziwiać ponad swoimi głowami wittgensteinowską pamiątkę po ojcu założycielu, w kształcie litery „W”, którą widać w całym regionie.

1.0.0.d

Miasto Kladno położone jest nieopodal praskiego lotniska.

1.4.1

Znana jest przypowieść biblijna o powrocie syna marnotrawnego. Jednak zanim powróci i ojciec przyjmie go z powrotem, niepokorny syn musi niestety czmychnąć przed rodzinną opresją w świat, narozrabiać i stać się rewolucjonistą. Również przyszły ojciec słynnego filozofa i megakapitalista w jednej osobie, Karl Wittgenstein, na koniec okresu zwanego dorastaniem wyraził sprzeciw wobec systemu, a ponieważ „nie umożliwiono mu kariery muzycznej”, wyskoczył z okna (to nie jest metafora) i uciekł z domu. Przez dwa tygodnie się ukrywał, następnie kupił od ubogiego studenta paszport, żeby wyjechać za granicę. Dla podobnych jednostek w drugiej połowie XIX wieku cel przeznaczenia był jasny: USA. Ucieczka nastąpiła dopiero w 1865 roku, kiedy amerykańska wojna secesyjna miała się ku końcowi...

Nie była to jego pierwsza ucieczka z domu. Kiedy miał jedenaście lat, po drodze z liceum wyruszył na piechotę z Wiednia do Klosterneuburga. Gdy szukał noclegu, miejscowy starosta natychmiast go przejrzał. Bracia Karla po jego powrocie powiedzieli mu: „W czasach telegrafów nie da się tak łatwo zniknąć”. W wieku siedemnastu lat został wykluczony (consilium abeundi) ze wszystkich gimnazjów w Austrii „za pracę pisemną, w której podważył nieśmiertelność duszy”.

1.4.1.a

1 Klosterneuburg

2 Wiedeń

1.4.1.b

Plac ratuszowy w Klosterneuburgu.

1.4.1.c

Klosterneuburg.

1.4.1.1

Niewiele wiadomo o tym, że ojciec Ludwiga, Karl Wittgenstein, nie ukończył gimnazjum i uciekł z domu, zdobył fałszywy paszport wydany na inne nazwisko, zaokrętował się w Hamburgu i odpłynął do Ameryki. W Nowym Jorku, a potem w Waszyngtonie, utrzymywał się ucząc języków, muzyki oraz grając w barach na skrzypcach i altówce. Jako skrzypek rozpoczął „działalność zarobkową” – swoje pierwsze pieniądze otrzymał za to, że jako jedyny w knajpie umiał rozróżnić twarze czarnoskórych i dzięki temu mógł powiedzieć szefowi lokalu, ile każdy z nich wypił.

W połowie drugiego roku pobytu wrócił do Wiednia, gdzie, nie ukończywszy szkoły średniej, zaczął pracować w charakterze posłańca i pomocnika kreślarza technicznego. Porzucił tę posadę i zatrudnił się w hucie żelaza w Teplicach, gdzie został nie tylko dyrektorem tej fabryki, ale również jej właścicielem.

Dzięki amerykańskim doświadczeniom zrozumiał, jaka jest różnica między monopolem a szeregową firmą na rynku, po czym opanował cały przemysł w zakresie produkcji żelaza. Hutę żelaza w Kladnie dostał w zasadzie w prezencie, ponieważ kupił patent Thomasa na pozyskiwanie stali.

1.4.5

Jak wiadomo, piękna Poldi pochodziła z muzykalnej rodziny. Jej mama w czasach panieńskich nazywała się Marie Stallnerová i urodziła się w najniżej położonej części Styrii, w podgórskim miasteczku dziś nazywanym Sevnica, leżącym w połowie drogi między Zagrzebiem a Lubljaną, nad rzeką Sawią. Żaden z protagonistów naszej książki jednak nie znał go pod tą nazwą; wówczas zwano go z niemiecka Lichtenwald. Nawiasem mówiąc, Poldi i jej siostry przyjeżdżały tu (dość często, jak na ówczesne warunki) najpierw do babci, potem do jednej z kuzynek.

1.4.1.1.a

Karl Wittgenstein w młodości.

1.4.1.1.b

„Paměti Karla Wittgensteina” („Pamięci Karla Wittgensteina”).

Wydanie przygotowali: J. Kovařik i R. Schmelzová w pracy zbiorowej:

Ocelový král Karl Wittgenstein. Mecenáš a sběratel (Król stali Karl Wittgenstein.

Mecenas i kolekcjoner), Arteum, Kladno 2010 r.

Marie Stallnerová – katolickie imię zdradza również wiarę – wżeniła się w mówiącą po niemiecku rodzinę przedsiębiorców, która wówczas rezydowała w Pradze. Wśród jej przodków ze strony rodziny Kalmusów znajdziemy nawet przewodniczącego praskiej Gminy Żydowskiej Ernsta Wehli. Kalmusowie przekonwertowali się na chrześcijaństwo. Dzieci Marii i Jakoba Kalmusów były katolikami. Swego majątku rodzina dopracowała się prowadząc działalność gospodarczą nieopodal uzdrowiska o nazwie Teplice. Region ten w pierwszej połowie XIX wieku – w czasach przed budową hut żelaza – przechodził głębokie przemiany. Powodem był węgiel. Węgiel brunatny. Stopniowo Kalmusowie przeprowadzali się do centrum monarchii, nad rzekę Dunaj. Poldi jednak urodziła się w Pradze, głównym mieście Królestwa Czech.

1.4.5.a

Poldi Kalmus-Wittgenstein przed ślubem.

1.4.5.b

Miasto Sevnice, rzeka Sawa.

Aby doszło do ślubu od młodych wymaga się, żeby powiedzieli sobie przed ołtarzem „tak”. Powodem ślubu nie zawsze musi być miłość, ale przykładowo proste połączenie majątków.

Jak się poznali? Poldi była szwagierką oficera, zakwaterowanego w majątku rodzinnym Wittgensteinów w Laxenburgu. Najpierw poznały się z matką Karla i siostrami. Ona grała na pianinie, on akompaniował jej na strunach. Miłość jest silniejsza niż cała broń świata. Ojcu Karla to małżeństwo niezbyt się uśmiechało. Męscy przodkowie Poldi przekonwertowali się na wiarę katolicką, a Hermann Wittgenstein wyraźnie dał do zrozumienia swoim synom i córkom, że żadne z jego dzieci nie będzie się wżeniać w rodzinę przekonwertowanych Żydów. Wszyscy szanowali jego życzenie – z wyjątkiem jednego syna. Karl przeciwstawił się poleceniu ojca. Jakie to miało skutki? Na początku swojej kariery musiał radzić sobie sam. Bracia Karla nazywali się Paul i Ludwig. Przyszły filozof otrzymał imię po wujku.

1.4.5.c

Zamek Laxenburg pod Wiedniem.

Ślub Karla i Poldi odbył się pomimo sprzeciwu ojca pana młodego i autor niniejszej publikacji nie mówi, czy był to efekt wprowadzania nowych, amerykańskich tradycji na stary kontynent, czy ewentualnie ślub z czystej miłości, czy może po prostu chodziło o to, żeby Karl mógł się ustatkować. Tak czy owak, warto wspomnieć, że ślub odbył się 14 lutego 1874, czyli w dzień św. Walentego.

1.4.5.d

Karl i Poldi po narodzinach syna Ludwiga.

1.4.5.e

Widok ze stacji kolejowej Nemotice na Koryčany. Foto Petr Janík.

O wujku Ludwigu Wittgensteinie, bracie Karla Wittgensteina:

Trasa Nemotice–Koryčany, długość 4,8 kilometra, koncesja

z dnia 21.04.1906, numer 88, uruchomienie połączenia 01.06.1908

(wyłącznie transport towarowy). Właściciel Ludwig Wittgenstein.

Obsługa połączeń – spółka StEG, od roku 1909 koleje państwowe.

Stacja Nemotice znajduje się na trasie numer 340 Brno–Kyjov–Veselí

nad Moravou–Vlárský průsmyk. W gminie znajdował się zakład

meblarski firmy Thonet, produkującej popularne

kawiarniane krzesła.

1.4.5.f

Karlsplatz, Wiedeń. Z prawej strony Uniwersytet

Techniczny, zaznaczona Alleegasse.

1.5.1

Wiadomo, że najwięcej dowcipów o muzykach w orkiestrze dotyczy altowiolistów. Jaka jest różnica między altowiolistą a altówką? Altówka ma duszę. Jaka jest różnica między altówką a trumną? Trumna ma trupa w środku.

Mniej wiadomo o tym, że w rodzinie Poldi dorastał pierwszy solowy altowiolista i skrzypek – Josef Joachim. Był kuzynem Poldi, rodzice dali go na wychowanie jej rodzicom, ponieważ jako bardziej majętni mogli mu zapewnić lepsze wykształcenie i warunki rozwoju dla jego muzycznego talentu. Joachim był ulubionym wirtuozem najwybitniejszego wówczas niemieckiego kompozytora – Johannesa Brahmsa. Został on później przyjacielem rodziny Poldi i Karla, a jeden jego koncert miał nawet premierę w wykonaniu rodzinnego zespołu.

1.5.1.a

Wirtuoz skrzypiec Josef Joachim. Znaczek Zachodnioniemieckiej Poczty Federalnej (1969) r.

Najważniejszą ze sztuk w rodzinie Wittgensteinów była muzyka. Jak pisze największy spośród serbskich prozaików Milorad Pavić: „Wszyscy wielcy skrzypkowie ostatnich dwustu lat, z wyjątkiem Paganiniego, byli pochodzenia żydowskiego”[3]. Josef Joachim był pierwszym wykonawcą Pierwszego koncertu na skrzypce i orkiestrę początkującego Brahmsa, a trzydzieści lat później odtwórcą jego najważniejszego koncertu skrzypcowego. Grał też na londyńskiej premierze koncertu skrzypcowego Antonína Dvořáka. Rodzina Karla wspierała finansowo również Mahlera, Schoenberga i Richarda Straussa.

Zanim jednak jedno z dzieci Karla i Poldi zapisze się w historii muzyki, opowiemy pewną historię.

1.5.2

W książkach typu Historia gry na skrzypcach czy Historia gry na instrumentach strunowych regularnie, bez względu na autora, przewija się połączenie słów: „Największym skrzypkiem epoki modernizmu był Joseph Joachim”.

O talencie niektórych muzyków z uszkodzonym wzrokiem, jak Ray Charles czy Stevie Wonder, wiadomo, że był tak wielki, iż muzycy ci przeniknęli nawet do świata globalnej muzyki pop. Niewidomy pianista i organista Josef Labor był najlepszym przyjacielem Josefa Joachima. Pracował jako organista w kaplicy zamkowej w Hofburgu. Często odwiedzał rodzinę swych przyjaciół, dzieci Poldi mówiły do niego „wujku”. Po obrażeniach których doznał Paul[4], brat Ludwiga, Labor skomponował pierwsze utwory wyłącznie na lewą rękę.

1.5.1.b

Wirtuoz skrzypiec Josef Joachim. Kuzyn Poldi Wittgenstein wychowywał się z nią jako jej przyrodni brat. Był pierwszym wykonawcą koncertów skrzypcowych J. Brahmsa i A. Dvořáka.

1.5.2.b

Portret wirtuoza skrzypiec Josefa Joachima na okładce płyty.

Zostawmy dowcipy o altowiolistach i pożegnajmy temat jedną z najbardziej profanujących anegdot:

Na próbie orkiestry symfonicznej kłócą się oboista z altowiolistą, ciągle rzucają sobie wrogie spojrzenia i besztają się. W przerwie dyrektor zaprasza obu i mówi: „Panowie, powiedzcie, o co poszło”. Oboista oskarża: „Kiedy zaczęła się próba, przechodził obok mojego stojaka i podeptał mi wszystkie kartki!”. Altowiolista na to: „To drobiazg, on mi potem rozstroił jedną strunę i nie chce powiedzieć którą!”.

1.5.2.a

Niewidomy pianista i organista Josef Labor.

1.5.3

Wiadomo, że Alleegasse w Wiedniu nosi dziś nazwę Argentinierstraße. W dole ulicy znajduje się wiedeński Uniwersytet Techniczny i kościół św. Karola Boromeusza, u góry jest dworzec kolejowy Wiedeń Południowy. Na tej ulicy, w drugim budynku z prawej strony, u dołu, znajdowała się siedziba wiedeńskich Rothschildów, krótko mówiąc – przystanek dla nowobogackich.

Dziś, na drugiej krzyżującej się ulicy, znajdziemy na przykład państwowe radio i telewizję, zaś w bocznej ulicy, w jej górnym końcu, Muzeum Pochówków.

Czeski portal internetowy Ubytování ve Vídni [Noclegi w Wiedniu] tak informuje o wspomnianym muzeum: „Wiedeń nie boi się śmierci, uznaje ją za część życia, dlatego nigdzie jej nie ukrywa. Ponadto pochówek w Wiedniu ma wieloletnią tradycję i przeszedł ogromną drogę rozwoju. Wiedeńskie Muzeum Pochówku działa od 1967 roku i stanowi przełom w historii pochówków”.

1.5.3.a

Alleegasse. Skrzyżowanie z Goldeggasse.

1.5.3.b

Karawan pogrzebowy. Pocztówka. Muzeum Pogrzebowe.

1.5.3.c

Alleegasse.

Dokładnie tutaj, na ulicy Alleegasse, w rok po założeniu huty żelaza w Kladnie rodzina Wittgensteinów kupiła dom, do którego się przeprowadziła[*2].

1.5.4

Autor tej książki zna się ze stroicielem pianin w Czeskiej Filharmonii. Ma w domu jedno skrzydło do ćwiczeń na koncerty, a na drugim piętrze małe pianino. Niektórzy nauczyciele muzyki lub kompozytorzy także mają w domach po dwa pianina; jedno konsekwentnie trzymają dla siebie, drugie zaś służy do nauki studentów i spraw związanych z eksploatacją i koniecznością nieustannego strojenia.

1.5.4

Salon muzyczny domu rodziny Wittgensteinów na Alleegasse w Wiedniu.

Wyobraźmy sobie jednak, że w domu są cztery fortepiany...

Jeśli umiesz to sobie wyobrazić i na dodatek wiesz, co to jest gra na cztery ręce, otrzymasz szczegółowe wyobrażenie o wyglądzie muzycznego salonu Wittgensteinów na Alleegasse 19, ponieważ mieli oni w domu cztery fortepiany.

1.6.1

Ten, kto ma pieniądze, buduje. Ten, kto ma gust, buduje razem z solidnymi architektami. Wiadomo, że mnóstwo turystów przyjeżdża do Wiednia oglądać zabytki. Jednym z nich jest Pawilon Secesji projektu architekta z Opawy, Josefa Marii Olbricha.

1.6.1.a

Budynek Secesji w Wiedniu. Zbudowany według projektu architekta J.M. Olbricha. Foto Radoslava Schmelzová, 2009 r.

1.6.1.b

Budynek Secesji w Wiedniu, widok z targu Naschmarkt. Po 1900 r.

1.6.2

Tory, 2013 r. Foto David Kummerman.

Było tak. Malarz Gustav Klimt był trochę rewolucjonistą. Miał wykonać dla Uniwersytetu Wiedeńskiego malowidło sufitowe. Konserwatywne kręgi malarskie zaprotestowały przeciwko efektowi pracy mistrza nowego stylu secesji. On jednak nie zaprzątał sobie tym głowy. Wiedeńscy przedsiębiorcy dzięki procesowi, który dziś nosi nazwę „burza mózgów”, znaleźli rozwiązanie. Przedsiębiorca Wittgenstein za tę alegorię filozofii i innych sztuk pięknych zapłacił dwa tysiące koron. Dodajmy, że przykładowo najmocniej wspierany poeta języka niemieckiego owych czasów, Rainer Maria Rilke, za taką kwotę był w stanie utrzymać rodzinę i żyć na wysokim poziomie w kręgach europejskiej elity przez okres jednego roku.

Zakup ten nie zakończył jednak wspierania przez Wittgensteina kręgu malarzy nowego stylu, skupionych wokół Gustava Klimta. Został on również przewodniczącym komitetu przygotowawczego wystawy Secesja, i to dzięki jego inicjatywie zamiast prowizorycznego pawilonu z drewna, postawiono do dziś podziwiany kamienny budynek secesyjny, dzielący z wystawą nazwę.

1.6.3.a

Lokomotywa parowa relacji Poczdam–Magdeburg.

Wiadomo także, że portrety panien z wyższych sfer były bardzo drogie. Skandali nie wywoływała jednak wysoka cena najdroższego portrecisty w Wiedniu. Raczej były one wynikiem plotek o stosunkach portrecisty z jedną czy drugą portretowaną damą. Drogi czytelnik z pewnością zrozumie, że o takich rzeczach autor tej publikacji woli milczeć.

Zwłaszcza wtedy, kiedy wie, że właśnie u Gustava Klimta rodzina zamówiła portret ślubny siostry Ludwiga, Margarety.

O tym, że jest to portret bardziej niż udany, ba, jest to wręcz mistrzowska praca portretowa Klimta, może przekonać się każdy z odwiedzających monachijską Pinakotekę.

1.6.2

Wiadomo, że miłość ulatuje niczym para z garnka. Wiadomo również, że XIX wiek był stuleciem pary. Najczęściej wykorzystywanymi maszynami parowymi i tym, co najbardziej przyczyniło się do rewolucji przemysłowej, były lokomotywy. Od najdawniejszych czasów aż do XIX wieku ruchem po lądzie kierowało proste ograniczenie: można było iść pieszo albo jechać konno lub dyliżansem, zaś przyspieszenie transportu można było realizować tylko poprzez sztafetowe zaprzęganie koni, lub podobne metody.

1.6.5.a

Przekrój pionowy przez konwertor Thomasa.

1.6.5.b

Angielski inżynier Thomas na luksemburskim znaczku z 1979 r. Wówczas upłynęło 100 lat od rozpoczęcia produkcji stali Thomasa.

Lokomotywy i pociągi potrzebują torów. Tory należało gdzieś wyprodukować. W hucie żelaza. A do kogo należała? Do Karla Wittgensteina.

1.6.3

Wiadomo, że już starożytni Grecy i Rzymianie znali zasadę maszyny parowej. Ponieważ jednak praca została powierzona niewolnikom, nie było żadnego powodu, żeby wykorzystywać do pracy maszyny. Maszynka parowa służyła wyłącznie do zabawy w gabinecie osobliwości. Przez całą pierwszą połowę XIX wieku nie doszło do jej żadnej wyraźnej ekspansji na cesarstwo austriackie, konie i ludzie byli przecież po prostu tańsi i dwadzieścia lub więcej lat by zajęło, zanim tego typu maszyna, z żywotnością dziesięciu, dwudziestu czy pięćdziesięciu lat by się zwróciła.

1.6.5

Jak wiadomo, żelazo otrzymuje się poprzez wytapianie rudy żelaza. To, że w rudzie żelaza jest również coś innego niż żelazo, jest również jasne. Na przykład w Anglii ruda żelaza miała wysoki poziom zawartości siarki. Niemiecka lub czeska ruda żelaza inaczej – zawierała domieszkę fosforu.

Pewien angielski inżynier Thomas opatentował w XIX wieku bezodpadową technologię produkcji stali z rudy żelaza, zawierającej fosfor. Pozostałość z wytopu, czyli żużel, został wykorzystany jako nawóz fosforowy i to, co wcześniej było odpadem, miało teraz nowe zastosowanie. Nawóz ten nazywany jest żużlem Thomasa. Jedynym problemem inżyniera Thomasa było to, że – jak napisano wyżej – w Anglii nie było rud z fosforem, musiał on więc wyruszyć do Niemiec w celu sprzedaży patentu. Do rozmów o tym zaprosił również producentów żelaza z sąsiednich Austro-Węgier.

1.6.5.c

Uproszczone modele wzorów chemicznych atomów żelaza, fosforu i szesnastu dodatnio naładowanych protonów oraz ujemnie naładowanych elektronów atomów siarki.

Podsumujmy: ruda żelaza zawiera domieszkę fosforu lub siarki. W Anglii jest to siarka. Thomas był Anglikiem. W Czechach był fosfor. Korzyść: chodzi o technologię „bezodpadową” – żużel zostaje wykorzystany jako nawóz fosforowy.

Cena za monopol na czeskich ziemiach wynosiła dwukrotność ceny licencji dla poszczególnej firmy. Efekt: nieoczekiwanie wszyscy – włącznie z mniejszościowymi akcjonariuszami i klientami końcowymi – zarobili.

Wynalazca, inżynier Thomas, dożył trzydziestu pięciu lat i zmarł na gruźlicę.

1.6.6

Wiadomo, że do produkcji żelaza potrzebny jest węgiel. Już starożytni Celtowie wytapiali na terenie Czech żelazo i wykorzystywali w tym celu węgiel drzewny. W północnych Czechach w Podgórzu Rudawskim znajduje się węgiel brunatny. Przez większą część XIX wieku złoża należały do żydowskiej rodziny Gutmannów. Węgiel brunatny nadaje się na przykład do ogrzewania domów przez spalanie w piecach, lub można go używać w elektrowniach. Lepszą wydajność cieplną ma węgiel kamienny. Jeśli jednak chcemy z żelaza wyprodukować stal, niezbędny jest koks, który otrzymuje się z węgla kamiennego, w dodatku nie z byle jakiego.

1.6.6

Wysokie piece. Schemat.

1.6.7.a

Lejesz to sobie na nogę, gapo. Rzeźba odlewnika z tyglem. Brno. Foto Jan Fuksa, 2016 r.

1.6.7.b

Poldi z dziećmi.

1.6.7.c

Karl Wittgenstein.

1.6.7

Wiadomo, jak wyglądała prywatyzacja w stylu czeskim: osoba zainteresowana wytypowanym przedsiębiorstwem umawiała się z dyrektorem, że po prywatyzacji dyrektor zostanie dyrektorem, i osoba zainteresowana z pustymi kieszeniami kupowała takie przedsiębiorstwo za pieniądze tego przedsiębiorstwa.

Widać tu jednoznacznie zło kapitalizmu. Znamy to już od Karola Marksa. Zgniły feudalizm po wojnach napoleońskich połączył się ze zmaterializowanym złem w piekielnej postaci zadrukowanych papierków i okrągłych symboli niepewnej wartości, które Karol Marks nazywa kapitałem. Złych ludzi, wykorzystujących pozostałych przy pomocy fikcyjnych, zdematerializowanych transakcji bankowych, różnych papierów wartościowych, czy weksli giełdowych, zwanych akcjami, Marks i jego następcy nazywają kapitalistami. To przeciwko nim proletariusze wszystkich krajów mają się łączyć, ale to wykracza poza ramy naszej książki.

Ciemną stronę negatywnych podstron kladeńskiego kapitalizmu z pozycji marksistowskich pokazała Marie Majerová w soc-realistycznej powieści Siréna. Ów fabularny schemat został zastąpiony przez podpatrzoną realistyczną plastyczność poszczególnych bohaterów. Miłośnik ruchomych obrazów może w wersji filmowej tego dzieła obejrzeć huty żelaza w Kladnie, których logo również w czasach władzy ludu stanowiło wystylizowany portret mamy filozofa z Cambridge.

1.6.8

Wiadomo, że liczby większe niż zero nazywają się dodatnie [po czesku „kladné”], zaś mniejsze niż zero to liczby ujemne [„záporné”]. Nazwą własności tych drugich jest negatywność [„záporno”]. Nie jest również nieznanym fakt, że przeciwieństwem „záporna” jest „kladno”. Jeśli jednak Kladno napiszemy przez duże „K” na początku, będzie chodziło o nazwę stalowniczego miasta niedaleko lotniska stolicy Czech, Pragi. Drogi czytelnik już z pewnością przeczuwa, że właśnie tam znajdują się stalownie, nazwane po mamie przyszłego filozofa.

Kopalnie w Kladnie były własnością firmy Pražska železařska společnost. Ta sama firma zarządzała hutą Vojtěšská huť w środkowych Czechach, w Kladnie, czyli tym, co znamy pod nazwą Koněv z pierwszego kadru Skowronków na uwięzi. Z huty pozostały ruiny, które dziś stanowią skansen przemysłowy.

1.6.8.

Kladno 1921 r. Pocztówka. Wydana przez Alžbětę Šulcovą.

Pražska železařska společnost wprawdzie jako pierwsza firma w Czechach zakupiła konwertorowy proces otrzymywania stali Thomasa, jednak nie śpieszyła się z jego wprowadzeniem.

Rada nadzorcza wysłała swojego przedstawiciela, dyrektora generalnego huty, profesora praskiej politechniki – Duschanka, żeby prowadził negocjacje dotyczące zakupu patentu na stal Thomasa dla huty w Kladnie. Karl Wittgenstein również wyruszył do Niemiec na rozmowy o zakupie. Duschanek słynął z ostrożnego stanowiska, nie był wszak drapieżnym kapitalistą, ale profesorem praskiej politechniki. Cena za licencję dla huty w Kladnie wydawała mu się nazbyt wysoka.

Jednak drapieżny Wittgenstein obliczył sobie, że cena za monopol patentowy na całe terytorium Czech osiągnęła wysokość trzykrotnej ceny za poszczególną licencję dla któregokolwiek z konkurentów. Poczekał więc na wygaśnięcie terminu dla wahającego się Duschanka i ów monopol wykupił.

Pozostawał jeden drobiazg: jak zapłacić za patent? Po uzyskaniu monopolu przejąłby kierownictwo nad wcześniejszą konkurencją. Wiedząc, że ostrożny dyrektor Duschanek trzyma gotówkę w kasie, udał się do fabryki, do głównego księgowego, i pod zmyślonym pretekstem, że wszystko należy bezzwłocznie scentralizować, zażądał przekazania środków, którymi następnie zapłacił za patent na produkcję stali Thomasa.

Jak pisze w swoich wspomnieniach: „wartość akcji i gotówki z sejfu wystarczyły”. W ten oto sposób jego grupa biznesowa przejęła hutę na własność.

Przypomnijmy: kiedy urodziła się najstarsza córka małżeństwa Wittgensteinów, Karl był bezrobotny, po złożeniu wypowiedzenia z huty w Teplicach. Przyszły filozof Ludwig Wittgenstein urodził się w kwietniu 1889. W maju 1889 z urzędów ze Smíchova nadeszło potwierdzenie, że w Kladnie założono nową fabrykę, hutę żelaza do produkcji stali szlachetnej. Nazywała się dokładnie tak, jak małżonka potężnego kapitalisty.

1.6.9

Pierwotnie, czyli od około 1909 roku, logo Poldi było jej dokładną podobizną, następnie był to stylizowany na pięcioramienną gwiazdę symbol pięciu kontynentów, na które eksportowano stal marki Poldi.

Dla rodziny Wittgensteinów firma w Kladnie była ich życiowym biznesem. Karl niemal natychmiast „katapultował się” z pozycji lokalnego (choć niezwykle skutecznego) przedsiębiorcy do pozycji ekstraklasy i skończył jako człowiek kontrolujący sto procent produkcji żelaza w Austrii.

Holding oznacza, że nie trzeba posiadać wszystkiego: zawsze wystarczy pakiet kontrolny.

1.6.9.a

Logo fabryki Poldi, stare. (po lewej)

1.6.9.b

Logo fabryki Poldi, nowe. (po prawej)