Wydawca: Burda Książki (dawniej G+J Gruner +Jahr) Kategoria: Edukacja Język: polski

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 171 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Triki psychiki -

Jak się zmienia nasz mózg pod wpływem technologii? Jak sobie radzi we współczesnym świecie? Dziennie wchłania 34 gigabajty danych – to odpowiednik 100 tysięcy słów. Nic więc dziwnego, że bywa przeładowany, a wtedy nasza czujność i zdolność do trzeźwej oceny sytuacji gwałtownie się zmniejszają. Co się dzieje, gdy zasypia rozum zmęczony nadmiarem bodźców? „Focus” bada ludzką świadomość i podświadomość, by poznać rządzące nimi mechanizmy. Dowiecie się także: - Czy medytacja zmienia mózg? - Dlaczego warto mieć koszmarne sny? - Czy można amputować strach? - Jak się nie dać wkręcić sprzedawcom? - Po czym poznać kłamcę?

Opinie o ebooku Triki psychiki -

Cytaty z ebooka Triki psychiki -

Badania brytyjskich naukowców wykazały, że medytacja może być również świetnym lekarstwem na skutki bezsenności – odświeża mózg tak samo jak sen. Osoby badane po 40 minutach medytowania wykonywały zadanie wymagające koncentracji lepiej niż osoby, które przez ten sam czas czytały. Kiedy osoby medytujące „zarwały noc” przed badaniem, wyniki
powodu. Jednak samo rozciągnięcie mięśni w  charakterystyczny sposób wystarczyło. Mózg otrzymał od nich komunikat „uśmiechamy się” i  zareagował, dopasowując stan emocjonalny do fizycznego. I  mniejsza z  tym, że naturalny uśmiech angażuje inne mięśnie (m.in. jarzmowe i  śmiechowe) niż wymuszony (głównie mięśnie policzkowe). Podobnie działa sprzężenie między psychiką a  napięciem mięśni – gdy są naprężone, stajemy się nerwowi, gdy rozluźnione (np. w  ciepłej kąpieli), relaksujemy się także mentalnie. Nasz umysł bywa zadziwiająco prosty... Ale czy nie jest to kolejny powód,

Fragment ebooka Triki psychiki -

Redaktor prowadzący: JOANNA NIKODEMSKA
Korekta: JADWIGA PILLER
Projekt graficzny okładki: PAWEŁ RAFA
Ilustracja na I stronie okładki: Shutterstock
Redakcja techniczna: MARIUSZ TELER
Projekt i skład: IT WORKS, Warszawa
Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych – również częściowe – tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.
Copyright for Polish edition © 2014 Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Sp. Komandytowa. All rights reserved.
ISBN 978-83-7778-669-7
Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Sp. Komandytowa ul. Marynarska 15, 02-674 Warszawa Dział handlowy: tel. (48 22) 360 38 38 fax (48 22) 360 38 49 Sprzedaż wysyłkowa: Dział Obsługi Klienta, tel. (48 22) 360 37 77
Konwersja: eLitera s.c.

Czy mózg może zrozumieć sam siebie?

Samopoznanie to podróż w nieznane, zapewnia przygody i poszerza horyzonty, ale można też liczyć na chwile dramatyczne lub wręcz ryzykowne.

autor Kazimierz Pytko

Podstawowym warunkiem poznania jest uzyskanie obiektywnych informacji o badanym obiekcie, ale zgodnie z zasadami fizyki i logiki, żaden system nie może obserwować samego siebie. Tymczasem właśnie tego wymaga się od mózgu. Optymiści przekonują, że tę sprzeczność da się rozwiązać, gdyż już dziś mózg nie jest zdany tylko na siebie i za pomocą tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego można obiektywnie obserwować wiele zachodzących w nim procesów. Nie widzą też powodów, dla których w przyszłości nie mogłyby powstać urządzenia zdolne przeniknąć wszystkie jego tajemnice.

Neurobiolog William Newsom z Uniwersytetu Stanforda studzi ten entuzjazm i zwraca uwagę, że badania mózgu przypominają oglądanie świata z okien nisko lecącego samolotu. Widzimy szlaki komunikacyjne, linie przesyłu energii, budowle, ale nie wiemy nic o panujących na dole stosunkach społecznych i relacjach między jego mieszkańcami. Jeśli dysponujemy reflektorami i teleskopami, możemy oświetlać i dowolnie powiększać oglądane obiekty, jeśli posiadamy broń – nawet je niszczyć. Ale czy to w jakiś przełomowy sposób zwiększy naszą wiedzę?

Jeśli przyjmuje się założenie, że wszystkie zachodzące w mózgu procesy dają się sprowadzić do poznawalnych reakcji fizycznych i chemicznych, trzeba też uznać, że nie ma w nim komórek prawdy, która jest pojęciem subiektywnym. Co więcej, zgodnie z teorią ewolucji, wszelkie formy życia, także człowiek z jego mózgiem, powstały w wyniku przypadkowych mutacji genetycznych. W związku tym John Haught w książce God after Darwin: A Theology of Evolution (Bóg po Darwinie: Teologia ewolucji) zadaje fundamentalne pytanie: „Jeżeli zdolność myślenia jest wyłącznie efektem przypadku, to skąd mogę mieć pewność, że prowadzi mnie ono do prawdy, a nie jest w jakiś sposób ograniczone lub zniekształcone?”.

Słowa „Poznaj samego siebie”, wyryte nad drzwiami wyroczni w Delfach, wskazywały drogę do szczęścia.

Wątpliwości wzmacniają wyniki licznych eksperymentów psychologicznych, które potwierdzają, że mózg działa subiektywnie i w dużej mierze niezależnie od ludzkiej woli. Najprostsze doświadczenie można przeprowadzić od razu. Wystarczy poprosić grupę znajomych, by spojrzeli za okno, a potem zapytać, co widzieli. Okaże się, że każdy zwrócił uwagę na coś innego – jeden policzył samochody, drugi zapamiętał jakiś napis, trzeci skupił uwagę na przechodniach itd. Wynika z tego, że mózg już na etapie zbierania informacji dokonuje selekcji, a kryteria, którymi się kieruje, są nieuchwytne. To jednak nie koniec jego „samodzielności”. Zapisane w ludzkiej pamięci dane nie pozostają – tak jak na dysku komputerowym – niezmienne i podlegają ciągłym modyfikacjom. Dobitnie potwierdziły to badania przeprowadzone przez holenderskiego psychologa Douwe Draaismę. W roku 1992 w pobliżu lotniska w Amsterdamie na budynki mieszkalne spadł samolot transportowy. Zginęło ponad 70 osób, przez wiele dni relacje z miejsca tragedii nie schodziły z ekranów telewizorów. Kilka tygodni później prof. Draaisma zapytał kilkaset osób, czy pamiętają pokazany w telewizji film, na którym przypadkowy świadek nagrał moment runięcia samolotu na domy. Ponad 60% odpowiedziało twierdząco. Tymczasem scena ta nie została przez nikogo zarejestrowana i nigdy nie była pokazywana. Możemy zatem zapamiętywać nawet takie wydarzenia, których nigdy nie widzieliśmy. O tym, że tak się dzieje, decyduje mózg. Inne przejawy jego samowoli to uleganie sugestii lub autosugestii, upiększanie we wspomnieniach przeszłości, mitomańska wiara w wyczyny, których w rzeczywistości nie dokonaliśmy itd. Czy zatem tak niewiarygodne narzędzie może służyć do obiektywnego poznania samego siebie? Pytanie wydaje się retoryczne.

Nawet gdyby udało się skonstruować urządzenia analizujące wszystkie procesy w komórkach nerwowych, to na końcu pojawi się bariera w postaci zasady nieoznaczoności Heisenberga. Zgodnie z nią, obserwacji obiektów na poziomie subatomowym nie można przeprowadzać bez wpływania na ich zachowanie. Dotyczy to takich „drobin” materii jak elektrony czy cząsteczki promieniowania, ale przecież mózg to też materia i podlega tym samym prawom. Badając go zbyt głęboko, można więc wywoływać takie zmiany, które zniekształcą wynik. Jeśli dodać do tego fakt, że ostatecznej interpretacji wyników też będzie dokonywał mózg, trudno oprzeć się wrażeniu, że dążenie do jego całkowitego i obiektywnego poznania przypomina błędne koło.

CZYM JEST ŚWIADOMOŚĆ?

Dopóki o niej nie myślimy – wiemy, gdy zaczynamy się nad nią zastanawiać – przestajemy wiedzieć. Nie podlega prawom fizyki, nie można jej opisać za pomocą równań matematycznych. Psychologia, która nicuje świadomość na wszelkie możliwe strony, tak naprawdę nie dopracowała się nawet jej powszechnie uznawanej definicji. Najczęściej określa się ją jako zdawanie sobie sprawy z treści przeżywanych w stanie czuwania, zdolność postrzegania tego, co dzieje się we własnym umyśle lub system przetwarzania informacji w mózgu. Nie ulega wątpliwości, że wyłącznie ludzki umysł może zastanawiać się nad sobą, a wynikające z tego wnioski uwzględniać w dalszym działaniu. Komputer także potrafi „przemyśleć” to, co zrobił, ale w odróżnieniu od naszego mózgu nie jest w stanie samodzielnie, bez dodatkowych programów, zmienić zasad swego funkcjonowania. Człowiek robi to bez problemu. Pewne jest również to, że nie byłoby świadomości bez mózgu. Czy jednak jest ona wyłącznie jego wytworem? Zdaniem materialistów tak, a wszystkie stany umysłu można sprowadzić do – jak to ujmuje Przewodnik po zdrowym mózgu Fundacji Dana (The Dana Guide to Brain Health) – „ruchu kilku jonów przenikających przez ścianki komórek mózgu”. Problem w tym, że pojedyncze komórki o niczym nie decydują, a procesy zachodzące w mózgu są efektem wzajemnego oddziaływania ich skupisk, tzw. ośrodków. Warto w tym miejscu przypomnieć, że mózg składa się z co najmniej 100 miliardów komórek, a jego aktywność polega przede wszystkim na przekazywaniu między nimi impulsów. Liczbę połączeń, którymi płyną te sygnały, wyraża się w trylionach. Wewnątrz naszych głów znajduje się więc organ bardziej skomplikowany, niż to sobie wyobrażamy, a nawet niż możemy sobie wyobrazić. Bo przecież to również on buntuje się przeciwko traktowaniu świadomości wyłącznie jako swojego wytworu i sprawia, że tak wielu ludzi postrzega ją jako odrębny byt, nazywany najczęściej duszą. Jej istnienia – tak jak istnienia Boga – nie sposób potwierdzić ani zanegować metodami naukowymi. Bez odpowiedzi pozostaje również pytanie: dlaczego mózg tak uparcie broni się przed uznaniem, że wszystko, co zostało w nim zapisane, znika definitywnie wraz z jego śmiercią. Jeśli świadomość jest tylko funkcją wysoko zorganizowanej materii, to w jaki sposób i po co ukształtowało się w niej przeświadczenie, że materię ożywia nieśmiertelny, duchowy pierwiastek? Naturaliści, którzy wykluczają istnienie jakichkolwiek bytów nadprzyrodzonych, twierdzą, że nastąpiło to także w wyniku ewolucji, gdyż wiara w boską opiekę i własną nieśmiertelność zmniejszała poczucie zagrożenia, skłaniała do współdziałania i poświęcania się dla innych, a to sprzyjało procesowi przekazywania genów w obrębie gatunku i jego zachowaniu. Wyznawcy tej teorii (m.in. R. Dawkins) paradoksalnie wydają nią wyrok na samych siebie, gdyż sugerują, że ludzie wierzący w nieśmiertelność swej duszy lepiej dostosowują się do warunków, w jakich przyszło im żyć, a zatem mają większe szanse przetrwania niż ci, którzy odrzucają wszelką religię. Pośrednio potwierdza to francuski filozof Frédéric Lenoir, który w Metamorfozach Boga zauważa, że w czasach globalizacji następuje odchodzenie od kościołów zinstytucjonalizowanych, ale wcale nie przybywa ateistów: „Jesteśmy świadkami swoistej rewolucji kopernikańskiej w świadomości religijnej. Łatwość podróżowania, przekaz telewizyjny, ciągłe spotkania z ludźmi innych wyznań powodują zanik poczucia pewności, że dziedziczona po rodzicach i przekazywana przez instytucje religia jest jedyną prawdziwą. Coraz częściej z różnych tradycji wybiera się to, co danej osobie najbardziej odpowiada. Zwłaszcza w Europie następuje przechodzenie od Boga osobowego do bezosobowej boskości rozumianej jako niepojęta siła, energia; od dogmatów, które mówią, w co i jak wierzyć, do szukania bezpośredniego kontaktu i osobistego odczuwania boskości”. Wszystkie te przemiany zachodzą w świadomości, która niezależnie od tego, kogo uzna za swego twórcę – ducha czy materię – chce lub musi w niego wierzyć.

Czy człowiek ma wolną wolę?

To teologiczne pytanie można również wyrazić w języku neurobiologii: czy mózg kształtuje zachowanie człowieka, czy zachowanie człowieka decyduje o pracy mózgu? Badania prowadzone pod kierunkiem prof. Jamesa Blaira z University College London wykazały, że w mózgach pianistów bardziej aktywne i rozbudowane są ośrodki odpowiedzialne za ruchy dłoni, taksówkarzy – za orientację przestrzenną, matematyków – za myślenie abstrakcyjne. Nie pozwoliły jednak stwierdzić, czy były to cechy wrodzone, czy powstały w następstwie wykonywanej pracy. A nawet gdyby pozwoliły, byłoby to jeszcze za mało, by uznać, że ludzki los jest przesądzony i zapisany w genach, mózgu czy wyrokach Opatrzności. Angielski filozof Donald Mackay zaproponował przeprowadzenie następującego eksperymentu. Wyobraźmy sobie, że nauka poznała już wszystkie reguły rządzące zachowaniem człowieka i może je dokładnie przewidywać. Uczeni wiedzą więc doskonale, że dzisiaj wieczorem będziesz oglądać telewizję. Przekazują tę informację osobom z twojego otoczenia, które dzięki temu też nie mają wątpliwości, że to zrobisz. I faktycznie, po zapadnięciu zmroku zasiądziesz przed odbiornikiem. Co się jednak wydarzy, jeśli ktoś z wtajemniczonych szepnie ci, że zgodnie z niezbitymi prawami logiki musisz się wieczorem wpatrywać w telewizor? Przez czystą przekorę pójdziesz na spacer. I tą jedną decyzją podważysz całą naukową wszechwiedzę. Gdyby ludzkie decyzje były jedynie efektem reakcji elektrochemicznych w mózgu, takie zachowanie nie wchodziłoby w grę. Po wprowadzeniu do mózgu określonych danych wynik jego rozumowania byłby przesądzony. Dzieje się inaczej, gdyż mózg dokonuje według nieznanych kryteriów selekcji przekazywanych mu przez zmysły informacji – kiedy czytasz ten tekst, twój umysł rejestruje tylko niektóre zawarte w nim treści, a także obrazy czy dźwięki dochodzące z otoczenia. Po drugie od razu dokonuje ich wartościowania – już w trakcie lektury oceniasz, czy artykuł jest ciekawy czy nudny, mądry czy głupi. Po trzecie „samowolnie” decyduje, co z przekazanymi mu informacjami będzie się działo dalej – nie jesteś w stanie przewidzieć, co z czytanego tekstu zapamiętasz, może nic, może jakąś myśl, a może w ogóle zapomnisz, że miałeś w ręku tę książkę. Wszystkie te dylematy rozstrzygnie za ciebie twój mózg. A co w takim razie z wolną wolą, która wymaga świadomego podejmowania decyzji? Nauka nie udziela na to jednoznacznej odpowiedzi, więc nie pozostaje nic innego jak samemu zdecydować, czy się w nią wierzy, czy nie. Możliwość dokonania tego wyboru oznacza, że chyba jednak ją mamy.

DO CZEGO SŁUŻY UMYSŁ?

Zgodnie z teorią ewolucji, głównym zadaniem mózgu jest odbieranie i przekazywanie do otoczenia informacji niezbędnych do przetrwania i zachowania gatunku. Jego reakcje umożliwiają więc zwierzętom wzajemne komunikowanie się w celu prokreacji, unikanie zagrożeń, zdobywanie pożywienia itp. Człowiekowi też, ale czy tylko? Zdolność odbierania dźwięków z całą pewnością jest przydatna do odbierania sygnałów o niebezpieczeństwie czy obecności w pobliżu osobnika innej płci, czemu jednak służy umiejętność układania ich w symfonie? Dłoń ukształtowała się, by skuteczniej manipulować przedmiotami ważnymi do przeżycia, ale czy także po to, by trzymać pędzel i namalować zbędną przecież dla zachowania gatunku Homo sapiens Ostatnią Wieczerzę lub wyrzeźbić posąg Dawida?

Brytyjski antropolog Nicholas Humphrey w Soul Searching (Poszukiwanie duszy) postawił tezę, że „nasi praprzodkowie potrzebowali do przetrwania umiejętności niewiele odbiegających od zwierzęcych. Ludzki mózg ewoluował więc bardziej jako organ religijny niż komunikacyjny, by nadać sens życiu i temu, co otacza człowieka”. Czy ta, właściwa tylko jednemu gatunkowi, umiejętność była – jak chcą tego radykalni ewolucjoniści, w tym Richard Dawkins, autor bestsellera Bóg urojony – jedynie efektem ślepego przypadku i niepodlegających żadnym regułom mutacji genetycznych? Sceptycy odpowiadają, że ewolucja jest ślepa, ale nie rozrzutna. Po co więc wyposażyła ludzki mózg w zdolności, które w naturze nie są do niczego przydatne: poczucie estetyki, wrażliwość moralną, potrzebę poszukiwania i szerzenia prawdy, a przede wszystkim w nieodpartą żądzę dowiedzenia się, dlaczego pytamy dlaczego?

Kazimierz Pytko

Reportażysta. Współpracownik „Focusa” i „Focusa Historia”. Laureat Nagrody Kisiela.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki