Wiek mądrości - Stoessinger Caroline - ebook + książka

Wiek mądrości ebook

Stoessinger Caroline

3,0

Opis

"Rzadko zdarzało mi się czytać tak inspirujące i ważne wspomnienia kogoś, kto przeżył Holocaust. Sięgnijcie po książkę Caroline Stoessinger Stulecie mądrości, opowiadającą o zmaganiach i zwycięstwach Alice Herz-Sommer. Naprawdę warto." - Elie Wiesel, laureat Pokojowej Nagrody Nobla 1986

"Opowieść Caroline Stoessinger o miłości do muzyki i życia oraz niezwykłej podróży Alice Herz-Sommer przez trudny, pełen nienawiści i szaleństwa wiek XX, jest liryczna, frapująca i głęboko poruszająca. Ta urocza i dająca do myślenia książka jest bardzo na czasie i bardzo nam teraz potrzebna." - Blanche Wiesen Cook

Inspirująca opowieść o sile charakteru i optymizmie - historia życia Alice Herz-Sommer, pianistki ocalonej z Holocaustu.

Alice Hertz-Sommer dorastała w Pradze, w dzieciństwie spędzała weekendy i święta w towarzystwie Franza Kafki (nazywała go "wujkiem Franzem"), a Gustav Mahler, Sigmund Freud i Rainer Maria Rielke byli przyjaciółmi jej matki. Przeżyła obóz koncentracyjny w Terezinie, przyglądała się procesowi Adolfa Eichmanna w Jerozolimie. Gdy po wojnie Alice wyemigrowała do Izraela, na organizowanych w jej domu koncertach bywali Golda Meir, Artur Rubinstein, Leonard Bernstein, Isaac Stern. W 1986 roku zamieszkała w Londynie, gdzie zmarła w 2014 roku w wieku 110 lat.

W Terezinie Alice straciła matkę, męża, przyjaciół. Po latach musiała zmierzyć się z przedwczesną śmiercią jedynego syna. A mimo to do końca życia potrafiła żyć, nie popadając w zgorzknienie. Wiek mądrości to opowieść o przyjaźni, sile muzyki, rezygnacji z pogoni za dobrami życia, a także umiejętności dostrzeżenia w każdej istocie ludzkiej, również w nieprzyjaciołach, człowieczeństwa. Wiek mądrości to niezwykła i poruszająca opowieść o upartym dążeniu kobiety - której dane było zaznać wiele zła - do szukania dobrych stron życia. Opowieść o przyjaźni, sile muzyki, rezygnacji z pogoni za dobrami materialnymi, ciekawości świata i niewyczerpanych zasobach optymizmu.

Caroline Stoessinger jest pianistką, wykładowczynią oraz założycielką i dyrektorem The Mozart Academy of New York. Koncertowała w Carnegie Hall, Lincoln Center i Metropolitan Museum of Art, w Tokio i Johannesburgu, w operze w Sydney, w Białym Domu i na Zamku Praskim. Lucas Foss skomponował dla niej " Elegię na fortepian i orkiestrę". Była producentką i scenarzystką programów telewizyjnych.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 224

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,0 (3 oceny)
0
1
1
1
0

Popularność




Tytuł oryginału A Century of Wisdom: Lessons from the Life of Alice Herz-Sommer, the World’s Oldest Living Holocaust Survivor

Wydawca Daria Kielan

Redaktor prowadzący Tomasz Jendryczko

Redakcja Elżbieta Lewczuk

Korekta Dorota Wojciechowska

Copyright © 2012 by Caroline Stoessinger Foreword copyright © 2012 by the Estate of Václav Havel This translation is published by arrangement with Spiegel&Grau, an imprint of The Random House Publishing Group, a division of Random House, Inc. Copyright © for the Polish translation by Małgorzata Szubert, Warszawa 2014

Świat Książki Warszawa 2014

Świat Książki Sp. z o.o. 02-103 Warszawa, ul. Hankiewicza 2

Księgarnia internetowa: Fabryka.pl

Skład Plus 2 Witold Kuśmierczyk

Dystrybucja Firma Księgarska Olesiejuk sp. z o.o., sp. k. a. 05-850 Ożarów Mazowiecki, ul. Poznańska 91 e-mail: [email protected], tel. 022 721 30 00 www.olesiejuk.pl

ISBN 978-83-813-9721-6

Skład wersji elektronicznej [email protected]

Alice Herz, Praga, ok. 1924

Nie patrzę w przyszłość, za siebie nie patrzę Z nadzieją ani też z obawami, Lecz wdzięczny biorę dobro, które znajdę, Najlepsze, co tu i teraz mamy.

Wstęp  Václav Havel

Wiek mądrości to głęboko poruszająca opowieść o losach kobiety, która zdołała przeciwstawić się śmierci. Życie Alice Herz-Sommer – które przypadło na czas wspaniałego rozkwitu kultury Europy Środkowej, przerwanego przez tragiczne wydarzenia, które odcięły Czechosłowację od reszty świata na blisko pięćdziesiąt lat – jest świadectwem prawdziwej siły ducha. Te wspomnienia są naszymi wspomnieniami. Czytając o bolesnych doświadczeniach bohaterki, przypominamy sobie najcięższe chwile naszego życia, a jej postawa skłania nas do szukania tego, co najlepsze w nas samych.

W wieku stu ośmiu lat Alice z radością opowiada frapujące anegdoty z życia wielkich myślicieli i artystów – od Gustava Mahlera po Sigmunda Freuda i Viktora Frankla, od Martina Bubera po Leo Baecka. Ona sama jako muzyk, pianistka koncertowa i nauczycielka, wywarła wpływ na swych licznych uczniów, ich dzieci i wnuki, a jej talent przynosił pociechę towarzyszom niedoli w obozie koncentracyjnym w Terezinie. Od czasu wojny Alice nie tylko nauczała, lecz sama się uczyła – niestrudzenie dążyła do wiedzy i zrozumienia, kim jesteśmy jako ludzie, jako społeczeństwo i jako jednostki.

Alice powtarza: „Nigdy nie tracę nadziei”. Dewiza ta przemawia do mnie z całą mocą, ponieważ wierzę, że nadzieja nierozłącznie wiąże się z głębokim przeświadczeniem, iż życie ma sens, bo dopóki tak sądzimy, mamy powody, by żyć. Niespożyty optymizm Alice jest dla mnie inspiracją. Wierzę, że przeżyła, aby świat dowiedział się o jej losach, naszych losach, o prawdzie i pięknie w obliczu zła. Nie tylko my możemy uczyć się dziś od Alice, także przyszłe pokolenia mogą czerpać z doświadczeń jej bogatego życia mądrość i nadzieję.

Preludium

Licząca sto osiem lat Alice jest najstarszą na świecie ocaloną z Holokaustu, a także najstarszą pianistką koncertową. Przeżyła całe ubiegłe stulecie i pierwszą dekadę obecnego i doświadczyła wszystkiego, co w ludziach najlepsze i co najgorsze. W jej życiu nie brakowało dobra, choć toczyło się wśród chaosu i zła, Alice zaś wciąż umie się śmiać radośnie jak dziecko.

Mimo lat spędzonych w obozie koncentracyjnym w Terezinie, mimo śmierci matki, męża i przyjaciół z rąk nazistów, Alice zwyciężyła, potrafi bowiem patrzeć przed siebie i prowadzić normalne życie. Nie traciła czasu na rozpamiętywanie o oprawcach i mordercach swej rodziny. Zdając sobie sprawę, że nienawiść bardziej zżera duszę tego, kto nienawidzi, niż osoby nienawidzonej, Alice utrzymuje, że wciąż jest wdzięczna za życie, ponieważ „życie to dar”. Wiek mądrości opowiada o kobiecie, która przez całe życie, mimo wszelkich przeciwności losu i cierpień, starała się przekazać temu światu choć trochę dobra. My, ludzie XXI wieku, wiele możemy się z tej opowieści nauczyć. To jest dar dla nas od Alice.

Nazwisko Alice, Herz-Sommer, oznacza „serce lata”, choć ona sama urodziła się późną jesienią, 26 listopada 1903 roku. Rodzice, Friedrich i Sofie Herz, nadali jej imię Alice, co oznacza: „o szlachetnym usposobieniu”. Ojciec był doskonale prosperującym kupcem, matka, osoba wykształcona, obracała się w kręgu znanych artystów i pisarzy, do którego należeli między innymi Gustav Mahler, Rainer Maria Rilke, Tomasz Mann, Stefan Zweig i Franz Kafka.

Alice dorastała w dostatnim, spokojnym otoczeniu, gdzie głównymi formami rozrywki były lektury i bywanie na koncertach; gdzie sąsiedzi pomagali sobie nawzajem w razie choroby, a rodziny mogły układać plany na przyszłość na wiele lat naprzód. Przed II wojną światową Alice rozpoczęła nader obiecującą karierę pianistki koncertowej. Decydujący wpływ na wybór, już w dzieciństwie, takiej drogi życiowej miała miłość jej matki do muzyki i gruntowna znajomość tej dziedziny sztuki, a także znajomość Sofie Herz z Gustavem Mahlerem. Alice pamięta, jak na dwa dni przed swymi czwartymi urodzinami wyjechała z matką do Wiednia, gdzie 24 listopada 1907 roku Mahler miał dyrygować ostatnim wykonaniem swej Drugiej Symfonii przez orkiestrę Opery Wiedeńskiej. Po koncercie jej matka rozmawiała z kompozytorem, a potem – dodaje Alice – „ja też zamieniłam kilka słów z Gustavem Mahlerem”, i wyciąga ręce, aby zademonstrować swój ówczesny zachwyt z powodu zetknięcia się z geniuszem. Najprawdopodobniej następnego rana Alice towarzyszyła matce, gdy ta wraz z Arnoldem Schoen-bergiem stała w tłumie na peronie, machając Mahlerowi na pożegnanie, podczas gdy pociąg wolno odjeżdżał z wiedeńskiego dworca.

Wiele lat później, po przesłuchaniu u Arnolda Schnabela, Alice doszła do przekonania, że kariera pianistyczna stoi przed nią otworem. Często grała jako solistka z towarzyszeniem orkiestry Filharmonii Czeskiej, nagrała też wiele płyt, które zyskały bardzo wysokie oceny recenzenta „Prager Tagblatt” – niemieckojęzycznej gazety wychodzącej w Pradze – Maxa Broda, przyjaciela i biografa Kafki.

Sprawy zaczęły jednak zmieniać się na gorsze. Przestało obowiązywać prawo. W mieście coraz widoczniejsze stawały się flagi nazistowskie. Alice zrobiła zdjęcie swemu trzyletniemu synkowi stojącemu na tle napisu: Juden Eintritt Verboten (Żydom wstęp wzbroniony), broniącego wstępu do ulubionego parku chłopca. Po przeprowadzonym w marcu 1938 anszlusie siostry Alice zaczęły gorączkowo przygotowywać się do emigracji wraz z rodzinami do Palestyny. Alice i jej mąż postanowili zostać w kraju, aby zaopiekować się niemłodą już Sofie, która wkrótce znalazła się w pierwszej grupie więźniów Terezina. Patrząc na matkę, z mozołem dźwigającą ciężki plecak w drodze do miejsca zbiórki – ogromnego budynku zajętego przez Niemców na ten cel – Alice przeczuwała, że nigdy już jej nie zobaczy. „Gdzie pali się książki, dojdzie w końcu do palenia ludzi” – ostrzegał sto lat wcześniej Heinrich Heine[1]. Ludzie najczęściej nie wierzyli jednak w tę złowieszczą przepowiednię.

Na początku 1939 roku niedobitki czechosłowackiej armii i władz państwowych, z prezydentem kraju, Edwardem Benešem włącznie, uciekły do Anglii, gdzie wysłano również pociągami transporty żydowskich dzieci, każde z plakietką z nazwiskiem na piersi. Czechosłowacja została odcięta od wolnego świata. Zamknięto ambasadę brytyjską, Amerykanie również zbierali się do wyjazdu. Ulice patrolowali nazistowscy żołnierze uzbrojeni w karabiny maszynowe. Ostatni pociąg do Londynu, który miał przewieźć ponad trzysta żydowskich dzieci, nie opuścił dworca; większości dzieci nigdy nie odnaleziono.

W lipcu 1943 roku Alice i jej mąż Leopold Sommer, przedsiębiorca i skrzypek amator, otrzymali zawiadomienie, że zostaną wywiezieni do Terezina wraz z sześcioletnim synem Raphaëlem, zwanym Rafim[2]. Alice miała nadzieję, że odnajdzie tam matkę, jednak Sofie już wcześniej wywieziono na wschód, najprawdopodobniej do Treblinki.

Terezin nie był zwykłym obozem koncentracyjnym. Z zewnątrz wyglądał jak bardzo ludne miasteczko, na którego ulicach kłębiły się tłumy i często słyszało się muzykę. Tak działała niemiecka machina propagandowa. Führer zachwalał Terezin jako miejsce, gdzie w czasie wojny znaleźli schronienie wybitni muzycy, pisarze, artyści, a także ludzie starsi. W rzeczywistości Terezin był silnie strzeżonym gettem, stacją przesiadkową do Auschwitz i innych nazistowskich obozów śmierci w Europie Wschodniej. Ludzie nauki i sztuki oraz inteligenci z Czechosłowacji, Austrii, Holandii, Danii i Niemiec cierpieli tu ciągły głód i zimno, zapadali na choroby zakaźne, byli torturowani i zabijani. Ze 156 tysięcy Żydów więzionych w Terezinie przeżyło zaledwie 17,5 tysiąca. W latach 1942–1945 przewieziono do obozu ponad 15 tysięcy żydowskich dzieci, z których przeżyło około stu, między innymi Rafi.

W Terezinie, w przeciwieństwie do innych obozów, utrzymywano jednak pozory normalnego życia. Mimo terroru i niedostatku muzycy grali, aktorzy występowali, profesorowie wygłaszali wykłady, artyści rysowali na skrawkach papieru, a przyjaciele wymieniali się nawet dowcipami. Niemcy nakazywali organizowanie występów artystycznych w celach propagandowych, nie zdawali sobie jednak sprawy, że koncerty pomagają przetrwać zarówno słuchaczom, jak i wykonawcom.

Tak właśnie było z Alice Herz-Sommer, która dała ponad sto koncertów dla współwięźniów, udzielała również w tajemnicy lekcji fortepianu dzieciom z obozu.

Po wyzwoleniu Terezina przez armię radziecką 8 maja 1945 roku Alice i Rafi wrócili do Pragi. Okazało się, że ich mieszkanie zajęli jacyś obcy ludzie. Nie mając wystarczających środków do życia i nie odnalazłszy niemal nikogo z dawnych przyjaciół i znajomych, w 1949 roku Alice podjęła decyzję wyjazdu do Izraela, gdzie mieszkały jej siostry z rodzinami, a także wielu przyjaciół, między innymi Max Brod. Zaczęła tam nowe życie i w wieku czterdziestu pięciu lat nauczyła się hebrajskiego. Uczyła w Jerozolimskiej Akademii Muzycznej (przemianowanej później na Akademię Muzyczną Samuela Rubina), występowała z koncertami w Izraelu, a później od czasu do czasu w Europie, nie odzyskała już jednak międzynarodowej sławy. Po latach straconych w obozie koncentracyjnym musiała zarabiać na utrzymanie i zajmować się synem, co pochłaniało cały jej czas i energię.

Rafi odnosił duże sukcesy jako wiolonczelista. Zamieszkał w Londynie, Alice zaś, aby być bliżej syna, w wieku osiemdziesięciu trzech lat po raz kolejny przeprowadziła się do innego kraju. Kilka lat później przeżyła najboleśniejszą stratę – nagłą śmierć syna, który zmarł w wieku sześćdziesięciu pięciu lat.

Po raz pierwszy spotkałam się z Alice w jej domu w Londynie, gdy zaczęłam pracę nad filmem dokumentalnym o jej życiu. Przez wiele lat zajmowałam się muzyką okresu Holokaustu, a zwłaszcza muzyką w getcie w Terezinie, gdzie zginęli dziadkowie mojego męża. Jak można było grać koncerty czy komponować muzykę w tego rodzaju okolicznościach? Słyszałam o Alice od innych więźniów Terezina, prowadziłam też długie rozmowy z Jožą Karasem, czeskim muzykiem emigrantem, który w latach siedemdziesiątych nagrał wiele godzin wywiadów z Alice.

Po tragedii z 11 września Alice powiedziała mi:

– Oczywiście, to było straszne, ale dlaczego jesteś taka wstrząśnięta? Od czasów prehistorycznych dobro i zło są wokół nas. Ważne jest, jak sobie z nim radzimy, jak na nie reagujemy.

I zaśmiała się, co wydało mi się nie na miejscu w takiej chwili. Wkrótce odkryłam, że ten osobliwy śmiech był jej sposobem na podkreślenie wagi wypowiadanych słów. Delikatnie mnie złajawszy, mówiła dalej:

– Czy to nie cudowne? Wsiadasz do samolotu i za kilka godzin jesteś w Londynie. Możemy razem siedzieć i rozmawiać. Żyjemy. Mamy muzykę. Jesteś tak bogata jak ja, ponieważ jesteś pianistką. Nikt nam nigdy tego nie odbierze.

A potem przypomniała mi, co powiedział Leonard Bernstein po zabójstwie prezydenta Johna F. Kennedy’ego: „Naszą odpowiedzią na przemoc jest to, będziemy tworzyć muzykę jeszcze piękniejszą i z jeszcze większą pasją niż kiedykolwiek wcześniej”[3].

Alice nie występuje przed publicznością od dwudziestu pięciu lat, pozostaje jednak wierna swemu powołaniu – codziennie przez przynajmniej trzy godziny gra z pamięci Bacha i Beethovena, Chopina i Schuberta. Często grywa muzykę kameralną podczas wieczorków w swym domu, gdy wpadają do niej z wizytami inni muzycy. Alice łatwo i płynnie przechodzi od jednego języka do drugiego. Pierwszym jej językiem był niemiecki, drugim – czeski, ale Alice mówi dobrze także po angielsku, francusku i hebrajsku.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Przypisy

Preludium

1  Heinrich Heine, Almansor. Eine Tragödie (1821).

2  Alice nadała synowi imiona Bedřich Štěpán i nazywała go Štěpán. Po emigracji obojga do Izraela jedenastoletni wówczas chłopiec otrzymał imię Raphaël, zdrobniale Rafi. Alicja zawsze tak mówi o synu; nawet opowiadając o jego dzieciństwie, nigdy nie używa imienia Štěpán.

3  Leonard Bernstein, Findings, Simon & Schuster, New York 1982, s. 218.