Wydawca: Prószyński i S-ka Kategoria: Fantastyka i sci-fi Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 60000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
14 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 528 Przeczytaj fragment ebooka

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Posłuchaj fragmentu audiobooka Czas: 15 godz. 29 min Lektor: Kamil Pruban

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Audiobooka posłuchasz na:

tablecie MP3
smartfonie MP3
komputerze MP3
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Posłuchaj fragmentu audiobooka Czas: 15 godz. 29 min Lektor: Kamil Pruban

Opis ebooka W przededniu - Orson Scott Card

Prequel bestsellerowej serii o Enderze.

Sto lat przed wydarzeniami opisanymi w „Grze Endera” ludzie sądzili, że są sami w Galaktyce. Ludzkość powoli torowała sobie drogę z Ziemi do planet i asteroid Układu Słonecznego, prowadząc prace badawcze, pozyskując minerały i zakładając kolonie.

Statek górniczy El Cavador znajduje się z dala od Ziemi, w głębi pasa Kuipera, za Plutonem. Tak daleko od macierzystej planety mało jest innych statków górniczych oraz mieszkających na nich rodzin i są one rozproszone. Kiedy więc teleskopy El Cavadora wykrywają w granicach układu szybko poruszający się obiekt, nie wiadomo, co o nim sądzić. Jest olbrzymi i porusza się niemal z prędkością światła.

Lecz statek górniczy ma też inne problemy. Jest stary, jego układy się psują. Rodzina staje się zbyt duża. Niektóre korporacje przynoszą do pasa Kuipera stosowaną w pasie asteroid taktykę zajmowania szybów. Przejmowanie się odległym obiektem, który może, ale nie musi być statkiem obcych, wydaje się... nieważne.

Ci, którzy tak myślą, mylą się. To najważniejsze wydarzenie, z jakim zetknęła się rasa ludzka na przestrzeni miliona lat. To pierwszy kontakt ludzkości z obcą rasą. W powietrzu wisi pierwsza wojna z Formidami.

Każda powieść Carda to kolejny argument za tym, że jest on obecnie najlepszym autorem science fiction.

„The Houston Post”

Orson Scott Card (ur. 1951) – jeden z najbardziej popularnych autorów gatunku science fiction. Debiutował w wieku 26 lat opowiadaniem „Gra Endera”; zostało ono później rozbudowane do rozmiarów powieści, która zapoczątkowała kultowy cykl. „W przededniu” to jego prequel.

Aaron Johnston – scenarzysta, komik, pisarz. Obecnie współpracuje z wytwórnią Summit Entertainment nad adaptacją „Gry Endera”, która wejdzie do kin w listopadzie 2013 roku.

Opinie o ebooku W przededniu - Orson Scott Card

Fragment ebooka W przededniu - Orson Scott Card

Tytuł oryginałuEARTH UNAWARE

Copyright © 2012 by Orson Scott Card and Aaron Johnston All rights reserved

Projekt okładkiDariusz Kocurek

Redaktor prowadzący Katarzyna Rudzka

Redakcja Agnieszka Rosłan

Korekta Grażyna Nawrocka

ISBN 978-83-7839-898-1

Warszawa 2013

Wydawca Prószyński Media Sp. z o.o.

Ericowi Smithowi

za niemądre akcenty, makabryczne śmierci i spontaniczne musicale.

Na scenie jesteś tysiącem postaci,

poza nią – najwierniejszym z przyjaciół.

Rozdział 1

Victor

Victor nie udał się do śluzy i nie patrzył, jak Alejandra na zawsze opuszcza rodzinę, by poprzez małżeństwo wejść do włoskiego klanu. Bał się, że nie będzie umiał pożegnać się z przyjaciółką bez ujawniania, jak blisko był zhańbienia rodziny przez zakochanie się w kimś z własnego statku górniczego.

Włosi mieli cztery statki i ten główny, olbrzymia koparka „Vesuvio”, od tygodnia cumował do „El Cavadora”, a rodziny wymieniały się towarami i informacjami. Victor polubił Włochów. Mężczyźni śpiewali, kobiety często się śmiały, a takiego jedzenia – kolorowych przypraw, gładkich sosów i makaronu o dziwnych kształtach – nie jadł nigdy przedtem. Wynalazek Victora, urządzenie wspomagające instalację HVAC, które mogło podnieść temperaturę centralnego ogrzewania na statkach Włochów aż o jedenaście stopni, natychmiast zdobył ich uznanie.

– Teraz wszyscy będziemy chodzić w jednym swetrze zamiast w trzech! – powiedział jeden z włoskich górników, wywołując huragan śmiechu i grzmiące oklaski.

Włosi tak sobie cenili urządzenie Victora, że przyniosło ono jego rodzinie więcej towarów i prestiżu niż cokolwiek innego z całej oferty. Kiedy więc Concepción wezwała go na rozmowę tuż przed odcumowaniem Włochów, chłopak założył, że kapitan zamierza go pochwalić.

– Zamknij drzwi – powiedziała.

Wykonał polecenie.

Biuro kapitan stanowiło niewielkie pomieszczenie sąsiadujące z mostkiem. Concepción rzadko się w nim zamykała; wolała przebywać z załogą, której dorównywała lub którą nawet przewyższała ilością codziennie wykonywanej pracy. Niedawno przekroczyła siedemdziesiątkę, lecz miała energię i siłę charakteru osoby o połowę młodszej.

– Alejandra odlatuje z Włochami, Victorze.

Zamrugał, przekonany, że się przesłyszał.

– Za dziesięć minut przejdzie przez śluzę. Zastanawialiśmy się, czy rozsądnie byłoby powiedzieć ci o tym wcześniej i pozwolić, żebyście się pożegnali, bo pomyśleliśmy, że może byłoby ci łatwiej dowiedzieć się o tym później. Ale chyba nigdy nie umiałabym sobie tego wybaczyć, a i ty nie wybaczyłbyś tego mnie.

Pierwszą myślą Victora było, że Concepción mu to mówi, ponieważ Alejandra, którą nazywał zdrobniałym imieniem Janda, jest jego najdroższą przyjaciółką. Byli ze sobą blisko. To oczywiste, że będzie zdruzgotany jej odlotem. Lecz pół sekundy później zrozumiał, co tak naprawdę się dzieje. Janda miała szesnaście lat, o dwa lata za mało, żeby wyjść za mąż. Włosi nie mogli jej egzogamić. To rodzina ją odsyłała. A kapitan statku mówiła o tym Victorowi prywatnie na kilka minut przed faktem. Oskarżali go. Odsyłali ją z jego powodu.

– Ale my nie zrobiliśmy nic złego – powiedział chłopak.

– Jesteście kuzynami w drugiej linii, Victorze. Gdybyśmy nagle zyskali opinię endogów, nie moglibyśmy prowadzić handlu z innymi rodzinami.

Endogi, od endogamii, czyli zawierania małżeństw wewnątrz klanu, kojarzenia krewniaczego. To słowo było jak policzek.

– Endogów? Ale ja w życiu nie ożeniłbym się z Alejandrą. Jak możesz choćby sugerować, że moglibyśmy zrobić coś takiego?

Sama myśl o tym była plugawa; wśród lepszych rodzin stanowiło to przekroczenie tabu kazirodztwa.

– Z Alejandrą przyjaźnisz się od czasów żłobka – stwierdziła Concepción. – Jesteście nierozłączni. Obserwowałam was. Wszyscy was obserwowaliśmy. W dużych zgromadzeniach zawsze się szukacie. Ciągle ze sobą rozmawiacie. Czasami nawet nie musicie nic mówić. Zupełnie jakbyście dokładnie wiedzieli, co myśli drugie, i żeby się porozumieć, wystarczy wam tylko wymienić przelotne spojrzenie.

– Jest moją przyjaciółką. Chcecie ją wygnać, bo dobrze się ze sobą porozumiewamy?

– Wasza przyjaźń nie jest wyjątkowa. Wiem o kilkunastu takich przyjaźniach na tym statku. Wszystkie łączą męża i żonę.

– Odsyłacie Alejandrę z powodu naszego romansu. Tyle że on nie istnieje.

– To niewinny związek, Victorze. Wszyscy o tym wiedzą.

– Wszyscy? To znaczy kto dokładnie? Odbyło się w naszej sprawie spotkanie całej rodziny?

– Tylko Rada. Nie podjęłabym takiej decyzji samodzielnie.

Słaba pociecha. Rada składała się ze wszystkich dorosłych po czterdziestce.

– A więc moi rodzice się na to zgadzają?

– I rodzice Alejandry też. To była trudna decyzja dla nas wszystkich, ale została podjęta jednogłośnie.

Victor wyobraził sobie tę scenę: wszyscy dorośli w jednym pomieszczeniu, ciotki, wujowie i dziadkowie, ludzie, których zna, kocha i szanuje, ludzie, których zdanie ceni, którzy zawsze patrzyli na niego z czułością i na których szacunek zawsze miał nadzieję zasługiwać. Wszyscy usiedli razem i dyskutowali o nim i o Jandzie, omawiali życie seksualne, którego Victor nawet nie miał! To obrzydliwe. Matka i ojciec też tam byli. Jakie to musiało być dla nich krępujące. Jak Victor mógł teraz stanąć przed nimi? Nigdy już nie będą mogli na niego patrzeć, nie myśląc o tym zebraniu, nie pamiętając o tym oskarżeniu i o wstydzie.

– Nikt nie sugeruje, że robiliście coś niewłaściwego, Victorze. Ale dlatego podejmujemy działanie teraz, zanim wasze uczucia rozkwitną jeszcze bardziej, a wy uświadomicie sobie, że jesteście w sobie zakochani.

Kolejny policzek.

– Zakochani?

– Wiem, że to trudne, Victorze.

Trudne? Nie, raczej niesprawiedliwe. I bezpodstawne. Nie mówiąc już o upokorzeniu. Odsyłają jego najbliższą przyjaciółkę, może jego jedyną prawdziwą przyjaciółkę, tylko na podstawie przypuszczeń, że do czegoś między nimi dojdzie? Jakby on i Janda byli zwierzętami w rui, ulegającymi nieokiełznanym impulsom cielesnym. Czy tak trudno wyobrazić sobie, że nastolatek i nastolatka mogą się po prostu przyjaźnić? Czy dorośli założyli, że każdy związek siedemnastolatka i szesnastolatki musi się opierać na seksie? To irytujące i obraźliwe. On tu zupełnie jak dorosły przyczynia się do sukcesu wymiany z Włochami, generując największą część dochodu rodziny, a oni nie uznali go za dość dojrzałego, by zachowywał się właściwie wobec kuzynki w drugiej linii. Janda nie jest zakochana w nim ani on w Jandzie. Dlaczego ktokolwiek miałby sądzić inaczej? Czy któryś z członków Rady zobaczył coś, co zaszło między nimi, i zrozumiał to opacznie jako oznakę miłości?

I wtedy Victor sobie przypomniał. Kiedyś Janda spojrzała na niego jakoś dziwnie, a on to zlekceważył jako przywidzenie. I raz dotykała jego ręki odrobinę dłużej niż zwykle. Nie było w tym nic seksualnego, ale spodobał mu się ten fizyczny kontakt. Nie odrzuciło go wtedy. Był zadowolony.

Uświadomił sobie, że dorośli mają rację.

Dostrzegli to, czego sam nie widział. Naprawdę był o włos od zakochania się w Jandzie. A ona zakochała się w nim.

Nagle ogarnęło go wszystko naraz: złość, że go oskarżają; wstyd, że wszyscy starsi dorośli na statku rozmawiali o nim za jego plecami, przekonani, że jest na drodze do haniebnego zachowania; obrzydzenie do siebie samego, że może mają rację; żal, że traci kogoś najważniejszego dla siebie. Dlaczego Concepción nie mogła po prostu powiedzieć mu wcześniej o swoich podejrzeniach? Dlaczego razem z Radą nie mogła powiedzieć: „Victorze, musisz się pilnować. Chyba się trochę zbliżacie do siebie z Alejandrą”. Nie musieli jej odsyłać. Nie wiedzą, że oboje są na tyle dojrzali, by zachowywać się odpowiednio, gdyby rodzina powiedziała im o swoich obawach? Przecież byliby posłuszni. Przecież i on, i Janda chcą się trzymać zasad egzogamii. Victor nigdy nie chciałby zrobić niczego, co zhańbiłoby ją albo rodzinę. Nawet nie zdawali sobie z Jandą sprawy, że ich związek może zmierzać w niebezpiecznym kierunku. Ale skoro już o tym wiedzą, będą postępować inaczej.

Lecz protestując, przedstawiając argumenty, tylko wyszedłby na dzieciaka. A poza tym robiłby to po to, by zachować Jandę przy sobie. Czyż nie byłoby to dowodem, że rodzina ma rację? Nie, Alejandra musi odejść. To okrutne, owszem, lecz nie tak okrutne jak trzymanie jej tu przy nim. To byłaby tortura. Skoro ich miłość – lub też preludium miłości czy cokolwiek to jest – została im tak jaskrawo wykazana, to widząc się, jak mogliby myśleć o czymś innym? A widywaliby się. Cały czas, codziennie. Przy posiłkach, mijając się w korytarzu, podczas ćwiczeń. To byłoby nieuniknione. A z poczucia obowiązku odnosiliby się do siebie chłodno i z dystansem. Przesadzaliby z tym. Powstrzymywaliby się od spojrzeń, rozmów, dotyku. I kiedy tak na próżno usiłowaliby unikać się nawzajem, myśleliby o konieczności unikania się. Zajęliby nawzajem swoje myśli jeszcze bardziej niż przedtem. To byłoby okropne.

Alejandra też by to zrozumiała. Będzie zdruzgotana koniecznością opuszczenia rodziny, ale, podobnie jak Victor, dostrzeże mądrość tego posunięcia. Był to jeden z wielu powodów, dla których tak bardzo ją szanował. Janda zawsze umiała dostrzec szerszy obraz. Jeśli trzeba było podjąć decyzję, rozważała wszystkie jej konsekwencje: na kogo, kiedy i jak długo będzie miała wpływ? A jeśli decyzja jej dotyczyła, zawsze zastanawiała się nad nią obiektywnie, niemal z naukowego punktu widzenia, nie dopuszczając, by kierowały nią emocje, zawsze stawiając potrzeby rodziny nad swoimi. Teraz Victor uświadomił sobie, że to, co czuje do Jandy, to może nie szacunek. To coś innego. Coś potężniejszego.

Spojrzał na Concepción.

– Zaproponowałbym, żebym to ja odleciał z Włochami zamiast Alejandry, ale to na nic. Włosi zastanawialiby się, dlaczego oddajemy najlepszego mechanika.

Zdawał sobie sprawę, że w słowach tych pobrzmiewa próżność, ale oboje wiedzieli, że są prawdziwe.

Kapitan nie spierała się z nim.

– Alejandra jest bystra, utalentowana i pracowita, ale jeszcze nie wybrała sobie specjalności. Mogą ją przystosować do swoich potrzeb. Ty natomiast masz już specjalność. Co mieliby zrobić ze swoim mechanikiem? Natychmiast postawiłoby to was w sytuacji współzawodnictwa. Nie, nie przyjęliby takiej propozycji, a my nie poradzilibyśmy sobie bez ciebie. Ale ładnie, że wziąłeś to pod uwagę, choć nie miało to sensu.

Victor skinął głową. Teraz pozostawało już tylko wyjaśnić kilka kwestii.

– Alejandra ma dopiero szesnaście lat, o dwa lata za mało, by wyjść za mąż. Zakładam, że Włosi zgadzają się zaczekać na odpowiednią porę, by formalnie przedstawić ją ewentualnym konkurentom ze swojej rodziny. Rozumieją, że żadną miarą nie mogą jej egzogamić teraz.

– Nasza umowa z Włochami jest bardzo jasna. Alejandra będzie spać u rodziny z córką w jej wieku i bez żadnych synów. Spotkałam się z tą córką, okazała się nadzwyczaj miła i sympatyczna. Sądzę, że się zaprzyjaźni z Alejandrą. I owszem, Włosi rozumieją, że Alejandrę będą mogli uznać za kandydatkę do małżeństwa dopiero wtedy, kiedy osiągnie pełnoletność. A wtedy nie wolno im zmuszać jej do zawarcia związku czy dokonania wyboru. Będzie działać we własnym tempie. Decyzję, kogo i kiedy poślubi, podejmie całkowicie samodzielnie. A znając ją, podejrzewam, że będzie mogła przebierać wśród kawalerów.

Oczywiście, że będzie mogła przebierać, pomyślał Victor. Każdy konkurent umiejący docenić urodę – i tę fizyczną, i każdą inną – natychmiast spostrzeże, że u boku Jandy czeka go szczęśliwe życie. Victor wiedział o tym od wielu lat. Każdy, kto spędziłby z Jandą pięć minut, wiedziałby, że pewnego dnia stanie się ona atrakcyjną panną młodą. Miała wszystko, co mężczyźni mieli nadzieję znaleźć u swej towarzyszki. Błyskotliwy umysł, łagodne usposobienie, niezłomne oddanie rodzinie. Aż do tej chwili Victor uważał, że jego ocena przyjaciółki opiera się na inteligentnej obserwacji. Teraz jednak dostrzegł ukryte w tej ocenie inne uczucie. Zazdrość. Zazdrość o szczęściarza, który ją zdobędzie. Tak naprawdę było to zabawne. Uczucia, które cały czas żywił do Alejandry, były jakby skrywane w źle oznaczonym folderze. Zawsze tam tkwiły. Po prostu dał im inną nazwę. Teraz prawda o nich wyszła na jaw. Długa przyjaźń przerodziła się powoli w coś innego. Nie rozwinęło się to w pełni i nie pociągnęło za sobą żadnego działania, lecz kierunek został wytyczony. Zupełnie jakby granica między przyjaźnią a miłością była tak cienka i niezauważalna, że można ją było przekroczyć bez świadomości, że w ogóle istnieje.

– Włosi nigdy nie mogą poznać prawdziwego powodu odejścia Alejandry – rzekł Victor. – Nie mogą się dowiedzieć, że zmierzała ku niedopuszczalnemu związkowi. To by na zawsze splamiło jej dobre imię i odstręczyło potencjalnych konkurentów. Z pewnością wymyśliłaś jakiś powód. Rodziny nie odsyłają swoich szesnastoletnich córek tak po prostu.

– Włosi uważają, że Alejandra opuszcza rodzinę tak wcześnie dlatego, żeby miała czas na przystosowanie się do życia z dala od niej i w ten sposób uniknęła tęsknoty dręczącej tak wiele egzogamionych młodych żon – odparła Concepción. – Takie emocje, chociaż są naturalne, mogą położyć się cieniem na młode małżeństwo. Wyjaśniliśmy Włochom, że chcemy tego uniknąć.

To była sprytna przykrywka. Victor widział objawy takiej tęsknoty za domem. Sooman, młoda Koreanka, która przybyła na „El Cavadora” kilka lat wcześniej, by wyjść za wuja Victora, Lonza, przez pierwsze tygodnie małżeństwa wypłakiwała oczy w swoim pokoju, załamana utratą rodziny. Przybyła dobrowolnie – żadne egzogamienie nie jest wymuszonym małżeństwem – lecz pojawiła się tęsknota za domem i ciągły szloch dziewczyny grał Victorowi na nerwach. Czuł się jak współsprawca porwania albo gwałtu. Ale co można było zrobić? Rozwód czy unieważnienie nie wchodziły w rachubę. Jej rodzina znajdowała się już w odległości kilku milionów klików. W końcu przyszła do siebie, ale całe to doświadczenie było trudne dla wszystkich.

– Jaką mamy pewność, że Włosi zastosują się do tych warunków? – zapytał Victor.

– Alejandra nie będzie sama. Razem z nią opuści nas Faron.

To też było mądre posunięcie. Faron przybył do rodziny jako nastolatek, kiedy załoga uratowała go wraz z matką z wraku statku górniczego, który ogołocili piraci, zostawiając na pewną śmierć. Matka nie przeżyła długo, a Faron, chociaż ciężko pracował i okazywał wdzięczność, nigdy nie stał się w pełni członkiem rodziny.

– Faron to dobry górnik, Victorze. Czekał na sposobność wstąpienia do większego klanu. Kiedyś chce pilotować własną koparkę. Tutaj tego nie osiągnie. To jego decyzja. Będzie czuwał nad Alejandrą nie jako opiekun, lecz obrońca i doradca. Jeśli jakiś konkurent spróbuje zbyt wcześnie zbliżyć się do Alejandry, Faron przypomni mu, gdzie jego miejsce.

Reszta w pełnej wersji

Rozdział 2

Lem

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 3

Wit

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 4

Rada

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 5

Benyawe

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 6

Marco

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 7

Indie

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 8

Glaser

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 9

Zwiadowca

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 10

Szczątki

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 11

Szybkostatek

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 12

Technika

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 13

Pliki

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 14

Kapsuła

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 15

Ostrzeżenia

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 16

Stacja Wagowa Cztery

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 17

Sprzymierzeńcy

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 18

Formidzi

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 19

Zakłócenia

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 20

Samotność

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 21

Imala

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 22

POP

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 23

Kleopatra

Dostępne w pełnej wersji

Rozdział 24

Sześcian z danymi

Dostępne w pełnej wersji

Posłowie

Dostępne w pełnej wersji