Uwikłani. Tom 2 - Adriana Rak - ebook

70 osób właśnie czyta

Opis

Ona i on
Dwa zranione serca
Namiętność i pożądanie
Miłość, która jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności...

"Uwikłani. Tom drugi" to historia obok której nie możesz przejść obojętnie.
Jest pełna dramatyzmu, skrajnych emocji i zaskakujących zwrotów akcji.
To opowieść o ludziach, którzy mogą żyć obok Ciebie,
dlatego proszę, wysłuchaj jej do końca...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 252

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Copyright © by Adriana Rak 2019Copyright © by Wydawnictwo WasPos 2019All rights reservedWszystkie prawa zastrzeżone, zabrania się kopiowaniaoraz udostępniania publicznie bez zgody Autorai Wydawnictwa pod groźbą odpowiedzialności karnej.

RedakcjaJustyna Karolak

KorektaAngelika ŚlusarczykMałgorzata Igras

Zdjęcie na okładcepl.123rf.com, Andrea De Martin - Italy

Zdjęcie autorkiFotonika - Weronika Styn

IlustracjeKarolina Staszak

Skład i łamanieWydawnictwo WasPos

Wydanie I

ISBN 978-83-66425-13-2

Wydawnictwo WasPosWarszawa tel. [email protected]

Z dedykacją dla mojegosyna,a także dla moich dwóchbabć,Danuty Wrońskiej i ElżbietyPienszke.Dziękuję, że Wasmam!

W tej grzeKtórą nazywamy życie Zawsze ktoś pokrzywdzony Nie ma słusznych wyjść Los nie wzruszony Jedna główna miłość Wiele pobocznych Każda z nich Ma swoje odcienie Wnosi wiele Skrajnych emocji I tyle myśliKtórą obrać zacel?Jak wybrać? By decyzja była jedną Z tych najbardziej roztropnychMiłość z nas zakpiła Pętlą życia otoczyłaUwikłała nas na dozgonny czas Miłość z nas zakpiłaŻycia siłą połączyła Z nową energią powraca Na zawsze nas już splata

Wrzesień

1.

Gniewino, 09.09.2016

Najdroższa!

Piszę ten list już chyba tysięczny raz. Nie wiem nawet, czy kiedykolwiek go przeczytasz. Sądząc po tym, co Ci zrobiłem, nie zdziwiłbym się, gdyby nawet do Ciebie nie dotarł. Nie miałbym zresztą za złe tego Basi, że Ci go nie przekazała. Chciałbym jednak w końcu wyjaśnić Ci kilka rzeczy. Przepraszam, że nie mogę powiedzieć Ci tego w twarz. Najzwyczajniej w świecie brak mi odwagi, zresztą widziałem, że nie chcesz już ze mnąrozmawiać.

Od naszego pamiętnego wyjazdu minęło już trochę czasu, a ja nadal mam jego obraz w pamięci. Chciałbym, żebyś wiedziała, że moja miłość do Ciebie jest wieczna. I to nie zmieni się nigdy. Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Pamiętasz, jak mówiłem Ci, że Cię kocham? Wiedz, że nadal tak jest. Nigdy o Tobie nie zapomnę. Wiem, to brzmi jak jeden z tysięcy banałów, którymi każdego dnia karmią się ludzie, ale taka właśnie jestprawda.

Los pokierował nami w sposób, którego żadne z nas w głębi serca nie jest w stanie zaakceptować, ale wiesz co? Przeżyłem z Tobą najlepsze chwile mojego życia. Dzięki Tobie zrozumiałem, co to jest miłość. Jeśli ktokolwiek zapytałby mnie, czy żałuję tego, co się wydarzyło, odpowiedziałbym stanowczo NIE. Nie żałuję i nigdy nie będę żałował. Mam też nadzieję, że kiedyś zrozumiesz, dlaczego musiałem podjąć taką decyzję. Chciałbym jednak choć trochę wytłumaczyć Ci, z czego wynikał ten wybór, i proszę, nie osądzaj mnie zbytpochopnie.

Wiele razy mówiłem Ci, jak wygląda moje życie z Karoliną. Już od dawna, a może i od samego początku związku, nie ma między nami miłości. Teraz jedyne, co nas łączy, to Jaś, zresztą wiesz to doskonale. Na początku znajomości z Tobą wiedziałem, że nigdy nie powinienem z Tobą być, bo moje życie mi na to nie pozwoli. Mam niepełnosprawną żonę i malutkiego syna. Poznając Cię z każdą chwilą coraz bardziej i bardziej, zakochałem się w Tobie, totalnie zapominając o całej mojej przeszłości. Dałem się ponieść chwili, nie myśląc o problemach, jakie stały już za moimi plecami. Nie zrozum tego tak, że to był błąd. Jak już napisałem wyżej, nigdy nie będę żałował znajomości z Tobą, bo to właśnie Ty nauczyłaś mnie prawdziwej i szczerej miłości. Tego feralnego dnia, w którym zjechali się moi rodzice i teściowie, stojąc i patrząc na bezbronne oczy mojego syna, zrozumiałem jedno… Poczułem, że nie dam rady tak dłużej żyć. Że Karolina i Jasio to nieodłączna część mojego losu. Nie mogę tak po prostu zmieniać ich życia. Tak nagle i niespodziewanie. Uświadomiłem sobie, że Karolina nie da sobie rady beze mnie. To przecież jasne, że kończąc z nią związek, wziąłbym syna ze sobą, a tego na pewno by nieprzeżyła.

Ja wiem, że po moich opowieściach o niej pewnie myślisz sobie teraz, jak niedorzeczne jest to, co teraz piszę. Proszę jednak o to, żebyś mnie nie osądzała. To nie jest tak, że chcę, abyś mnie zrozumiała, bo wiem, że to też nie nastąpi nigdy. Karolina to moja żona. Kiedyś, kilka lat temu ślubowałem jej, że jej nie zostawię, że będę z nią w zdrowiu i chorobie. Przez moment, dając się ponieść emocjom, zapomniałem o tym, jednak widząc ją wtedy, siedzącą wśród jej rodziny, zrozumiałem, że bez nas zostałaby z niczym. I to dosłownie z niczym, bo czymże jest bogactwo w momencie, kiedy traci się najbliższe osoby? No właśnie. Od zawsze w duchu będę obwiniał się o jej niepełnosprawność. O to, że mogłem wtedy nie jechać, nie robić niczego pod wpływem chwili. Opowiadałem Ci, że w na dzień przed wypadkiem pokłóciliśmy się strasznie, nieważne już dlaczego. Zobaczyłem coś, czego nigdy nie powinienem zobaczyć. Chciałem jak najszybciej wrócić do domu, zakończyć tę chorą relację. Pojechaliśmy w gniewie. Karolina, jak to miała w zwyczaju, rozwaliła się na tylnych siedzeniach i nie zapięła pasów. Całą drogę, oprócz kilku krótkich i bezsensownych wymian zdań, spędziliśmy w ciszy. Jadąc do domu, byłem cholernie zły, a raczej niemożliwie wściekły, jak chyba nigdy wcześniej. Ciągle myślałem tylko o tym, że jak tylko dojadę, to spakuje siebie oraz Jasia i wyprowadzę się. Nie patrzyłem ani na drogę, ani na to, co dzieje się wokół. Byłem skupiony tylko na tym, co miałem w głowie, a uwierz mi, nie były to przyjemne rzeczy. Już pod sam koniec drogi, gdzieś przed Gdańskiem, straciłemrezon.

Sam już nie pamiętam, co dokładnie się wydarzyło. Pamiętam tylko przeraźliwy krzyk Karoliny i pisk opon. Nigdy nie zapomnę tego hałasu. Widok wyciąganej z auta (a raczej z tego, co z niego zostało) przez strażaków Karoliny już na zawsze będę miał przed oczami. Tamtego dnia nienawidziłem jej z całych sił, pragnąłem pozbyć się jej tak szybko, jak będzie to możliwe. Kiedy ją jednak zobaczyłem, nie mogłem przestać ryczeć, wyłem, drąc się na stojących obok strażaków, że mają się pospieszyć i jej pomóc. Jej nienaturalnie wykrzywione nogi, w które wbite były kawałki blachy, często śnią mi się po nocach, w których muszę przed nimi uciec, bo chcą mnie zabić. Od pierwszych chwil obwiniałem siebie o ten wypadek. Chciałem poddać się karze. Jedynym, co trzymało mnie przy życiu, był mały Jaś. Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszyłem się z tego, że został z moimi rodzicami. Gdyby jemu coś się stało, to ech… Nie chcę nawetmyśleć.

Dopiero po kilku dniach, czyli wtedy kiedy wreszcie przestałem ryczeć i porozmawiałem z moimi rodzicami, dowiedziałem się, że to nie była moja wina. Nie mogłem jednak przestać obwiniać sam siebie. Oficjalnie byłem czysty, ale wiedziałem, że nigdy nie porzucę piętna tego wypadku. Zresztą w oczach innych ludzi widziałem, że nigdy mi tego nie zapomną, że mimo wszystko to ja jestem winien. I tak żyłem z tą świadomością i żyję nadal. Choćbym chciał, nigdy się jej w sobie niewyzbędę.

Przez ostatnie lata moje życie w stu procentach podporządkowane było opiece nad żoną i wychowywaniu syna. Chciałem to zmienić. Dzięki Tobie naprawdę uwierzyłem, że to ma sens. Pomimo ciągłych obaw, które pojawiły się w mojej głowie każdego dnia, żyłem w końcu dla siebie. Spędziłem z Tobą najlepszy czas swojego życia i tego nigdy Ci nie zapomnę. Naprawdę, za to wszystko, co przeżyłem z Tobą, już na zawsze pozostanę Ci dozgonnie wdzięczny. Musiałem jednak wybrać rodzinę. Widząc ich tamtego lipcowego dnia, zrozumiałem od razu, że to przy nich jest moje miejsce. Nie wiem, jak inaczej mogę Ci pokazać to, że to nie była Twoja wina. Że moja decyzja nie ma nic wspólnego z Tobą. Już Ci napisałem wyżej, że moja miłość do Ciebie jest wieczna i te słowa są szczere. Już na zawsze będę Cię kochał, bo jesteś idealna. Tak, Agato. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Jesteś moimideałem.

Tak, pewnie jak to czytasz, to pukasz się w głowę i myślisz sobie, co za idiotyzm tutaj teraz piszę, bo przecież gdyby tak było, to byłbym teraz z Tobą, to przecież takie oczywiste. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym, żeby moje życie było tak oczywiste i proste. I jak bardzo pragnąłbym mówić „kocham” do osoby, z którą jestem, a nie do kobiety, o której mogę jedynie śnić i myśleć, bo myślę i śnię o Tobie każdego dnia, wiesz? I to nie zmieni sięnigdy.

Wiesz, kiedyś moim jedynym marzeniem była prawdziwa miłość, a największą nadzieją to, że kiedyś szczerze kogoś pokocham i że kiedyś ktoś pokocha mnie naprawdę, nie oczekując niczego w zamian. W te wszystkie samotne i puste dni, jakich było wiele przez ostatnie lata, takie myśli były tym, co oprócz Jasia trzymało mnie przy życiu. Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszę się z tego, że te marzenia zostały spełnione. Bo to Ty sprawiłaś, że ja poczułem się potrzebny, najważniejszy w czyichśoczach.

Pomimo tego, że nie jesteśmy razem, czuję się ogromnie szczęśliwy, że mogłem doświadczyć w życiu takiego uczucia. Chciałbym Ci za to podziękować. Tak szczerze i od serca, bo chyba nigdy nie miałem okazji, by to zrobić. Dziękuję Ci, Agato, za te wszystkie dni. Za te miesiące miłości. Za Twoje spojrzenie, w którym widziałem miłość i szczęście. Za to, że zaryzykowałaś i postanowiłaś spróbować. Dziękuję Ci za te wszystkie wspólne chwile, które choć na krótki czas pozwoliły mi zapomnieć o moim prawdziwym życiu. Kocham Cię, pamiętasz?

Decyzję o odejściu podjąłem jednak nie tylko ze względu na siebie. Myśląc, co zrobić, za wszelką cenę chciałem jak najlepiej nie tylko dla Jasia, ale i dla Ciebie. Wiem, do czego zdolna jest Karolina i jej rodzina. Chciałem, żeby nie dowiedzieli się niczego o Tobie, ale jak widać świat jest mały i w końcu domyślili się, cóż to za Agata. Zresztą moi rodzice rozmawiali z Tobą i domyślam się, że nie była to miła rozmowa. Nawet nie wiesz, jaki wściekły byłem na nich, jak dowiedziałem się, że byli u Ciebie. Z całych sił chciałem, aby to wszystko Cię ominęło, żebym sam przeżył cały ten cyrk i żeby Ciebie oszczędzili. To był jeden z moich warunków, jakie im postawiłem. Byłem potwornie zły, kiedy dowiedziałem się, że postąpili inaczej. Mam nadzieję, że mimo wszystko będziesz ich dobrze wspominać. Wiem, to raczej niemożliwe, ale pomimo złych chwil, to nadal moi rodzice… Niestety. Przepraszam Cię za nich, naprawdę.

Kocham Cię i właśnie dlatego moja decyzja nie mogła być inna. Chciałem Cię oszczędzić, nie przysparzać Ci przykrości, jakie z pewnością zafundowałaby Ci Karolina wraz z jej rodzinką. Wiem, że Twoja praca jest całym Twoim życiem, dlatego też nie chciałem, byś ją straciła. Nie chciałem, abyś stała się obiektem wielu kpin i obelg. Jednym z moich warunków było to, aby nasz romans nie ujrzał światła dziennego. Aby nigdy nikt nie dowiedział się o wszystkim, co nas łączyło. Zgodzili się na to bez trudu. Bądź zatem spokojna. To ja ponoszę wszelką odpowiedzialność za wszystko, co się wydarzyło. Ty nie jesteś niczemu winna i cieszę się, że tozrozumieli.

Przepraszam Cię z całego serca za wszystko, a szczególnie za to, że zostałaś sama. Przepraszam za to, że nie mogłem dotrzymać obietnic, jakie Ci składałem. Nawet nie wiesz, ile to mnie teraz kosztuje. Moje życie jednak od zawsze podporządkowane jest innym i tak już chyba musi pozostać na zawsze. Liczę na to, że kiedyś mi wybaczysz i zrozumiesz, że jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, że kocham Cię. Na zawsze. Pamiętaj, to nie zmieni sięnigdy.

Siedząc i pisząc ten list, płaczę nieprzerwanie. Wiesz jednak, co jest najlepsze w całej tej sytuacji? Że mam piękne wspomnienia, które pozostaną ze mną na zawsze. Cieszę się, że chciałaś być częścią mojego życia, zresztą nadal nią jesteś… I będzieszzawsze.

Pamiętaj, że Cię kocham. Szkoda, że nie mogę powiedzieć Ci tego wszystkiego wprost, ale rozumiem doskonale, że nie chcesz utrzymywać ze mną kontaktu. Mnie też nie jest łatwo. Czasem, gdy Cię widzę spacerującą po szkolnym korytarzu, ledwo potrafię oprzeć się pokusie, by podejść do Ciebie… Porozmawiać… Wiem jednak, że to do niczego by nie doprowadziło. Skrzywdziłem Cię okropnie i nie chcę zrobić tego ponownie. Daję Ci wolność, Kochanie, i obiecuję, że nigdy nie będę szukał z Tobą kontaktu. Kocham Cię szalenie, ale wiem, że kiedyś ułożysz sobie życie z dala ode mnie. Zasługujesz na to jak nikt inny na świecie. Mam nadzieję, że Twój partner będzie kochał Cię tak samo jak ja. Zresztą obiecuję Ci, że jak tylko dowiem się o tym, że nie jest spoko gościem, to osobiście skopię mu tyłek. Masz to jak w banku. Nie pozwolę Cię nigdy więcej skrzywdzić. Nikomu!

Kończąc, chciałbym Ci życzyć wszystkiego, co najlepsze. To kolejny oklepany tekst w tym liście, ale w tych szczerych słowach zawarte jest wszystko, co chciałem Ci powiedzieć. Chcę dla Ciebie jak najlepiej. Chciałem tego od zawsze i to nie zmieni się nigdy. Pamiętaj, że nigdy o Tobie nie zapomnę. I już na zawsze będę miał Cię naoku.

Twój na zawsze

Piotr

PS. KOCHAM CIĘ, AGATA. TO JA, TEN IDIOTA, PIOTREK...