Walentynki - Anna Sznajder - ebook

Walentynki ebook

Anna Sznajder

5,0
2,84 zł

lub
Opis

Walentynkowy konkurs talentów? A może konkurs testosteronu? W co znów się wpakowały nasze Aniołki i jak spędziły święto Zakochanych? Dowiecie się z tej Miniaturki Literackiej, która jest „uzupełnieniem” Faceta do wzięcia. Bo wszyscy kochamy… się kochać! ZAPRASZAMY NA: web.facebook.com/fdwbook/

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 30




Anna Crevan Sznajder

Walentynki

*Facet do wzięcia*

© Anna Crevan Sznajder, 2016

Walentynkowy konkurs talentów? A może konkurs testosteronu? W co znów się wpakowały nasze Aniołki i jak spędziły święto Zakochanych? Dowiecie się z tej Miniaturki Literackiej, która jest „uzupełnieniem” Faceta do wzięcia. Bo wszyscy kochamy… się kochać!

ZAPRASZAMY NA: web.facebook.com/fdwbook/

ISBN 978-83-8104-202-4

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Moim przyjaciółkom

Enn i Mili

Dziękuję…

Koichi

Umówiłem się z Toshiro na piwo do baru. Miałem wolny wieczór, a Ann poszła do Mili na jakieś babskie pogaduchy. Nie miałem jej za złe. W naszym związku było miejsce i czas na wszystko, także dla przyjaciół. Nawet osobno. Wiedziałem, że laski muszą czasem pogadać w swoim towarzystwie, tak jak my faceci w swoim. Kiedy siedzieliśmy przy którymś tam już kuflu, zachwalając nasze piękne damy, wpadł Arata.

— Ohayo chłopaki! Co wy tu robicie?

— Na piwko wpadliśmy! Przyłączysz się?

— Nie tym razem, jestem służbowo! Zamówili u mnie w cukierni towar na walentynkowy wieczór. Wpadłem podrzucić fakturę.

— Towar na walentynkowy…? — Zdziwił się Toshi — o kuso! Całkiem zapomniałem, że to już w ten weekend!

— Więc nie masz żadnych planów, gdzie zabrać swoją Enn? — Zapytał Arata.

— No nie! Myślałem, że to za tydzień dopiero jest!

— Ech Tygrysie, w jakim świecie ty żyjesz? — Zrugałem go.

— W sumie ja też nie mam żadnego pomysłu — poskarżył się Murasawa.

Roześmiałem się i dopiłem piwo.

— Na szczęście ja mam!

Ann

W butelce było już widać dno, kiedy odezwał się mój telefon.

— Mała! Przyjść po ciebie? Wpadniemy po drodze z Toshi po was obie, ok?

— Już? — Zdziwiłam się — a która jest godzina?

— No późno skarbie, późno! Arata też z nami jest! Będziemy za kwadransik.

I rozłączył się, nim zdążyłam zaoponować.

— Co jest? — Zapytały dziewczyny.

— Chłopaki zaraz tu będą! Nasi trzej „faceci” — zachichotałam, bo po dwóch butelkach czerwonego wina i jednej białej, wszystkie miałyśmy już fazę.

— Ale wszyscy… — wydukała Mili, sięgając po ostanie czekoladowe ciasteczko, jakie upiekła specjalnie na ten wieczór.

— Mhm — skinęłam głową — wszyscy trzej! Czas zbierać tyłki, Enn?

— Nooo…

— Tylko pamiętajcie, że jutro idziemy na wspólne zakupy walentynkowe!

— Ciekawe co nasi faceci szykują na tę okazję? Jak znam życie to nic, bo zazwyczaj nie pamiętają, dopóki nie nadejdzie czternasty lutego.

***

Godzinę później byłam już w domu, tuląc się do Taro łóżku.

— Mała?

— Hmm? — Wymruczałam, bo było mi tak błogo, kiedy głaskał moje plecy powolnymi ruchami.

— Co byś powiedziała, gdybyśmy wyskoczyli gdzieś w ten weekend?

— Co masz na myśli?

— A to niespodzianka! Chciałbym tylko, byś spakowała rzeczy na trzy dni i o nic nie pytała.

— Co ty znów kom…

Nie dokończyłam, bo zamknął mi usta pocałunkiem. Faceci wiedzą, jak uciszyć kobietę!

***

W piątkowe popołudnie byłam już spakowana i gotowa. Ogromnie się zdziwiłam, kiedy podjechaliśmy pod dom Enn.

— Co tu robimy?

— Mówiłem, niespodzianka!

Nie zdążyłam wysiąść z auta, kiedy podjechał Arata swoim wypasionym wozem, a z niego wysiadła wniebowzięta Mili. Na jej widok odpięłam pasy i wyskoczyłam z samochodu jak oparzona.

— Ohayo! Co jest grane?

Mili tylko wzruszyła ramionami, a Taro i Murasawa się zaśmiali. Nie chcieli nam nic powiedzieć, nawet kiedy z domu wyszła Enn z Toshiro.

— Chłopaki, co jest? Gadać mi tu zaraz!

— Mała — Koichi objął mnie, cmokając w policzek — mówiłem niespodzianka!

— Porywamy was trzy — powiedział z uśmiechem szczęśliwego idioty Toshi.

— Nie wiem, czy chcemy być porwane — droczyła się z nim Enn, a kiedy zrobił dziwną minę, roześmiała się.

— Wnioskuję, że nie powiecie nam, o co biega, co nie? — Stwierdziła Mili.

— A figa! No aniołki, pakować seksowne tyłeczki do samochodów i w drogę!

Westchnęłam. Trzeba się poddać biegowy zdarzeń i tyle. Ciekawe tylko co oni kombinują we trzech? Co by to nie było, perspektywa spędzenia weekendu w tak miłym towarzystwie była nader zachęcająca. Coś w środku mnie mówiło mi, że to będzie świetna zabawa. Ruszyliśmy, a już po trzech godzinach jazdy dojechaliśmy w góry, do Okuyugawary. O raju! Oni nas zabrali do Onsen! Na całe trzy dni! Miałam ochotę uściskać Koichiego, ale nie mogłam, bo to by się mogło skończyć katastrofą w ruchu lądowym. Jednak gdy tylko zajechaliśmy na szeroki parking, pod pięknym, dużym hotelem, rzuciłam mu się na szyję, całując.

— Wnioskuję, że zadowolona