Tunel Ego. Naukowe badanie umysłu a mit świadomego „ja”. Wydanie drugie poprawione - Thomas Metzinger - ebook
lub
Opis

 

CZY MOŻNA DOŚWIADCZAĆ ŻYCIA W WIELU ŚWIATACH NARAZ?

CZY MASZYNY MOGĄ POSIADAĆ SZTUCZNĄ ŚWIADOMOŚĆ?

W JAKI SPOSÓB DZIAŁA EMPATIA I POZNANIE SPOŁECZNE?

Thomas Metzinger przedstawia oryginalną koncepcję świadomości i osoby, stworzoną na podstawie współczesnych wyników badań prowadzonych często przy jego udziale w wielu dziedzinach – od psychologii i neuronauk po sztuczną inteligencję. Odwołuje się zarówno do codziennych doświadczeń dostępnych każdemu, jak i do odmiennych stanów świadomości generowanych farmakologicznie oraz powstających w kontakcie z nowoczesną technologią. Metzinger kładzie szczególny nacisk na etyczne aspekty stanów świadomości.

„Problem jedności świata jest tak prosty, że łatwo go przeoczyć: aby świat nam się objawił, musi to być przede wszystkim jeden świat. Dla większości z nas jest oczywiste, że przeżywamy świadome życie w jednej rzeczywistości i że świat, w którym budzimy się każdego dnia, to ten sam świat, w którym budziliśmy się dzień wcześniej. Nasz tunel to jeden tunel; nie ma w nim zaułków, przecznic czy tras alternatywnych. Jedynie ludzie cierpiący na zaburzenia psychiczne lub ci, którzy eksperymentowali z dużymi dawkami halucynogenów, są w stanie wyobrazić sobie, co to znaczy żyć w więcej niż jednym tunelu naraz. Jedność świadomości należy do największych osiągnięć mózgu”.

Fragment książki

Tunel ego

Seria W POSZUKIWANIU IDEI XXI WIEKU prezentuje najnowsze publikacje z dziedziny filozofii, nauk społecznych, etyki i neurobiologii, które nie są znane polskiemu czytelnikowi. Stanowią one odbicie najaktualniejszych tendencji intelektualnych we współczesnej humanistyce, naukach przyrodniczych oraz studiach interdyscyplinarnych.

W ramach serii dotychczas ukazały się:

Michael Ruse, Ateizm. Co każdy powinien wiedzieć?

Martin L. Kringelbach, Ośrodek przyjemności. Zaufaj swoim instynktom

Chad Meister. Wprowadzenie do filozofii religii

Henry Jenkins. Sam Ford. Joshua Green. Rozprzestrzenialne media. Jak powstają wartości i znaczenia w usieciowionej kulturze

Victor J. Stenger. Bóg. Błędna hipoteza. Jak nauka wykazuje. że Bóg nie istnieje

Wkrótce ukażą się:

John Hick. Nowe pogranicze religii i nauki

J.L. Schellenberg. Religia ewolucyjna

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 542


Wstęp

W książce tej będę starał się przekonać was, że coś takiego jak jaźń nieistnieje. Przeciwnie do tego, co sądzi większość ludzi, nikt nigdy nie był jaźnią ani nie miał jaźni. I nie chodzi tylko o to, że współczesna filozofia umysłu i neurobiologia kognitywna miałyby obalić mit jaźni. Obecnie staje się jasne, że nigdy nie rozwiążemy filozoficznej zagadki świadomości – tego, w jaki sposób powstaje ona w mózgu, który jest czysto fizycznym obiektem – jeśli nie pogodzimy się z prostą tezą mówiącą, że według naszej najlepszej wiedzy nie istnieje nic takiego, żadna niepodzielna istota, która jest nami: ani w mózgu, ani w jakiejś metafizycznej rzeczywistości poza naszym światem. Czym zatem, gdy mówimy o doświadczeniach świadomych jako o zjawiskach subiektywnych, jest istota, która ma te doświadczenia?

Na drodze poszukiwań wewnętrznej natury człowieka jest jeszcze wiele innych nie mniej ważnych tematów – nowe ekscytujące teorie dotyczące emocji, empatii, snów, racjonalności, najnowsze odkrycia w kwestii wolnej woli i świadomej kontroli naszych działań, a nawet problematyka świadomości maszyn. Wszystkie one są wartościowymi elementami na drodze do naszego lepszego zrozumienia siebie. Wiele z nich poruszę w tej książce. Jednak to, czego nam obecnie brakuje, to szerszy obraz – ogólniejsza teoria, według której moglibyśmy pracować. Nowe nauki poświęcone umysłowi wygenerowały zalew istotnych danych, ale nie wypracowały modelu, który pozwoliłby je ze sobą powiązać, choćby w podstawowy sposób. Istnieje jedno centralne pytanie, z którym musimy skonfrontować się wprost: czemu zawsze istnieje ktoś mający te doświadczenia? Kto odczuwa wasze odczucia i śni wasze sny? Kim jest agent, który działa, gdy działacie, i kim jest istota, która myśli wasze myśli? Czemu wasz świadomy świat to wasz świadomy świat?

Oto istota zagadki. Jeżeli zależy nam nie tylko na podstawowych elementach, ale i na jednolitej całości, to te pytania są kluczowe. Tej zagadce poświęcona jest nowa, prowokacyjna, być może nawet szokująca historia. To historia o Tunelu Ego.

Mimo że człowiek, który opowie wam tę historię, jest filozofem, to przez wiele lat blisko współpracował on z neurobiologami, kognitywistami i badaczami sztucznej inteligencji. W przeciwieństwie do wielu moich kolegów filozofów sądzę, że dane empiryczne mają często bezpośrednie znaczenie dla kwestii filozoficznych i że były one zbyt długo ignorowane przez znaczącą część filozofii akademickiej. Najlepsi myśliciele zajmujący się tą dziedziną to bez wątpienia filozofowie analityczni wywodzący się z tradycji Gottloba Fregego i Ludwiga Wittgensteina; w ciągu ostatnich 50 lat największy wkład w tę dziedzinę wnieśli analityczni filozofowie umysłu. Jednakże zbyt długo zaniedbywano drugi aspekt – fenomenologię, dokładny i drobiazgowy opis doświadczenia wewnętrznego. W szczególności odmienne stany świadomości (takie jak medytacja, świadome śnienie czyeksterioryzacja), a także zaburzenia psychiatryczne (takie jak schizofrenia czy syndrom Cotarda – dotknięci nim pacjenci mogą wprost uznawać, że nie istnieją) nie powinny stanowić filozoficznego tabu. Wręcz przeciwnie: jeżeli bardziej skupimy się na bogactwie i głębi świadomych doświadczeń, jeżeli bez obaw będziemy traktować świadomość poważnie, ze wszystkimi jej subtelnymi wariacjami i przypadkami granicznymi – to może da nam to szansę uzyskać wgląd pojęciowy, którego właśnie brakuje nam do nakreślenia szerszego obrazu.

W kolejnych rozdziałach poprowadzę was przez trwającą właśnie Rewolucję Świadomości. Rozdziały pierwszy i drugi przedstawiają podstawowe założenia badań nad świadomością i wewnętrzny obraz Tunelu Ego. Rozdział trzeci poświęcony jest doświadczeniu eksterioryzacji, ciałom wirtualnym oraz kończynom fantomowym. Rozdział czwarty dotyczy poczucia własności, działania i wolnej woli. Z kolei rozdział piąty mówi o snach (w tym snach świadomych), rozdział szósty o empatii i neuronach lustrzanych, a rozdział siódmy o sztucznej świadomości i możliwości istnienia postbiotycznego Tunelu Ego. Wszystkie te rozważania pozwolą nam na dokładniejsze poznanie Tunelu Ego. Dwa ostatnie rozdziały podejmują problem jednych z wielu konsekwencji nowych odkryć naukowych dotyczących natury świadomego umysłu/mózgu. Mowa w nich o wyzwaniach etycznych, jakie stawiają przed człowiekiem te odkrycia, oraz o zmianach społecznych i kulturowych, jakie mogą one wywołać (i to szybciej, niż moglibyśmy sądzić) ze względu na naturalistyczny zwrot w postrzeganiu ludzkości. Książkę kończę argumentami za tym, że ostatecznie będziemy potrzebować nowej „etyki świadomości”. Jeśli sformułujemy kompleksową teorię świadomości i wypracujemy jeszcze bardziej wyszukane środki do zmiany subiektywnych doświadczeń, będziemy musieli dobrze zastanowić się nad tym, czym są dobre stany świadomości. Pilnie potrzebujemy nowych, przekonujących odpowiedzi na następujące pytania: Jakie stany świadomości mają mieć naszedzieci? Które ze stanów świadomości chcemy wspierać, a których mielibyśmy z powodów etycznych zabraniać? Jakie stany świadomości możemy przypisać zwierzętom albo maszynom? Rzecz jasna nie jestem w stanie dać ostatecznych odpowiedzi na te pytania; celem ostatnich rozdziałów jest raczej zwrócenie uwagi na nową, istotną dyscyplinę, jaką jest neuroetyka, i równolegle – poszerzenie naszej perspektywy.

Fenomenalny model jaźni

Zanim przedstawię Tunel Ego, centralną metaforę, która ułatwi nam prowadzenie dalszej dyskusji, proponuję poświęcić chwilę eksperymentowi sugerującemu czysto wrażeniową naturę jaźni. W roku 1998 Matthew Botvinick i Jonathan Cohen, psychiatrzy z Uniwersytetu w Pittsburghu, przeprowadzili klasyczny już dziś eksperyment, w którym zdrowi uczestnicy doświadczyli sztucznej części ciała jako własnej1. Badani obserwowali leżącą przed nimi na biurku gumową rękę, podczas gdy ich własną przesłonięto ekranem. Pozostająca na widoku gumowa ręka oraz przesłonięta rzeczywista ręka badanego były następnie synchronicznie dotykane. Eksperyment ten łatwo odtworzyć: po pewnym czasie (w moim przypadku było to 60 do 90 sekund) wywołuje on słynną iluzję gumowej ręki. Nagle zaczynacie odczuwać gumową rękę jako swoją i doznajecie w niej kolejnych dotknięć. Co więcej, odczuwacie całe „wirtualne ramię” – czyli połączenie pomiędzy ramieniem a fałszywą ręką leżącą przed wami na biurku.

Najciekawszym odczuciem, na które zwróciłem uwagę, gdy poddawałem się temu eksperymentowi, było dziwne wrażenie mrowienia w ramieniu, pojawiające się krótko przed nastąpieniem iluzji – jak gdyby „ramię mojej duszy”, czy też „ramię astralne”, zsunęło się z niewidzialnego ramienia fizycznego prosto w gumową rękę. Oczywiście nie ma czegoś takiego jak duchowe ramię, tak jak najprawdopodobniej nie ma czegoś takiego jak ciało astralne. To coś, co czujecie, doznając iluzji gumowej ręki, ja nazywam treścią automodelu fenomenalnego(AMF) – świadomego całościowego modelu organizmu, który jest aktywowany przez mózg. („Fenomenalny” jest tu i w innych miejscach tej książki używany w sensie filozoficznym, jako taki, który możemy poznać jedynie wrażeniowo, poprzez sposób, w jaki rzeczy nam się zjawiają). Treścią AMF jest ego.

Rysunek 1.Iluzja gumowej ręki. Zdrowy uczestnik eksperymentu odczuwa sztuczną część ciała jako swoją. Badany obserwuje podobiznę ludzkiej ręki, podczas gdy jego własna ręka pozostaje zakryta (szary kwadrat). Sztuczna gumowa ręka oraz ręka zakryta są następnie wielokrotnie synchronicznie głaskane pędzelkiem. Jasne obszary naokoło ręki i ciemny obszar na palcu wskazującym oznaczają odpowiednie wzrokowe i dotykowe pola recepcyjne neuronów kory przedruchowej. Ilustracja po prawej stronie pokazuje iluzję, której ulega badany, gdy dotknięcia odczuwane pokrywają się z widzianymi (obszary ciemne wskazują na wzmożoną aktywność mózgu; stanowiąca iluzję doświadczona fenomenalnie pozycja ręki zaznaczona jest jasnym okręgiem). Wywołana w ten sposób aktywacja neuronów w korze przedruchowej została potwierdzona doświadczalnie (M. Botvinick, J. Cohen, (1998), Rubber Hand ‘Feels’ Touch That Eye See, „Nature”, 391, 756). Ilustracja za zgodą dr. Wanji Wiese, MIND Group, Frankfurt am Main.

Fenomenalnyautomodel2Homo sapiens to prawdopodobnie jeden z najlepszych wynalazków natury. Stanowi on efektywny sposób, w jaki organizm może świadomie pojmować siebie (i innych) jako jedną całość, i umożliwia mu inteligentną, holistyczną interakcję zarówno ze swym wewnętrznym światem, jak i ze środowiskiem zewnętrznym.

Większość zwierząt jest w jakimś stopniu świadoma, ale ich AMF nie jest taki sam jak nasz. Wytworzony w drodze ewolucji typ świadomego modelu jaźni jest specyficzny dla ludzkich mózgów w tym sensie, że dokonując reprezentacji samego procesu reprezentacji, możemy przyłapać się – jak powiedziałby Antonio Damasio – na akcie poznawania. W fenomenologicznym czasie rzeczywistym mentalnie reprezentujemy sobie siebie samych jako systemy reprezentacyjne. Ta zdolność przekształciła nas tak, że możemy być podmiotami myślącymi i czytać myśli. Sprawiła też, że ewolucja biologiczna z impetem przeszła w ewolucję kulturową. Ego to niezwykle użyteczne narzędzie, które pozwoliło nam rozumieć się wzajemnie poprzez empatię i odczytywanie myśli. Wreszcie, pozwalając nam na uzewnętrznienie naszych umysłów poprzez kooperację i kulturę, ego pozwoliło nam na stworzenie złożonych społeczeństw.

Czego możemy nauczyć się z iluzji gumowej ręki? Pierwszą lekcję łatwo zrozumieć: cokolwiek stanowi część waszego automodelu fenomenalnego, cokolwiek jest częścią waszego świadomego ego, uzyskuje poczucie „mojości”, świadomego poczucia własności. Jest doświadczane jako waszeczłonki, waszedoznania dotykowe, wasze odczucia, wasze ciało, waszemyśli. Ale można zapytać: Czy istnieje coś jeszcze, coś ponad subiektywne odczucie własności ciała czy stanów mentalnych, coś, co cechowałoby świadomą jaźń? Czy nie istnieje jakiegoś rodzaju „globalna własność”, głębszy sens tożsamości związany z posiadaniem i kontrolowaniem ciała jako całości? A co z uczuciem identyfikacji z tym ciałem? Czy tym głębokim poczuciem tożsamości też dałoby się manipulować eksperymentalnie? Gdy po raz pierwszy doświadczyłem iluzji gumowej ręki, od razu pomyślałem, że warto byłoby sprawdzić, czy coś takiego zadziałałoby również z całym gumowym ciałem albo z obrazem ciała. Czy można stworzyć całościowy odpowiednik iluzji gumowej ręki? Czy cała jaźń mogłaby zostać przeniesiona do jakiegoś miejsca poza ciałem?

Tak się składa, że istnieją stany fenomenalne, w których ludzie mają dojmujące wrażenie przebywania poza swoim fizycznym ciałem – są to tak zwane doświadczenia eksterioryzacji [out-of-body experiences]. Eksterioryzacje to dobrze znane stany, w których ulega się bardzo realistycznej iluzji opuszczania swojego fizycznego ciała, zazwyczaj w postaci eterycznego duplikatu, i poruszania się poza nim. Z punktu widzenia fenomenologii doświadczający tej iluzji ulokowany jest wewnątrz duplikatu. Rzecz jasna doświadczenia te są niezwykle istotne filozoficznie, jeżeli tylko na serio chce się zrozumieć, czym świadoma jaźń jest. Czy można wywołać je w laboratorium?

Jednym z naukowców, z którymi z dumą współpracuję, jest Olaf Blanke, genialny młody neurolog ze Swiss Federal Institute of Technology w Lozannie, pierwszy badacz, który wywołał eksterioryzację poprzez bezpośrednią stymulację mózgu pacjenta elektrodą. Doświadczeniom tym towarzyszą zazwyczaj dwie reprezentacje ciała: wzrokowa (widok waszego własnego ciała leżącego na łóżku albo np. na stole operacyjnym) i czuciowa, dzięki której czujecie, że unosicie się w górze lub latacie w powietrzu. Co ciekawe, drugi z modeli ciała to treść AMF. To tam właśnie jest ego. W serii eksperymentów z wirtualną rzeczywistością Olaf, jego doktorantka Bigna Lenggenhager i ja próbowaliśmy wytworzyć sztuczne poczucie eksterioryzacji oraz pełne iluzje ciała (zobacz: rozdział trzeci)3. W trakcie tych iluzji pacjenci umiejscawiali się poza ciałem i na krótko identyfikowali z wygenerowanym komputerowo jego zewnętrznym obrazem. Eksperymenty te pokazują, że głębsze, holistyczne poczucie siebie nie jest zagadką odporną na badanie naukowe – to rodzaj świadomej treści reprezentacyjnej, którą można selektywnie manipulować w kontrolowanych warunkach eksperymentalnych.

W książce tej używam jednej kluczowej metafory świadomych doświadczeń – Tunelu Ego. Świadome doświadczenie jest jak tunel. Współczesna neurobiologia pokazała, że treść naszych świadomych doświadczeń to nie tylko wewnętrzny konstrukt, ale i niezwykle selektywna forma reprezentowania informacji. Właśnie dlatego jest ona jak tunel: to, co widzimy i słyszymy, to, co czujemy lub czego smakujemy, to jedynie niewielki ułamek tego, co istnieje na zewnątrz. Nasz świadomy modelrzeczywistości to małowymiarowa projekcja niepojmowalnie bogatszej rzeczywistości fizycznej, która nas otacza i utrzymuje przy życiu. Nasze organy zmysłowe są ograniczone. Wyewoluowały, by pomóc nam przetrwać, nie by odwzorować niezwykłą złożoność i bogactwo rzeczywistości w całej jej niewyobrażalnej głębi. Dlatego proces świadomego doświadczania to nie tyle obraz rzeczywistości, co tunel przez rzeczywistość.

Gdy tylko naszemu mózgowi powiedzie się genialna strategia, jaką jest stworzenie jednolitego, dynamicznego wewnętrznego obrazu rzeczywistości, stajemy się świadomi. Na początku nasz mózg wytwarza symulację świata, która jest tak doskonała, że nie rozpoznajemy jej jako obraz w umyśle. Następnie produkuje wewnętrzny całościowy obraz nas samych, który obejmuje nie tylko nasze ciało i nasze stany psychiczne, ale także nasz stosunek do przeszłości i przyszłości oraz do innych istot świadomych. Wewnętrzny obraz osoby jako całości, to nasze ego fenomenalne, nasza „jaźń” – „ja”, które sobie uświadamiamy. Dlatego też używam wyrażeń „ego fenomenalne” i „jaźń fenomenalna” zamiennie. Ego fenomenalne to nie jakiś tajemniczy przedmiot albo mały człowieczek w naszej głowie, ale treść obrazu wewnętrznego – ściślej, osobistyautomodel, czyli OAM. Umieszczenie modelu nas samych wewnątrz modelu świata tworzy punkt centralny. Centrum to doświadczamy jako samych siebie, ego. Jest ono źródłem tego, co filozofowie nazywają perspektywą pierwszoosobową. Nie mamy bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością ani z samymi sobą, mamy jednakże perspektywę wewnętrzną; możemy używać słowa „ja”. Przeżywamy swoje świadome życie w Tunelu Ego.

W zwyczajnych stanachświadomości zawsze jest ktoś, kto ma dane przeżycie – ktoś, kto świadomie doświadcza siebie jako nakierowanego na świat, jako jaźń w akcie zwracaniauwagi, poznawania, pragnienia, zamierzania i działania. Istnieją ku temu dwa istotne powody. Po pierwsze, posiadamy zintegrowany wewnętrzny obraz siebie, który jest silnie zakorzeniony w naszych wrażeniach i odczuciach zmysłowych. Stworzona przez nasze mózgi symulacja świata zawiera doświadczenie punktu widzenia. Po drugie, nie jesteśmy w stanie doświadczyć i rozpoznać w akcie introspekcji modeli siebie jako modeli. Większość modelu siebie jest, jak powiedzieliby filozofowie, transparentna4. Transparentność oznacza po prostu, że nie jesteśmy świadomi nośnika, za pomocą którego informacja do nas dociera. Nie widzimy okna, a jedynie ptaka, który za nim przelatuje. Nie widzimy neuronów, które odpalają się w naszych mózgach, a jedynie to, co nam one reprezentują. Zaktywizowany w mózgu świadomy model świata jest transparentny, gdy mózg nie jest w stanie wykryć, że jest to model – patrzymy przez niego nakierowani bezpośrednio na świat. Główna teza tej książki, a także teoria, która za nią stoi – teoria subiektywności oparta na automodelu5 – głosi, że świadome doświadczenie bycia sobą powstaje w nas, ponieważ znaczna część OAM, osobistegoautomodelu, jest transparentna.

Jak wspomnieliśmy, ego to po prostu treść naszego OAM w danym momencie (nasze doświadczenia zmysłowe, stany emocjonalne, akty percepcji, wspomnienia, akty woli, myśli). Ale treści te mogą stać się ego tylko dlatego, że jesteśmy z natury niezdolni, by zorientować się, że wszystko to jest jedynie treścią symulacji w naszym mózgu. To nie rzeczywistość, a obraz rzeczywistości – i to bardzo wyjątkowy. Ego to transparentny obraz w umyśle: my – istoty fizyczne – patrzymy przez ten obraz. Nie widzimy go. Ego to narzędzie do kontroli i planowania naszego zachowania i do zrozumienia zachowania innych. Gdy tylko organizm potrzebuje tego narzędzia, mózg uruchamia OAM. Gdy narzędzie to nie jest potrzebne, na przykład w trybie głębokiego, pozbawionego marzeń snu, jest dezaktywowane.

Należy podkreślić, że choć nasz mózg stwarza Tunel Ego, to nikt w tunelu tym nie mieszka. Żyjemy z nim i w nim, ale w naszych głowach nie ma małego ludzika, który wszystkim zarządza. Ego i tunel są wytworzonymi w procesie ewolucji zjawiskami reprezentacyjnymi, rezultatem wielopoziomowej samoorganizacji. Ostatecznie doświadczenie subiektywne to biologiczny format danych, sposób prezentowania informacji o świecie wyspecjalizowany tak, aby przedstawiała się ona jako wiedza ego. Ale w świecie nie istnieją żadne jaźnie. Organizm biologiczny to nie jaźń. Ego też nie jest jaźnią, a jedynie formą treści reprezentacyjnej – ściślej, treścią transparentnego automodelu aktywowanego w mózgu organizmu.

Różne wariacje na temat metafory tunelu pozwalają zobrazować inne koncepcje powstające na łonie nauk o umyśle. W jaki sposób Tunel Ego mógłby rozszerzyć się, tak aby objąć inne Tunele Ego? Co dzieje się z Tunelem Ego podczas snów? Czy maszyny mogą posiadać sztuczną świadomość i wytworzyć prawdziwy Tunel Ego? W jaki sposób działa empatia i poznanie społeczne? W jaki sposób jeden może skomunikować się z drugim? Wreszcie musimy też zapytać: Czy można opuścić Tunel Ego?

Idea Tunelu Ego bazuje na starszym pomyśle, znanym już od jakiegoś czasu. To idea „tunelu rzeczywistości”, z którą spotkać się można w badaniach nadrzeczywistością wirtualną i programowaniem zaawansowanychgier wideo, a także w popularnych, nieakademickich pracach filozofów takich jak Robert Anton Wilson czy Timothy Leary. Najogólniej rzecz biorąc, można tę ideę zarysować następująco: owszem, świat zewnętrzny istnieje; owszem, istnieje rzeczywistość obiektywna, ale poruszając się w świecie non stop, nakładamy na niego nieświadome filtry. Robiąc to, bezwiednie tworzymy nasz własny świat, nasz „tunel rzeczywistości”. Nigdy nie jesteśmy bezpośrednio w kontakcie z rzeczywistością jako taką, ponieważ filtry te nie pozwalają nam widzieć świata takim, jaki jest. Te mechanizmy filtracyjne to nasze zmysły i mózg, których architekturę odziedziczyliśmy po biologicznych przodkach, a także nasze wcześniejsze założenia i przekonania. Proces tworzenia tego świata jest w dużej części niewidoczny. Ostatecznie widzimy tylko to, co nasz tunel rzeczywistości pozwala nam widzieć, i większość z nas jest kompletnie nieświadoma tego faktu.

Z punktu widzenia filozofa sporo w tym popularnym poglądzie nonsensu. Nie tworzymy sobie własnego indywidualnego świata, a jedynie jego model. Co więcej, cała ta idea możliwego bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością to niejako romantyczny folklor. Znamy świat jedynie dzięki używaniu reprezentacji, ponieważ wiedza polega na (właściwym) reprezentowaniu rzeczywistości. Na dodatek Tunel Ego nie sprowadza się do tego, co psychologowie nazywają „błędem potwierdzenia” – czyli naszej tendencji do zauważania i uznawania za istotne jedynie tych obserwacji, które potwierdzają nasze przekonania i oczekiwania, przy jednoczesnym filtrowaniu i ignorowaniu obserwacji, które ich nie potwierdzają. Nie jest również prawdą, że nie możemy nigdy wyjść poza tunel, by dowiedzieć się czegokolwiek o świecie zewnętrznym. Taka wiedza jest możliwa na przykład poprzez kooperację i komunikację w dużych grupach ludzi – społecznościach naukowych, które tworzą i testują teorie, wciąż wzajemnie się krytykując i wymieniając nowe dane empiryczne i hipotezy. Wreszcie popularne pojęcie tunelu rzeczywistości jest w luźny sposób używane na zbyt wiele sposobów i w zbyt wielu różnych kontekstach, co sprawia, że jest zatrważająco mętne.

Rozdział pierwszy poświęcam dyskusji nad fenomenem przeżyć świadomych i przedstawiam lepsze, bogatsze wyjaśnienie, dlaczego są one całkowicie wewnętrzne. Pytanie, które wymaga odpowiedzi, brzmi: W jaki sposób wszystko to może dziać się wewnątrz mózgu i jednocześnie tworzyć dojmujące wrażenie życia w rzeczywistości, która jest doświadczana jako rzeczywistość zewnętrzna? Chcemy zrozumieć, jak możliwe jest to, co fiński filozof i neurobiolog Antti Revonsuo nazywa „doświadczeniem pozamózgowym”, czyli doświadczeniem, które przeżywacie przez cały czas – chociażby teraz, gdy czytacie tę książkę. Dojmujące uczucie niebycia w tunelu i jednocześnie bycia w bezpośrednim i natychmiastowym kontakcie z rzeczywistością zewnętrzną jest jedną z najbardziej zaskakujących cech ludzkiej świadomości. Doznajemy go nawet w trakcie doświadczenia eksterioryzacji.

Badacz, który chce poświęcić się studiowaniu świadomości jako takiej, musi zająć się fenomenalną treścią swoich reprezentacji mentalnych – czyli tym, jak odczuwa je z perspektywy pierwszoosobowej, tym, jak to jest je mieć (subiektywnie, prywatnie, wewnętrznie). Dla przykładu: dominantą fenomenalnej treści doświadczenia, jakim jest oglądanie czerwonej róży, jest sama jakość czerwieni. W doświadczeniu wąchania mikstury bursztynu i drzewa sandałowego treścią fenomenalną jest czysta subiektywna jakość „bursztynowości” i „drzewosandałowości”. Wydają się one proste i niemożliwe do opisania. W trakcie przeżywania emocji, na przykład uczucia szczęśliwości i odprężenia, treścią fenomenalną jest samo to odczucie, a nie to, do czego się ono odnosi.

Wszystko, co obecnie wiemy, prowadzi do konkluzji, że treść fenomenalna determinowana jest lokalnie – nie przez środowisko, ale przez wewnętrzne własności samego mózgu. Co więcej, istotne własności pozostają te same, niezależnie czy czerwona róża znajduje się przed wami, czy też jest jedynie wyobrażona, czy śniona. Subiektywne wrażenie bursztynu i drzewa sandałowego nie wymaga kadzidełka, nie wymaga nawet nosa. W zasadzie mogłoby również zostać wywołane poprzez stymulację właściwej kombinacji kłębuszków węchowych w waszej opuszce węchowej. Kłębuszki węchowe (są ich jakieś dwa tysiące) odbierają sygnały od tych czy innych receptorów węchowych. Jeżeli wrażenie wąchania drzewa sandałowego i bursztynu aktywuje zazwyczaj w waszym nosie komórki receptorów węchowych typu 18, 93, 143 i 211, to można spodziewać się, że uzyskamy te same świadome doświadczenia – identyczny zapach – poprzez stymulację odpowiednich kłębuszków elektrodą. Pytanie jednak brzmi: Jaki jest minimalny wystarczający zestaw własności neuronalnych? Czy moglibyśmy wywołać dokładnie to samo zjawisko, robiąc jeszcze mniej, być może w innym miejscu mózgu? Większość przedstawicieli neurobiologii, a zapewne również większość filozofów, odpowiedziałaby, że tak. Aktywuj minimalny korelat neuronalny danego świadomego doświadczenia, a uzyskasz samo to doświadczenie.

Identyczne rozumowanie sprawdza się również w przypadku bardziej złożonych stanów. Ich treść fenomenalna to dokładnie ten aspekt danego stanu (na przykład szczęśliwości plus odprężenia), który nie tylko pojawia się w sposób naturalny w codziennych sytuacjach, ale może być równie dobrze wywołany przez substancję psychoaktywną jak i, przynajmniej z zasady, przez złośliwego neurologa eksperymentującego na żywym mózgu w naczyniu. Problem świadomości sprowadza się do doświadczenia subiektywnego, do struktury naszego życia wewnętrznego, a nie do naszej wiedzy o świecie zewnętrznym.

Jeden ze sposobów patrzenia na Tunel Ego polega na rozumieniu go jako cechy globalnego neuronalnego korelatu świadomości (NKŚ). Korelat ten to zestaw neurofunkcjonalnych cech naszego mózgu wystarczających do powstania świadomości. Istnieje specyficzny NKŚ czerwieni róży, której doświadczacie, inny dla danego w percepcji przedmiotu (czyli róży jako całości), a jeszcze inny dla waszego odczucia szczęśliwości i odprężenia. Ale istnieje również globalnyNKŚ – znacznie większy zbiór cech neuronalnych, który leży u podstaw świadomości jako takiej i podbudowuje wasz wrażeniowy model świata, całość waszych subiektywnych odczuć. Nieprzerwany przepływ informacji w NKŚ tworzy tunel – świat, w którym przeżywacie swoje świadome życie.

Ale czym jesteście „wy”? Jak stwierdziłem na początku, nigdy nie uzyskamy pełnej, satysfakcjonującej naukowej teorii umysłu ludzkiego, jeżeli nie uporamy się z jądrem tego problemu. Jeśli chcemy, żeby wszystko ułożyło się w logiczną całość – jeśli chcemy uchwycić ogólny obraz – na tym polega nasze wyzwanie. Czemu świadomość jest subiektywna? Najważniejsze pytanie, które chcę rozstrzygnąć, brzmi: Dlaczego świadomy model świata niemal zawsze posiada centrum – mnie, ego, doświadczającą jaźń? Czym dokładnie jest jaźń, która ulega iluzji gumowej ręki? Co dokładnie opuszcza fizyczne ciało w trakcie doświadczenia eksterioryzacji? Czym dokładnie jest to, co czyta teraz ten tekst?

Tunel Ego to tunel świadomości, który w drodze ewolucji uzyskał dodatkową cechę, jaką jest wyrazista perspektywa pierwszoosobowa, subiektywne spojrzenie na świat. To tunel świadomości plus wyrazista jaźń. Jeśli chcemy uchwycić ogólny obraz, musimy zrozumieć, w jaki sposób powstaje autentyczne poczucie bycia sobą – oto wyzwanie. Musimy wyjaśnić wasze odczucie bycia wami, gdy odczuwacie dotykowe wrażenie w gumowej ręce, bycia wami, gdy rozumiecie zdania, które właśnie czytacie. To autentyczne świadome odczucie bycia sobą jest najgłębszą formą odczucia wewnętrznego, głębszą niż bycie po prostu „w mózgu” albo „w symulowanym świecie w mózgu”. Właśnie o tym niebagatelnym odczuciu wewnętrznym opowiada ta książka.

CZĘŚĆ PIERWSZA

Problem ze świadomością

1.

Obraz świata

Świadomość jest obrazem świata. Istotą fenomenu przeżyć świadomych jest obecność jednej, zwartej rzeczywistości: jeśli jesteście świadomi, świat wam się objawia. Jest to prawda zarówno w odniesieniu do snu, jak i do jawy, choć w pozbawionym marzeń śnie nie pojawia się nic. To, że gdzieś tam istnieje rzeczywistość i że jesteście w niej obecni, nie jest wam dostępne; nie wiecie nawet o tym, że istniejecie.

Świadomość to wyjątkowe zjawisko, ponieważ jest ona zarówno częścią świata, jak i ten świat obejmuje. Nasza obecna wiedza wskazuje na to, że świadomość jest częścią świata fizycznego i podlegającym ewolucji zjawiskiem biologicznym. Przeżycia świadome to jednakże coś więcej niż jedynie biologia i fizyka – coś więcej niż niezwykle skomplikowany układ neuronów odpalających się w waszych mózgach. Ludzką świadomość od innych biologicznych fenomenów powstałych w drodze ewolucji odróżnia to, że pozwala ona rzeczywistości objawić się wewnątrz samej siebie. Stwarza to wewnętrzną perspektywę, proces życiowy staje się świadomy samego siebie.

Biorąc pod uwagę dostępne dane dotyczące mózgów zwierząt, a także ciągłość ewolucyjną, objawianie się świata obecne w biologicznych systemach nerwowych to dość nowy fenomen, prawdopodobnie mający zaledwie parę milionów lat. Jak wskazuje darwinowska teoria ewolucji, wczesne formy świadomości mogły powstać około 200 milionów lat temu w prymitywnych płatach czołowych ssaków, dając im odczucie ciała i wrażenie otaczającego świata, a także przejmując kontrolę nad ich zachowaniem. Moja intuicja podpowiada mi, że ptaki, gady i ryby od dawna miały już jakąś formę świadomości. Tak czy inaczej, zwierzę, które nie potrafi rozumować lub posługiwać się językiem, z całą pewnością może doświadczać transparentnych stanów fenomenowych – a tylko tego trzeba, by świat zjawił się w świadomości. Znani badacze świadomości i teoretycy neurobiologii tacy jak Anil Seth, Bernard Baars i D.B. Edelman opracowali siedemnaście kryteriów decydujących o tym, czy dane struktury mózgu są miejscem występowania świadomości i dowody na ich istnienie, nie tylko u ssaków, ale i u ptaków, a prawdopodobnie nawet i u ośmiornic, są przytłaczające. Empiryczne dowody na rzecz istnienia świadomości zwierząt są niepodważalne6. Tak jak my zwierzęta są naiwnymi realistami i jeśli mają, na przykład, wrażenie koloru, to można założyć, że jawi się im ono z tą samą charakterystyczną bezpośredniością, pewnością i natychmiastowością jak nam. Jednak z punktu widzenia filozofii nie wiemy, jak jest naprawdę. Tego rodzaju pytania możemy rozważać jedynie wtedy, gdy już będziemy dysponować satysfakcjonującą teorią świadomości.

Zaledwie parę tysięcy lat temu miała początek nowa umiejętność – świadome tworzenie teorii w ludzkich umysłach filozofów i naukowców. W ten sposób proces życia zaczął być poddawany refleksji nie tylko na poziomie pojedynczych świadomych organizmów, ale i na poziomie grup ludzi, którzy próbują zrozumieć, w jaki sposób powstał samoświadomy umysł jako taki, a zatem jak to jest możliwe, że coś pojawiło się w samym sobie. Prawdopodobnie najbardziej fascynującą cechą ludzkiego umysłu nie jest ani to, że niekiedy potrafi on być świadomy, ani nawet to, że umożliwia wytworzenie się osobistego automodelu. Naprawdę niezwykłe jest to, że możemy zwrócić uwagę na treść OAM i ją skonceptualizować. Możemy informować się o niej nawzajem i możemy doświadczać jej jako naszej własnej aktywności. Proces zwracania uwagi na nasze myśli i emocje, na nasze percepcje i poczucie ciała, sam jest zintegrowany z naszym automodelem. Jak wskazaliśmy, właściwość ta – zdolność zwrócenia doświadczenia pierwszoosobowego do wewnątrz – najprawdopodobniej odróżnia nas od pozostałych zwierząt na naszej planecie. Jak powiedzieliby filozofowie, jest to OAM „wyższego rzędu”; pozwala on nam uświadomić sobie, że jesteśmy systemami reprezentacyjnymi.

Teorie, które tworzyliśmy przez stulecia, stopniowo zmieniały nasz obraz samych siebie, a poprzez to subtelnie odmieniły treść naszej świadomości. To prawda, że świadomość jest silnym doświadczeniem – nie zmienia się po prostu pod wpływem opinii, jakie o niej mamy. Ale zmienia się poprzez praktykę (pomyślcie o koneserach wina, projektantach perfum czy geniuszach muzycznych). Ludzie innych epok historycznych – na przykład w okresie wedyjskim w starożytnych Indiach albo w czasie europejskiego średniowiecza, gdy Bóg był wciąż postrzegany jako rzeczywista, ciągła obecność – z pewnością znali takie doświadczenia wewnętrzne, które dziś są już niemal niedostępne. Wiele głębokich form świadomego doświadczenia siebie w wyniku filozoficznego oświecenia oraz rozwoju nauki i techniki stało się praktycznie niemożliwe – przynajmniej dla wielu dobrze wykształconych, zaznajomionych z nauką ludzi. Teorie zmieniają praktyki społeczne, a praktyki społeczne zmieniają ostatecznie mózgi, sposób, w jaki postrzegamy świat. Dzięki teorii sieci neuronowych dowiedzieliśmy się, że różnica pomiędzy strukturą a treścią, między nośnikiem stanu mentalnego i jego sensem, nie jest aż tak wyraźna, jak się często zakłada. Sens zmienia strukturę, choć robi to powoli. Z drugiej zaś strony, struktura determinuje nasze życie wewnętrzne, przepływ świadomych doświadczeń.

We wczesnych latach 70. ubiegłego wieku, po okresie triumfu behawioryzmu, zainteresowanie świadomością jako poważnym tematem badawczym zaczęło się zwiększać. W wielu dyscyplinach naukowych temat doświadczeń subiektywnych powoli zaczął stawać się nieprzekraczalną granicą badań. Nagle w ostatniej dekadzie dwudziestego wieku część eminentnych przedstawicieli neurobiologii zaakceptowała świadomość jako przedmiot ścisłych badań naukowych. To zapoczątkowało szybki rozwój. W roku 1994 po konferencji badaczy świadomości, która odbyła się w Tucson w Arizonie, pomogłem w założeniu nowej organizacji (Association for the Scientific Study of Consciousness, ASSC), której zadaniem jest zbliżenie do siebie filozofów i naukowców o nastawieniu empirycznym. Liczba konferencji i artykułów naukowych znacznie się zwiększyła7. Rok później zredagowałem zbiór artykułów filozoficznych pod wspólnym tytułem Conscious Experience (Przeżycie świadome)8. Gdy wraz z jednym ze współzałożycieli ASSC, australijskim filozofem Davidem Chalmersem, skompilowałem bibliografię pokrywającą lata 1970–1995, zawierała ona około tysiąca pozycji. Dziesięć lat później, gdy zaktualizowałem tę bibliografię na potrzeby piątej edycji niemieckiej, zawierała już niemal dwa tysiące siedemset publikacji. Od tego momentu zrezygnowałem z prób odwoływania się do całej literatury dotyczącej świadomości; to po prostu przestało być możliwe. Dziedzina dobrze już okrzepła i szybko się rozwija.

W międzyczasie wiele się nauczyliśmy. Zrozumieliśmy, jak bardzo nauki humanistyczne i opinia publiczna boją się redukcjonizmu i jak duży popyt cechuje misterianizm. Najprostsza filozoficzna odpowiedź wobec rozpowszechnionego lęku o to, że filozofowie bądź naukowcy „zredukują świadomość”, zakłada, że redukcja jest relacją pomiędzy teoriami, a nie zjawiskami. Żaden poważny badacz stosujący metody empiryczne ani żaden filozof nie chce „zredukować świadomości”; co najwyżej jedna teoria mówiąca o tym, w jaki sposób powstała świadomość, może zostać zredukowana do drugiej. Nasze teorie dotyczące zjawisk zmieniają się, ale zjawiska pozostają takie same. Piękna tęcza jest wciąż piękną tęczą nawet wtedy, gdy zostanie wyjaśniona z punktu widzenia promieniowania elektromagnetycznego. Przyjęcie prymitywnej ideologii scjentystycznej byłoby tak samo złe jak oddanie się misterianizmowi. Większość osób zgodzi się ze stwierdzeniem, że metoda naukowa nie jest jedynym sposobem zdobywania wiedzy.

Ale to nie wszystko. Często jest tak, że za naszymi oporami wobec redukcyjnych podejść do umysłu skrywa się głębsza, niewysłowiona intuicja. Wiemy, że nasze przekonania o świadomości mogą subtelnie zmienić naszą percepcję, wpływając na treść i schemat funkcjonalny naszych subiektywnych doświadczeń. Odczuwamy lęk, że materialistyczne odczarowanie świadomości i postęp nauk kognitywnych mogą mieć niechciane konsekwencje społeczne i kulturowe. Jak zauważam w ostatnim rozdziale, te głosy są zupełnie słuszne. To bardzo ważny aspekt rozwoju nauk o umyśle. Zrozumieliśmy, że świadomość – jak i sama nauka – to fenomen osadzony kulturowo.

Zrozumieliśmy też w końcu błąd w myśleniu, że świadomość to zagadnienie zero-jedynkowe, że albo istnieje, albo nie istnieje. To zjawisko stopniowalne, które występuje w różnych odcieniach. Świadomość nie jest też zjawiskiem jednolitym, da się w niej wyróżnić wiele aspektów: pamięć, uwagę, odczucia, doświadczenie koloru, samoświadomość i myśli wyższego rzędu. Wydaje się jednak, że istota tego zjawiska – to, co nazywam obrazem świata – zostaje zachowana w każdym z nich. Jedną z najważniejszych cech świadomości jest to, że sytuuje nas ona w świecie. Gdy budzicie się rano, doświadczacie siebie jako istniejących w określonym czasie, w konkretnym miejscu, osadzonych w otoczeniu: w ten sposób tworzy się konkretna, jednolita sytuacja. Tak samo jest w snach i halucynacjach, w których nie tylko doświadczamy siebie, ale też doświadczamy siebie w kontekście określonej sytuacji, jako części świata, który właśnie nam się jawi. Zrozumieliśmy, że świadomość rozciąga się na całe królestwo zwierząt9. Dowiedzieliśmy się wiele o zaburzeniach psychicznych, uszkodzeniach mózgu, śpiączce, stanach minimalnej świadomości, snach, snach świadomych i różnych innych odmiennych stanach świadomości. Wszystko to nakreśla nam obraz złożonego fenomenu występującego w różnych odmianach i różnym natężeniu. Nie ma pojedynczego włącznika świadomości. Fakt, że świadomość jest zjawiskiem stopniowalnym, prowadzi często do trudności pojęciowych. Równolegle zaczynamy odkrywać pierwsze neuronalne korelaty poszczególnych treści świadomych10. Ostatecznie powinniśmy być w stanie wyróżnić minimalny zestaw cech mózgu, który wymagany jest do aktywacji doświadczeń o określonej jakości, takich jak morelowy kolor wieczornego nieba albo zapach żywicy drzewa sandałowego.

Nie wiemy jednak tego, jak bardzo odkrycie takich korelatów neuronalnych przybliży nas do wyjaśnienia świadomości. Korelacja to nie związek przyczynowo-skutkowy. Nie jest to też wyjaśnienie. Jeżeli pewne aspekty świadomości okażą się niewysławialne, to z całą pewnością nie uda nam się skorelować ich ze stanami mózgu. Nie umiemy dobrze wyjaśnić, co to znaczy, że świadomość jest „subiektywnym”, „prywatnym” zjawiskiem związanym z naszym indywidualnym „ja”. Niemniej jednak wykrycie neuronalnych korelatów określonych treści świadomości stworzy podwaliny dla przyszłych neurotechnologii. Gdy tylko poznamy wystarczające fizyczne korelaty koloru morelowego lub żywicy drzewa sandałowego, będziemy w stanie aktywować je, stymulując mózg w odpowiedni sposób. Będziemy w stanie modulować nasze wrażenia koloru czy zapachu, wzmacniać je lub tłumić poprzez stymulację lub inhibicję odpowiednich grup neuronów. To może okazać się prawdą również w przypadku stanów emocjonalnych takich jak empatia, wdzięczność czy ekstaza religijna.

Ale nie wybiegajmy zanadto naprzód. Zanim zrozumiemy, czym jest jaźń, musimy zapoznać się z obecnym stanem nauk o świadomości, pokrótce przyglądając się specyficznemu zestawowi związanych z nimi problemów. Choć dokonał się znaczący postęp, to jeśli chodzi o nasz świadomy umysł, nadal żyjemy w epoce prehistorycznej. Nasze teorie świadomości są prawdopodobnie tak naiwne jak idee, które jaskiniowcy wiązali z gwiazdami. Z punktu widzenia nauki znajdujemy się na samym początku prawdziwej wiedzy o świadomości.

Świadomy mózg to maszyna biologiczna – silnik rzeczywistości, który przekonuje nas o tym, co istnieje, a co nie. Odkrycie, że przed naszymi oczami nie ma kolorów, jest niepokojące. Morelowy kolor zachodzącego nieba nie jest cechą nieba. To cecha wewnętrznego modelu wieczornego nieba, modelu stworzonego przez nasz mózg. Wieczorne niebo nie ma koloru. Świat w ogóle nie jest wypełniony kolorowymi przedmiotami. Jest dokładnie tak, jak powiedział wam nauczyciel fizyki w szkole średniej: przed naszymi oczami rozpościera się jedynie ocean promieniowania elektromagnetycznego, szalejąca mieszanka fal o różnej długości. Większość z nich jest dla was niewidoczna i nie może nigdy stać się częścią waszego świadomego modelu rzeczywistości. To, co postrzegacie, jest zasługą systemu wzrokowego w waszych mózgach, który drąży tunel przez to niewyobrażalne bogactwo fizycznego otoczenia i maluje jego ściany rozmaitymi odcieniami kolorów. Kolorem fenomenalnym. Obrazem dostępnym tylko dla waszych świadomych oczu.

Ale to tylko początek. Nie ma jasnego odwzorowania jeden do jednego pomiędzy świadomie doświadczanymi kolorami a znajdującymi się „gdzieś tam” zjawiskami fizycznymi. Wiele różnych kombinacji fal może wywołać to samo wrażenie koloru morelowego (naukowcy nazywają je metamerami). Warto też zauważyć, jak doświadczane kolory przedmiotów pozostają względnie niezmienne przy różnym oświetleniu. Na przykład jabłko, które w środku dnia, przy białym oświetleniu słońca wydaje się nam zielone, nie zmienia się podczas zachodu słońca, gdy oświetlenie ma czerwono-żółty odcień. Subiektywna stałość kolorów to fantastyczna cecha ludzkiej percepcji, znaczące osiągnięcie neurologiczno-obliczeniowe. Zarazem możemy świadomie doświadczyć tej samej własności fizycznej, na przykład znajdującego się naprzeciw gorącego pieca, za pomocą dwóch różnych jakości. Możemy odczuć go jako wrażenie ciepła i jako wrażenie żarzenia się. Jako coś, co odczuwamy na skórze, i jako projekcję w przestrzeni przed naszymi oczami.

Do przeżywania koloru nie musicie nawet otwierać oczu. Możecie, rzecz jasna, śnić o morelowym wieczornym niebie albo może ono być wam dane w halucynacji. Pod wpływem halucynogenu wasze odczucie koloru może być jeszcze bardziej dojmujące, nawet jeśli naprawdę wpatrujecie się jedynie w pustkę rozciągającą się za waszymi zamkniętymi powiekami. Wiele zbieżnych danych dostarczanych przez współczesne badania nad świadomością pokazuje, że to, co jest wspólne wszystkim możliwym doznaniom koloru morelowego, to nie tyle istnienie określonego przedmiotu „po drugiej stronie”, lecz raczej wysoko wyspecjalizowany wzorzec aktywacji w waszych mózgach. W zasadzie moglibyście doświadczyć koloru, nie mając oczu, a nawet jako odłączony od ciała mózg w naczyniu. Dlaczego jesteście tak pewni, że właśnie teraz, czytając tę książkę, nim nie jesteście? Jak możecie dowieść, że książka w waszej ręce – a nawet i sama wasza ręka – naprawdę istnieje? (W filozofii nazywamy tę grę epistemologią – teorią wiedzy. Gramy w nią od stuleci).

Wrażenia świadome jako takie to sprawa wewnętrzna. Bez względu na wszystko inne, co może i nie może być prawdą o świadomości, jeśli tylko wszystkie mechanizmy wewnętrzne waszych systemów nerwowych będą na swoim miejscu, to wszystkie cechy waszych wrażeń świadomych – ich subiektywna treść i to, jak je odczuwacie – zostaną całkowicie zdeterminowane. Mówiąc o „wewnętrzności”, mam na myśli nie tylko wewnętrzność przestrzenną, ale i czasową – to, co wydarza się teraz, właśnie w tej chwili. Jeśli tylko odpowiednie parametry waszych mózgów zostaną ustawione, wszystko, czego w danym momencie doświadczacie, również będzie już ustawione.

Z punktu widzenia filozofii nie oznacza to, że świadomość może być wyjaśniona w sposób redukcyjny. W rzeczy samej, nie jest jasne, co rozumie się przez pełne doświadczenie. Czy doświadczenia są oddzielnymi, policzalnymi bytami? Bez wątpienia istnieje coś takiego jak strumień świadomości i nauki neuronalne pokazały, że proces świadomego doświadczenia to po prostu idiosynkratyczna ścieżka przez rzeczywistość, która jest tak złożona i niewiarygodnie bogata w informacje, że wciąż trudno nam uchwycić, jak ograniczone jest subiektywne doświadczenie.

Kiedy chłoniemy wszystkie kolory, dźwięki i barwy – całą różnorodność naszych emocji i wrażeń zmysłowych – trudno nam uwierzyć, że wszystko to jest jedynie wewnętrznym cieniem czegoś niewyobrażalnie bogatszego. Ale tak właśnie jest.

Cienie nie istnieją w sposób autonomiczny. Książka, którą właśnie trzymacie – a ściślej powiązane ze sobą wrażenia jej koloru, wagi i tekstury – to jedynie cień, niskowymiarowa projekcja wysokowymiarowego przedmiotu „gdzieś tam”. To obraz, reprezentacja, którą można opisać jako rejon waszej neuronalnej przestrzeni stanów. Ta przestrzeń stanów sama w sobie może mieć milion wymiarów; niemniej jednak – przestrzeń fizyczna, po której się dzięki niej poruszamy, ma tych wymiarów niewyobrażalnie więcej.

Metaforę cienia przywołuje VII księga PaństwaPlatona. Ta piękna przypowieść opowiada o niewolnikach skutych kajdanami w jaskini. Mogą oni jedynie patrzeć przed siebie – ich głowy są unieruchomione od urodzenia. Wszystko, co kiedykolwiek widzieli, czy to u siebie, czy u innych, to cienie rzucane na przeciwległą ścianę przez rozpalony za nimi ogień. Wierzą, że cienie to prawdziwe przedmioty. Tak samo jest z cieniami przedmiotów które przenoszone są ponad ścianą za ich głowami. Czy jesteśmy niczym owi niewolnicy, skoro przedmioty z jakiegoś zewnętrznego świata rzucają cienie na ścianę przed nami? A może sami jesteśmy cieniami? W rzeczy samej, filozoficzna wersja naszego stanowiska wobec rzeczywistości rozwinęła się z mitu Platona – tyle że nasza wersja nie odbiera realności światu materialnemu ani nie zakłada istnienia wiecznych form będących prawdziwą wersją cieni z platońskiej jaskini. Zakłada jednak, że obrazy pojawiające się w Tunelu Ego są dynamiczną projekcją czegoś znacznie większego i bogatszego.

Ale czym jest ta jaskinia i czym są owe cienie? Cienie fenomenalne są niskowymiarowymi projekcjami w centralnym układzie nerwowym organizmów biologicznych. Załóżmy, że książka, którą trzymacie, taka, jakiej świadomie teraz doświadczacie, jest dynamicznym, niskowymiarowym cieniem rzeczywistego fizycznego obiektu w rzeczywistej fizycznej ręce, cieniem tańczącym w centralnym układzie nerwowym. Możemy zapytać: Czym w takim razie ma być ogień, który tworzy projekcję migotliwych cieni świadomości tańczących jako wzorce aktywności na ścianach waszej neuronalnej jaskini? Ogniem jest dynamika neuronalna. Ogień to nieprzerwany, samoregulujący przepływ informacji neuronalnej, nieprzerwanie zaburzany i modulowany przez bodźce zmysłowe i procesy poznawcze. Ściana nie jest przestrzenią dwuwymiarową, ale wysokowymiarową fenomenalną przestrzenią stanów ludzkiej fenomenologii11. Doświadczenia świadome to rozbudowane umysłowe modele w przestrzeni reprezentacyjnej, dostępne dzięki gigantycznej sieci neuronowej w naszych głowach. Ponieważ przestrzeń ta wytwarzana jest przez osobę, która posiada pamięć i porusza się do przodu w czasie, to jest ona tunelem. Kluczowe pytanie brzmi: Jeśli coś takiego dzieje się przez cały czas, to czemu w ogóle tego nie zauważamy?

Antti Revonsuo nawiązywał do fenomenu eksterioryzacji, gdy porównywał świadome doświadczenie do ciągłego, pozbawionego wysiłku doświadczenia-poza-mózgiem12. Tak jak ja przywołuje on model symulacji świata, by wyjaśnić, dlaczego doświadczenie obecności, które teraz przeżywacie, to jedynie wewnętrzna, subiektywna obecność. Pomysł zasadza się na tym, że treść świadomości to treść symulowanego w naszych mózgach świata, a poczucie „bycia tutaj” samo w sobie jest symulacją. Nasze świadome doświadczenie świata jest systematycznie eksternalizowane, ponieważ mózg wciąż wytwarza wrażenie, że jestem obecny w świecie poza moim mózgiem. Wszystko, co dziś wiemy o ludzkim mózgu, wskazuje, że bycie poza nim, a nie w tunelu, wytworzone jest przez system nerwowy osadzony głęboko w mózgu. Świat zewnętrzny, rzecz jasna, istnieje, a wiedza i działania wiążą nas z nim przyczynowo – ale świadome doświadczenie rozumienia, działania i bycia powiązanym z otoczeniem to kwestia wyłącznie wewnętrzna.

Każda przekonująca teoria świadomości musi wyjaśnić, dlaczego wydaje się nam, że jest inaczej. Wyruszmy zatem na krótką wycieczkę po Tunelu Ego, podczas której zbadamy niektóre z najistotniejszych problemów, z jakimi borykają się filozoficzne i neurologiczne teorie świadomości. Przedyskutujemy szczegółowo sześć z nich: problem jedności świata (albo inaczej problem jedności świadomości), problem teraźniejszości (albo inaczej problem zjawiska przeżywanej chwili), problem rzeczywistości (czyli to, dlaczego urodziliście się naiwnymi realistami), problem niewysławialności (czyli problem tego, o czym nigdy nie będziemy mogli mówić), problem ewolucji (czyli pytanie o to, do czego przydaje się nam świadomość) i w końcu problem osoby (czyli pytanie o to, kim jest istota, która ma doświadczenia świadome). Zaczniemy od najprostszego problemu, a skończymy na najtrudniejszym. Gdy to zrobimy, położenie fundamentów będziemy już mieć za sobą.

2.

Wycieczka po Tunelu

Problem jedności świata. Jedność świadomości

Pewnego razu musiałem napisać hasło encyklopedyczne zatytułowane Świadomość. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było skserowanie wszystkich istniejących artykułów, jakie potrafiłem na ten temat znaleźć, i prześledzenie źródeł historycznych. Chciałem wiedzieć, czy w długiej historii zachodniej filozofii istniały jakieś powszechne intuicje, jakieś wspólne wątki obecne w wieloletnich staraniach ludzkości, by zrozumieć świadomość. Ku mojemu zdziwieniu znalazłem dwie takie koncepcje.

Pierwsza mówi, że świadomość to towarzysząca myślom i innym stanom mentalnym wyższa forma wiedzy. Łacińskie pojęcie conscientia to źródło, z którego wywodzą się wszystkie późniejsze terminy obecne w języku angielskim i językach romańskich. Powstało ono poprzez połączenie wyrazów cum (‘razem’, ‘z’) i scire (‘wiedzieć’). W starożytności, jak również w filozofii scholastycznej chrześcijańskiego średniowiecza, conscientia odnosiła się zazwyczaj do sumienia lub do wiedzy powszechnej wśród pewnej grupy ludzi – głównie pojęć moralnych. Co ciekawe, bycie prawdziwie świadomym łączone było z intuicjami moralnymi. (Czyż to nie piękna idea, że uzyskanie prawdziwej świadomości może wiązać się z sumieniem moralnym? Filozofowie mieliby wtedy nową definicję istoty, którą nazywają zombie – osoby niemoralnej, nieprzytomnej etycznie, mimo szeroko otwartych oczu)13.

Tak czy owak wiele klasycznych teorii głosiło, że bycie świadomym wiąże się z umieszczeniem w głowie idealnego obserwatora, wewnętrznego świadka, który dostarcza porady moralnej oraz ukrytej, całkowicie prywatnej wiedzy o treści naszych stanów mentalnych. Świadomość łączyła nasze myśli i działania, poddając je pod osąd moralnego idealnego obserwatora. Cokolwiek byśmy dziś myśleli o tych wczesnych teoriach świadomości rozumianej jako sumienie, trzeba przyznać, że nie brakowało im głębi i filozoficznego piękna; świadomość postrzegano jako wewnętrzną przestrzeń zapewniającą kontakt pomiędzy człowiekiem rzeczywistym a wewnętrznym człowiekiem idealnym, jako jedyne miejsce, w którym mogliśmy być z Bogiem jeszcze przed śmiercią. Jednak od czasu Kartezjusza (1596–1650) zaczęła dominować filozoficzna interpretacja terminu conscientia jako wyższego poziomu wiedzy o stanach mentalnych. Wiązała się ona z pewnością – w jakimś istotnym sensie świadomość to wiedza, że się coś wie, w chwili, gdy się to wie.

Drugą istotną koncepcją wydaje się pojęcie integracji: świadomość jest tym, co wiąże rzeczy w zrozumiałą, synchroniczną całość. Jeśli uzyskamy tę całość, objawi nam się świat. Jeżeli przepływ informacji ze zmysłów jest jednolity, doświadczamy świata. Jeżeli zmysły się nam rozchodzą, tracimy świadomość. Filozofowie tacy jak Immanuel Kant czy Franz Brentano teoretyzowali na temat tej „jedności świadomości”: Czym jest to, co w każdym punkcie czasu wiąże wszystkie części świadomego doświadczenia w jedną rzeczywistość?

Warto zauważyć, że w dzisiejszych czasach pierwsza z tych koncepcji – wiedza o tym, że coś wiemy – dyskutowana jest głównie na polu filozofii umysłu14, podczas gdy neurobiolodzy skupiają się głównie na problemie integracji: na tym, jak cechy przedmiotów związane są ze sobą. Ten drugi fenomen – problem jedności świata, dynamicznej, globalnej integracji – musimy rozważyć, jeżeli chcemy pojąć jedność świadomości. Niemniej w trakcie tych rozważań możemy odkryć, że oba kluczowe pytania – pytanie rozważane w filozofii umysłu oraz pytanie rozważane w neurobiologii – to dwie strony tego samego medalu.

Jak by to było, gdybyśmy doświadczali życia w wielu światach naraz, prawdziwie równoległych rzeczywistościach otwierających się w naszym umyśle? Czy zakładałoby to też istnienie równoległych obserwatorów? Problem jedności świata jest tak prosty, że łatwo go przeoczyć: aby świat nam się objawił, musi to przede wszystkim być jeden świat. Dla większości z nas jest oczywiste, że przeżywamy swe świadome życie w jednej rzeczywistości i że świat, w którym budzimy się każdego dnia, to ten sam świat, w którym budziliśmy się dzień wcześniej. Nasz tunel to jeden tunel; nie ma w nim zaułków, przecznic czy tras alternatywnych. Jedynie ludzie cierpiący na poważne zaburzenia psychiczne lub ci, którzy eksperymentowali z dużymi dawkami halucynogenów, być może są w stanie wyobrazić sobie, co to znaczy żyć w więcej niż jednym tunelu naraz. Jedność świadomości należy do największych osiągnięć mózgu. To fenomenologiczny fakt (wcale nie taki oczywisty), że wszystkie treści naszych aktualnych doświadczeń są ze sobą gładko skorelowane, tworząc koherentną całość, świat, w którym żyjemy.

Pomimo tego problem integracji musi być wcześniej rozwiązany na kilku niższych poziomach. Wyobraźcie sobie, że nagle nie jesteście w stanie łączyć cech oglądanego przedmiotu – jego koloru, tekstury jego powierzchni, brzegów itd. – w jedną całość. W dysfunkcji nazywanej agnozją apercepcyjną na poziomie świadomego doświadczenia nie pojawia się żaden spójny model wzrokowy, pomimo że wszystkie niskopoziomowe procesy wzrokowe pacjenta pozostają nienaruszone. Cierpiący na to schorzenie mają zazwyczaj zupełnie nienaruszone pole widzenia, które świadomie postrzegają, ale nie są w stanie rozpoznać tego, na co patrzą. Nie potrafią na przykład skopiować rysunku, odróżnić od siebie kształtów albo dopasować ich do siebie. Agnozja apercepcyjna spowodowana jest zazwyczaj niedotlenieniem mózgu, na przykład poprzez zaczadzenie. Może się też zdarzyć, że choć pacjenci posiadają koherentny, zintegrowany model wzrokowy świata, to pewne rodzaje informacji wizualnej pozostają dla nich niedostępne. Na poziomie funkcjonalnym objawia się to tym, że organizując swoje pole widzenia, nie są w stanie posługiwać się wskazówkami grupowania postaciowego [gestalt grouping] albo też wskazówkami pozwalającymi na odróżnienie postaci od tła15. Wyobraźcie sobie teraz, że nie jesteście już w stanie zintegrować percepcji przedmiotu z wiedzą o kategoriach, która pozwoliłaby na jego identyfikację, w konsekwencji czego nie jesteście w stanie subiektywnie doświadczyć tego, co postrzegacie – jak to się dzieje w agnozji dotykowej, związanej zazwyczaj z uszkodzeniami w dwóch rejonach pierwszorzędnej kory somatosensorycznej, lub autotopagnozji (niezdolności do identyfikacji i nazywania własnych części ciała), również powiązanej z uszkodzeniami. Istnieją też pacjenci cierpiący na przypadłość nazywaną agnozją integracyjną, którzy nie są w stanie zintegrować wzroku i słuchu – ich świadome życie wydaje się przebiegać w filmie ze złą ścieżką dźwiękową. Jeden z pacjentów opisał swoje doświadczenie następująco: „[ktoś] stał naprzeciwko mnie i widziałem jego poruszające się usta, ale zauważyłem, że ruch ust nie pasuje do tego, co słyszę”16.

A co by było, gdyby wszystko się rozeszło? Istnieją pacjenci neurologiczni z uszkodzeniami mózgu, którzy mówią o „rozbitych światach”, ale w ich przypadku istnieje przynajmniej jakiś świat – coś, co mogło zostać odebrane jako rozbite. Gdyby scalona multimodalna scena – tu-i-teraz, sytuacja jako taka – rozpłynęła się, doświadczylibyśmy pustki. Świat przestałby nam się objawiać.

Pewne nowe pomysły i hipotezy sformułowane na gruncie neurobiologii sugerują, w jaki sposób ta wiążąca świat funkcja mogłaby działać. Jedną z nich jest hipoteza dynamicznego jądra17, która głosi, że wysoce zintegrowany, wewnętrznie zróżnicowany wzorzec neurodynamiczny wyłania się z ciągłego szeptania milionów bezustannie odpalających się neuronów. Giulio Toni, naukowiec z Uniwersytetu Madison-Wisconsin będący czołowym orędownikiem tej hipotezy, nazywa to „klastrem funkcjonalnym”, podczas gdy ja ukułem pojęcie gęstości przyczynowej18.

Pomysł jest prosty: globalny neuronalny korelat świadomości (NKŚ) jest jak wyspa, która wyłania się z morza – jak wspomnieliśmy, jest to duży zbiór własności neuronalnych leżących u podstaw świadomości rozumianej jako całość, który w każdej chwili podtrzymuje nasz całościowy model doświadczenia świata. Globalny NKŚ ma wiele poziomów opisu: w sensie dynamicznym możemy opisać go jako spójną wyspę utworzoną z gęsto powiązanych relacji przyczynowych, wyłaniającą się z wód znacznie mniej spójnego przepływu aktywności neuronalnej. Albo też możemy przyjąć perspektywę neuroobliczeniową i patrzeć na NKŚ jako coś, co jest wynikiem przetwarzania informacji w mózgu, przez co funkcjonuje jako nośnik świadomości. W tym momencie staje się on czymś bardziej abstrakcyjnym, co możemy wyobrazić sobie jako chmurę informacji unoszącą się nad neurobiologicznym substratem. „Granica” tej chmury informacji ma charakter funkcjonalny, a nie fizyczny. Fizyczną realizacją chmury są wysoce rozproszone neurony odpalające się w naszych głowach. Tak jak prawdziwa chmura utworzona jest z malutkich kropelek wody zawieszonych w powietrzu, tak wzorzec aktywności neuronalnej leżący u podstaw całości naszego świadomego doświadczenia składa się z milionów malutkich wyładowań elektrycznych i reakcji chemicznych w synapsach. Mówiąc ściślej – wzorzec ten nie ma żadnego przypisanego miejsca w mózgu, ale jest spójny.

Dlaczego jest spójny? Co utrzymuje wszystkie kropelki – wszystkie mikrozdarzenia – razem? Jak dotąd nie wiemy, ale istnieją wskazania co do tego, że jednolita całość doświadczenia zachodzi za sprawą temporalnej struktury subtelnej, która charakteryzuje działalność świadomego mózgu, czyli rytmicznego tańca wyładowań neuronalnych i synchronicznych oscylacji. To dlatego granice tej całości mają charakter funkcjonalny oraz zakreślają wyspę świadomości w oceanie utworzonym przez miriady mniej zintegrowanych i nie tak gęsto powiązanych mikrozdarzeń neuronalnych. Jakakolwiek informacja pojawiłaby się w obrębie tej chmury odpalających się neuronów, stałaby się informacją świadomą. Cokolwiek znajduje się wewnątrz chmury („dynamicznego jądra”), staje się częścią naszego wewnętrznego świata. Cokolwiek znajduje się poza nią – nie należy do naszej subiektywnej rzeczywistości. Świadome doświadczenie może być zatem rozumiane jako szczególna właściwość globalna ogólnej dynamiki neuronalnej mózgu, specjalna forma przetwarzania informacji bazująca na globalnie zintegrowanym formacie danych.

Dysponujemy już pierwszymi narzędziami matematycznymi, które pozwalają nam opisać złożoność przyczynową wewnątrz dynamicznego jądra świadomości. Pomijając szczegóły techniczne, narzędzia te pokazują nam, jak samoorganizacja naszego mózgu uzyskuje równowagę pomiędzy integracją a segregacją, tworząc cudowne bogactwo i różnorodność treści świadomych i zapewniając naraz jedność świadomości.

Co to wszystko oznacza? Od świadomości nie oczekujemy stanu ogólnej równoczesności – w którym to wiele komórek nerwowych pobudza się w tym samym czasie. Takie stany występują w czasie utraty świadomości – w głębokim śnie albo podczas ataku epilepsji. W tych przypadkach równoczesność kasuje całą wewnętrzną różnorodność: tak, jak gdyby zamazywała ona nagle wszystkie kolory, kształty i przedmioty, z których składa się świat. Od świadomości oczekujemy spójności na wielką skalę, rozciągającej się na wiele obszarów mózgu, a także elastyczności, która wiąże wiele treści w jedną hierarchię – litery w stronę, strony w książkę, trzymającą książkę rękę w nasze cielesne ja i w nas siedzących na krześle w pokoju, rozumiejących czytane słowa. Oczekujemy jedności świadomości, która – od wewnątrz – jest możliwie jak najbardziej różnorodna. Z drugiej strony, maksymalna różnorodność też nie jest optymalna, ponieważ przez nią nasz świat rozpadłby się na niepowiązane ze sobą fragmenty treści psychicznych i stracilibyśmy przytomność. Cała sztuka polega na tym, by uzyskać jak najlepszy stosunek pomiędzy częściami a całością. W każdej chwili wysoce rozproszona sieć neuronów w mózgu wydaje się osiągać dokładnie ten efekt, gdy chmura pojedynczych komórek nerwowych, rozproszonych w przestrzeni, pobudza się, tworząc skomplikowane wzorce aktywności, z których każdy zazębia się z następnymi. Tak jak tworzące prawdziwą chmurę krople wody niektóre cząstki nieustająco opuszczają ten agregat, a inne się do niego przyłączają. Świadomość to jednolity, spójny fenomen na wielką skalę, który wyłania się z bezliku mikrozdarzeń fizycznych. Tak długo, jak wystarczająco duży stopień korelacji i powiązań przyczynowych pozwala tej wyspie pulsujących mikrozdarzeń w mózgu wyłaniać się, tak długo żyjemy w jednej rzeczywistości. Objawia się nam jeden, jednolity świat.

Podobne objawienie się świata może nastąpić również w stanach, potocznie mówiąc, offline – mianowicie w snach – choć wiązanie treści nie działa w nich tak dobrze, przez co rzeczywistość naszych snów wydaje nam się tak dziwaczna i trudno jest nam skupić uwagę, a sceny następują po sobie bardzo szybko. Mimo to mamy do czynienia z jakąś ogólną sytuacją, jesteśmy w niej obecni i dlatego nasze doświadczenie zmysłowe trwa. Ale gdy przechodzimy do głębokiego snu, a wyspa zanurza się w morzu, nasz świat znika wraz z nią. My, ludzie, wiemy to od czasów starożytnej Grecji: sen to młodszy brat śmierci, tak jak i ona oznacza porzucenie świata19.

Jednym z intrygujących zjawisk we współczesnych badaniach nad świadomością jest to, jak stare idee filozoficzne wracają na gruncie najbardziej zaawansowanej neurobiologii – niejako w nowym przebraniu. Arystoteles i Franz Brentano zwracali uwagę, że świadome postrzeganie musi zarazem oznaczać zdawanie sobie sprawy z faktu, iż właśnie w tym momencie świadomie się postrzega. W pewnym sensie musimy „postrzegać postrzeganie” w czasie, gdy zachodzi. Jeżeli jest to prawdą, to stan mózgu składający się na świadomą percepcję trzymanej przez was książki musi mieć dwie części logiczne: jedną przedstawiającą książkę i jedną przedstawiającą sam ten stan. Jedna część wskazuje na świat, druga na samą siebie. Świadome stany mogą być dokładnie tymi, które „metareprezentują” siebie podczas reprezentowania czegoś innego. Ta klasyczna idea nie jest pozbawiona logicznych zgrzytów, ale sam fakt wglądu da się, być może, obronić na gruncie wiarygodnych empirycznie teorii.

Badania Victora Lammego, neurobiologa z Amsterdamu, jak również te przeprowadzane w laboratorium Stanislas Dehaene w NeuroSpin Centre na kampusie CEA w Saclay oraz w szpitalu Pitié-Salpêtrière w Paryżu jednakowo wskazują na tak zwane połączenia rekurencyjne jako na funkcjonalne bazy świadomości20. Na przykład w świadomym przetwarzaniu wzrokowym informacje wysokopoziomowe są mapowane z powrotem na informacje niskopoziomowe, ale wszystkie one odnoszą się do tego samego obrazu na siatkówce. Za każdym razem, gdy nasze oczy zatrzymują się na jakiejś scenie (pamiętajmy, że wykonują one około trzech ruchów sakkadowych na sekundę), uruchamia się cykl sprzężenia zwrotnego dotyczący aktualnego obrazu i to dzięki niemu szczegółowo postrzegamy daną sytuację. Poprzez te cykle nieustannie tworzymy świadome zdjęcia świata. Ogólna zasada zakłada, że niemalże ciągłe pętle sprzężenia zwrotnego pomiędzy wyższymi i niższymi rejonami tworzą trwały cykl – zamknięty, zagnieżdżony obieg informacji, w którym to, co zdarzyło się parę milisekund temu, mapowane jest na to, co właśnie nadchodzi. Tak oto najbliższa przeszłość w sposób ciągły tworzy kontekst dla teraźniejszości – filtruje to, co może być w teraźniejszości doświadczone. (Widzimy, jak stara idea filozoficzna zostaje dopracowana i wyartykułowana przez współczesną naukę już na poziomie trybików mechanizmu). Powstaje zatem trwała pętla kontekstowa. Może to być głęboka myśl dotyczącą istoty światotwórczej funkcji świadomego doświadczenia: świadome informacje wydają się zintegrowane i zjednoczone właśnie dlatego, że leżący u ich podstawy proces fizyczny jest zmapowany sam na siebie i staje się swym własnym kontekstem. Jeśli odniesiemy tę ideę nie do pojedynczych reprezentacji, takich jak wrażenie wzrokowe trzymanego w ręku jabłka, ale do kompleksowego jednolitego obrazu świata tworzonego przez mózg, to dynamiczny przepływ świadomych doświadczeń wydaje się rezultatem łączących się w mózgu na wielką skalę ciągłych odniesień wcześniejszej wiedzy do aktualnej sytuacji. Jeśli jesteśmy świadomi, ogólny proces postrzegania, uczenia się i przeżywania tworzy kontekst dla samego siebie – w ten sposób nasza rzeczywistość zamienia się w przeżywaną rzeczywistość.

Jest jeszcze jedna naukowa droga do rozwiązania problemu jedności świata, która przyciąga coraz większą uwagę. Od dawna wiadomo, że podczas głębokiej medytacji doświadczenie jedności i całościowej integracji jest szczególnie wyraźne. A zatem jeśli chcemy wiedzieć, czym jest świadomość, czemu by nie poradzić się ludzi, którzy doświadczają jej w najczystszej formie? Albo jeszcze lepiej – czemu by nie użyć naszych współczesnych technik neuroobrazowania do zajrzenia im w mózgi, gdy maksymalizują jedność i całościowość swych umysłów?

Antoine Lutz wraz ze swymi współpracownikami w W.M. Keck Laboratory for Functional Brain Imaging and Behavior na uniwersytecie w Wisconsin badał mnichów tybetańskich, którzy odbyli przynajmniej dziesięć tysięcy godzin medytacji. Badacze odkryli, że medytujący sami wprawiają się w stan trwałych wysokich oscylacji w paśmie gamma [high-amplitude gamma-band] i osiągają globalną synchroniczność fazy, co widać na zapisach EEG wykonanych podczas medytacji21. Wysokie oscylacje w paśmie gamma zaobserwowane u niektórych z nich wydają się najsilniejszą podobną aktywnością opisaną w literaturze naukowej. Czemu jest to interesujące? Jak pokazał Wolf Singer wraz ze swymi współpracownikami, oscylacja w paśmie gamma wywoływana przez grupy neuronów pobudzanych równocześnie około czterdziestu razy na sekundę to nasz najlepszy typ jeśli chodzi o przyczynę jedności i całościowości (choć konkretna rola grup neuronów jest wciąż przedmiotem dyskusji). Mówiąc bardziej obrazowo: na poziomie świadomej percepcji owe równoległe oscylacje są najprawdopodobniej tym, co sprawia, że poszczególne cechy obiektu – jego krawędzie, kolor, tekstura (na przykład jabłka) – zespalają się w pojedynczy, jednolity przedmiot percepcji. Wiele eksperymentów wykazało, że równoczesne pobudzanie się może być dokładnie tym, co odróżnia zbiór neuronów, który uzyskuje dostęp do świadomości, od takiego, który również się pobudza, ale w nieskoordynowany sposób, przez co dostępu tego nie uzyskuje. Równoczesność to potężna siła przyczynowa: jeśli tysiąc żołnierzy przejdzie wspólnie przez most, nic się nie stanie, ale jeśli przekroczą go razem w równym marszu, może się on zawalić.

Równoczesność reakcji neuronalnych odgrywa też decydującą rolę w rozróżnianiu postaci i tła – a dokładniej w efekcie wynurzania się obiektu z tła, pozwalającym na wyłonienie się ze sceny doświadczenia nowej postaci (gestalt).

Ulrich Ott to czołowy niemiecki badacz medytacji pracujący w Instytucie Neuroobrazowania Bendera na Uniwersytecie Justusa Liebiga w Giessen. Postawił przede mną interesujący problem: Czy głęboka medytacja mogłaby być procesem, być może jedynym w swoim rodzaju, w którym ludzie są w stanie niekiedy przemienić globalne tło w postać, gestalt, dominującą cechę świadomości? Założenie to zgrabnie wpasowywałoby się w intuicje wyrażane przez wielu, w tym Antoine’a Lutza, że fundamentalna struktura doświadczenia oparta na podziale na przedmiot i podmiot może zostać w tego typu doświadczeniach przekroczona.

Co ciekawe, aktywność oscylacyjna mózgów doświadczonych medytujących trwa przez kilkadziesiąt sekund. Nie mogą jej oni po prostu włączyć, aktywność ta bowiem zaczyna się rozwijać dopiero wtedy, gdy medytującemu uda się w pozbawiony wysiłku sposób „zejść z drogi”. Pełny stan medytacyjny można osiągnąć jedynie powoli. Dokładnie tak przewiduje teoria: poziom synchronizacji neuronalnej leżący u podstaw świadomości, jako gigantyczne sieciowe zjawisko, by się rozwinąć, wymaga czasu, którego ilość jest wprost proporcjonalna do wielkości zbioru neuronów. Podczas medytacji powstać musi zgrana grupa wielu setek milionów neuronów. Oscylacje są też skorelowane z relacjonowaną przez medytującego siłą doświadczenia medytacyjnego, co oznacza, że są z tym doświadczeniem wprost związane. Innym ciekawym odkryciem jest to, że w podstawowej aktywności mózgu następują znaczące zmiany pomedytacyjne. Najwyraźniej powtarzanie praktyk medytacyjnych zmienia głęboką strukturę świadomości. Jeżeli medytacja postrzegana jest jako forma umysłowego treningu, to okazuje się, że synchroniczność oscylacyjna w paśmie gamma otwiera idealne okno czasowe konieczne do efektywnego wspomagania zmian synaptycznych.

Podsumowując, wydaje się, że wiązanie cech powstaje, gdy wysoce rozproszone grupy neuronów, które reprezentują odbite światło, teksturę i wagę na przykład książki, zaczynają podrygiwać razem, wybudzając się w tym samym czasie. Ten rytmiczny wzorzec odpalania się tworzy w naszych mózgach spójną chmurę, sieć neuronów wyrażających pojedynczy przedmiot, czyli wspomnianą wyżej książkę, dla nas w określonym momencie. Wiązanie uzyskiwane jest w wymiarze czasowym. Jedność świadomości jest więc rozumiana jako dynamiczna własność ludzkiego mózgu. Rozciąga się ona na wiele poziomów organizacji, formuje się sama z upływem czasu, wciąż poszukując optymalnego balansu pomiędzy częściami a wyłaniającą się stopniowo całością. Pojawia się na EEG jako wolno rozwijająca się globalna właściwość oraz, co pokazali nam praktycy medytacji, może być doświadczana i badana od wewnątrz, z perspektywy pierwszoosobowej (zobacz: wywiad z Wolfem Singerem na końcu tego rozdziału).

Kolejny problem związany ze sformułowaniem kompletnej teorii świadomości jest jednakże trudniejszy.

Problem teraźniejszości. Jak pojawia się przeżywana chwila?

Oto kwestia, która jako filozofowi zawsze wydawała mi się zarazem fascynująca, jak i niesłychanie zagadkowa: otóż całkowity naukowy opis fizycznego wszechświata nie zawierałby informacji o tym, który moment jest teraz. W rzeczy samej opis taki pozbawiony byłby tego, co filozofowie nazywają wyrażeniami okazjonalnymi. Nie byłoby w nim wskaźników albo małych czerwonych strzałek z napisami „Jesteś tutaj” albo „Teraz”. W świecie rzeczywistym to zadanie świadomego mózgu; informuje on organizm, który zamieszkuje, jakie miejsce jest tutaj i jaki moment jest teraz. Ta dana w doświadczeniu teraźniejszość to drugi wielki problem współczesnej teorii świadomości22.

Biologiczny tunel świadomości to nie tylko, ujmując najprościej, wewnętrzny model rzeczywistości w mózgu. To także tunel czasowy, a ściślej: tunel obecności. Napotykamy tu subtelniejszą formę wewnętrzności – mianowicie wewnętrzność w doświadczanym subiektywnie wymiarze czasowym.

Empiryczna strona tej opowieści będzie musiała zmierzyć się z pamięcią krótkoterminową i pamięcią podręczną; tą o rekurencyjnych pętlach w sieciach neuronowych i tą wiążącą pojedyncze znaczenia w większe całości postaciowe (nazywane często po prostu momentem psychologicznym). Naprawdę intrygujący aspekt problemu teraźniejszości dotyczy jednak pojęć: niezwykle trudno powiedzieć, na czym dokładnie zagadka ta polega. W tym momencie zarówno filozofowie, jak i naukowcy cytują zazwyczaj fragment z czternastego rozdziału jedenastej księgi Wyznań św. Augustyna. Biskup z Hippony zauważa tam: „Czymże więc jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem”23.

Główna trudność problemu teraźniejszości nie ma związku z neurobiologią, ale z tym, w jaki sposób właściwie go wyrazić. Pozwólcie, że spróbuję. Świadomość to wewnętrzność w czasie. Sprawia, że świat jest dla nas obecny, tworząc nową przestrzeń w umyśle – przestrzeń wewnętrznej czasowości. Wszystko jest w teraźniejszości. Czegokolwiek nie doświadczamy, doświadczamy jako dziejące się w tym momencie.

Początkowo możecie zaprotestować. Czy nie jest tak, że nasza świadoma pamięć epizodyczna o ostatnim spacerze na plaży odnosi się do czegoś w przeszłości? A czy nie jest też prawdą, że nasze świadome myśli i plany dotyczące przyszłotygodniowej wycieczki w góry odnoszą się do czegoś w przyszłości? Tak, to prawda, ale są one zawsze osadzone w świadomym modelu nas jako właśnie teraz przypominających sobie rozgwiazdę na plaży, jako wytyczających nową ścieżkę na szczyt właśnie w tym momencie.

Główna funkcja świadomego doświadczenia polega, jak to ujął znakomity brytyjski psycholog Richard Gregory, na „sygnalizowaniu niebezpiecznej teraźniejszości”24. Jedną z istotnych funkcji świadomości jest pomaganie organizmowi w nieustannym kontakcie z bezpośrednią teraźniejszością – ze wszystkimi cechami tego organizmu i jego otoczenia, które mogą zmienić się szybko i nieoczekiwanie. Pomysł ten wiąże się z klasycznym pojęciem wprowadzonym przez Bernarda Baarsa z Neurosciences Institute w San Diego, najlepiej znanym z książki A Cognitive Theory of Consciousness, w której autor przedstawia teorię świadomości jako przestrzeni globalnej. Z jego owocnej metafory świadomości jako treści przestrzeni globalnej w umyśle wynika, że tylko najistotniejsze aspekty są w świadomości reprezentowane. Świadome informacje to dokładnie te informacje, które muszą być naraz udostępnione każdej z naszych zdolności poznawczych. Potrzebujemy świadomej reprezentacji jedynie wtedy, kiedy nie wiemy, co wydarzy się dalej i której zdolności (uwagi, myślenia, pamięci, kontroli motorycznej) potrzebować będziemy, by właściwie zareagować na to, co czyha na nas za rogiem. Ta kluczowa informacja musi pozostać aktywna, tak aby różne moduły albo mechanizmy mózgu miały do niej równoczesny dostęp.

Sądzę, że właśnie ta równoczesność jest powodem, dla którego potrzebujemy świadomego teraz. W tym celu nasze mózgi nauczyły się symulować czasową wewnętrzność. Aby stworzyć wspólną platformę – tablicę, na której zamieścić można różne wiadomości dla różnych wyspecjalizowanych części naszego mózgu – potrzebujemy wspólnego odniesienia, które z kolei ma charakter czasowy. Choć, mówiąc ściśle, niczego takiego jak teraźniejszość w świecie zewnętrznym nie ma; zorganizowanie wewnętrznego modelu świata wokół takiej teraźniejszości, stworzenie wszystkim mechanizmom mózgu wspólnego czasowego punktu odniesienia, aby mogły w tym samym czasie uzyskać dostęp do tej samej informacji, okazało się ewolucyjnie owocne. Określony punkt w czasie musiał być reprezentowany w sposób uprzywilejowany, aby zostać oznaczony jako rzeczywistość. Przeszłość jest poza czasem, tak samo jak przyszłość. Ale istnieje też czas wewnętrzny, ten czas, teraźniejszość, moment, w którym aktualnie żyjemy. Wszystkie nasze świadome myśli i odczucia istnieją w tym przeżywanym momencie.

Jak mamy znaleźć tę specyficzną formę wewnętrzności w biologicznym mózgu? Świadome doświadczenie czasu zawiera też, rzecz jasna, inne elementy; doświadczamy choćby równoczesności. (Czy zauważyliście kiedykolwiek, że nie możemy w tym samym momencie pragnąć dwóch różnych działań albo równocześnie podjąć dwóch decyzji?) Doświadczamy następstwa: nut w utworze muzycznym, dwóch myśli przepływających jedna po drugiej przez nasz umysł. Doświadczamy trwania: ton w muzyce albo emocja mogą pozostać niezmienne w czasie. Wyłania się z tego wszystkiego coś, co neurobiolog Ernst Pöppel, jeden z pionierów na tym polu, oraz jego koleżanka Eva Ruhnau, kierowniczka Human Science Center na Uniwersytecie w Monachium, określają jako czasowa postaciowość25. Nuty mogą złożyć się w motyw – powiązany wzorzec dźwięków tworzących całość, którą rozpoznajemy jako taką z chwili na chwilę. Podobnie pojedyncze myśli mogą utworzyć bardziej złożone przeżycia świadome, które możemy określić jako rozwijające się wzorce rozumowania.

Tak przy okazji – istnieje górny limit tego, czego możemy świadomie doświadczyć jako zdarzające się w jednym momencie; praktycznie niemożliwe jest doświadczenie motywu muzycznego, rytmicznego utworu poetyckiego albo złożonej myśli, które trwałyby więcej niż trzy sekundy, jako jednolitej czasowej postaci gestalt. Gdy studiowałem we Frankfurcie, profesorowie zazwyczaj nie improwizowali podczas wykładów. Zamiast tego przez dziewięćdziesiąt minut czytali z kartki, zasypując studentów wypowiadanymi jedno po drugim nadmiernie długimi, złożonymi zdaniami. Podejrzewałem, że celem tych wykładów nie była wcale udana komunikacja (choć często była ona ich tematem), ale że były raczej występem intelektualnego macho. („Teraz zademonstruję wam waszą intelektualną słabość poprzez wypuszczenie z siebie niezwykle złożonych, ciągnących się w nieskończoność zdań. Załamią one wasz krótkoterminowy bufor, ponieważ nie będziecie w stanie zintegrować ich w jednolitą czasową postać. Nie zrozumiecie nic i będziecie musieli przyznać, że wasz tunel jest mniejszy niż mój!”).