Opis

Trener osobisty” to codzienne spotkania z autorką i wykonywanie pod jej okiem kolejnych kroków w kierunku pełniejszego i szczęśliwszego życia. Czytelnik znajdzie tu wszystko, co jest potrzebne do wsparcia indywidualnego rozwoju.

Iwona Majewska-Opiełka – prekursorka i jedna z najciekawszych postaci ruchu rozwoju potencjału człowieka w Polsce. Charyzmatyczna, budząca entuzjazm – inspiruje i porywa do działania. Od 1990 roku w ramach własnej firmy prowadziła szkolenia i doradztwo w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Jako pierwsza w Polsce prowadziła zajęcia wspierające skuteczne działanie jednostek i firm. Stworzyła spójną koncepcję rozwoju ludzi i organizacji, dostosowaną do polskich realiów i mentalności. Nazwała ją logodydaktyką. Jest psychologiem, specjalistą w zakresie kierowania ludźmi, mentorem, coachem i doradcą dla najwyższej kadry kierowniczej. W 2000 roku założyła w Polsce AKADEMIĘ SKUTECZNEGO DZIAŁANIA. Jest autorką kilkunastu książek.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 913

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 22 godz. 37 min

Lektor: Iwona Majewska-Opiełka

Popularność


Okładka

zakupiono w sklepie:

Legimi

identyfikator transakcji:

4318734

znak wodny:

Strona tytułowa

Iwona Majewska-Opiełka

Trener osobisty

365 dni z Iwoną Majewską-Opiełką

Strona redakcyjna

Copyright © Oficynka & Iwona Majewska-Opiełka, 2013

Wszystkie prawa zastrzeżone.

Książka ani jej część nie może być przedrukowywana ani w żaden inny sposób reprodukowana lub odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody Oficynki.

Wydanie pierwsze w języku polskim, Gdańsk 2014

Opracowanie edytorskie książki: kaziki.pl

Opracowanie graficzne: Piotr Geisler

Projekt okładki: Anna M. Damasiewicz

Zdjęcie na okładce Joanna i Maciej Roszkowscy We love Photo

Copyright © Iwona Majewska-Opiełka

ISBN 978-83-64307-35-5

www.oficynka.pl

email:[email protected]

Konwersja do formatu EPUB/MOBI:

Legimi Sp. z o.o. | Legimi.com

Dzień 1 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Liczy się dzisiaj

Wzrost to kierunek i proces, a nie osiąganie celu. Wzrastanie nie zmienia naszej podstawowej wartości, ale pomaga nam doświadczyć jej z większą satysfakcją.

Glenn R. Schiraldi

Przychodzą do mnie pełni nadziei ludzie. Pragną wzrastać, czuć się lepiej, odczuwać radość życia, spełniać marzenia. Chcą wiedzieć, że wykorzystują dany sobie potencjał, że wiodą najlepsze życie, na jakie ich w tej chwili stać. Chcą zmian. Niektórzy natychmiast dają sobie miesiąc, dwa. Są też i tacy, którzy przeznaczają na to cały rok. Większość liczy, że osiągnie konkretny cel. Tak też pewno będzie. Wszak poważne zajęcie się sobą powoduje doskonalenie tego, co już się odkryło, i znajdowanie nowych zalet.

Jednak jest tak jak w cytacie, którym zaczęłam ten rozdział: wzrastanie to nie tyle osiąganie konkretnego celu, ile pewien proces postępujący w najlepszym dla nas kierunku. Więcej, to proces, który trwa przez całe życie. Nie zwiększymy poprzez to swojej prawdziwej wartości. Tę człowiek posiada zawsze: jest olbrzymia i u każdego jednakowo wielka, choć inna. Rozwój doprowadzi do tego, że wreszcie ją naprawdę ujrzymy, zrozumiemy, na czym polega, i będziemy jej doświadczać w pełni.

Rozwój jest odkrywaniem własnego potencjału, docieraniem do swojej siły. Jesteśmy wartością niezależnie od tego, czy o tym wiemy czy nie, i bez względu na to, co sądzą o tym inni. Chmura sądów i poglądów docierająca do nas zewsząd zamula nasze prawdziwe Ja i jego pragnienia i nie pozwala nam na dotarcie do tej prawdy w sobie, na odkrycie siebie. Porównujemy wciąż siebie do upowszechnianych wzorców (inni też nas porównują) i bawimy się w grę pozorów. Jeśli coś jest nie tak, nasze samopoczucie się psuje, obniża nastrój, nieraz sięgając granic. Wzrastanie to rozwiewanie tej chmury.

Skupić się na tym odkrywaniu możemy w dowolnie wybranym okresie życia, a dobrze dobrane ćwiczenia pozwolą to zrobić sprawniej. Oczywiście każdy czas zainwestowany mądrze w siebie pozwala na lepsze funkcjonowanie, jednak w życiu chodzi o to, by to wzrastanie uczynić jednym z podstawowych sensów, jeśli nie sensem jedynym. Czymże bowiem jest życie, jak nie stawaniem się najlepszą osobą, jaką możemy być, i rozprzestrzenianiem tego na świat?

Ta książka to prośba, abyś podarował sobie Czytelniku taki rok. Będę twoim osobistym trenerem. Podpowiem codziennie, co możesz danego dnia zrobić, abyś czuł się ze sobą coraz lepiej i docierał do tych zakątków własnego potencjału, których u siebie nie znałeś, których nawet nie podejrzewałeś.

Książka jest efektem mojej aktywności na blogu rozpoczętej pod hasłem Liczy się dzisiaj[1]. Przez 365 dni podpowiadałam moim czytelnikom, co dzisiaj można zrobić, aby czuć się lepiej również jutro i pojutrze. Żyjemy w teraźniejszości, to na niej trzeba się skoncentrować i w niej dokonywać właściwych wyborów prowadzących nas do naszej wartości.

Kiedy człowiek inwestuje we własny rozwój, w odkrywanie i urzeczywistnianie swojego potencjału, mniej się przejmuje światem, a i świat jakby bardziej zaczyna się z nim liczyć. Odkrywając kolejne części swojej duszy, nadając życiu własny rytm, ciepło odnosząc się do siebie i własnych pragnień i jednocześnie uważnością obdarowując ludzi, nadaje się życiu nowy sens, który liczy się bardziej niż wzorce narzucane przez środowisko czy różne grupy społeczne. Zajęci rozwojem traktujemy go jak towarzysza każdego momentu. Mamy stały cel – jak najlepiej przeżyć ten dzień.

Przeżyć dzień najlepiej, czyli jak najwięcej dać światu i innym oraz jak najwięcej wziąć z niego tego, co dla nas jest ważne. Mając od rana taką postawę, nie można być nieszczęśliwym, znudzonym, zawiedzionym czy bezsilnym. Ona motywuje do życia, cokolwiek by ono nie niosło.

Oczywiście dobrze jest, kiedy spotykamy na drodze ludzi, którzy to rozumieją, a nawet żyją podobnie. Okazją do tego są wszelkie szkolenia czy inne akcje. Energia, jaka im towarzyszy, jest nieprawdopodobna. Warto zatem uczestniczyć w takich spotkaniach. Główna praca odbywa się jednak w zaciszu własnego umysłu i serca.

Liczy się tylko dzisiaj. Przeżyj ten dzień najlepiej jak potrafisz. Dlatego proponuję: pracuj ze mną przez kolejne 364 dni i pisz, jak ci idzie.

Ćwiczenia na dziś

Znajdź sobie czas, najlepiej stałą porę – o poranku lub wieczorem po zakończonym dniu – na przeczytanie tego tekstu. Wpisz tę czynność do kalendarza.

Obiecaj, że podarujesz sobie ten rok albo... odłóż tę książkę. Nauczyciel przychodzi wtedy, kiedy uczeń jest gotowy.

Dzień 2 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Czego potrzebuję, by świadomie się rozwijać?

Spektakularne osiągnięcia zawsze są poprzedzane zupełnie zwykłymi przygotowaniami.

Robert H. Schuller

Aby świadomie podejść do naszego rozwoju, potrzebujemy przede wszystkim chęci i mocnego postanowienia, że tym razem naprawdę będziemy pracować systematycznie oraz że wykonamy nie tylko te ćwiczenia, które nam się podobają albo których przydatność wydaje nam się oczywista, ale także te, które są na pierwszy rzut oka dziwne albo wymagają wysiłku. Tylko wtedy czytanie tej książki będzie miało pozytywny wpływ na twój rozwój. Tylko wtedy wpłynie ona także na polepszenie twojego samopoczucia.

Będziesz się czuł świetnie, obiecuję. Szybko zauważysz też, że w twoim życiu następują pewne zmiany. Nie pierwszy raz zachęcam kogoś do poświęcenia czasu własnemu rozwojowi. Od kilku lat prowadzę roczne studium Metamorfoza, w którego ramach przedzierzgamy się po raz kolejny w motyle, oraz seminarium Drogę do... gdzie każdy uczestnik wyznacza sobie, do czego chce dojść i w takim kierunku pracuje. Stąd też, a także dzięki wielu listom, które dostałam po zakończeniu akcji Liczy się dzisiaj, wiem, jak bardzo zmieniają się uczestniczące w nich osoby. Jednak aby nastąpił postęp i aby można było się z niego cieszyć, konieczne jest zobowiązanie się do wykonania wszystkich ćwiczeń.

Nie każde ćwiczenie dasz radę zrobić sam. Miło jest wiedzieć, że nie tylko my robimy ćwiczenia i świadomie zajmujemy się własnym rozwojem, że jest jeszcze taka osoba, którą zresztą dobrze znamy. Dlatego zachęć do tej pracy kogoś, z kim dobrze się czujesz. Może to być mąż, żona albo przyjaciel, ale także koleżanka w pracy. Chodzi o to, abyście codziennie czytali tekst (czasem trzeba sobie nawzajem przypomnieć, że należy to zrobić) podpytywali siebie na temat pracy, obserwowali zmiany w zachowaniu i robili wspólnie niektóre ćwiczenia. Taką osobę nazywam „kumplem do rozwoju”.

Przyda ci się również piękny (według ciebie) zeszyt do robienia niektórych ćwiczeń, ale w którym prowadzić będziesz też kronikę swojego rozwoju, zapis tego, co się dzieje. To bardzo ważne. Wiele razy bowiem na stronach tej książki odsyłać cię będę do twojego zeszytu.

Potrzebne jest ci jeszcze miejsce do pracy. Dobrze, żebyś je lubił, żeby było miłe i żeby można było przy nim swobodnie czytać i pisać. Wskazane jest także posiadanie szuflady, do której możesz chować to, z czym będziesz pracował.

I wreszcie – czas! Najlepiej, kiedy będzie to stała pora. Preferowany czas to ranek lub wieczór. To znacznie ułatwia wykonywanie ćwiczeń przez cały dzień czy myślenie o tym, co się przeczytało.

To wszystko. Tak niewiele, a zmienić może życie.

Ćwiczenia na dziś

Kup sobie zeszyt.

Przygotuj miejsce do pracy i określ czas, jaki będziesz na nią poświęcał.

Znajdź kumpla do rozwoju.

Dzień 3 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Cierpliwości

Wzrastanie zajmuje sporo czasu.Gdy posiejemy ziarnko pomidora,nie depczemy go i nie krytykujemy głośno za to,że nie jest pomidorem.

Glenn R. Schiraldi

Ponieważ zaczynamy podróż roku i chcemy codziennie robić coś, żeby zbliżać się do własnej doskonałości, będziemy potrzebowali sporo cierpliwości dla siebie i świata. Cierpliwość jest podstawowym warunkiem w uważnym życiu. Wymaga zatrzymania się, odpuszczenia pewnych rzeczy, zlikwidowania rodzącego się czasem napięcia. Nie będziemy natychmiast swoją najlepszą wersją, pewno nawet nigdy się nią nie staniemy. Będziemy jednak swoją najlepszą wersją, na jaką nas stać w tym momencie. Jeśli codziennie będziemy się starać, by wykonać porcję pracy na dziś, szybko poczujemy się jeszcze lepiej.

Ćwiczenia na dziś

Dziś cierpliwie podchodzimy do każdego zdarzenia. Cierpliwie czekamy na dzieci... one także rozwijają się do swojej doskonałości, cierpliwie tłumaczymy naszym klientom i cierpliwie znosimy uchybienia pracowników. Oddychamy głębiej, gdy trzeba, a w myśli powtarzamy sobie w wymagających tego momentach: „cierpliwości”.

Staramy się zatrzymać chwilę, przyjrzeć się jej dokładnie – dziecku, tej osobie, której omal nie pozwoliliśmy wyprowadzić się z równowagi, sytuacji lub otoczeniu. Nie pozwalamy sobie na wpadnięcie w pośpiech – robimy wszystko w normalnym, spokojnym tempie. Jeśli coś nam nie wychodzi, spokojnie powtarzamy tę czynność po raz drugi. Bez wykrzykników, pytań retorycznych i zbędnych słów. Wiemy, że to test z naszego wzrastania, test na cierpliwość.

Dzień 4 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Uważność

Tylko ten dzień świta, którego jesteśmy świadomi.

Henry David Thoreau

Dziś ćwiczyć będziemy cierpliwość połączoną z uważnością, zatrzymaniem w chwili i koncentracją na tym, co aktualnie robimy. Jeśli patrzysz na kogoś, patrz na niego tak, żebyś go widział; jeśli słuchasz muzyki, słuchaj jej; gdy przytulasz, czuj prawdziwie, nawet gdy oglądasz telewizję, rób to świadomie i z pełną koncentracją; spaceruj uważnie, myj tak naczynia, układaj się do snu.

Brak uważności wiedzie do pośpiechu, powierzchowności, a przez to czasem – do braku staranności. Powoduje to, niestety, przeciekanie życia przez palce. Jeśli nie koncentrujemy się na tym, co robimy, nie zauważamy mijających minut, godzin i lat. To w sumie tak, jak byśmy nie żyli. Przyzwyczajenie do takiego życia powoduje, że idziemy przez nie niczym we śnie. Żeby się obudzić, trzeba się połączyć – ze światem na zewnątrz i wewnątrz nas – za pomocą oddechu i wszystkich zmysłów.

Uwielbiam moment, kiedy wracam do świadomego pisania. Czasem jest tak, że nie czuję tego, co robię, biegnę palcami, myślami i cały organizm jest jakby naprężony, a mnie jest w sobie niewygodnie. Wtedy zresztą pojawiają się błędy w pisaniu, trzeba wracać, poprawiać, trwa to dłużej. I nagle uświadamiam sobie, że znowu śnię, zatrzymuję się zatem i skupiam uwagę na klawiaturze, na moich palcach czy ekranie. Zatrudniam wszelkie receptory. Czuję i widzę. Odzyskuję przyjemność świadomego życia.

Zastanów się nad słowami, które napisał John Kabat-Zinn: „Jeśli mamy uchwycić rzeczywistość naszego życia, gdy jej doświadczamy, musimy przebudzić się do naszych chwil. Inaczej bowiem całe dnie, a nawet życie może minąć niezauważone”.

Ćwiczenie na dziś

Spróbuj dziś jak najczęściej z pełną uważnością przeżywać chwile. Przynajmniej trzy razy skoncentruj całą swoją uwagę na tym, co robisz, w tych oto sytuacjach:

rano pod prysznicem staraj się bardzo uważnie myć swoje ciało, nawiązać z nim pełen kontakt, czuć wszelkie powierzchnie; rób to wolno, z namaszczeniem, z miłością;

umyj naczynia z uwagą, tak by czuć wodę omywającą ręce, pianę, powierzchnię talerza, nasze ruchy; jednocześnie oddychajmy do... talerzy;

a wieczorem spróbujmy przez dziesięć minut jeść dwa rodzynki; całe dziesięć minut. Wyciśnijmy z nich wszystkie smaki, poczujmy zmieniającą się fakturę, objętość; proszę jednak pamiętać, aby trwało to nie krócej niż dziesięć minut.

Dzień 5 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Nastawienie

Nastawienie, jak każda inna rzecz, nie zatroszczy się samo o siebie. Dlatego trzeba o nie dbać każdego dnia.

John Maxwell

Najłatwiej chyba dbać o nastawienie w niedzielę, wszak wtedy mamy więcej luzu, jesteśmy wśród bliskich. Choć znam i takich, co już się martwią, że w poniedziałek trzeba iść do pracy. Po co się martwią?

Nasze myśli zależą od nas. Jeśli myśli się i mówi w stylu „lubię poniedziałek”, to fakt, że jesteśmy akurat w dniu roboczym, wpływać będzie dobrze na nasze samopoczucie. Jeśli nie mówi się niedobrych słów na temat pracy, to w umyśle nie tworzą się nastawienia niesprzyjające radości z pracy, raczej – wprost przeciwnie. Pierwszą zatem rzeczą, jaką możemy zrobić, jest mówienie dobrze o swojej pracy. Tak więc jak najczęściej powtarzajmy, że ją lubimy, cieszmy się, że ją posiadamy i z ciekawością przychodźmy do niej każdego dnia. Nie stawiajmy także takiej silnej linii pomiędzy pracą a czasem wolnym. Słuchając niektórych ludzi, mam wrażenie, że pracują tylko po to, by móc nie pracować przez dwa dni w tygodniu, mieć urlop i... emeryturę. Inni zachowują się tak, jakby ulegli stylowi „nie lubię poniedziałku” oraz „dzięki, że już piątek” i nie potrafią przyznać, że lubią pracę, że bez niej życie nie byłoby tak bogate, a już na pewno pozbawione struktury, której większości ludzi potrzebuje do dobrego samopoczucia. Weekend to miły czas, bo inny. I tyle.

Praca jest częścią życia i trzeba robić wszystko, by ją lubić i przychodzić do niej z zadowoleniem.

To my sami jesteśmy w największej części odpowiedzialni za nastawienie do pracy, do ludzi, do siebie.

Bardzo lubię autentyczną historię medalu dla najbardziej pogodnego i tworzącego dobry nastrój pracownika w szpitalu kierowanym przez Berniego Sigela. Młoda kobiet niezadowolona przyszła do nowej pracy; z poprzedniej ją zwolniono. Ludzie wydali jej się niesympatyczni, pokój bez wyrazu, a praca nieciekawa. Sądziła, że wymagania są poniżej jej możliwości, zadania zbyt proste i niedające satysfakcji. Spędziła dzień na szukaniu powodów do niezadowolenia i na niekorzystnych porównaniach ze swoją wcześniejszą pracą. Tak było przez kolejne trzy dni. Swoimi myślami fundowała sobie coraz gorszy nastrój. Wreszcie zdecydowała, że tego nie wytrzyma i... poszła się zwolnić. W innym nastroju wróciła do pokoju. Kamień spadł jej z serca: już tylko dwa tygodnie. Uśmiechnęła się do kolegów, oni odpowiedzieli. Dalej się uśmiechając, niemal z radością zabrała się do pracy. Zauważyła, że prosta zmiana w organizacji materiałów mogłaby wprowadzić wielkie ułatwienie, zapytała więc kolegów, czy może to zrobić. Zrobiła z zadowoleniem – zostawię im coś po sobie. A potem odbierała od nich podziękowania i pochwały, że jest taka zaangażowana, innowacyjna i pomocna. Czuła się świetnie. Faktycznie – zaangażowała się, a już sam ten fakt powoduje pozytywną zmianę w naszym nastawieniu do pracy.

Następnego dnia szła do pracy z myślą, że zostało już tylko trzynaście dni. Tak dobrze czuła się z wczorajszymi pochwałami kolegów i z przekonaniem, że wreszcie zrobiła coś większego, że pomyślała, iż poszuka czegoś, co mogłoby usprawnić pracę. Uśmiechnęła się do siebie. Zrobienie tego wymagało akceptacji szefa. Poszła do niego podniecona pomysłem i spotkała się z pełną wdzięczności aprobatą. To także ją ucieszyło i dodało większego sensu pracy. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Tym razem także koledzy dołączyli do realizacji jej pomysłu. Radośnie przestawili meble i zmienili kolejność segregatorów, a ona zaprojektowała nowy cykl obiegu dokumentów w firmie. Wracając do domu, wciąż miała mnóstwo energii.

Kolejny dzień przywitała uśmiechem – już tylko dwanaście dni. Po drodze kupiła kolegom kawę, sprawiając tym radość im i sobie. Dzień zaczął się w miłej atmosferze. W czasie lunchu koleżanka przyniosła tulipany z... wazonikiem. Postawiła je w miejscu, w którym każdy mógł na nie spojrzeć. Od czasu do czasu pracownicy mówili coś zabawnego, pomagali sobie, a kiedy ktoś wchodził do ich pokoju, witali go z uśmiechem i dawali to, co było mu potrzebne. Ona sama zaczęła bardziej uważnie i starannie robić swoje niby proste zadania. Wkładała w to coraz więcej serca, a dokumenty z bezdusznych i niepotrzebnych stały się ważne i nabrały charakteru, który nadawała im ona. Przyniosła też sobie ulubiony długopis, a pisanie na klawiaturze zaczęła traktować inaczej... niemal jak grę na instrumencie. Może trwało to nieco dłużej, ale było przyjemniej.

Kolejny dzień nasza kiedyś niezadowolona z pracy kobieta powitała uśmiechem, z radością idąc do niej. Na miejscu okazało się, że jedna z koleżanek upiekła ciasto, a kolega załatwił u szefa firanki i nowe krzesła do biurek. Jutro mają to dostać. Było jasne, że następny dzień też będzie ciekawy. To już tylko dziesięć dni, pomyślała idąc tego kolejnego dnia do pracy i... zamiast iść do swojego biura, poszła do szefa. Postanowiła zostać w tym wyjątkowo miłym miejscu. Pomyliłam się – powiedziała – źle oceniłam ludzi.

Istotnie, pomyliła się, ale na poziomie metaprogramu – nie wiedziała, że lubienie pracy i ludzi, których tam spotykamy, trzeba zaczynać od siebie. Wiele się może zmienić, kiedy inaczej spojrzymy, zrobimy coś dobrego – zarówno dla miejsca, jak i ludzi – i kiedy bardziej zaangażujemy się w to, co robimy. Drobne przedmioty ocieplające miejsce pracy, porządek i wygodny ład także mają wpływ na miejsce pracy i atmosferę. O to również jesteśmy w stanie zadbać.

Ćwiczenia na dziś

Każdą czynność, którą masz dziś do zrobienia, rozpoczynaj z dobrymi myślami, traktuj ją uważnie, nie próbuj zrobić jak najszybciej, uśmiechaj się do siebie, do świata i do ludzi.

Rób wszystko bardzo starannie i porządnie: piękne śniadanie, obiad czy kolacje przy świecach, wyjątkową kawę, kąpiel z bąbelkami kochanej osobie lub sobie.

Proś o pomoc – z dobrymi myślami – doceniaj wszystko, co masz i za każdą udaną rzecz, czynność podziękuj.

Snuj dobre myśli, nie spiesz się i ćwicz cierpliwość. Pamiętaj też o sobie. Zobaczysz, jaki piękny nastrój zapanuje i u ciebie, i w twoim domu.

Dzień 6 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Rozwój to mała zmiana

Przez małą zmianę, codzienny mały rozwój, możesz całkowicie zmienić jakość swojego życia.

Arkadiusz Bednarski

Zastanawiam się czasem, dlaczego tylko niektórzy skłonni są zająć się poważnie rozwojem, choć powszechnie wiadomo, że to właśnie udziałem takich osób staje się większość sukcesów i one należą do najszczęśliwszych ludzi. Może dlatego, że rozwój wydaje się czymś dużym, poważnym, a zatem trudnym? Może fakt nieskończoności rozwoju odstrasza? A przecież jak często podejmuje się wielkie decyzje, dokonuje olbrzymich zwrotów czy zmian? To są raczej wyjątkowe momenty w naszym życiu.

Rozwój to decyzje, znaczne zmiany, ale przede wszystkim systematyczne robienie całkiem małych rzeczy. To takie maleńkie doskonalenie swojego życia.

Wystarczy uznać, że liczy się dzisiaj, a następnie obiecać sobie (podjąć decyzję), że oto zaczynasz pracę nad własnym wzrastaniem. A potem... możesz zacząć szukać nowej pracy. Jeśli uważasz, że trzeba ją zmienić. To całkiem duża sprawa. Możesz jednak również uśmiechnąć się rano do lustra, rozpocząć dzień od obejrzenia energetyzującej afirmacji, zacząć przyjmować mądrze zdrowe suplementy diety. Możesz rano zrobić kilka skłonów, jutro dziesięciominutowy zestaw ćwiczeń, pojutrze możesz przedłużyć ćwiczenia. Już dziś możesz ograniczyć nieco ilość soli lub cukru w swoich posiłkach. Możesz też nauczyć się kilku angielskich słówek. Możesz posprzątać w szafie lub uporządkować stare zdjęcia.

Dziś można starać się używać tylko pozytywnego języka albo nie odwlekać na później zrobienia tego, co powinno robić się od razu, na przykład wstawiania naczyń po obiedzie do zmywarki. Można wyjść na wieczorny spacer, zamiast sięgać do lodówki po kolejną porcję lodów. Można zapisać się na jogę, pójść inną drogą do pracy albo zamienić samochód na spacer. Można zrobić listę pięćdziesięciu pozytywnych informacji na własny temat albo wypisać tyleż powodów do zadowolenia w życiu. Można popracować nad własną misją – zastanowić się, jak chciałoby się przeżyć swoje dni albo stworzyć cele na najbliższe dziesięć lat życia. Można zacząć mówić dobre rzeczy bliskim i przypadkowym ludziom. Można poświęcić komuś czas pełen uwagi i miłości albo posiedzieć dwadzieścia minut w ciszy. Można to zrobić dziś albo robić coś... od dziś.

Żaden prawdziwy sukces nie powstaje z dnia na dzień, żadne dzieło nie tworzy się w jednej chwili, sława jest efektem małych kroków, fortuny także rodzą się w taki sposób; szczęśliwy związek sam z siebie nie powstaje, a dobry charakter to efekt codziennych dobrych wyborów. Całe szczęście świata to jakaś decyzja, a potem kroki i kroczki w kierunku jej realizacji.

Ćwiczenie na dziś

Co zrobisz dzisiaj? Wybierz coś z tej wyliczanki, jaką praktycznie jest dzisiejszy tekst.

Dzień 7 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Trzy sita

Pamiętaj, kiedy coś mówisz, używaj zawsze trzech sit: sita prawdy, sita dobra i sita użyteczności.

Mądrość wschodnia

Nie wiem, skąd znam to powiedzenie. Wiem, że bardzo zmieniło mój stosunek do posługiwania się słowem, do mówienia w ogóle. Przekazałam to wielu ludziom, wplatając tę mądrość w wiedzę o programowaniu podświadomości, skutecznym działaniu i życiu w zgodzie z pryncypialnymi zasadami i dla wartości. Niektórzy z nich mieli do mnie żartobliwe pretensje: „Oj, co ty mi narobiłaś tą wiedzą! Ja nawet spokojnie dowcipunie opowiem teraz przy stole, bo... jest bez sensu, nic nie daje dobrego, a nawet wprost przeciwnie, albo zawiera wiele wulgarnych słów”. Przepraszam wtedy – także żartobliwie – ale w gruncie rzeczy się cieszę. Jest wiele sposobów na śmiech, radość i przyjemne spędzanie czasu z innymi. Trzeba tylko uruchomić kreatywność.

Dowcipy, zwane kawałami, są dobre, gdy łączą się z jakąś sytuacją albo gdy ktoś naprawdę potrafi je opowiadać. Mnie samą niektóre dowcipy wprowadzają w zażenowanie – widzę w nich powód do refleksji raczej niż do śmiechu. Nie mam poczucia humoru? Mam! Całkiem dobre. Jednak mam też wrażliwość i wewnętrzny kompas wartości, a także chęć, by wartościowo spędzać chwile.

Bądźmy uważni! To, co mówimy i jak mówimy, programuje zarówno umysły innych, jak i nasze. Po co mówić nieprawdę? To oczywiste, że nie mówi się jej w relacjach czy to osobistych, czy biznesowych, ale nie powinno mówić się jej nigdy. Jakże często ludzie na tym właśnie opierają swoją towarzyską karierę: plotki, domysły i wymysły oraz produkty własnej wyobraźni opowiadają jako prawdziwe, krzywdząc przez to czasem innych, a siebie podświadomie pozbawiając uczciwości. Za pomocą nieprawdy niektórzy tłumaczą się, dlaczego nie mogą czegoś zrobić, podczas gdy prawda jest taka, że nie mają na to zwyczajnie ochoty (do czego mają prawo). Odrobina poczucia własnej wartości oraz proaktywnej odwagi i... okazuje się, że nie trzeba opowiadać niestworzonych historii.

I wreszcie – użyteczność. Czasami mówimy innym coś, co nie ma dla nich żadnego znaczenia, do niczego im się nie przyda, a może nieść niemiłą czy wręcz przykrą wiadomość. Zastanówmy się zatem najpierw, czy ta informacja jest mu potrzeba, czy przyda mu się, czy może ją zamienić dla siebie na jakąś korzyść. Jeśli nie – milczymy (wiem, wiem, nie jest to łatwe, ale na tym polega rozwój). A jeśli się przyda? Wtedy nasze sito użyteczności przepuszcza tę informację, choć nakazuje, by ubrać ją w możliwie najlepsze słowa. Czasem trzeba kimś wstrząsnąć, nazwać jego zachowania właściwie, tak by on sam popatrzył na siebie. Bywa, że rozwój zaczyna się od wstrząsu. Wspieranie innych we wzrastaniu to nie jest permanentne chwalenie, głaskanie i utwierdzanie we właściwym działaniu. Czasem trzeba powiedzieć coś, co nawet może w słuchaczu wzbudzić dla nas nieprzychylność, najczęściej chwilową. Może się jednak zdarzyć i tak, że po takiej informacji ktoś odchodzi na dłużej. Cóż, trudno. Jeśli nasze intencje były naprawdę dobre, a zachowanie zgodne z działaniem sit i naszymi wartościami, to nawet, jeśli pośrednio ugodziło w wartość tej drugiej osoby, powinniśmy czuć się w porządku. Każdy ma prawo do własnych wartości. Każdy ma jednak również prawo dzielenia się wiedzą i doświadczeniem. Szacunek dla czyjegoś prawa do własnych wartości nie może kneblować nam ust. Ważne wtedy jednak jest to, by robić to w zgodzie z sitem prawdy i dobra. A pożegnania z niektórymi ludźmi też mogą służyć jako przyczynek do rozwoju.

Ćwiczenie na dziś

Przepuszczajmy wszystko, co mówimy, przez trzy sita.

Dzień 8 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Ludzie

Relacje z ludźmi pomagają nam określić, kim jesteśmy i kim możemy się stać.

Donald O. Clifton, Paula Nelson

Zacytowane zdanie jest oczywiste. Ale kto na co dzień myśli w takich kategoriach o naszych relacjach, o związkach, które mamy lub mieliśmy, zwłaszcza o tych, które mieliśmy? Kto zastanawiał się, w jaki sposób relacje z tą lub inną osobą pozwoliły nam dowiedzieć się czegoś o sobie, uwierzyć w siebie, rozwinąć się pod jakimś względem? A czy myślimy o tym, czego się dowiedzieliśmy o sobie od innych?

Ja wiem, kim stałam się dzięki mojej babci, mamie, ojcu, nawet bratu, który jest moim życiowym wyzwaniem, mężczyznom, którzy pojawiali się w moim życiu, dzieciom, przyjaciołom, nauczycielom, niektórym klientom, a nawet kilku przypadkowo spotkanym w życiu osobom. W każdej chwili mogę powiedzieć, co zawdzięczam każdej z tych osób. Zawdzięczam. Tylko w takich kategoriach bowiem chcę myśleć o ludziach.

Każda relacja jest powodem do wdzięczności: albo pomaga, albo wzbogaca nasze życie, albo czegoś uczy. Każda jest zatem błogosławieństwem i ma związek z tym, jacy jesteśmy i jacy możemy się stać. Każda relacja jest zatem szansą na rozwój. Od nas zależy, jak wykorzystamy każdą relację, każdy związek.

Główną osobą naprawdę potrzebną do szczęścia w związku jesteśmy my sami. Kiedy związki są ewidentnie wspierające, nikt nie ma wątpliwości, jaki mają udział w sukcesie owej wspieranej osoby. To o tych mniej oczywistych spotkaniach się nie pamięta. Zatem odświeżmy tę pamięć.

Ćwiczenia na dziś

Przypomnij sobie, proszę, ludzi, którzy na różnych etapach życia stali się dla ciebie inspiracją, przyczyną do refleksji, wytężonej pracy, zrewidowania twojego stosunku do życia czy świata, a także tych, którzy w ciebie uwierzyli, ułatwili ci coś albo w jakimś kierunku popchnęli.

Obdaruj ich wszystkich wdzięczną myślą.

Poszukaj w swoim najbliższym otoczeniu ludzi, którzy dają ci to dziś.

Dzień 9 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Credo budowniczego życia

Dziś to najważniejszy dzień mojego życia. Wczorajsze sukcesy, zwycięstwa, porażki i kłopoty Odeszły na zawsze. Przeszłość jest przeszłością. Minęło. Skończone. Nie ożywię jej. Nie cofnę i niczego nie zmienię. Ale ona nauczy mnie jak poprawić moje Dziś.

Dzisiaj. Oto ta chwila. TERAZ. To Boży dar i wszystko, co mam. Jutrzejszych radości, smutków, triumfów I kłopotów jeszcze nie ma. Właściwie jutro może nie nadejdzie wcale. Nie przejmuję się więc jutrem.

Bóg powierzył mi dzień dzisiejszy. To wszystko, co mam. Wykorzystam to jak najlepiej. Dam, co mam najlepszego - Charakter, talent i umiejętności - Rodzinie, przyjaciołom, wspólnikom i klientom. Rozpoznam rzeczy, które są najważniejsze Dzisiaj. I wykonam je do końca. A u schyłku dnia z satysfakcją spojrzę Na to, czego dokonałem. Wtedy i dopiero wtedy zaplanuję swoje jutro. W nadziei, że z Bożą pomocą osiągnę poprawę.

Potem spokojny i zadowolony położę się spać.

Dale Witherington [2]

Ćwiczenie na dziś

W zasadzie uważne przeczytanie tego wiersza jest wystarczająco dobrym ćwiczeniem na dzisiejszy dzień – z uwagą, powagą, może głośno i może... z kimś.

Dzień 10 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Pytania, jakie zadajesz

Kto pyta, nie błądzi.

Polskie przysłowie

Jakość naszego życia zależy od jakości pytań, które sobie codziennie zadajemy. Ich siła wynika z trzech głównych cech:

Zmieniają obszar, na którym się koncentrujesz.

Zmieniają obszar, który pomijasz w myślach.

Dają ci dostęp do twoich wewnętrznych zasobów [3].

Wielki wpływ na siebie wywieramy naszym myśleniem, a zadawane pytania ukierunkowują proces myślenia. Dlatego można śmiało powiedzieć, że wywieramy na siebie znaczny wpływ poprzez rodzaj zadawanych pytań. A skoro wpływ, to i nasz rozwój od tego zależy. Jakie pytania zadajesz sobie, innym, światu?

Ćwiczenie na dziś

Zastanów się zatem nad tym, jakie pytania zadajesz. Może potrafisz znaleźć jakiś wzór? A może przynajmniej zdasz sobie sprawę z tego, jaki rodzaj pytań u ciebie przeważa? Czy one budują czy osłabiają? A jakie pytania zadajesz innym?

Dzień 11 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Słowo zmienia świat

Mamy taką możliwość, by zacząć świat raz jeszcze.

Thomas Paine

Słowo jest kluczem do naszych myśli. Ono jest również głównym budowniczym nastawień do życia i do ludzi. Każde słowo – zarówno to głośno wypowiedziane do innych, jak i to, które mówimy tylko do siebie. Każdego trzynastego dnia miesiąca obchodzimy Dzień Dobrego Słowa. Przynajmniej tego dnia pamiętamy o wadze słów dla naszego rozwoju, dla szczęścia – naszego i innych ludzi. Korzystamy mądrze ze zdobytej wiedzy.

Dziś zajmijmy się szczególnie jednym słowem: dziękuję. Wypuśćmy pełne wdzięczności westchnienie do Wszechświata i do Tych, którym inaczej tego nie powiemy... Dziękuję.

Wspaniałego dnia. Dziękuję, że jesteś ze mną, że zaglądasz codziennie do napisanej przeze mnie książki. Dziękuję, że mam dla kogo pisać. Dziękuję, że jesteście częścią sensu mojego życia.

Ćwiczenia na dziś

Mówmy jak najczęściej „dziękuję”. Do ludzi – bliskich, spotykanych przypadkowo, do Boga, do własnej podświadomości, do świata.

Zadzwońmy gdzieś, by powiedzieć dziękuję, wyślijmy wiadomość, napiszmy list.

A jeśli z jakichś powodów nie można tego pięknego słowa powiedzieć komuś głośno i wprost, bo nie wiemy, gdzie on jest, a może nawet już nie żyje, napiszmy o tym gdzieś, choćby w pamiętniku.

A wieczorem policzymy te wszystkie dziękuję – będzie okazja, by pomyśleć o tym raz jeszcze.

Dzień 12 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Sen

Dla przeciwwagi uciążliwości życia niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech.

Immanuel Kant

Umysł i ciało są ze sobą nierozerwalnie związane, dlatego dbanie o ciało jest także wzmacnianiem zdrowia psychicznego. Nie jest łatwo tryskać radością, zajmować się samodoskonaleniem, przejawiać pozytywne emocje w stosunku do innych i świata, kiedy ciało nie jest właściwie zadbane. Poczucie własnej wartości również łączy się w znacznym stopniu z fizycznym samopoczuciem. Wszak ja to także moje ciało. Zatem nie dając mu tego, czego potrzebuje, nie dbając o nie należycie, odmawiam sobie niejako prawa do wartości.

Jedną z takich potrzeb ciała i błogosławieństwem dla duszy jest sen. Osobiście nie wierzę w biologiczne uwarunkowania liczby godzin potrzebnej do spania, by czuć się dobrze. Sądzę, że jest to związane ze sposobem życia, poziomem naszego w nie zaangażowania i pasji. Moim zdaniem wielki cel w życiu powoduje, że ma się mniejsze zapotrzebowanie na sen.

Na pewno jednak trzeba być wyspanym i warto o to zadbać. W tym celu należy się kłaść i wstawać o zbliżonych porach (z odchyleniem nie większym niż godzina). Nadrabianie braków snu w czasie weekendu jest niekorzystną taktyką, zaburzającą sen w nocy i powodującą senność w ciągu dnia.

Czasem powody naszego złego samopoczucia psychicznego leżą w ciele. Zadbanie o ciało zwiększa znakomicie jakość życia.

Ćwiczenie na dziś

Przyjrzyj się temu, jak śpisz. Jeśli masz kłopoty ze zdrowym spokojnym snem, skorzystaj z tych rad:

przebadaj się medycznie pod kątem pracy tarczycy, cukrzycy, anemii, refluksu żołądkowo-przełykowego, bruksizmu i bezdechu nocnego;

jeżeli nawiedzają cię regularnie przykre sny, zacznij je opisywać w swoim dzienniku, dając im inne zakończenie. W ciągu dnia poświęć chwilę na to, by w wyobraźni obejrzeć sen z nowym zakończeniem;

całkowicie zaciemnij pokój, w którym śpisz;

unikaj drzemek w ciągu dnia;

uprawiaj ćwiczenia fizyczne – obniżają wagę, ograniczając chrapanie, redukują liczbę przebudzeń w nocy;

ogranicz lub wyeliminuj spożycie kofeiny, nikotyny i alkoholu;

wycisz się przed pójściem spać;

zjedz lekką węglowodanową przekąskę zawierającą tryptofan (np. kilka migdałów, pestek dyni, słodzony jogurt, krakersy z serem). Kolację jedz wcześnie i niech będzie to niewielka porcja białka, która uchroni cię przed nocnym głodem;

spisywanie planów dnia następnego oraz rozmyślania o życiu zakończ co najmniej dwie godziny przed snem;

przynajmniej godzinę przed snem wyłącz telefon i telewizor, ściemnij światło, weź ciepłą kąpiel (nie natrysk);

nie pij dużo przed snem;

usypiając, marz o tym, czego pragniesz – wyobrażaj sobie piękne plenery lub upragnione rzeczy.

Zadbanie o wszystkie wymienione kwestie spowoduje nie tylko lepszy sen, ale także wzrost poczucia własnej wartości. Podświadomość dostaje wszak w taki sposób szereg informacji o tym, jak bardzo zależy ci na sobie, na swoim komforcie, na tym, jak jesteś ważny.

Dzień 13 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

„Myliłem się” To dobry początek

Ileż pomyłek popełni rozum, nim dojdzie do prawdy.

Mikołaj Gogol

Ileż to razy ludzie trwają uporczywie przy swoich przekonaniach, przy własnym zdaniu, chociaż wszystko dookoła pokazuje, że się mylili. Gotowi są nawet oczom nie wierzyć, szczególnie jeśli konieczność przyznania się do błędu łączy się z niemiłym uczuciem dla ego. A jeśli jeszcze nie mają wystarczającego poczucia własnej wartości, to już przejrzenie na oczy, zobaczenie własnego udziału w tym, co przyniosło im życie, graniczy z wyczynem. Cały świat możemy obarczyć winą w obronie własnej pomyłki.

Zdolność przyznania się do pomyłki, błędu czy złego wyboru jest podstawowym zachowaniem człowieka chcącego przejąć pełną odpowiedzialność za własne życie. To także podstawa proaktywności. To normalne, że się mylimy. Wynika to często z naszego dotychczasowego, niepełnego przecież, doświadczenia, mocno zakorzenionych przekonań czy zbyt powierzchownej oceny sytuacji, a czasem także z wielkiego zaufania do innych. Tak czy inaczej łączy się to z brakiem wiedzy. Wystarczy zatem, że pojawi się w naszym życiu nowa informacja, a my zechcemy ją bliżej sprawdzić i już możemy zmienić zdanie i... dojść do wniosku, że się myliliśmy. Zdolność głośnego przyznania się do pomyłki, a czasem przyznania komuś racji, bo i tak trzeba, jest początkiem – zwykle lepszej – drogi.

Ileż to ludzi sądziło, że to całe gadanie na temat rozwoju to właśnie gadanie, że to nic nie daje. Zajęli się tym bliżej i przyznają „nie miałem racji”. Jakże często ktoś sądzi, że już lepiej się nie da. Po czym motywuje się z jakiegoś powodu albo ktoś inny mu w tym pomaga i okazuje się, że da się.

A ileż to razy niewłaściwie oceniamy (cóż, jesteśmy tylko ludźmi) jakiegoś człowieka lub ideę, krzywdząco dla niego? Zmieniajmy zdanie, kiedy pojawiają się nowe okoliczności. Ten człowiek na pewno to odczuje.

Może też być inaczej – w toku życia okazuje się, że popełniliśmy błąd, wybierając coś (lub kogoś), co nie jest dla nas, co nas przerasta albo zwyczajnie nie podoba nam się. Trzeba umieć odejść. Trzeba potrafić zakończyć coś, co nie jest dla nas wartością. Bywa i tak, że zaufamy komuś i powierzymy mu zadanie, do którego nie pasował. Zamiast osądzać go, mieć pretensje i żale, robić z siebie ofiarę, przejmijmy odpowiedzialność i przyznajmy się do błędu. To wszystko.

Nasze niewłaściwe wybory i zachowania są dla nas lekcjami jedynie wtedy, kiedy potrafimy przyznać, że się myliliśmy.

Ćwiczenie na dziś

Przyznaj się przed sobą, a może i przed kimś, że się myliłeś.

Dzień 14 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Twój sukces

Bardzo bym chciał posiąść cnotę obojętności na sukces, lecz niestety nie posiadam jej.

Alexis de Tocqueville

Mogę się podpisać pod tą szczerą wypowiedzią. Myślę, że nie tylko ja. Jestem przekonana, że dla wielu ludzi słowo „sukces” także brzmi dobrze. Sukces nie tylko nie jest mi obojętny, przeciwnie: chcę być człowiekiem sukcesu, a nawet myślę, że prawie nim jestem. Dlaczego prawie? Każdy rozumie sukces po swojemu, ma pewne oczekiwania i potrzeby. W moim rozumieniu jest w kilku wypadkach luka pomiędzy tym, jak chciałabym, żeby było, a jak – póki co – jest. I dobrze! To daje mi także siłę do działania. Pełna satysfakcja z życia grozi zastojem.

Są ludzie, którym jednak to słowo kojarzy się negatywnie. Jednakże nie słowo jest winne temu, że ludzie niezbyt dobrze organizują swoje życie. Nie ono także odpowiada za to, jak się je rozumie. To zrozumienie zależy od tak wielu rzeczy: począwszy od miejsca, w którym się żyje, poprzez pragnienia, umiejętności, predyspozycje i doświadczenia życiowe, a na systemie wartości skończywszy.

Dobrze rozumiany sukces jest dla każdego czymś indywidualnym, ale musi kojarzyć się pozytywnie. Dlatego zapraszam do refleksji.

Ćwiczenia na dziś

Zastanów się dziś nad tym:

Czym jest sukces?

Czy jestem człowiekiem sukcesu?

Co mi jest potrzebne, bym mógł/-a się uznać za człowieka sukcesu?

Porozmawiaj o tym przy kawie, kieliszku wina czy obiedzie z bliskimi ludźmi: z przyjacielem, partnerem, dziećmi, kumplem do rozwoju.

Dzień 15 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Drabina sukcesu

I najwyższa drabina ma ostatni szczebel.

Przysłowie ludowe

Do zobrazowania sukcesu, zwłaszcza drogi do niego, nic tak chyba nie pasuje jak właśnie drabina. Wspinamy się bowiem po tej drabinie do wymarzonego punktu. Jesteśmy coraz wyżej... Posługując się tą metaforą, przyjrzyjmy się kilku sprawom.

Po pierwsze drabina musi być przystawiona do właściwej ściany. Trzeba być pewnym, że naprawdę chcemy tego, co robimy, do czego dążymy; że jest to dla nas naprawdę ważne. Zbyt często okazuje się, że ludzie są już na szczycie i dopiero wtedy orientują się, że drabina stoi przy niewłaściwej ścianie.

Po drugie dla każdego celu potrzebna jest inna drabina. Nie przeinwestuj.

Po trzecie nie da się iść po drabinie z rękami w kieszeniach. Sukces to działanie, praca, systematyczne wykonywanie często tych samych rzeczy na coraz wyższym poziomie oraz codzienna troska o wszystkie ważne obszary życia.

Po czwarte im wyżej jesteśmy, tym lepszy powinien być widok. Korzystajmy z tego, także po to, by sprawdzić czy ściana jest właściwa i... w porę zejść, jeśli się pomyliliśmy.

Po piąte z drabiny się czasem spada. Każdemu się to może zdarzyć. Jeśli tak będzie, nie udawajmy, że wciąż jesteśmy na drabinie sukcesu, ale jeśli zależy nam na tym, dokąd podążaliśmy, wejdźmy na nią szybko i zacznijmy podróż od nowa.

Po szóste wspinamy się raczej w pojedynkę, ale pamiętajmy o tych, co trzymają drabinę, donoszą jedzenie czy podają niezbędne po drodze sprzęty. Rzadko kto osiąga coś zupełnie sam. A jeśli tak, to – zapewniam – nie będzie mógł cieszyć się sukcesem w pełni.

Po siódme wreszcie trzeba wziąć pod uwagę to, co głosi przysłowie umieszczone na początku: i najwyższa drabina ma ostatni szczebel. A co jeśli jesteśmy w takim miejscu? Cieszmy się. Znajdujmy pasje w życiu, dbajmy o to, co mamy. Możemy też wspiąć się na inną ścianę za sprawą nowej drabiny. Ważne jednak, by znowu mieć tę pewność, że to jest to i że wspinanie da nam radość.

Chodzenie po drabinie dla samego wspinania się nie jest chyba przyjemnością.

Ćwiczenie na dziś

Przyjrzyj się dokładnie swojej drabinie sukcesu. Punkt po punkcie. Szczebel po szczeblu.

Dzień 16 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Pochwała niedziałania

Bywało, że nie umiałem poświęcić rozkwitania obecnej chwili dla żadnej pracy, umysłowej czy fizycznej. Uwielbiam mieć szeroki margines w życiu.

Henry David Thoreau

Ten tekst niektórych może zaskoczyć: założycielka Akademii Skutecznego Działania, namawiająca do spotkań w klubach skutecznego działania w Polsce, ma zamiar chwalić niedziałanie. Ależ to nielogiczne. Pozornie. Jestem zresztą przekonana, że ci, którzy znają moją pracę i książki, wiedzą, że nie jestem fanatyczką pracy. Nie pochwalam nawet pracowitości bez uzasadnienia.

Uważam, że cokolwiek się robi, trzeba angażować się w to w pełni i wykonywać na najwyższym poziomie swoich możliwości. Jednakże życie to nie tylko praca, działania i osiąganie określonych efektów. To także czerpanie z otaczającej rzeczywistości wrażeń, kontemplacja świata, zachwyt nad stworzeniem, w tym nad własnym umysłem.

Są ludzie, którzy tak bardzo kochają życie i szanują podarowany na ziemi czas, że przesadzają z ukierunkowanymi na osiągnięcie celu działaniami. To do nich szczególnie kieruję te słowa.

Po to, żeby lepiej sobie radzić z działaniami celowymi, trzeba przez chwilę dziennie nic nie robić. Ot, poobserwować w spokoju otaczającą rzeczywistość, unikając sądów. A może uda się nawet obejrzeć własny umysł. Można to robić, stojąc, siedząc, a nawet idąc.

Wyjdź na zewnątrz, choćby na balkon. Patrz wrażliwie, uważnie i przytomnie na wstający świt, budzący się dzień albo na zachodzące słońce czy na gwiazdy i księżyc wędrujący po niebie. Bądź w tej chwili, miej świadomość, że jesteś – i ty, i ta rzeczywistość. Szczególnie obserwacja nieba może być źródłem pięknego i niezwykłego uczucia. Patrzenie na gwiazdy to jedyna chwila, kiedy będąc dzisiaj, spoglądasz w przeszłość. A takie zajmowanie się przeszłością, choć liczy się dzisiaj, jest dobre.

Niech taka chwila, lub każda inna podobna, będzie okazją do bycia, bycia tu i teraz, w teraźniejszości, ze sobą – w centrum Wszystkiego i w jedności ze Wszystkim. Trzeba mieć w życiu jakiś margines.

Mnie samej takie chwile zdarzają się nieraz w czasie porannych późnoletnich spacerów albo w mroźne zimowe wieczory. Czasem udaje mi się nawet poczuć tę Jedność. Wracam wtedy w podniosłym nastroju i z mnóstwem energii. Swoją małą chwilę niedziałania mam jednak codziennie.

Ćwiczenie na dziś

Podaruj dziś sobie małą chwilę niedziałania. Choćby zaraz po przeczytaniu dzisiejszej porcji lektury.

Dzień 17 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Sięgaj po nowe!

Rutyna jest jak rdza.

Gabriel García Márquez

Dzisiejszy tekst został zainspirowany pomysłami Gustawa Laska, mojego współpracownika, który również prowadzi własny blog. To on namawia, aby zrobić coś nietypowego, nieoczekiwanego, niepasującego do schematu codziennej rutyny. Zgadzam się z nim, iż odświeża to umysł, sposób widzenia świata, odmładza i wzmaga twórcze działania.

Ćwiczenie na dziś

Dziś lub w inny dzień zrób którąś z zaproponowanych czynności:

wybierz do pracy/szkoły inną drogę;

spróbuj nowej potrawy;

powiedz, uśmiechając się, do trzech przypadkowych osób na ulicy „dzień dobry”;

nie oglądaj telewizji;

nie włączaj komputera;

wybierz się sam lub zabierz partnera (dzieci) do restauracji, w której nigdy nie byliście (na przykład na drugim końcu miasta);

przepuść wszystkich wsiadających do autobusu/tramwaju;

naucz się trzech słówek w całkowicie obcym języku, z którym nie miałeś dotychczas styczności;

kup słodycze i poczęstuj współpracowników, szefa i podwładnych;

celowo ubierz dwie różne skarpetki i chodź w nich cały dzień (lub dwa różne kolczyki);

załóż zegarek na inną rękę niż zazwyczaj;

zmień fryzurę, zafarbuj włosy.

Dzień 18 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Być i mieć

Mieć jest o tyle istotne, o ile wzbogaca być.

Jan Paweł II

Jestem. Siedzę w pociągu i rozkoszuję się siedzeniem w pustym przedziale. Oglądałam już uważnie krajobraz, potem oddychałam przez jakiś czas spokojnie, starając się obserwować swój umysł, jadłam długo pyszną kanapkę z indykiem i kiełkami lucerny przygotowywaną z miłością na drogę, a teraz bez pośpiechu, starannie wystukuję te słowa. Słowa, które u mnie zwykle byciem są przesiąknięte. Często wszak piszę o tym, jak być.

Ale mam pieniądze na to, by kupić bilet pierwszej klasy, a także zdrowe bułeczki i mięso w dobrym gatunku czy lucernę, mam laptop, na którym mogę pisać, mam wygodne ubranie, ciepły lekki kożuszek i wygodny zestaw podróżnych toreb. Wczoraj dla urody ciała odświeżyłam balejaż i kupiłam sobie piękny kolor pomadki do ust. Z przyjemnością wdycham (jestem) piękny zapach moich perfum (mam).

Przygotowując prezentację, co i rusz wśród obrazków znajdowałam niemal hamletowskie pytanie: „mieć czy być?”. Zatem pytanie to zdaje się poważnie istnieć w ludzkiej świadomości.

Dlaczego stawiamy tę partykułę pomiędzy słowami? To każe podejrzewać – jeśli nie świadomości, to podświadomości na pewno – że one się wykluczają, że można jedynie albo być, albo mieć i że życie wciąż stawia przed nami tę alternatywę. Mało, tak to trochę wygląda, jakby przyznanie się do mieć było czymś niewskazanym. To nieco smutne.

Nie byłabym tak pięknie w wielu momentach mojego życia, gdybym lekceważyła mieć. Nie twierdzę, że nie można być również bez przyzwoitego standardu życia. Można. I prawdopodobnie ranga prawdziwego bycia nie różni się wiele u osób nieposiadających niczego i osób żyjących w komforcie. Nie uważam jednak także, że pozbycie się wszelkich dóbr spowoduje wzrost odczuć z gatunku być.

Oddawanie dóbr tego świata, rozstawanie się z dostatkiem (jak w przypadku św. Franciszka) na pewno uszlachetnia i jest drogą do świętości. Ale czy jest potrzebne do tego, by czuć życie – być? Nie sądzę.

Jestem za być i mieć. I taki sposób na życie staram się upowszechniać. Oczywiście rację ma Jan Paweł II, mówiąc tak naprawę, że nie warto jest mieć czegoś, co nie ubogaca naszego życia szlachetnie, co nie przyczynia się do bycia. Dlatego warto się zastanawiać, do czego dążymy, po co coś zdobywamy i jak to robimy. Co nam da wysiłek włożony w zdobycie jakiejś rzeczy, pozycji czy innego celu? Dlatego warto zastanawiać się nad każdym wyborem, a potem już intuicyjnie wybierać to, co trzeba. Dlatego warto być w życiu uważnym czy może raczej przytomnym.

Ćwiczenia na dziś

Staraj się dzisiaj jak najczęściej świadomie być.

Określ od czasu do czasu, czy to, co robisz, bardziej i lepiej wpłynie na twoje być.

Jeżeli chcesz coś mieć dla samego posiadania, nawet do zdobywania tym faktem ludzi, podziwu czy uwagi, może spróbuj się z tym rozstać.

Dzień 19 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Wanna

Połowę dzieła wykonał, kto je rozpoczął.

Horacy

Ilekroć spada mi poziom motywacji do jakichś działań, czytam właściwą książkę. Wiesz jak to jest: otwierasz książkę z nadzieją, że znajdziesz rozwiązanie czy pomoc i... znajdujesz. A nawet jak nie masz takiej uświadomionej nadziei, to często tak się dzieje. Ja mam tak zawsze. Jeśli pytanie czy wyzwanie jest natury ogólnej, lepsze są prace symboliczne, wieloznaczne, jak Biblia. Uruchamia się bowiem wtedy swoją podświadomość i to ona daje właściwą podpowiedź. Kiedy jednak jest to konkretna potrzeba, lepiej sięgnąć do książki traktującej właśnie o niej. Dzisiaj w mojej bardzo konkretnej książce, dotyczącej dbania o kondycję fizyczną po pięćdziesiątce, znalazłam również wspaniałą, ogólną zasadę.

Chris Crowley, jeden z autorów, opowiada o duńskim podręczniku do gimnastyki z 1905 roku, w którym autor co i rusz zachwyca się wanną i pisze o zbawiennym wpływie zażywania w niej kąpieli. Zdawać by się mogło, że bez wanny nie ma życia. Na zakończenie jednak pisze: „Czy jesteś słaby czy silny, młody czy stary, radzę ci zacząć ćwiczyć od razu, nie odwlekaj tego do jutra. Nie zwlekaj pod pretekstem, że nie masz wanny. W odpowiednim czasie na pewno ją kupisz, a na razie wystarczy porządnie przetrzeć całe ciało wilgotnym ręcznikiem”. Otóż to! Jakże często odwlekamy coś tylko dlatego, że nie mamy... wanny. Potrzebuję dobrych butów do biegania – zacznę biegać, jak je kupię; nie mam miejsca na siedzenie w ciszy – będę to robić, jak przeprowadzimy się wreszcie do nowego mieszkania; nie mam pieniędzy na szkolenie – będę na nie chodzić, jak zacznę lepiej zarabiać; za słaba jestem na ćwiczenia – wzmocnię się i zacznę, jak poczuję się lepiej.

Zacznij to robić. Dziś! Wannę można kupić, ale można też umyć się dobrze bez niej. Miałam w swoim życiu trzytygodniowy remont łazienki i... przez cały czas byłam czysta. W zależności od sytuacji znajdowałam różne sposoby na codzienną porcję troski o higienę.

Ćwiczenia na dziś

Pomyśl dzisiaj, co jest twoją wanną. Może znajdziesz jakieś sprawy, które odwlekasz. To nie musi być gimnastyka. Może nie robisz tego, bo sądzisz, że nie masz czegoś, co jest ci niezbędne.

Kup to albo zrób bez tego. Inaczej.

Dzień 20 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Definicja sukcesu

Sukces to: śmiać się często i szczerze, zyskać szacunek inteligentnych ludzi i podziw dzieci, zasługiwać na dobrą ocenę uczciwych krytyków i cierpliwie znosić zdradę fałszywych przyjaciół, doceniać piękno, znajdować w bliźnich to, co najbardziej wartościowe, pozostawić po sobie świat nieco lepszym i mieć świadomość,

że choćby jedna istota ludzka odetchnęła lżej dzięki temu, że my istnieliśmy na tym świecie.

Ralph Waldo Emerson

To najpiękniejsze – ze znanych mi – podejście do rozumienia sukcesu. Jednak do takiej postawy wiedzie droga. Od dziś przez kilka dni znowu zajmować będziemy się sukcesem. Bardzo bym chciała, by każda z osób przerabiających ten program miała jasną wizję tego, czym jest sukces w ogóle i czym jest dla niej. Jak zawsze trzeba zacząć od definicji.

W sensie potocznym sukces to osiągnięcie jakiegoś celu, zdobycie czegoś, uznanie, dojście do wyznaczonego punktu. Takie rozumienie nic nam w zasadzie nie mówi o sukcesie, nie daje wskazówek. Ja natomiast chciałabym, żeby ludzie rozumieli sukces w sposób, który jednocześnie podpowiadać im będzie działania, które pozwolą im czuć się ludźmi sukcesu już wtedy, kiedy to dopiero zdążają do kolejnych celów. Sądzę również, że taka definicja daje wskazówki ukierunkowujące działanie.

Oto moja definicja: sukces to działanie na najwyższym poziomie swoich możliwości w kierunku własnych, w pełni uświadamianych celów, z zachowaniem kodeksu moralnego oraz równowagi pomiędzy wszystkimi obszarami życia.

Ćwiczenia na dziś

Przeanalizuj podaną przeze mnie definicję. Jak ją czujesz? Czy ją rozumiesz?

Spróbuj powiedzieć to własnymi słowami lub wytłumacz komuś, na przykład kumplowi do rozwoju.

Dzień 21 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Rozbieramy definicję sukcesu

Największą chwałą nie jest nigdy nie upaść, ale zawsze wstawać, kiedy się upadnie.

Konfucjusz

Najważniejsze jest działanie – trzeba coś robić. Trzeba wejść jak najszybciej na ten pierwszy szczebel drabiny sukcesu. Póki działasz, jesteś człowiekiem sukcesu. Nawet jeśli twoje działania nie przynoszą jeszcze zamierzonego efektu albo zbyt wiele cię kosztują, to jeśli wyciągasz z tego wnioski, korygujesz i poprawiasz swoje zachowania, to jesteś człowiekiem sukcesu. Sukces to proces, ciągła droga. Nie jest człowiekiem sukcesu ten, kto wciąż czeka, zwleka, odracza i tłumaczy się, dlaczego nie idzie w kierunku, który ponoć go pociąga.

Jednak samo działanie nie wystarczy. Musi być to najwyższy poziom działania, na jaki stać nas w danym momencie. Tylko i aż taki. Jeżeli naprawdę działasz na najwyższym poziomie aktualnych możliwości, ciesz się z otrzymywanych rezultatów. Jesteś człowiekiem sukcesu, bez względu na to, czy osiągasz zamierzone cele. I – uwierz mi – jeśli to będzie dalej twoją zasadą, osiągniesz to, do czego zmierzasz. Jeżeli natomiast nie pracujesz na najwyższym poziomie własnych możliwości, zastanów się dlaczego i... podwyższ poziom lub zmień cele, a może jakieś warunki otoczenia.

Działanie musi być ukierunkowane. Nie chodzi o chaotyczne ruchy i bezsensowne akcje. Trzeba iść w stronę celu, mieć go przed oczami. Zapisz go zatem, noś ze sobą, spoglądaj na zapis i codziennie rób coś w tym kierunku. Wieczorem możesz nawet zapytać siebie: „Co dziś zrobiłam, co zrobiłem w kierunku zrealizowania mojego celu?”.

Sukcesy osiąga się łatwiej, kiedy potrafi się powiązać własne cele z tymi realizowanymi wraz z innymi, na przykład w pracy. Nie jest łatwo jedynie pomagać komuś w realizacji jego celu. Trzeba zadbać o to, by łączył się z naszym. Mądrzy liderzy potrafią w tym pomóc, ale to my sami jesteśmy za to odpowiedzialni.

Nie jest się człowiekiem sukcesu, jeśli swoje cele osiąga się nieuczciwymi metodami i jeśli niszczy się innych po to, by samemu być spełnionym. Nie jest sukcesem także egoistyczne realizowanie własnych celów kosztem innych ludzi.

Sukces to również harmonia. W każdym obszarze życia powinieneś czuć się spełniony – szczęśliwy. Każdy obszar powinien dawać ci poczucie sensu i sukcesu. Wszak pracujesz, masz życie rodzinne albo inaczej zorganizowane życie emocjonalne, własne pasje i zainteresowania, jesteś człowiekiem wymagającym troski o zdrowie, a pewno masz też jakąś wizję sukcesu w rozumieniu materialnym. To są właśnie te różne obszary.

Ćwiczenia na dziś

Czy podoba ci się takie podejście do sukcesu?

Popatrz na własne życie i sukces z perspektywy tej definicji.

Pomyśl, jakie obszary swojego życia chciałbyś/-abyś zagospodarować, by codziennie odczuwać harmonię sukcesu.

Dzień 22 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

S jak spokój sumienia

[...] wolno ryzykować przypuszczenie, że słuchanie sumienia jest w sumie bezpieczniejsze i że ono mniej nas może oszukiwać aniżeli zasady moralne, które przecież niemal zawsze potrafimy na naszą korzyść przekręcić.

Leszek Kołakowski

Spokój sumienia, pewność, że jesteśmy wierni zasadom moralnym, którymi chcemy kierować się w życiu, jest pierwszym i podstawowym warunkiem dobrze rozumianego sukcesu. Ten nasz wewnętrzny, duchowy obszar reaguje na wszelkie nieprawdziwe i niezasłużone zaszczyty, nagrody i zdobycze. Nawet jeśli człowiek na poziomie świadomości nie rozważa moralnej słuszności swoich sukcesów, to – zapewniam – sumienie to rejestruje i... No właśnie: i co? Różnie.

Czasami dociera do posiadacza sumienia w postaci niewygodnego uczucia trudnego do nazwania, ale nieprzyjemnego. Dochodzi wtedy często do racjonalizacji zachowania: „Każdy by tak zrobił na moim miejscu, na biednego nie trafiło, nie miałem wyjścia, nie mogłam inaczej, nie byłam sobą, nie miałem innego pomysłu, zdenerwowałam się”. Och, nasza kora mózgowa jest mistrzem w dostarczaniu usprawiedliwień dla niegrzecznych, nieetycznych czy krzywdzących innych zachowań. Nie chcemy czuć się niedobrze. Kiedy prawda jest niewygodna, nasza świadomość gotowa jest tę prawdę poświęcić dla spokoju ego. Ego, nie sumienia. To ostatnie spokojne nie będzie. I co zatem? Co będzie się dalej działo? Można nie móc spać. Można – wprost przeciwnie – nie mieć ochoty budzić się do życia, by nie doświadczać siebie, którego w gruncie rzeczy się nie lubi (bo jak lubić takiego nieuczciwca?). Można topić nienazwane (albo i nazwane) wyrzuty sumienia w alkoholu, można oddać się szałowi pracy, zabawy, seksu, zakupów i tak dalej. Można... tak, tak... chorować. Chora dusza często przenosi to na ciało.

Ponadto nie można patrzeć sobie szczerze w oczy i nie można mieć przyzwoitego poziomu poczucia własnej wartości. Działania nieetyczne, nawet nieuświadamiane, bardzo obniżają ten poziom.

To wszystko oczywiście rzutuje potem na dalsze wybory i to, co dzieje się w życiu człowieka. Uwierz mi, proszę, że spokój sumienia to podstawowy czynnik właściwie pojętego sukcesu. I niech nie zwiodą nas obrazki tych, których postrzegamy jako ludzi sukcesu, a wiemy na pewno, że nie mają prawa mieć spokojnego sumienia. Może oni wcale nie czują się ludźmi sukcesu, grają jedynie. Nie znamy ich wnętrza, nie wiemy, jak się czują, nie mamy pojęcia, jak bardzo pracują nad tym, by właśnie tak wyglądać. No i ich czas jeszcze nie minął. Nie wiadomo, co przyniesie życie. Nie ma sukcesu bez spokoju sumienia.

Ćwiczenia na dziś

Zbadaj swoje motywy. Przyjrzyj się sposobom, w jakie osiągasz zamierzone cele. Znajdź te, które sumienie wskazuje ci jako wymagające korekty.

Jeśli to możliwe – zrób korektę, jeśli nie – obiecaj sobie i światu, że już nigdy w ten sposób nie będziesz dostarczał sobie tego, co dla ciebie ważne. Zacznij inaczej.

Dzień 23 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

U jak udane życie emocjonalne

Bez względu na to, jak bardzo rozgrzany jest niedopałek, wyjęty z ognia, szybko gaśnie. Bez względu na to, jak bardzo mądry może być człowiek, będąc daleko od swoich bliskich, nigdy nie zdoła zachować swojego ciepła i płomienia swojej miłości.

Paulo Coelho

Udane życie emocjonalne to drugi, bardzo ważny czynnik sukcesu. Ludzie różnie układają sobie życie, mają różne potrzeby, pragną rodziny, partnera, a czasami wolą mieć wielu przyjaciół i nie wiązać się z nikim. Niektórzy wybierają zakon, celibat, a jeszcze inni do końca mieszkają z rodzicami. Mają wiele dzieci, jedno, wcale... Każda wersja jest dobra, jeśli wszyscy są z tym szczęśliwi. Nie sądzę jednak, aby byli ludzie, którzy świadomie deklarują – i naprawdę w to wierzą – iż ludzie w ogóle nie są im potrzebni do lepszego życia. Pewno różnie się mają te potrzeby w różnych okresach życia, jednak każdy potrzebuje jakiegoś życia emocjonalnego, jakichś kontaktów z innymi ludźmi, jakiejś bliskości.

Trzeba o tym pamiętać, albowiem w toku codziennych działań w kierunku zamierzonego celu można zgubić ludzi, zapomnieć o nich albo pozwolić, że oni zapomną o nas. A cóż to za sukces bez ludzi, bez możliwości podzielenia się swoją radością i uczestniczenia w radości innych?

W życiu potrzebne są kontakty z ludźmi: rozmowa, śmiech, przeżywanie i dzielenie wspólnych celów, współpraca, wzajemne czerpanie od siebie, a także zwykłe poczucie przynależności do jakiejś grupy. W taki sposób realizuje się to, co Abraham Maslow nazywa potrzebą afiliacji. A jak mówi Coelho – i ma moim zdaniem rację – tak podtrzymujemy również w sobie zdolność do miłości i ciepło. Dlatego zachęcam, aby codziennie zrobić coś w kierunku podtrzymywania więzi z ważnymi dla nas ludźmi.

Ćwiczenia na dziś

Odpowiedz sobie na pytania:

Czy jestem zadowolony/-a ze swojego życia emocjonalnego?

Dlaczego tak? Dlaczego nie?

Które osoby w moim życiu są dla mnie najważniejsze? Z którymi chciałbym/-abym podtrzymywać kontakt?

Czy jest ktoś (kto?), kogo nie chcę dłużej wśród ludzi, z którymi pragnę utrzymywać kontakty?

Co mogę zrobić, by moje życie emocjonalne dawało mi więcej radości?

Co jestem skłonny/-a zrobić i co zrobię, aby polepszyć sytuację w tym obszarze mojego życia?

Zadzwoń do ważnych dla ciebie osób i powiedz im to. Możesz znaleźć także inną formę wyrażenia tego uczucia. Zrób to szczególnie w stosunku do ludzi, z którymi dawno nie miałeś kontaktu.

Dzień 24 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

K jak kariera

Tylko praca daje okazję odkryć nam nas samych, pokazać to, czym naprawdę jesteśmy, a nie tylko to, na co wyglądamy.

Joseph Conrad

Marilyn Monroe powiedziała kiedyś, że kariera to piękna rzecz, ale nie możesz się do niej przytulić w zimną noc. Otóż to. Dlatego w podejściu logodydaktyki®[4] mówimy o niej po udanym życiu emocjonalnym. Kariera to rozwinięcie kolejnej litery słowa sukces.

Tego, że kariera zawodowa jest elementem sukcesu, raczej nie trzeba uświadamiać. Większość ludzi koncentruje gros swoich działań w kierunku osiągnięcia sukcesu właśnie na tym obszarze życia. Jest to zrozumiałe – w pracy zawodowej spędzamy 1/3 życia, zatem dobrze byłoby, aby ta część była pięknie zagospodarowana. Druga sprawa – sukcesy w pracy zawodowej łatwo można szybko dostrzec. Są też – co ważne – zwykle nagradzane.

Sądzę natomiast, że wyjaśnienia wymaga słowo kariera. To bardzo ważne, jak się je rozumie. Kiedy pytam na swoich zajęciach, jak ich uczestnicy rozumieją to słowo, często jest cisza. Dopiero moje pytanie o to, z czym na pewno łączy się kariera, generuje odpowiedzi. „Z pieniędzmi – mówią niektórzy – z zadowoleniem, z uznaniem, z rozwojem”.

Każda z tych odpowiedzi jest prawdziwa. Jednak dla naszego zrozumienia najwartościowsze jest tu słowo rozwój. Otóż to: kariera zawodowa to ciągły rozwój, różnie rozumiany. To mogą być większe pieniądze, wyższe stanowisko, większe kompetencje, ale także poszerzanie wpływu, docieranie do nowego klienta, dołączanie nowych usług, zdobywanie nowej wiedzy i umiejętności, wzrost satysfakcji z wykonywanej pracy. Częściowo dba o to firma, w której zatrudniona jest dana osoba, ale zawsze jest to odpowiedzialność jednostki. To my jesteśmy odpowiedzialni za naszą karierę.

Ważna jest także właściwa odpowiedź na pytanie, dlaczego tak rozumiana kariera zawodowa jest istotna dla pełnego odczuwania sukcesu. Otóż jeśli nie będziemy czuli, że się rozwijamy, popadniemy w rutynę, która wcześniej czy później musi doprowadzić do braku satysfakcji z pracy i spadku poziomu wykonania. Za tym mogą pójść kolejne niepożądane sytuacje.

Tak rozumiana kariera zapewni nam również w pewnym momencie uznanie w środowisku i możliwość większych zarobków, co także przyczyni się do lepszego zagospodarowania innych literek wyrazu sukces.

Dla mnie rozwój kariery to pewien imperatyw moralny. Jeśli stoję w miejscu, nie uczę się, nie poznaję nowego i nie działam na najwyższym poziomie swoich możliwości, w jakimś sensie sprzeniewierzam się pracodawcy lub/i sobie. Czasy się zmieniają, zatem i my winniśmy się dopasować. Więcej, to my jesteśmy zmianą, to my zmieniamy czas.

Ćwiczenie na dziś

Odpowiedz na pytania:

Czy jesteś zadowolony/-a z przebiegu swojej kariery?

Czy lubisz swoją pracę?

Co możesz zrobić, żeby poczuć, że się rozwijasz?

W jakim kierunku chcesz pójść w najbliższym roku?

Dzień 25 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

C jak cele większe niż my sami

Cel – zadanie, które wyznaczamy naszym marzeniom.

Ambrose Bierce

W poczuciu sukcesu chodzi o to, by czuć się właśnie dużym. Wprawdzie Antoine de Saint-Exupéry mówi: „Cel jest wielki, kiedy mu się poświęcasz. Lecz cel staje się niski, kiedy robisz sobie z niego tytuł do chwały”. Nie sądzę jednak, by chodziło mu o dumę z siebie, ale raczej o chełpienie się tym, że się udało, szczególnie wśród tych, którzy osiągnęli zdaniem chełpiącego się mniej.

Osiąganie czegoś łatwego, prostego i ogólnie dostępnego nie cieszy tak bardzo, jak osiągnięcie tego, co wymaga wysiłku. Oczywiście, zawsze trzeba pamiętać, że to, co dla jednej osoby jest wielkim wyzwaniem, dla innej może być niezwykle proste. Warto, by cele były ambitne, zakładały konieczność działania na najwyższym poziomie własnych możliwości. To w jakimś sensie ekspansja człowieczeństwa.

Czasami spotykam ludzi, których duże cele zniechęcają. A przecież nawet największy cel można zamienić na szereg podcelów i zadań wiodących do jego realizacji. Nazywa się to strategią. Trzeba tylko mieć wystarczająco dużo pragnienia i wyobraźni, by ów cel określić, a potem determinacji, by go systematycznie realizować aż do zrealizowania. Zrealizować to znaczy powołać do realności, czyli marzenie zamienić na konkret.

Dla mnie samej wielką wskazówką jest też zdanie Immanuela Kanta: „Człowiek jest celem samym w sobie”. To piękny cel. Stąd wiele moich podcelów dotyczy rozwoju osobistego, wznoszenia się na wyższy poziom świadomości, bliżej pełnego człowieczeństwa. Realizowanie takich celów to niejako przywoływanie do życia, wydobywanie na zewnątrz tego, co każdy z nas ma w swoim potencjale. Ta książka pomaga w realizowaniu tak pojętych celów.

Jest jeszcze jedna ważna sprawa związana z celami i sukcesem. Istotne jest to, by myśleć nie tylko o celach własnych, jednostkowych, rzekłabym – egoistycznych (mamy wszak prawo również do egoistycznych celów), ale także o tych społecznych, ogólnoludzkich czy lokalnych. Chodzi o to, by robić coś dla innych ludzi, dla środowiska, dla energii świata.

Nie czuje się człowiekiem sukcesu ten, kto ogranicza swoje życie jedynie do siebie i swojego klanu. Człowiek sukcesu to ten, który robi coś większego niż on, coś, co wzbogaca w jakiś sposób innych.

Ćwiczenie na dziś

Odpowiedz na pytania:

Czy masz cele? Jak daleko sięga w nich twoja wyobraźnia?

Czy te cele są wystarczającym wyzwaniem dla ciebie? Czy nie są zbyt łatwe?

Czy twoje cele są realne? Czy są możliwe do osiągnięcia? Na czym opierasz swoją wiedzę na ten temat?

Czy robisz już coś w kierunku ich realizacji?

Czy wśród twoich celów są te związane z rozwojem?

Kilka podpowiedzi dotyczących „celów dla świata”:

Segreguj śmieci.

Módl się za innych.

Używaj tylko dobrych słów.

Wzmacniaj każdego spotkanego człowieka.

Sprzątaj ziemię, sadź drzewa.

Bądź starszą siostrą lub starszym bratem dla jakiegoś młodego (lub małego) człowieka.

Wysyłaj w eter pozytywne myśli, bądź życzliwy.

Niech twoja praca ma także wymiar idei.

Wspieraj słabszych.

Dziel się swoim bogactwem.

Człowiek jest celem samym w sobie.

Broń nieobecnych (coś, nad czym wciąż ja pracuję, to jeden z moich celów większych niż ja sama).

Dzień 26 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

E jak energia

Nie wolno mylić energii z gorączką.

Emil Cioran

Rozwinięciem piątej literki słowa sukces jest energia – potrzebna choćby po to, by móc się nim cieszyć. Zwykle brak energii do życia łączy się z brakiem zdrowia. Ktoś, kto jest chory, często nie ma siły ni ochoty cieszyć się życiem. To zrozumiałe. Jednak zdarzają się ludzie, którzy potrafią delektować się życiem – jego pełnią, bez względu na to, w jakim stanie jest ich zdrowie. Są też i tacy, którzy mając zdrowie, nie cieszą się życiem ani z niego pięknie nie korzystają. Nie potrafią nadać mu celu ni sensu i tkwią w swoich pesymistycznych, a nawet katastroficznych przekonaniach skutkujących niemocą.

E mogłoby dawać równie dobrze początek sformułowaniu entuzjazm do życia. To jest to samo. To, o co chodzi. Przy czym proszę poważnie potraktować cytat na początku tego tekstu. Energia nie oznacza jakiegoś nieprawdopodobnego dynamizmu czy miotania się po życiu... To po prostu pełne zaangażowania i skoncentrowane na danej rzeczy, spokojne działanie.

Popatrzmy na ludzi takich, jak Jan Mela czy Janina Ochojska, albo wspomnijmy Krzysztofa Kolbergera. Oni mają energię. Miał ją również Kolberger. Niektórzy mówili, że przegrał ze śmiercią. Może przegrał, ale wygrał z życiem. Jego życie miało sens, było piękne i pouczające dla innych. Energia jest tym, co decyduje o jakości życia. Dlatego nie tyle zdrowie ceńmy, ile niezbędną energię.

Co jest potrzebne do zachowania energii? Przede wszystkim takie gospodarowanie jej zasobami na drodze do realizacji celów, aby dojście do nich nie pozbawiło nas radości cieszenia się nimi. Trzeba uważać, by dążenie do realizacji celów nie spowodowało zaburzenia równowagi energetycznej i troski o siebie. Energię trzeba odnawiać. Na prawdziwe odnawianie energii składa się troska o cztery obszary naszego funkcjonowania: ciało, emocje, intelekt i ducha. Każdy z tych obszarów musi dostać optymalną dawkę troski. Potrzeba jakiejś pasji, poczucia misji do robienia czegoś. Pasja wymaga czasem struktury lub dyscypliny. Tak rodzi się wewnętrzna motywacja – psychiczne źródło energii. Ludzie posiadający to źródło zawsze znajdą w sobie wystarczająco dużo energii, żeby działać, cieszyć się, żyć... znacznie dłużej niż im nawet pozwala na to stan zdrowia.

Ćwiczenia na dziś

Sprawdź, jak u ciebie jest z energią.

Spisz trzypunktowy plan zadbania o energię. I już dziś zacznij wcielać go w życie.

Dzień 27 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

S jak styl

Styl to człowiek.

Dionizjusz z Halikarnasu

I tym sposobem dotarliśmy do tego, co w sukcesie widoczne – do jego materialnej oprawy – do stylu. Styl to nasze osobiste mieć, to wszystko to, co jest nam potrzebne do szczęścia w wydaniu materialnym, wszelkie rzeczy i to, co składa się na otoczenie naszych dni. To stroje, wystrój mieszkań, wszelkiego typu gadżety, ale także podróże czy rodzaj rozrywki. Mieszczą się tu zarówno rzeczy kupowane za pieniądze, jak i to wszystko, co możemy sobie stworzyć sami.

Sukces ma też i taki wymiar. Pieniądze nie są potrzebne do tego, by czuć się człowiekiem sukcesu czy aby być szczęśliwym, ale na pewno pewne rzeczy albo określone otoczenie ułatwiają to samopoczucie.

Każdy z nas ma jakieś pragnienia. I każdy z nas może je zaspokoić. Nie można mieć wszystkiego, ale można mieć wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Dlatego ważne jest, żeby wiedzieć, co jest tym, czego potrzebujemy, by czuć się człowiekiem sukcesu. I wiedzieć, jakie są nasze osobiste potrzeby w tym zakresie. Styl to właśnie to, co jest charakterystyczne dla danej osoby, jest jej ekspresją.

Powiem, jak to jest u mnie. Potrzebuję wygodnego mieszkania, ale nie dużego i nie w prestiżowych miejscach. Muszę mieć dobre perfumy, ale zupełnie nie zależy mi na markowych ubraniach; nie potrzebuję samochodu ni wielkiego telewizora i superkuchni, a za to muszę mieć płyty i możliwość chodzenia na koncerty; nie zależy mi na tych tak modnych dziś elektronicznych gadżetach, natomiast gotowa jestem zapłacić wiele za ładny i spełniający moje oczekiwania terminarz czy notes. Nie interesują mnie wczasy nad ciepłymi morzami, ale chętnie zwiedzę każde miasto świata. I tak dalej, i tak dalej... Kiedy człowiek wie, co jest dla niego naprawdę ważne, dostarcza sobie tych rzeczy czy przeżyć, rezygnując z czegoś innego.

Ćwiczenia na dziś

Zastanów się, co z rzeczy i tego, co czyni życie łatwiejszym, przyjemniejszym i bardziej wartościowym, jest dla ciebie najważniejsze.

Zrób swoją listę tego, co chciałbyś mieć, by czuć się sukcesem.

Dzień 28 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Nie jesteś sam

Istotne dla wspólnego dobra jest wspieranie jednostek: ponieważ tylko jednostka może wytworzyć nowe idee, które niezbędne są społeczeństwu dla jego ciągłego rozwoju, a także, w istocie, dla uniknięcia wyjałowienia i stagnacji.

Albert Einstein

Kiedy pisałam swoją pierwszą książkę Droga do siebie, jeden z rozdziałów zatytułowałam Nie jesteś sam. Byłam wtedy neofitką rozwoju osobistego. Intensywnie pracowałam nad sobą i miałam świeżo w pamięci, jak bardzo potrzebne było mi wsparcie, kiedy zaczynałam tę pracę. Potrzebowałam nie tylko książek, które podtrzymywały we mnie ogień motywacji do zrobienia ze swoim życiem czegoś więcej, nie tylko okazjonalnych szkoleń, ale właśnie konkretnych wskazówek, co zrobić danego dnia, żeby czuć postęp i żeby naprawdę posuwać się we właściwym kierunku. Marzyła mi się struktura, w którą mogłabym wpasować swoje starania. To pewno z tych marzeń powstała moja pierwsza firma wspierająca rozwój, jeszcze w Kanadzie. To z tych marzeń powstała Akademia Sukcesu w Chicago i Akademia Skutecznego Działania w Warszawie. Z tego powodu piszę bloga i... tę książkę.

Pomoc innych ludzi może być czasem w rozwoju kluczowa. Można znaleźć sobie kogoś bliskiego, z kim wzajemnie wzmacnialibyście się w dążeniu do postępu we własnym życiu. Z takim kumplem do rozwoju można przegadać różne tematy, wybrać się razem na szkolenie albo zająć dzieckiem, żeby mógł pójść na nie sam. Ale wiesz o tym, pewno już masz kumpla. Jest sieć wspierająca rozwój: książki, szkolenia, Kluby Skutecznego Działania w różnych miastach, działalność na Facebooku i blogi. Korzystaj z tego.

Ćwiczenie na dziś

Wybierz cokolwiek z tej listy:

Zapisz się na jakieś szkolenie, niekoniecznie nasze.

Powiedz o tym, że systematycznie pracujesz nad sobą, komuś innemu. Poleć książkę, szkolenie, stronę.

Dzień 29 .....................miejsce na wpisanie dzisiejszej daty

Książka jako wsparcie rozwoju

[...] niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ, jak pierwsza książka,która od razu trafia do jego serca.

Carlos Ruiz Zafón

Chcę dać ci