Traktat o wolnomularstwie - Andrzej Lebiedowicz - ebook
Opis

Wokół masonerii narosło szereg legend. Jej tajemnicza obrzędowość pobudza umysły badaczy zagadek historii. Jak dziś można zdefiniować wolnomularstwo? Czy Synowie Wdowy mają wpływ na losy tego świata? Co profani wiedzą o stowarzyszeniu parającym się Sztuką Królewską? Jaki był związek Templariuszy z masonami? Co to znaczy być masonem,,bez fartuszka”?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 63

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Andrzej Lebiedowicz

Traktat o wolnomularstwie

300 lat tajemnic ars regia (1717—2017)

© Andrzej Lebiedowicz, 2017

Wokół masonerii narosło szereg legend. Jej tajemnicza obrzędowość pobudza umysły badaczy zagadek historii. Jak dziś można zdefiniować wolnomularstwo? Czy Synowie Wdowy mają wpływ na losy tego świata? Co profani wiedzą o stowarzyszeniu parającym się Sztuką Królewską? Jaki był związek Templariuszy z masonami? Co to znaczy być masonem,,bez fartuszka”?

ISBN 978-83-8104-872-9

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Wstęp

Jako datę początkową zorganizowanego wolnomularstwa spekulatywnego zgodnie podaje się 24 czerwca 1717 roku, kiedy to w Karczmie pod Gęsią i Rusztem, na Świętego Jana doszło do zawiązania Wielkiej Zjednoczonej Loży Anglii. Od tego czasu bractwo przechodziło wiele mutacji, przy czym spora ilość rytuałów i sama idea pozostały niezmienne. Definiują siebie jako ruch etyczny ukierunkowany na moralne doskonalenie człowieka. Obecnie w samym Londynie działa 1700 lóż (1 mln członków), w USA -1500 lóż (5 mln członków). Czy w dobie gigantycznego rozwoju technologicznego, upadku obyczajów oraz zeświecczenia społeczeństwa bractwo w dalszym ciągu czuje potrzebę kultywowania tradycji masońskiej? Czy możliwość dostąpienia do,,tajemnic” wolnomularstwa jeszcze pociąga spragnionych ich zgłębienia? Co dzisiaj bractwo może zaoferować współczesnemu człowiekowi? Czy etyczne samodoskonalenie jest modne? Czy wolnomularze są ulokowani na szczytach władzy i jaki cel im przyświeca w drodze na te szczyty? Jakie jeszcze tajemnice skupiają poszukiwacze: boskich prawd, wiedzy oraz światła…? Synowie Wdowy, Synowie Światła, Synowie Noego, co o nich wiedzą profani?

Pierwsi masoni

Termin wolnomularz (polska nazwa mason lubfarmazon) pochodzi od angielskiego zwrotu free mason, który oznaczał kamieniarza (według niektórych źródeł kamieniarza obrabiającego szczególnie delikatny kamień taki jak piaskowiec, czy też wapień). W języku francuskim słowo macon oznacza budowniczego. Pierwsi masoni zaginęli gdzieś w mrokach dalekiej przeszłości. Można ich bowiem szukać zarówno pośród budowniczych Świątyni Salomona, wśród rycerzy legendarnego zakonu Templariuszy, a także pomiędzy architektami — murarzami zrzeszającymi się w średniowiecznych gildiach murarskich budowniczych wielkich katedr, czy też w bractwie różokrzyżowców. Nie sposób jest się wypowiedzieć jednoznacznie w kwestii tego, w której z tych grup pojawili się ci niezwykli ludzie, nie można wykluczyć, że we wszystkich. Z uwagi na istotę,,tajemnego bractwa” owianego aurą tajemniczości trudno jest zaprezentować etiologię organizacji w sposób nie budzący wątpliwości interpretacyjnych. Sama próba zgłębienie filozofii stowarzyszenia na pewno stanowi intrygujące doświadczenie ubogacające moralnie i nie tylko. Symbolizm wolnomularstwa, odwołanie do legend (które odczytywać należy alegorycznie) jednych fascynuje, zaś na innych działa w sposób odpychający. Wydaje się, iż do wolnomularstwa trzeba dojrzeć, stąd też tak mało w szeregach braci jest ludzi młodych, a tak wielu statecznych panów stanowiących filar klasy średniej. Zawód budowniczego istnieje od około 5000 lat. Najstarszą wersją związaną z początkami wolnomularstwa jest ta odnosząca się do wydarzeń ściśle związanych z budową Świątyni Salomona na górze Moria (obecnie znanym jako Wzgórze Świątynne), co miało miejsce w latach 970—930 p.n.e. na terenie Jerozolimy. To ogromne przedsięwzięcie budowlane wymagało siłą rzeczy partycypacji w tym dziele tysięcy robotników różnych specjalności, kierowanych w tym procesie twórczym przez ludzi wykształconych oraz obeznanych z arkanami architektonicznymi. Jak głosi legenda król Salomon zwrócił się do króla Tyru — Hirama z prośbą o pomoc w budowie świątyni na chwałę bożą, zaś ten posłał mu swojego najzdolniejszego architekta noszącego dwuczłonowe imię Hiram Abiff. O Hiramie wspomina nawet Biblia w następującym fragmencie:,,Król Salomon polecił sprowadzić z Tyru Hirama. By on synem wdowy z plemienia Neftalego. Ojciec zaś jego był brązownikiem, pochodzącym z Tyru. Był on pełen mądrości, rozsądku i umiejętności w wykonywaniu wszelkich wyrobów z brązu. Przybył więc do króla Salomona i wykonał zlecone przez niego prace. A potem odlał dwie kolumny brązowe… Kolumnie postawionej po prawej stronie nadał imię Jakin, a kolumnie postawionej po lewej stronie nadał imię Boaz.” (I Księga Królewska 7,13—14). Druga wzmianka o Hiramie znajduje się w Drugiej Księdze Kronik. Przyjmuje się, iż Hiram Abiff był synem wdowy. Każdy mason, który znajdzie się w potrzebie winien podnieść ręce, zgiąć je wstawach łokciowych pod kątem prostym oraz powinien wypowiedzieć następujące słowa:,,O Panie, Boże mój, czyż nie ma ratunku dla syna wdowy?”. Podobno inny brat mason nie może pozostawić proszącego bez udzielenia mu pomocy. Według innej interpretacji dziejów wolnomularze nazywają siebie synami wdowy na cześć,,innej wdowy” — Marii Magdaleny. W mitologii masońskiej postać Hirama zajmuje centralne miejsce. Prezentuje się jego postać jako wybitnego architekta, matematyka, specjalistę zaznajomionego z tajnikami geometrii. Hiram Abiff jako główny murarz Świątyni Salomona sprawował nadzór nad trzema zhierarchizowanymi grupami budowniczych. Ogół murarzy tworzyli bowiem: uczniowie, czeladnicy i mistrzowie. Każda z grup posługiwała się odmiennymi tajemnymi pozdrowieniami oraz ustalonymi uściskami dłoni. Hiramowi przysługiwało prawo do wynoszenia innych członków cechu oraz przekazywania im tak zwanego bożego światła podczas rytuałów. Z każdym z tych stopni związana była inna zapłata. Członkowie cechu uczniów otrzymywali zapłatę przy słupie J — Jakin, członkowie cechu czeladników przy słupie B — Boaz, zaś mistrzowie pośrodku. Jak głosi legenda trzech członków cechu murarzy usilnie chciało poznać,,słowo mistrza” poprzez zmuszenie go do przeprowadzenia ceremonii wyniesienia. Czeladnicy osaczyli modlącego się na osobności Mistrza. Odmowa postąpienia zgodnie z wypowiedzianym przez nich żądaniem doprowadziła do tego, że pierwszy Jubel (wg innej wersji Mipbiboset) — uderzył Hirama węgielnicą, drugi — Jubela (wg innej wersji Tebach) przeciął mu gardło metrówką, zaś trzeci — Jubelum (wg innej wersji Abiram) zadał uderzenie młotkiem, do doprowadziło do zgonu Mistrza. Każdy z napastników zadał mu ranę w jednym z trzech najistotniejszych punktów Świątyni Salomona, tj. na północy, na południu oraz na zachodzie. Hiram po otrzymaniu tych uderzeń dotarł ostatkiem sił do wschodniej strony budowli, gdzie dokonał żywota. Przed śmiercią zdążył jeszcze powiedzieć:,,Panie, Boże mój, czyż nie ma ratunku dla syna wdowy?” Wiarołomni rzemieślnicy pogrzebali ciało mistrza pod akacją. Od tej pory kwiat akacji jest jednym z symboli wolnomularstwa. Zwłoki Hirama zostały ujawnione dopiero po siedmiu dniach. Ciało oddzielało się już od kości, tak iż w trakcie transportu posługiwano się specjalnym pięcioramiennym uchwytem. Na pamiątkę tego zajścia każdy z kandydatów do wolnomularstwa musi ponieść symboliczną śmierć, odrodzić się na nowo, by zostać podniesionym za pomocą pięcioramiennego uchwytu. Zwłoki Mistrza zostały pogrzebane z zachowaniem reguł stosownego ceremoniału pogrzebowego w trakcie którego używano białych rękawiczek oraz fartuchów. Według jednej z legend król Salomon powrócił do życia Hirama Abiffa poprzez zastosowanie tzw.,,uścisku Wielkiego Mistrza” (po uprzednim bezskutecznym zastosowaniu,,uścisku Ucznia” oraz,,uścisku Czeladnika”). Każdy z morderców żałował swojego niecnego postępku. Jubela stwierdził bowiem:,,Niechaj moje gardło rozpłatają w pół, język zostanie wyrwany, a ciało zakopane pod mułem i piaskiem, które morze nanosi i zabiera w czasie przypływów i odpływów dwa razy dziennie, zgodnie z fazami księżyca. Taka niech czeka mnie śmierć, za to że przyłożyłem rękę do śmierci dobrego człowieka, naszego Wielkiego Mistrza, Hirama Abiffa”. Podobnie rozpaczał Jubelo:,,Niech lewą pierś moją rozedrze stalowe ostrze, a serce i wnętrzności rzucone przez lewe ramię w stronę doliny Jehosophat staną się pożywieniem dla dzikich bestii i sępów. Bo też zgrzeszyłem wielce, przyczyniając się do śmierci dobrego człowieka, naszego Wielkiego Mistrza, Hirama Abiffa.” W analogicznym tonie żałował Jubelum:,,Niech moje ciało zostanie rozerwanie na dwoje, część wysłana na północ, a druga na południe. Niech wnętrzności zamienią się w popiół, który porwą cztery wiatry niebios. I zapomną o moim istnieniu ludzie na ziemi i moi bracia w cechu za to, żem jest tak nikczemnym łotrem, który dopuścił się krzywoprzysięstwa. Ach Jubela, ach Jubelo… przecież to ja popełniłem czyn najstraszniejszy, to ja uderzyłem Mistrza Mocniej niż wy, tak nieszczęśliwie, że padł on bez ducha. To właśnie ja go zamordowałem”. Wyobrażania o śmierci zabójców Hirama