Tokio. Biografia - Stephen Mansfield - ebook
lub
Opis

Historia nieśmiertelnego miasta.

Wielka „pożoga Meireki”, której ofiarą padło 100 000 mieszkańców, zapoczątkowana przez nastoletniego cesarza era restauracji Meiji czy zawzięte bombardowania Amerykanów podczas II wojny światowej – to tylko kilka z wydarzeń, które ukształtowały dzisiejszą stolicę Japonii.
Stephen Mansfield prowadzi czytelników przez kluczowe momenty historii Tokio, snując opowieść o mieście, które wielokrotnie musiało powstać z popiołów. Książkę zaludniają przywołane z przeszłości barwne postacie mieszkańców: aktorzy teatru kabuki, bezrobotni rōnini, kurtyzany, kupcy i samuraje. To właśnie im przyszło mierzyć się z dziesiątkami katastrof naturalnych i skutkami przemian społecznych. Autor ukazuje drogę, jaką przebyło miasto od czasów wybranej przez boginię Benten wioski rybackiej do pozycji jednej z największych metropolii współczesnego świata. Według niego Tokio przypomina żywy organizm, zdolny do ciągłego wzrostu i regeneracji, a dzieje jednego miasta są w istocie historią całego narodu.

Historia Tokio z pewnością nie zmieściłaby w dwóch takich książkach. Jednak Mansfield sprawia, że w jego opowieści niczego nie brakuje. Odkrywa przed nami nie tylko to, w jaki sposób miasto zmieniało się i rozrastało na przestrzeni wieków. Pokazuje także to, jak radziło sobie ono z sytuacjami kryzysowymi i pokonywało rozmaite przeszkody.
"San Francisco Book Review"

Tokio. Biografia to interesujące spojrzenie na miasto, które od dzieciństwa w okresie szogunatu przez trudne lata młodzieńcze do czasów współczesnych poszukiwało i poszukuje własnej tożsamości.
"Seattle Book Review"

Tokio. Biografia to zapis fascynacji Stephena Mansfielda, autora popularnych książek historycznych i biografii słynnych postaci, niezwykłą energią mieszkańców Tokio (a wcześniej Edo), która przez wieki sprawiała i nadal sprawia, że metropolia odradza się po kataklizmach jak Feniks z popiołów.
dr Katarzyna Sonnenberg, Zakład Japonistyki i Sinologii Uniwersytetu Jagiellońskiego

Książkę Mansfielda warto przeczytać między innymi ze względu na język autora, który ma niebywałą umiejętność tworzenia poetyckich fraz na długo zapadających w pamięć…
The Japan Times""

Niewiele przewodników po miastach wnika tak głęboko w ich historię. Tokio. Biografia portretuje stolicę Japonii, która niczym Godzilla wyłania się z błota, by przekształcić się w jedną z największych metropolii XXI wieku.
Tokyo American Club's INTOUCH Magazine""

Stephen Mansfield – brytyjski dziennikarz i fotoreporter. Autor licznych publikacji z gatunku literatury faktu dotyczących historii, kultury, religii i polityki, między innymi poświęconych japońskim ogrodom i literaturze. Współpracował z ponad 60 magazynami, czasopismami i gazetami na całym świecie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 281


Seria: MUNDUS. Miejsca

Projekt okładki Agnieszka Winciorek

Fotografia na okładce: iStock

Tytuł oryginału: Tokyo: A Biography: Disasters, Destruction and Renewal: The Story of an Indomitable City

Copyright © 2016 by Stephen Mansfield Published in agreement with Tuttle Publishing, USA and Book/lab Literary Agency, Poland

© Copyright for Polish Translation and Edition by Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Wydanie I, Kraków 2018 All rights reserved

Wydawca dziękuje pani Adriannie Wosińskiej za merytoryczną pomoc przy redakcji niniejszej książki.

Niniejszy utwór ani żaden jego fragment nie może być reprodukowany, przetwarzany i rozpowszechniany w jakikolwiek sposób za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych oraz nie może być przechowywany w żadnym systemie informatycznym bez uprzedniej pisemnej zgody Wydawcy.

ISBN 978-83-233-4345-5

ISBN 978-83-8179-518-0 (e-book)

www.wuj.pl

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Redakcja: ul. Michałowskiego 9/2, 31-126 Kraków

tel. 12 663-23-80, 12 663-23-82, fax 12 663-23-83

Dystrybucja: tel. 12 631-01-97, tel./fax 12 631-01-98

tel. kom. 506-006-674, e-mail: [email protected]

Konto: PEKAO SA, 80 1240 4722 1111 0000 4856 3325

„Najskuteczniejszym sposobem niszczenia ludzi jest odmówienie im prawa do interpretowania ich własnej historii oraz wymazywanie ich rozumienia własnych dziejów”.

George Orwell

„...miasta nie są zbiorami obiektów. Stanowią raczej sekwencyjne kontinuum doświadczeń zmysłowych”.

Edmund N. Bacon

Książkę dedykuję mojemu synowi Rupertowi

Przedmowa

„To było w Rzymie, 15 października 1764 roku – pisał wielki angielski historyk Edward Gibbon. – Gdy pogrążony w zadumie siedziałem pośród ruin Kapitolu, a bosi bracia śpiewali nieszpory w miejscu dawnej świątyni Jowisza, w głowie zrodził mi się pomysł opisania schyłku i upadku starożytnego miasta”. Niewielu literatów doświadcza takich doniosłych, utrafionych w czasie przebłysków umysłu. Częściej bywa tak, że miasta niepostrzeżenie, stopniowo opanowują nasze myśli, skłaniając nas, byśmy obrali je za przedmiot swoich rozważań.

Podejście Gibbona do historii polegało na skupieniu się przede wszystkim na jej ludzkim wymiarze. Było to spojrzenie na przeszłość wolne od koncepcji jakichkolwiek niezbywalnych celów. W ujęciu Gibbona historia składała się z przyczyn, skutków, wydarzeń – nie było mowy o żadnych determinujących ją regułach, twierdzeniach czy boskich planach. Takie podejście krańcowo różniło się od postawy chińskich historyków, którzy dzieje postrzegali jako ustalone z góry – ich bieg mogło zmienić jedynie rozporządzenie sił nadprzyrodzonych: jeśli nieudolny lub zdeprawowany władca tracił mandat niebios, mógł zostać zasadnie i prawomocnie odsunięty od rządów, a wrazz nastaniem jego następcy cały proces dziejowy zaczynał się od nowa. Gibbon, człowiek epoki oświecenia, dowodził, że istnieją inne ścieżki prowadzące w przeszłość. Odkrycie ich na nowo równało się odnalezieniu ludzkich śladów odciśniętych w czasie. W duchu pokrewnym ujęciu Gibbona zrodziła się niniejsza książka, której powstaniu przyświecało pragnienie napisania historii uwzględniającej wszystko to, co ważne, oraz to, co nieważne, lecz interesujące.

Liczne relacje z Tokio, nawet te powstające współcześnie, w zaskakująco anachroniczny sposób wypaczają rzeczywistość. Nazbyt często japońska stolica jawi się w nich jak miasto cierpiące na zwielokrotnienie jaźni, metropolia, której mieszkańcy zamiast emocji doświadczają spazmów. W zagranicznych filmach, których akcja osadzona jest w Tokio, aktorzy przemierzają jego ulice niczym Ziemianie eksplorujący powierzchnię Neptuna. W jednej ze swych książek amerykański pisarz Paul Theroux lekceważąco nazywa Tokio „bardziej maszyną niż miastem”. Niniejsza książka powstała między innymi jako odpowiedź na postrzeganie tokijczyków jako bezwolnych komórek lub naładowanych cząstek przepływających przez organizm miasta. Tokio żyje, tak jak każde wielkie miasto, dzięki obecności mocno zindywidualizowanej populacji.

Główną troską każdego autora snującego rozważania o przeszłości powinna być kwestia autentycznego przedstawienia doświadczenia historycznego, zaznajomienia dzisiejszych czytelników z wydarzeniami dnia wczorajszego – a w przypadku Tokio zrekonstruowania minionych czasów w mieście, jak żadne inne, wyzutym z pamięci. Gdy zaczynamy myśleć o przeszłości jakoo tym, cosię wydarza, nie zaś o tym, cosię wydarzyło, otwieramy się na nowy sposób pojmowania historii.

Pomimo olbrzymich przedsięwzięć budowlanych zrealizowanych w Tokio wciąż może ono sprawiać wrażenie niedookreślonej, wręcz bezcielesnej, gigantycznej betonowo-świetlnej meduzy. Intensywność zmian zachodzących w mieście jest tak wielka, że japońska stolica czasem wydaje się zupełnie odcięta od swojej historii. Mimo to nie istnieje przecież coś takiego jak niezmienne miasto. Cechą właściwą każdemu miastu, pomijając nieliczne wyjątki, zawsze jest transformacja, zmienność. Oczywiście jej stopień może być różny. Każda narracja na temat przeszłości zakłada trwałość historii. W przypadku Tokio jest odwrotnie: stajemy w obliczuprzejściowości historii. Tu nic nie jest przesądzone. Historia jest podróżą w czasie.

Znamienne są słowa Edwarda Seidenstickera, który napisał, że konflikt pomiędzy tradycją a zmianą – cecha charakterystyczna europejskich miast – w znikomym stopniu dotyczy Tokio, gdzie zmiana jest tradycją. Zważywszy na wszystko, co przydarzyło się miastu: od klęsk żywiołowych po zrównanie go z ziemią podczas drugiej wojny światowej i wyrugowanie historii w okresie po­wojennej odbudowy, zaskakujące wydaje się to, że pośród licznych postaci bóstw, które przeniknęły do japońskiej ikonografii religijnej z hinduizmu, w panteonie patronów Tokio brakuje Kali, bogini chaosu i zagłady.

Niewątpliwie niektóre spośród czołowych dzieł historycznych poświęconych miastu to opracowania cechujące się obiektywizmem, trzeba jednak pamiętać, że gdy z bezstronności czynimy wartość nadrzędną, pozbawiamy narrację życia. Starałem się osiągnąć kompromis pomiędzy obiektywnością a – posługując się terminem ukutym przez Susan Sontag – „żarliwą stronniczością” wynikającą z bezpośredniego doświadczenia.

O niektórych wydarzeniachz najnowszej historii miasta mogę pisać jako ich świadek. Miałem niebywałe szczęście opuścić stację metra Kasumigaseki zaledwie kilka godzin przed zamachem dokonanym przez wyznawców japońskiej sekty religijnej, którzy rozpylili tam gaz bojowy sarin. Przebywałem w Tokio 3 marca 2011 roku, kiedy trzęsienie ziemi i tsunami nawiedziło okolice Fukushimy. Szczęśliwie trafiło mi się miejsce na górnej kondygnacji dwunasto­piętrowego hotelu kapsułowego – wąskiego budynku, który jak pijany kołysał się w wyniku serii wstrząsów wtórnych. Sąsiednią kapsułę zajmował roztrzęsiony, cierpiący na bezsenność nerwus, który niczym biblijna postać w stanie religijnego uniesienia bełkotliwym głosem wygłaszał proroctwa na temat upadłego miasta.

Wstęp

Okazy gatunku Grus japonensis, czyliżurawie mandżurskie, których całe stada beztrosko brodziły w zimowych solniskach oraz przybrzeżnych mokradłach, nie były jedynymi ptakami gniazdującymi i rezydującymi pośród bagnistych odnóg zatoki. Choć nie brakowało tam również pustułek, czapli, sieweczek mongolskich, kulików, grubodziobów oraz japońskich ibisów czubatych, to właśnie wędrowny żuraw – wszystkożerny amator krabów, ślimaków, salamander i ważek – dostąpił wyróżnienia, zyskując rangę taoistycznego symbolu nieśmiertelności oraz płodności, jeszcze na długo przed powstaniem tu miasta, i tak jak ono przechodził kolejne cykle wzrostu, ocierania się o zagładę oraz transformacji.

Jedyne, co w Tokio pozostaje stosunkowo niezmienne, to geologia. Miasto założono na ilastej nizinie Kantō, na podłożu z twardej czerwonej gliny nagromadzonej po erupcjach wulkanów. Żyzna, górna warstwa gleby utworzona z popiołów wulkanicznych liczy sobie około 20 metrów grubości. Gwałtowne opady obfitych deszczów przynoszonych przez wschodnioazjatyckie monsuny doprowadziły do wytworzenia się lejów krasowych i depresji, formując doliny o spadzistych zboczach w terenie, który w innym wypadku pozostałby płaski. Faliste nierówności terenu – w połączeniu z poprzecinaniem gruntów przez rzeki i podziemne strumienie uchodzące do stawów i mokradeł oraz do zatoki – dały zaczątek krętym uliczkom, które biegnąc śladami dawno temu zasypanych potoków i wzdłuż podziemnych cieków wodnych, ledwie wyczuwalnych w postaci niskich pomruków dobywających się z kratek ściekowych i studzienek kanalizacyjnych, stanowią wyraźne ślady ukształtowania się miasta dzięki wykorzystaniu naturalnej topografii terenu.

O ile wątpliwości nie nastręcza geografia miasta, o tyle jego historia jest zasnuta mgłą czasu. Szkielety i skamieniałe szczątki prehistorycznych stworzeń, jak choćby kości Palaeoloxodona, wymarłego trąbowca zwanego słoniem Naumanna, wykopane spod budynku centrum biznesowego w Nihonbashi Honchō, przywołują epokę zagrzebaną w przeszłości tak, jak one same w ziemi. Wraz z rozwojem narzędzi, takich jak siekiery czy noże, oraz z wypracowaniem techniki gotowania na gorących kamieniach – co nastąpiło podczas ostatniego zlodowacenia, czyli jakieś 20 000–30 000 lat temu – wyginęły olbrzymie słonie i łosie. Fale zimnego powietrza sprawiły, że ziemia wyschła i stwardniała, a potem, w wyniku przypływów będących następstwem kolejnego ocieplenia klimatu we wczesnym okresie Jōmon (ok. 8000 r. p.n.e. – ok. 300 r. p.n.e.), linia brzegowa sięgnęła aż po łańcuch niewielkich wzgórz znanych dziś jako yamanote. Skarpy i grzbiety tych wzniesień były wykorzystywane jako naturalne stanowiska połowu ryb i skorupiaków. Sterty pancerzy mięczaków oraz zarysy mieszkalnych ziemianek w dzielnicach Itabashi i Kita, a także znaleziska w postaci kamiennych narzędzi odkryte nad brzegami rzek oraz nad zatoką świadczą o istnieniu tam pierwotnych osad zamieszkanych przez paleolityczne społeczności łowiecko-zbierackie.

Bogata, wynalazcza kultura ceramiki glinianej zrodziła się wraz ze schyłkiem epoki lodowcowej i nastaniem bardziej umiarkowanego klimatu. Naczynia z tego okresu noszą ślady zdobień wykonanych przez odciśnięcie w miękkiej glinie słomianych splotów i sznurów. Właśnie te dekorowane „ornamentami sznurowymi” wyroby ceramiczne dały nazwę jednostce czasu: okresowi Jōmon. Tokio jest usiane kopcami usypanymi z pustych muszli przez członków plemion trudniących się zbieractwem skorupiaków, myślistwem i rybołówstwem. W tych wysypiskach znajdowano również kościane narzędzia, wyroby kamienne i ceramiczne.

Jakkolwiek może się to wydawać niewiarygodne, początki archeologii w Japonii jako dziedziny naukowej były związane z przybyciem tam amerykańskiego zoologa Edwarda S. Morse’a, który pojawił się w wyspiarskim kraju z zamiarem przeprowadzenia szczegółowych badań na temat ramienionogów – bezkręgowców żyjących w wodach zachodniego Pacyfiku. 19 czerwca 1877 roku podczas podróży pociągiem z Jokohamy do Shinbashi, wyjrzawszy przez okno wagonu przejeżdżającego przez okręg Ōmori, Morse dostrzegł wzniesienie terenu i natychmiast rozpoznał w nim stertę skorup. Dalsze badania wykazały, że zoolog odkrył liczące około 5000 lat usypisko muszli małżów z rodziny sercówkowatych, pochodzące z epoki brązu. Za jakiś czas Morse wrócił na miejsce znaleziska ze studentami Cesarskiego Uniwersytetu Tokijskiego i razem, gołymi rękami, przekopali okolicę, znajdując „bogactwo unikatowych wytworów ceramicznych, trzy obrobione kości oraz intrygującą tabliczkę z wypalonej gliny”. Podobne sterty odpadków kuchennych znaleziono w dzielnicy Ochanomizu na wzgórzu Ueno, a nawet na terenie należącym do dzisiejszego Pałacu Cesarskiego. Głód wiedzy dał początek dalszym pracom wykopaliskowym, które w 1884 roku zaowocowały odgrzebaniem kolejnej warstwy japońskiej historii, skrywanej przez ziemię na stokach wzgórza znanego obecnie pod nazwą Yayoi-zaka, w pobliżu dzisiejszej stacji metra Nezu. Odkrycie przez studentów zwęglonych ziaren ryżu oraz plew w dzbanach i garnkach dowiodło, że rolnicy zamieszkiwali w regionie wcześniej, niż dotąd przypuszczano.

Okres Yayoi (300 r. p.n.e. – 300 r. n.e.) to czas, gdy na terenie dzisiejszej Japonii rozwijała się uprawa ryżu i obróbka metali. O istnieniu bardziej zaawansowanej organizacji społecznej świadczą przedmioty codziennego użytku pochodzące z tamtego okresu. Należą do nich: wnyki, paleniska, ceramiczne naczynia dobrze utwardzone w wysokiej temperaturze, gliniane figurki, wyroby z laki, miedziane i żelazne narzędzia oraz urny – niezmiernie ważne i wymowne artefakty. Oddawanie czci zmarłym członkom wspólnoty świadczy o wejściu społeczności w kolejny etap rozwoju: upamiętnianie przodków jest podstawowym działaniem w procesie ustanawiania świadomości czasu historycznego. Z utrwalaniem pamięci o zmarłych wiążą się także pomarańczowo-brązowe figurki haniwa umieszczane u stóp starożytnych kurhanów. Te nieszkliwione wyroby ceramiczne o cylindrycznym kształcie lub złożonych formach przedstawiają ludzi, zwierzęta, przedmioty i obiekty znane z życia codziennego, takie jak narzędzia czy miniaturowe odwzorowania ówczesnych domostw.

Grobowiec Noge Ōtsuka w kształcie muszli, znajdujący się w dolinie Todoroki na zachodnich przedmieściach Tokio, dotrwał do naszych czasów w wyjątkowo dobrym stanie. Pochodzący z V wieku naszej ery kopiec jest zabytkiem środkowego okresu kultury Kofun, która dominowała na terenie dzisiejszego regionu Kantō. Pagórek otaczają kamienie rzeczne i gliniane wyroby haniwa. Odkrycie trumien: jednej kamiennej i dwóch drewnianych, ujawniło bogactwo reliktów, takich jak miecze, żelazne groty strzał, zbroje, naramienne bransolety, żelazne sierpy, brązowe lustra oraz grzebienie. Wysoka jakość tych artefaktów oraz rozmiary grobu pozwalają przypuszczać, że było to miejsce spoczynku możnego wodza sprawującego władzę w południowej części płaskowyżu Musashino. W pobliskiej Tamagawie znajduje się Hōraisan Kofun – uważany za najstarsze miejsce pochówku w Tokio, pochodzący z IV wieku naszej ery grobowiec w kształcie dziurki od klucza. Wyposażenie grobu świadczy o istnieniu władcy, który kontrolował znaczną część ziem położonych nad rzeką Tamą.

Zwykle o atrakcyjności danego obszaru decydują geografia i klimat, zasiedlenie zatem przez ludzi terenu ośmiu prowincji zajmujących równinę Kantō było nieuniknione. Położenie tego największego równinnego regionu Japonii na wschodnim wybrzeżu decydowało o nikłej dostępności tych ziem dla potencjalnych agresorów z Azji kontynentalnej. Dzięki obfitemu nawadnianiu był to teren doskonały do uprawy ryżu oraz szkolenia koni dla wojowników.

Obszar zajmowany przez wioski, z których z czasem wykształciło się Tokio, rozciągał się nad trzema rzekami: Sumidą, Arakawą i Edogawą, płynącymi przez płaskie, aluwialne niziny ku zatoce Edo. Ten rozległy szmat ziemi, ledwie wyrastający ponad poziom morza to obszar mocno zagrożony powodziami i innymi klęskami żywiołowymi: nękany niezliczonymi katastrofami, zapewne ucierpi w ich wyniku jeszcze niejeden raz. Niemal całe wybrzeże pokrywały bagna, w czasie zagospodarowywania okolicy w końcu XVI wieku osuszono i utwardzono jednak nadbrzeżne grunty, tym samym zwiększając powierzchnię powstającego tu miasta.

W następstwie zmienności biegu rzek, przeobrażeń geologicznych i zmian poziomu morza uformowały się płaskowyże. Największy z nich to Musashino – aluwialna równina ciągnąca się przez 60 kilometrów od centrum Tokio na zachód, ku górzystym obrzeżom równiny Kantō. Ich skarpy wdzierają się do miasta, tworząc wyraźne, naturalne rozgraniczenie pomiędzy płaskimi, położonymi nisko nad zatoką i ujściami rzek, częściami miasta zwanymi shitamachi (dolne miasto) a znajdującymi się wyżej oraz dalej od brzegu strefami znanymi jako yamanote (górne miasto). Był to podział wykraczający daleko poza geografię.

Tereny dzisiejszego Tokio nie były ziemiami nietkniętymi przez człowieka: przypuszcza się, że wzdłuż koryta Sumidy osiedlały się wczesne społeczności koreańskie. 18 marca 628 roku – zaskakuje precyzja, z jaką ustalono tę datę – doszło do pewnego zdarzenia, które można uznać za zapowiedź zaistnienia miasta w wymiarze nie tylko militarnym, ale także religijnym. Wtedy to dwaj rybacy, Takenari Hinokuma i jego brat Hamanari, znaleźli zaplątany w sieci złoty posążek Kannon, bogini miłosierdzia. Jak mówi legenda, mężczyźni wrzucili figurkę z powrotem do rzeki – tylko po to, by za chwilę wyłowić ją ponownie. Posążek został przekazany Haji-no-Nakatomo, miejscowemu feudałowi, który uznawszy wydarzenie za dobrą wróżbę, na swojej posiadłości zbudował sanktuarium ku czci bóstwa. Niewykluczone, że ukończona w 645 roku świątynia Kannon w Asakusie jest najstarszym miejscem kultu na terenie miasta. Maleńka figurka zyskała status hibutsu, czyli ukrytego wizerunku – zbyt świętego, by mogły spoczywać na niej ludzkie oczy. Pochodzenie przedstawienia ikonograficznego pozostaje zagadką, ale okoliczności umożliwiające postawienie pewnej hipotezy na ten temat zaistniały w 1945 roku, zaraz po zbombardowaniu sanktuarium, kiedy to odkopano pozostałości głównej sali świątynnej. Odnalezione w gruzach przedmioty kultu religijnego oraz ceramiczne płytki pochodzą z Azji kontynentalnej i są datowane na VII i VIII wiek naszej ery, co pozwala snuć przypuszczenia o koreańskiej proweniencji posążka.

W kraju, w którym góry są otaczane czcią, jednostajność płaskowyżu Musashino może budzić przygnębienie, a jego bezkresność poczucie ograniczenia, o czym świadczą starożytne wersy:

Równina Musashino

Gdzie próżno szukać gór,

Ku którym zdążałby księżyc.

Wzniósłszy się garbem z piaszczystej ziemi,

Na powrót tonie pośród traw.

Pewnego wietrznego dnia w jesieni 1020 roku dwunastoletnia arystokratka, dama Sarashina opisała, jak po przekroczeniu Sumidy jej orszak został pochłonięty przez bezmiar traw tak wysokich, że „nie było widać nawet koniuszków łuków niesionych przez jeźdźców”. Najbardziej charakterystyczną cechę równiny – bujną roślinność trawiastą i stepową, zarośla dzikiej koniczyny oraz gąszcz źdźbeł – przez stulecia utrwalały kolejne pokolenia poetów. Czyste niebo, księżyc i góra Fudżi – doskonale widoczne z niziny Kantō – zainspirowały wiele późniejszych dzieł malarskich. Para malowideł wykonanych na sześcioskrzydłowych parawanach przez XVII-wiecznego nieznanego artystę, przedstawia plątaninę dzikich goździków, traw i chińskich dzwonków.

Już w XII wieku, na wczesnym etapie kształtowania się feudalnej struktury społecznej, samurajska klasa wojowników zaczęła przejmować władzę od nieudolnej i zapatrzonej w siebie biurokratycznej arystokracji skupionej w Kioto. Można przypuszczać, że mniej więcej w tym czasie zaczęto używać nazwy „Edo” – Shigetsugu Chichibu, zbudowawszy sobie siedzibę na płaskowzgórzu znajdującym się na terenie dzisiejszej dzielnicy Kōjimachi, zmienił nazwisko, by współbrzmiało z nazwą miejsca, w którym postanowił osiąść. To przemianowanie – odtąd bowiem feudał zwał się Shigetsugu Edo – stanowi pierwsze historyczne odniesienie do toponimu Edo. (Nazwa Edo oznaczająca „bramę do zatoki” świadczy o tym, że Zatoka Tokijska głęboko wdzierała się w teren dzisiejszego miasta, skoro jej wody sięgały brzegów płaskowzgórza Kōjimachi).

Okolice współczesnego Tokio, wchodzące w skład dawnych prowincji wschodnich, należały do ziem Musashino, której koku-fu (stolica) znajdowała się na terenie dzisiejszego miasta Fuchū. Połacie dzikiej, bezludnej równiny nie zawsze były bezpieczne dla podróżnych i pielgrzymów. Do historii przeszły łupieżcze napady XIII-wiecznego rabusia Dōgena Ōwady na ludzi przemierzających zarośniętą dolinę w drodze na zachód w stronę gór. Imię rozbójnika zostało utrwalone w nazwie ulicy w dzielnicy Shibuya: Dōgenzaka to arteria ledwie przypominająca stromą drogę, przy której niegdyś grasował okryty złą sławą, miejscowy łupieżca.

Jak dowodzą powyższe przykłady, historia zachowana w nazwach stanowiących źródło wiedzy o przeszłości tam, gdzie brak materialnych śladów minionych dziejów, stała się znakiem rozpoznawczym miasta na wskroś skoncentrowanego na dniu dzisiejszym.

1

Plan generalny

Od rybackiej wioski do cytadeli – Struktura społeczna – Pierwsi przybysze z zewnątrz – Dzielnice rozkoszy – Kwiaty Edo

Pochodzenie całych dynastii opierano na mitach założycielskich, a genezę miast – na proroctwach wyroczni, przepowiedniach mistyków, zaistnieniu i pośrednictwie nadprzyrodzonych zdarzeń.

Jak zatem mówi legenda, bogini Benten, posłużywszy się rybą, która za jej sprawą wyskoczyła z rzeki, doprowadziła pana feudalnego Dōkana Ōtę na niewysokie wzniesienie, gdzie zgodnie z otrzymanym nakazem wzniósł on warownię w pobliżu niczym niewyróżniającej się rybackiej wioski zwanej Edo.

Wzgórze, które dziś wznosi się nad przypałacowymi Ogrodami Cesarskimi, stanowiło miejsce łatwe do obrony, górując ponad ujściami kilku lokalnych rzek. Jednym z tamtejszych żeglownych akwenów była odnoga zatoki Edo – Hibiya. Przybijające tam łodzie zarzucały kotwice na przystani u stóp osady. W 1457 roku pod nadzorem Ōty ruszyła rozbudowa nabrzeża, która przekształciła je w prężny ośrodek portowo-handlowy. Przeładowywano tu ryby, ryż, miedź, żelazo, a także wysoko cenione zioła lecznicze z Chin.

Wędrowni poeci i skrybowie oraz oddani literaturze przedstawiciele szlachty pozostawili lakoniczne relacje na temat tej pierwotnej postaci miasta, ale po ziemnych fortyfikacjach i zabudowaniach wzniesionych przez Ōtę nie zostało ani śladu. Można przypuszczać, że założeniu, w którego skład wchodziły kryte strzechą budynki, zwarte obwałowania ziemne, bambusowe palisady, rowy oraz studnie, bliżej było do prowincjonalnego grodziska niż do zamku. Gdy w 1486 roku Dōkan Ōta został zamordowany na rozkaz własnego seniora – Sadamasy Uesugiego, zazdrosnego o sukcesy, jakie jego wasal odnosił jako przenikliwy strateg wojskowy i utalentowany zarządca – miejsce to zostało zwrócone naturze oraz rybackim rodzinom, które zamieszkiwały je przed budową warowni.

Okolica nieoczekiwanie zyskała na znaczeniu sto lat później. Wzrost jej rangi – od nędznej rybackiej wioski przycupniętej pośród bagien do najludniejszej metropolii świata – zaczął się w 1590 roku wraz z przybyciem do osady Ieyasu, przywódcy wojowniczego klanu Tokugawa. Edo wraz z ośmioma otaczającymi je prowincjami było nagrodą Ieyasu za sprytne obmyślenie i udane przeprowadzenie kampanii wojennej przeciwko klanowi Hōjō – głównym rywalom potężnego despoty Hideyoshiego Toyotomiego, który zająwszy ziemie Hōjō, doglądał ich ze swojego fortu w Odawarze. Za hojnością Hideyoshiego kryło się pragnienie utrzymania Ieyasu z dala od Kioto i ośrodków władzy. Nadanie przywódcy Tokugawów ziemi, które w istocie stanowiło zakamuflowaną banicję, zostało zatwierdzone w czasie upadku zamku należącego do klanu Hōjō. Na prośbę Ieyasu obietnicę usankcjonowało jednoczesne oddanie moczu w kierunku Odawary przez obu wodzów – zapewne był to jedyny w historii przypadek, gdy los miejsca, którego przeznaczeniem było stać się jednym z najpotężniejszych miast świata, został przypieczętowany synchronicznym opróżnianiem pęcherzy.

Jedynie prawdziwy wizjoner potrafił dojrzeć ogromny potencjał drzemiący pośród słonych odnóg wąskiej zatoki głęboko wciętej w ląd, nękanych przez plagi komarów oraz porośniętych trzciną trzęsawisk, gdzie Ieyasu postanowił zbudować swoją cytadelę. Los miejsca może być determinowany uwarunkowaniami geograficznymi, nie sposób jednak zakładać jednomyślności w postrzeganiu możliwego wykorzystania natury. Wizje obu przywódców co do przyszłości Edo różniły się krańcowo: Hideyoshi w słabo zaludnionych mokradłach dostrzegał jedynie niecywilizowaną prowincję gnębioną niedoborami słodkiej wody, Ieyasu zaś oczyma wyobraźni widział oszałamiające nowe miasto: centrum życia społecznego i militarny bastion otoczony wspaniałą zatoką zasilaną systemem żeglownych rzek.

Ieyasu, podobnie jak inni autorytarni budowniczowie miast na całym świecie, miał iście inżynierski umysł. Spoglądając na stoczone przez robactwo rybackie chaty, przeżarte solą konstrukcje portowe, magazyny opanowane przez termity oraz przegniłe schody prowadzące do głównej bramy poczerniałej warowni Ōty, Ieyasu dostrzegał niezmierzony potencjał i obmyślał plan zagospodarowania wspaniałego miasta, które zamierzał zbudować tam, gdzie inni widzieli tylko bagno. Nawet umiarkowanie wnikliwi obserwatorzy mogli się dopatrzeć pewnych zalet w usytuowaniu Edo na skraju równiny Kantō, w jego dostępie do oceanu, w bliskości odnóg najważniejszego szlaku wodnego we wschodniej Japonii – rzeki Tone. Położone w głębi zatoki Edo, było łatwe do obrony i narażone na sztormy w mniejszym stopniu niż inne nadbrzeżne osady, takie jak pobliska Kamakura.

Zwycięstwo Ieyasu w bitwie pod Sekigaharą w 1600 roku przyniosło głowie rodu Tokugawa godność szoguna i zakończyło rywalizację o władzę, jaka wywiązała się po śmierci Hideyoshiego w roku 1598. Podczas gdy Ieyasu sprawował niekwestionowaną kontrolę nad całym krajem, bezwolnemu cesarzowi, który wraz ze swoim próżnym dworem rezydował w Kioto, nie pozostało nic innego, jak tylko poświęcić się własnym rozrywkom. Po raz pierwszy Ieyasu oficjalnie przybył do cesarskiej stolicy już w 1590 roku: noc po przyjeździe spędził w świątyni buddyjskiej, w której zgodnie z ówczesnym zwyczajem kwaterowano najznamienitszych gości. Zatwierdzenie nowego miasta oraz jego wojskowej dyktatury przez kapłanów sintoistycznych i buddyjskich miało zasadnicze znaczenie dla uznania statusu Edo. Duchowni – podobnie jak pogańscy kapłani w starożytnym Rzymie, z racji pełnionych przez nich posług, takich jak przewodzenie rytuałom oddawania czci bóstwom, uroczystościom pogrzebowym oraz ważnym obrzędom sakralizacji – cieszyli się niewiele niższą pozycją niż przedstawiciele klasy wojowników.

Ieyasu dążył do tego, by struktura organizacyjna Edo powielała hierarchiczny porządek japońskiego społeczeństwa klasowego – prawdopodobnie najsprawniej zarządzanego feudalnego systemu społecznego w dziejach świata. Plan zakładał istnienie ściśle wydzielonych klas społeczno-zawodowych: chłopów, rzemieślników i kupców. Związki małżeńskie pomiędzy przedstawicielami różnych klas były zakazane, podobnie jak – przynajmniej teoretycznie – zmiany zawodu.

Jeszcze niżej w hierarchii niż kupieckie rodziny posiadające własne domy oraz przedstawiciele klasy służebnej, którzy dzierżawili mienie, znajdowały się grupy wyrzutków zwane etai hinin. Jednym z przejawów dyskryminacji wobec tych ludzi było ograniczenie dotyczące dzielnic, w których wolno było im mieszkać: jak najdalej od daimyōi samurajów. Ubrania i fryzury noszone przez przedstawicieli nizin społecznych musiały być praktyczne i skromne. Mieszkali w osadach na skraju miasta, zajmując się najbardziej niewdzięcznymi zajęciami: pracą w rzeźniach, garbowaniem skór, kopaniem rowów, pochówkiem zmarłych, asystowaniem katom w celach tortur i na miejscach kaźni. Inni ledwie wiązali koniec z końcem, wiodąc żywot ulicznych kuglarzy, wróżbiarzy, niewidomych muzykantów czy wędrownych żebraków.

176 fudai daimyō („wewnętrznych” feudałów), którzy zaryzykowali utratę swoich ziem i źródeł utrzymania, udzielając Ieyasu poparcia jeszcze przed jego zwycięstwem pod Sekigaharą, otrzymało najatrakcyjniejsze, położone w pobliżu zamku parcele pod budowę rezydencji. Z kolei tozama daimyō(„zewnętrzni” feudałowie), czyli 86 panów feudalnych, niewystarczająco dalekowzrocznych, by w porę sprzymierzyć się z Ieyasu, miało zamieszkać w bardziej oddalonych od centrum dzielnicach: w ich przypadku uznanie zwierzchnictwa Ieyasu i posłuszeństwo wobec dyktatora stanowiły sposób na przetrwanie. Niezdolność hegemona do zaufania własnym poddanym – cecha właściwa każdej dyktaturze – odzwierciedlała się w skomplikowanym systemie zwanym sankin kōtai (naprzemienne zamieszkiwanie). W ramach tej instytucji każdy daimyō musiał utrzymywać dwie siedziby: jedną w Edo, a drugą w swojej rodzimej prowincji. Przez jeden rok miał zamieszkiwać w mieście, a kolejny na swoich włościach. Ten przejaw podejścia „dziel i rządź” wzmacniało obostrzenie, w myśl którego połowa zewnętrznych feudałów musiała wracać do Edo każdego roku w marcu, kiedy pozostali tozama daimyō wyjeżdżali do swoich dziedzicznych posiadłości. Analogiczna wymiana feudałów wewnętrznych następowała w sierpniu. Procesje organizowane dla uczczenia wyjazdów i powrotów wasali Ieyasu wymagały od nich urządzania kosztownych manifestacji przepychu i zbytku. Kolejne zastrzeżenie obligowało daimyō do pozostawiania małżonek, dzieci i przyszłych następców zawsze w rezydencjach w Edo, co miało stanowić zabezpieczenie przed próbami wystąpień zbrojnych przeciwko najwyższemu władcy. By mieć pewność, że rozporządzenie jest respektowane, wzdłuż głównych dróg do Edo szogunat wzniósł bariery służące egzekwowaniu zasady „niewywożenia kobiet i niewwożenia broni”.

Zobowiązanie wasali do zbytkownego życia w okresie spędzanym w Edo, do budowania wystawnych rezydencji w stylu odzwierciedlającym gusta poprzedniego okresu Momoyama oraz do utrzymywania ogromnych dworów i licznej służby miały zagwarantować, że daimyōnie będą dysponowali funduszami wystarczającymi na zakup broni i wzniecenie powstania. W myśl niezawodnej tradycji zastraszania nigdy wprost nie wspominano o rzeczywistych powodach wprowadzenia zasady naprzemiennego zamieszkiwania, i bez tego jednak były one doskonale rozumiane. Rządy Tokugawy jednoznacznie ustanowiły Edo rzeczywistym centrum sprawowania władzy w państwie – krańcowo odmiennym od cesarskiej stolicy w Kioto – czyniąc z siedziby szoguna nienaruszalną twierdzę.

Obsesyjna pogoń za bezpieczeństwem i determinacja, by wybudować fortecę, która nie ugnie się przed żadnym najeźdźcą, przesądziły o wzniesieniu stromych murów naprzeciw nasypów utworzonych ponad fosami otaczającymi cytadelę. Do budowy wysokich obwałowań używano skał granitowych i wulkanicznych, sprowadzanych z półwyspu Izu oddalonego od Edo o ­około 85 kilo­metrów. Bloki skalne transportowane statkami – ponoć było ich 3000 – i wyładowywano w porcie, skąd wlekły je na zmianę kolejne grupy robotników oraz wozy zaprzężone w woły. Pod większe bryły podkładano wodorosty, by usprawnić przesuwanie kamieni, a w celu przyspieszenia pochodu zatrudniano wędrownych muzyków, którzy dęciem w konchy, biciem w bębny i tańcem parodiującym igrce „południowych barbarzyńców” (czyli Europejczyków) mieli mobilizować robotników i nadawać ich pracy odpowiednie tempo.

Wewnętrzną fortyfikację zamku stanowiły potężne kamienne mury, wdzięcznymi łukami wznoszące się ponad fosą. Starannie pielęgnowane sosny, którymi obsadzano szczyty obwarowań, pochylały się nad łukowatą kamienną konstrukcją i powierzchnią wody. Labirynty kanałów wodnych i przybrzeżnych fos, natłok posiadłości ziemskich oraz gąszcz uliczek składały się na – nie tylko pozwalający poczuć się pewnie, lecz także zapewniający realne bezpieczeństwo – swoisty kosmos, którego centrum stanowił zamek. Solidność warowni nigdy nie została wystawiona na próbę, choć na podstawie planów Edo można przypuszczać, że pod względem wytrzymałości konstrukcja nie ustępowała saraceńskim fortecom i katarskim twierdzom.

Zamek, który stanowił najważniejszy element topografii dawnego Edo, był także jego newralgicznym centrum, budowlą o zasadniczym znaczeniu dla życia miasta, podkreślanym strategicznym położeniem twierdzy. Nadrzędną rolę zamku – ostatecznie ukończonego w roku 1640 – odzwierciedlały mapy Edo, na których nieodmiennie był przedstawiany w centrum, na najwyższym wzniesieniu miasta. Rangę poszczególnych miejsc oraz obiektów oddawał sposób rozmieszczenia i skierowania – zwykle zapisywanych pionowo – ideogramów reprezentujących ich nazwy na mapach. Wysoki prestiż świątyń buddyjskich oraz chramów sintoi­stycznych decydował o zwróceniu oznaczających je ideogramów ku zamkowi. Z kolei znaki reprezentujące prywatne rezydencje i warsztaty były skierowane ku peryferiom, odpowiednio do statusu obiektów, do których się odnosiły.

Układ zamku i fos chroniących do niego dostępu przypominał spiralę logarytmiczną. Kształt ten jest kojarzony z mistyczną formą sintoistyczną wywodzącą się z taoistycznej harmonii przeciwieństw yin i yang, na której opiera się funkcjonowanie wszechświata. Chociaż zamek Edo i jego otoczenie obwarowały niepodważalny reżim polityczny formami kolistymi, to kierunki przepływu energii w mieście były dalekie od odśrodkowych. O korzystnym rozmieszczeniu budynków decydowały prawidła, symbole i nakazy chińskiej geomancji. Kłopotliwy wschód, kierunek Turkusowego Smoka wymagał arterii wodnej: zapewniała ją rzeka Sumida. Zachód, ziemie Białego Tygrysa, dopraszał się lądowego szlaku komunikacyjnego – stanowiła go Tōkaidō, jedna z głównych dróg w kraju. Południe, dziedzina Cynobrowego Ptaka, dopominało się o staw. Kartografowie, wykazawszy się odrobiną kreatywności, za reprezentację stawu uznali wody zatoki Edo. Brakowało jeszcze górskiego szczytu, obowiązkowo usytuowanego na północy, którą władał Mroczny Wojownik, jedyną opcję stanowiła jednak góra Fudżi położona na zachód od miasta. Rozwiązano ten problem, dokonując zmiany orientacji głównej bramy zamku, Ōte-mon, z południa na wschód. Po takich zabiegach kartograficznych wskazywany przez warownię – niczym przez kompas – święty szczyt faktycznie znajdował się na północ od miasta. Geomancja wymuszała takie zorientowanie Edo na mapach (wymagające obrócenia go o ponad dziewięćdziesiąt stopni w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara), by góra Fudżi, w rzeczywistości położona na południowy zachód od miasta, symbolicznie znalazła się w północnej dziedzinie boga Genbu.

Kolejni szogunowie przywiązywali dużą wagę do zasad geomancji, kierując się nimi w swoich dążeniach do zabezpieczenia miasta przed złymi mocami. W 1624 roku drugi szogun z rodu Tokugawa, Hidetada, poprosił wpływowego kapłana Tenkaia o wybudowanie świątyni w Ueno, północno-wschodnim kwartale miasta. Wierzono bowiem, że w tej części Edo znajduje się źródło nieprzychylnych mocy, zwyczajowo wiązanych z kierunkiem północno-wschodnim. Aby zablokować portal zła znany jako Kimon (Brama Demona), Tenkai wzniósł świątynię Kan’ei-ji. Kolejni szogunowie troszczyli się o wzmocnienie tych zabezpieczeń: w 1700 roku w okolicy można było się doliczyć przynajmniej 36 pomniejszych świątyń.

Przekonanie o poprzecznym przepływie nieprzychylnych mocy wymagało postawienia odpowiednika sanktuarium Kan’ei-ji w południowo-wschodniej części miasta. Powstała więc wspaniała Zōjō-ji – świątynia sekty Jōdo, którą wzniesiono w okręgu Shiba w roku 1598. W swoim najlepszym okresie musiała stanowić okazały kompleks, złożony z ponad 100 obiektów, w tym 48 pomniejszych świątyń. Całości dopełniły mauzolea szogunów z rodu Tokugawa, wybudowane wzdłuż ścian świątyni. Grobowce władców zdobiły lakowane wrota, rzeźbione i polichromowane nadproża, okapy oraz belkowania dowodzące zamiłowania Tokugawów do wyszukanych form. Ewidentne przejawy tych upodobań dają się zaobserwować nie tylko w wyglądzie prywatnych rezydencji przedstawicieli klanu czy ich kolekcjach sztuki, ale także we wspaniałym chramie mieszczącym mauzoleum ku czci szoguna Ieyasu w mieście Nikkō, w obecnej prefekturze Tochigi.

Przedstawiciele obu grup daimyō – zarówno faworyzowani feudałowie, jak i wasale, którzy nie cieszyli się łaskami dyktatora – byli zobowiązani dostarczać siłę roboczą, środki finansowe oraz materiały do realizacji ambitnych przedsięwzięć szogunatu, szczególnie zaś do budowy zamku Edo, której dokończenie zajęło kilka dziesięcioleci. Podporządkowanie się tym wymogom traktowano jak zdany test lojalności. W budowanym na rozkaz mieście panowała dyktatura: rady, jeśli się o nie ubiegano, były przyjmowane jedynie od wewnętrznych feudałów i ich zauszników uchodzących za niekwestionowanych lojalistów. Zatoczka Hibiya, która opływała wschodnie stoki zamkowego wzniesienia, została zasypana ziemią pochodzącą ze wzgórza Surugadai, położonego w północnym okręgu Kanda. Przeprowadzenie prac inżynierskich, polegających na regulacji biegu rzek i przesmyków wodnych w celu utworzenia sieci kanałów oraz wewnętrznych i zewnętrznych fos, wymagało imponujących umiejętności technicznych. Rzeka Kanda została włączona do systemu jako ciek zaopatrujący w wodę fosy otaczające zamek – tę funkcję pełni do dziś. Ziemię do zasypywania bagnisk sprowadzano ze wzgórz Yamanote – wyżynnych terenów położonych na północny zachód od Edo. By ułatwić transport materiałów budowlanych stworzono wodny szlak komunikacyjny, przekopując kanał, znany jako Dōsanbori. Ieyasu wykorzystywał prace budowlane do testowania lojalności swoich popleczników i traktował je jako jeden ze sposobów uszczuplania sakiewek potencjalnych rywali, żądając od nich olbrzymich nakładów surowców oraz realizacji wyznaczonych robót. Wszystko to odbywało się w ramach szeroko zakrojonego obywatelskiego przedsięwzięcia inżynierskiego, znanego jako tenka-bushin (budowa państwa).

Gdy system arterii wodnych przystosowanych do transportu był już gotowy, a bezpieczeństwo Edo nie budziło wątpliwości, na pierwszy plan wysunęła się kwestia zapewnienia miastu stałego dostępu do wody pitnej. Ze studni, które początkowo próbowano wiercić na terenie nadbrzeżnego Edo pozyskiwano jedynie słoną wodę. Skonstruowano zatem Kanda Jōsui, siedemnastokilometrową sieć wodociągową złożoną z ponad 3600 kanałów. Do budowy podziemnych fragmentów wodociągu wykorzystano rury wykonane z wydrążonych pni, służące do transportu wody do miejskich studni. System funkcjonował w erze Kan’ei, przypadającym na lata 1624–1644. Ta przemyślana konstrukcja znacznie przewyższała prymitywne systemy zaopatrywania w wodę funkcjonujące w wielu ówczesnych miastach europejskich, błyskawiczny rozwój Edo spowodował jednak, że sieć Kanda Jōsui szybko przestała zaspokajać potrzeby miasta.

W 1652 roku we wschodnim okręgu Tama, którego mieszkańcy już wcześniej zajmowali się produkcją wapna na potrzeby przedsięwzięć budowlanych, ruszyła budowa drugiego systemu wodociągowego, zwanego Tamagawa Jōsui. Osiemdziesięciokilometrowa sieć, ukończona po dwóch latach pracy, doprowadzała wodę pitną do wszystkich części miasta. Z czasem podejmowano kolejne kroki obliczone na poprawę jakości wody dostarczanej do Edo: zlikwidowano prymitywne latryny i chaty stojące nad brzegami rzek oraz zakazano zanieczyszczania cieków wodnych odpadkami.

Zadbawszy o korzystny przepływ sił duchowych i przekierowanie wód, projektanci Edo zwrócili się ku kwestiom związanym z przemieszczaniem się ludzi. Wynikiem wprowadzenia zasady naprzemiennego zamieszkiwania sankin kōtai był wzmożony ruch na drogach prowadzących do Edo, co wiązało się z koniecznością zwiększenia liczby stacji wypoczynkowych w pobliżu miasta. Shinjuku z siedzibą szogunów łączyła droga Kōshū-kaidō prowadząca na zachód od Edo, do Senju zaś można było się udać drogą Nikkō-kaidō, która wiodła na północ. Niektóre z głównych dróg kraju rozchodziły się promieniście z otoczonego fosami miasta: Tōkaidō biegła na południe, Daisendō na południowy zachód, Kōshū-kaidō na zachód, Nakasendō zaś w kierunku północno-wschodnim. Fosy i drogi przecinające się w centrum Edo stanowiły jedne z najbardziej charakterystycznych cech topografii miasta. Udogodnienia komunikacyjne zapewniały swobodny przemarsz orszakom daimyō, a jednocześnie ułatwiały przemieszczanie się urzędnikom i kupcom, usprawniały transport towarów oraz umożliwiały napływ coraz liczniejszych rzesz pielgrzymów zmierzających do miejsc kultu.

Posiadłości daimyōi samurajów zajmowały aż 70 procent powierzchni miasta. Świątynie i chramy wykorzystywały 14 procent ziem Edo, a zatem jedynie 16 procent miejskich gruntów przypadało pospólstwu – najliczniejszej grupie mieszkańców – pod budowę domów i warsztatów. Wiele bogacących się rodzin kupieckich mogło sobie pozwolić na posiadanie własnych siedzib, mimo to przeznaczeniem klasy służebnej było wynajmowanie mieszkań w szeregowych domach wybudowanych wzdłuż bocznych uliczek i zaułków Edo.

Takie ura nagaya, czyli „tylne domy szeregowe”, zwykle były podzielone na mieszkania o powierzchni nie większej niż trzy metry kwadratowe. Wąska przestrzeń kuchenna i wejście zapewniały dodatkowy spłachetek powierzchni położonej nieco niżej niż podłoga głównej części mieszkania. W takich jednoizbowych lokalach nieraz zamieszkiwały całe rodziny. Domy szeregowe często zajmowali również samotni mężczyźni utrzymujący rodziny pozostawione na wsi. Zwykle byli to ludzie z nizin społecznych: żyjący w ubóstwie uliczni artyści, robotnicy czy biedacy chwytający się dorywczych prac, nie brakowało jednak wśród nich także roninów, czyli samurajów, którzy straciwszy swoich panów, popadli w nędzę. Mieszkańcy szeregowych domów korzystali ze zbiorowych śmietnisk oraz wspólnych ubikacji, a myli się i prali przy publicznych studniach. Szczury ściągały wabione stertami śmieci i otwartymi kanałami ściekowymi płynącymi środkiem uliczek, których szerokość – wyznaczana drewnianymi elewacjami domów – często nie przekraczała metra. Warunki do spania we wnętrzach ura nagaya musiały być nieznośne. W ciasnych pomieszczeniach, wypełnionych przegrzanym powietrzem, zapewne panował potężny zaduch, szczególnie podczas wilgotnych letnich wieczorów, gdy mrok rozjaśniano lampami zasilanymi olejem rzepakowym lub woskiem roślinnym. Nie przebierano się na noc: ludzie spali w tych samych ubraniach, które nosili za dnia.

Obfitość wody, która w innych okolicznościach stanowiłaby atut, w Edo prowadziła do zaostrzenia problemów sanitarnych. Sumida wylewała zwykle dwa razy do roku, zmieniając nadrzeczne dzielnice w cuchnące bagniska. Kanały, stawy i kałuże dostarczały idealnych warunków do rozrodu komarom, których chmary opanowywały miasto w czasie letnich miesięcy. Insekty i gryzonie kłębiły się wśród brudnych stoisk sprzedawców ryb. Zważywszy na warunki panujące w mieście, trudno się dziwić, że epidemie odry, ospy oraz beri-beri zdarzały się tak często. Ostatnia z wymienionych przypadłości, wywoływana niedożywieniem będącym skutkiem niezróżnicowanej diety całkowicie zdominowanej przez biały łuskany ryż, tak bardzo dawała się we znaki mieszkańcom miasta, że zaczęto nazywać ją „chorobą Edo”.

O wiele okazalsze od zabudowań zamieszkiwanych przez biedotę były piętrowe domy bogatych kupców, właścicieli sklepów oraz nielicznych zwycięzców świątynnych loterii, zwrócone frontem ku szerszym ulicom, dzięki czemu dostęp do mieszkań był dogodniejszy, a ich wnętrza lepiej oświetlone. Kryte dachówką dachy nie ulegały tak łatwo pożarom. Gliniane powierzchnie ścian tynkowano mieszaniną popiołu ze zmiażdżonych muszli ostryg, tuszu oraz wapna. Z czasem ciemne tynki zyskiwały lustrzany połysk, tak że widok kobiet przystających, by poprawić fryzurę przed lśniącą powierzchnią ściany, wcale nie należał do rzadkości. Kupcy, wprawdzie pogardzani przez przedstawicieli arystokracji i klasy wojowników jako dusigrosze, stanowili grupę o dużym znaczeniu dla miasta, zaopatrując je w niezbędne dobra.

W 1606 roku Ieyasu, jednym z pierwszych dekretów wydanych po otrzymaniu godności szoguna, nakazał utworzenie ogrodu kameliowego na terenie zamku (w miejscu dzisiejszego Ogrodu Ninomaru). Wilgotne powietrze, obfite opady deszczu i hojne nadania gruntu wasalom szoguna służyły zakładaniu arystokratycznych „ogrodów spacerowych”. W celu urozmaicenia tych sztucznych krajobrazów wykopywano sadzawki, które podczas przypływu wypełniały się słoną wodą. W czasie odpływu poziom wody w sztucznych stawach regulowano za pomocą śluz. Niektóre z tych założeń ogrodowych, jak choćby Hama-Rikyū czy Kyū Shiba-Rikyū Onshi istnieją do dziś, choć w zredukowanej formie.

Elementem krajobrazu miasta, zdecydowanie nie tak miłym dla oczu jak ogrody, były miejsca egzekucji. Kary śmierci z reguły wykonywano w miejskim więzieniu w Kodenmachō, choć stracenia przez spalenie na stosie i ukrzyżowanie odbywały się wyłącznie na placu egzekucyjnym Suzugamori, na którym pozbawiono życia około 150 000 przestępców. Osądzonych sadzano tyłem na końskim grzbiecie, obwożono po mieście, a potem przywiązywano do drewnianego krzyża, zgodnie z praktyką powszechną do połowy XIX wieku. Następnie skazańcom wbijano w bok włócznię, co upodabniało tamtejsze sceny ukrzyżowania do tej biblijnej, rozgrywającej się na Golgocie. Słup, do którego przywiązywano ludzi przed spaleniem żywcem, oraz kamienna platforma do nabijania winowajców na pal, które przetrwały do dziś, świadczą o publicznym charakterze egzekucji. Miejsce kaźni ulokowano tuż przy drodze Tōkaidō, by podróżujący nią ludzie nie zapominali, jaki los spotyka degeneratów, którzy swymi niecnymi postępkami zaprzepaścili szanse na przyzwoite miejsce spoczynku w rodzinnym grobowcu przy świątyni.

Kolejny plac egzekucyjny znajdował się w miejscu zwanym Kozukappara, w północno-wschodniej części miasta w okolicy Minami Senju i dzielnicy dniówkowych robotników San’ya. Ponoć wystawiono tu na widok publiczny w sumie ponad 2