Wydawca: Wielka Litera Kategoria: Humanistyka Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 197 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Wannsee. Willa, jezioro, spotkanie - Mark Roseman

WANNSEE - tam zdecydowano o zagładzie Żydów

20 STYCZNIA 1942 ODBYŁO SIĘ NAJBARDZIEJ ZBRODNICZE SPOTKANIE W DZIEJACH II WOJNY ŚWIATOWEJ. 

Przewodniczył mu szef Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Reinhard Heydrich, a uczestniczyli w nim najważniejsi urzędnicy nazistowscy, którzy zebrali się w obszernej willi nad brzegiem jeziora berlińskiego jeziora Wannsee, żeby omówić szczegóły „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Zjedli dobry obiad, napili się koniaku, zapalili cygara – i w przeciągu niecałych dwóch godzin wydali skuteczny wyrok śmierci na sześć milionów ludzi.

Jedyny zachowany egzemplarz protokołu z tego tajnego spotkania do dziś nie przestaje budzić kontrowersji. Mark Roseman dokonuje błyskotliwej interpretacji tego makabrycznego i tajemniczego dokumentu, który określono mianem „najbardziej haniebnego we współczesnej historii.”

“Doskonała, sugestywna i przerażająca”

 "Guardian"

"Porażająca książka, która uświadamia wpływ spotkania w Wannsee na myślenie, które doprowadziło do ludobójstwa".

"Sunday Times”

“Najlepsza dotąd analiza brzemiennej w skutki konferencji w Wannsee i jej wpływu na kształt „ostatecznego rozwiązania”.

Ian Kershaw, autor Hitlera

“Znakomita, potoczyście napisana. W pasjonujący sposób pokazuje, że Wannsee było tylko jednym z wielu elementów składających się na długi, odrażający proces przeradzania się jadowitego antysemityzmu w straszliwą masową zbrodnię.”

"Sunday Telegraph"

“Roseman prowadzi narrację godną thrillera i uświadamia

 czytelnikowi – być może po raz pierwszy – że spotkanie w Wannsee dobrze odzwierciedla sposób funkcjonowania systemu nazistowskiego, a może nawet mówi o nim coś więcej.”

"Irish Times"

Opinie o ebooku Wannsee. Willa, jezioro, spotkanie - Mark Roseman

Fragment ebooka Wannsee. Willa, jezioro, spotkanie - Mark Roseman

MARK ROSEMAN

WANNSEE

WILLA, JEZIORO, SPOTKANIE Fragment

Z angielskiego przełożył Szymon Żuchowski

Podziękowania

Wyrazy wdzięczności niech przyjmą wszyscy, którzy dostarczyli mi pomocnych komentarzy, sugestii i opinii, a przede wszystkim Hans-Christian Jasch, Norbert Kampe i Peter Klein, jak również Volker Berghahn, David Cesarani, Richard Evans, Christian Gerlach, Peter Longerich, K.-D. Schmidt, Nicholas Stargardt, Peter Witte i mój niestrudzony redaktor, Simon Winder. Pracownikom Wiener Library w Londynie i Haus der Wannsee-Konferenz w Berlinie (więcej na stronie internetowej www.ghwk.de) dziękuję za pomoc w dostępie do źródeł. Dziękuję także Peterowi Robinsonowi z agencji literackiej Curtis Brown za jego udział w realizacji tego zamierzenia. Część tej książki powstała na Uniwersytecie Stanowym Michigan, którego pracownikom jestem wdzięczny za gościnę. Dziękuję również pracownikom Uniwersytetu Southampton.

Książkę tę dedykuję Ann Larabee, której zawdzięczam najwięcej. Dziękuję za wiele pożytecznych dyskusji, cenne poprawki stylistyczne, jak i dotyczące budowy pracy przede wszystkim na ostatnim etapie powstawania książki oraz za okazane mi przez nią, Jacoba, Abigail i Kate wsparcie emocjonalne, które umożliwiło mi pisanie.

1 „Najbardziej haniebny dokument”

W marcu 1947 roku, podczas zbierania informacji do toczących się procesów norymberskich, urzędnicy oskarżyciela Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej dokonali odkrycia1. Teczka opatrzona pieczęcią Geheime Reichssache – „tajemnica Rzeszy” – ukryta w dokumentach niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zawierała protokoły ze spotkania piętnastu osób z dowództwa SS i kierownictwa NSDAP, które odbyło się 20 stycznia 1942 roku w wielkiej willi nad brzegiem jeziora Wannsee w Berlinie. Urzędnicy amerykańscy natrafili na jedyną ocalałą spośród trzydziestu egzemplarzy kopię tego protokołu, opatrzoną numerem 16.

Protokół ten, niebawem określony mianem „protokołu z Wannsee” (niem. Wannsee-Protokoll), zawiera głównie prezentację autorstwa szefa nazistowskiego aparatu bezpieczeństwa i policji partyjnej Reinharda Heydricha. Heydrich dokonuje w niej przeglądu kroków przedsięwziętych w stosunku do Żydów do roku 1941 i podlicza Żydów pozostających w państwach osi, na terenach okupowanych, neutralnych i w państwach wrogich oraz zarysowuje plan ich „ewakuacji” na wschód. Drobiazgowo omawia sposób postępowania z pół-Żydami, ćwierć-Żydami, Żydami pozostającymi w związku małżeńskim z Aryjczykami, Żydami z odznaczeniami wojennymi. Podczas gdy Heydrich proponuje przeczesanie Europy z zachodu na wschód, przedstawiciel niemieckich władz okupacyjnych na ziemiach polskich[1] składa wniosek o rozpoczęcie realizacji planu od jego terenu. W Polsce jest tylu bezużytecznych Żydów! Mimo użycia eufemistycznego określenia „ewakuacja” protokół niewątpliwie zawiera plan ludobójstwa – sformułowany klarownym biurokratycznym językiem, uzgodniony w cywilizowanej okolicy niegdyś kosmopolitycznego przedmieścia Berlina. Poważni, inteligentni mężczyźni debatują i dyskutują tam o różnicach między pół-Żydem a ćwierć-Żydem.

W 1947 roku oskarżycielem w procesie urzędników niemieckich ministerstw był Robert Kempner, niemiecki Żyd, były urzędnik niemiecki, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych w latach trzydziestych. Gdy odkryto protokół, Kempner pospieszył do swojego przełożonego, generała Telforda Taylora, by pokazać mu znalezisko. „Czy to w ogóle możliwe?” – pytał Taylor2. Obaj wiedzieli, że odkryli „prawdopodobnie najbardziej haniebny dokument w historii”3. Nigdy bowiem nie powstał bardziej ponury i zimny zapis zaplanowanego mordu. Do dziś protokół z Wannsee stanowi najbardziej znamienny dokument ilustrujący nazistowski program ludobójstwa.

Niemniej protokół jest wciąż dokumentem bardzo tajemniczym. Na pierwszy rzut oka odzwierciedla moment, w którym naziści zdecydowali o eksterminacji Żydów. Oskarżyciele sądzili, że znaleźli kamień z Rosetty nazistowskiego ludobójstwa4 i tak protokół funkcjonuje dzisiaj w popularnym wyobrażeniu5. Mimo to historycy od dawna przekonują, że nie jest on tym, czym się wydaje. Po pierwsze, na spotkaniu nie było Hitlera, a obecni na nim urzędnicy mieli za niską rangę, by podejmować takie decyzje. Prócz tego nie zgadza się czas: masowe mordy Żydów radzieckich rozpoczęły się pół roku wcześniej, w Chełmnie Żydów zagazowywano od grudnia 1941 roku, a obóz zagłady w Bełżcu był już w budowie. Jaki zatem sens miałoby zebranie w Wannsee? Historycy trudzą się nad rozwikłaniem tej kwestii.

Większość z nich odrzuca tezę, jakoby powstał wówczas nowy plan; interpretuje raczej, że spotkaniem tym Reinhard Heydrich, inicjator zebrania, próbował wzmocnić swą pozycję. Gdyby tak było, znaczenie historyczne protokołu polegałoby na przekazaniu w sposób precyzyjny decyzji podjętych wcześniej gdzie indziej. Ale taka interpretacja, chociaż uzasadniona faktem, że Żydzi byli już przedtem rozstrzeliwani i zagazowywani, nie wyjaśnia, dlaczego spotkanie było niezbędne do ustalenia „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” ani nade wszystko dlaczego w dniu spotkania w Wannsee to rozwiązanie nie było jeszcze w toku. Jak dotąd największa liczba historyków zgadza się co do jednego, że – jak stwierdził Eberhard Jäckel – „najbardziej niezwykłe w konferencji w Wannsee jest to, że nie wiadomo, dlaczego do niej doszło”6.

Na tym nie kończy się jednak tajemniczość protokołu. Nawet gdyby udało się ustalić, po co zwołano spotkanie, czy tak naprawdę wiele by to wyjaśniło? Czy tłumaczyłoby to, skąd taka mieszanka procedur i przesądów, trzeźwego planowania i ideologicznego uzasadnienia mordu? Czy uda się kiedykolwiek pojąć tę diaboliczną parodię administracyjnej precyzji, która kazała odróżniać ćwierć-Żyda (przeznaczony do weryfikacji), od pół-Żyda (do sterylizacji) i pełnego Żyda (do „ewakuacji”)? Krótko mówiąc: jak to możliwe, że w pewien śnieżny styczniowy dzień tak spokojnie i metodycznie debatowano w Berlinie nad ludobójstwem?

Protokół z Wannsee ma dla zagadnienia Holocaustu także inne istotne znaczenie. Protokół istnieje, jego autentyczność jest niepodważalna, a prezentowany w nim chłód wyrachowania jest równie przerażający, co niepojęty7. Dokument ów przypomina nam wciąż, że Holocaust stał się najlepiej udokumentowanym morderstwem na masową skalę w historii, gdyż był wytworem skrupulatnej biurokracji państwa. Pomimo starań nazistów, by zniszczyć dowody, prawnikom obsługującym toczące się po wojnie procesy, a następnie historykom, udało się zgromadzić ogromną liczbę świadectw. Do tego dochodzą zapisy podsłuchów oraz złożonych po 1945 roku tysięcy zeznań, które przekazano historykom, a to daje obraz pełniejszy niż wynikający z suchych dokumentów – obraz funkcjonowania wielu planet krążących w nazistowskim wszechświecie zbrodni: pracy przymusowej, obozów zagłady i marszów śmierci.

Kiedy jednak chcemy zrozumieć, dlaczego i w jaki sposób podjęto decyzje, dokumentacja okazuje się o wiele mniej kompletna. Najważniejsze dokumenty zostały zniszczone. Wielu teczek z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (Reichssicherheitshauptamt – RSHA), którym kierował Reinhard Heydrich, pomysłodawca konferencji w Wannsee, nie odnaleziono i być może już nie istnieją. Zresztą na samym szczycie nazistowskiej władzy nie posługiwano się dokumentami. Hitler nigdy nie wydał na piśmie rozkazu dotyczącego Żydów, podobnie jak Himmler, który również był niezwykle ostrożny. Co więcej, decyzja o przeprowadzeniu tego rodzaju działań w samym środku przytłaczającej wojny była tak makabryczna, tak sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, że nawet ślady na papierze, które wskazywałyby jej autora, i tak byłyby niewystarczające. Niniejsza książka zatem nie rozpoczyna się od omówienia konferencji jako takiej, tylko od przedstawienia protokołu, dla podkreślenia, że mamy właśnie dokument. Nie dysponujemy zdjęciami. Dlaczego Heydrich wybrał tych właśnie uczestników? Jaki był zamierzony porządek obrad? Dlaczego zaproszeni w ogóle przybyli na konferencję i co mówili, o czym protokół być może nie wspomina? Pozostają jedynie spekulacje.

Luki w dokumentacji, a w większym nawet stopniu pytania, jakie prowokuje konferencja w Wannsee, zmuszają nas do spojrzenia na zagadnienie z szerszej perspektywy niż samo zebranie: „czemu ludzie ci spotkali się 20 stycznia 1942 roku?” oraz „jak w ogóle do czegoś takiego doszło?”. Zgodnie z protokołem, w styczniu 1942 roku plan ostatecznego rozwiązania nie był jeszcze gotów, a zatem, czy ludobójstwo miało być finałem jakiegoś długoterminowego programu? Trudno na pytanie to odpowiedzieć także z powodu niejednoznaczności samego rozkazu Hitlera. Wciąż pozostaje niejasne, jak dokładne i w jakim stopniu wiążące były jego rozkazy dotyczące ostatecznego rozwiązania. Ponadto nazistowska wojna wydana Żydom, trwająca dziewięć lat – od chwili przejęcia władzy przez Hitlera do dnia konferencji w Wannsee – charakteryzowała się paradoksalnym połączeniem stałego napędu i zmieniającego się celu, co utrudnia interpretację.

W latach siedemdziesiątych i wczesnych osiemdziesiątych poprzedniego wieku historycy byli szczególnie wyczuleni na kwestie spójności i intencji działań nazistów. Niektórym czytelnikom znane są spory „intencjonalistów” ze „strukturalistami”8. Pierwsi podkreślali klarowność planu Hitlera i jego pełną kontrolę nad ludźmi i wydarzeniami. Drudzy postrzegali go jako osobę mniej zdecydowaną i mniej ingerującą w bieg spraw, sądzili raczej, że to walki o władzę między jego podwładnymi w chaotycznym układzie politycznym doprowadziły do Zagłady. Badania i dyskusje z nimi związane, choć były niezwykle użyteczne, skomplikowały jednak postrzeganie roli spotkania w Wannsee.

Nie wynika to z polaryzacji poglądów jako takiej; większość historyków zajmowała pozycję pośrednią9, a wnioski „umiarkowanych funkcjonalistów” są najcenniejsze. Uważają oni, że Hitler nie zawsze był pewien, czego chce, i nie wszystkie najważniejsze decyzje zależały od niego, ale ostatecznie to jego głos przeważał10. Według tego poglądu Hitler przekraczał Rubikon między lipcem a wrześniem 1941 roku. Z tego punktu widzenia znaczenie momentu zwołania konferencji w Wannsee i rola tego wydarzenia nadal się nam wymykają. Koncepcje, które pojawiły się w debacie intencjonalistów z funkcjonalistami, utrudniły przyjmowanie stanowisk pośrednich. Jeżeli istniała jedna wyraźna intencja, to były to zamierzenia samego Hitlera, a jeśli decydowali także inni, to motywy ich postępowania musiały być drugorzędne. Niektórzy autorzy, z Raulem Hilbergiem na czele11, podkreślają ślepe posłuszeństwo urzędników. Inni, za Hansem Mommsenem i Martinem Broszatem, eksponują naciski i wzajemne zależności powstające w zdeformowanym systemie politycznym12. Nie trzeba być wyznawcą poglądu o szczególnym niemieckim „antysemityzmie eliminacyjnym”, by zgodzić się z Danielem Goldhagenem, że tego typu modele „nieumotywowanej partycypacji” stanowią niepełne wyjaśnienie poglądów i działań mężczyzn zasiadających wokół stołu w Wannsee13.

Badania na temat Holocaustu przeprowadzone w ciągu ostatnich 15 lat lepiej wyjaśniają rolę Wannsee w planie ludobójstwa. Autorzy tacy jak Saul Friedländer, Ian Kershaw i inni dostarczyli wnikliwych opisów mechanizmów równowagi między przywódcami a naśladowcami, kontrolą a improwizacją, które czynią współdziałanie planowości i prowizorki lepiej uchwytnym14. Niedawne prace Ulricha Herberta i Petera Longericha pomogły odkryć na nowo wartości i ideologię Hitlera i jego wyznawców, które w swych początkach nie zakładały wprawdzie ludobójstwa, ale bez których nie doszłoby do spotkania w Wannsee15. Ostatnie, i być może najważniejsze, są badania na temat Holocaustu na terenach Polski i dawnego Związku Radzieckiego prowadzone przez historyków w dużej mierze młodszej generacji, takich jak Christoph Dieckmann, Christian Gerlach, Dieter Pohl i Thomas Sandkühler, którzy przebadali nieosiągalne dotąd dokumenty z archiwów państw bloku wschodniego, przez co uzupełnili luki w dostępnych materiałach16. Dzięki ich ustaleniom możemy zaobserwować zadziwiający proces, nieróżniący się pod pewnymi względami od reszty polityki rządu – tu jednak wyjątkowo nie na miejscu – w którym popełnione morderstwa zrodziły ideę ludobójstwa, a ta z kolei uzasadniała mordy. Wannsee w takim wypadku możemy traktować jako akt zamykający proces przeradzania się programu morderstw na masową skalę w ludobójstwo. I o tym przede wszystkim ma opowiadać ta książka.

Książkę tę zatem otwierają dwa rozdziały, które opisują przebieg wydarzeń przed konferencją w Wannsee. Pierwszy przedstawia krótko charakterystyczną dla biegu wypadków do 1941 roku mieszankę polityczną: silnego przywództwa i wahań, energii i chaosu, celowości i ewidentnego braku kierunku. Rozdział drugi zawiera dokładniejszą analizę źródeł, z których wynika, że decyzje dotyczące ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej podjęto w miesiącach poprzedzających konferencję w Wannsee. Pozostałe dwa rozdziały omawiają samą konferencję i jej pokłosie. Jednej bardzo istotnej sprawy w książce tej nie poruszono: nie ma mowy o ofiarach tej decyzji. Skupiono się na spotkaniu piętnastu wykształconych mężczyzn 20 stycznia 1942 roku, którzy zebrali się, by porozmawiać o ludobójstwie.

[1] Generalnym gubernatorem okupowanych ziem polskich był w latach 1939–1945 Hans Frank, w Wannsee reprezentował go Josef Bühler (przyp. red.).

2 Od Mein Kampf do masowych mordów 1919–1941

Mein Kampf i morderstwo

Jasna analogia gróźb powtarzanych przez Hitlera w latach dwudziestych do ostatecznego losu Żydów w latach czterdziestych XX wieku mogłaby sugerować, że protokół z Wannsee stanowił li tylko maszynopis streszczenia Mein Kampf. Ale droga prowadząca do Wannsee jest bardziej skomplikowana i pokrętna. Pisma Hitlera z lat dwudziestych XX wieku niewątpliwie ukazują o wiele silniejszą obsesję na punkcie „kwestii żydowskiej” niż wobec bolszewizmu czy marksizmu. Inne grupy społeczne także nie mieściły się w hitlerowskiej wizji czystości rasowej – syfilitycy, alkoholicy i kryminaliści mieli zostać odosobnieni i wysterylizowani, a może nawet „wycięci” ze społeczeństwa niemieckiego1, jednak tylko Żydów postrzegał Hitler jako spiskujących przeciw narodowi niemieckiemu. Byli dla niego wrogiem raczej rasowym niż religijnym, przechodzenie przez nich zatem na chrześcijaństwo i tak niewiele by zmieniło. Byli pozbawioną korzeni ponadnarodową siłą dążącą do zrujnowania Niemiec od wewnątrz i z zewnątrz, dzięki współpracy z międzynarodówką bolszewicką i kapitałem międzynarodowym. Od wczesnych lat dwudziestych aż do śmierci Hitler hołdował idei głoszącej, że Żydzi są zarazą świata2 i że przyszłość Niemiec zależy od wytępienia tej zarazy.

Hitler wypowiada się w sposób niezwykle brutalny i bezwzględny, sięgając do metafory zarazy i pasożytnictwa. Żyda przedstawia jako czerwia, chorobę, krwiożerczego pająka, szczura, szkodliwego mikroba lub wampira3. W Mein Kampf i swoich przemówieniach wspomina o zagładzie (Vernichtung), a wręcz o zagazowaniu Żydów, mówiąc wprost, że pierwsza wojna światowa mogłaby się skończyć inaczej, gdyby zamiast żołnierzy na froncie od trującego gazu zginęło 10–15 tysięcy przywódców żydowskich. Ta retoryka jest głęboko niepokojąca i złowróżbna. Ale czy Hitler miał jasną koncepcję ludobójstwa i zamiar jej realizacji? Szkopuł w tym, że był jednocześnie i realistą, i fantastą. Hitler-realista nie myślał o ludobójstwie jako o pomyśle wykonalnym. W 1925 roku napomykał nawet o swym antysemityzmie jako taktyce. Uważał za politycznie korzystne wyznaczenie „jednego rozpoznawalnego wroga, którego obarczy się winą... A tym wrogiem są Żydzi”4. Hitler, bandyta i egocentryk, z rozkoszą wypowiadał słowo „morderstwo”. Czy Hitler obsesyjny antysemita fantazjował na temat ludobójstwa? Z perspektywy roku 1941, a także końca wojny, Hitler twierdził, że obrał przejrzystą ścieżkę5. Przy innych jednak okazjach przyznawał, że Mein Kampf nie stanowił konkretnego planu6.

Jak dosłownie zatem mamy traktować jego słowa o zagładzie? Pojęcie Vernichtung (które oznacza jednocześnie unicestwienie, wytępienie oraz zagładę) należało do słownictwa politycznego używanego w sytuacjach, w których nie mogło chodzić o unicestwienie grupy lub narodu7. Także rozbudowane metafory parazytologiczne pojawiały się w radykalnym dyskursie dotyczącym Żydów. Paul de Lagarde już pod koniec XIX wieku pisał o wytępieniu zarazy8. Niektórzy autorzy9 twierdzą, że istnieje spójność intencji Wilhelma Marra, Eugena Dühringa i Paula de Lagarde’a aż po czasy Holocaustu, ale wydaje się wysoce nieprawdopodobne, żeby prekursorzy Hitlera mieli na myśli rzeczywistą eliminację biologiczną setek tysięcy, a nawet milionów jednostek.

Prawdą jest, że w przeciwieństwie do Marra czy Dühringa Hitler miał za sobą doświadczenie pierwszej wojny światowej, która uświadomiła mu istnienie nowoczesnej technologii śmierci mogącej unicestwić miliony. Mówił, że nienawidzić nauczył się po wojnie10. Niemniej jednak słowa o zagazowywaniu Żydów były raczej szantażem niż wyrazem zamiaru ludobójstwa. Parę tysięcy zakładników należałoby zagazować, żeby uciszyć pozostałych. Było to dla Hitlera wystarczająco śmiercionośne i pozostawało istotą świata jego myśli. Poza tym Żydzi – ponadnarodowa siła – sprzymierzali się z wrogiem, dlatego też trzymanie ich jako zakładników byłoby szczególnie użyteczne podczas wojny. Nie oznacza to, że idea komór gazowych z lat czterdziestych XX wieku narodziła się już w latach dwudziestych. Innymi słowy nie można wytyczyć prostej linii od hitlerowskich przemówień o eksterminacji do ludobójczych planów w Wannsee. Można za to stwierdzić, że retoryka była „morderczo” dwuznaczna. U jej podstawy leżało przekonanie o konieczności usunięcia Żydów z Niemiec. „Ostatecznym celem – jak pisał Hitler już w roku 1919 – jest usunięcie wszystkich Żydów bez wyjątku”11. Na obrzeżach tej retoryki wykwitały wiodące do katastrofy kombinacje bandyckich gróźb ze zbrodniczymi porywami fantazji.

Emigracja i dwuznaczności

Te same zbrodnicze dwuznaczności napotykamy w wydarzeniach poprzedzających Wannsee – od ideologii lat dwudziestych począwszy, a na polityce lat trzydziestych skończywszy. Zaciekły antysemityzm jest w nich wyraźnie obecny. Od chwili dojścia Hitlera do władzy 30 stycznia 1933 roku Żydzi niemieccy znaleźli się na celowniku. Kontynuowano to, co zainicjowano już wcześniej – członkowie nazistowskich bojówek SA i Hitlerjugend wybijali szyby w oknach i napadali na Żydów. W ciągu kilku tygodni lokalni szefowie partii (gauleiterzy) przedsiębrali kampanię mającą na celu zorganizowany atak na sklepy żydowskie dzielnica po dzielnicy12. Po wspieranym przez rząd ogólnokrajowym bojkocie firm żydowskich nastąpiły czystki w służbie cywilnej. Między rokiem 1933 a 1934 Żydów niemal całkowicie usunięto z życia publicznego Niemiec. W latach 1935–1937, po krótkim okresie uspokojenia i z przerwą na organizację igrzysk olimpijskich w Berlinie, poczyniono kolejne kroki: Żydom odebrano obywatelstwo13, zabroniono im stosunków seksualnych z Aryjkami oraz zakazano wstępu do większości obiektów publicznych. Pod koniec 1937 roku wzrosła intensywność ataków. Żydów pozbawiono praktycznie wszelkich możliwości zarobkowania i samodzielnego utrzymania. Reżim z rosnącą siłą domagał się ich emigracji. W noc kryształową 9 listopada 1938 roku naziści wybili szyby w oknach niemal wszystkich pozostałych w Niemczech domostw i sklepów żydowskich. Do momentu wybuchu drugiej wojny światowej Niemcy przebyły zadziwiająco długą drogę: Żydzi, którzy nie opuścili dotąd kraju, stanowili zastraszoną grupkę żyjącą wyłącznie dzięki oszczędnościom i wsparciu ofiarodawców.

Fala dyskryminacji, która uderzyła w społeczność żydowską z tak zastraszającą szybkością, miała jednak na celu osiągnięcie społeczeństwa wolnego od Żydów, nie zaś zbrodnię. Po anszlusie Austrii w 1938 roku w Wiedniu, a następnie Berlinie, stworzono specjalne ośrodki, mające „ułatwić Żydom emigrację”. Nie chodziło o przetrzymanie Żydów w niewoli – wręcz przeciwnie: im dalej od Niemiec, tym lepiej. Pod koniec kwietnia 1940 roku najwięksi radykałowie z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy postanowili, by podczas wojny wzmocnić jeszcze nacisk na emigrację14. Takie nakłady energii nie miałyby sensu, gdyby planowano mord. Aż do wybuchu wojny głównym celem nazistów było wyeliminowanie w Niemczech wpływów żydowskich, pozbawienie Żydów ich bogactwa i wreszcie pozbycie się ich samych. Droga do Wannsee musiała być zatem bardzo zawiła15.

Ciąg dalszy w wersji pełnej

Hitler i jego stronnicy

Dostępne w wersji pełnej

Drogowskazy

Dostępne w wersji pełnej

Deportacje donikąd

Dostępne w wersji pełnej

Zajęci mordowaniem

Dostępne w wersji pełnej

Impas i frustracja

Dostępne w wersji pełnej

Początki ludobójstwa

Dostępne w wersji pełnej

3 Od masowych mordów do ludobójstwa

Nieuchwytna decyzja Hitlera

Dostępne w wersji pełnej

Dalsze zbrodnie: lipiec 1941 roku

Dostępne w wersji pełnej

Śmierć i deportacje: wrzesień 1941 roku

Dostępne w wersji pełnej

Pomocnicy w zabijaniu

Dostępne w wersji pełnej

Zamiar ludobójstwa krystalizuje się

Dostępne w wersji pełnej

4 Willa, jezioro, spotkanie

Zaproszenia na konferencję

Dostępne w wersji pełnej

Nowy termin spotkania

Dostępne w wersji pełnej

Willa w Wannsee

Dostępne w wersji pełnej

Goście Heydricha

Dostępne w wersji pełnej

Protokół młodych ludzi z Berlina

Dostępne w wersji pełnej

Ludobójstwo, czyli czego dowiedzieli się Staatssekretäre

Dostępne w wersji pełnej

Kontrola nad granicami

Dostępne w wersji pełnej

Współdziałanie i współudział

Dostępne w wersji pełnej

Uczestnictwo w ludobójstwie

Dostępne w wersji pełnej

5 Bardzo udany dzień

Dostępne w wersji pełnej

Protokół z Wannsee1

Dostępne w wersji pełnej

Przypisy

1. „Najbardziej haniebny dokument”

Dostępne w wersji pełnej

2. Od Mein Kampf do masowych mordów

Dostępne w wersji pełnej

3. Od masowych mordów do ludobójstwa

Dostępne w wersji pełnej

4. Willa, jezioro, spotkanie

Dostępne w wersji pełnej

5. Bardzo udany dzień

Dostępne w wersji pełnej

Indeks osobowy

Dostępne w wersji pełnej

Tytuł oryginału

THE VILLA, THE LAKE, THE MEETING: WANNSEE AND THE FINAL SOLUTION

Projekt okładki UAUproject

Redakcja

Magdalena Szczęsny-Mrówczyńska

Korekta

Elżbieta Jaroszuk Jadwiga Piller

Copyright © Mark Roseman 2002

First published in Great Britain in the English language by Penguin Books Ltd.

Copyright © for the translation by Szymon Żuchowski, 2013

Copyright © Wielka Litera Sp. z o.o., Warszawa 2013

Wielka Litera Sp. z o.o.

ul. Kosiarzy 37/53

02-953 Warszawa

ISBN 978-83-63387-66-2

Plik ePub przygotowała firma eLib.pl

al. Szucha 8, 00-582 Warszawa

e-mail: kontakt@elib.pl

www.eLib.pl