Traktat o księciu - Niccolo Machiavelli - ebook
Opis

Niccolo Machiavelli napisał "Traktat o księciu" na początku XVw. Celność jego spostrzeżeń, ich przenikliwość i złożoność sprawiły, że jest to jedna z najważniejszych książek wszech czasów.

Jest to również wybitna pozycja w dziejach filozofii społecznej, a zarazem wciąż aktualna lekcja, która kształtuje myślenie liderów na całym świecie.

 

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 112

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Dedykacja Medyceuszowi

ROZDZIAŁ 1.

ROZDZIAŁ 2.

ROZDZIAŁ 3.

ROZDZIAŁ 4.

ROZDZIAŁ 5.

ROZDZIAŁ 6.

ROZDZIAŁ 7.

ROZDZIAŁ 8.

ROZDZIAŁ 9.

ROZDZIAŁ 10.

ROZDZIAŁ 11.

ROZDZIAŁ 12.

ROZDZIAŁ 13.

ROZDZIAŁ 14.

ROZDZIAŁ 15.

ROZDZIAŁ 16.

ROZDZIAŁ 17.

ROZDZIAŁ 18.

ROZDZIAŁ 19.

ROZDZIAŁ 20.

ROZDZIAŁ 21.

ROZDZIAŁ 22.

ROZDZIAŁ 23.

ROZDZIAŁ 24.

ROZDZIAŁ 25.

ROZDZIAŁ 26.

Niccolò Machiavelli

TRAKTAT O KSIĘCIU

„il principe”

przełożył na język polski

Antoni Sozański

Projekt okładki: Avia Artis

W projekcie okładki wykorzystano portret Niccolò Machiavellego.

Autor: Santi di Tito (XVIw.).

Wydawnictwo Avia Artis

2017

ISBN 978-83-65810-04-5

Dedykacja Medyceuszowi

Wspaniałemu Wawrzyńcowi Medyceuszowi, synowi Piotra.

 Zwykle się dzieje, że ci, którzy się starają o względy księcia, to mu stawiają przed oczy, co im jest najmilsze, lub o czém myślą, że mu się najbardziej podobać może; dają mu więc konie, zbroje, złotogłowia, drogie kamienie i tym podobne ozdoby odpowiednie wielkości jego; ja zaś, gdy przed Tobą, o Panie, z dowodem poddańczej uniżoności stanąć pragnę, nic nie znajduję między memi sprzętami takiego, coby mi droższe było albo cobym tyle cenił, jak wiadomość o czynach wielkich ludzi, którą nabyłem długiém doświadczeniem w zajściach nowszych czasów i ustawiczném dawnych autorów czytaniem. Badania moje w tej materyi z wielką pilnością i przez długi czas robione i roztrząsane w małą zebrawszy książkę, ofiaruję Tobie.

 Aczkolwiek sam poznaję, że dzieło nie odpowiada Twej dostojności, zważywszy jednak, że nie mogę Ci ofiarować większego podarunku nad udzielenie środków, byś w krótkim czasie to wszystko pojął, com się przez długie lata w niedostatku i z niebezpieczeństwem nauczył, ufam Twej ludzkości, iż dobrze przyjętym będzie. Nie szedłem za wzorem innych pisarzy i nie upiększałem ani obciężyłem dzieła mego obszernemi wywodami lub szumnemi a okazałemi słowy, lub innym wdziękiem czyli zewnętrzną ozdobą, życząc mu, aby samo przez się uzacnione zostało, a jedynie prawda treści i wykładu powaga książkę zalecały. Toż nie można brać na karb zarozumiałości, jeźli człowiek z niskiego i podłego stanu odważa się rządy panujących oceniać i regulować. Bo jak malarze krajobrazów po nizinach stąpają, aby formacyą gór i pagórków wyśledzić, zaś na góry wychodzą, by oddać doliny, zarówno osoby panujące najlepiej lud znają, a dla poznania panujących trzeba być z ludu. Przyjm tedy Dostojny Panie mały ten upominek z tą myślą, z jaką Ci poświęcam, a przeczytawszy pilnie i z uwagą, poznasz moją gorącą żądzę, byś doszedł do owej wysokości, którą Ci obiecują szczęście i cnoty Twoje; jeźli zaś ze szczytu swej wspaniałości raczysz czasem rzucić okiem na niski nasz padoł, przekonasz się, iż wielka a ciągła złośliwość losu niesprawiedliwie mnie gnębi.

Mikołaj Machiawelli.

ROZDZIAŁ 1.

Ile jest rodzajów samowładztwa i drogi doń prowadzące.

 Wszystkie państwa i wszystkie rządy, które panowały i panują nad ludźmi, dzielą się na republiki i monarchie; monarchie znów na dziedziczne, jeźli rodzina księcia długo panuje, i na nowe. Ostatnie są albo zupełnie nowe, jak np. państwo Franciszka Sforcy w Medyolanie, lub też takie, które dziedzicznemu państwu przyłączone zostały. W ten sposób należy królestwo neapolitańskie do króla Hiszpanii. Nowo nabyte państwa były dawniej albo pod panowaniem księcia, albo wolnemi; nabyć zaś takowe można obcym lub własnym szczęściem albo biegłością.

ROZDZIAŁ 2.

O monarchiach dziedzicznych.

 Nie będę mówił o republikach, bom to obszernie w osobném uczynił dziele; wracam do samowładztwa i będę według oznaczonego porządku badał, jak samowładnie rządzić i jak przy tej władzy utrzymać się można. Twierdzę, że utrzymanie dziedzicznych państw przywykłych do swej dynastyi o wiele jest łatwiejsze, niż utrzymanie państw nowych, ponieważ wszystko na tém zależy, by nie naruszyć dawny porządek, a odmiany ciągle zwlekać. Dziedziczny książe z pospolitą biegłością musi się utrzymać przy państwie, chyba że go zeń jaka nadzwyczajna i niezwykła siła strąci, a chociażby nawet stracił państwo, to go napowrót odzyska, skoro zaborcy noga się pośliźnie. Taki przykład mieliśmy we Włoszech na księciu z Ferary, który w r. 1484 Wenecyanom, a w r. 1510 papieżowi Juliuszowi II niczém inném, jak tylko tém opór stawił, że władzę miał zakorzenioną. Wszak książe dziedziczny nie wiele ma powodów i mało konieczności do wyrządzenia obrazy, przez co więcej jest lubiany i swoi są mu życzliwi, wyjąwszy wpadek, jeźli przez nadzwyczajne wady ściągnie na siebie pogardę. Pod zastarzałą i długo trwającą władzą zapominamy o potrzebie zmian, gdy przeciwnie jedna zaprowadzona zmiana staje się powodem do zaprowadzenia innych.

ROZDZIAŁ 3.

O monarchiach mięszanych.

 Nowe państwa podlegają trudnościom. W kraju mięszanym, czyli takim, gdzie do dawnego państwa nową przyłączono prowincyę, powstają zaburzenia z tej przyrodzonej trudności, która wszystkim nowym władzom jest wspólna i ztąd wynika, iż ludzie ochoczo swoich panów zmieniają w nadziei, że lepiej na tém wyjdą, co jest powodem buntów przeciw dawnemu rządowi, chociaż później, gdy dola ich pogorszy się, ludzie poznają swój błąd. Tu znów działa zwykle inna naturalna przyczyna, ponieważ nowy panujący już dlatego, że jego władza także jest nową, zmuszony jest swoich nowych poddanych wojskiem i różnemi innemi zniewagami gnębić. Będzie miał wszystkich za nieprzyjaciół, których podbojem obraził, zaś tych, co mu do władzy pomogli, nie zatrzyma w przyjaźni, bo nie może wszystkie ich życzenia wypełnić, a zażyć silnych przeciw nim środków nie dozwala wdzięczność, którą im winien. Wszak bez pomocy krajowców i z najpotężniejszą armią nie można opanować żadnego kraju. Z tych to powodów, jak prędko Medyolan podbił, tak też niebawem utracił Ludwik XII, król francuzki. Pierwszą razą podołał mu sam wypędzony Ludwik Sforca, ponieważ ludzie, którzy mu wrota do Italii otworzyli, omyleni w spodziewanych korzyściach, nie mogli wytrzymać wstrętu do nowego księcia. Trzeba przyznać, że zbuntowane kraje, gdy drugi raz zostaną podbite, nie tak łatwo stracić, albowiem zdobywca, korzystając z buntu nie przebiera w środkach, aby ukarać winowajców, dochodzić spiskowych i wzmacniać słabe strony swego rządu. Kiedy do wypędzenia Francuzów z Medyolanu wystarczył pierwszą razą uczyniony rozruch na granicy przez jednego księcia Ludwika, przy powtórném miasta opanowaniu musieli się wszyscy zjednoczyć, aby wojsko francuzkie zniszczyć i z Włoch wypędzić. Powody tego zdarzenia wymieniłem powyżej, a tak pierwszą jak i drugą razą odebraliśmy Francyi Medyolan. Opowiedziawszy ogólne przyczyny pierwszego zajścia, pozostaje mi wyłożyć powody drugiego, jakoteż i środki, zapomocą których nabyte państwo zatrzymać i z takiego położenia, w jakiém król francuzki zostawał, korzystniej wyjść można. Twierdzę, że podbite i z metropolią złączone prowincye albo do niej z plemienia należą i wspólny mają język, albo też są odrębne. W pierwszym razie zwłaszcza, jeźli te prowincye nie był przyzwyczajone do wolności, nader je łatwo owładnąć, by zaś takowe zatrzymać, dość jest wytępić poprzednią dynastyę, ponieważ lud będąc jednego szczepu i nie doznając uszczerbku w swych dawnych zwyczajach, zachowa się spokojnie, jak to widzimy na Burgundyi, Bretanii, Gaskonii i Normandyi, które z Francyą od dawna są złączone, a chociaż ich mowa i mowa reszty Francyi nieco jest różna, zwyczaje są te same i dlatego żyją w zgodzie. Kto więc takie prowincye zdobył i zatrzymać pragnie, musi zauważać po pierwsze: aby rodzina poprzedzającego władcy wygasła, powtóre: aby nie odmieniać dawne prawa i daniny, a w bardzo krótkim czasie dawny kraj i nowa akwizacya zleją się w jedno ciało. Lecz ujarzmienie kraju, który się różni mową, zwyczajami i ustawami, połączone jest z trudnościami i trzeba dużo szczęścia i wiele zręczności, by taki kraj utrzymać. Jeden z najdzielniejszych i najskuteczniejszych środków jest ten, aby zdobywca zamieszkał w podbitym kraju, ponieważ przez to zabezpiecza się i utrwala posiadanie. Tak uczynili Turcy z Grecyą, którą mimo wszelkich starań nie byliby zdołali zatrzymać, gdyby w niej nie założono stolicę. Mieszkając w miejscu widzi się każdy nieporządek w zarodzie i prędko można mu zaradzić; nie mieszkając w miejscu dowiadujemy się o nim dopiero wtedy, kiedy się złe wzmogło i nie ma ratunku. Nadto osobisty pobyt księcia nie dozwala urzędnikom wycieńczać krajowców, a możność odwołania się w bliskiej drodze do panującego zaspokaja poddanych, tak, że dobrzy będą go lubieć, inni lękać go się muszą. Nawet dla obcych, którzyby się o państwo kusili, jest książęca rezydencya zawadą, bo jak długo w niej panujący mieszka, trudno pozbawić go państwa. Drugi wyborny środek jest kolonizacya. Kolonie bowiem są to istne klucze do kraju. Kto je zaniedba, musi przynajmniej dostarczającą siłę zbrojną w podbitym kraju utrzymywać. Kolonie nie wiele kosztują; książe osadza je bez wielkich nakładów i zrywa jedynie z tymi krajowcami, którym odebrał ziemię i domy, aby dać nowym przybyszom, a ci zawdy są w mniejszości: obrażeni nie żyją razem i popadają w ubóstwo, przeto mało mogą szkodzić; resztę zaś krajowców, których nie zniszczono, łatwo uspokoić, ponieważ obawiają się, by przez powstanie tego samego losu, co z majątków wyzuci nie doznali. Musimy pamiętać, że ludziom albo trzeba cackać, albo ich przytłumić, bo za małe uchybienia mszczą się, a na większe nie mają siły, zatem każda obraza musi być w ten sposób wyrządzona, aby się nie obawiać zemsty. Używając załogi zamiast kolonij, wycieńcza się wszystkie dochody nowo nabytej prowincyi tak dalece, że podbicie kraju zamiast zysku przynosi stratę. Nadto załoga o wiele więcej lud oburza niż kolonie, ponieważ załoga dotyka całą prowincyę, każdy mieszkaniec czuje ciężar kwaterunku i staje się nieprzyjacielem nowego rządu, któremu nawet szkodzić może, bo lubo podbity, przecie swych siedlisk nie opuszcza. Pod każdym tedy względem widzimy załogi szkodliwe, kolonie pożyteczne.

 Zdobywca powinien być głową i protektorem słabszych sąsiadów i starać się o osłabienie możnych, tudzież przestrzegać, aby przypadkiem inny co do mocy jemu równy cudzoziemiec do kraju nie wkroczył. Duma lub bojaźń malkontentów sprowadza zdobywcę do kraju. Rzymianie weszli nietylko do Grecyi przez Etolów, ale do każdej prowincyi, którą podbijali jedynie przez krajowców. Dzieje się to w taki sposób: Skoro obcy potentat wtargnie do kraju, słabsza partya z zazdrości przeciw partyi mocniejszej, łączy się z nim. Przychylność słabszej partyi łatwo można dla siebie zjednać, bo chętnie i bez namysłu stanie ona po stronie nowego rządu; na to jedynie trzeba uważać, aby zbytnie w siłę lub w znaczenie nie urosła, zaś własną potęgą, przy pomocy tej słabszej partyi, snadno przyjdzie księciu uskromić partyę możnych i samemu władzę dzierżyć. Kto inaczej postępuje, ten mimo niezmiernej pracy i przykrości szybko może postradać swoją zdobycz.

 Tej samej