Wiersze. Tom I - Juliusz Słowacki - ebook

Wiersze. Tom I ebook

Juliusz Słowacki

0,0
8,49 zł

lub
Opis

Wiersze. Tom I to zbiór wierszy autorstwa Juliusza Słowackiego, obok Adama Mickiewicza uznawanego powszechnie za największego przedstawiciela polskiego romantyzmu.

Zbiór ten zawiera 34 wiersze autora. W tym takie utwory jak: Anioł ognisty, mój anioł lewy…, Chmury, Do matki czy Dusza się moja zamyśla głęboko.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 35




Wydawnictwo Avia Artis

2020

ISBN: 978-83-66362-87-1
Ta książka elektroniczna została przygotowana dzięki StreetLib Write (http://write.streetlib.com).

A jednak ja nie wątpię...

Ą jednak ja nie wątpię — bo się pora zbliża,

Że się to wielkie światło na niebie zapali,

I Polski Ty, o Boże, nie odepniesz z krzyża,

Aż będziesz wiedział, że się jako trup nie zwali.

Dzięki Ci więc o Boże — że już byłeś blizko,

A jeszcześ twojej złotej nie odsłonił twarzy,

Aleś nas, syny twoje, dał na pośmiewisko,

Byśmy rośli jak kłosy pod deszczem potwarzy.

Takiej chwały od czasu, jak na wiatrach stoi

Glob ziemski — na żadnego nie włożyłeś ducha,

Że się cichości naszej cała ziemia boi,

I sądzi się, że wolna jak dziecko, a słucha.

Anioł ognisty, mój anioł lewy...

Anioł ognisty — mój anioł lewy

Poruszył dawną miłości strunę,

Z tobą! o! z tobą, gdzie białe mewy,

Z tobą pod śnieżną sybirską trunę,

Gdzie wiatry wyją tak jak hyeny,

Tam gdzie ty pasasz na grobach reny.

Z grobowca mego rosną lilije,

Grób jako biała czara prześliczna, —

Swiatło po nocy z pod wieka bije

 I dzwoni cicha dusza muzyczna.

Ty każesz swiatłom onym zagasnąć,

Muzykom ustać — duchowi zasnąć.

Ty sama jedna na szafir swięty

Modlisz się głośno — a z twego włosa,

Jedna za drugą, jak dyamenty,

Gwiazdy modlitwy lecą w niebiosa.

Anioły stoją...

Anioły stoją na rodzinnych polach

I chcąc powitać lecą w nasze strony,

Ludzie schyleni w nędzy i w niedolach

Cierniowemi się kłaniają korony,

Idą i szyki witają podróżne

I o miecz proszą, tak jak o jałmużnę.

Postój! o postój hułanie czerwony,

Przez co to koń twój zapieniony skacze,

— To nic... to mojej matki grób zhańbiony,

 Serce mi pęka, lecz oko nie płacze.

Koń dobył iskier na grobie z marmuru

I mściwa szabla wylazła z jaszczuru.

Baranki moje...

Baranki moje,

Zaświtał czas,

Nad piękne zdroje

Powiodę was.

Puszczę was, owieczki,

Na piękne kwiateczki

I będę pasł.

Baranki z ducha,

Ja pasterz wasz;

Pan Bóg mię słucha,

Ozłocił twarz.

Bogiem promienny,

Odprawiam bezsenny

Anielską straż.

Bo mię matka moja miła...

Bo mię matka moja miła

Na słowika urodziła,

A ja wziąwszy taki głos

Ze słowika jestem kos...

A to wszystko są nonsensa,

Te moje wierszyki nowe,

Gdzie się język mój wałęsa

I bawi zęby trzonowe...

Bo to jest wieszcza najjaśniejsza chwała...

Bo to jest wieszcza najjaśniejsza chwała,

Że w posąg mieni nawet pożegnanie.

Ta kartka wieki tu będzie płakała

I łez jej stanie.

Kiedy w daleką odjeżdżasz krainę

Ja kończę moje na ziemi wygnanie,

Ale samotny — ale łzami płynę —

I to pisanie...

Bóg duch, innego zwać nie będziecie...

Bóg duch, innego zwać nie będziecie

W nieszczęściu waszym, o bracia moi.

Duch Syn — objawion formą na świecie,

A gwiazdach, w miesiącach w słońcach stoi,

A w nim miłości duch — duch święty,

Przemienion w róże i w dyamenty.

Tym trzem się nasze duchy należą,

W tych trzech się rodzą, pracują, palą;

A nieśmiertelni — w co tylko wierzą,

 Nawet że globy w słońcu zapalą,

Nawet że ruszą ciała z mogiły,

Wszystko mieć będą — w co uwierzyły.

Niechże twarz wasza nie będzie blada,

Niechże w was duchy nie drzą przed ciałem,

Niechże wam rozpacz krwi nie wyjada

Ani was rzuca wściekłych zapałem;

Boście strażnicy globu północni,

Wy słońc duchowie — w duchu wszechmocni.

Całą potęgą ducha cię wyzywam...

Całą potęgą ducha cię wyzywam,

Człowieku przyszły... z żywota sztandarem;

Jeżeli trzeba, to cię zmuszę czarem,

Potęgą, którą mam — a nie używam.

Duchy zebrane na Golgoty skale

Poszlę... na włosy twoje podniesione

Strachy ciemnymi — jak Jehowa wionę,

Podniosę — dotknę — zjeżę — i zapalę.

Tęczową poszlę Oceanu pręgę,

Skruszę ją jak łuk... Kometom rozkażę

Brać na się hełmy rycerzy — i twarze,

Moc wywoływać z ciebie i przysięgę,

Aż jak Bóg w ducha uwierzysz potęgę.

Chmury

Do was, chmury, Wzrok ponury Skrą i łzami! Sam na ziemi Pod czarnemi Chmur wiankami. Jak duch trumny, Smutkiem dumny Nad szmer domów Trzymam skronie Tam — w koronie Chmur i gromów. Gdzie wam droga, Chmury Boga,  Mnie weźmiecie; Bo ja ciemny, Mgłą tajemny,