Uczta dla maluszka - Katarzyna Błażejewska-Stuhr, Monika Mrozowska - ebook
Opis

Zdrowa dieta dla dzieci od 6. miesiąca do 5. roku życia

Niejedna mama zastanawia się, jak żywić dziecko – tak, aby dostarczyć maluchowi wszelkich niezbędnych do optymalnego rozwoju składników.

Katarzyna Błażejewska-Stuhr i Monika Mrozowska przygotowały prawdziwe kompendium wiedzy na temat żywienia dzieci.

W książce Uczta dla maluszka znajdziesz wszystko, co powinnaś wiedzieć o żywieniu dziecka, a także odpowiednio zbilansowane i smaczne posiłki dla najmłodszych – od chwili wprowadzenia pierwszych pokarmów do 5. roku życia.

Wszyscy znamy to powiedzenie „Czym skorupka za młodu nasiąknie...” . Tylko czasami zachodzimy w głowę jak to zrobić, żeby ta skorupka w ogóle zaczęła nasiąkać, skoro nie chce próbować nowych smaków, skoro zamiast warzyw i owoców domaga się głośno i dobitnie cukierka lub kawałka czekolady.

Nie pozjadałyśmy z Kasią wszystkich rozumów, ale przerabiałyśmy (i w dalszym ciągu przerabiamy...) to we własnych domach. Staramy się kształtować nawyki żywieniowe naszych dzieci. Z różnym skutkiem. Marzy mi się, żeby nasza książka stała się podpowiedzią dla wszystkich innych mam, tatusiów oraz innych opiekunów. Żeby łatwiej było przygotować prawdziwą ucztę dla maluchów, a nie zgotować im piekło związane z traumą pierwszych posiłków.

Monika Mrozowska

Smaki dzieciństwa, te ukochane, zostają w każdym z nas na zawsze. To my, rodzice i opiekunowie dzieci, odpowiadamy za ich dietę, nie tylko w okresie dzieciństwa, ale w jakiejś mierze przez całe ich życie. To, co wpoimy maluchom, wpłynie bowiem na późniejsze nawyki żywieniowe. Z kolei to, co dostarczymy w okresie najszybszego i najbardziej intensywnego wzrostu wpłynie na ich rozwój. Wraz z Moniką podpowiadamy jak w praktyce zastosować zalecenia pediatrów dotyczące żywienia dzieci.

Katarzyna Błażejewska-Stuhr

Katarzyna Błażejewska-Stuhr – dietetyk kliniczny, psychodietetyk. Wyznaje zasadę, że można jeść niemal wszystko, ważne są proporcje. W proponowanych dietach, jak również w edukacji pacjentów kładzie nacisk na produkty sezonowe, regionalne i – co ważne – naturalne. Autorka bestsellerowych książek, m.in. Koktajle dla zdrowia i urody czyli jak zamieszać w swoim życiu, Koktajle dla zdrowia i urody czyli pysznie, świeżo, kolorowo oraz Koktajle dla zdrowia i urody, czyli zdrowo, smacznie, wyjątkowo (Wydawnictwo Zwierciadło).

Monika Mrozowska – aktorka, propagatorka zdrowego odżywiana. Autorka i współautorka książek kulinarnych – m.in. Słodkie i zdrowe, czyli desery, które możesz jeść codziennie. Ekologiczna, Ekonomiczna Kuchnia (Wydawnictwo Zwierciadło). Wegetarianka. Z pasją angażuje się w akcje prozdrowotne, przede wszystkim związane z edukacją żywieniową.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 106

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Redakcja i korekty: ‌Melanż
Projekt okładki, projekt graficzny, ‌skład i łamanie: PANCZAKIEWICZ ‌ART.DESIGN ® – www.panczakiewicz.pl
Zdjęcia ‌potraw: ‌MONIKA ‌MROZOWSKA
Zdjęcie na okładce: ‌StockFood
Zdjęcia ‌Autorek: WOJCIECH ‌OLSZANKA
Pozostałe: 123 RF
Okładka: ‌Getty ‌Images
Redaktor ‌prowadzący: MAGDALENA CHORĘBAŁA
Dyrektor ‌produkcji: ‌ROBERT JEŻEWSKI
© ‌Copyright by Wydawnictwo Zwierciadło ‌Sp. z o.o., ‌Warszawa 2018Text © copyright ‌by Katarzyna Błażejewska-Stuhr, ‌Monika Mrozowska 2018
Wszelkie ‌prawa zastrzeżone. ‌Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach ‌przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek ‌formie oraz wykorzystywanie ‌w wystąpieniach publicznych tylko ‌za ‌wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.
ISBN 978-83-8132-033-7
Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o. ul. Postępu 14, 02-676 Warszawa tel. (22) 312 37 12 Dział handlowy: [email protected]
Konwersja: eLitera s.c.

Jedzenie w naszym życiu pełni bardzo ważną rolę. Nie mam na myśli tylko znaczenia odżywczego i zdrowotnego, ale również funkcje społeczne i psychologiczne. Mamy to szczęście, że nasze dzieci pierwsze tysiące posiłków zjadają w wyjątkowej atmosferze, spokoju, bliskości i czułości. Życzę wszystkim, aby ich kolejne posiłki w życiu również odbywały się w podobnych okolicznościach i klimacie. Dlatego, pomimo mojego zawodu, uważam, że o ile jemy, aby odżywiać nasze ciało, o tyle stres związany z kaloriami i witaminami nie powinien zakłócać nam ani naszym dzieciom spokoju podczas jedzenia. Jeżeli nauczymy nasze dzieci prawidłowych nawyków żywieniowych, to nie musimy się bać, że składniki odżywcze i spożywane kalorie będą dla nich kiedykolwiek powodem do stresu.

Nie wiem, jak ująć to inaczej (to jedno z pierwszych zdań w książce i siedzę nad nim od co najmniej pół godziny, źle to wróży, powinnam ruszyć z pracą dalej). Więc powiem banalnie – to, co jemy, jest niezwykle ważne dla naszego zdrowia. „Jesteś tym, co jesz” – to dość wyświechtane stwierdzenie, powtarzane wielokrotnie, przez co może przestajemy się zastanawiać nad jego sensem.

Każda komórka naszego ciała zbudowana jest ze składników, które dostarczamy wraz z pokarmem. Najpierw ciało rośnie i się rozwija, powstają nowe komórki i tkanki. Potem te już istniejące obumierają (w zależności od tego, jaka to tkanka) i na ich miejsce powstają nowe, z materiałów które są dostępne. Dlatego prawidłowa dieta dzieci, gdy najszybciej się rozwijają, rosną, budują swoje ciała, jest tak bardzo ważna.

Komórki szkieletu ulegają przebudowie mniej więcej co 10 lat, a błona śluzowa żołądka „wymieniana” jest co 3 dni, zaś wyściółka jelita co 5 dni (wewnętrzne komórki w jelitach zmieniają się natomiast co około 16 lat). Komórki śródbłonka serca wymieniane są co około 6 lat, krwinki czerwone żyją 120 dni itd., itp. Dbając o zróżnicowaną i zbilansowaną dietę, zapewniamy organizmowi materiał do ciągłej prawidłowej budowy tych nowych komórek.

Każda komórka organizmu otoczona jest błoną komórkową, która z jednej swojej strony ma białka, a z drugiej tłuszcze. Jeżeli jemy tłuszcze złej jakości, to takie właśnie wchodzą w skład KAŻDEJ błony komórkowej naszego ciała. Dostarczając organizmowi niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), głównie z grupy Omega-3 (bo Omega-6 jest w naszej codziennej diecie aż za dużo) dajemy najlepszy możliwy składnik dla budowy tej błony. Jest to również niezwykle ważne w przypadku budowy tzw. otoczki mielinowej. Komórki nerwowe otaczają się kilkoma warstwami błony glikolipidowej (a więc cukrowo-tłuszczowej). Zaobserwowano, że u dzieci, których mamy w ciąży i podczas karmienia piersią suplementowały kwasy tłuszczowe DHA, następował szybszy rozwój w obszarze wzroku, dzieci te miały lepszą koncentrację i szybciej się uczyły. Dodatkowo zauważono mniejsze ryzyko atopii i astmy u dzieci, których dieta w ciągu pierwszych 1000 dni życia zaspokojona była w kwasy Omega-3.

My, rodzice i opiekunowie dzieci, odpowiadamy za ich dietę. To, czego nauczymy ich od początku, wpłynie na to, jaką będą miały „bazę”. Z jednej strony od nas zależy, z jakich składników ich ciało zostanie zbudowane po raz pierwszy i z jakich będzie się później przebudowywać. Z drugiej strony to, czego nauczymy dzieci, do czego je przyzwyczaimy, będzie dla nich normą na całe życie. Jako dorośli z sentymentem będą wspominać gotowany przez mamę i babcię kompot, albo... nalewany przez ukochanych opiekunów napój gazowany. Nie wierzycie? Zobaczcie świąteczne reklamy najpopularniejszego napoju gazowanego (który absolutnie nie jest dla dzieci, bo poza ogromną ilością cukru, zawiera również kofeinę). Marketingowcy – cokolwiek by mówić, jedni z lepszych na świecie, wiedzą o tym, dlatego przedstawiają roześmianą rodzinę przy stole, a wszyscy piją ów napój ze smukłych butelek. Chcemy wychować nasze dzieci w tym schemacie i wzorze? Czy, korzystając z takiego mechanizmu, nauczyć je pić warzywne koktajle? To od nas zależy, czy w przyszłości nasze dzieci będą myśleć z rozczuleniem o rosole (który ma niewiele wartości odżywczych), czy o krupniku pełnym warzyw i wartościowej kaszy. A w końcu to od nas zależy, czy nie przyjdzie im do głowy, że można wyjść z domu bez śniadania (lub ten posiłek będzie dla nich czystą abstrakcją). Brak czasu na przygotowywanie wartościowego jedzenia poskutkuje koniecznością znalezienia czasu na leczenie oraz na zadbanie o więź emocjonalną w innych sytuacjach niż przy stole.

Pozostając jeszcze chwilę w świecie wielkich korporacji – wiem, że teraz trendem jest edukacja żywieniowa pracowników. Dlaczego?

ZACZNIJMY DOBRZE KARMIĆod początku

W 2016 roku Polskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci opublikowało schemat żywienia niemowląt w pierwszym roku życia. Moim zdaniem to bardzo wartościowa publikacja. W przeciwieństwie do poprzednich zaleceń, które wyglądały jak tabela księgowego (bez urazy), ta przekazuje opiekunom znacznie większą decyzyjność i podkreśla ogromne różnice, które obserwujemy u poszczególnych dzieci. Ja sama mam dwóch synów i w przypadku pierwszego wszystko szło nam książkowo. Starszemu Stasiowi bardzo szybko wyrosły zęby, nie miał żadnych alergii, jadał wszystko, a najbardziej lubił u dziadków w Toruniu zbierać z krzaków na zmianę borówki i maliny, które zagryzał rosnącym nieopodal szczypiorkiem. Sytuacja wyglądała natomiast nieco odmiennie w przypadku młodszego Tadzia – zdarzały się momenty trudniejsze, a przynajmniej takie, które wymagały odmiennego podejścia. Np. na pomidory krzywił się miesiącami – aż w końcu załapał, najpierw przecier, a potem i owoce.

Z drugiej strony, nowy schemat nie daje prostej odpowiedzi na pytanie, w którym tygodniu życia podać dziecku papkę z jabłka, a w którym purée z ziemniaka. Rodzice powinni, obserwując dziecko, odkrywać u niego kolejne umiejętności (takie jak umiejętność rozdrobnienia pokarmu pomiędzy językiem a podniebieniem, umiejętność wypychania jedzenia z buzi – ach, jakże ważna, mimo że niezwykle brudząca; czy umiejętność siedzenia z podparciem). Oczywiście taka większa dowolność i brak precyzji (bo mamy wpisane np. kaszki bez glutenu lub kaszki z glutenem) mogą być nieco enigmatyczne i rodzić trudności dla niektórych, powodować zagubienie opiekunów i ograniczenie do niewielkiej grupy kaszek dla dzieci, ale tu pomagam, rozwijam, rozszerzam i wyjaśniam.

Schemat też nie rozgranicza już dzieci karmionych naturalnie i sztucznie (wcześniej dzieci karmione piersią miały wprowadzane pokarmy bezmleczne nieco później). To umiejętności dziecka są najważniejsze.

A więc od początku!

WIEK(M.Ż.)

LICZBA POSIŁKÓWNA DOBĘ*

WIELKOŚĆ PORCJI(ML)*

UMIEJĘTNOŚCI

1

7

110

• ssanie, połykanie

2–4

6

120–140

5–6

5

150–160

• początkowe rozdrabnianie pokarmów językiem

• silny odruch ssania

• wypychanie jedzenia z ust za pomocą języka (reakcja przejściowa)

• otwieranie ust przy zbliżaniu łyżeczki

7–8

5

170–180

• pobieranie wargami pokarmu z łyżeczki

• gryzienie, żucie, ruchy języka na boki

• rozwój umiejętności i koordynacji umożliwiających samodzielne jedzenie

9–12

4–5

190–220

* Orientacyjna liczba posiłków u niemowląt karmionych sztucznie; u niemowląt karmionych naturalnie dopuszczalna jest większa liczba posiłków wynikająca z przystawiania dziecka do piersi.

PODSTAWA ŻYWIENIA

RODZAJ I KONSYSTENCJA POKARMÓW

PRZYKŁADY POKARMÓW**

Karmienie piersią lub mlekiem modyfikowanym*

• płyny

• mleko matki lub mleko modyfikowane

• gładkie purée

• 4 posiłki mleczne

• gotowane, miksowane warzywa (np. marchew) lub owoce (np. jabłko, banan), mięso, jajo lub purée ziemniaczanie

• kaszki/kleiki bezglutenowe

• produkty zbożowe, w tym gluten, w małych ilościach w dowolnym okresie po ukończeniu 4. miesiąca życia (17. tydzień życia) do 12. miesiąca życia

• zwiększona różnorodność rozdrobnionych lub posiekanych pokarmów

• produkty podawane do ręki

• 3 posiłki mleczne do 7–8 m.ż.

• zmiksowane/drobno posiekane mięso, ryby

• rozgniecione gotowane warzywa i owoce

• posiekane surowe warzywa i owoce (np. jabłko, gruszka, pomidor)

• miękkie kawałki/cząstki warzyw, owoców, mięsa podawane do ręki

• kasze, pieczywo

• pełne mleko krowie po 12. miesiącu życia***

• jogurt naturalny, sery, kefir

* Wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 m.ż.

** Mleko podawane jest z piersi, butelki ze smokiem lub otwartego kubka. Pozostałe pokarmy podajemy łyżeczką.

*** Małe ilości można stosować do przygotowania pokarmów uzupełniających, ale mleko krowie nie powinno być stosowane jako główny produkt mleczny przed 12. m.ż.

MLEKO, MLEKO, MLEKO

Podstawę żywienia dzieci przez pierwsze pół roku życia stanowić powinno wyłącznie mleko matki. Jeżeli nie jest to możliwe, to mleko modyfikowane. Nic więcej. Nie dopajamy dziecka, nie zmieniamy proporcji mleka modyfikowanego w zależności od tego, czy nam się zdaje, że powinniśmy, bo dziecko jest głodne i chcemy dosypać łyżeczkę proszku więcej. Serio i na poważnie.

Mleko w piersiach ma zmienny skład. Ciało mamy i jej gruczoły reagują na wszelkie zmiany, takie jak pora dnia, czas, który minął od poprzedniego karmienia, temperatura otoczenia, a nawet stan zdrowia dziecka. Pierś jest genialnym wynalazkiem!

Czas karmienia to chwile, gdy w dziecku – i w zabieganej mamie – królować powinien spokój, skupienie, uwaga, poczucie bezpieczeństwa, bliskości i miłości. Czytałam, że w afrykańskich plemionach kobieta po porodzie jest z dzieckiem tylko wtedy, gdy je karmi. Po karmieniu dziecko zabiera dalsza rodzina, a ona odpoczywa. Bo karmienie piersią jest bardzo ważne, ale pamiętać musimy, że pierś dołączona jest również do mamy, która się stresuje, martwi, bywa zmęczona i może cierpieć. Piszę o tym, bo odruchowo mogłabym tu napisać o korzyściach karmienia piersią i na tym poprzestać. Ale nie mogę tego zrobić. Po pierwsze dlatego, że laktacja nie jest taka hop i siup. Oczywiście najczęściej udaje się wszystko od początku, dziecko się przysysa, pokarm leci i wszyscy są zadowoleni. Ale nie ma chyba mamy, która nie doświadczyłaby przynajmniej jednego małego problemu. Nie chcę tu za szeroko wchodzić w te tematy, jako że kurs doradcy laktacyjnego zrobiłam ponad siedem lat temu, a od tamtej pory zajmuję się laktacją jedynie swoją i najbliższego otoczenia. Ale to, co widzę, co znam z autopsji i o czym słyszałam, ma jako rozwiązanie jedną wspólną odpowiedź:

Wiem, że w chwili, gdy hormony wariują, stajesz w obliczu nowej sytuacji i nie wiesz, jak się zachować, a problemy z laktacją powodują, że czujesz się najgorszą matką świata, bo planowałaś karmić piersią z uśmiechem na twarzy, czytając Prousta, a tu się nie udaje...

Dlatego poprosiłam o pomoc moją znajomą położną, Martynę Kukawską, której rady odnośnie karmienia piersią znajdziecie na stronie: 68.

DZIECKO JEDZĄC, NIE SSIE I/LUB PŁACZE

Problemów, które to powodują, może być milion. Nie wahaj się poprosić o pomoc położnej lub doradcy laktacyjnego. Czasami wystarczy przestawić trochę dziecko, zmienić pozycję, może trzeba skrócić wędzidełko u dziecka, a może potrzeba większego spokoju. I teraz zupełnie serio – jeżeli ich rady Ci nie odpowiadają, zwróć się do kogoś innego. O pokarm warto walczyć, a byłam świadkiem kilku sytuacji, gdy ktoś, kto powinien pomóc, wprowadzał takie napięcie i nacisk, że wychodziło odwrotnie. To bardzo intymna sytuacja i świetne samopoczucie mamy przy pani, która podgląda z bliska jej piersi, jest bardzo ważne.

Ja na szczęście nie miałam problemów z laktacją, ale wiem, że w chwili silnego stresu, który mi się kilkukrotnie przytrafił – momentalnie traciłam pokarm na kilka godzin. Gdybym nie wiedziała, że to z nerwów i podstawą jest jak najszybsze rozluźnienie się, mogłabym się denerwować, że tracę pokarm i koło by się zapętlało. Mamy, proście o pomoc!

A jeżeli się nie uda, to też nie biczuj się, droga mamo. Jeżeli wiesz, że zrobiłaś, co mogłaś, to odpuść. Jeszcze wiele lat będziesz karmić swoje dziecko!