Wgląd. Buddyzm, Tajlandia, Ludzie - Tomasz Kryszczyński - ebook
Opis

Fascynująca, osobista relacja z podróży i życia w buddyjskich klasztorach w Tajlandii. Opisująca bezpośrednie doświadczenie praktyki duchowej, której korzenie sięgają tysięcy lat. Przedstawiająca współczesny i dawny buddyzm, współczesną i dawną Tajlandię.
To niezbędna lektura dla wszystkich, którzy chcą lepiej poznać buddyzm, Tajlandię i jej mieszkańców. Dla praktykujących medytację i podróżujących do Azji Południowo-Wschodniej.
Książka zawiera praktyczne wskazówki, jak dojechać, żyć i praktykować w klasztorach w Tajlandii.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 222

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Przedmowa

 

Odwiedzający Tajlandię często patrzą na nią przez filtr jakże ograniczającego i zniekształcającego stereotypu kraju masowej turystyki i prostytucji. I widzą to, na co się nastawiają. Mam nadzieję, że Wgląd przyczyni się do zobaczenia Tajlandii innej.

Ta książka to opis moich doświadczeń z pobytu w siedmiu buddyjskich klasztorach Tajlandii. To także relacja z podróży. Przez bycie w klasztorach poznawałem buddyzm i praktykę żyjących w nich ludzi. Odkrywałem tradycję, której historia sięga 2500 lat. Równocześnie patrzyłem na współczesną Tajlandię, jej mieszkańców, kulturę, problemy, teraźniejszość splecioną z przeszłością.

Wgląd to efekt kilkunastu lat podróży do kraju, od którego nie mogę się oderwać, to wejrzenie w buddyzm, Tajlandię, życie, siebie, wejrzenie oparte na własnym doświadczeniu, przemyśleniach, emocjach, wejrzenie subiektywne.

Mam nadzieję, że moja praca pomoże lepiej zrozumieć Tajlandię i jej religię, buddyzm, a wszystkim tym, którzy chcieliby samodzielnie doświadczyć życia w klasztorach, ułatwi dotarcie do nich i zrozumienie, przynajmniej niektórych, zasad świętego życia Tajów.

O słowach, słowniku i „Informacjach praktycznych”

 

W książce tej pojawiają się słowa tajskie i palijskie. Pāḷi to język, w którym zostały spisane kanoniczne teksty buddyzmu therawady, najbardziej rozpowszechnionej w Tajlandii formy buddyzmu. Dla ułatwienia korzystania z książki zachowuję często zapis anglojęzyczny różnych palijskich i tajskich terminów i nazw, co pomoże zainteresowanym czytelnikom w dalszym zgłębieniu konkretnych tematów, do których dotrzeć można przede wszystkim przez anglojęzyczne źródła. Pozostawienie zapisu anglojęzycznego pozwoli także uniknąć nieporozumień tym czytelnikom, którzy zdecydują się odbyć podróż do Tajlandii, gdzie angielski i zapis w tym języku różnych nazw znacząco zwiększa szansę na skomunikowanie się z rozmówcą.

Dla ułatwienia korzystania z tekstu i przyswajania zawartych w nim treści na końcu książki dołączam krótki słownik niektórych, charakterystycznych dla buddyzmu w Tajlandii terminów.

Natomiast na końcu każdego rozdziału załączam „Informacje praktyczne” dla tych czytelników, którzy osobiście chcieliby wybrać się do któregoś z klasztorów. Pomogą one skontaktować się z wybranym klasztorem, dotrzeć do niego i zaktualizować informacje na jego temat.

Szanując prywatność osób opisywanych we Wglądzie, czasami zmieniałem ich imiona.

Wat Pah Nanachat – Leśny Klasztor

 

Ostrzedotyka mojej szyi. Jest ciepłe, jak wszystko tutaj. Mam schyloną głowę. Siedzę rozebrany do połowy. Nie widzę, co się dzieje, tylko czuję. Żyletka od szyi przesuwa się ku szczytowi czaszki. Moja głowa zostanie precyzyjnie ogolona w ciągu kilku minut. Zdecydowałem się praktykować w klasztorze Pah Nanachat, a to oznacza pozbycie się włosów. Każdy mężczyzna, który chce tutaj zostać dłużej niż trzy dni, ma się ściąć na łyso. Jeśli robi to po raz pierwszy w życiu, a tak jest w moim przypadku, pomoże mu wprawiony w strzyżeniu mnich. Sam stoi za mną, co chwila wybucha śmiechem i delikatnie, szybko, za pomocą nowiutkiej, rozpakowanej, jak myślę – świadomie na moich oczach, żyletki pomaga mi pozbyć się włosów. Po ogoleniu lewej strony mojej głowy pyta roześmiany, czy chcę się zobaczyć. Chcę. Dostaję lusterko i widzę siebie. Łysy połowicznie. Sam rechocze, ja z nim. Przechodzi do prawej strony, goli.

– Czy chcesz się zobaczyć teraz? – pyta.

Ponownie chcę. Patrzę w swoje odbicie. Ja Irokezem. Śmiejemy się razem. On szczerze i głośno, ja ciszej. Z zaciekawieniem doświadczam radykalnej dla mnie zmiany wyglądu. W końcu tracę ostatnie pasemko. Jestem łysy.

– Golimy brwi? – pyta Sam.

– Nie, wystarczy – odpowiadam.

Dzięki wymogowi zgolenia włosów w klasztorze są tylko mężczyźni, którym faktycznie zależy na praktyce. Chcesz być tutaj, poświęć coś, co jest dla ciebie ważne, jako dowód twojej motywacji. Jest to także symbol zbliżania się do sanghi – buddyjskiej wspólnoty zakonnej. Golisz się tak jak mnisi, tak jak Budda. 2500 lat temu i on ściął swoje włosy. Atrybut zdrowia, młodości, żywotności, statusu. Przyciągający wzrok kobiet, pokazujący, kim i w jakiej formie jesteś. Pozbycie się włosów było symbolicznym odrzuceniem świata materialnego, jego wartości, celów, oczekiwań. Mnisi w Tajlandii poszli dalej. Oprócz głowy golą również brwi. Ma to być pamiątka po wojnie z Birmą sprzed setek lat. Birmańczycy, walcząc z Tajami, wysyłali do ich królestwa szpiegów przebranych za mnichów. Tradycja podaje, że dla odróżnienia się od nich tajscy mnisi zaczęli golić brwi. Tylko to mogło ich odróżnić od szpiegów. W ten sposób każdy wiedział, kto jest kim.

Chcę zostać w Wat* Pah Nanachat i chcę zachować brwi. Zgolenie ich bardzo zmienia wygląd twarzy. Spotkałem wielu ludzi Zachodu, którzy mówili mi, jak mocnym doświadczeniem było dla nich usunięcie włosów z całej głowy, jak bardzo wpływało to na poczucie ich tożsamości. Patrzysz na siebie, a jednak brakuje obrazu, z którym utożsamiałeś się przez tyle lat swojego życia. Brak włosów na głowie, brak brwi wielu szokuje. Potrzeba dni, czasami tygodni, aby się do tego przyzwyczaić. Pamiętam Emily, która zobaczywszy się w lustrze po ogoleniu głowy, zapadła się w sobie. Spotkała się ze swoim lękiem. Zobaczyła Emily bez części siebie, bez tego, co w jej świecie czyniło z niej pełnowartościową kobietę. Zobaczyła siebie chorą na raka. Pamiętam Alana, dumnego, przystojnego, pełnego życia Francuza. Miał szerokie, wyraźne, czarne brwi. Po ich zgoleniu została łysa skóra i nieprzykryte przez nic, a przez to robiące wrażenie olbrzymich, łuki brwiowe. Jego przyjaciele, w tym ja, nie omieszkali tego zauważyć. Bratersko dzieliliśmy się naszymi spostrzeżeniami typu: „Wyglądasz jak burak”, „Jak świeżutki neandertalczyk”. Alan miał dystans do siebie. Śmiał się razem z nami. I mówił o mocnym doświadczeniu zmiany tożsamości.

Moje brwi zachowałem. Za miesiąc miałem wrócić do świata poza klasztorem w Europie. Teraz, łysy jak mnich, z brwiami jak niemnich, byłem gotowy na praktykę w Wat Pah Nanachat.

***

Wat Pah Nanachat znaczy Międzynarodowy Klasztor Leśny. Jest miejscem wyjątkowym. Zamieszkanym w większości przez mnichów z Europy, Ameryki i Australii, porozumiewających się ze sobą po angielsku – w prowincji Ubon Ratchathani, wciśniętej między Laos, Kambodżę a resztę Tajlandii, gdzie ludność głównie mówi w lao, a ojcem duchowym klasztoru i jego założycielem jest, przypominający mistrza Jodę, Ajahn** Cha. Chociaż innym kojarzył się z żabą.

***

Ajahn Cha urodził się w 1918 roku w Isanie w północno-wschodnim regionie Królestwa Syjamu. Był jednym z jedenaściorga dzieci swoich ciężko pracujących rodziców, którzy jak większość mieszkańców Isanu mówili w dialekcie języka lao, zarabiając na życie pracą na roli. Bangkok i centralny Syjam, zamieszkany przez Tajów, był dla Cha dalekim światem. Znacznie bliżej był potężny Mekong, a za nim Laos i Kambodża, znajdujące się, podobnie jak Wietnam, pod panowaniem jeszcze dalszego niż Bangkok Paryża. Królestwo, w którym się urodził, graniczyło więc od północy i wschodu z koloniami francuskimi, od północy, zachodu i południa z terytoriami podporządkowanymi Imperium Brytyjskiemu.

W 1939 roku Syjam stał się Tajlandią, bo tak chcieli oficerowie, którzy parę lat wcześniej przejęli władzę w Bangkoku. W tym samym roku, roku wybuchu II wojny światowej, Cha został mnichem. Wcześniej nie mógł. Mimo że przez kilka lat mieszkał w klasztorze, ubierał zakonne szaty, do wspólnoty mnichów nie mógł zostać przyjęty przed ukończeniem 20 lat, zgodnie z zasadami regulującymi życie wspólnoty zakonnej powstałymi setki lat wcześniej w Indiach. II wojna światowa nie ominęła Tajlandii. W 1941 roku Królestwo zostało w dużym stopniu podporządkowane Japonii. Formalnie niepodległe, nie było w stanie oprzeć się dominacji Cesarstwa Wschodzącego Słońca. Niezależność odzyskało wraz z upadkiem japońskiej armii. I ochroniło się przed naporem komunizmu. Po wojnie przez lata było ostatnim bastionem wolnego świata w regionie. Komunizm w wyniku krwawych wojen, rewolucji, przewrotów wchłonął Chiny, Wietnam, Laos i Kambodżę. Ochroniła się przed nim jedyna nieskolonizowana monarchia tej części Azji.

Gdy Ajahn Cha umierał w 1992 roku, Królestwo Tajlandii graniczyło z niepodległymi państwami: Malezją, Birmą, Laosem i Kambodżą. Kolonialne imperia Francuzów i Brytyjczyków, otaczające Syjam w 1918 roku, rozpadły się, zmilitaryzowana Japonia stała się zdemilitaryzowaną demokracją. W ciągu życia Czcigodnego Ajahna Cha świat się zmienił. Dhamma, nauka Buddy, oraz regulujące życie jego uczniów reguły – nie.

***

Po ogoleniu głowy przychodzi czas na przebranie się. Przebywając w Wat Pah Nanachat jako osoba świecka, można nosić jedynie rzeczy białe, przykrywające ramiona i nogi. Biel ma jedną wadę – łatwo się brudzi. Mam ze sobą dwa komplety białych rzeczy, dwie pary spodni, dwie bluzy. Codzienne ręczne pranie jest niezbędne.

***

Śpię we wspaniałym, wielkim, drewnianym pomieszczeniu drewnianego domu. Na słomianej macie. Przykrywam się sarongiem, chociaż nie jest to niezbędne. Noce są ciepłe. Dom jest całkowicie przewiewny, czuję się, jakbym spał pod gołym niebem. Moim jedynym współlokatorem jest Jim. Jest Amerykaninem, od wielu miesięcy w podróży, w Wat Pah Nanachat poznaje medytację i buddyzm. Ponieważ pomieszczenie, w którym śpimy, mogłoby pomieścić kilkanaście osób, a my jesteśmy tylko we dwóch, każdy z nas ma do dyspozycji wielką przestrzeń dla siebie. Całkowicie zbędną, ponieważ i ja, i Jim podróżujemy jedynie z małymi plecakami. Rzeczy naprawdę konieczne to w tym klimacie kilka kilogramów bagażu, umożliwiającego komfortową podróż miesiącami.

Jeśli tylko umysł nauczy się ograniczyć zachłanność, lęk i przywiązanie.

***

Ajahn Cha mógł być uważany za świętego. Żył zgodnie z 227 regułami zakonnymi, krzewił je wśród mnichów, dbał o ich przestrzeganie. On i jego uczniowie założyli ponad 0 klasztorów w Tajlandii i poza nią, rozprzestrzeniając w ten sposób dhammę. Wielu wierzyło, że w wyniku praktyki nabył paranormalnych zdolności, umiał czytać w myślach i był istotą oświeconą. Jego kremacja zgromadziła ponad milion osób, w tym członków rodziny królewskiej.

Ajahn Cha mógł być uważany za ekscentryka. Zamiast wybrać bezpieczne życie w klasztorze, przez lata jako mnich wędrował przez dżunglę, praktykując ascezę i narażając się na liczne niewygody i zagrożenia. Podczas swoich wędrówek niejednokrotnie jako miejsce na nocleg wybierał cmentarze. Ograniczał sen i jedzenie. Gdy pewnego razu postanowił praktykować w samotności, w miejscu oddalonym od ludzi, zaczął pić własny mocz, aby sprawdzić, czy w ten sposób może ograniczyć zapotrzebowanie swojego ciała na świeżą wodę, którą mógł zdobyć w najbliższej wiosce, co przerywało jego samotność. Pomysł się nie sprawdził, ta sama porcja moczu po kilkukrotnym wypiciu go i wydaleniu stawała się niestrawna i przestawała zaspokajać pragnienie. Dlatego Cha porzucił picie moczu. Testował, co jest właściwe, co nie, opierając się na własnym doświadczeniu. Czasami testy sprawiały wrażenie ekstremalnych.

Ajahn Cha mógł być uważany za szaleńca. Często, gdy chorował, leczył się wielodniowymi postami i medytacją. Nawet gdy choroba mogła zagrażać jego życiu. Wierzył w duchy, które do pewnego momentu jego dorosłego życia przerażały go. Dążył do sytuacji konfrontujących go ze strachem. I nie było to oglądanie horrorów. Potrafił położyć się w nocy na leśnej dróżce, aby sprawdzić stare powiedzenie „Kiedy jesteś w lesie, nie śpij na ścieżce”. Powiedzenie ostrzegało – tam możesz wejść w drogę niebezpiecznym zwierzętom. Cha wszedł w drogę tygrysowi, który zbliżył się do niego na kilka metrów. W tej sytuacji Cha pomyślał, że nawet jeśli tygrys go nie zabije, to i tak czeka go kiedyś śmierć, w związku z czym był „gotów stać się posiłkiem tygrysa”. Cha przeżył to i inne, liczne, sprowokowane i niesprowokowane, spotkania z dzikimi zwierzętami.

Ajahn Cha mógł być uważany za świętego, ekscentryka, szaleńca. Był prostym, skromnym, przestrzegającym rygorystycznie reguł zakonnych i kierującym się w życiowych wyborach dhammą buddyjskim mnichem.

***

Dzień w klasztorze rozpoczyna się o 3:00 rano. O 3:30 wszyscy zbierają się na tradycyjną recytację tekstów w pali – jednym z języków starożytnych Indii, w którym spisane zostały kanoniczne teksty buddyzmu, oraz medytację. Między 6:00 a 7:00 mnisi i zaproszeni goście wychodzą na piṇḍapāta,czyli poranne zbieranie w pobliskiej wiosce żywności oferowanej mnichom przez jej mieszkańców. W tym czasie pozostali zajmują się zamiataniem ścieżek i pomocą w kuchni. Zamiatanie jest stałą czynnością w klasztorach tradycji leśnej, które faktycznie zakładane były w lasach. Obecnie często znajdują się jedynie w pozostałościach wielkich kiedyś lasów, stanowiąc ostoję dla roślin i zwierząt. Wat Pah Nanachat zarośnięty jest pięknymi drzewami. Wchodząc na teren klasztoru, czuje się fizyczną ulgę. Otaczające go pola wystawione są na działanie słońca. Marsz do bramy Wat Pah Nanachat w porze gorącej to udręka. Wchodząc do niego, człowiek dostaje się pod dach z liści, w sferę przyjemnego cienia. Różnica między byciem na terenie klasztoru chronionym przed żarem z nieba przez drzewa a w polu przez nic nieosłoniętym jest olbrzymia. W tropiku liście spadają z drzew przez cały rok. Pod nimi mogą ukrywać się skorpiony, węże, pająki, mrówki, setki groźnych i niegroźnych zwierząt. Dlatego zamiatanie ścieżek jest niezbędne. Aby nie stracić życia i nie zabrać go przypadkowo, depcząc małe, czujące istoty.

O 8:30 rozpoczyna się jedyny w ciągu dnia posiłek. Dwie godziny, między 15:00 a 17:00 poświęcone są na prace związane z utrzymaniem bieżącego funkcjonowania klasztoru. O 17:00 rozpoczyna się tea time. W czasie gdy byłem w Wat Pah Nanachat, zazwyczaj spędzałem go w towarzystwie innych gości klasztoru na rozmowach przy herbacie. Czasami, jak mi mówiono, między 17:00 a 18:00 odbywały się spotkania z opatem, podczas których przybliżał gościom praktykę, odpowiadał na pytania, radził, jak najlepiej korzystać z nauczania Buddy. O 19:00 rozpoczyna się dwuipółgodzinny czas wieczornej recytacji, medytacji i nauczania. Zazwyczaj jeden z bardziej doświadczonych mnichów prowadzi wykład poświęcony dhammie.

Nie ma żadnej określonej godziny na zaśnięcie. Znacząca większość dnia to czas indywidualnej, zorganizowanej przez siebie praktyki. To, czym się zajmujesz między 9:30 a 15:00, 17:00 a 19:00, 21:30 a 3:00, zależy tylko od ciebie. Jeśli poprosisz, mnisi wesprą cię w praktyce radą, podzielą się własnymi doświadczeniami, odpowiedzią na pytania. Życie w Wat Pah Nanachat jest proste. Wystarczy trzymać się dającego olbrzymią wolność planu dnia, rozwijać własną praktykę i przestrzegać ośmiu wskazań.

***

Do Wat Pah Nanachat przyjeżdżają praktykować również kobiety. Tak jak mężczyźni, ubierają się na biało, żyją zgodnie z tymi samymi regułami. Mają jeden przywilej – nie muszą golić sobie głów.

Prawie się z nimi nie spotykam. W ciągu całego mojego pobytu wymieniam jedynie parę zdań z Ewą, Niemką, którą poznałem na północy Tajlandii. Nasze przypadkowe spotkanie w Wat Pah Nanachat bardzo nas cieszy, jednak na dłuższą rozmowę umawiamy się na gdzieś, kiedyś po zakończeniu praktyki.

Kobiety i mężczyźni mieszkają w różnych częściach klasztoru, na który składa się wiele zabudowań na dużej przestrzeni zarośniętej drzewami chroniącymi przed palącym słońcem. Nasz plan dnia, aktywności nie sprzyjają spotkaniom między kobietami i mężczyznami. Pracujemy w różnych miejscach. Krótki czas na socjalizację, rozmowy przy popołudniowej herbacie mężczyźni spędzają w swoim gronie, kobiety w swoim. Spotykamy się jedynie podczas medytacji i na posiłku. A wtedy się nie rozmawia.

***

Świecki buddysta przyjmuje pięć wskazań.

Osoba świecka, chcąca zamieszkać i praktykować w tajlandzkich klasztorach therawady, przyjmuje zazwyczaj, co najmniej na czas pobytu w nim, osiem wskazań.

Przyjąć wskazania oznacza starać się żyć zgodnie z nimi. Rozpoczynając praktykę w Wat Pah Nanachat, tak jak inni goście klasztoru, przyjmuję osiem wskazań.

***

Wskazania nie są buddyjskim dekalogiem. Nie jak dekalog należy je rozumieć. W antologii tekstów uczniów Ajahna Cha podkreśla się, że wskazania są „wytycznymi zachęcającymi do uważności i nieegoistycznego działania”1, pokazującymi, na czym warto się koncentrować, świadomość czego poszerzać, nad czym pracować. Złamanie Mojżeszowego przykazania jest grzechem. Natomiast działanie sprzeczne z określonym wskazaniem nie musi być złem. Są one raczej „właściwymi standardami zachowań”, które należy „szanować i kultywować”. Praktykowanie wskazań „jest korzystne zarówno dla tych, którzy ich przestrzegają, jak i dla tych, którzy spotykają takie osoby”2.

 

Pięć wskazań

1. Wystrzeganie się intencjonalnego zabijania żywych stworzeń.

2. Wystrzeganie się zabierania tego, co nie jest dane.

3. Wystrzeganie się niewłaściwych zachowań erotycznych.

4. Wystrzeganie się fałszywej, niewłaściwej mowy.

5. Wystrzeganie się środków odurzających.

 

Osiem wskazań

1. Wystrzeganie się intencjonalnego zabijania żywych stworzeń.

2. Wystrzeganie się zabierania tego, co nie jest dane.

3. Wystrzeganie się jakichkolwiek zachowań erotycznych.

4. Wystrzeganie się fałszywej, niewłaściwej mowy.

5. Wystrzeganie się środków odurzających.

6. Wystrzeganie się jedzenia oniewłaściwym czasie.

7. Wystrzeganie się rozrywek, upiększania iozdabiania siebie.

8. Powstrzymywanie się od używania wysokich, luksusowych łóżek.

***

Przenoszę delikatnie mrówki wchodzące na moją matę, transportuję na książce pająka, który przybłąkał się do kuchni, odganiam komary, powstrzymując się od nawykowego pacnięcia, omijam spotykane na ścieżce owady. Obserwuję mnichów, ich delikatność w traktowaniu nawet najmniejszych i najbardziej irytujących owadów, uważność, z jaką odganiają je od siebie, ich szacunek do życia. Przestrzeganie pierwszego wskazania jest rozwijaniem uważności, empatii, współczucia dla wszelkich czujących istot. Ucząc się szanować jakiekolwiek życie, nie deklaratywnie, lecz faktycznie, w działaniu przez unikanie zabijania, rozwija się szacunek do życia ludzkiego, wzmacnia się chęć do zmniejszania bólu, cierpienia, braku satysfakcji człowieka i innych czujących istot.

***

Współczesny buddyzm podzielić można na trzy wielkie tradycje: therawadę, mahajanę i wadżrajanę. Therawada, najstarsza z nich i najbliższa pierwotnemu buddyzmowi, rozwija się obecnie głównie w Tajlandii, Birmie, Laosie, Kambodży i na Sri Lance. Mnisi z Wat Pah Nanachat to therawadinowie odłamu mahanikaya tradycji leśnej.

***

„Sami bądźcie dla siebie światłem i schronieniem. Nie szukajcie żadnego zewnętrznego schronienia”. To słowa Buddy. Tuż przed swoją śmiercią został poproszony przez Anandę, najbliższego mu ucznia, o ostatnie instrukcje dotyczące wspólnoty mnichów. W odpowiedzi Budda zalecił, aby „sami dla siebie byli światłem i schronieniem”. W takiej sytuacji, jak przedstawia to buddyjska tradycja, po śmierci Buddy, która nastąpiła przypuszczalnie w V wieku p.n.e., do Radżagryhy, znajdującej się na terytorium obecnych Indii, zjechało 500 arahantów, oświeconych uczniów Buddy. W czasie tego pierwszego buddyjskiego soboru ustalony miał być kanon, zbiór najważniejszych tekstów buddyjskich. Pogrupowane zostały one w „kosze” i w najwcześniejszym okresie rozwoju sanghi składały się z Kosza Dyscypliny (Vinayapiṭaka) i Kosza Kazań(Suttapiṭaka).

Vinayapiṭaka to zbiór zasad regulujących życie mnichów i mniszek. Suttapiṭaka gromadzi mowy wygłoszone w różnych okolicznościach przez Buddę. Z czasem do kanonu dołączono Kosz Wyższej Doktryny(Abhidhammapiṭaka), który miał systematyzować wiedzę zawartą w zbiorze Suttapiṭaka. Abhidhamma traktowana jest jako zapis buddyjskiej psychologii.

Te trzy zbiory tekstów tworzą Trzy Kosze (Tipiṭaka). Ponieważ Tipiṭaka została spisana w pali, nazywa się ją kanonem palijskim.

 

TIPIṬAKA –KANON PALIJSKI

Vinayapiṭaka

Kosz Dyscypliny

Suttapiṭaka

Kosz Kazań

Abhidhammapiṭaka

Kosz Wyższej Doktryny

Zbiór zasad regulujących życie mnichów imniszek.

Mowy, nauczania wygłoszone wróżnych okolicznościach przez Buddę.

Teksty mające systematyzować wiedzę zawartą wKoszu Kazań. Abhidhamma czasami nazywana jest buddyjską psychologią.

 

W ciągu następnych lat istnienia sanghi w niektórych wspólnotach zaczęły ujawniać się pewne odstępstwa od pierwotnej reguły zakonnej (Vinaya). Około 100 lat po śmierci Buddy mnisi z miasta Vaisali mieli dopuszczać już do używania przez członków wspólnoty zakonnej złota i srebra, co zgodnie z kanonem było poważnym wykroczeniem przeciw dyscyplinie. Ignorowali oni również inne, pomniejsze wskazania zawarte w regule zakonnej. Sytuacja ta doprowadziła do zwołania II soboru, który odbył się właśnie w Vaisali. Sobór ten potępił wszelkie formy łamania dyscypliny. Mimo to część mnichów nie zgodziła się z orzeczeniem soboru, tworząc niezależny odłam buddyzmu, określany jako mahāsanghikā – Wielkie Zgromadzenie. Ich oponentów nazywano starszymi – sthawirami. Podział, który wtedy się ujawnił, nigdy nie został przezwyciężony. Wydaje się, że członkowie mahāsanghikā nie uznawali Kosza Kazań i Kosza Dyscypliny jako ostatecznych autorytetów odnośnie do nauczania Buddy3.

W dalszym okresie rozwoju buddyzmu prawdopodobnie z mahāsanghikā wyodrębniła się mahajana – Wielki Wóz, w ramach której powstało wiele szkół. Rzeczą łączącą je było założenie, wywodzące się z mahāsanghikā, że zmieniona z czasem sytuacja uprawomocnia wprowadzanie przekształceń do pierwotnego kanonu, który nie został przez mahajanę odrzucony, lecz w znacznym stopniu poszerzony o nowe sutty. Sthawirowie również rozbili się na szereg szkół. W przeciwieństwie do członków mahajany nie uznawali oni poszerzania kanonu.

Z czasem mnisi należący do mahajany zaczęli nazywać szkoły wywodzące się od sthawirów hinajaną – Małym Wozem. Określenie to wskazywało na wyższość mahajany nad pozostałymi kierunkami buddyzmu. Członkowie Małego Wozu nigdy nazwy przyznanej ich tradycji przez mahajanistów nie uznali. Oba określenia przyjęły się jednak dosyć mocno w nauce europejskiej. Sami współcześni członkowie „hinajany” nazywają swój odłam buddyzmu therawadą, co jak dla mnie, w przeciwieństwie do określenia „hinajana”, jest w pełni prawomocne. Therawada jest jedną z wielu starożytnych szkół buddyzmu, wywodzącą się od sthawirów, i jedyną, która biorąc od nich początek, dotrwała do dziś.

Trzeci wielki odłam buddyzmu wadżrajana, czyli Diamentowy Wóz, jest buddyjską postacią tantryzmu, która w ramach buddyzmu wykształciła się z mahajany, przejmując stworzoną przez mahajanistów filozofię i kosmologię. Podstawą wadżrajany jest oryginalny kanon tantryczny, powstały w Indiach w II połowie pierwszego tysiąclecia.

Obecnie mahajana występuje głównie w Chinach, Korei, Japonii i Wietnamie, wadżrajana natomiast w Tybecie, Nepalu, Mongolii i Buriacji.

W Tajlandii buddyzm therawady podzielony jest na dwa odłamy: mahanikaya i dhammayuttika nikaya. Drugi z nich, będący relatywnie nową tradycją, założony został w 1833 roku przez króla Tajlandii Mongkuta, w celu zbliżenia mnichów do pierwotnej nauki Buddy, przez wzmocnienie dyscypliny monastycznej. Około 95% z ponad 200 000 mnichów w Tajlandii należy do odłamu mahanikaya. Oba odłamy różni nieznacznie forma życia klasztornego. Oprócz tego wszystkich mnichówtherawady w Tajlandii podzielić można na dwie grupy: tych, których główną funkcją jest nauczanie, intelektualne zgłębianie doktryny Buddy i prowadzenie ceremonii religijnych oraz tych, którzy skoncentrowani są na medytacji w ten sposób, że dążąc do oświecenia, rytuał i intelektualne studia nad doktryną uważają za czynnik dodatkowy. Pierwsi zamieszkują głównie miasta, drudzy zazwyczaj odludne obszary leśne, miejsca zaś, w których żyją, określane są terminem „klasztory leśne”.

 

WSPÓŁCZESNE GŁÓWNE ODŁAMY BUDDYZMU

Nazwa

Therawada

Mahajana

Wadżrajana

Inne nazwy

Hinajana, Mały Wóz

Wielki Wóz

Diamentowy Wóz

Gdzie?

Tajlandia, Birma, Laos, Kambodża, Sri Lanka

Chiny, Korea, Japonia, Wietnam

Tybet, Nepal, Mongolia, Buriacja

***

Podział buddyzmu na trzy wielkie odłamy nie doprowadził do wojen religijnych, tak jak to miało miejsce w chrześcijaństwie czy islamie. Różnice doktrynalne nie przeszkadzały mnichom różnych szkół żyć w tych samych klasztorach! Idea, aby w XVI-wiecznej Europie, po dokonaniu się podziału na prawosławie, katolicyzm i protestantyzm, tworzyć wspólne klasztory międzywyznaniowe, była czystą abstrakcją.

***

Osoby świeckie podążające drogą Buddy żyją zgodnie z pięcioma lub ośmioma wskazaniami. Życie mnicha therawady określa dyscyplina zakonna, składająca się z 227 reguł przedstawionych w Vinayapiṭaka. Reguły dotyczą ubioru, jedzenia, spania, relacji między mnichami, relacji z laikatem, pracy. Określają również zasady moralne, które powinny być przestrzegane przez mnichów, oraz rodzaje kar stosowanych za wykroczenia przeciwko regule zakonnej. Najcięższą karą jest natychmiastowe i nieodwracalne wykluczenie z sanghi. Dochodzi do tego w przypadku popełnienia przez mnicha jednego z czterech wykroczeń: odbycia stosunku seksualnego, kradzieży, popełnienia morderstwa, chwalenia się osiągnięciami duchowymi, które nie miały miejsca.

Inne rodzaje kar to głównie wyznanie winy innym członkom sanghi lub czasowa utrata przywilejów wynikających ze statusu w społeczności zakonnej.

Zgodnie z regułą mnisi posiadają na własność jedynie rzeczy niezbędne im do życia. Należy do nich szata zakonna złożona z trzech prostych kawałków materiału, taśma opasująca talię, miska, do której wkładają ofiarowane jedzenie, igła i nici, brzytwa i filtr do oczyszczania wody. Współcześnie akceptowane są również takie rzeczy, jak np. mydło, pasta i szczoteczka do zębów, latarka, zegarek etc. Podobnie jak w czasach Buddy w Indiach, cały dobytek mnicha jest bardzo skromny i ogranicza się wyłącznie do tego, co ma on na sobie. Mnisi nie mogą używać pieniędzy, śpią w małych chatkach, których wielkość również określa reguła, nie jedzą po 12:00, ściśle trzymają się zasad dotyczących kontaktów z innymi ludźmi, które np. zakazują przebywania sam na sam z kobietą w zamkniętym pomieszczeniu, czy też zabraniają jakichkolwiek „kontaktów cielesnych” z płcią przeciwną.

***

Trzecie z ośmiu wskazań dotyczy wystrzegania się jakichkolwiek zachowań erotycznych. Co znaczy „jakichkolwiek”? Co jako gość klasztoru mogę, a czego nie? W Wat Pah Nanachat nikt nie robi na ten temat wykładu, jednak analizując niesamowicie precyzyjny Kosz Dyscypliny i pozostałe części kanonu palijskiego, można odpowiedzieć sobie na te pytania.

***

Reguły zakonne są bardzo precyzyjne. Powstały w starożytności, w czasach organizowania się sanghi, w oparciu o konkretne zdarzenia, wręcz case’y. Tak też tworzyły się reguły, dotyczące celibatu. Stosunek seksualny z jakąkolwiek istotą, niezależnie od jej płci, jest wykroczeniem wykluczającym mnicha ze wspólnoty. Jeśli jest dobrowolny.

Vinaya przedstawia przykład niedobrowolnego stosunku mnicha. „W tym czasie pewien mnich (...) zasnął przy otwartych drzwiach. Śpiąc, miał erekcję. Wtedy, kierując się do klasztoru, przybyła do parku grupa kobiet niosących wieńce i perfumy. Widząc mnicha usiadły na jego męskim organie (...), po czym odeszły, zabierając swoje wieńce i perfumy”.

***

Inna