Wydawca: ILLUMINATIO Łukasz Kierus Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2013

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 194 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Wąż nieskończoności - Drunvalo Melchizedek

21 grudnia 2012 roku otworzyło się okno czasu, które Majowie nazywają Końcem czasu. Zamknie się ono mniej więcej 15 listopada 2015 roku. Cokolwiek się w tym czasie wydarzy, będzie to zgodne z Boskim Porządkiem, a my wszyscy staniemy się świadkami tego, co nasi przodkowie przygotowywali przez wiele tysięcy lat. Oni bowiem wciąż zamieszkują Ziemię i dysponują kluczami do naszej przyszłości.

Majowie wierzą, że ich obowiązkiem wobec świata jest udzielenie ludziom pomocy we wkraczaniu do Nowego Świata i wznoszeniu się na wyższy poziom świadomości. Mają oni pełną świadomość tego, że my jesteśmy nimi. Jeden Duch przenika Wszelkie Życie.

Według Świętej Geometrii, Jeden Wszechświat gwiazd i planet ma kształt kulisty. My również staniemy się okręgiem, gdy zdamy sobie sprawę, że wszystko, co znajduje się wokół nas, tkwi w naszym wnętrzu. Jesteśmy gwiazdami, jesteśmy czasem, jesteśmy przestrzenią.

Teraz, gdy cykl 25 625 lat dobiegł końca i wszystko zaczyna się od nowa, stajemy w obliczu gwałtownej przemiany. Pamiętajmy, że to MY tańczymy w tym cyklu. Gdy połączymy nasze serca, wygramy w Grze Życia. Przygotujmy się więc na sytuację, w której my otworzymy się na siebie, a nasz świat otworzy się na nas.

In La’Kesh –

Ty jesteś innym mną, ja jestem innym Tobą.

Opinie o ebooku Wąż nieskończoności - Drunvalo Melchizedek

Fragment ebooka Wąż nieskończoności - Drunvalo Melchizedek

Wprowadzenie

Niniejsza książka stanowi kontynuację mojej poprzedniej publikacji zatytułowanej Świetlisty Wąż[1]. Zawiera wskazówki, których udzielają nam nasi rdzenni przodkowie. Owi przodkowie to wciąż zamieszkujące Ziemię autochtoniczne ludy, które dysponują – według mnie – kluczami do naszej przyszłości.

W trakcie rozmowy, jaką przeprowadziłem z członkami Rady Starszych Majów Itza w stanie Jukatan, w Meksyku, stało się dla mnie jasne, że zgodnie z ich wierzeniami w ostatnich minutach poprzedzających koniec cyklu, czyli 21 grudnia 2012 roku, Majowie w pełni otworzą się przed światem. Nie będą już dłużej skrywać tajemnic, które poznali wiele tysięcy lat temu, lecz pozwolą światu je poznać. Mają oni bowiem pełną świadomość tego, że Ty jesteś nimi. To, co przydarza się Tobie, spotyka także ich.

Majowie wierzą, że ich obowiązkiem wobec świata jest udzielenie wskazówek, dzięki którym ludzkość zacznie odbierać Jedną Rzeczywistość w nowy sposób – sercem. Innymi słowy, pragną oni nam pomóc w opuszczeniu tego Starego Świata i wkroczeniu do Nowego. Według nich jest to w chwili obecnej absolutnie konieczne.

Ja także będę w pełni otwarcie wyjawiał informacje przekazane mi przez Majów. Chcę pomóc moim krewnym we wzniesieniu się na wyższy poziom świadomości – a wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni.

Jeżeli Biały Wąż gryzący własny ogon – Uroboros – jest idealnie zsynchronizowany z cyklem Ziemi, Słońca i centrum Galaktyki, które także gryzą swoje ogony, to w chwili zakończenia cyklu wszystko stanie się możliwe. Czy ludzkość na to zareaguje i zacznie śnić nowy sen? Cokolwiek nastąpi, będzie to zgodne z Boskim Porządkiem, a wraz z rozwojem wydarzeń wszyscy będziemy świadkami tego, co nasi przodkowie przygotowywali przez wiele tysięcy lat.

Informacje przekazywane przez rdzenne ludy niosą nadzieję światu, ponieważ Starożytni towarzyszą nam przez cały czas i pragną się z nami podzielić pradawnym sposobem interpretowania naszego codziennego życia, który przewyższa to, co usłyszeliśmy od społeczeństwa, przedstawicieli religii, rządu i od rodziny.

Jesteśmy obecnie świadkami gwałtownej przemiany i większość z Was jest w stanie ją poczuć. Połączmy nasze serca i przygotujmy się na sytuację, w której nasz świat otworzy się na nas w zupełnie nieoczekiwany sposób.

[1] Wyd. Centrum, 2009 – przyp. red.

CZĘŚĆ PIERWSZA: PRZEŁAMUJĄC MILCZENIE

ROZDZIAŁ 1: Sedona, 2007 rok

Cywilizacja Majów jest tajemnicza, skomplikowana i trudna do zgłębienia przez świat zewnętrzny. W ciągu ostatnich dwóch dekad pojawiło się wiele majańskich rad, które nie zawsze są ze sobą zgodne. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku innych rdzennych plemion z różnych zakątków świata, ale także w odniesieniu do wszystkich grup zamieszkujących naszą planetę.

Rada Starszych Majów w Gwatemali powstała w roku 2000. Jej przewodniczący nazywa się Valerio Canche Yah. Mężczyzna ten przez większość czasu pozostaje w ukryciu, co nie zmienia faktu, że dysponuje on ogromną władzą. Pomimo tego, że według dokumentów prawnych kadencja przewodniczącego rady powinna trwać trzy lata, Valerio Canche Yah stoi na jej czele od momentu jej założenia.

Innym członkiem tej rady jest Don Alejandro Cirilo Perez, który został wybrany na ambasadora Majów. Jest on majańskim szamanem i kapłanem, którego linia przekazu sięga trzynastu pokoleń wstecz i który cieszy się wśród swoich ludzi ogromnym szacunkiem. Był on dla naszej planety jasnym światłem ofiarowanym przez Majów. Przemawiał w wielu miejscach, między innymi w Wielkiej Brytanii, aby pomóc swojemu ludowi, ale także po to, by wesprzeć cały świat. Ponadto, jest on pierwszym rdzennym Majem, który został ambasadorem pracującym dla rządu Gwatemali.

Innym Majem, który również wchodzi w skład Rady Starszych Majów w Gwatemali, jest Don Pedro Pablo Chuc Pech. Poznałem go w Paryżu, kiedy wspólnie przemawialiśmy przed publicznością liczącą ponad 1100 osób. Od początku naszej znajomości miałem pełną świadomość tego, że jest on wielkim człowiekiem i na poziomie serca uważałem go za swojego brata. Don Pedro Pablo otrzymał tytuł przywódcy Rady Starszych Majów Itza w meksykańskim stanie Jukatan. Jest on jednak na tyle skromnym człowiekiem, że nie przykłada do tego zbyt dużej wagi. Rada ta została założona przede wszystkim po to, aby kontaktować się z uprzemysłowionym światem. Majowie Itza są największym plemieniem żyjącym na terenach zamieszkiwanych przez Majów – czyli przede wszystkim w Meksyku, ale także Belize, Hondurasie, Gwatemali, Salwadorze i innych miejscach.

Do Rady Starszych Majów Itza należy także inny mężczyzna, Hunbatz Men, który w rzeczywistości nazywa się Hunbatz Mena. Hunbatz przebywa zazwyczaj w majańskiej posiadłości Lol Be, położonej niedaleko świątyni Chitzen Itza, do której zjeżdżają współcześni Majowie, aby przypomnieć sobie utraconą wiedzę. Wiedzę, która została umyślnie zniszczona przez hiszpańskich konkwistadorów i Kościół katolicki.

W marcu 2003 roku Hunbatz Men poprosił mnie oraz zorganizowaną przeze mnie grupę reprezentantów świata o przeprowadzenie ceremonii w stanie Jukatan. Więcej na ten temat napiszę w dalszej części książki. Kiedy odprawialiśmy te rozbudowane rytuały, przywódcy Majów utworzyli jeszcze jedną radę, która pewnego dnia może przyjść światu z pomocą. Nosi ona nazwę Rada Starszych Ameryki. Zrzesza ona około trzystu przywódców rdzennych plemion – nie tylko Majów, ale przedstawicieli wszystkich ludów, które są tym zainteresowane – zamieszkujących różne części Ameryk.

Choć członkowie owych rdzennych plemion Ameryk mogą się wydawać prostymi ludźmi mieszkającymi w dżungli i na szczytach wysokich gór, przechowują oni w swoich sercach informacje, wiedzę i wspomnienia, które w odpowiednim momencie staną się bezcenne i potrzebne całemu światu. Wkrótce to zrozumiesz.

Często zapominamy o tym, że Starożytny Świat wciąż żyje w naszym społeczeństwie i aż do dnia dzisiejszego bezustannie rozbrzmiewa w sercu Matki Ziemi, sercu Ojca Słońce i sercu Wszechświata, aby utrzymać nasz delikatny świat w stanie równowagi.

Jestem przekonany, że gdyby nie Majowie i powiązane z nimi rdzenne plemiona, żylibyśmy w znacznie bardziej chaotycznym świecie, niż w chwili obecnej. Dzięki Majom będziemy mieli okazję być świadkami objawienia świadomości, które – jak przewidują – zakończy się narodzinami nowej Ziemi i nowej ludzkości.

Zgodnie z przepowiednią prezentowaną przez Majów Itza, 22 grudnia 2012 roku możemy się spodziewać nadejścia nadziei i piękna. Majowie nie przestają być jednak przy tym realistami i przyznają, że 21 grudnia 2012 roku zakończy się stary cykl i stary sposób życia. Więcej informacji na temat okna czasu, które się wtedy otworzy, znajdziesz w dalszej części książki.

Jeżeli chcemy zrozumieć, dokąd zmierzamy, musimy pamiętać o naszej przeszłości, ponieważ wszystkie wydarzenia we Wszechświecie zachodzą w cyklach, a pamięć, wiedza, informacje i mądrość, których potrzebujemy, są zawarte w DNA naszych przodków. Nie możemy ich zlekceważyć i ślepo brnąć przed siebie, ponieważ w ten sposób doprowadzimy do katastrofy. Potrzebujemy naszych żyjących przodków, a oni potrzebują nas.

Mamy jedyną w swoim rodzaju okazję do tego, aby na nowo połączyć się z naszymi antenatami, którzy wciąż żyją na Ziemi jako Majowie Itza oraz inne rdzenne plemiona z różnych zakątków świata. Do Wielkiej Przemiany pozostało nam już niedużo czasu, ale jeżeli zachowamy otwarte serca, odnajdziemy drogę wiodącą do Nowego Świata i wszystko będzie dobrze.

ŚWIETLISTEGO WĘŻA CIĄG DALSZY

Zaczniemy od opowieści, którą Majowie przekazali mi, abym mógł ją przedstawić Wam. Porusza się ona niczym rzeka – co chwilę zmienia kierunek, ale przez cały czas zmierza w stronę oceanu, którym dla nas jest oświecenie. Tego rodzaju opowieści w coraz większym stopniu będą zmniejszać różnicę pomiędzy naszym odbiorem Starożytnego i Współczesnego Świata. Zmienią one nasze wyobrażenie o tym, jak Współczesny Świat postrzega Słońce, Ziemię i nasz niesamowity Wszechświat. Jeżeli jesteś w stanie wyobrazić sobie to, o czym mówię, za pomocą swojego serca, a nie umysłu, na pewno mnie zrozumiesz.

Postaram się przetłumaczyć na język Współczesnego Świata to, co zostało mi przekazane przez samych Majów. Nie zmienia to jednak faktu, że wszyscy się od siebie różnimy i w inny sposób rozumujemy. Ludzki język nie jest idealny, ale mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do takich obszarów Twojego serca, że intuicyjnie pojmiesz to, co pragnę Ci przekazać.

GWATEMALA, 2007

Kalendarz Majów jest najdokładniejszym kalendarzem, jaki kiedykolwiek został odkryty na Ziemi. Ludzie są zdumieni, że starożytne rdzenne ludy mogły być bardziej precyzyjne niż Współczesny Świat ze wszystkimi jego technologiami. Nawet dziś Majowie przewyższają NASA i światową społeczność naukową pod względem zrozumienia istoty cykli czasu. Obecnie ludzkość pragnie, aby wyjaśnili oni znaczenie daty 21 grudnia 2012 roku, na którą jest położony nacisk w ich kalendarzu. I tym razem Majowie odpowiedzieli na te prośby.

W lipcu 2007 roku Don Alejandro Cerilo Perez oraz jego żona Elizabeth przybyli do położonego w stanie Arizona miasta Sedona, w którym mieszkam, aby opowiadać publicznie o przepowiedni Majów. Następnego dnia spotkali się ze mną. Rozmawialiśmy trochę o przewidywaniach Majów, po czym moi goście poprosili mnie o pomoc.

Według Don Alejandra, który przemawiał przed około trzystuosobową publicznością, Rada Starszych Narodu Majów w Gwatemali nie powiedziała światu ani słowa przez 527 lat (aż do 2007 roku). To bardzo długi okres milczenia.

W 2007 roku Majowie zaczęli przełamywać milczenie. Widzisz zatem, dlaczego ma to tak duże znaczenie dla świata. Prawdę mogą jednak przekazać wyłącznie sami Majowie. Twierdzenia wymyślane przez ludzi z zewnątrz, którzy snują domysły albo których świadomość nie ma prawie nic wspólnego z Majami, nie mogą być prawdziwe.

Majowie pragną Cię poinformować, że świat, który znasz i w którym żyjesz, nie jest taki, jak Ci się wydaje. My, współcześni ludzie, sądzimy, że rzeczywistość jest czymś trwałym i prawdziwym i że poza zachodzącymi na zewnątrz wydarzeniami nic nie może ulec zmianie. Wierzymy, że świat jest czymś stabilnym i że będzie trwał wiecznie bez względu na to, czy będziemy istnieć, czy nie. Majowie pragną Cię poinformować, że nie jest to prawdą. Świat to obrazy, które są tworzone przez świadomość i które można zmieniać podczas ceremonii za pomocą tej właśnie świadomości – i to w szczególności za pomocą świadomości, która jest bezpośrednio połączona z ludzkim sercem.

Wkroczysz niedługo na nową drogę życia, którą rozumiano tylko w Starożytnym Świecie. Świat Współczesny nie ma zbyt dużego pojęcia na temat tego, o czym będzie tu mowa, a wręcz nie zdaje sobie sprawy, że tego rodzaju wiedza w ogóle istnieje. Zaprezentowana w tej książce droga życia jest dokładnie tym, czego Ty, mieszkaniec Współczesnego Świata, obecnie potrzebujesz, ale prawdopodobnie o tym nie wiesz. Ludzkość przypomina w chwili obecnej motyla, który lada moment opuści swój kokon. Wszystko, co dotychczas znał, wkrótce ulegnie zmianie, a wokół niego pojawi się zupełnie inny świat.

DRUNVALO

Dlaczego zatem biały człowiek wypowiada się na temat Majów? Aby odpowiedzieć na to pytanie, będę musiał opowiedzieć Wam trochę o swoim życiu. Postaram się jednak, aby ta opowieść była tak krótka, jak to tylko możliwe.

Podobnie jak wielu innych ludzi, jako dwudziestokilkulatek bardzo dużo rozmyślałem o tym, dlaczego w ogóle znalazłem się na Ziemi i o co chodzi w życiu. Czym są nasza planeta i świecące nad nami Słońce? Co tak naprawdę wydarza się w naszej codziennej egzystencji? Zadawałem sobie wiele pytań.

Te zagadnienia tak bardzo mnie zaintrygowały, że poszedłem do college’u, aby studiować fizykę i matematykę – nie zrobiłem tego jednak, żeby zostać fizykiem albo żeby znaleźć przyzwoitą pracę. Miałem nadzieję, że fizycy i matematycy wiedzą, czym są owe gwiazdy i planety. Z tego względu przez wiele długich lat się uczyłem. W końcu doszedłem do wniosku, że naukowcy nie wiedzą o Wszechświecie więcej ode mnie. Są bezradni i również poszukują odpowiedzi.

Postanowiłem wtedy odejść od lewej półkuli mózgu i zaufać prawej. Zacząłem zgłębiać tajniki sztuki, historii sztuki i malarstwa. Przed dwa lata studiowałem 20 000 lat historii sztuki, począwszy od sztuki naskalnej, a skończywszy na sztuce współczesnej. Powoli, dzięki kobiecej części mózgu, zacząłem rozumieć, o co chodzi w życiu. Prawda w dalszym ciągu była jednak niezwykle trudna do uchwycenia.

Kiedy skończyłem college, postanowiłem zgłębić tajniki medytacji. Często słyszałem, że odpowiedzi na pytania dotyczące życia znajdują się w naszym wnętrzu i wydawało mi się to uzasadnione. Pierwszy raz medytowałem wraz z pewnymi hindusami. Sprawili oni, że zacząłem się interesować mantrami i wpływem dźwięku na świadomość. Efekty były tak potężne, że zacząłem poważniej stosować tę metodę rozumienia życia.

Pewnego dnia, kiedy byłem głęboko pogrążony w medytacji, zaskoczyło mnie niespodziewane zjawisko. Nie miałem zamiaru go wywołać – po prostu mi się przytrafiło. Do pomieszczenia wleciały dwie unoszące się w powietrzu kule światła o średnicy około szesnastu cali. Szybko zbliżyły się do mnie i zawisły po obu stronach mojego ciała w odległości mniej więcej metra ode mnie. Były to niezwykle jasne światła. Jedno z nich miało piękny ultrafioletowy kolor, drugie natomiast było jasnozielone. Nie miałem pojęcia, czym były owe światła, ale z jakiegoś względu nie odczuwałem strachu. Miałem wręcz wrażenie, że jestem świadkiem czegoś jak najbardziej normalnego.

Wtedy właśnie telepatycznie usłyszałem w swojej głowie słowa: „Nie jesteśmy czymś odrębnym od ciebie. Jesteśmy tobą na innym poziomie istnienia”. Nie wiedziałem, o co im chodzi, ale temat istnienia interesuje mnie od tamtej pory w znacznie większym stopniu. Owe dwie kule światła zaczęły mnie prowadzić i pomimo upływu ponad czterdziestu lat, wciąż są obecne w moim sercu i w moim życiu.

Za sprawą interakcji z tymi dwiema kulami światła, zostałem zaprowadzony do ponad siedemdziesięciu nauczycieli duchowych pochodzących z różnych części świata i studiowałem wiele różnych form medytacji. Jednocześnie, co ma znaczenie z obecnego punktu widzenia, owe dwie kule światła zaprowadziły mnie także do świata rdzennych kultur, abym spróbował zrozumieć ich pradawne idee.

Te dwie kule światła wkrótce poinformowały mnie, że są „aniołami”. Powiedziały, że anioły to istoty pozbawione formy. Przybierają ją jednak po to, aby ludzie mogli się z nimi porozumiewać. Kule światła oznajmiły mi także, że dawno temu ukazywały się jako istoty ludzkie ze skrzydłami, ale w rzeczywistości nie wyglądają w ten sposób. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się nawiązać kontaktu z aniołami. Byty te emanowały jednak takim ciepłem i spokojem, że uwierzyłem im i wierzę im aż do dnia dzisiejszego.

Już na samym początku naszej znajomości „anioły” zaprowadziły mnie do żyjącego w Nowym Meksyku plemienia Taos. Przez czternaście lat mieszkałem wśród Indian Taos w Pueblo Taos lub gdzieś w pobliżu. Jednym z moich mentorów w pueblo był mężczyzna, którego nazywano Tellus Goodmorning. Kiedy go poznałem, miał ponad dziewięćdziesiąt lat. Zdążył już jednak odejść do następnego świata. Stał on na czele Kościoła Pejotlowego Stanów Zjednoczonych. Poprosił mnie, abym został jego uczniem. (Co ciekawe, nigdy nie pozwolił mi zjeść pejotlu, ponieważ stwierdził, że go nie potrzebuję.)

Stopniowo inni mieszkańcy Pueblo Taos zaczęli się ze mną dzielić swymi pradawnymi ideami. Jeden z nich nazywał się Juan Concha i był ostatnim przywódcą Pueblo Taos, któremu plemię przyznało tytuł „kasiki”, czyli przywódcy duchowego.

Obserwowałem, jak wewnętrzna praca tych rdzennych Amerykanów zaczyna się manifestować także w moim życiu i nie byłem w stanie tego powstrzymać. Po czternastu latach spędzonych w towarzystwie Taos doskonale znałem ich sposób postrzegania świata. Moje życie uległo przemianie. Byłem przygotowany do tego, żeby wyruszyć w świat i pracować z innymi plemionami. Według Indian z Pueblo Taos było to moim celem w tym wcieleniu.

Kule światła zaprowadziły mnie następnie do plemienia Anasazi. Owo plemię Starożytnych istniało przed Hopi, Siuksami, Lakota, Czejenami i większością innych znanych nam plemion. Za sprawą Anasazi zacząłem rozumieć i odczuwać świętość ceremonii. To dzięki nim nawiązałem kontakt z Majami.

W 1985 roku kule światła sprawiły (za pośrednictwem mężczyzny znanego jako Thoth, staroegipskiego skryby), że trafiłem do meksykańskiego stanu Jukatan, aby pobierać nauki i przeprowadzać ceremonie. Thoth jest także od dawien dawna powiązany z Majami, ponieważ był królem Atlantydy w czasie, gdy zamieszkiwali ją Majowie. Więcej na ten temat napiszę w dalszej części książki.

Thoth sprawił, że przeprowadziłem ceremonie w uświęconych świątyniach Majów, a dokładnie w takich miejscach, jak: Uxmal, Labna, Kaba, Chitzen Itza, Tulum, Kahunlich czy Palenque. Udałem się nawet do Tikal w Gwatemali. Przeszedłem wówczas inicjację. Majowie Itza przez cały czas obserwowali, jak zaczynam pracować na tym nowym dla siebie poziomie.

Kilka lat później poznałem mężczyznę nazywanego Hunbatz Men – mieszkającego w stanie Jukatan kapłana i szamana Majów, członka Rady Starszych Majów Itza. Zaczął mnie on uczyć majańskiego sposobu postrzegania świata, który różnił się od światopoglądu plemion poznanych przeze mnie w Stanach Zjednoczonych. Pod koniec lat 90. XX w. Hunbatz po raz pierwszy poprosił mnie, abym poprowadził wraz z nim ceremonię. Przez wiele lat odprawialiśmy wspólnie rytuały w różnych świątyniach w stanie Jukatan.

W kolejnych latach byłem także proszony o zabranie głosu podczas zebrań rady. Zgadzałem się, aby podtrzymać łączącą nas relację i jeszcze lepiej zrozumieć pradawne idee ich kultury. Całkiem niedawno Rada Starszych Majów Itza zwróciła się do mnie, abym został jej członkiem.

W marcu 2003 roku Hunbatz Men zaproponował mi, żebym przyjechał do Meksyku, gdzie zaczęliśmy odprawiać bardziej rozbudowane rytuały z plemionami z różnych części Ameryki Środkowej i Ameryki Południowej. Mój sposób rozumienia prawdziwego znaczenia ceremonii uległ zmianie, kiedy coraz bardziej zacząłem schodzić w głąb Pradawnego Świata i zbliżać się do Źródła Życia. Dopiero niedawno, w 2007 roku, naprawdę poczułem, że udało mi się zrozumieć, co te praktyki oznaczały dla mieszkańców Antycznego Świata. Ceremonie odprawiane w przeszłości były mi jednak potrzebne, abym mógł wykroczyć poza to, czego nauczyłem się jako biały człowiek.

EWOLUUJĄCA ŚWIADOMOŚĆ

Wiemy, że ludzka świadomość ewoluuje. Nauka zaobserwowała ów rozwój na przestrzeni długich odcinków czasu. Niedawno jednak ewolucja współczesnego człowieka zaczęła przyspieszać w sposób, z którego większość z nas nie zdaje sobie sprawy. Wielu z Was odczuwa być może, że czas wydaje się płynąć szybciej. Podobnie sytuacja ma miejsce w przypadku ewolucji człowieka.

Pod koniec lat 80. XX w. redaktorzy Encyklopedii Britannica ogłosili niezwykle ważne odkrycie: od początku istnienia naszej cywilizacji, czyli począwszy od narodzenia około 6000 lat temu kultury sumeryjskiej, a skończywszy na roku 1900, zgromadziliśmy równie dużo wiedzy, co w ciągu pięćdziesięciu lat pomiędzy rokiem 1900 a 1950.

Krzywa wiedzy zgromadzonej pomiędzy 4000 r. p.n.e. a 2012 rokiem

W tym pięćdziesięcioletnim okresie otrzymaliśmy równie dużo bitów informacji (posługując się terminem zaczerpniętym z języka informatyki), ile w ciągu poprzednich 6000 lat! Nic podobnego nie wydarzyło się dotychczas w historii człowieka.

Badacze ci odkryli następnie, że w latach pomiędzy 1950 a 1970 (te daty są oczywiście umowne) ludzkość znów nauczyła się równie dużo, co przez owych 6000 lat. Tym razem zajęło to zaledwie 20 lat. Na tym jednak nie koniec. Pomiędzy 1970 a 1980 rokiem znów nauczyliśmy się tyle, ile w ciągu pierwszych 6000 lat istnienia naszej cywilizacji. Proces gromadzenia informacji przyspieszał dalej do 1986 roku, kiedy to ilość posiadanej przez nas wiedzy raz jeszcze uległa podwojeniu, i przyspiesza w dalszym ciągu.

W pewnym momencie, w latach 80., informacje z kosmosu i Ziemi napływały tak szybko, że pracownicy NASA nie byli nawet w stanie ściągnąć ich na dyski swoich komputerów. Zbierane przez nich dane były przetwarzane z ośmio- lub dziewięcioletnim opóźnieniem. Musieli oni poczekać do momentu, w którym sprzęt komputerowy i oprogramowanie nadrobiły straty względem ludzkiej zdolności uczenia się.

W chwili obecnej znajdujemy się na krzywej, która biegnie niemalże pionowo w górę. W ciągu kilku tygodniu uczymy się tyle, ile nauczyliśmy się przez 6000 pierwszych tysięcy lat istnienia naszej cywilizacji. To brzmi nieprawdopodobnie, ale to prawda.

Napisane około 6000 lat temu w języku sanskryckim Wedy opowiadają o czasach, w których żyjemy obecnie. Jest w nich mowa o zgłębianiu tajemnic elektryczności i magnetyzmu. Pojawia się w nich wręcz stwierdzenie: „uczymy się latać po niebie w metalowych pudełkach”. Według Wed, pewnego dnia wszystko to przestanie mieć dla nas jednak znaczenie. Ludzkość, niczym dziecko, które w okresie dojrzewania wyrzuca swojego ulubionego misia i otwiera się na wyższą wizję, pozwoli temu wszystkiemu odejść. Być może trudniej w to uwierzyć niż w samo oświecenie, ale życie jest pełne niespodzianek.

Z punktu widzenia Majów wysoka technologia nie jest oznaką rozwoju cywilizacyjnego – jest raczej zapowiedzią tego, że cywilizacja ma się rozwinąć. Jaką wartość będzie miała dla ludzi technologia, kiedy odkryją oni, że ludzkie ciało i ludzka świadomość są w stanie robić wszystko, do czego jest ona zdolna w chwili obecnej, a nawet znacznie, znacznie więcej? Czy nie zrezygnujemy ze stosowania zewnętrznej technologii, kiedy zorientujemy się, że technologia wewnętrzna jest znacznie bardziej złożona? Majowie uważają, że kiedy to do nas dotrze, zajdzie w nas nieodwracalna przemiana.

Gdy spogląda się wstecz na starożytne kultury, wyraźnie widać, że my, ludzie, bardzo różnimy się od naszych przodków sprzed, dajmy na to, 2000 lat. To dość oczywiste: nie chodzi tylko o współczesne nowinki technologiczne, lecz o sposób postrzegania otaczającej nas rzeczywistości; o sposób myślenia o tym, czym owa rzeczywistość w ogóle jest; a także o sposób myślenia o tym, jakie miejsce w niej zajmujemy. Majowie mówią, że czeka nas niezwykle ważna zmiana w świadomości. Stajemy się czymś zupełnie nowym – nowym gatunkiem, który postrzega rzeczywistość w nowy sposób. To właśnie na tym polega znaczenie daty 21 grudnia 2012 roku: jest to zmiana w ludzkiej świadomości, którą nazywamy oświeceniem. Będziemy w tej książce mówić o wielu innych zagadnieniach, ale to właśnie jest główny kierunek, w którym zmierzamy. Ludzka świadomość zbliża się obecnie do momentu, w którym nasza ewolucja ulegnie niesamowitemu przyspieszeniu i przeskoczy na nowy poziom świadomości. Stajemy się czymś wspanialszym od tego, co jest obecnie określane mianem człowieka.

Gdy to zrozumiemy, będziemy mogli powrócić do omawiania tego, co Majowie mają do powiedzenia na temat naszej przyszłości. Będzie to możliwe tylko wtedy, gdy zaczniemy mówić o zmianach zachodzących w ludzkiej świadomości. Przede wszystkim jednak powinniśmy pamiętać o tym, czym są ceremonie, ponieważ to właśnie dzięki nim ponownie odkryjemy, że jesteśmy w stanie wznieść się na wyższy poziom.

CEREMONIA

W Starożytnym Świecie ceremonia oznaczała więcej, niż my, mieszkańcy Świata Współczesnego, jesteśmy w stanie pojąć. Ceremonia to bezpośrednia komunikacja i żywa więź z Wielkim Duchem, Matką Ziemią, Ojcem Niebem i Wszelkim Życiem. Starożytni uważali, że należy przeprowadzić ceremonię, aby mogła nastąpić jakakolwiek harmonijna zmiana w ludzkim świecie na Ziemi. Ceremonia jest tym, co łączy nasze serca z sercem Ziemi, sercem Słońca, sercem Wszechświata, a także każdą istotą i wszystkim, co istnieje.

Kiedy mieszkańcy Starożytnego Świata zaczęli przeprowadzać ceremonie, odkryli święty świat nieograniczonych możliwości. Majowie przewidzieli, że kiedy zbliżymy się do okresu lat pomiędzy 2012 a 2015, ludzkość pogrąży się w chaosie na bardzo głębokim poziomie. Nie ma jednak powodów do obaw. Nie zbliża się koniec, lecz początek. Czy jest to koniec cyklu czasu i koniec świata? Czy też może jest to początek nowego cyklu zasadzającego się na pięknie i nadziei? To właśnie powinniśmy odkryć.

Jeżeli obserwując otaczający nas świat, skupimy się na końcu cyklu, zobaczymy, że wszystko, z czym mamy do czynienia we współczesnych czasach, w chwili obecnej, zaczyna ulegać degeneracji i rozpadać się na najbardziej podstawowych poziomach. Majowie przewidzieli to bardzo dawno temu.

Weźmy na przykład globalne ocieplenie oraz fakt, że środowisko naturalne prawdopodobnie szybko zbliża się do epoki lodowcowej (najpierw nastąpi ocieplenie), która wyeliminuje z powierzchni Ziemi większość form życia. Światowy system finansów znajduje się na krawędzi kompletnego załamania. Ludzie na całym świecie zmagają się z tym problemem. Choroby, takie jak HIV/AIDS, H5 czy H1N1, oraz inne problemy ze zdrowiem zagrażają światu pandemiami. W tym momencie toczy się ponad czterdzieści wojen – oprócz wojny w Afganistanie i „arabskiej wiosny”, na świecie ma miejsce wiele innych konfliktów, które umykają naszej uwadze. Co jeszcze bardziej bolesne, blisko cztery miliardy ludzi musi przeżyć za mniej niż dwa dolary dziennie, a każdego dnia głoduje 25 000 dzieci. Na świecie żyje siedem miliardów ludzi i liczba ta wciąż wzrasta. W końcu dojdziemy do punktu, w którym zniszczymy Wszelkie Życie na Ziemi. Po prostu doprowadzimy do jego wyginięcia.

Mógłbym pisać dalej, ale Twoje serce zapewne wie, o co mi chodzi. Czasy, w których żyjemy, są, mówiąc delikatnie, niepewne. Według Majów cały ten chaos został przewidziany dawno temu, ponieważ pojawia się on zawsze wtedy, kiedy zbliżamy się do końca cyklu. Stanowi on część cyklu życia i śmierci. Jest czymś zupełnie naturalnym. My natomiast zbliżamy się obecnie do końca bardzo długiego cyklu.

Majowie przewidują, że ów chaos, którego obecnie doświadczamy, jest zaledwie początkiem. Na Ziemi ma się pojawić coś znacznie potężniejszego od wszystkiego, przez co teraz przechodzimy i co przytrafiło nam się w przeszłości.