Trachinki - Sofokles - ebook

Trachinki ebook

Sofokles

0,0
7,00 zł

lub
Opis

„Kobiety z Trachis” lub jak w niniejszym przekładzie „Trachinki” powstały pomiędzy 450-425 r. p.n.e., jest to ateńska tragedia Sofoklesa. „Kobiety z Trachis” są ogólnie uważane za mniej rozbudowane niż inne dzieła Sofoklesa, a ich datowanie było przedmiotem sporów między krytykami i uczonymi. Tragedia przedstawia dramat rodzinny w domu Heraklesa, losy i zgon Dejaniry podczas wypraw słynnego jej małżonka, wreszcie ostatnie chwile samego bohatera.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 45




 

Sofokles

 

Trachinki

 

przełożył Kazimierz Morawski

 

Armoryka

Sandomierz

 

Projekt okładki: Juliusz Susak

 

Tekst wg edycji:

Sofokles

Trachinki

Kraków 1916

Zachowano oryginalną pisownię.

 

© Wydawnictwo Armoryka

 

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

 

ISBN978-83-7950-994-2

 

 

TRACHINKI

 

Tragedya przedstawia dramat rodzinny w domu Heraklesa, losy i zgon Dejaniry podczas wypraw słynnego jej małżonka, wreszcie ostatnie chwile samego bohatera.  Eurytos, król Oichalii na Eubei, miał pełną wdzięku córkę Iole na wydaniu. Kiedy Herakles do Oichalii zawitał, doznał on tam bardzo nieżyczliwego przyjęcia. Aby to pomścić, strącił więc syna Eurytosowego Ifitosa, kiedy tenże szukając uprowadzonych klaczy do Tirynsu się zabłąkał, z murów miejskich zdradną zasadzką w przepaście. Lecz Zeus wymierzył następnie za ten czyn podstępny na Heraklesa kaźń hańbiącą, zgrążając mordercę w służbę u kobiety, słynnej Omfali. Żona Heraklesa musi tymczasem uchodzić z Tirynsu na wygnanie do Trachis, w Tessalii. Po roku niewoli kobiecej zbiera następnie Herakles hufce wojenne i z nimi wyrusza na oblężenie Oichalii i pogrom Eurytosa. Gród ten pada rzeczywiście w gruzy, Eurytos zostaje zabitym, a Iole dostaje się w ręce zwycięscy.  Tymczasem Dejanira gubiła się w domysłach i marniała w tęsknocie, nie wiedząc niczego pewnego o losach swego małżonka, który już od piętnastu miesięcy bez wieści ją pozostawił. Wreszcie dochodzą pogłoski o jego tryumfie a pochód branek, wśród których znajduje się Iole, zapowiada blizkie pojawienie się samego Heraklesa. Tu się zaczyna tragedya. Dejanirze odsłania się wnet prawda, iż Iole nie jest branką pospolitą na niewolnicę przeznaczoną, lecz że zajęła i zdobyła serce jej męża. Aby więc klęskę od siebie odwrócić, zamierza Dejanira miłość męża na wszelki sposób sobie zabezpieczyć. Centaur Nessos, śmiertelnie niegdyś przez Heraklesa ugodzony, zwierzył jej tajemnie, iż krew z jego rany posłuży jej w razie potrzeby jako płyn czarowny na odzyskanie uczuć małżonka. Zawierzyła ona niestety tym słowom i z miłosnym zamiarem i nadzieją przesyła teraz szatę namaszczoną ową posoką Heraklesowi. Niebawem jednak zaczynają w Dejanirze straszne kiełkować wątpliwości, czy owa rada nie była czasem zdradą pomsty żądnego Nessosa, a po chwili powraca Hyllos, którego matka Dejanira wysłała do ojca na zwiady, ze straszną już i groźną wieścią, że Heraklesowi owa szata złowroga wżarła się w ciało i mąk okrutnych stała się przyczyną. Dejanira, typ łatwowiernej, lecz szczerze kochającej niewiasty, odbiera sobie wskutek tego życie wśród wybuchów rozpaczy. Na tem jednak sztuka się nie kończy. Albowiem podobnie jak w Ajaxie następuje teraz część druga, w której Herakles główną jest osobistością dramatu; męki jego i ostatnie chwile przed wstąpieniem na stos śmiertelny przedstawiono tu z realizmem i brutalnym weryzmem czynu i słowa, które nie koniecznie naszym uczuciom przypadną do smaku. Występuje tu bohater, pełen ludzkich instynktów, nieuświetniony jeszcze tą nadludzką aureolą, która go w późniejszej poezyi z bogami zrównała. Dziwi nas przedśmiertne zlecenie Heraklesa, aby syn Hyllos pojął Iole za żonę. Wygląda to na sztuczne „zaopatrzenie”, jakiego przykłady znajdujemy w utworach dramatycznych wszystkich wieków i narodów. Ale rys ten tłómaczy się po części dawną tradycyą, zmienioną w Trachinkach, że Herakles nie dla siebie, lecz dla swego syna o rękę Ioli się ubiegał. W ogóle zlały się w tragedyi Sofoklesa rozmaite motywy i różnorodne warstwy baśni na całość nie zupełnie wyrównaną. Wyrażono też przypuszczenie, że na ujęcie i rysy charakterów zarówno Heraklesa, jak i Dejaniry w Trachinkach, wpłynął w pewnej mierze młodszy Sofoklesa rywal, Euripides, który w swym Heraklesie szalonym opisał niemniej brutalnie przedzgonne szały bohatera, a zawsze z lubością namiętności i obłędy serc kobiecych przedstawiał i piętnował zarazem na scenie. I dziwnymi nam się wydają u Sofoklesa szumne wywody przedśmiertne bohatera, z których wy słyszeć możemy przeddźwięki chwalb i deklamacyi, jakiemi w późniejszych czasach grzmiały szkoły retorów i sztuczną siłą obrzękłe Seneki tragedye.

 

 

Osoby dramatu:

 

DEJANIRA.

PIASTUNKA.

HYLLOS.

CHÓR NIEWIAST z TRACHINU.

POSŁANIEC.

LICHAS.

STARZEC.

HERAKLES.

 

 

DEJANIRA.

Od wieków zdanie między ludźmi chodzi,

Że życia człeka, zanim dojdzie kresu,

Ni złem, ni szczęsnem nazwać się nie godzi.

Lecz ja już, zanim wstąpię do Hadesu,

Wiem, że mam żywot nieszczęsny i ciężki.

Bo jeszcze w domu ojczystym Ojneusa,

W Pleuronie będąc, przedślubnemi trwogi

Drżałam, jak żadna etolska dziewica,

Gdy mi się zlecał rwący Acheloos,

Co w trzech postaciach mnie żądał u ojca,

Raz w kształcie byka, raz jako smok zwinny

I łyskający, raz z przodem bydlęcia

Na ludzkiem ciele, a z ciemnej mu brody

Sączyły wody źródlanej potoki.

Więc, że gach taki mi przypadł w udziale,

Ciągle już śmierci pragnęłam nieszczęsna,

Zanimbym w takie pójść miała ja łoże.

Lecz wreszcie stanął, a miły był oczom

Moim, syn Zeusa sławny i Alkmeny,

Który puściwszy się z tamtym w zapasy

Stał mi się zbawcą; przebiegu zaś walki

Skreślić nie zdołam, bo nie znam; lecz mógłby

Człek, co śmiał starcia być widzem, to zrobić.

Bo ja siedziałam przejęta wskroś trwogą,

 

By wdzięki mi nie przyniosły udręki;

Zeus zaś szermierczy kres szczęsny położył,

Jeśli on szczęsny. Toć godną uznana

Łoża Herakla, wciąż troskę po trosce

Żywię o niego się trwożąc; noc jedna

Wpuszcza je, druga wypiera z kolei.

I przyszły dziatki, któremi się cieszył,

Jako ów rolnik dalekimi łany,

Z rzadka, wśród siewu i żniwa jedynie.

Takie to życie od domu do domu

Wciąż męża gnało gdzieś w obce posługi;

A teraz, kiedy kres nastał tym znojom,

Największy z wszystkich mną włada niepokój.

Bo skoro zgnębił Ifita on siłę,

My jak wygnańcy żyjemy w Trachinie,

W domu nam obcym, a nikt o tem nie wie,

Gdzie on się podział, lecz gorzkie zaiste

Smutki odchodząc zaszczepił mi w duszę,

I wiem ja tyle, że popadł on w kięski;

Bo czas niemały, lecz dziesięć miesięcy

Nad innych pięć już zostawia bez wieści.

A cierpi wielce. Wszak takie mi pismo

Idąc przekazał; więc łaski ja boskiej

Wzywam, by źródłem nie było mi troski.

 

PIASTUNKA.

O Dejaniro, ma pani, już często

Widziałam ciebie w bezmiernej żałobie

I smutku nad tą Herakla wyprawą,

Lecz teraz, jeśli wolno niewolnicy

Pouczać panią, zwól mówić w tej sprawie.

Czemuż ty mając tak liczne potomstwo

 

Nie