Wesoły cmentarz. Wiersze wybrane z lat 1959-1971 - Wasyl Stus - ebook

Wesoły cmentarz. Wiersze wybrane z lat 1959-1971 ebook

Wasyl Stus

3,8

Opis

Proponujemy czytelnikowi lekturę utworów z wczesnego okresu twórczości poety, napisanych wierszem wolnym. Stus wskazuje, że radziecki cmentarz bywał wesoły tylko w surrealistycznej wizji szaleńca lub oficjalnej propagandzie. Makabryczny oksymoron to także jeden z kluczy do zrozumienia światopoglądu poety, który miał odwagę rzucić wyzwanie totalitaryzmowi.


Wasyl Stus (1938–1985) – najwybitniejszy ukraiński poeta drugiej połowy XX wieku, dysydent, wieloletni więzień polityczny. Zostawił po sobie obszerny dorobek literacki oraz wiele tomów akt śledczych i sądowych sporządzonych przez sowiecki aparat bezpieczeństwa. Jego wiersze aż do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych funkcjonowały w ZSRR wyłącznie w drugim obiegu, poza cenzurą. Charakterystyczne dla poezji Stusa są wyszukana stylistyka, eksperymenty językowe i wieloznaczne metafory. Zmarł w obozie pracy na Ukrainie po kilkudniowej głodówce.

Marcin Gaczkowski – literaturoznawca, historyk, redaktor, nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim. Tłumaczył z języków ukraińskiego i rosyjskiego na polski. Przełożył między innymi Zapomnienia Tani Malarczuk i Najdłuższe czasy Wołodymyra Rafiejenki. Współtwórca portalu literackiego Rozstaje.art, członek Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 61

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność




All rights reserved © 1965-1971 by Vasyl Stus Published under the license given by Dmytro Vasylovych Stus c/o FOP Zavadskyi Iurii Romanovych

Copyright by © Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu, 2020

Copyright for the Polish translation by © Marcin Gaczkowski

ISBN 978-83-7893-066-2

Groźny recydywista Wasyl Stus(przedmowa tłumacza)

Szyderczy bełkot

Maszynopis tomu Wasyla Stusa Wesełyj cwyntarnie jest w istocie tomem poezji, lecz zbiorem wierszowanych paszkwili na radziecką rzeczywistość. Życie naszych ludzi, ich pracę, codzienność i sztukę Wasyl Stus przedstawia w czarnych i wypaczonych barwach. Ludzie radzieccy są według Stusa bezdusznymi automatami, osobnikami bez głów, manekinami, mechanicznie odgrywają narzucony im według schematu bezmyślny spektakl. Antyradziecki charakter większości utworów z tego tomu jest najzupełniej oczywisty. […] Z artystycznego punktu widzenia wiersze z tomu Wasyla Stusa Wesełyj cwyntar to jakiś nonsens, szyderczy bełkot. Natomiast z obywatelskiego, politycznego – świadomie rzucona potwarz, oczernianie i przekłamywanie naszej radzieckiej rzeczywistości[1].

Czyje to słowa? Nazwisko autora nie ma dziś żadnego znaczenia. Był radzieckim bohaterem wojennym i starszym kolegą Wasyla Stusa po fachu – ukraińskim poetą i literaturoznawcą. Należał do tych „speców od literatury”, którzy lepiej czuli się w mundurze niż w cywilnym ubraniu. Recenzja powstała na zamówienie śledczych KGB; w pierwszym procesie Stusa, w 1972 roku, oskarżenie uczyniło z niej jeden z kluczowych dowodów.

Wesełyj cwyntar (Wesoły cmentarz) ukazał się w samizdacie w 1970 roku. Było zaledwie dwanaście egzemplarzy. Niemal wszystkie skonfiskowano, autor sądził nawet, że książka została bezpowrotnie utracona. Na pierwsze pełne wydanie trzeba było poczekać aż do 1990 roku; zawdzięczamy je kręgowi ukraińskiej emigracji w Warszawie.

Wiersze Stusa aż do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku funkcjonowały w ZSRR niemal wyłącznie poza cenzurą, miały więc ograniczony zasięg społeczny. Najbardziej wnikliwymi czytelnikami Stusa byli prawdopodobnie urzędnicy partyjni i państwowi oraz funkcjonariusze służb specjalnych. Oni też najpełniej – choć na swój sposób – docenili jego talent oraz płynące z niego zagrożenie dla systemu. Poetę pozbawiono możliwości legalnego publikowania książek i artykułów, zamknięto mu także drogę do kariery naukowej. „Poetyka dekadencji”, sprzeczna ze „zdrowym gustem narodu radzieckiego”, miała w końcu stać się przyczyną wieloletniego uwięzienia i przedwczesnej śmierci autora. Większość wierszy Stusa powstała w niewoli.

Los Donbasu losem Ukrainy

Przyszły „wróg ludu” pochodził z rodziny chłopskiej. Urodził się 6 stycznia 1938 roku we wsi Rachnówka w obwodzie winnickim Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Jego rodzice przeprowadzili się wkrótce do miasta Stalino (od 1961 roku Donieck).Większą część dzieciństwa i wczesną młodość Wasyl Stus spędził więc w Donbasie. W Doniecku ukończył studia na wydziale historyczno-pedagogicznym. W 1959 roku zadebiutował jako poeta. Publikował także tłumaczenia poezji, głównie z języka niemieckiego. Na wczesnym etapie twórczości pozostawał pod wpływem między innymi Johanna Wolfganga Goethego i Rainera Marii Rilkego. Z prozaików wyróżniał Lwa Tołstoja, Ernesta Hemingwaya, Wasyla Stefanyka, Marcela Prousta, Alberta Camusa i Williama Faulknera. Młody Stus redagował gazetę „Socjalistycznyj Donbas”. Ukazywała się krótko jako ukraińskojęzyczna wersja popularnego rosyjskojęzycznego dziennika.

Po studiach Stus odbył służbę wojskową na Uralu. Nie był to dla niego łatwy czas. „W wojsku / zrozumiałem / czym jest / Ojczyzna” – napisze później wieloznacznie. Następnie podjął pracę jako szkolny nauczyciel języka ukraińskiego. Zaniepokojony złą sytuacją ukraińskojęzycznej oświaty w Donbasie, w grudniu 1962 roku wystosował alarmujący list do swojego literackiego protektora, poety i deputowanego do parlamentu USRR Andrija Małyszki. Przewidywał katastrofalne skutki postępującej rusyfikacji regionu. Sądził, że właśnie w Zagłębiu Donieckim ważą się przyszłe losy całej ukraińskiej kultury. List ten – jak wiele podobnych napisanych przez Stusa w przyszłości – pozostał bez odpowiedzi.

W 1963 roku przeniósł się do Kijowa i podjął studia doktoranckie w Instytucie Literatury im. Tarasa Szewczenki. W stolicy radzieckiej Ukrainy Stus współtworzył – obok Wiaczesława Czornowiła, Iwana Dziuby, Ałły Horskiej, Ihora Kałyncia, Jewhena Swerstiuka, Wałentyna Moroza – środowisko ukraińskiej inteligencji twórczej zwanej pokoleniem lat sześćdziesiątych. „Sześćdziesiątnicy” propagowali zdemokratyzowanie systemu radzieckiego w duchu, który uważali za powrót do pierwotnych ideałów partii Lenina. Oczekiwali od państwa zliberalizowania polityki narodowościowej i wsparcia dla ukraińskiej kultury. Żądali swobody działalności artystycznej. Równolegle próbowali organizować niezależne życie kulturalne i prowadzili działalność wydawniczą poza cenzurą. Nieliczne grono dysydentów funkcjonowało pod czujnym okiem infiltrującego je KGB, a władze wytyczały umowne granice ich działalności. Na tych, którzy je przekraczali, spadały dotkliwe represje.

We wrześniu 1965 roku, przy okazji premiery filmu Cienie zapomnianych przodków w reżyserii Siergieja Paradżanowa, Stus wziął udział w proteście przeciwko serii aresztowań działaczy ukraińskiej inteligencji. Od tamtej pory znalazł się na celowniku władz. Wkrótce relegowano go ze studiów doktoranckich. Podjął wówczas na krótko pracę archiwisty. W tym samym roku oddał do druku pierwszą książkę poetycką – Kruhowert’ (Wir), ale jej wydanie okazało się niemożliwe ze względów cenzuralnych.

Wtedy też ożenił się z Wałentyną Popeluch. Rok później urodził się ich syn Dmytro. Żona Stusa była inżynierem w fabryce, on zaś – pozbawiony możliwości pracy intelektualnej – imał się rozmaitych zajęć fizycznych, między innymi na kolei i na budowie. Mimo kłopotów materialnych nie zrezygnował z twórczości.

W listopadzie 1970 roku kręgiem „sześćdziesiątników” wstrząs­nęła tragiczna śmierć Ałły Horskiej – awangardowej plastyczki i obrończyni praw człowieka, jednej z najbardziej wyrazistych postaci wśród kijowskich dysydentów, bliskiej przyjaciółki Stusa. Podobnie jak on słynęła z ciętego języka i niechęci do kompromisów. O zamordowanie artystki oskarżano KGB. Stus poświęcił jej kilka wierszy.

Poezja zza krat

„Nienawidzę słowa »poezja«. Za poetę się nie uważam. Mam się za człowieka, który pisze wiersze. Niektóre z nich, jak na mój gust, są całkiem obiecujące” – wyznał w przedmowie do tomu Zymowi derewa (Zimowe drzewa), „aresztowanego” w ZSRR, ale przewiezionego nielegalnie na Zachód i wydanego w Belgii (a wydrukowanego w Londynie) w 1970 roku. Sądził, że nadzwyczajnej wrażliwości poetyckiej muszą towarzyszyć zwykłe ludzkie odruchy: solidarność, reagowanie na krzywdę innych:

Poeta to człowiek. Nade wszystko. A człowiek winien nade wszystko czynić dobro. Gdyby życie było lepsze, nie pisałbym wierszy, pracowałbym na roli.

I dodał: „A poza tym: nie znoszę polityków. A poza tym: cenię sobie gotowość do uczciwej śmierci”[2].

W latach 1970–1971 napisał obszerny esej Fenomen doby. Rozważał w nim zjawisko „zniewolonego umysłu” na przykładzie losów jednego z najwybitniejszych ukraińskich poetów i współtwórcy odrodzenia ukraińskiej literatury w latach dwudziestych, Pawła Tyczyny (1891–1967). Przedstawił błyskotliwą analizę twórczego upadku i postępującej degeneracji poetyckiego geniuszu. Tyczyna w obawie przed represjami totalitarnego reżimu używał swojego talentu jako dyżurny piewca doskonałości systemu radzieckiego i zalet kierowniczej roli partii. Stus nie pochwalał przykładów kolaboracji wśród swoich kolegów po piórze. Fenomen doby, przez wiele lat przechowywany w archiwach KGB, ukazał się drukiem dopiero w niepodległej Ukrainie.

Pierwsze aresztowanie nastąpiło w połowie stycznia 1972 roku. Stusa oskarżono o prowadzenie antypaństwowej agitacji i wrogiej propagandy. Książka z cytowaną wyżej przedmową – Zymowi derewa – leżała na pulpicie sędziowskim w trakcie procesu. Dowodziła antyradzieckiej działalności autora i utrzymywania przez niego kontaktów ze światem kapitalistycznym.

Według relacji bliskich mu osób Stus był szczerze zdumiony, że sąd radzieckiej Ukrainy – którą uważał jeszcze wówczas za swoją ojczyznę – skazywał go za działalność literacką. Kolegium sędziów wyceniło szkalowanie radzieckiej rzeczywistości na pięć lat łagru i trzy lata zesłania. Poeta odbywał karę w autonomicznej republice Mordowii i w obwodzie magadańskim. Ciężka praca fizyczna mocno nadwerężyła jego zdrowie. Cierpiał na wrzody żołądka. Nadal jednak pisał wiersze. Mimo rewizji i konfiskat część „poezji zza krat” udało się uratować, gdyż autor zamieszczał wypisy w listach do żony, a współwięźniowie uczyli się ich na pamięć. Utwory z tego okresu stały się podstawą obszernego tomu Palimpsesty, wydanego w Nowym Jorku w 1986 roku.

W 1975 roku uwięziony poeta wystosował apel Oskarżam, opublikowany z niewielkim opóźnieniem przez ukraińskich emigrantów w RFN. Sprzeciwiał się w nim procesom wytaczanym ukraińskiej inteligencji na początku dekady. Ludzi odpowiedzialnych za represje i aresztowania nazywał przestępcami, piętnował też „wewnętrznych recenzentów” na usługach tajnej policji, w tym cytowanego wyżej krytyka. W podsumowaniu zamieścił prośbę:

Jestem