Opis

Ta ekscytująca książka znakomitego młodego nauczyciela i hipnoterapeuty oczaruje wszystkich tych, którzy zafascynowani są możliwością zarówno świadomego snu, jak i świadomego życia.

Radośnie zwiedzając świadomość, przytomne śnienie i buddyzm, Charlie Morley delikatnie zachęca umysł czytelnika do przyjęcia założeń jogi snu dotyczących prawdziwego przebudzenia. Jest w stanie doprowadzić do świadomego śnienia lekko, prosto i odpowiednio dla każdego, a co najważniejsze, sprawia to, że proces jest łatwy do zrozumienia.

Książka jest ekscytującą eksploracją teorii i praktyki zarówno tradycji zachodnich, jak i buddyzmu tybetańskiego. Nie tylko omawia praktykę marzeń sennych, ale również pokazuje nowe, innowacyjne ćwiczenia medytacyjne: medytację przytomnej uwagi (mindfulness meditation), ćwiczenia świadomego snu, zarówno według tradycji zachodniej, jak i buddyzmu tybetańskiego, oraz techniki świadomego spania, zwane przytomną uwagą przy zasypianiu i wybudzaniu (hypnagogic and hypnopompic mindfulness).

Książka opiera się na ponad 12-letnim doświadczeniu autora i analizie setek warsztatów marzeń sennych, które Charlie prowadził na całym świecie – w buddyjskich świątyniach czy podczas festiwalów taneczno-muzycznych.

Korzystając z 3-stopniowej struktury: Podstawy, Ścieżka, Wzrastanie, autor przedstawił czytelnikowi solidną porcję wiedzy: historię świadomego śnienia i korzyści z jego praktykowania; nowatorskie badania z marzeń i snu współczesnych naukowców; sposoby wejścia na drogę praktyki; wiele informacji o proroczych snach, świadomym życiu, doświadczeń poza ciałem i kwantowym śnieniu.

Mimo że książka oferuje wiele możliwości, jak uczynić świadome śnienie wartościowym i coraz lepszym, to podstawowym jej celem jest nauczenie chcących wejść na tę ścieżkę, jak wykorzystać poznane umiejętności, by wstąpić na drogę rozwoju psychicznego i duchowego.

Ta książka jest dla wszystkich tych, którzy chcą się obudzić, zarówno w swoich marzeniach i życiu na jawie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 389

lub

Charlie Morley

Trening świadomego śnienia

Dakiniom, przebudzonym kobietom, którym zawdzięczam tak

Informacje podane w tej książce nie mogą być traktowane jako substytut zawodowej porady medycznej, a w razie jakichkolwiek wątpliwości zawsze należy skonsultować się z lekarzem. Z wszelkich informacji zawartych w tej książce czytelnik korzysta na własne ryzyko i jest to jego prywatną sprawą. Ani Autor, ani Wydawca nie ponoszą odpowiedzialności w razie jakichkolwiek strat, roszczeń lub szkód wynikłych z użycia lub nadużycia podanych sugestii, z powodu niepodjęcia porady lekarskiej lub jakichkolwiek informacji zamieszczonych na stronach internetowych osób trzecich.

POCHWAŁATreningu świadomego śnienia

„Byłem zaangażowany przez wiele lat w badanie wierzeń na temat snów w kulturze Tolteków i książka Charliego jest jedną z najlepszych, jakie kiedykolwiek czytałem o snach. Wkraczamy w nowy okres dziejów, w którym starożytna linia genealogiczna mających sny została zgodnie z przepowiednią na nowo odnaleziona i Charlie Morley daje skarbnicę wiedzy na temat tych czasów, a także nowoczesny pogląd na starożytne tybetańskie praktyki świadomych snów”.

— Sergio Magña „Ocelocoyotl”, autor książki 2012–2021: The Dawn of the Sixth Sun

„Odbywałem wspólne ćwiczenia duchowe razem z Charliem i uważam go za najbardziej doświadczonego i autentycznego praktyka spośród wszystkich nauczycieli świadomego snu w Europie. Ćwiczył, począwszy od wieku nastolatka, i właśnie ta książka oferuje program treningu opierający się na tym wyjątkowym praktycznym doświadczeniu”.

— Rob Nairn, autor książki Living, Dreaming, Dying

„Radośnie zwiedzając świadomość, przytomne śnienie i buddyzm, Charlie Morley delikatnie pociąga umysł czytelnika do przyjęcia założeń jogi snu dotyczących prawdziwego przebudzenia. Polecam to wszystkim znajdującym się na ścieżce świadomego snu”.

— Robert Waggoner, autor książki Lucid Dreaming: Gateway to the Inner Self

„Charlie jest dowodem ewolucji. To następne pokolenie – o ostrym umyśle i słodkim sercu. On jest jak dyskdżokej mieszający stare i nowe, aby stworzyć praktykę, która jest istotna, użyteczna i, co najważniejsze, która działa. Z całego serca polecam jego książkę. Ona jest czymś rzeczywistym”.

— Ya’Acov Darling Khan, współautor książki Movement Medicine: How to Awaken, Dance and Live Your Dreams

„Ta ekscytująca książka znakomitego młodego nauczyciela oczaruje wszystkich tych, którzy zafascynowani są możliwością zarówno świadomego snu, jak i świadomego życia”.

— Tim Freke, autor książki Lucid Living and The Mystery Experience

„Charlie jest w stanie doprowadzić do świadomego śnienia lekko, prosto i odpowiednio dla każdego, a co najważniejsze, sprawia to, że proces jest łatwy do zrozumienia.

Jako hipnoterapeuta widzę, że pisze z serca bez ukrytych założeń, co jest bardzo orzeźwiającym podejściem”.

— Valerie Austin, autor książkiSelf Hypnosis: A Step-by-Step Guide to Improving Your Life

„Gdy czytałem książkę Charliego, mogłem niemal usłyszeć, jak przemawia w niej jego wyjątkowa otwartość i umiejętność utkania razem inspiracji i faktów w sposób jak najbardziej przystępny. Co ważniejsze, jego słowa posiadają jasność, jaką się rzadko zdarza znaleźć, tak że książka ta jest otwarta dla każdego, kto chce poszerzyć swój świat marzeń, a tym samym swoje życie po przebudzeniu”.

— Graham Nicholls, autor książekAvenues of the Human Spirit i Doświadczenia poza ciałem

SŁOWO WSTĘPNE

Medytacja buddyjska ostatecznie dotyczy uwolnienia umysłu od iluzji i samooszukiwania. W tym celu konieczne jest, aby ćwiczyć umysł i rozwijać dobroć, współczucie i mądrość. Uśpiony umysł jest podatnym podłożem do rozwoju tych cech. W tradycji tybetańskiej wysublimowane dyscypliny jogi snu praktykowane były przez tysiące lat, a jako jedna spośród słynnych Sześciu jog Naropy jest ona ważnym elementem w naszych intensywnych czteroletnich ćwiczeniach duchowych w klasztorze Samje Ling. Stabilność świadomego snu jest podstawą jogi snu. W Treningu świadomego śnienia Charlie Morley oferuje użyteczną i praktyczną syntezę, zarówno wywodzącego się z buddyzmu tybetańskiego podejścia do pracy nad wzbudzaniem marzeń sennych, jak i zachodnich metod wywoływania świadomych snów, które stanowią znaczące wsparcie dla każdego, kto chce się w przyszłości zaangażować w praktykowanie jogi snu.

Jestem jednym z nauczycieli Charliego i mam z nim silny związek, dlatego mam zaufanie do jego szczerej prostoty i ufam jego metodom. Jego klarowność, pokora i człowieczeństwo ułatwią ludziom zrozumienie jego własnej prezentacji tego głębokiego i ważnego tematu, jakim jest świadomy sen. Jestem przekonany, że ludzie, którzy czytają tę książkę i uczęszczają na jego kursy mogą mu zaufać.

Podejście Charliego jest szczególnie cenne, ponieważ oferuje metody pracy z marzeniami sennymi i zasypianiem, które pomocne będą dla ludzi w tych społeczeństwach, w których do tej pory brakowało odpowiednich metod.

Polecam tę książkę każdemu, kto chce ze swojego życia korzystać, żyjąc w sposób bardziej przebudzony.

Lama Yeshe Losal Rinpocze

Przewodniczący stowarzyszenia ROKPA

Opat klasztoru Kagyu Ling Samje

Dyrektor Projektu Świętej Wyspy

PRZEDMOWA

„Nie mogę uzyskać stanu świadomości w moich snach... odniosłem porażkę?” Być może nie. Przytomność umysłu dotyczy nie tylko wymiaru marzeń sennych, ale wszystkich wymiarów życia na jawie, mycia naczyń, zasypiania, marzenia w ciągu dnia, budzenia się i całej reszty. Co więc jest tym niezbędnym składnikiem? Rozeznawanie. Bez względu na to, co jest doświadczane – rozeznawanie. Większość z nas błąka się przez całe życie w wyziewach nieładu, napędzanych przez niewidzialne popędy i pragnienia, które pozostawiają nas z uczuciem niespełnienia, samotności i pustki. To powszechne, czuć się wyobcowanym, pozbawionym kontaktu, celu, ponieważ często przeżywamy jedynie małą część tego, czym jesteśmy – powierzchowną część. Wielu z nas ma poczucie, że jest coś więcej, ale nie wie, jak do tego dotrzeć. To jest frustrujące, bo to „więcej” wydaje się być istotne. To dlatego to, co jest świadomie doznawane, jest tak znaczące. Zdolność rozeznawania rozwijamy w ćwiczeniu przytomności umysłu, które zmienia nasze doświadczanie wszystkich aspektów życia i pomaga nam przebić się przez neurotyczny zamęt, dając dostęp do zawartego w nas potencjału w celu uzyskania dogłębnego zrozumienia i mądrości. Te cechy są podstawą szczęśliwego, wolnego umysłu i mogą zostać zabrane w podróż do rozwoju psychicznego oraz duchowego wzrostu. Pytanie, jak to zrobić?

Skuteczne metody utrzymywania przytomności we śnie zostały rozwinięte na Zachodzie, a Charlie mistrzowsko je opanował i jeszcze uzupełnił. Jedną z jego wyjątkowych innowacji były ćwiczenia duchowe świadomego snu, polegające na tym, że uczestnicy sypiali obok siebie i budzili się w określonych momentach w nocy i za dnia. Brałem udział w dwóch z nich i zostałem uderzony tym, jak szybko ludzie w tym środowisku stali się świadomie śniącymi. Być może najważniejsze jest nasze uświadamianie sobie wyobrażeń hipnagogicznych (w stanie zapadania w sen) i hipnopompicznych (w stanie przebudzeniowym), są one tak samo istotne dla uczenia się i rozwoju, jak świadome sny. To dobra wiadomość dla tych, którzy zmagają się z uzyskaniem przytomności, ponieważ oznacza to, że mają inne obszary do ćwiczenia. Podejrzewam, że mogą być one ważniejsze dla początkujących niż ich obecnie doznawane sny, ponieważ są one bardziej dostępne, a są miejsca, gdzie możemy doświadczyć swobodnego przepływu materiału psychologicznego, który zwykle wytłumiamy – szczególnie przez wyobrażenia hipnopompiczne.

Wydaje się to być moją specjalnością i mogę czasami spędzać godziny w tym stanie, o świcie. Umysł wtedy jest mniej stanowczy i bardziej rozluźniony, a zatem jest w stanie ogarnąć silniej emocje, co normalnie jest blokowane. Pozwala na to takie otoczenie, w którym możliwe są głębokie spostrzeżenia i integracja niepokojących stanów psychicznych. Są one niezbędne do wzrostu i dojrzewania. To prawie tak, jakby otwierał się dla nas równoległy wszechświat, umożliwiając szybką integrację z nierozstrzygalną psychologią, która miałaby zostać powzięta na całe życie. Jest to również miejsce, gdzie możemy być pouczeni przez naszą własną głębszą mądrość.

Niniejsza książka oferuje praktyczne wskazówki oraz przewodniczenie w rozwijaniu rozeznawania i zwiększeniu świadomości w wielu dziedzinach życia. To obrazuje, jak rozwinąć magię przytomnej obecności dalej niż we śnie, w zasypianiu, w budzeniu się i ostatecznie w życiu.

Rob Nairn,

autor książki Życie, marzenie senne, umieranie.

WPROWADZENIE

W 1881 roku E.E. Barnard odkrył nową galaktykę. W tym czasie nie została uznana za galaktykę, ponieważ pojęcie wielu galaktyk uważano za śmieszne. Była tylko jedna galaktyka – nasza. Droga Mleczna była całym wszechświatem. Kilka dziesięcioleci później w XX wieku w końcu uznano, że może być do kilkunastu galaktyk – choć wiele osób nadal uważało, że to niemożliwe. A teraz wiemy, że istnieje ponad 100 miliardów galaktyk tylko w malutkiej części wszechświata, jaką znamy. Od jednej galaktyki do 100 miliardów galaktyk w ciągu jednego życia.

Rozszerzając naszą świadomość ogromu wszechświata, badania naukowe pomagają nam obudzić się ze snu niewiedzy i otworzyć oczy na poczucie nieskończoności i obfitości. I paradoksalnie, tajemnica się pogłębia. Postępuje jak rewolucja i bynajmniej nie jest ograniczona do naszej wiedzy o przestrzeni kosmicznej. Tak jak istnieją astronauci, są więc i oneironauci – nieustraszeni badacze snów, zgłębiający starożytne, ezoteryczne mapy wiodące do przestrzeni wewnętrznej i znalezienia tam podobnego bezmiaru światów pełnego cudów.

W swojej książce Wewnętrzne zakątki kosmosu wielki mitoznawca Joseph Campbell pisze: „Zaprawdę, pierwszy i najistotniejszy pożytek z mitologii jest ten, że otwiera umysł i serce na zupełne zdumienie wobec całego bytu”. „Gdy się starzejemy, wydaje się nam, że tracimy poczucie rozeznania. Kiedy nasze obowiązki się zwiększają, także i niepokoje się wzmagają, spieszymy się, biegnąc na oślep w przyszłość, podczas gdy wleczemy za nami naszą przeszłość. Ale jest miejsce, gdzie wciąż możemy być dziećmi i igrać z objawieniami – w naszych snach”. Campbell pisze o mitach, ale może równie dobrze pisać o naszych nocnych marzeniach sennych. „Ale marzenia nie są prawdziwe, pochodzą z odruchowego sprzeciwu” – odpowiedź, która może pochodzić tylko od kogoś, kto nie doświadczył w pełni świadomego snu.

Kiedy staniemy się przytomni w naszych snach i nauczymy się ustabilizować w nich świadomość, szybko przekonamy się, że świadomy sen jest tak samo prawdziwy jak rzeczywistość po przebudzeniu. To jest po prostu rzeczywistość o różnych wymiarach. Ta książka będzie badać te wymiary.

Posługując się trzyczęściową strukturą podstaw, ścieżki i wzrostu, moim celem jest przedstawienie mapy, która jeżeli się po niej będzie postępować, umożliwi rozeznanie stanu snu, aby dowiedzieć się o prawdziwym potencjale naszego umysłu. Po solidnych podstawach w historii, kontekstu i korzyści świadomego śnienia w ramach obu tradycji – zachodniej i buddyjskiej, podążymy ścieżką uczenia się, jak stać się uważnie świadomymi w naszych marzeniach sennych i we śnie. Wtedy wreszcie będziemy dokładnie badać kiełkowanie praktyki, podróż do krain przygranicznych, a także zobaczymy, jak głębokie królicze nory tam występują. Słowa nie oddają rzeczywistego sensu udziału w tej przygodzie. Podróż nie będzie polegała na przeczytaniu tej książki, ale na tym, że będzie ona inspiracją do jej odbycia. Wyruszamy więc w drogę... do...

1

PODSTAWY

Historia świata jest niczym innym jak postępem świadomości wolności.

G.W. HEGEL

Świadome śnienie jest w równej mierze magiczne, jak i źle rozumiane. To właśnie dlatego warto jest mieć stabilną podstawę zrozumienia przed zastosowaniem praktyki. Przygotujmy więc nasz grunt, oddzielmy fakty od fikcji i otwórzmy swój umysł na nieograniczone pole możliwości roztaczające się przed nami.

Co to jest świadomy sen?

Aby zacząć od wyjaśnienia pojęć, świadomy sen to taki, w którym jesteśmy ciągle świadomi, że przeżywamy marzenia senne wtedy, gdy trwa sen. Ale nie należy dać się zwieść tej suchej definicji. Świadome sny są powszechnie określane jako jedne z najbardziej ekscytujących doświadczeń, jakie można mieć. W pełni świadomy sen nie jest mglistą, nieprecyzyjną fantasmagorią, ale hiperrealistycznym doświadczeniem, w pełnych barwach i o „wysokiej rozdzielczości”. To może głęboko zmienić ukształtowanie naszego postrzegania rzeczywistości. Świadome śnienie jest formą treningu umysłu, w którym uczymy się świadomie rozpoznawać nasze marzenia w snach, gdy będziemy marzyć. Jak w przypadku wszystkich form treningu umysłu, celem jest to, aby być bardziej świadomym i bardziej czujnym, aby wyłączyć autopilota i obudzić się do życia. Śnić świadomie to świadomie żyć.

Termin „świadomy sen” został podobno ukuty przez holenderskiego psychiatrę Fredericka van Eeden 100 lat temu1, ale jest mylący. Uczestnicy moich warsztatów czasem opisują szczególnie intensywny, żywy sen, jaki mieli, i pytają, czy może on być sklasyfikowany jako świadomy sen. Moja odpowiedź jest zawsze taka, że jeśli masz pytanie, czy to był świadomy sen, to prawdopodobnie nie był. Gdy masz już w pełni świadomy sen, nie będziesz się zastanawiać, jak go zakwalifikować. Aby uniknąć tego zamieszania, niektórzy przedstawili alternatywny termin „przytomne śnienie” (conscious dreaming). Ale słowo „jasny” (lucid) pierwotnie raczej przekazuje znaczenie: „mieć intuicyjny wgląd”, niż opisuje jakość postrzeganego doświadczenia. To jest ten element spostrzeżenia, który jest podstawą świadomego snu. W rzeczywistości ujawnia to głęboki potencjał umysłu w sposób, w jaki niewiele mogą dać inne stany świadomości, ponieważ przez świadome śnienie uprzytamniamy sobie własną świadomość. Temu przebudzeniu świadomości w stanie snu nie towarzyszy jakiekolwiek fizjologiczne przebudzenie. Wbrew zewnętrznym pozorom nadal jesteśmy zanurzeni w głębokim śnie i wciąż jeszcze „nieprzytomni” wewnętrznie, natomiast nasz śniący umysł, można tak rzec, jest zupełnie na jawie. Van Eeden zauważa: „[…] w świadomych snach śniący pamięta swoje codzienne życie [i] osiąga stan doskonałej świadomości... A jednak sen jest niezakłócony, głęboki i odświeżający”2.

Wydaje się sprzecznością bycie jednocześnie świadomym i śpiącym w tym samym czasie, ponieważ oznacza to neurologiczny paradoks i dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych XX w. świadome śnienie zostało potwierdzone przez zachodnie ośrodki naukowe. Niedawno przeprowadzone badania w klinice neurologicznej Uniwersytetu we Frankfurcie i przez Instytut Psychiatrii Maxa Plancka wykazały, że zachodzą specyficzne zmiany w fizjologii mózgu, które pojawiają się, gdy tylko osoba śniąca staje się świadoma we śnie.

Korzystając z technologii obrazowania mózgu, takiej jak tomografia rezonansu magnetycznego (MRT) i elektroencefalografia (EEG), naukowcy mogą teraz określić rzeczywiste: „Aha! Śnię!”, moment uświadomionej przytomności i jej korelaty neurofizjologiczne. Badacze doszli do wniosku, że „[…] świadome śnienie stanowi hybrydowy stan świadomości z definiowalnymi i wymiernymi różnicami, odróżniającymi go od stanu czuwania oraz od fazy REM, w której w czasie snu występują szybkie ruchy gałek ocznych3. Odkryli oni, że gdy został osiągnięty we śnie stan przytomnej świadomości, aktywność w obszarach związanych z samooceną i spostrzeganiem siebie znacznie wzrosła w ciągu kilku sekund4. Oznacza to pozorny paradoks bycia jednocześnie świadomym i śpiącym, który wcześniej spowodował dużo oporu i sceptycyzmu w środowisku naukowym, a wynikał po prostu z braku zrozumienia, jak dwa różne obszary mózgu mogą być uaktywnione jednocześnie. Tym, co najbardziej zaskakuje za pierwszym razem świadomych marzycieli sennych, jest fakt, że w pełni świadome sny w ogóle nie są zbyt marzycielskie. Stan świadomego snu zarówno spostrzega się, jak i odczuwa realnie. Jest to drobiazgowo skomplikowany mentalny konstrukt, który często jawi się tak realistycznie, jak nasza rzeczywistość w ciągu dnia. To może istotnie wydawać się tak realne, że dochodzimy do pytania o nasze postrzeganie rzeczywistości na jawie i możemy stanąć w zachwycie wobec twórczej zdolności ludzkiego umysłu.

Odkąd zacząłem trening, miałem setki świadomych snów, a jednak nadal uderza mnie nieskończony potencjał świadomego śnienia i jego zdolność umożliwienia wejścia w nieograniczone wymiary „rzeczywistości” w obrębie naszych własnych umysłów. Środowisko świadomego snu jest często tak skrupulatnie realistyczne, że niektórzy nowi senni marzyciele dochodzą do zuchwałego wniosku, że nie może być on mrzonką, i sądzą, że muszą wyprawić się do innego wymiaru. I rzeczywiście, posiadają ten wymiar w obrębie ich własnego umysłu. Czy to oznacza, że świadomi marzyciele senni tracą kontakt z rzeczywistością? Nie, faktycznie jest zupełnie przeciwnie – kiedy raz przenikniemy przekonującą rzeczywistość krajobrazu marzeń sennych i uznamy ją za iluzję, stajemy się lepiej przygotowani do rozeznania oszukiwania samego siebie w stanie czuwania. Czyni to nas bardziej stąpającymi po ziemi i bardziej czujnymi. Jeśli nie miałeś jeszcze świadomego snu lub jeżeli nadal nie masz pewności co do tego, czym on faktycznie jest, poświęć teraz chwilę, aby sprawdzić niektóre z tych świadomych snów zamieszczonych w dodatkach na końcu tej książki. Proszę, poświęć chwilę, aby to zrobić[1].

Zasadniczo w czasie świadomego snu umysł stwarza niezwykle szczegółową trójwymiarową projekcję, kształtując funkcjonalną rzeczywistość krajobrazu marzeń sennych, podczas gdy inna część umysłu jest w świadomej interakcji z tą projekcją w czasie rzeczywistym. W świadomym śnie jesteśmy więc zarówno twórcą, jak i stworzeniem, zarówno rzutnikiem, jak i wyświetlanym obrazem. Ten proces zadziwiająco wykrywa nieskończony potencjał mózgu w sposób, w jaki może ujawnić niewiele innych stanów świadomości, ponieważ przez świadome śnienie stajemy się świadomi w ramach naszej nieświadomości.

Otwiera to możliwość bezpośredniego wzajemnego oddziaływania z aspektami psychologicznymi i archetypami na pozornie namacalnym poziomie. Mój przyjaciel Robert Waggoner, znawca świadomego śnienia, powiedział mi kiedyś: „Świadome śnienie pomaga nam dostrzec magię, która już istnieje”. Jest prawdą, że uczymy się widzieć poprzez złudzenia, jednak mimo to świadomy sen daje nam wymierne doświadczenie magii stanu snu. We w pełni świadomym śnie jakość uwagi poznawczej pozwala nam kontaktować się bezpośrednio z marzeniami i wywierać na nie wpływ. Mając wystarczającą przytomność, możemy doświadczać snu dokładnie z tą samą świadomością refleksyjną, jaką zachowujemy na jawie. Wiemy, że rzeczywiście śpimy w naszym łóżku, pamiętamy, co zaplanowaliśmy zrobić, gdy się obudzimy, i wiemy, że poruszamy się wokół własnej psychiki. Świadome śnienie nie jest łatwe do opanowania, ale jest niezaprzeczalnie jedną z najbardziej ekscytujących i satysfakcjonujących praktyk, w jakie kiedykolwiek możemy się zaangażować, z bogactwem korzyści zarówno psychologicznych, jak i duchowych. W ramach tej struktury pełna przytomność podczas marzeń sennych i snu (więcej o tym później) jest całkowicie bezpieczną praktyką, otwartą dla wszystkich grup wiekowych i umiejętności, oferującą unikalny wgląd w naszą własną psychologię.

W liście do pogrążonego w żałobie przyjaciela Albert Einstein napisał kiedyś: „Istota ludzka [...] doświadcza siebie samej, swoich myśli i uczuć jako czegoś oddzielonego od reszty – jako swego rodzaju złudzenia optycznego swojej własnej świadomości [...] Spróbować przezwyciężyć to złudzenie, to sposób, aby osiągnąć prawdziwy spokój umysłu”5. Poprzez świadomy sen możemy przezwyciężyć to złudzenie, tak jak doświadczamy w pełni realistycznej „rzeczywistości”, która może wydawać się niezależna od nas, ale o której wiemy, że wymarzyliśmy ją do istnienia i jest rzeczywiście w nas. Tym samym doszliśmy w sposób intuicyjny do radykalnego pojęcia, że dualizm może być złudzeniem. W świadomym śnie jesteśmy jednym ze wszystkim, bo jesteśmy wszystkim. To doświadczenie może pomóc rozpuścić się naszemu poczuciu wyodrębnienia w stanie czuwania, co pozwala nam wreszcie obudzić się do Jedności, o której Einstein i mistycy wieków wypowiedzieli się tak wymownie.

Co to jest widmo świadomości?

Śnienie nie jest tak jednoznacznie rozdzielone, że jest albo „świadome” albo „nieświadome”. Jest raczej spektrum świadomości na podstawie stopnia przytomności we śnie, w przedziale od podejrzenia, że możemy śnić, do pełni świadomej refleksyjnej przytomności. Określam cztery główne poziomy jasności umysłu, choć jest to bardzo prosty system kategoryzacji i nie jest konieczne, aby trzymać się go sztywno. Nasze przejście przez widmo nie zawsze dokonuje się liniowo, chociaż poziom 1 często może prowadzić do poziomu 2 i tak dalej, lecz także równie często można znaleźć się na poziomie 3 lub 4 od razu, dzięki nagłym rozbłyskom świadomości.

Poziom 1: Przedświadomy

„Przedświadomy” (pre-lucid) to termin ukuty przez badacza świadomego snu Celia Greena, opisujący stan umysłu, w którym krytycznie kwestionujemy rzeczywistość snu. Mimo że to doświadczenie może prowadzić wprost do świadomości, zazwyczaj stwierdza się, że początkujące osoby świadomie śniące mogą często doznawać frustracji z powodu niestawania się przytomnymi. W stanie przed świadomym śnieniem pojawiają się podejrzenia, że możemy być we śnie, zwykle po tym, jak doznaliśmy poczucia anormalnej przytomności podczas jakiegoś dziwacznego snu. Na przykład jesteśmy w stanie przedświadomym, jeśli zastajemy siebie myślących: „Zaczekaj, przecież ja zwykle nie wychodzę publicznie w bieliźnie... Czy ja śnię?”.

Poziom 2: Półświadomy

Tutaj doświadczamy: „Aha!”, w momencie przytomnej obecności, ale potem prześlizgujemy się tam i z powrotem pomiędzy jasnością a brakiem klarowności. Możemy być świadomi przez jedną chwilę, a potem rozproszyć się w marzeniach i powrócić do braku klarowności. Najczęściej początkowy „przebłysk klarowności” może być tak ekscytujący, że nagle jakby się budzimy: „Zaczekaj, przecież ja zwykle nie wychodzę publicznie w bieliźnie... Czy ja śnię?”. Wkrótce zostajemy wprawieni w zachwyt: „Wow! Ja rzeczywiście śnię! To takie ekscytujące! Nie mogę się doczekać, aby tego spróbować...” i w tej samej chwili budzimy się w naszym łóżku. Faktycznie, dla niektórych początkujących ta pojawiająca się najpierw nadmierna pobudliwość oznacza, że ich kilka pierwszych świadomych snów może trwać tylko parę sekund, zanim się obudzą. (W II części będziemy szukać sposobów, aby tego uniknąć.)

Poziom 3: W pełni świadomy

Jest to stan pełnej świadomości refleksyjnej i uwagi podczas snu, w połączeniu z wolicjonalną interakcją z krajobrazem marzeń sennych i postaciami bohaterów marzeń sennych. Oto jesteśmy w pełni świadomi, że śnimy, i możemy zacząć wpływać na krajobraz marzeń sennych i narrację snu, angażując się w działanie, jakie chcemy przeprowadzić. Z pełną świadomością możemy utrzymywać przytomność przez cały okres snu, który może trwać godzinę lub dłużej. Wielu wierzy, że jest to najwyższy możliwy poziom jasności umysłu. Nie zgadzam się – jest głębszy poziom.

Poziom 4: Ponadświadomy

Jest to termin zapożyczony od Roberta Waggonera opisujący stan, w którym mamy poziom uwagi przewyższający pełną przytomność ze względu na częściowe doświadczenie niedualistycznej świadomości. Co to oznacza? Podstawowa różnica między „w pełni świadomym” i „ponadświadomym” opiera się na subtelnej, ale głębokiej zmianie uwagi. Większość z nas doświadczając w pełni świadomego snu będzie współdziałać ze snem, jest to jak gdyby budzenie rzeczywistości. Na przykład możemy skorzystać z drzwi, aby dostać się z jednego pomieszczenia do drugiego, lub latać w powietrzu, żeby podróżować do nowego miejsca. W ponadświadomym śnie będziemy po prostu iść prosto, chociaż przechodząc przez ścianę, lub będziemy błyskawicznie gdzieś się pojawiać, bynajmniej nie odbywając tam podróży. Podczas ponadświadomego snu opieramy wszystkie nasze działania na świadomości, że to, co się realizuje, jest wytworem umysłu, bez wymykania się z powrotem do dualistycznej interakcji w niższym poziomie pełnej jasności umysłu[2].

Sen bycia tylko naocznym świadkiem

Ten rodzaj snu mieści się w zakresie spektrum jasności umysłu, ale nie całkiem pasuje do któregokolwiek z czterech opisanych powyżej poziomów. Doświadczamy bycia świadkami snu z delikatnej, biernej (niepreferencyjnej) perspektywy, będąc w pełni świadomi, że śnimy, ale bez chęci wpływania lub interakcji z marzeniami. Zamiast pozwolić się mu rozwijać niezależnie, często jakby oglądamy sen na ekranie filmowym. Sny, w których jest się tylko naocznym świadkiem, mogą się zdarzyć spontanicznie, ale są też powszechnym wytworem długotrwałej medytacji, gdy medytującemu w ciągu dnia udaje się utrzymać stan spokojnej, biernej uwagi aż do nocy. Nie przejmujmy się zbytnio różnymi poziomami jasności umysłu. Przytaczam tutaj rozróżnienie spektrum jasności świadomości bardziej jako sposób na zgłębienie charakteru samej jasności, niż aby uczynić je kamieniem węgielnym praktyki.

Czy świadome śnienie oznacza, że kontrolujemy nasze sny?

Wiele książek i stron internetowych obiecuje możliwość „kontrolowania twoich marzeń poprzez świadome śnienie”, ale jest to zamierzenie nierozważne i prawdopodobnie niemożliwe. Chociaż prawdą jest, że wraz z ćwiczeniem zaawansowany praktyk może uzyskać niezwykły poziom wolicjonalnego wpływu na wiele aspektów swojego subiektywnego doświadczenia, to zawsze o wiele więcej aspektów dotyczy umysłu tworzącego większość marzeń sennych. Gdy tylko jest się przytomnym, jest to oczywiście naturalne, chcieć wywierać wpływ naszą wolą. Jedną z najbardziej popularnych aktywności w świadomych snach wydaje się latanie, więc popracujmy z tym przykładem.

Powiedzmy, że stajemy się świadomi i wybieramy lot do nieba. Podnosisz pięść ku niebu i ruszasz jak Superman. Kontrolujesz sen, prawda? Źle. Jeżeli nawet w świadomym śnie, w którym lecisz w powietrzu, kontrolujesz wznoszenie i prędkość do woli, to wciąż jest dużo większy współczynnik umysłu tworzącego i zarządzającego wymarzonym krajobrazem, nad którym przelatujesz, i wymarzonym niebem, w które wlatujesz. Czy to ty dokonałeś wyboru tych postaci ze snów chodzących ulicami poniżej ciebie? Być może kontrolujesz subiektywne doświadczenie umiejscowienia krajobrazu marzeń sennych, ale poza tym jest jeszcze o wiele więcej możliwości kierowania wszystkim innym. Waggoner powiada: „To nie żeglarz steruje morzem. Podobnie też to nie świadomy marzyciel senny kontroluje sen”6. Byłby zuchwałym marynarz, który wierzyłby, że jest w stanie kontrolować niesamowitą moc morza, i tak samo jest po prostu z naszymi marzeniami.

Jednak nie zawsze w to wierzyłem. Kiedyś, dzięki wielu intensywnym treningom osiągnąłem poziom klarowności, w którym chciałem zmieniać cały krajobraz snu tylko dla uciszenia postaci ze snu, aby pokazać im, że to ja jestem szefem i na siłę odrzucam nowe kierunki narracji na rzecz własnej. Myślałem, że w końcu, po latach praktyki, miałem opanowaną pełną kontrolę nad moimi marzeniami, ale faktycznie zupełnie nie zważałem na muzykę marzącego umysłu i usiłowałem tańczyć do mojego własnego rytmu, będąc zupełnie rozstrojonym z tym, co sen próbował oferować. Próby te nie zawsze prowadzą do ukojenia, ale spotykają się jakby z silnym matczynym klapsem marzącego umysłu poprzez niewytłumaczalną utratę świadomego sterowania lub bombardowanie koszmarnym mrocznym materiałem. Kiedy zacząłem rezygnować z nadmiernej kontroli, doświadczyłem czegoś dziwnego – zacząłem mieć więcej wolicjonalnego wpływu w obrębie moich świadomych snów, a nie mniej. Dopiero gdy przestawiłem moją motywację z kontroli na współtworzenie, marzący umysł odpowiadał pozytywnie, dając mi więcej świadomej możliwości. Żeglarz może dojść do tak dobrej znajomości morza, że płynie on tak, jakby miał nad nim kontrolę. Tak samo i my możemy dojść do tego, aby żeglować po oceanie naszego marzącego umysłu.

Czy jesteśmy nieczyści z powodu nieświadomości?

Inną sprawą, którą powinniśmy się zająć na samym początku, jest obawa, że przez świadome śnienie możemy w jakiś sposób zakłócić integralność podświadomości, wnosząc świadomość w ten obszar naszego umysłu, który normalnie, jak się wydaje, powinien funkcjonować autonomicznie. Na szczęście ten strach jest bezpodstawny. Bardziej niż świadome śnienie niesie ze sobą nieczystość sam przekaz z głębszej części nas samych, a faktycznie tym, dzięki czemu przekaz jest brany pod uwagę łatwiej, jak uważam, jest dokładnie to, czego nieświadomy umysł chce. Podświadomość faktycznie cieszy się ze świadomości, bo w końcu linia bezpośredniej komunikacji jest ustawiona pomiędzy nią i świadomym umysłem i „to połączenie daje radość czynienia z większą przytomnością i większą świadomością” 7. Wreszcie, podświadomość może mówić do nas twarzą w twarz. W każdym śnie nieświadomy umysł wyciąga do nas pomocną dłoń. Ale zbyt często jest tak, że tę ofertę ignorujemy, albo nie pamiętając naszych marzeń, albo z braku uznania ich wartości. Gdy stajemy się w pełni przytomnie świadomi we śnie, wtedy wyciągamy rękę ku podświadomemu umysłowi i wreszcie nawiązujemy z nim przyjaźń.

Jak mówi Rob Preece w Psychologii buddyjskiej tantry: „Gdy jesteśmy gotowi do traktowania psychiki poważnie i słuchania jej symbolicznej ekspresji, możemy uzyskać większą przejrzystość i wgląd w siły, które na nas wpływają. Nie będziemy już dłużej ofiarami nieświadomości”8. Jest to jedna z najważniejszych zalet świadomego śnienia: nawiązanie przyjaźni z samym sobą. Nie uzyskujemy stanu świadomego snu, abyśmy mogli próbować kontrolować nieświadomy umysł lub nim władać, ale stajemy się świadomi tak, że możemy się z nim zaprzyjaźnić, obcować z nim i aby wreszcie zacząć go słuchać. Jak w przypadku każdej przyjaźni, musimy nauczyć się akceptować naszego nowego przyjaciela na równych prawach, nie cenzurować go i nie polemizować z nim, ale słuchać go z otwartym sercem. To jest najważniejsza przyjaźń, jaką kiedykolwiek możemy mieć, i to jest przyjaźń, która również przerodzi się w naszym stanie czuwania w nagłe wybuchy kreatywności lub spontanicznych spostrzeżeń, pozwalające nam poznać, że nasz nowy przyjaciel jest zawsze z nami – nawet wtedy, gdy nie marzymy we śnie. Chociaż ta przyjaźń może być na równych zasadach, to nieświadomość uruchomiła stan marzeń sennych o wiele wcześniej zanim zaczęliśmy miewać świadome sny i stąd zawsze będzie silniejszym czynnikiem. Nie mówimy o przyjmowaniu jakiegoś leku, który podaje się, aby nieświadomy umysł przystosował się do przytomnej świadomości, lecz o procesie, w którym śniący umysł otwiera drzwi i daje dostęp świadomości do swojej domeny[3].

Oznacza to, że jeśli nie spodoba się nam to, co robimy w świadomym śnie, to po prostu zablokujemy nasze próby zrobienia czegokolwiek, myśląc że możemy mieć „bałagan z nieświadomością” tylko dlatego, że świadomemu śnieniu przypisujemy zawyżony stopień wpływu na nasz świadomy umysł.

Czy każdy może to zrobić? Dobrą wiadomością jest to, że każdy może nauczyć się świadomego snu. Właściwie to nawet nie potrzebujemy się uczyć, musimy po prostu pamiętać. To dlatego, że wszyscy byliśmy wielkimi świadomymi marzycielami w przeszłości. Każde dziecko jest świadomym marzycielem – zadaniem dorosłego jest jedynie na nowo nauczyć się tej umiejętności. Dzieci naturalnie doznają świadomych snów9. Dlaczego? Uważam, że jest to połączone z kreatywnością. Dzieci mają z natury dominującą prawą półkulę mózgową, co oznacza, że są doskonale wyczulone na twórczą wyobraźnię, intuicyjną stronę swoich mózgów. Kiedy jednak dorastają, przełączają się na stronę bardziej logiczną, kalkulując, bo lewa półkula mózgowa dominuje w wieku dojrzałym. Śnienie jest niemal zupełnie czynnością prawej półkuli mózgowej, wydaje się więc, że gdy raz stracimy łączność z kreatywnością naszego mózgu z prawej półkuli, możemy też stracić łączność z naszymi marzeniami – i naszą naturalną zdolność stawania się w nich świadomymi. W skrócie, zapominamy, co to jest świadomy sen, kiedy zapominamy, jak to jest być dzieckiem. Dorośli będący artystami, tacy jak aktorzy, muzycy i plastycy, często jednak zachowują skłonność prawopółkulową, dlatego wydaje się, że również miewają spontaniczne świadome sny częściej niż inni ludzie.

Tak, świadome śnienie jest zupełnie naturalnym stanem umysłu i możemy go odzyskać. Budda powiedział kiedyś: „Nie ma znaczenia, jak dawno zapomniałeś, tylko jak szybko sobie przypomnisz”. Więc nie martw się, jak dawno temu miałeś ostatni świadomy sen – ale po prostu skoncentruj się na pamiętaniu o tym, jak to zrobić ponownie. Faktem jest, że jeśli marzysz, możesz doznać świadomego snu – to wymaga trochę wprawy. W tej książce cytuję badania naukowe z wielu różnych laboratoriów snu, ale najlepsze „laboratorium snu”, jakie mamy, jest jedynie w naszym marzycielskim umyśle, a do tego laboratorium mamy dostęp każdej nocy.

Kiedy byłem nastolatkiem, wolny dostęp do świadomego śnienia był jedyną z tych rzeczy, jakie wtedy były dla mnie osiągalne w sprzedaży. Nie trzeba było kupować żadnego sprzętu, nie była wymagana inicjacja do przejścia ani przynależność do klubu. Jedynymi potrzebnymi materiałami były sen i determinacja. I ogrom pracy z marzeniami, w porównaniu bowiem z innymi narzędziami do trenowania umysłu bywa tak, że mijają prawie 24 godziny bez sposobności do ich praktykowania. Czy jesteś pracownikiem nocnej zmiany śpiącym w godzinach popołudniowych, czy studentem śpiącym aż do obiadu lub emerytem robiącym drzemki w ciągu dnia, zawsze jest czas na świadome śnienie. Tak jak w przypadku wszystkich umiejętności, niektórym ludziom mogą one przychodzić łatwiej niż innym.

Wydaje się, że posiadanie dwóch chromosomów X może pomóc, gdyż kobiety zgłaszają więcej świadomych snów i lepiej sobie je przypominają niż mężczyźni, ale generalnie świadome śnienie jest otwarte dla wszystkich.

Nastolatki i osoby poniżej 30 roku życia mają dłuższe okresy snu i tym samym nieco więcej okazji do ćwiczenia, ale jeśli masz silną motywację, aby stać się świadomym, nie ma znaczenia, ile czasu potrzeba na marzenie. Uczyłem każdego, od 12-latków do 70-latków, a cechą charakterystyczną sukcesu jest motywacja, a nie wiek. Wiele spośród odbywających się warsztatów i ćwiczeń świadomego śnienia, jakie prowadziłem, miało miejsce w ośrodkach buddyjskich i odkryłem, że osoby praktykujące medytację mają znacznie wyższy wskaźnik świadomych snów niż niemedytujące, a niektóre z nich miewają spontaniczne świadome sny w ciągu tygodnia. To dlatego, że świadoma uwaga umysłu, pamiętając ciąg dnia, bezpośrednio przekłada się na świadomą uwagę podczas snu.

Istotnie, jedną z początkowych technik wzbudzania świadomych snów (o której dowiemy się więcej w części II) jest medytacja przytomnej uwagi. Jeśli medytacja wydaje się nieco zbyt statyczna dla ciebie, to możliwe, że znalezienie się na parkiecie tanecznym może działać tak samo dobrze. Przed nauczaniem świadomych snów przez wiele lat pracowałem w świecie profesjonalnego break dance i stwierdziłem, że wielu z moich tańczących przyjaciół niezwykle łatwo zapadało w świadome śnienie. Czy to wszystko nie wynika ze zbyt szybkiego poruszania głową? Być może – badacz snu Jayne Gackenbach twierdzi, że ze względu na związek między przedsionkowym systemem równowagi znajdującym się w uchu wewnętrznym a wykonywaniem ruchu oczu podczas snów ludzie, którzy mają dobrą równowagę fizyczną ciała (tak jak tancerze break dance), często z łatwością znajdują się w świadomym śnie10.

Według jeszcze innej opinii wyrażonej przez Gackenbacha, która jest jedną z moich ulubionych: okazuje się, że świadomymi marzycielami są „[…] często ludzie, którzy skłaniają się ku temperamentowi androgennemu, oraz ci, którzy gotowi są ponieść wewnętrzne ryzyko, takie jak próbowanie rytmu szamańskich bębnów”11. Wydaje się więc, że jeśli jesteś artystą, osobą skupioną, tancerką break dance lub nastolatkiem grającym na szamańskim bębnie, wtedy możesz wejść w świadome śnienie nieco łatwiej niż reszta z nas. Ale jeśli nie należysz do żadnej z powyższych kategorii, nie martw się – wszyscy możemy nauczyć się świadomego snu; w części II pokażę ci, jak to zrobić.

Co to jest pełna przytomność marzeń sennych i snu?

Teoria pełnej uwagi podczas marzeń sennych i przytomności podczas snu jest holistycznym podejściem do świadomego snu i świadomego marzenia we śnie, którą stworzyłem wraz z nauczycielem medytacji buddyjskiej Robem Nairnem. To nowe podejście nie tylko dotyczy nauki świadomego snu, traktuje raczej o tym, jak korzystać ze wszystkich obszarów zasypiania, snu i budzenia się dla wzrostu duchowego i psychicznego.

Pełna uwaga podczas marzeń sennych i przytomność w czasie snu polegają na trzech głównych praktykach medytacyjnych: medytacji przytomnej uwagi (mindfulness meditation), ćwiczeniu świadomego snu, zarówno według tradycji zachodniej, jak i buddyzmu tybetańskiego, oraz technikach świadomego spania zwanych przytomną uwagą przy zasypianiu i wybudzaniu (hypnagogic i hypnopompic mind­fulness). Nie martw się teraz tymi dziwnymi nazwami – wszystko zostanie wyjaśnione później.

Mamy nadzieję, że dzięki połączeniu technik Zachodu i Wschodu możemy wypełnić lukę pomiędzy często powierzchownym zachodnim ujęciem praktyk świadomego snu a przeważnie nieprzystępnymi tybetańskimi praktykami jogi snu. Technika pełnej uwagi podczas marzeń sennych i przytomności w czasie snu jest dla ludzi, którzy chcą wyjść spoza świadomego śnienia ku czemuś znacznie głębszemu. Przytomna uwaga podczas marzeń sennych i snu opiera się w istocie na pamiętaniu o utrzymywaniu świadomości na wszystkich etapach w cyklu naszego snu, co pozwala nam korzystać z pełnych 30 lat, kiedy pozostajemy we śnie, a nie tylko tych sześciu lat spędzanych na marzeniach sennych.

Poprzez rozwijanie naszego ćwiczenia we wszystkich fazach snu, a nie tylko w stanie świadomych marzeń sennych, możemy zaoferować znacznie bardziej całościowy i szerszy system korzyści, które rozciągają się spoza naszego świata marzeń dalej do naszego życia na jawie. Podobnie jak świadomy sen, pełna uwaga podczas marzeń sennych i przytomność w czasie snu mogą brzmieć jak paradoks, ponieważ jesteśmy tak przyzwyczajeni do myślenia o śnie i spaniu jako o procesach pozbawionych przytomności umysłu, że je lekceważymy. Jednak możliwe jest bycie przytomnym w większości okresów marzeń sennych i snu, a ta świadomość będzie paradoksalnie prowadzić do bardziej orzeźwiającego i pokrzepiającego snu. Najważniejszym celem jest to, aby pozwolić przytomnej świadomości delikatnie wypełnić wszystkie etapy w cyklu naszego snu. To doprowadzi do głębokiego procesu wygaszania naszych adaptacji fizjologicznych do normalnych warunków, które będzie również przenikać nasz stan czuwania, co pozwoli nam „obudzić się” do życia z większą świadomością i żyć tak, jak śnimy: klarownie.

[1] Nie każdy lubi czytać bezpośrednio świadome sny innych ludzi (z tego powodu nie zamieściłem żadnych z nich w głównej części tekstu), ale istnieje ponad dwadzieścia moich własnych opisów w załącznikach.
[2] Ponadświadomy sen jest dla wielu ludzi doświadczeniem zbliżania się do stanu niedualnej świadomości, w którym jasność umysłu jest tak silna, że może ona czasowo rozpuścić poczucie jaźni śniącego.
[3] Każdej nocy występuje około pięciu okresów snu, więc nawet jeśli mamy jeden świadomy sen każdej nocy, nadal istnieją cztery inne okresy snu, w których nasz nieświadomy umysł może działać dziko i swobodnie.
1 Frederik van Eeden, A study of dreams, „Proceedings of the Society for Psychical Research” 26, 1913, s. 431–61.
2 Loc. cit. [w:] Michael Katz, Tibetan Dream Yoga, Bodhi Tree, 2011, s. 3.
3 U. Voss, R. Holzmann, I. Tuin, J. A. Hobson, Lucid dreaming: a state of consciousness with features of both waking and non-lucid dreaming, „Sleep” 32 (9), September 2009, s. 1191–1200.
4 Max-Planck-Gesellschaft, Lucid dreamers help scientists locate the seat of meta-consciousness in the brain, „Science Daily”, 27 July 2012. (Dostęp z 10 sierpnia 2012 r., http://www.sciencedaily. com/releases/2012/07/120727095555.htm)
5 Albert Einstein, Letter to Robert S. Marcus, 12 February 1950, [w:] The Albert Einstein Archives, Hebrew University of Jerusalem.
6 Robert Waggoner, Lucid Dreaming, Moment Point Press, 2009, s. 17.
7 Ibid., s. 20.
8 Rob Preece, The Psychology of Buddhist Tantra, Snow Lion Publications, 2012, s. 107.
9 J. Allan Hobson, Dreaming, Oxford University Press, 2005, s. 126.
10 Francisco J. Varela i HH Dalai Lama, Sleeping, Dreaming, and Dying, Wisdom Publications, 1997, s. 105.
11 Ibid., s.106.

2

TAM, GDZIE SPOTYKAJĄ SIĘ NAUKA I DUCHOWOŚĆ

Historia świata jest niczym innym jak postępem świadomości wolności.

G.W. HEGEL

Była właśnie 8 rano pewnego deszczowego wiosennego dnia w Hull University, w 1975 roku. Psycholog Keith Hearne był pochylony nad urządzeniem zapisującym wykresy ruchów gałek ocznych badającym napięcie mięśni i elektroencefalografem analizującym aktywność mózgu badanej przez niego osoby, 37-letniego świadomego marzyciela – Alana Worsleya. Mimo że jeszcze o tym nie wie, Worsley przechodzi do historii. Kiedy Hearne postanowił zająć się naukową weryfikacją świadomego śnienia, koncepcja nadal była ośmieszana przez środowisko naukowe jako paradoksalnie niemożliwa. Niezależnie od sprawozdań podawanych z pierwszej ręki od tysięcy lat i szerokiej niwy nauk buddyjskich na ten temat większość naukowców badających sen i marzenia senne uważała ideę świadomości we śnie za ekscentryczne urojenia New Age.

Współcześni Hearne’a zdawali sobie sprawę, że jedynym sposobem, aby naukowo zweryfikować świadome śnienie, byłoby uzyskanie danych, które ukazywałyby dwie rzeczy jednocześnie: po pierwsze, że śniący zupełnie śni na jawie, a nie tylko częściowo; po drugie, że śniący świadomie jest w stanie przekazać sygnał na zewnątrz z wewnętrznego świata snów. Ale jak wysyłać taki sygnał bez obudzenia się? Podczas marzenia sennego ciało jest sparaliżowane – z wyjątkiem układu oddechowego i oczu. Hearne miał przeczucie, że oczy mogą być wykorzystywane do wysyłania wszystkich najważniejszych sygnałów. Przed zaśnięciem polecono Worsleyowi, aby kiedy stanie się świadomym, spróbował zaangażować się w wykonywanie spowolnionych poziomych ruchów gałek ocznych (a więc bardzo różnych od losowo biegających i gwałtownych ruchów określanych jako REM). Sygnały te miały być następnie odbierane przez rejestratory ruchu oka w laboratorium, podczas gdy elektroencefalograf miał śledzić aktywność jego mózgu. Noc minęła, przynosząc niewielkie rezultaty, ale w ostatniej godzinie cyklu snu Worsleya jego okresy REM stały się częstsze. Hearne obserwował Worsleya śniącego przez około pół godziny, kiedy stało coś niezwykłego. Nagle, z pomieszanych, chaotycznych ruchów tam i z powrotem na dwóch kanałach nagrywania ruchów oczu, na wykresie pojawił się regularny zestaw dużych zygzaków. Hearne wspomina w swojej książce Machina snu: „Natychmiast zastygłem we wzmożonej czujności, uświadomiwszy sobie z największą radością tę wspaniałą chwilę, kiedy po raz pierwszy udało się odebrać od kogokolwiek sygnały świadomie wysyłane z wewnątrz snu do świata zewnętrznego”1. „Niemożliwe” w końcu zostało udowodnione.

W tym samym czasie, gdy w Wielkiej Brytanii Hearne dokonywał pionierskiej naukowej weryfikacji świadomego śnienia, w USA błyskotliwy młody świadomy marzyciel zaczynał pracę nad doktoratem z psychofizjologii na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii. Tym marzycielskim ekstrawagantem był Stephen LaBerge, a jego nazwisko stało się synonimem świadomego śnienia na całym świecie. Pracując w Stanford, LaBerge zmierzał, jak mniemał, do udowodnienia po raz pierwszy w historii istnienia świadomego śnienia. Jakże więc nie mógł on wiedzieć o wynikach Hearne’a? Chociaż Hearne dostarczył referat na konferencję na temat nauk behawioralnych w 1977 roku, a następnie opublikował pracę doktorską w rok później, to jednak „naukowy establishment przeciwstawiał się uznaniu jego wyników badań”2. Skończyło się na tym, że jego dowód nie został po prostu upubliczniony, zrecenzowany ani nie był rozpowszechniony dalej za Atlantykiem.

Gdy LaBerge wreszcie uzyskał podobne wyniki z użyciem podobnych metod, to oczywiście uważał, że otworzył nowy rozdział. Okazało się to przydatnym złudzeniem, gdyż karmiło jego determinację do rozprzestrzeniania wiadomości wbrew temu, że wszystkie najlepsze czasopisma (mające autorytet naukowy) odmawiały opublikowania wyników jego badań. Ostatecznie, w 1981 roku, jego odkrycia opublikowało mało znane czasopismo naukowe „Perceptual and Motor Skills”3. Wraz z pierwszym ogłoszeniem tej informacji na dorocznej konferencji na temat snu, zorganizowanej przez Stowarzyszenie na rzecz Badań Psychofizjologicznych, rozpoczęła się imponująca kariera LaBerge’a, która sprawiła, że stał się pionierem koncepcji świadomego śnienia na Zachodzie.

Pasja LaBerge’a wobec przedmiotu badań i jego wybitne umiejętności, zarówno świadomego śnienia, jak i nauczania go innych, zdegradowały wiele z nienagannych rezultatów badań Hearne’a jedynie do przypisów w książkach. Jednak pomimo niestrudzonej pracy LaBerge’a w ciągu ostatnich trzech dekad, zarówno w sferze publicznej, jak i naukowej, książki o świadomym śnie wciąż można znaleźć jedynie gdzieś na ostatniej półce obok tekstów o uprowadzeniach przez kosmitów czy wiktoriańskich przesądach. Chcielibyśmy więc chylić czoła wobec zarówno Hearne’a, jak i LaBerge’a.

Poza granicę wyobraźni

Od czasu tych pierwszych eksperymentów w okresie muzyki disco wyniki badań naukowych nad świadomym śnieniem ujawniły dziesiątki nowych niesamowitych i cudownych odkryć, co zaowocowało jednym wnioskiem, że ich konsekwencje odstawały od reszty tego, co dotychczas było znane.

Za pomocą elektroencefalografii, rejestratorów ruchu gałek ocznych i napięcia mięśni, w połączeniu z eksperymentami, które dotyczyły takich aktywności jak śpiew[1] i arytmetyka pamięciowa w rzeczywistym świadomym śnie, stwierdzono, że aktywność w świadomym śnie wzbudzała dokładnie te same reakcje neurologiczne, jak czynności wykonywane na jawie. Dalsze badania wykazały, że te same korelacje istniały w przypadku wielu aktywności podczas świadomego śnienia, takich jak wstrzymywanie oddechu, oszacowanie czasu (podczas świadomego śnienia i na jawie poczucie czasu jest mniej więcej takie samo), a nawet funkcji seksualnych.

Konsekwencje są ogromne – funkcjonowanie naszego systemu nerwowego nie różni się pomiędzy jawą i świadomym doświadczeniem snu. Innymi słowy, dla naszego mózgu nie ma zauważalnej różnicy między świadomymi snami i życiem na jawie. Śniący świadomie reaguje nie tak, jakby przypominał sobie, że coś robił, lecz tak, jakby aktualnie to robił. Potencjalne korzyści z odkrycia tego faktu są poważne. W stanie czuwania, jeśli wyobrazimy sobie szczęśliwy scenariusz, zwykle tylko wywołujemy niewielki wzrost neurologicznie mierzalnego szczęścia. Jeżeli jednak w świadomym śnie angażujemy się w działalność, która przynosi nam radość i szczęście (czy będzie to latanie, pływanie z delfinami lub gra na basie razem z The Beatles), synapsy w częściach mózgu związane z odczuwaniem szczęścia uaktywniają się i uwalniają substancje chemiczne odpowiadające za dobre samopoczucie dokładnie w taki sam sposób, jakbyśmy doświadczali tych działań na jawie. Dla naszego systemu psychofizycznego świadomy sen nie jest tylko wizualizacją – to jest rzeczywistość. Odkrycie to otwiera szerokie pole dla leczenia psychiatrycznego i rozwoju. Na przykład możliwe ścieżki dla aktywności neuronowej mogą być wzmocnione i wytworzone w naszych świadomych snach, tak samo jak wtedy, gdy nie śpimy, z powodu neuroplastyczności – zdolności tkanki nerwowej do tworzenia nowych połączeń.

Tak więc u świadomie śniących, którzy świadomie angażują się w korzystne działania w ramach swoich marzeń sennych, wytwarzają się i wzmacniają ścieżki dla możliwej aktywności neuronowej, które następnie stają się regularnie wykorzystywane w stanie czuwania. Oznacza to, że możemy uczyć się podczas naszych świadomych snów[2].

Jest jeszcze jedna tradycja, dzięki której dowiedziałem się o korzyściach płynących ze świadomego snu, a działo się to bardzo dawno temu...

Budda: człowiek, który doznał przebudzenia

Około 2500 lat temu, pięć wieków przed Jezusem, młody książę Siakjamu, kraju u podnóża Himalajów, z zamożnego panicza stał się osobliwym odszczepieńcem. Nazywał się Siddhartha Gautama. W wieku 29 lat, po życiu pełnym luksusów, spędzonym w pałacach, podczas którego utrzymywany był w błogiej niewiedzy o cierpieniach świata, postanowił radykalnie zmienić zarówno swój styl życia, jak i własny umysł. Chciał się obudzić. Błogie uśpienie Siddharthy zostało po raz pierwszy zakłócone, gdy oddalił się pewnego razu od swojej wyniosłej siedziby i zobaczył, jak żyją biedni ludzie, doznający cierpienia starości, choroby i śmierci. Na wycieczce poza bramami swojego pałacu spotkał także pewnego wędrownego świętego człowieka, którego widok pozostawił na nim niezatarte wrażenie.

Podobnie jak celebryci w dzisiejszych czasach, którzy udają się z jakąś misją pomocy do Afryki, wracają stamtąd odmienieni przez swoje doświadczenia, Siddhartha był głęboko poruszony tym, co zobaczył, gdy wyjechał poza teren pałacu. Zamiast zorganizować koncert rockowy, aby zebrać pieniądze na cele charytatywne, postanowił skupić się na źródle problemu: wrodzonym ludzkim cierpieniu i na tym, jak je pokonać. Nie mówiąc o tym nikomu, z wyjątkiem swojego asystenta, Siddhartha wymknął się pewnej nocy z pałacu, porzucając swój wystawny styl życia, aby odtąd żyć jako żebrzący mnich. Przez wiele lat przewędrował Indie, ucząc się od niektórych największych mistrzów medytacji swoich czasów. Niezadowolony ze stanów psychicznych wymagających głębokiego zaangażowania duchowego, ostatecznie koncentruje się na praktykowaniu radykalnej ascezy, próbując oswoić umysł poprzez umartwienie ciała. Pomimo pewnych korzyści, takie podejście niemal doprowadziło go do śmierci, tak więc, rozważywszy swój wcześniejszy hedonizm towarzyszący jego książęcemu wychowaniu, a następnie skrajną ascezę, która niemalże doprowadziła go do utraty życia, w końcu zdecydował stać się pionierem „złotego środka” między tymi skrajnościami.

W wieku 35 lat opuścił swoich towarzyszy ascetów i udał się do miejsca zwanego teraz Bodh Gaja, usiadł pod drzewem i ślubował nie wstawać, dopóki nie osiągnie całkowitego przebudzenia duchowego. Po pełnych 49 dniach usilnych medytacji wstał następnie ze swego miejsca pod drzewem już jako ów Przebudzony: Budda. Wreszcie „obudził się” w pełni ze snu niewiedzy i wkrótce zaczął też nauczać innych, jak się obudzić. Buddyjski uczony Stephen Batchelor powiada: „To co się stało z Buddą pod tym drzewem, jest porównywalne lub jest podobne do doświadczenia, które każdy z nas ma codziennie rano, kiedy włącza się sygnał budzika i budzimy się”4. W chwili, gdy budzimy się każdego ranka, uzyskujemy świadomy wgląd – to, czego doznawaliśmy jako prawdziwe w rzeczywistości było snem, zawiłym złudzeniem. To jest właśnie to, co się stało z Buddą, z tą tylko różnicą, że podczas gdy my budzimy się ze snu do rzeczywistości na jawie, on obudził się z tej rzeczywistości do rzeczywistości ostatecznej.

Buddyzm: nauka o tym, jak się obudzić

Zacząłem praktykować buddyzm, kiedy miałem 19 lat. Od tego czasu otrzymywałem nauki od kilku czołowych mistrzów medytacji i najbardziej cenionych guru na świecie. Jaką wiedzą mogę się wykazać? Bardzo niewielką. Jakie cechy oświecenia obecnie posiadam? Brak. Co więc mam do przekazania po ponad dekadzie zgłębiania zagadnień umysłu? Jestem o wiele bardziej przyjazny niż kiedyś. Buddyzm to jest życzliwość. Bezwarunkowa życzliwość wobec siebie i wobec innych. Bezwarunkowe zaprzyjaźnienie się z bólem i szczęściem, z radością i z rozpaczą. Dla mnie to jest istota nauk Buddy – bezwarunkowe życzliwe usposobienie względem wszystkiego. Możemy podsumować przesłanie Buddy jako: „Nie wyrządzaj krzywdy, bądź uprzejmy i poskramiaj swój umysł”. Praktykujący buddyzm usiłuje zaangażować się w tak wiele form mądrości, miłości, działań współczucia, jak tylko jest to możliwe, unikając działań, które są szkodliwe dla niego samego lub innych.

Buddyzm nie sprawi, że będziesz bardziej popularny i bardziej atrakcyjny, ale to, co może zrobić, to „[…] pomóc ci się uwolnić z twojego błędu i twoich nerwic. Buddyzm może pomóc zrozumieć siebie”5.

Ten praktyczny sposób rozumienia siebie samego jest powracającym tematem w całej nauce, podobnie jak współczucie i mądrość. Współczucie bez mądrości staje się ślepym sentymentalizmem, który często może wyrządzić więcej szkody niż pożytku, ale w połączeniu z wnikliwą mądrością może być zastosowany w sposób, który naprawdę działa. Mądrość jest kultywowaniem wglądu w to, jak jest naprawdę, i Budda nauczał, że jednym z najlepszych sposobów, aby pielęgnować ten wgląd, jest medytacja. Medytacja jest systemem uspokajającej refleksji i treningu umysłu, który prowadzi do świadomości i wiedzy. Medytacja i refleksja prowadzą nas do bezpośredniego kontaktu z tym, co dzieje się w naszym wewnętrznym środowisku, dzięki czemu dochodzimy do lepszego poznania samych siebie.

Im zaś lepiej znamy sami siebie, tym lepiej jesteśmy przygotowani do pomocy innym. Budda nie założył religii ani nie nawracał ludzi do wiary – po prostu nauczył systemu etyki, współczucia i miłosierdzia wobec wszystkich istot, co miało na celu pomóc ludziom obudzić się do ich własnej oświeconej natury. On powiedział: „Nie wierz ślepo w to, co mówię. Dowiedz się sam, co jest prawdziwe, co jest rzeczywiste”. Jego narzędziami dydaktycznymi były techniki medytacji, które powściągały samolubny umysł, oraz praktyczne wskazówki, jak radośnie żyć w mądrości i ze współczuciem.

Narzędzia te są stosowane dzisiaj, tak samo jak 2500 lat temu, i fakty o naturze umysłu, jakie coraz szerzej zgłębia nowoczesna nauka, sprawiają, że wiele z nauk Buddy brzmi tym bardziej prawdziwie. Ostatecznie wszystko to sprawiło, że „buddyzm” – zarówno jako religia, jak i sposób życia, rozprzestrzenił się na całym świecie. Istnieją trzy główne szkoły buddyzmu: Therawada (Stara Wiedza), Mahajana (Wielki Wóz) i Wadżrajana (Diamentowa Droga). Skupimy się przede wszystkim na Wadżrajanie, która kwitła głównie w Tybecie i została rozwinięta ze względu na dwa cele: oświecenie w ciągu jednego życia i 24-godzinną praktykę duchową.

Marzenia na Dachu Świata

Marzenia senne odgrywają kluczową rolę w buddyzmie, odkąd poczęła we śnie matka Buddy, Maya. Faktycznie pojęcie świadomego śnienia było mocno wyrażane przez samego Buddę. W Pali Winaji, oryginalnym podręczniku dla mnichów i mniszek, Budda rzeczywiście nakazuje swoim zwolennikom zasnąć w stanie przytomności, jako sposób zapobiegania „widzeniu złych snów” lub „nieszczęśliwego przebudzenia”6