Wiersze zebrane cz. III Zwątpienie - Paweł Kaczmarek - ebook

Wiersze zebrane cz. III Zwątpienie ebook

Paweł Kaczmarek

0,0
10,10 zł

lub
Opis

Ostatnia część tryptyku poetyckiego, przemyślenia towarzyszące autorowi w jego życiu. Zwątpienie — towarzyszy nam istotom myślącym i tak naprawdę wytycza sens nowego życia.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 23




Paweł Ryszard Kaczmarek

Wiersze zebrane cz. III Zwątpienie

I Człowiek/ II Miłość/ III Zwątpienie

© Paweł Ryszard Kaczmarek, 2020

Ostatnia część tryptyku poetyckiego, przemyślenia towarzyszące autorowi w jego życiu. Zwątpienie — towarzyszy nam istotom myślącym i tak naprawdę wytycza sens nowego życia.

ISBN 978-83-8221-579-3

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

***

Czuję twą zimność, nie dotykając ciała

Jesteś tak cicha i ogromnie mała,

Przestań, nie, nie zabijaj się,

Przestań nie… e!

styczeń 1984

***

Gdy spłoną już do reszty

Setki ludzkich ciał

Będę wtedy ochotę miał

By powiedzieć ci

To, co prawdą było

A ty nie chciałaś w to uwierzyć

maj 1984

***

Pytam cię, czemu się buntujesz

Czy chcesz by na świecie była radość?

O nie, nigdy, przecież oni prędzej zniszczą cię,

zanim to wszystko osiągniesz.

Daj sobie spokój

Przecież to widać że walczysz o pokój.

maj 1984

***

Jest takie uczucie

Co nie zna litości

Katorżniczą siłą zabija

I męczy do szpiku kości

maj 1984

***

Gdy wieko twej trumny przymkną

Wstań i krzycz

Chcę żyć!

Więc wstałeś i cóż ujrzałeś?

Kompletnie nic.

maj 1984

***

Zapomnieć o sobie

Zapomnieć o świecie

Wejść w błogą próżnię

i dać się rozlecieć

sierpień 1985

Zniszcz rzeczywistość

Zniszcz rzeczywistość jak zniszczyłeś siebie

A jednak myślisz za trudne to dla ciebie

Ale nie, jest zupełnie inaczej

I co by nie było ja ci wybaczę

Użyłeś już sporo środków

A ten pozostał ci na ostatku

Choć siła kwiatów zniszczyła mnie

Ja tobie mówię tak nie jest źle

Wiele już się wycierpiałeś dotąd

A ty mnie pytasz, dokąd, dokąd?

Idziesz tak jak ja szedłem

Aż w końcu się rozszedłem

Rozszedłem się z życia sensem

Jak gdyby był moim transem

Wśród tylu rzeczy

Nie ma tej jednej by się wyleczyć

Choć patrzysz na to z góry

Boże nie, nie ma tu w całym dziury

Jest to realizm i rzeczywistość

Która się zmieni w sensu pustość

Gdy wśród zieleni i czerni

Nie wszyscy są wierni

A my to widzimy inaczej

Więc nie płacz a ja wybaczę

Surrealizm ogarnia nas

Jest tak ciemny jak las

A jednak w ciemnościach

Mgliste światło się tli

To światło to nadzieja

Która wraz z czasem się przedziera

Ty mi mówisz, że widzisz ich

A tam nie ma już nic

Przed tysiącem lat…

Jakbym widział tam nas

Siedzieliśmy w kołysce ludzkości

W bezsensownym akcie namiętności

Gdy zniszczę rzeczywistość

I nienawiść zamienię w miłość

To będziemy mogli wrócić tam

Gdzie pierwsi ludzie mieli swój dom

październik 1983

Hair — Włosy

Hair to ludzkie włosy

Jak śpiew niosący smutku głosy

Przechlapałeś swój czas

Nie dla siebie dla mas

Nierealny świat

Tak mówił mi brat

Teraz, gdy nie ma go

Kto mi obetrze łzę, kto?

On nie chciał umierać tak

Zwykle i normalnie