Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Nocny pociąg pędzi przez pogrążone w mroku pola. Godziemba, nieśmiały marzyciel i odludek, zmienia się w podróży nie do poznania: ruch maszyny działa na niego jak narkotyk, dodaje mu pewności siebie i budzi uśpione żądze. Gdy do jego przedziału wsiada młode małżeństwo wracające z wędrówki po Beskidach, zwykła znajomość z podróży zaczyna przeradzać się w coś mrocznego i niebezpiecznego. Co naprawdę budzi się w człowieku, kiedy pociąg nabiera pędu?
„W przedziale” pochodzi ze słynnego zbioru „Demon ruchu” Stefana Grabińskiego, nazywanego polskim Edgarem Allanem Poe. To klasyka polskiej literatury grozy: duszne, zmysłowe opowiadanie psychologiczne o pożądaniu, obsesji i demonie drzemiącym tuż pod powierzchnią codzienności.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 17
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Stefan Grabiński
W Przedziale
WROTA WYOBRAŹNI · 2026
W Przedziale
Autor: Stefan Grabiński
Redakcja: Marcin Gołda
Okładka: Marcin Gołda
Wydanie I
ISBN: 978-83-68914-83-2
Copyright
© 2026 by Wrota Wyobraźni
Wszelkie prawa zastrzeżone
Pociąg gnał przestrzenią, szybki jak myśl.
Zapadające już wprzednocny mrok pola, puste jak okiem sięgnąć ugory zataczały pod oknami wagonów szerokie kręgi, które zgarniane bezustannie niby fałdy wachlarza usuwały się gdzieś wstecz posłuszne. Wyprężone druty telegrafu to szły wgórę, to spadały wdół, to znów snuły się jakiś czas wjednakim poziomie: uparte, śmieszne, sztywne linie...
Godziemba patrzył przez okno wagonu. Przywarte do lśniącej szyby oczy upajały się jej pozornym ruchem, zaparte oramę okna ręce jakby pomagały pociągowi odpychać poza siebie przestrzeń przebytą. Serce biło wzmożonym tętnem, niby chcąc przyspieszyć tempo jazdy, podwoić rozpęd rzegoczących głucho kół...
Uskrzydlony pędem parowozu ptak wylatywał swobodnie zwięzów codzienności, przemykał chyżo wzdłuż wyciągniętej ściany wozów iuderzywszy po drodze radosną lotką oszyby okien, wyprzedzał maszynę. Hej, tam wszerokie, sine dale, odległy, mgłami skryty świat!...
Godziemba był fanatykiem ruchu. Zwykle cichy inieśmiały marzyciel zchwilą wstąpienia na stopnie wagonu przemieniał się nie do poznania. Znikała niezaradność, sczezła gdzieś bojaźliwość, azaciągnięte mgłą trwożliwej zadumy oko nabierało połysków energii isiły; notoryczny „śniarz na jawie” iniedołęga przeistaczał się nagle wpełnego woli ipoczucia własnej wartości życiowca. Igdy już przebrzmiał rześki odzew trąbki iczarna pierzeja wozów ruszała zmiejsca ku odległym celom, radość bezbrzeżna przenikała całe jestestwo, rozlewając po najdalszych zakątkach duszy prądy ciepłe, ożywcze jak słońce wgorące dni lata.
Tkwiło coś wistocie pędzącego pociągu, coś, co galwanizowało słabe nerwy Godziemby – podniecało silnie, choć sztucznie, nikłą energią życiową. Wytwarzało się specyficzne środowisko, jedyne wswoim rodzaju milieu1 ruchome, które miało swe prawa, swój układ sił, swoją własną dziwną, czasem groźną duszę. Ruch parowozu udzielał się nie tylko fizycznie; rozmach maszyny przyspieszał tętna psychiczne, elektryzował wolę, usamodzielniał; „nerwica kolejowa” zdawała się przetwarzać uprzerafinowanego wrażliwca wczynnik poniekąd dodatni, pozytywny, lubo chwilowy. Spotęgowane podniecenie utrzymywało przez czas trwania jazdy na sztucznej wyżynie zwykle wątłe władze życiowe Godziemby, by po ustąpieniu „szczęśliwych” warunków przejść wstan tym głębszej prostracji; pociąg wruchu działał nań jak morfina, zastrzyknięta wżyły nałogowca.
Znalazłszy się w
