Twój supermózg - Deepak Chopra, Rudolph E. Tanzi - ebook
  • Wydawca: Ole
  • Kategoria: Poradniki
  • Język: polski
  • Rok wydania: 2014
Opis

Wzmocnij swoje zdrowie i pogodę ducha.

Charyzmatyczny lekarz i filozof oraz wybitny specjalista z dziedziny budowy i funkcjonowania ludzkiego mózgu połączyli siły, tworząc książkę na temat potencjału naszego mózgu. Pokazują, jak poprzez odpowiedni trening i pogłębienie samoświadomości można rozwinąć możliwości umysłu w takich kierunkach, jak samoleczenie czy psychiczny dobrostan.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 457

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Deepak Chopra

Rudolph E. Tanzi

Twój supermózg

Tłumaczenie: Jarosław Mikos

Tytuł oryginału: Super Brain

Autor: Deepak Chopra oraz Rudolph E. Tanzi

Tłumaczenie: Jarosław Mikos

Redakcja: Karolina Kaczmarek, Editio

Korekta: Kinga Borzęcka, Editio

Projekt okładki: Krzysztof Kiełbasiński

Opracowanie layoutu: Jacek Bociąg, Editio

Skład: Jacek Bociąg, Editio

Copyright © 2012 by Deepak Chopra and Rudolph E. Tanzi

Published in the United States by Harmony Books, an imprint of the Crown Publishing Group, a division of Random House, Inc., New York; www.crownpublishing.com

© for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o., 2014

Wydawca:

Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.

00-372 Warszawa, ul. Foksal 17

tel. 22 828 98 08, 22 894 60 54

[email protected]

ISBN: 978-83-7881-310-1

Skład wersji elektronicznej: Michał Olewnik / Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.i Michał Latusek / Virtualo Sp. z o.o.

konwersja.virtualo.pl

CZĘŚĆ IJak rozwinąć nasz największy dar

ZŁOTY WIEK MÓZGU

Co tak naprawdę wiemy o ludzkim mózgu? W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, kiedy autorzy tej książki studiowali nauki medyczne, uczciwa odpowiedź brzmiała: niewiele. Krążyło wtedy powiedzenie: badania nad mózgiem przypominają przykładanie stetoskopu do zewnętrznej ściany hali sportowej Astrodome w Houston, żeby poznać zasady gry w futbol amerykański.

Nasz mózg składa się z około 100 miliardów komórek nerwowych, które tworzą od biliona do, być może, biliarda połączeń zwanych synapsami. Połączenia te nieustannie się zmieniają, przekształcając swoją postać w odpowiedzi na otaczający nas świat. To prawdziwie miniaturowy, a zarazem zdumiewający cud natury.

Mózg ludzki, który kiedyś nazwano „trzykilogramowym kosmosem”, budzi powszechny podziw. I całkiem słusznie. Nasz mózg nie tylko interpretuje świat, ale także go tworzy. Wszystko co słyszymy, widzimy, czego dotykamy i smakujemy – nie bylibyśmy w stanie tego odczuwać, gdyby nie działanie mózgu. Wszystko, czego dzisiaj doświadczyliśmy – poranna kawa, miłość, jaką obdarzamy swoją rodzinę, błyskotliwy pomysł w pracy – powstało w taki sposób, aby było dostosowane do naszych potrzeb.

Natychmiast dotykamy tu pewnej podstawowej kwestii. Skoro nasz świat jest wyjątkowy i został dostosowany wyłącznie do naszych potrzeb, to kto kryje się za tą zdumiewającą twórczością? My, czy może nasz mózg? Jeśli odpowiedź brzmi: my, otwiera się przed nami droga do znacznie głębszej twórczości. Jeśli natomiast: nasz mózg, oznaczać to będzie, że musimy liczyć się z istnieniem restrykcyjnych, fizycznych ograniczeń w tym, co jesteśmy w stanie osiągnąć. Być może na przeszkodzie stoją wtedy nasze geny, jakieś toksyczne wspomnienia lub niska samoocena. Może nie udaje nam się zbyt wiele osiągnąć z powodu zaniżonych oczekiwań, które krępują naszą świadomość, nawet kiedy sami tego nie dostrzegamy.

Na podstawie znanych faktów można bez trudu bronić obu wersji: nie tylko tej o nieograniczonych możliwościach, lecz także tej o fizycznych ograniczeniach. Obecnie obserwujemy zdumiewająco szybkie zdobywanie wiedzy. Wkroczyliśmy w złoty wiek badań nad mózgiem, a każdy miesiąc przynosi nowe odkrycia. Ale co te ekscytujące postępy oznaczają dla każdej konkretnej osoby, która we wszystkim musi polegać na swoim mózgu? Czy to jest złoty wiek także dla twojego mózgu?

Można wskazać na ogromny rozziew między błyskotliwymi osiągnięciami nauki a realiami codziennego życia. Przychodzi nam na myśl inne powiedzenie z czasów naszych studiów medycznych: człowiek zwykle wykorzystuje zaledwie 10 procent możliwości swojego mózgu. W sensie dosłownym to nieprawda. U zdrowej, dorosłej osoby neuronowe sieci w mózgu działają przez cały czas z maksymalną skutecznością. Nawet najbardziej wyrafinowane metody komputerowego obrazowania aktywności nie wykazałyby żadnej wyczuwalnej różnicy między stanem mózgu Szekspira (tworzącego słynny monolog z Hamleta) a mózgiem początkującego poety, który pisze swój pierwszy sonet. Jednak rzecz nie sprowadza się wyłącznie do fizycznej aktywności mózgu.

Aby nasz mózg mógł osiągnąć złoty wiek rozwoju, będziemy musieli wykorzystać ten dar natury w zupełnie nowy sposób. Życie staje się pełniejsze, bardziej udane oraz inspirujące nie ze względu na liczbę neuronów czy jakieś magiczne właściwości szarej substancji mózgu. Geny odgrywają swoją rolę, ale (podobnie jak mózg) znajdują się w stanie nieustających przemian. Codziennie wkraczamy w niedostrzegalną dla nas burzę elektrycznych i chemicznych reakcji, które stanowią środowisko działania mózgu. Każdy z nas występuje jednocześnie w roli przywódcy, wynalazcy, nauczyciela oraz użytkownika swojego mózgu.

Jako przywódcy wydajemy swojemu mózgowi codzienne rozkazy.

Jako wynalazcy tworzymy w jego obrębie nowe ścieżki i połączenia, które nie istniały wczoraj.

Jako nauczyciele ćwiczymy swój mózg w sztuce nabywania nowych umiejętności.

Jako użytkownicy odpowiadamy za utrzymanie go w dobrym stanie, żeby nieustannie nadawał się do pracy.

Cała różnica między mózgiem, jakim posługujemy się na co dzień – nazwijmy go mózgiem podstawowym – a tym, co nazywamy supermózgiem, kryje się w sposobie odgrywania tych czterech ról. A jest ona ogromna. Nawet jeśli nie myślisz o swoim mózgu i świadomie nie zastanawiasz się: „jakie polecenia mam mu dzisiaj wydać?” albo: „jakie nowe połączenia należałoby w nim stworzyć?”, to właśnie to robisz. Dostosowany do twoich potrzeb świat, w którym żyjesz, potrzebuje twórcy. Tym twórcą nie jest twój mózg. Jesteś nim ty.

Za wyrażeniem „supermózg” kryje się w pełni świadomy twórca, posługujący się swoim mózgiem w taki sposób, aby maksymalnie wykorzystać jego możliwości. Nasz mózg cechuje nieskończona zdolność do adaptacji, a każdy z nas może spełniać swoją poczwórną rolę (przywódcy, wynalazcy, nauczyciela i użytkownika) w taki sposób, aby osiągnąć o wiele bardziej satysfakcjonujące rezultaty niż do tej pory.

Przywódca. Wydawane przez nas rozkazy nie stanowią po prostu poleceń, jakie pojawiają się na monitorze komputera, w rodzaju „usuń” albo „przewiń do końca strony”, które są mechanicznie wbudowane w maszynę. Nasze rozkazy odbiera żywy organ zmieniający się za każdym razem, gdy wyślemy mu jakieś polecenie. Jeśli pomyślisz: „Mam ochotę na takie same jajka na boczku, jak wczoraj”, twój mózg nie zmieni się wcale. Ale jeśli zamiast tego pomyślisz: „Co zjem dzisiaj na śniadanie? Najlepiej coś nowego”, nagle wkroczysz w obszar twórczości. Twórczość to żyjące, oddychające źródło nowych inspiracji, z którym żaden komputer nie może się mierzyć. Czemu nie wykorzystać go w pełni? Mózg cechuje bowiem pewna cudowna zdolność – potrafi dawać tym więcej, im większe stawiamy mu oczekiwania.

Przełóżmy teraz tę myśl na sformułowania dotyczące naszego obecnego sposobu odnoszenia się do swojego mózgu i tego, w jaki sposób moglibyśmy się do niego odnosić w przyszłości. Przyjrzyj się poniższym zestawieniom. Z którym z tych sformułowań się utożsamiasz?

Podstawowy mózg:

Nie próbuję zachowywać się dziś całkiem inaczej niż wczoraj.

Przywiązuję się do swoich nawyków.

Niezbyt często pobudzam umysł nowymi bodźcami.

Lubię to, co znane. To najwygodniejszy sposób życia.

Szczerze mówiąc, w moim życiu domowym, w pracy i w moich związkach emocjonalnych panuje nudna powtarzalność. 

Supermózg:

Traktuję każdy dzień jako otwierający się przede mną nowy świat.

Staram się nie być niewolnikiem złych nawyków, a jeśli im ulegam, potrafię łatwo się od nich uwolnić.

Lubię improwizować.

Nie znoszę powtarzalności, która dla mnie oznacza nudę.

Mam skłonność do poszukiwania nowości w wielu dziedzinach życia.

Wynalazca. Nasz mózg nieustannie ewoluuje. Każdy mózg zmienia się inaczej, to jego wyjątkowa cecha (a także jedna z największych zagadek z nim związanych). Nasze serce i wątroba w chwili śmierci będą zasadniczo tym samym organem, z jakim się urodziliśmy. Ale nie mózg. On potrafi doskonalić się przez całe nasze życie. Jeśli będziemy stawiać przed nim nowe wyzwania, stanie się źródłem nowych umiejętności. Istnieje zastanawiająca koncepcja znana pod hasłem „10 000 godzin”, zgodnie z którą można opanować w doskonałym stopniu każdą skomplikowaną umiejętność, jeśli poświęcimy uczeniu się odpowiednią ilość czasu. Odnosi się to nawet do takich zdolności, jak malowanie i gra na instrumentach muzycznych, które niegdyś były zarezerwowane wyłącznie dla osób utalentowanych. Każdy, kto kiedykolwiek widział pokazy Cirque du Soleil, prawdopodobnie miał wrażenie, że do tych zdumiewających akrobatycznych wyczynów są zdolne jedynie osoby pochodzące z rodzin cyrkowców albo zagraniczni akrobaci. W rzeczywistości każdy numer prezentowany w Cirque du Soleil (z kilkoma wyjątkami) mogą wykonywać całkiem zwykli ludzie, jeśli tylko ukończą specjalną szkołę w Montrealu. W pewnym sensie życie polega na opanowaniu szeregu umiejętności, rozpoczynając od chodzenia, mówienia i czytania. Błąd, jaki popełniamy, polega na ograniczaniu liczby tych umiejętności. A jednak – dzięki temu samemu zmysłowi równowagi, który odpowiada za to, że nauczyliśmy się raczkować, chodzić, biegać i jeździć na rowerze – możemy, jeśli poświęcimy na to 10 000 godzin (albo mniej), nauczyć się chodzić po linie rozpiętej pomiędzy dwoma wieżowcami. Stawiamy naszemu mózgowi zbyt skromne wymagania, jeśli przestajemy domagać się od niego, żeby każdego dnia opanowywał jakąś nową umiejętność.

Z którymi z poniższych sformułowań się utożsamiasz?

Podstawowy mózg:

Prawdę mówiąc, nie rozwijam się tak bardzo, jak w czasach młodości.

Jeśli uczę się jakiejś nowej umiejętności, szybko zadowalam się swoimi osiągnięciami.

Nie lubię zmian i czasami czuję przed nimi lęk.

Nie wykraczam poza umiejętności, w których dziś jestem dobry.

Dużo czasu poświęcam biernym rozrywkom, takim jak oglądanie telewizji.

Supermózg:

Chcę rozwijać się przez całe życie.

Jeśli uczę się jakiejś nowej umiejętności, staram się opanować ją możliwie jak najlepiej.

Szybko adaptuję się do zmian.

Kiedy nie udaje mi się zadowalająco opanować czegoś za pierwszym razem, nie martwię się tym i próbuję dalej – lubię wyzwania.

Uwielbiam aktywność, rzadko pozwalam siebie na bezczynność.

Nauczyciel. Wiedza nie polega na znajomości faktów, ale jej źródłem jest ciekawość. Natchniony nauczyciel może zmienić życie ucznia, zaszczepiając w nim ciekawość. Możemy odegrać tę samą rolę wobec własnego mózgu, ale z jedną, wielką różnicą: każde z nas jest zarazem uczniem i nauczycielem. Zaszczepianie ciekawości należy do naszych obowiązków, a kiedy już to się uda, sami poczujemy się zainspirowani. Żaden mózg sam z siebie nie jest źródłem inspiracji, ale kiedy ty nim jesteś, uruchamiasz kaskadę reakcji, które ożywiają mózg, podczas gdy organ pozbawiony ciekawości zasadniczo znajduje się w stanie uśpienia. (Może się także rozpadać; istnieją dowody wskazujące na to, że możemy zapobiec pojawieniu się symptomów otępienia starczego i starzeniu się komórek mózgowych, jeśli przez całe życie będziemy utrzymywać kontakty społeczne i zachowamy ciekawość intelektualną). Podobnie jak czyni każdy dobry nauczyciel, powinniśmy korygować błędy i wzmacniać mocne strony ucznia oraz zauważać, gdy jest gotowy do nowych wyzwań. Podobnie jak czyni błyskotliwy uczeń, musimy zachowywać umysł otwarty na nowe doświadczenia; starać się poznawać nowości, a nie przed nimi bronić.

Z którymi z poniższych sformułowań się utożsamiasz?

Podstawowy mózg:

Moje poglądy na życie zasadniczo są ustalone.

Nie zmieniam swoich przekonań ani opinii.

Rolę ekspertów pozostawiam innym.

Rzadko oglądam programy edukacyjne w telewizji czy uczęszczam na publiczne wykłady.

Dość dawno już nie zdarzyło mi się poczucie prawdziwego natchnienia.

Supermózg:

Lubię wymyślać siebie na nowo.

Niedawno zdarzyło mi się zmienić jakieś od dłuższego czasu utrwalone przekonanie albo pogląd.

Jestem ekspertem przynajmniej w jednej dziedzinie.

Chętnie oglądam programy edukacyjne w telewizji i interesuję się tym, co dzieje się na lokalnej uczelni.

Moje życie co dzień staje się dla mnie źródłem natchnienia.

Użytkownik. Nie istnieje żaden podręcznik użytkownika mózgu, ale mózg bez wątpienia potrzebuje pokarmu, napraw i właściwego obchodzenia się z nim. Współcześnie modne stało się poszukiwanie pożywienia, które zawiera witaminy i mikroelementy niezbędne do prawidłowego funkcjonowania mózgu. Alkohol i tytoń są dla niego trujące, więc obchodzisz się z nim niewłaściwie, jeśli narażasz go na ich działanie. W podobnie destrukcyjny sposób działają na niego gniew, lęk stres czy depresja. W chwili, gdy to piszemy, wyniki najnowszych badań pokazują, że codzienne narażanie się na stres niszczy połączenia w korze przedczołowej – części mózgu odpowiedzialnej za podejmowanie decyzji, korygowanie błędów i właściwą ocenę sytuacji. Właśnie dlatego kierowcy dostają szału, kiedy tkwią w korkach. To rodzaj stresu, na jaki narażamy się niemal każdego dnia, ale gniew, frustracja i poczucie bezradności, odczuwane przez niektórych, wskazują, że pewne obszary kory przedczołowej przestały w ich przypadku panować nad pierwotnymi impulsami, które powinny kontrolować. Powraca ten sam problem: używaj swego mózgu, a nie pozwól na to, żeby on używał ciebie. Wściekłość, jaką odczuwamy czasem za kierownicą samochodu, stanowi dobry przykład tego, jak mózg posługuje się nami. Podobną rolę odgrywają toksyczne wspomnienia, rany, które pozostawiły w naszej psychice traumatyczne przeżycia, złe nawyki, których nie potrafimy się pozbyć oraz uzależnienia, nad którymi nie jesteśmy w stanie zapanować. Koniecznie powinniśmy zdać sobie z tego wszystkiego sprawę.

Z którymi z poniższych sformułowań się utożsamiasz?

Podstawowy mózg:

Niedawno zdarzyło mi się stracić panowanie nad sobą przynajmniej w jednej sferze mojego życia.

W moim życiu jest za wiele stresu, ale jakoś na to się godzę.

Martwię się, że grozi mi depresja albo ją czuję.

Moje życie może przybrać kierunek niezgodny z moimi pragnieniami.

Miewam obsesyjne myśli, pełne lęku lub niepokoju.

Supermózg:

Czuję, że w pełni panuję nad swoim życiem.

Aktywnie unikam stresujących sytuacji, oddalam się od nich albo staram się nimi nie przejmować.

Jestem stale w dobrym nastroju.

Mimo nieprzewidzianych wydarzeń, moje życie zmierza w kierunku zgodnym z moimi oczekiwaniami.

Lubię sposób funkcjonowania mojego umysłu.

Chociaż nie rodzimy się wyposażeni w podręcznik użytkownika naszego mózgu, możemy posługiwać się mózgiem w taki sposób, aby stale się rozwijać, osiągać zamierzone cele, odczuwać satysfakcję i nabywać nowe umiejętności. Nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, możemy dokonać jakościowej zmiany w sposobie posługiwania się swoim mózgiem. Naszym ostatecznym celem jest mózg oświecony, który wykracza poza cztery podstawowe role odgrywane przez nas na co dzień. Chodzi tu o szczególny rodzaj naszego związku z tym organem, w którym przypada nam pozycja obserwatora, milczącego świadka tego, czego on dokonuje. Tu kryje się transcendencja. Jeśli nauczymy się odgrywać tę rolę, aktywność mózgu przestanie nas przytłaczać. Zachowując całkowity spokój i milczącą świadomość, możemy odnaleźć prawdę dotyczącą odwiecznych pytań o Boga, duszę i życie po śmierci. Wierzymy w realność tego aspektu życia, ponieważ jeśli umysł pragnie osiągnąć transcendencję, nasz mózg chętnie podąża tą drogą.

Nowy rodzaj związku

Po śmierci Alberta Einsteina, który zmarł w 1955 roku w wieku 76 lat, pojawiło się ogromne zainteresowanie najsławniejszym mózgiem XX wieku. Ponieważ zakładano, że u źródeł geniuszu Einsteina kryją się jakieś cechy fizyczne, przeprowadzono autopsję. Wbrew przypuszczeniom, że wielkie myśli mogą być jedynie owocem wielkiego mózgu, okazało się, że mózg Einsteina ważył w rzeczywistości 10 procent mniej niż przeciętny. W tej epoce badacze znajdowali się dopiero na progu odkrycia znaczenia genów i dopiero kilkadziesiąt lat później pojawiły się zaawansowane teorie opisujące, w jaki sposób powstają połączenia między synapsami. Odkrycia w obu tych dziedzinach oznaczały ogromny postęp wiedzy. Nie możemy zobaczyć działania genów, ale możemy obserwować neurony wypuszczające nowe aksony i dendryty – nitkowate wypustki, dzięki którym jedna komórka mózgowa łączy się z innymi. Obecnie wiemy, że mózg może tworzyć nowe aksony i dendryty nawet w bardzo późnym wieku, dzięki czemu rodzi się nadzieja na to, że będziemy potrafili zapobiegać np. otępieniu starczemu i w nieskończoność zachowywać zdolności naszego umysłu. (Mózg cechuje tak niezwykła zdolność do tworzenia nowych połączeń, że u płodu tuż przed narodzeniem powstaje 250 tysięcy nowych komórek mózgowych na minutę, co oznacza, że w ciągu minuty powstają miliony nowych połączeń synaptycznych).

Jednak mówiąc w ten sposób postępujemy równie naiwnie, jak dziennikarze gazet niecierpliwie oczekujący na wiadomość, że Einstein posiadał niezwykły mózg – nadal podkreślamy znaczenie tego, co fizyczne. Tymczasem powinniśmy bardziej zwracać uwagę na to, w jaki sposób każdy z nas odnosi się do swojego mózgu. Wydaje nam się, że jeśli nie stworzymy nowego rodzaju związku z naszym mózgiem, nie możemy oczekiwać od niego, że będzie dokonywał nowych, niespodziewanych rzeczy. Wyobraźmy sobie dzieci, które nie nadążają w nauce za rówieśnikami. Każdy z nas spotkał takich uczniów na swojej drodze, zwykle siedzących w ostatniej ławce. Ich zachowaniem rządzi pewien zasmucający wzorzec.

Najpierw dziecko usiłuje nadążyć za innymi uczniami. Kiedy z różnych przyczyn mu się to nie udaje, zaczyna popadać w zniechęcenie. Przestaje starać się tak mocno, jak pozostałe dzieci, które osiągają sukcesy w nauce i słyszą zachęty do dalszych wysiłków. Następna faza to popisywanie się, hałasy zakłócające lekcję albo żarty mające zwrócić na ucznia uwagę. Każde dziecko potrzebuje uwagi, nawet jeśli szuka jej za pomocą negatywnych zachowań. Te zachowania mogą mieć agresywny charakter, ale w końcu dziecko uświadamia sobie, że i one nie przynoszą mu nic dobrego. Popisywanie się ściąga na nie dezaprobatę i kary. Dziecko wkracza więc w ostatnią fazę, polegającą na smutnym milczeniu. Nie stara się już dłużej nadążyć za innymi uczniami. Pozostali zaczynają uważać je za ociężałe albo głupie; takie dziecko zostaje outsiderem, a szkoła, zamiast być miejscem rozwoju, staje się w jego przypadku duszącym więzieniem.

Nietrudno zauważyć, w jaki sposób taki cykl zachowań wpływa na aktywność mózgu. Obecnie już wiemy, że u noworodków mózg jest uformowany w 90 procentach oraz że mają one miliony dodatkowych połączeń synaptycznych. W pierwszych latach życia dziecka zachodzi proces odsiewania niewykorzystywanych połączeń i tworzenia nowych, które służą nabywaniu kolejnych umiejętności. Można przypuszczać, że u dziecka zniechęconego do nauki ten proces zatrzymuje się. Nie rozwijają się użyteczne zdolności i niektóre rejony mózgu, z powodu braku aktywności, ulegają atrofii. Zniechęcenie do uczenia się ma holistyczny charakter: dotyczy mózgu, psychiki, emocji i zachowań, co przekłada się na zmniejszenie szans dziecka w późniejszym życiu.

Każdy mózg, aby dobrze funkcjonować, potrzebuje stymulacji. Jednak odgrywa ona drugorzędną rolę wobec samopoczucia, co dotyczy zarówno umysłu, jak i psychiki. Dziecko zniechęcone do uczenia się pozostaje w innej relacji do swojego mózgu niż to, które stale otrzymuje zachęty. Ich mózgi reagują w odmienny sposób.

Fundamentem supermózgu jest zasada tworzenia nowego rodzaju połączeń między umysłem a mózgiem. Istotna różnica nie sprowadza się do tego, co fizyczne. Podstawową rolę odgrywa chęć działania danej osoby, jej intencje, cierpliwość, nadzieja i wytrwałość. To cechy dotyczące sposobu, w jaki umysł odnosi się do mózgu, w dobrych i w złych okolicznościach. Możemy zwięźle ująć tę relację w postaci dziesięciu zasad.

Credo supermózguW jaki sposób umysł odnosi się do mózgu

1. Ważną rolę w tym procesie zawsze odgrywają pętle sprzężenia zwrotnego.

2. Pętle powstające w ten sposób mają charakter inteligentny i łatwo dostosowują się do okoliczności.

3. Dynamika funkcjonowania mózgu polega na stałym traceniu i odzyskiwaniu równowagi, ale zawsze prymat zachowuje ogólna równowaga organizmu, znana jako homeostaza.

4. Używamy mózgu, aby się w pełni rozwijać zgodnie z naszymi zamiarami.

5. Dzięki refleksji nad sobą możemy wkraczać w nieznane dotąd obszary.

6. Wiele różnych obszarów mózgu działa jednocześnie, w sposób skoordynowany.

7. Posiadamy zdolność monitorowania wielu poziomów świadomości, mimo że nasza uwaga jest zwykle skupiona na jednym poziomie (to znaczy funkcjonowania na jawie, podczas snu albo marzenia).

8. Wszystkie cechy znanego świata, takie jak wrażenia odbierane za pomocą wzroku, słuchu, dotyku i smaku są w tajemniczy sposób tworzone dzięki interakcjom umysłu i mózgu.

9. To umysł, a nie mózg jest źródłem świadomości.

10. Jedynie świadomość może zrozumieć świadomość. Nie wystarczą do tego mechaniczne wyjaśnienia oparte na faktach dotyczących mózgu.

Są to wielkie idee. Wymagają licznych wyjaśnień, ale chcieliśmy, abyście poznali je już na samym początku. Weźmy choćby dwa słowa z pierwszego punktu: sprzężenie zwrotne – możemy przykuć nimi uwagę studentów medycyny na cały rok. Ludzkie ciało obejmuje niezliczone pętle sprzężenia zwrotnego, składające się z bilionów mniejszych pętli. Każda komórka mówi do innych komórek i słucha odpowiedzi, jakie otrzymuje. Na tym polega istota sprzężenia zwrotnego, pojęcia zaczerpniętego z dziedziny elektroniki. Podobnie działa termostat, który wyczuwa temperaturę w pokoju i włącza ogrzewanie, jeśli robi się zbyt chłodno. W miarę wzrostu temperatury termostat odbiera tę informację i odpowiednio reaguje, wyłączając ogrzewanie.

Na tej samej zasadzie sygnału i reakcji działają biologiczne przełączniki, które regulują temperaturę naszego ciała. Na razie nie ma w tym nic fascynującego. Ale kiedy przychodzi nam do głowy jakaś myśl, mózg wysyła informację do serca i jeśli ta wiadomość wywołuje w nas podniecenie, lęk, pobudzenie seksualne lub któryś z wielu innych stanów, może sprawić, że serce zaczyna bić szybciej. Wtedy mózg wysyła do serca kolejną wiadomość, która każe mu ponownie zwolnić. Jeśli jednak ta pętla sprzężenia zwrotnego nie zadziała, nasze serce może zacząć walić jak oszalałe, niczym pędzący bez hamulców samochód. Pacjenci, którzy biorą leki sterydowe, zastępują nimi naturalne sterydy wytwarzane przez układ endokrynologiczny. Im dłużej bierzemy sztuczne sterydy, tym bardziej słabnie produkcja naturalnych i w rezultacie wytwarzające je nadnercza kurczą się.

Nadnercza odpowiadają za wysyłanie sygnału spowalniającego rytm bicia serca. A zatem, gdy nagle odstawimy leki sterydowe zamiast powoli zmniejszać ich dawkę, nasze ciało będzie pozbawione hamulców. Nadnercza nie będą miały dość czasu, aby ponownie się rozwinąć. W takim wypadku, jeśli ktoś zakradnie się za nami i nagle krzyknie „ha!”, nasze serce zacznie bić gwałtownie, w nieopanowanym rytmie. Rezultat? Atak serca. Zważywszy na takie możliwości, pętle sprzężenia zwrotnego nagle okazują się bardzo interesujące. Mogą stać się wręcz fascynujące, jeśli odwołamy się do pewnych wyjątkowych sposobów posługiwania się sprzężeniem zwrotnym z udziałem mózgu. Każdy z nas, jeśli skupi się na biologicznym sprzężeniu zwrotnym, może szybko nauczyć się kontrolować reakcje ciała, które zwykle przebiegają automatycznie. Możemy np. obniżyć ciśnienie krwi albo zmienić rytm bicia serca. Możemy też wprowadzić się w stan charakteryzujący się obecnością w mózgu fal alfa związanych z lewitacją albo twórczością artystyczną.

Nie znaczy to, że musimy odwoływać się do biologicznej maszyny sprzężenia zwrotnego. Spróbuj wykonać następujące ćwiczenie: spójrz na wnętrze swojej dłoni. Staraj się je poczuć w chwili, gdy na nie patrzysz. A teraz wyobraź sobie, że staje się cieplejsze, patrz na nie i skupiaj się na tym wyobrażeniu. Jeśli utrzymasz uwagę skupioną na tym celu, wnętrze dłoni rzeczywiście ociepli się i zaczerwieni. Tybetańscy mnisi buddyjscy, wykorzystując tę prostą pętlę biologicznego sprzężenia zwrotnego (zaawansowana technika medytacyjna zwana tumo), potrafią ogrzać całe swoje ciało.

Metoda jest tak skuteczna, że mnisi, którzy się nią posługują, mogą przez całą noc siedzieć w lodowatej jaskini, nie mając na sobie nic prócz cienkich jedwabnych szat w kolorze szafranu. Widzimy teraz, że prosta pętla biologicznego sprzężenia zwrotnego może się stać czymś niezwykle fascynującym, ponieważ najwyraźniej nie ma granic w tym, co możemy osiągnąć jedynie za pomocną naszych intencji. Ci sami mnisi buddyjscy osiągają na przykład stan współodczuwania, który zależy od fizycznych zmian w czołowej korze mózgu. Ich mózg nie czyni tego z własnej woli, postępuje zgodnie z poleceniami umysłu. W ten sposób przekraczamy pewną granicę. Kiedy dzięki zasadzie sprzężenia zwrotnego organizm utrzymuje normalny rytm bicia serca, ten mechanizm nie zależy od woli – to on posługuje się tobą. Ale jeśli świadomie zmienisz rytm bicia swojego serca (np. wyobrażając sobie kogoś, kto wywołuje w tobie romantyczne uczucia), to ty się nim posługujesz.

Możemy teraz zastosować tę ideę do sytuacji, w których człowiek doświadcza cierpienia albo jest szczęśliwy. Weźmy np. ludzi, którzy mieli wylew krwi do mózgu. Dzięki rozwojowi medycyny pacjenci mają dziś znacznie większe szanse przeżycia nawet po bardzo rozległym wylewie, częściowo dzięki wynalezieniu lepszych leków oraz rozwojowi intensywnej opieki medycznej, ponieważ w przypadku wylewu najważniejszą rzeczą jest możliwie jak najszybsze rozpoczęcie terapii. Szybkie podjęcie leczenia uratowało w ostatnich latach życie o wiele większej liczbie osób po wylewie – w porównaniu z sytuacją w przeszłości.

Przeżycie to jednak nie wszystko. Żadne lekarstwa nie zapewniają pełnego sukcesu w powrocie do zdrowia osobom dotkniętym paraliżem, który jest najczęstszym następstwem wylewu. Podobnie jak w przypadku dzieci zniechęconych do nauki, u pacjentów, którzy mieli wylew, wszystko, jak się wydaje, zależy od sprzężenia zwrotnego. W przeszłości takie osoby zwykle siedziały na wózkach inwalidzkich otoczone opieką medyczną i oczekiwano od nich jedynie, że będą posługiwać się częścią ciała niedotkniętą przez następstwa wylewu. Obecnie w rehabilitacji podejmuje się najtrudniejsze wyzwania. Jeśli pacjentka ma np. sparaliżowaną lewą rękę, terapeuta będzie dążył do tego, aby posługiwała się tylko tą dłonią i starała się podnieść kubek z kawą albo próbowała uczesać sobie włosy.

Te zadania początkowo są fizycznie nie do wykonania. Samo uniesienie sparaliżowanej ręki powoduje ból i frustrację. Jeśli jednak pacjentka będzie wielokrotnie powtarzała pragnienie uniesienia chorej ręki, w jej ciele powstaną nowe pętle sprzężenia zwrotnego. Mózg adaptuje się i powoli pojawia się nowa funkcja. Jesteśmy obecnie świadkami zdumiewających powrotów do zdrowia pacjentów, którzy dzięki intensywnej rehabilitacji normalnie chodzą, mówią i posługują się swoimi kończynami. Zaledwie dwadzieścia lat temu te funkcje pozostawały upośledzone albo wykazywały jedynie niewielką poprawę.

I pomyśleć, że cały czas analizowaliśmy jedynie implikacje kryjące się za wyrażeniem złożonym z dwóch słów.

Credo supermózgu łączy dwa światy: biologii i doświadczenia. Biologia wspaniale wyjaśnia procesy zachodzące w naszym ciele, ale całkowicie nie nadaje się do wyjaśniania znaczenia i celu naszych świadomych doświadczeń. Co czuje dziecko zniechęcone do nauki albo sparaliżowany pacjent po wylewie? Interesująca nas opowieść zaczyna się od tego pytania, a biologia podąża jej śladem. Aby zrozumieć samych siebie, potrzebujemy obu światów. W innym przypadku grozi nam błąd biologizmu – przekonania, że zachowaniami ludzi rządzi mózg. Pomijając niezliczone spory na temat różnych koncepcji wzajemnych relacji między umysłem a mózgiem, możemy sformułować prosty cel: chcemy posługiwać się naszym mózgiem; nie chcemy, aby to mózg posługiwał się nami.

W dalszej części książki wyjaśnimy sens podanych wyżej dziesięciu zasad. Wszystkie najważniejsze odkrycia w dziedzinie neurobiologii zmierzają w tym samym kierunku. Ludzki mózg jest zdolny do znacznie większych osiągnięć, niż dotąd sądzono. Wbrew dotychczasowym przekonaniom to my sami wyznaczamy mu pewne limity. Na pewno nie są one następstwem jego fizycznych ograniczeń. Na przykład w czasach naszych studiów medycznych natura pamięci stanowiła całkowitą zagadkę. Krążyło wtedy powiedzenie: „Wiemy o pamięci tak mało, jakby mózg był pełen trocin”. Na szczęście pojawiły się metody obrazowania pracy komórek mózgowych. Badacze mogą dzisiaj obserwować, jak pewne obszary mózgu „zapalają się”, co odpowiada reakcjom zachodzącym w neuronach w chwili, gdy badany przypomina sobie pewne rzeczy. Moglibyśmy powiedzieć, że dach sali sportowej (wspomnianej na początku tego rozdziału) jest dzisiaj zrobiony ze szkła.

Pamięć jednak nadal pozostaje zagadką. Nie pozostawia w komórkach mózgu żadnych fizycznych śladów i tak naprawdę nikt nie wie, w jaki sposób przechowywane są nasze wspomnienia. Mimo to nie powinniśmy przyjmować, że istnieją jakieś ograniczenia dotyczące naszej zdolności do zapamiętywania. Pewna młoda dziewczyna, matematyczny talent z Indii, pokazała, że potrafi pomnożyć w pamięci dwie liczby, obie złożone z trzydziestu dwu cyfr. W ciągu kilku sekund po ich usłyszeniu podała odpowiedź złożoną z sześćdziesięciu czterech cyfr. Większość z nas zwykle potrafi zapamiętać jedynie sześć albo siedem cyfr naraz. Jak zatem powinny wyglądać nasze oczekiwania dotyczące normalnej zdolności zapamiętywania? Czy powinniśmy odnosić się do zdolności osób przeciętnychczy wyjątkowych? Zamiast mówić, że wspomniana dziewczyna z Indii ma lepsze geny albo specjalny talent matematyczny, możemy zadać inne pytanie: czy próbowaliśmy ćwiczyć swój mózg w taki sposób, aby rozwinąć w nim niezwykłe zdolności zapamiętywania? Istnieją kursy, na których można opanować taką umiejętność. Ich uczestnicy potrafią potem dokonywać takich wyczynów, jak recytowanie Biblii z pamięci i nie potrzebują do tego innych genów ani talentów niż te, z jakimi się urodzili. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób odnosimy się do swojego mózgu. Stawiając mu wyższe wymagania, wkraczamy w fazę większych osiągnięć.

Ludzki mózg ma pewną niezwykłą cechę: może zrobić jedynie to, co sądzi, że potrafi zrobić. Kiedy mówimy: „moja pamięć już nie jest taka jak kiedyś” albo: „wszystko mi dziś wylatuje z głowy”, w rzeczywistości ćwiczymy swój mózg w taki sposób, aby dostosował się do naszych obniżonych oczekiwań. Z kolei niskie wymagania oznaczają słabe rezultaty. Pierwsza zasada supermózgu mówi, że mózg zawsze podsłuchuje nasze myśli i przysłuchując się im, uczy się. Jeśli wpajamy mu przekonanie o istnieniu ograniczeń – stanie się ograniczony. A przecież możemy postępować inaczej. Co będzie, jeśli nauczysz swój mózg, że jego możliwości nie mają granic?

Wyobraźmy sobie mózg jako coś w rodzaju koncertowego fortepianu Steinway. Wszystkie klawisze są na miejscu, gotowe na dotknięcie palców grającego. Instrument pozostaje zasadniczo taki sam, niezależnie od tego, czy zasiądzie za nim początkujący muzyk czy światowej klasy wirtuoz, ktoś w rodzaju Vladimira Horowitza czy Artura Rubinsteina. Jednak muzyka, jaka z niego popłynie, będzie zasadniczo inna. Początkujący pianista wykorzystuje mniej niż jeden procent możliwości instrumentu, wirtuoz wykorzystuje je do maksimum.

Gdyby na świecie nie było wirtuozów, nikt nawet by się nie domyślił, jak wspaniałe możliwości kryje w sobie fortepian Steinway. Podobnie jest z możliwościami ludzkiego mózgu. Na szczęście, dzięki kolejnym badaniom, odkrywamy zdumiewające przykłady jego niezmierzonych możliwości. Osiągnięcia takich zadziwiających jednostek można dziś analizować przy pomocy komputerowych metod neuroobrazowania, dzięki czemu ich zdolności stają się jeszcze bardziej zdumiewające i tajemnicze.

Można tu przywołać postać Magnusa Carlsena, norweskiego młodego geniusza w grze w szachy. Carlsen osiągnął najwyższy szczebel szachowego wtajemniczenia, tytuł arcymistrza, w wieku trzynastu lat. Był trzecim najmłodszym arcymistrzem w dziejach. Mniej więcej w tym samym okresie zmusił Garry’ego Kasparowa, byłego mistrza świata w szachach, do remisu w grze błyskawicznej. „Byłem zdenerwowany i onieśmielony” – wspominał Carlsen – „inaczej bym go pokonał”. Aby grać na tym poziomie, arcymistrz musi odruchowo i natychmiast przywoływać z pamięci tysiące zapisów partii szachowych. Wiemy, że mózg nie jest wypełniony trocinami, ale w jaki sposób ktoś może przywoływać z pamięci tak ogromną ilość indywidualnych posunięć – sięgającą wielu milionów możliwości – jest całkowitą zagadką. Podczas telewizyjnego pokazu swoich umiejętności młody Carlsen, który ma obecnie dwadzieścia jeden lat, rozegrał błyskawiczną partię z dziesięcioma przeciwnikami jednocześnie, stojąc odwrócony plecami do każdej szachownicy. Innymi słowy, musiał zachować w pamięci obraz dziesięciu różnych szachownic. Na każdej znajdowały się trzydzieści dwie figury, a jednocześnie zegar dawał mu jedynie kilka sekund na wykonanie kolejnego ruchu. Osiągnięcia Carlsena wyznaczają granice możliwości ludzkiej pamięci, czy może jedynie niewielkiego jej fragmentu? Przeciętna osoba nie jest w stanie wyobrazić sobie, że mogłaby mieć taką pamięć. Carlsen wcale nie nadweręża swojego mózgu. Mówi, że to, co robi, wydaje mu się całkowicie naturalne.

Wierzymy, że każde niezwykłe osiągnięcie ludzkiego umysłu stanowi drogowskaz dla pozostałych. Nie będziemy wiedzieli, czego nasz mózg potrafi dokonać, dopóki nie poddamy próbie jego możliwości, a następnie nie spróbujemy ich przekroczyć. Niezależnie od tego, jak bardzo nieefektywnie wykorzystujemy mózg, jedna rzecz jest pewna: to on stanowi wrota do naszej przyszłości. Sukces w życiu zależy od niego z jednej prostej przyczyny: całe doświadczenie dociera do nas za jego pośrednictwem.

Chcemy, aby książka Twój Supermózg miała możliwie jak najbardziej praktyczny charakter, ponieważ staraliśmy się w niej rozwiązać problemy, które są bardzo trudne, a nawet wydają się nie do przezwyciężenia dla „podstawowego mózgu”. Dlatego każdy rozdział będzie kończył się sekcją „Rozwiązań Supermózgu”, zawierającą szereg innowacyjnych wskazówek, jak poradzić sobie z trudnościami i wyzwaniami, z którymi najczęściej mamy do czynienia w życiu.

ROZWIEWAMY PIĘĆ MITÓW

Odnosząc się w nowy sposób do swojego mózgu, możemy zmienić rzeczywistość. Kolejne odkrycia neurobiologii coraz bardziej potwierdzają przypuszczenie, że mózg ma ukryte możliwości. Przetwarza nieobrobioną materię życia, kierując się naszymi pragnieniami i wyobrażeniami. Świat fizyczny nie może oprzeć się działaniu tej siły. Abyśmy jednak mogli wyzwolić jej ukryte możliwości, musimy zmienić dawne przekonania. Nasz mózg nie jest w stanie zrobić niczego, co uważa za niewykonalne.

Szczególnie ograniczającą rolę w procesie zmiany odgrywa pięć popularnych mitów. Wszystkie uznawano niegdyś za niezaprzeczalne fakty, i to nawet jeszcze nie tak dawno – dziesięć, dwadzieścia lat temu.

Uszkodzony mózg nie potrafi sam siebie uzdrowić

Obecnie wiemy, że, wbrew temu, co sądzono w przeszłości, mózg dysponuje zdumiewającą siłą samouzdrawiania.

Nie można zmienić pewnych trwałych połączeń w mózgu

Tak naprawdę granica między trwałymi a zmiennymi połączeniami zmienia się nieustannie, od chwili narodzin po kres życia zachowujemy niesłabnącą zdolność do tworzenia nowych połączeń między neuronami.

Proces starzenia się mózgu jest nieuchronny i nieodwracalny

Aby zakwestionować to przestarzałe przekonanie, badacze stale opracowują nowe metody pozwalające zachować młodość mózgu i jego intelektualną żywotność.

Mózg traci każdego dnia miliony komórek nerwowych, a raz utraconych komórek nie można zastąpić nowymi

W rzeczywistości w mózgu znajdują się komórki macierzyste, które mogą przekształcać się w nowe komórki mózgowe w ciągu całego naszego życia. Zagadnienie tracenia i odzyskiwania komórek jest dość złożone. Większość najnowszych odkryć przynosi pokrzepiającą wiadomość dla każdego, kto obawia się utraty zdolności umysłowych wraz z wiekiem.

Pierwotne reakcje emocjonalne (lęk, gniew, zazdrość, agresja) dominują nad wyższymi funkcjami mózgu

Nasz mózg zachowuje genetyczną pamięć ewolucji poprzez tysiące pokoleń i nadal towarzyszą nam starsze partie mózgu, stanowiące źródło pierwotnych, często negatywnych impulsów, takich jak lęk czy gniew. Mózg jednak nieustannie ewoluuje i w trakcie tego procesu uzyskaliśmy zdolność opanowywania, dzięki wolnej woli i świadomie podejmowanym decyzjom, impulsów płynących ze starszych części mózgu. Dzięki nowym odkryciom w psychologii uczymy się w taki sposób wykorzystywać naszą wolną wolę, aby sprzyjać osiąganiu szczęścia i przezwyciężać negatywne impulsy.

Możliwość podważenia tych pięciu mitów to dobra wiadomość. Niegdyś uważano, że mózg jest organem niezmiennym, działającym mechanicznie i stale tracącym swoje możliwości. Obecnie okazuje się, że fakty są zupełnie inne. W każdej chwili aktywnie tworzymy rzeczywistość i jeśli ten proces zachowa swój dynamiczny charakter, nasz mózg będzie w stanie za nim nadążać mimo upływu lat.

Zajmijmy się teraz szczegółowym omówieniem wspomnianych pięciu mitów w odniesieniu do naszych własnych doświadczeń i oczekiwań.

Mit 1. Uszkodzony mózg nie potrafi sam siebie uzdrowić

Uszkodzenie mózgu w wyniku obrażeń, np. spowodowanych wypadkiem samochodowym albo w następstwie udaru, prowadzi do utraty komórek nerwowych oraz ich wzajemnych połączeń (synaps). Dość długo uważano, że uszkodzenie mózgu oznacza dla ofiary konieczność posługiwania się jedynie nienaruszoną częścią komórek nerwowych mózgu. Jednak w ciągu minionego dwudziestolecia dokonano ważnego odkrycia, które zostało dodatkowo potwierdzone w niezliczonych badaniach. Kiedy w następstwie wypadku albo urazu dochodzi do zniszczenia neuronów i synaps, sąsiednie neurony starają się odtworzyć brakujące powiązania, dzięki czemu skutecznie odbudowują zniszczone sieci połączeń neuronalnych.

Sąsiednie neurony nasilają swoją aktywność i zachodzi w nich proces „kompensacyjnej regeneracji” głównych wypustek (aksonów) oraz licznych nitkowatych odgałęzień (dendrytów). Te nowe wypustki odtwarzają zerwane połączenia w złożonych sieciach neuronowych, do których należy każda komórka mózgu.

Co ciekawe, dawniej badacze uznali, że komórki mózgowe nie posiadają zdolności, którą zaobserwowano u wszystkich innych komórek nerwowych. Już pod koniec XVIII wieku uczeni odkryli, że neurony należące do obwodowego układu nerwowego (nerwy biegnące przez całe ciało poza mózgiem i rdzeniem kręgowym) potrafią się regenerować. W 1776 roku szkocki anatom William Cumberland Cruikshank wyciął z szyi psa nieco ponad centymetrowy fragment nerwu błędnego (vagus). Nerw błędny biegnie w stronę mózgu wzdłuż głównej tętnicy szyjnej i bierze udział w regulowaniu niektórych ważnych funkcji organizmu – rytmu bicia serca, wydzielania potu, ruchów mięśni uczestniczących w powstawaniu mowy – oraz otwiera krtań w procesie oddychania. Jeśli przetniemy obie gałęzie tego nerwu, nastąpi śmierć organizmu. Cruikshank przeciął tylko jedną z nich, po czym zaobserwował, że przerwa, jaką stworzył, wkrótce wypełniła się nową tkanką nerwową. Ale kiedy przedstawił wyniki swoich badań w odczycie dla Royal Society, spotkał się ze sceptycznymi reakcjami kolegów i jego tekst został opublikowany dopiero kilkadziesiąt lat później.

Jednak w chwili, kiedy się ukazał, istniały już inne świadectwa potwierdzające, że nerwy obwodowe, takie jak nerw błędny w razie przecięcia potrafią się regenerować (sami możemy zaobserwować to zjawisko, gdy w wyniku głębokiego skaleczenia stracimy czucie w palcu; po pewnym czasie czucie wraca). Przez stulecia ludzie byli jednak przekonani, że nerwy ośrodkowego układu nerwowego (mózg i rdzeń kręgowy) nie posiadają takiej zdolności.

To prawda, że ośrodkowy układ nerwowy nie potrafi regenerować się z taką samą szybkością i żywotnością, jak obwodowy. Jednak dzięki zjawisku neuroplastyczności mózg potrafi odtworzyć sieć połączeń utraconych w następstwie wypadku. Ta zdolność do odtwarzania połączeń stanowi funkcjonalną definicję neuroplastyczności, zjawiska skupiającego w tej chwili szczególną uwagę badaczy. Przedrostek „neuro” pochodzi od słowa „neuron”, podczas gdy termin „plastyczność” odnosi się do zdolności podlegania zmianom. Zgodnie z dawną teorią funkcjonowania mózgu proces tworzenia sieci neuronowych zachodzi u noworodków jako naturalny element ich rozwoju, po czym ustaje i mózg nie zmienia układu istniejących połączeń (co przypominałoby sieć kabli w jakimś urządzeniu elektrycznym). Obecnie postrzegamy wypustki komórek nerwowych mózgu jako długie, nitkowate połączenia, które nieustannie zmieniają swój układ w odpowiedzi na nasze doświadczenia, proces uczenia się oraz zachodzące obrażenia. Leczenie uszkodzeń oraz ewolucja są ze sobą ściśle powiązane.

Rys. 1. Neurony i synapsy.

Komórki nerwowe (neurony) stanowią prawdziwy cud natury, biorąc pod uwagę ich zdolność do tworzenia obrazu zewnętrznego świata. Łączą się ze sobą, tworząc rozległe i skomplikowane sieci neuronalne. W naszym mózgu znajduje się ponad 100 miliardów neuronów i niemal bilion synaps.

Z neuronów wystają nitkowane wypustki, znane jako aksony i dendryty, przekazujące impulsy chemiczne i elektryczne w synapsach. Jedna komórka może mieć wiele dendrytów odbierających informacje od innych komórek nerwowych, ale posiada tylko jeden akson, który ma czasem ponad metr długości. W mózgu osoby dorosłej znajduje się ponad 160 934 tysięcy km aksonów i niezliczone dendryty – gdyby połączyć je ze sobą, owinęłyby Ziemię ponad czterokrotnie.

Twój mózg kształtuje na nowo istniejące w nim połączenia nawet w chwili, gdy to czytasz. Aby zapoczątkować ten proces, nie potrzeba zdarzenia w rodzaju wypadku – wystarczy samo życie. W dodatku możemy sami rozwijać zdolność do neuroplastyczności, pozwalając sobie na nowe doświadczenia. Jeszcze lepszym sposobem jest świadome podejmowanie nauki nowych umiejętności. Jeśli przy tym nie brakuje nam pasji i entuzjazmu, tym lepiej. Czasem wystarczy podarować osobie w podeszłym wieku zwierzę, którym mogłaby się opiekować, aby pobudzić w niej ochotę do życia. Niezależnie jednak od roli, jaką odgrywa fakt, że mózg odbiera nowe bodźce, musimy zawsze pamiętać, że neurony są jedynie „sługami”. Lancet badacza może odsłonić zmiany w zakresie tworzenia się nowych wypustek nerwowych i procesów genetycznych, ale tym, co naprawdę stanowi motywację osoby w podeszłym wieku, jest poczucie nowego celu w życiu i znalezienie nowego obiektu miłości.

Neuroplastyczność to coś więcej niż teza o dominacji umysłu nad materią. To umysł, który staje się materią w chwili, gdy twoje myśli przyczyniają się do powstania nowych połączeń między neuronami. Badacze, którzy posługiwali się terminem „neuroplastyczność”, początkowo narażali się na szyderstwo. Niemniej wiele nowych pojęć, które za kilkadziesiąt lat przypuszczalnie będą należały do naukowego kanonu, dziś traktowanych jest jako pozbawione znaczenia i nieużyteczne. Koncepcja neuroplastyczności, mimo trudnych początków, obecnie budzi ogromne zainteresowanie naukowców.

Przekonanie, że umysł może dysponować taką władzą nad materią, w latach osiemdziesiątych odegrało istotną rolę w rozwoju obu autorów tej książki. Deepak skupiał się na duchowej stronie związku pomiędzy ciałem a umysłem, propagując medytację oraz medycynę alternatywną. Źródło inspiracji znalazł w pewnej maksymie, na którą natknął się dość wcześnie w swojej karierze: „Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak wyglądały twoje myśli w przeszłości, popatrz na to, jak dziś wygląda twoje ciało. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak będzie wyglądało twoje ciało w przyszłości, popatrz na swoje dzisiejsze myśli”.

W przypadku Rudy’ego przełomowe odkrycie pojawiło się w okresie studiów medycznych na Harwardzie, gdzie pracował nad dyplomem z neurobiologii. Prowadząc badania w bostońskim szpitalu dziecięcym, starał się wyizolować gen odpowiedzialny za wytwarzanie głównej toksyny występującej w mózgu osoby cierpiącej na chorobę Alzheimera – beta-amyloidu, która gromadzi się w mózgu i towarzyszy procesowi tracenia przez neurony zdolności właściwego funkcjonowania, co prowadzi do ich stopniowego obumierania. Rudy starał się wtedy przeczytać wszystkie teksty naukowe poświęcone związkom tej trującej substancji z Alzheimerem. W tej chorobie przybiera ona postać beta-amyloidu. Natomiast w przypadłościach związanych z tzw. chorobą wściekłych krów – postać prionów.

Pewnego dnia Rudy czytał artykuł mówiący o tym, że mózg pacjenta cierpiącego na chorobę Alzheimera radził sobie z nagromadzeniem beta-amyloidu, starając się zmienić sposób funkcjonowania części dotkniętej chorobą – hipokampu odpowiadającego za pamięć krótkotrwałą – która znajduje się w płacie skroniowym, czyli na wysokości skroni.

Odkrycie, że mózg może starać się znaleźć sposób obejścia nieodwracalnych zniszczeń, zmieniło zupełnie sposób, w jaki Rudy postrzegał mechanizm choroby, nad którym pracował godzinami w przytulnym laboratorium wielkości niedużej spiżarni, na czwartym piętrze szpitala. W latach 1985–1988 skupiał się na wyizolowaniu genu odpowiedzialnego za nadmierne gromadzenie się beta-amyloidu w mózgu pacjenta cierpiącego na chorobę Alzheimera. Współpracował wtedy ze swoją koleżanką Rachel Neve, a w tle rozlegały się dźwięki muzyki, najczęściej Keitha Jarretta (swoją drogą – przypuszczalnie najlepszego pianisty jazzowego w dziejach).

Rudy uwielbiał nagrania z koncertów Jarretta, zwłaszcza ze względu na jego błyskotliwe improwizacje. Muzyk stworzył na ich określenie własne słowo extemporise; innymi słowy powstawały one naprawdę na gorąco, były całkowicie spontaniczne. Rudy pomyślał, że Jarrett wyraża w swojej muzyce to, w jaki sposób nasz mózg działa na co dzień – twórczo odpowiada na docierające do niego sygnały, odwołując się do wcześniejszych doświadczeń całego życia. Oto mądrość, która odnawia się w każdej chwili. Pamięć odnajduje nowe życie. Można śmiało powiedzieć, że muzą Rudy’ego w okresie, gdy odkrył pierwszy gen odpowiedzialny za chorobę Alzheimera – APP (amyloid prekursor protein), był właśnie Keith Jarrett.

W tych okolicznościach w 1986 roku Rudy natrafił na tekst, który dawał cierpiącym na chorobę Alzheimera pewną nadzieję, związaną z regeneracją komórek mózgowych. Tego dnia było wyjątkowo zimno, nawet jak na zimę w Bostonie, i Rudy siedział wśród otwartych regałów na trzecim piętrze biblioteki Harvard Medical School, wdychając dobrze sobie znany zapach zakurzonego papieru – po niektóre z tych tekstów nikt nie sięgał przez dziesięciolecia.

Wśród nowych artykułów na temat omawianej choroby znajdowała się publikacja autorstwa Jima Geddesa i jego współpracowników, zamieszczona w czasopiśmie „Science” pod intrygującym tytułem Plastyczność obwodów hipokampu w chorobie Alzheimera. Rudy szybko przejrzał tekst i pomknął do automatu, żeby rozmienić pieniądze na garść dziesięciocentówek niezbędną do obsługi kserokopiarki (luksus skomputeryzowanych czasopism naukowych należał wciąż do przyszłości). Kiedy oboje z Rachel uważnie i ze zdumieniem przeczytali artykuł, mogli wreszcie zawołać: „rewelacja!”. W ten sposób w ich życiu pojawiło się pojęcie mózgu, który potrafi leczyć sam siebie.

Istotę tych przełomowych badań można ująć następująco. W chorobie Alzheimera jednym z pierwszych objawów jest utrata pamięci krótkoterminowej. W mózgu dochodzi dosłownie do odcięcia neuronowych wypustek, które odgrywają kluczową rolę w procesie magazynowania informacji sensorycznych w pamięci (przypomina się eksperyment Cruikshanka). Mówiąc dokładniej, w mózgu znajduje się niewielki kłębek komórek nerwowych, zwany korą śródwęchową, który spełnia rolę stacji przekaźnikowej dla wszystkich informacji napływających od zmysłów i przesyłające je następnie do hipokampu, gdzie są przechowywane w pamięci krótkoterminowej (jeśli pamiętacie, że koleżanka, z którą pracował Rudy, miała na imię Rachel, to znaczy, że wasz hipokamp wykonał swoje zadanie). Nazwa hipokamp pochodzi od łacińskiej nazwy konika morskiego, którego organ ten przypomina swoim kształtem. Jeśli zrobimy dwie litery C za pomocą kciuka i palca wskazującego, a następnie spleciemy je w tej samej płaszczyźnie, uzyskamy mniej więcej jego kształt.

Powiedzmy, że wróciliśmy do domu z zakupów i chcemy opowiedzieć przyjaciółce, że widzieliśmy na wystawie czerwone buty, które będą idealnie do niej pasować. Obraz tych butów po przejściu przez korę śródwęchową jest przekazywany dalej za pośrednictwem neuronowych wypustek przechodzących przez subiculum do zakrętu zębatego hipokampu (droga przeszywająca). Dochodzimy do wyjaśnienia fizjologicznej przyczyny tego, że niektórzy pacjenci z chorobą Alzheimera nie będą potrafili przypomnieć sobie tych butów. Właśnie w miejscu, gdzie droga przeszywająca przechodzi przez hipokamp, u osób cierpiących na to schorzenie zwykle występuje nadmierne stężenie toksycznego beta-amyloidu, który blokuje przekaz informacji sensorycznych. W dodatku końcówki nerwowe zaczynają w tym samym regionie kurczyć się i zanikać, co praktycznie prowadzi do przerwania drogi.

Komórki nerwowe w korze śródwęchowej, które powinny wypuszczać te zakończenia nerwowe, wkrótce umierają, ponieważ ich funkcjonowanie jest uzależnione od protein podtrzymujących ich życie. Ostatecznie chory traci pamięć krótkoterminową i zdolność uczenia się; pojawia się demencja. Rezultat jest przerażający. Jak głosi pewne powiedzenie: „Nie wiesz, że masz Alzheimera, jeśli zapomniałeś, gdzie położyłeś kluczyki do samochodu. Wiesz, że masz Alzheimera, kiedy nie pamiętasz, do czego one służą”.

W swoim przełomowym studium Geddes i jego współpracownicy pokazali, że w obszarze, w którym dochodzi do intensywnej destrukcji połączeń neuronowych, dzieje się coś przypominającego cud. Sąsiednie neurony zaczynają tworzyć nowe wypustki, aby podjąć funkcje zniszczonych. To postać neuroplastyczności zwana regeneracją kompensacyjną. W ten sposób Rudy po raz pierwszy zetknął się z jedną z najbardziej niezwykłych właściwości mózgu. Zupełnie jakby ktoś zerwał z krzaka różę, na co sąsiedni krzak wręczyłby tamtemu nowy kwiat.

Rudy nagle poczuł głębokie uznanie dla niezwykłej siły i odporności ludzkiego mózgu. Pomyślał, że nigdy nie należy spisywać go na straty. Dzięki odkryciu neuroplastyczności mózg zaczął być uważany za organ cechujący się niezwykłą umiejętnością adaptacji i zdumiewającą siłą regeneracji. Pojawiła się nadzieja, że nawet w przypadku mózgu zniszczonego przez chorobę Alzheimera, jeśli rozpoznamy ją wystarczająco wcześnie, będzie można uruchomić mechanizm neuroplastyczności. To jedna z najbardziej obiecujących dziedzin przyszłych badań.

Mit 2. Nie można zmienić pewnych trwałych połączeń w mózgu

Medycyna już znacznie wcześniej (zanim udało się przekonująco wykazać istnienie zjawiska neuroplastyczności komórek mózgowych) mogła czerpać inspirację ze spostrzeżenia szwajcarskiego filozofa Jeana-Jacques’a Rousseau. W połowie XVIII wieku twierdził on, że natura nie jest czymś niezmiennym, przypominającym maszynę, ale jest ożywiona i dynamiczna. Rousseau wysunął nawet pogląd, że ludzki mózg nieustająco reorganizuje się w odpowiedzi na doświadczenie. Wynikało stąd, że ludzie powinni uprawiać ćwiczenia umysłowe, tak samo, jak uprawiają ćwiczenia fizyczne. Niezależnie od intencji i celów filozofa, przypuszczalnie było to pierwsze sformułowanie tezy, że nasz mózg jest elastyczny i plastyczny, potrafi adaptować się do zmian zachodzących w środowisku.

Znacznie później, w połowie XX wieku, amerykański psycholog Karl Lashley przedstawił dowody na istnienie tego zjawiska. Próbował uczyć szczury poszukiwania pożywienia w labiryncie, po czym stopniowo usuwał im znaczną część kory mózgowej, żeby sprawdzić, w którym momencie zapomną to, czego się nauczyły. Biorąc pod uwagę delikatność tkanki mózgowej i to, jak bardzo zwierzęta, takie jak szczury, są uzależnione od funkcjonowania mózgu, zakładał, że usunięcie nawet małej części kory czołowej doprowadzi do poważnej utraty pamięci.

Jednak Lashley ze zdumieniem odkrył, że może usnąć nawet 90 procent kory mózgowej szczura, a zwierzę nadal skutecznie będzie się poruszać w labiryncie. Jak się okazało, ucząc się drogi, szczury tworzą wiele różnych rodzajów nadmiarowych połączeń synaptycznych w oparciu o informacje dochodzące ze wszystkich zmysłów. Wiele różnych części mózgu współpracuje ze sobą, dzięki czemu powstają różnorodne, nakładające się na siebie skojarzenia sensoryczne. Innymi słowy, szczury nie tylko widziały drogę do pożywienia w labiryncie, ale także uczyły się jej za pomocą zmysłu powonienia i czucia. Kiedy usuwano im fragmenty kory mózgowej, mózg tworzył nowe aksony i synapsy, aby wykorzystać informacje z różnych zmysłów, posługując się zachowanymi skojarzeniami, nawet tymi najdrobniejszymi.

Uzyskaliśmy w ten sposób pierwszą ważną wskazówkę świadczącą o tym, że ideę istnienia w mózgu trwałych, „wdrukowanych” połączeń należy traktować ze sceptycyzmem. W mózgu istnieją sieci połączeń, ale nie ma kabli. Te połączenia tworzy żywa tkanka. Co ważniejsze, sieci neuronalne stale zmieniają swoją postać pod wpływem naszych myśli, wspomnień, pragnień i doświadczeń. Deepak doskonale pamiętał kontrowersyjny artykuł z czasopisma medycznego z 1980 roku, nieco żartobliwie zatytułowany: Czy mózg jest naprawdę niezbędny?. Tekst odwoływał się do badań brytyjskiego neurologa Johna Lorbera, który badał ofiary zaburzenia rozwoju mózgu znanego jako wodogłowie (hydrocefalia), polegającego na gromadzeniu się w czaszce nadmiernej ilości płynu mózgowego. Ciśnienie tego płynu hamuje następnie rozwój komórek mózgowych. Wodogłowie może prowadzić do ociężałości umysłowej oraz innych poważnych uszkodzeń, a nawet śmierci.