Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie Kategoria: Humanistyka Język: polski Rok wydania: 2015

Taniec mocarstw. Walka o dominację w Europie od XV do XXI wieku ebook

Brendan Simms  

5 (1)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 1120 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Taniec mocarstw. Walka o dominację w Europie od XV do XXI wieku - Brendan Simms

Monumentalne dzieło napisane przez utalentowanego historyka, którego erudycja odnawia dumną tradycję historii geopolityki, a wrażliwość moralna przypomina nam, że wybory dokonywane dziś w Berlinie czy Londynie mogą być decydujące nie tylko dla losu Europy, lecz również dla przyszłości całego świata.

Timothy Snyder

Na przestrzeni wieków ludzkość była świadkiem powstania i upadku wielu ogromnych tworów politycznych. Rozległe imperia, królestwa i republiki wydają się normą. Tymczasem Europa – nawet u szczytu swojej potęgi – pozostawała chaotyczna i podzielona, często na maleńkie kawałki, zaś każda dotychczasowa próba zjednoczenia kontynentu kończyła się niepowodzeniem.

Monumentalna książka Brendana Simmsa przedstawia ponad pięć wieków europejskiej historii. Jest to opowieść o tym, jak w warunkach nieustającej rywalizacji, ekspansji na cały świat i zmagań z państwami na wpoły ościennymi (Rosją, Turcją, ale też Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi) europejskie kraje toczyły walkę o hegemonię na kontynencie.

Książka ta nie mogła się ukazać w lepszym momencie – przyszłość Europy wydaje się niepokojąco nieprzewidywalna.

Brendan Simms, profesor historii stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Cambridge, jest jednym z czołowych brytyjskich historyków. Od lat bada dzieje Niemiec, krajów anglosaskich i historię dyplomacji. Taniec mocarstw – to najważniejsza książka w jego dorobku. Opublikował także m.in. The Struggle for Mastery in Germany, 1799-1850; Unfinest Hour: Britain and the Destruction of Bosnia (nominowana do nagrody im. Samuela Johnsona) oraz Three Victories and a Defeat: The Rise and Fall of the First British Empire.

Opinie o ebooku Taniec mocarstw. Walka o dominację w Europie od XV do XXI wieku - Brendan Simms

Fragment ebooka Taniec mocarstw. Walka o dominację w Europie od XV do XXI wieku - Brendan Simms

Tytuł oryginału: Europe: The Struggle for Supremacy, from 1453 to the Present

Copyright © Brendan Simms, 2013

Copyright © by Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o., 2015

Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., 2015

Re­dak­cja merytoryczna: Bogumił Twardowski, Marek Daroszewski

Redakcja: Lidia Wrońska-Idziak

Ko­rek­ta: Hanna Kossak

Pro­jekt okład­ki: Dawid Czarczyński

Opracowanie map: Mariusz Mamet

Ilustracja na okładce: RMN-GP/BW

Kon­wer­sja: Grze­gorz Ka­li­siak | Pracownia Liternictwa i Grafiki

ISBN 978-83-7976-219-4

Wy­daw­nic­two Po­znań­skie sp. z o.o.

ul. Fre­dry 8, 61-701 Po­znań

tel.: 61 853-99-10

fax: 61 853-80-75

re­dak­cja@wy­daw­nic­two­po­znan­skie.com

www.wy­daw­nic­two­po­znan­skie.com

Wstęp

Pozycja państwa w świecie zależna jest od stopnia niepodległości, jaki zdołało osiągnąć. Jest zatem zobowiązane mobilizować wszystkie posiadane środki dla celu zabezpieczenia swojego istnienia. Oto największe prawo państwa.

Leopold von Ranke

Dialog o polityce (1846)

Historia jest europejska […] jest zupełnie niezrozumiała, jeśli patrzy się na nią zaledwie lokalnie1.

William Ewart Gladstone

premier Wielkiej Brytanii

Demokracja nie jest zdolna do myślenia strategicznego, dopóki nie zostanie do tego zmuszona dla celów obronnych

Sir Halford Mackinder2

Często mówi się nam, że przeszłość to inny świat. Z pewnością w opisywanym w tej książce 550-letnim okresie wiele się zmieniło. Czytelnikom zachodnim takie hasła, jak wojny religijne, niewolnictwo, nazizm, a nawet komunizm wydają się dzisiaj całkiem obce. Natomiast nasi przodkowie byliby zdumieni obecnie panującą na Zachodzie zgodą w kwestii powszechnego prawa wyborczego dla dorosłych, równością rasową czy emancypacją kobiet. Jest bardziej niż pewne, że wiele rzeczy uznawanych przez nas dzisiaj za oczywiste kolejnym pokoleniom wydawać się będzie dziwne. Pewne rzeczy jednakże pozostają niezmienne lub też zmieniają się w stopniu niewielkim i bardzo powoli. Niniejsza książka ukazuje, że główne zagrożenia dla bezpieczeństwa Europejczyków pozostawały w kolejnych stuleciach zaskakująco niezmienne. Pojęcia — choć wyrażane różnymi słowami — okrążania, stref buforowych, równowagi sił, państw upadłych i uderzeń wyprzedzających; marzenia o imperium i dążenie do bezpieczeństwa; centralna rola Niemiec jako półprzewodnika łączącego różne części europejskiego systemu; wyważenie stosunków między władzą a wolnością; napięcie między skutecznością działania a zasięganiem opinii; związek między polityką zagraniczną a wewnętrzną; napięcie między nakazami ideologii a racją stanu; fenomen narodowej euforii i niepokoju o pozycję narodu; starcie cywilizacji i wzrost tolerancji — wszystkie te rzeczy pochłaniają europejskich mężów stanu i przywódców światowych (jeżeli nie są jednocześnie i jednymi, i drugimi) od połowy XV w. po dzień dzisiejszy. W skrócie mówiąc, motywem niniejszej książki jest aktualność przeszłości.

Powiedziawszy to, trzeba też jednak podkreślić, że przeszłość nie była nieodwołalnie zdeterminowana. Nasza europejska historia zawierała zawsze zalążki wielu możliwych wariantów biegu wydarzeń. Dlatego możliwościom, z których nie skorzystano, czy też ścieżkom prowadzącym donikąd będziemy musieli poświęcić równie wiele uwagi, jak szerokiemu traktowi wiodącemu do dzisiejszego systemu państw i porządkowi wewnętrznemu, na którym się opierają. Przegranych będziemy musieli traktować z odpowiednim szacunkiem, jakkolwiek może się to nam wydawać trudne. Ostatecznie nie było nic nieuniknionego w porażkach odniesionych przez Karola V, Ludwika XIV, Napoleona i Hitlera. Nadejście tolerancji religijnej, zniesienie niewolnictwa i międzynarodowego handlu niewolnikami oraz rozprzestrzenianie się zachodniego modelu demokracji w Europie także nie było nieuniknioną konsekwencją biegu lat. Jednakże procesy te nie działy się także przypadkiem. Jak zobaczymy, wzrost i upadek mocarstw, narastanie wolności i tryumf Zachodu były ze sobą ściśle powiązane. Czy tak pozostanie, zależy w znacznej mierze od tego, co uczynią Europejczycy z obydwu brzegów Atlantyku. Czeka nas zapisywanie kart naszej własnej historii; wydarzenia minione nie mogą nam jednak służyć tylko jako podręcznik, ale jako zbiór rad co do tego, jak radzono sobie z wymienionymi problemami w przeszłości. Właśnie dlatego ostatni rozdział nie zamyka się przewidywaniami na przyszłość, ale serią pytań. Gdyby tak nie było, książka ta nie byłaby pracą historyczną, ale proroctwem.

1 Cyt. w: D.M. Schreuder, Gladstone and Italian unification, 1848–70: the making of a Liberal?, „The English Historical Review”, LXXXV, 336 (1970), s. 477.

2 H. Mackinder, Democratic ideals and reality (London, 2009 [1919]), s. 23.

Europaw roku 1450

Europa Zachodnia i Środkowa od przełomu tysiącleci cieszyła się wspólnotą tożsamości3. Niemal wszyscy mieszkańcy nale­żeli do Kościoła katolickiego i uznawali zwierzchnictwo duchowe rzymskich papieży. Klasy wykształcone łączyła znajomość prawa rzymskiego i łaciny. Europejczycy byli także zjednoczeni w opozycji wobec islamu, który wycofywał się ze swych pozycji na Półwyspie Iberyjskim, jednocześnie jednak czyniąc szybkie postępy w południowo-wschodniej części Europy. Większość państw europejskich posiadała, ogólnie biorąc, podobną strukturę społeczną i polityczną. U spodu hierarchii chłopi wypeł­niali obowiązki feudalne wobec panów w zamian za ochronę oraz dziesięcinę dla Kościoła w zamian za opiekę duchową. Liczne samorządne miasta były zwykle kierowane przez elitę złożoną z członków cechów i patrycjuszy. Na szczycie hierarchii znajdowała się arystokracja, wyższe duchowieństwo oraz — w niektórych przypadkach — miasta; zawierały one ugodę z władcą, na mocy której zobowiązywały się do służby wojskowej i rady w zamian za bezpieczeństwo oraz potwierdzenie lub powiększenie posiadanych dóbr ziemskich4. Warunki tej „feudalnej” umowy były ustalane przez funkcjonujące w większości Europy ciała przedstawicielskie: parlamenty angielski, irlandzki i szkocki, niderlandzkie i francuskie Stany Generalne, kastylijskie kortezy, węgierski, polski i szwedzki sejm oraz niemiecki Reichstag5. Innymi słowy, ogromna większość władców dysponowała władzą absolutną.

W odróżnieniu od pobliskiego Imperium Ottomańskiego czy odleglejszych państw azjatyckich, europejską kulturę polityczną charakteryzowała toczona publicznie lub na wpółpublicznie intensywna debata na temat tego, jak wysokie mają być podatki, kto ma je płacić, komu ma je płacić i na co mają być przeznaczone (niemal zawsze na wojsko). Choć Europejczycy byli poddanymi, nie zaś obywatelami we współczesnym sensie, większość wierzyła, że władza wywodzi się ze zgody rządzonych. Nieprzerwanie pochłaniała ich obrona swoich praw — czy też, jak je wówczas nazywano, „przywilejów” — przeciwko zakusom władcy. Europejczycy nie żyli w demokracji, jednakże europejskie elity były pod każdym względem „wolne”. Co więcej, w późnym średniowieczu w Europie narastało pragnienie wolności politycznej, choć im niżej w hierarchii społecznej, tym bardziej były to jedynie aspiracje niemające przełożenia na rzeczywistość6. Wolności tej broniono przede wszystkim we własnym kraju, czasami jednakże pokonanie tyrana możliwe było tylko dzięki pomocy władców państw ościennych. Z tego powodu Europejczycy nie żywili zbyt silnego poczucia suwerenności: wielu uważało interwencję zewnętrzną przeciwko tyranii nie tylko za legalną, ale za pożądaną lub wręcz za obowiązek ciążący na każdym uczciwym władcy.

Błędem byłoby uznawać czołowe państwa europejskie za mocarstwa czy też za państwa we współczesnym znaczeniu. Mimo to jednak od początku tysiąclecia zaobserwować można proces „budowy państwowości”, w ramach którego władcy starali się zwiększyć zdolności mobilizacyjne swych państw w celu ekspansji lub przetrwania7. Co więcej, państwa takie jak Anglia, Francja, Kastylia, Polska czy Burgundia posiadały jasne poczucie własnej odrębności, siły i znaczenia. Przynajmniej w przypadku angielskim i francuskim nie jest anachronizmem mówić o „narodowej” świadomości, tworzącej się przez udział we władzy politycznej, wspólnotę językową oraz wojnę (głównie przeciwko sobie). Jednocześnie Europejczycy żywili poczucie wspólnoty chrześcijańskiej — stanowiącej synonim Europy — która wciąż znajdowała swój wyraz w organizowanych co pewien czas krucjatach przeciwko muzułmanom. Dzięki wyprawom Marco Polo i innych Europejczycy mieli świadomość istnienia Chin i Wschodu, natomiast nie wiedzieli nic o półkuli zachodniej. Nie byli jednak bynajmniej eurocentryczni — większość Europejczyków wciąż uważała się za mieszkańców kraju świata, którego centrum znajdowało się w Jerozolimie i Ziemi Świętej8. To właśnie z tego powodu pierwsze wyprawy odkrywcze były prowadzone wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki — ich celem było odkrycie nowej drogi na wschód, umożliwiającej zaatakowanie muzułmanów od tyłu. Portugalski władca Henryk Żeglarz na przykład miał nadzieję oskrzydlić islam, a być może nawet nawiązać kontakt z mitycznym państwem „księdza Jana”, które miało znajdować się w Afryce lub Azji (nikt nie wiedział dokładnie gdzie). W roku 1415 Portugalia zajęła położoną na terenie dzisiejszego Maroka Ceutę. Europa zatem prowadziła ekspansję w samoobronie.

Europa była jednak także kontynentem niezwykle podzielonym. Całe śred­niowiecze nosiło piętno konfliktu między cesarstwem a papiestwem, między głównymi władcami, między państwami-miastami a władcami terytorialnymi, między poszczególnymi panami feudalnymi, między rywalizującymi miastami i — wreszcie — między panami a chłopami. Wyzwanie katolickiej jedności rzucali angielscy lollardzi, czescy husyci, południowofrancuscy albigensi i najróżniejsze inne sekty. Także w samym Kościele podnosiły się głosy krytyczne wobec licznych nadużyć, które rozwinęły się w średniowieczu. W połowie XV w. w Europie panował być może większy spokój niż przez większość średniowiecza, mimo to pozostawała jednak areną podziałów i brutalnych walk. Państwa włoskie, zwłaszcza Wenecja i Mediolan, wciąż rzucały się sobie do gardeł, Alfons V Aragoński zaś zamierzał narzucić swoją dominację całemu Półwyspowi. W Hiszpanii walczyli ze sobą chrześcijanie i Maurowie wciąż władający Grenadą. Węgrzy szykowali się do krucjaty przeciwko Turkom. ­Filip burgundzki prężył muskuły, niepewny, czy udać się na krucjatę, czy znaleźć sobie przeciwnika bliżej własnych granic; Turcy zbierali siły do uderzenia na pozostałości chrześcijańskiego, prawosławnego Bizancjum; wreszcie, wrzała wojna między Anglią a Francją, która miała okazać się wojną stuletnią9.

W sercu tych jątrzących się europejskich sporów znajdowało się Święte Cesarstwo Rzymskie, rozciągające się od Brabancji i Holandii na zachodzie po Śląsk na wschodzie i od Holsztynu na północy po Sienę na południu i Triest na południowym wschodzie. W jego granicach znajdowała się całość współczesnych Niemiec, Austrii, Szwajcarii, Czech i Holandii oraz znaczna część dzisiejszej Belgii, wschodniej Francji, północnych Włoch i zachodniej Polski. Na jego czele stał cesarz wybierany przez siedmiu elektorów — arcybiskupów Moguncji, Kolonii i Trewiru oraz władców Czech, Palatynatu, Saksonii i Brandenburgii. Cesarz rządził w porozumieniu ze świeckimi i duchownymi „stanami” Cesarstwa — elektorami, książętami, hrabiami, rycerzami i miastami — które zbierały się na Reichstagach, stanowiących parlament niemiecki. Niemcy nie byli bynajmniej powolnymi poddanymi — władcy terytorialni bezustannie spierali się z cesarzem, chłopi zaś z panami w sądach ziemskich i cesarskich10. Cesarstwo było zwornikiem europejskiej polityki. W jego granicach mieszkało więcej ludzi niż w jakimkolwiek innym państwie europejskim. Miasta Niderlandów, Nadrenii, południowych Niemiec i północnych Włoch były — zebrane razem — najbogatsze, najżywsze i najbardziej zaawansowane technicznie w Europie. Cesarstwo lub przynajmniej najpotężniejsi książęta Rzeszy utrzymywali równowagę między Ang­lią a Francją11. Pozycja Anglii na kontynencie nigdy nie odrodziła się po ciosie, jakim było zerwanie w 1435 r. sojuszu z księciem Burgundii, członkiem francuskiej rodziny królewskiej, którego ziemie rozciągały się na granicy Francji i Niemiec. Przede wszystkim jednakże ze względu na fakt, że korona cesarska wywodziła się od Karola Wielkiego, zainteresowani jej zdobyciem nie byli wyłącznie książęta niemieccy, ale także królowie krajów ościennych, zwłaszcza zaś władcy Francji12. Ten, kto posiadał cesarską koronę, mógł rościć sobie prawo władzy uniwersalnej jako sukcesor Cesarstwa Rzymskiego13.

Mimo jednak swego znaczenia i dumnego rodowodu Cesarstwo w połowie XV w. trapił dotkliwy kryzys14. Władza cesarza — którym od 1438 r. był austriacki Habsburg — została poważnie osłabiona na skutek ustępstw poczynionych przezeń w celu zapewnienia sobie wyboru, nazwanych następnie Wahlkapitulationen. Panowały bezustanne spory prywatne, kraj nękał bandytyzm, handel zaś obciążany był licznymi mniej lub bardziej kryminalnymi w charakterze wymuszeniami. Kościół w Cesarstwie pogrążony był w wielkim kryzysie i zdemoralizowany na skutek nadużyć. W odróżnieniu od parlamentu angielskiego Reichstag nie był zdolny uzgodnić regularnego mechanizmu ściągania podatków, by sfinansować toczone przez cesarza wojny przeciwko husytom, Turkom i coraz częściej także przeciwko Francuzom15. Cesarstwo trapił także kryzys tożsamości. Aspirowało do reprezentowania całości chrześcijańskiego świata, obejmowało też przedstawicieli wielu „narodowości”, mówiących po francusku, holendersku, włosku czy czesku, jednakże większość jego poddanych uważała się za Niemców lub przynajmniej posługiwała się którymś z dialektów języka niemieckiego. Nie mówiło się jeszcze wówczas zbyt często o „Niemczech”, jednakże od około 1450 r. współcześni coraz częściej dodawali do nazwy „Święte Cesarstwo Rzymskie” człon „Narodu Niemieckiego”16.

W niniejszej książce zostanie pokazane, że Święte Cesarstwo Rzymskie i państwa będące jego sukcesorami stanowią zwornik europejskiej równowagi sił oraz systemu światowego, który z niej się narodził. To właśnie na terenie Cesarstwa przecinały się interesy mocarstw. Jeśli władał nim sojusznik, mogło służyć jako decydujący czynnik, w rękach wrogich stanowiło natomiast śmiertelne zagrożenie. Wydarzenia na terenie Cesarstwa miały znaczenie dla Anglii, ponieważ stanowiły zakotwiczenie niderlandzkiej „zapory”, chroniącej południowo-wschodnie wybrzeża Wysp Brytyjskich przed atakiem przeciwnika, jak również decydowały o równowadze sił w Europie. Cesarstwo miało też znaczenie dla Hiszpanii, ponieważ to z niego pochodził cesarski tytuł, z niego rekrutowali się żołnierze. Stanowiło także zaplecze dla Niderlandów Hiszpańskich, z tego samego powodu miało później znaczenie dla Austrii, a także dla Prus, ponieważ ostatecznie miało stać się odskocznią do ekspansji na wschód i zachód. Miało również znaczenie dla Stanów Zjednoczonych w początkach XX w. ze względu na intrygi Wilhelma II w Meksyku, a wreszcie dla Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego, których głównym celem było opanowanie tego obszaru lub uniemożliwienie opanowania go przez przeciwnika.

Cesarstwo i państwa które nastały po nim stanowiły także podstawę legitymizacji politycznej dla kogokolwiek, kto chciał przemawiać w imieniu Europy. Przez setki lat główni bohaterowie dziejów pragnęli zdobyć dla siebie berło cesarza rzymskiego i przejąć schedę po Karolu Wielkim. Pragnął go Henryk VIII, pragnął go też Sulejman Wspaniały, dzierżył je Karol V, starali się o nie francuscy królowie od Franciszka I po Ludwika XIV, poważnie myślał o nim Napoleon, Trzecia Rzesza Hitlera nie mogła do niego odnosić się jaśniej, Unia Europejska zaś powstała na tym samym terenie i w tym samym duchu, choć w zupełnie innej postaci. Krótko mówiąc, w ciągu ostatnich 550 lat europejscy przywódcy — nawet ci, którzy nie żywili osobistych ambicji cesarskich — wierzyli niewzruszenie, że walkę o pozycję mocarstwową rozstrzyga Cesarstwo lub rozstrzyga się na terenie Cesarstwa bądź Niemiec. Wiedziała o tym Elżbieta I, wiedział Cromwell, wiedział Marlborough, wiedzieli obydwaj Pittowie, wiedział o tym Bismarck, wiedzieli naczelni dowódcy ententy w I wojnie światowej, wiedział o tym Franklin Delano Roosevelt, wiedział Stalin, wiedział Gorbaczow, wiedzą o tym Rosjanie zaciekle sprzeciwiający się ekspansji NATO na wschód po upadku muru berlińskiego, wiedzą o tym też elity pragnące obecnie utrzymać spójność Unii Europejskiej, gdyż boją się, że w przeciwnym przypadku Niemcy mogą wyrwać się spod kontroli. Ktokolwiek przez dłuższy czas kontrolował Europę Środkową — kontrolował Europę, a ktokolwiek kontrolował Europę — musiał z czasem przejąć kontrolę nad światem.

Nie dziwi zatem, że walka o panowanie nad Niemcami stanowiła także siłę napędową przekształceń wewnętrznych w Europie. Anglicy zbuntowali się przeciwko Karolowi I, ponieważ nie zdołał ochronić protestanckich książąt Rzeszy, od czego zależały ich własne swobody; Francuzi porzucili Ludwika XVI z powodu jego rzekomej ustępliwości wobec Austrii; Rosjanie porzucili cara, ponieważ nie zdołał stawić skutecznie czoła Drugiej Rzeszy Niemieckiej. Niemcy stanowiły także tygiel najważniejszych zjawisk ideologicznych w Europie — to tu narodziły się reformacja, marksizm i nazizm, wywierające następnie decydujący wpływ na kształt polityki globalnej. Poszukiwanie bezpieczeństwa i dążenie do dominacji napędzały także ekspansję Europy — od pierwszych podróży Kolumba po dziewiętnastowieczny wyścig po Afrykę, a następnie stały się także przyczyną dekolonizacji. Procesy te nie zawsze były wynikiem wpływu czynników niemieckich, jednakże kwestia ta zawsze kryła się tuż pod powierzchnią. Przejawiała się na przykład w wysiłkach siedemnasto- i osiemnastowiecznych brytyjskich żeglarzy, starających się przechwycić dostawy złota z kopalń Nowego Świata do skarbców rywali. Przejawiała się w uwagach Williama Pitta o „zdobyciu Ameryki w Niemczech”. Widoczna była w podjętej w drugiej połowie XIX w. przez Francję ekspansji kolonialnej, mającej na celu zrównoważenie potęgi Cesarstwa Niemieckiego. Widoczna była też w próbie zmobilizowania żydowskiej diaspory przeciwko kajzerowskim Niemcom przez deklarację Balfoura, której kulminacją było utworzenie po II wojnie światowej państwa Izrael.

3 Zob. R. Bartlett, The making of Europe. Conquest, colonisation and cultural change, 950–1350 (London, 1993), s. 269–291, zwł. s. 291.

4 Por. T.N. Bisson, The military origins of medieval representation, „American Historical Review”, 71, 4 (1966), s. 1199–1218, zwł. s. 1199 i 1203.

5 Omówienia tej kwestii zob. A.R. Myers, Parliaments and estates in Europe to 1789 (London, 1975); H.G. Koenigsberger, Parliaments and estates, w: R.W. Davis (red.), The origins of modern freedom in the west (Stanford, stan California, 1995), s. 135–177. Na temat Anglii, Niemiec i Szwecji zob. P. Blickle, S. Ellis, E. Österberg, The commons and the state: representation, influence, and the legislative process, w: P. Blickle (red.), Resistance, representation, and community (Oxford, 1997), s. 115–154. Na temat parlamentarnej krytyki strategii międzynarodowej i zadrażnień fiskalnych zob. J.S. Roskell, The history of parliament. The House of Commons, 1386–1421 (Stroud, 1992), s. 89, 101, 101–115, 126, 129 i 137.

6 Zob. S.K. Cohn Jr, Lust for liberty. The politics of social revolt in medieval Europe, 1200–1425. Italy, France and Flanders (Cambridge, stan Massachusetts–London, 2006), s. 228–242.

7 Zob. R. Bonney (red.), The rise of the fiscal state in Europe, c. 1200–1815 (Oxford, 1999) oraz P. Contamine (red.), War and competition between states (Oxford, 2000).

8 Zob. M. Wintle, The image of Europe. Visualizing Europe in cartography and iconography throughout the ages (Cambridge, 2009), s. 58–64.

9 Omówienie tej kwestii zob. A. Kohler, Expansion and Hegemonie. Internationale Beziehungen 1450–1559 (Paderborn, 2008).

10 P. Blickle, Obedient Germans? A rebuttal. A new view of German history (Charlottesville–London, 1997), zwł. s. 44–52; zob. także M. Kintzinger, B. Schneidmüller, Politische Öffentlichkeit im Spätmittelalter (Darmstadt, 2011).

11 Na temat wielkiego zainteresowania Anglii Cesarstwem zob. A. Reitemeier, Aussenpolitik im Spätmittelalter. Die diplomatischen Beziehungen zwischen dem Reich und England, 1377–1422 (Paderborn, 1999), s. 14–15, 474–481 oraz passim.

12 Zob. M. Tanner, The last descendant of Aeneas. The Habsburgs and the mythic image of the emperor (New Haven, 1993); M. Kintzinger, Die Erben Karls des Grossen. Frankreich und Deutschland im Mittelalter (Ostfildern, 2005); A.Y. Haran, Le lys et le globe. Messianisme dynastique etrêveimpérialenFrance à l’aube des temps modernes(Seyssel, 2000). Na temat skali strategicznej zob. D. Hardy, The 1444–5 expedition of the dauphin Louis to the Upper Rhine in geopolitical perspective, „Journal of Medieval History”, 38, 3 (2012), s. 358–387 (zwł. s. 360–370).

13 Zob. B. Marquardt, Die ‘europäische Union’ des vorindustriellen Zeitalters. Vom Universalreich zum Staatskörper des Jus Publicum Europaeum (800–1800) (Zurich, 2005).

14 Zob. T.A. Brady, German histories in the age of Reformations, 1400–1650 (Cambridge, 2009), s. 90–98.

15 Zob. E. Isenmann, Reichsfinanzen und Reichssteuern im 15. Jahrhundert, „Zeitschrift für die historische Forschung”, 7 (1980), s. 1–76 i 129–218 (zwł. s. 1–9).

16 Zob. T. Scott, Germany and the Empire, w: Ch. Allmand (red.), The New Cambridge Medieval History, t. VII:c. 1415–c. 1500 (Cambridge, 1998), s. 337–340.

Imperia1453–1648

Władza cesarska została złożona w me ręce poprzez jednomyślną zgodę Niemiec, bym z Bożą pomocą sprawował ją według własnej woli […] Imperium hiszpańskie, z Balearami i Sardynią, z królestwami Sycylii, z wielką częścią Włoch, Niemiec i Francji, oraz wraz z innym, rodzącym złoto światem [Indiami] […] wszystko to nie jest w stanie istnieć ani zostać utrzymane, jeśli nie połączę Hiszpanii z Niemcami i nie dodam miana Cezara do króla Hiszpanii.

Cesarz Karol V,

1520 r.17

Korona Szwecji musiała pilnie baczyć na Niemcy i bronić się, ponieważ była to bardzo burzliwa i ludna część świata, zamieszkała przez wojowniczy lud. Poza Niemcami nie było innego kraju pod słońcem lepiej nadającego się do stworzenia monarchii uniwersalnej i absolutnego panowania w Europie […] jeśli jeden władca sprawować będzie niepodzielne rządy w tym królestwie, wszystkie królestwa sąsiednie będą musiały lękać się podporządkowania.

Johan Adler Salvius,

szwedzki negocjator na rokowania pokoju westfalskiego, 1646 r.18

Rok 1453 przyniósł narodziny nowoczesnej geopolityki europejskiej. Na wschodzie upadło Bizancjum, na zachodzie zaś niedługo później zlikwidowano brytyjskie posiadłości we Francji. Te dwa wydarzenia miały ogromne konsekwencje dla całej Europy, szczególnie jednak wpłynęły na losy leżącego w sercu kontynentu Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, nazywanego przez współczesnych najczęściej po prostu Cesarstwem. Tryumf odniesiony przez Francję nad Anglią wkrótce przyniósł nasilenie francuskiej presji na zachodnie rubieże Niemiec oraz zrodził francuskie aspiracje do kontrolowania lub przynajmniej wpływania na życie polityczne Cesarstwa. Na wschodzie tymczasem Turcy osmańscy wznowili swe niepowstrzymane parcie w głąb południowej i południowo-wschodniej Europy, które miało ich dwukrotnie zaprowadzić pod bramy Wiednia. Zadanie odparcia tych zagrożeń przypadło dynastii Habsburgów, która u szczytu panowania Karola V władała nie tylko znaczną częścią Europy Środkowej, Południowej i Północno-Wschodniej, ale także wielkimi połaciami Nowego Świata. Do zachowania władzy na tych obszarach niezbędna była korona cesarska, przez którą można było wyrazić roszczenia do przewodzenia Europie i która potencjalnie dawała decydujący głos w sprawach niemieckich. W oczach przeciwników Habsburgów natomiast aspiracje Karola V i jego hiszpańskich i austriackich następców stanowiły element złowrogiego spisku, którego celem było stworzenie w Europie monarchii uniwersalnej. Zmagania Habsburgów o realizację cesarskich aspiracji oraz determinacja ich rywali, by pozbawić ich panowania nad Świętym Cesarstwem Rzymskim zdominowała geopolitykę europejską na następne dwa stulecia.

Upadek Konstantynopola i porażka Anglików we Francji doprowadziły do ogromnych zmian w Europie. W ciągu kolejnych dwóch stuleci zaczę­ły formować się dwa typy rządów, stanowiące odpowiedź na wyzwania na arenie międzypaństwowej. Z jednej strony były to konsultatywne systemy rządów Anglii i Niderlandów, których niezwykła odporność pozwoliła obydwu państwom nie tylko sprostać wszelkim wyzwaniom, ale także utrzymać równowagę w Europie. Z drugiej strony znajdowały się systemy monarchiczne — od najzwyczajniej despotycznych, jak w Imperium ­Ottomańskim i Moskwie, po bardziej otwartą władzę Francji i Hiszpanii, w których zgromadzenia przedstawicielskie nadal odgrywały istotną rolę przy niekwestionowanym wzroście pozycji władcy. Cesarstwo natomiast, znajdujące się w centrum pod względem zarówno geopolitycznym, jak i politycznym, wciąż nie potrafiło wypracować struktury władzy zdolnej łagodzić napięcia wewnętrzne i utrzymać wrogów zewnętrznych z dala od własnych granic.

Pierwsi wyzwanie rzucili Turcy. W lecie 1453 r. po długim oblężeniu padł Konstantynopol — stolica pozostałości prawosławnego Cesarstwa Bizantyńskiego19. Zdobyte miasto czekała grabież, mordy i gwałty oraz bezczeszczenie starożytnych kościołów. Co gorsza, z punktu widzenia chrześcijan, Mehmed II przyjął tytuł Sułtan I Rum — władcy Rzymu. Nie tylko przeniósł swoją stolicę do Konstantynopola, uznawanego przez Mahometa za centrum świata, ale zachował niezmienioną nazwę miasta z całymi jej europejskimi i imperialnymi konotacjami20. Kwestią czasu było rozpoczęcie przez Turków kolejnej ofensywy — na Morzu Śródziemnym czy przez Bałkany ku Europie Środkowej, której opanowanie dawałoby im kontrolę nad Europą i światową dominację oraz realizację misji szerzenia islamu. Z tego powodu upadek Konstantynopola wywołał panikę w świecie chrześcijańskim21. Nawet Chrystian I, król odległych Danii i Norwegii, oświadczył, że „wielki Turek to bestia wyłaniająca się z odmętów, o której mówi Apokalipsa”22.

W początkach XVI w., za panowania Sulejmana Wspaniałego, napór ottomański został wznowiony. Sułtan zamierzał stworzyć monarchię uniwersalną. Późniejsza inskrypcja nad wejściem do Wielkiego Meczetu w Konstantynopolu głosiła, że był on „Z pomocą Boga i zwycięskiej armii zdobywcą krajów na Wschodzie i Zachodzie, władcą Królestw Świata”23. Wiążąc się ściś­le z rozczarowanymi hiszpańskimi Maurami oraz ich wygnanymi pobratymcami z Afryki Północnej, Sulejman uderzył na Morzu Śródziemnym. Zwasalizował Algierię, zniszczył garnizon joannitów na Rodos i opanował większość wybrzeży Morza Czarnego, kierując się następnie w głąb Bałkanów. W 1521 r. jego armie opanowały twierdzę Belgrad, pięć lat później zaś rozbiły armię węgierską w bitwie pod Mohaczem. Pod panowaniem ottomańskim znalazły się ogromne połacie południowo-wschodniej Europy, w tym niemal cała Kotlina Panońska. Królestwo Węgierskie — którego szlachta nazywała się „tarczą i przedmurzem chrześcijaństwa” — przestało istnieć. Nazwa­wszy się „dawcą koron dla monarchów świata”, Sulejman mianował swego sojusznika Jana Zapolyę „królem” Węgier. Jak ostrzegał grecki historyk Theodor Spandounes, sułtan „gotował ogromne siły, by wydać chrześcijanom wojnę na lądzie i na morzu”. Wojnę tę prowadzić miał „myśląc wyłącznie o pożarciu [ich] niczym smok z rozdziawioną szeroko paszczą”24. Z wielkim trudem w 1529 r. Habsburgom udało się odeprzeć Turków spod samego Wiednia.

W końcu lat pięćdziesiątych XVI w. następcy Sulejmana ponownie ru­szyli naprzód. W roku 1565 przystąpili do oblężenia Malty, którą niemal udało im się zdobyć. W lecie 1570 r. wojska tureckie wylądowały na Cyprze, opanowując do następnego roku całą wyspę. W czasie tureckich postępów w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XVI w. wschodnie wybrzeża Hiszpanii najeżdżane były przez korsarzy i morysków, często zapuszczających się w głąb lądu. Turcy opanowywali także dalsze ziemie węgierskie, zagrażając Świętemu Cesarstwu Rzymskiemu. Przez całe te lata trwały zacięte walki; po długim rozejmie zostały wznowione w ostatniej dekadzie wieku. Dopiero w 1606 r. zawarto pokój w Zsitvatörök, który na jakiś czas zażegnał zagrożenie tureckie dla Europy Środkowej.

Habsburgowie byli głównym celem tureckich planów ustanowienia monarchii uniwersalnej, wkrótce jednak sami zaczęli snuć takie plany. Swe prawa do władzy nad światem chrześcijańskim tłumaczyli w części koniecznością zjednoczenia Zachodu przeciw Turkom. Wybór Karola V na cesarza w roku 1519 miał zdeterminować kształt geopolityczny Europy na trzy kolejne dekady25. Karol władał nie tylko w Hiszpanii, Neapolu, Niderlandach, Austrii i Czechach, ale także w rosnącym imperium w Nowym Świecie. Jeden z hiszpańskich biskupów okrzyknął zatem Karola „z Bożej łaski […] królem Rzymian i cesarzem świata”. Stworzenie przez Karola V monarchii uniwersalnej, w której Habsburgowie rządziliby ponownie zjednoczonym chrześcijaństwem, zdawało się coraz bardziej prawdopodobne26. Dopiero po około trzydziestu latach walk przeciwko Turcji, Francji, niemieckim książętom a nawet i Anglii Karol V musiał zrezygnować z marzeń o dominacji w Europie.

Jednakże w ciągu kilku dziesięcioleci jego syn, król Hiszpanii Filip II, okazał się równie zdolny. Pokonawszy Turków w bitwie morskiej pod Lepanto, opanował Portugalię wraz z jej posiadłościami zamorskimi, skolonizował Filipiny, znacznie zwiększył wydobycie złota w kopalniach Ameryki, a przez krótki czas był nawet królem-małżonkiem Anglii. Zachęcony sukcesami Filip II coraz otwarciej mówił o swych europejskich i światowych ambicjach. Na odwrocie medalu upamiętniającego unię z Portugalią znajdowała się sentencja Non sufficit orbis — Świat to za mało. Hiszpański łuk tryumfalny przedstawiał sceny z legend sugerujących, że król był „panem świata [i] panem wszystkiego na wschodzie i na zachodzie”27. Tak jak jego ojciec, także Filip II ostatecznie nie zrealizował swych ambicji, wyczerpany walką z powstaniami w Niderlandach oraz katastrofą Wielkiej Armady wysłanej przeciw Anglii. Nie oznaczało to bynajmniej kresu habsburskich ambicji opanowania Europy Środkowej. W czasie wojny trzydziestoletniej w latach 1618–1648 powstrzymanie zakusów Austrii i Hiszpanii wymagało połączonych wysiłków Francji, Szwecji, książąt niemieckich i w końcu także Anglii.

W sercu tych zmagań o władzę nad światem tkwiło Święte Cesarstwo Rzymskie. Niemcy były słabe. Nie były całkowitą próżnią, nie były też jednak wystarczająco silne, by móc uchronić się przed wciągnięciem w niemal każdy konflikt europejski. Istniejące głębokie podziały pomiędzy poszczególnymi elementami Rzeszy — cesarzem, książętami, miastami i duchowieństwem — oznaczały, że Niemcy musieli się bezsilnie przyglądać, jak obce armie maszerują przez ich terytorium. Było to istotne, gdyż obszar obejmujący w przybliżeniu terytorium dzisiejszych Niemiec, północnych Włoch i Beneluksu stanowił strategiczne centrum Europy. W tym czy innym miejscu przecinały się tu interesy wszystkich głównych rozgrywających.

Dla Turcji Święte Cesarstwo Rzymskie stanowiło główny cel ekspansji w Europie Środkowej. To właśnie tam można było zadać decydujący cios głównemu wrogowi — Habsburgom — i wspierającym ich niemieckim książętom. Także dzięki opanowaniu Niemiec Sulejman mógłby potwierdzić roszczenia tureckie do spuścizny Cesarstwa Rzymskiego28. Święte Cesarstwo Rzymskie było także celem „dyplomatycznych żabich skoków” Sulejmana, który wykorzystywał wrogość książąt niemieckich wobec Karola V29. Sułtan wysłał nawet swojego agenta do holenderskich buntowników we Flandrii. „Ponieważ podnieśliście miecz przeciwko papistom — pisał — i ponieważ regularnie ich zabijacie, ku waszemu krajowi kierowane są wciąż nasze cesarskie współczucie i uwaga”30.

Cesarstwo znajdowało się także w samym sercu strategii Habsburgów. Karol V wykorzystał swoją pozycję w Niemczech do zablokowania swoich francuskich rywali i stworzenia odskoczni do odzyskania Burgundii31. Jego autorytarna postawa jednakże coraz mocniej odstręczała niemieckich książąt. Z przerażeniem przysłuchiwali się jego oświadczeniu z kwietnia 1521 r., w którym oznajmił: „Moim życzeniem i wolą nie jest, by było wielu panów, ale jeden tylko, zgodnie z tradycją Cesarstwa Rzymskiego”32. Gdy Karol V przeforsował wybór na następcę swego brata Ferdynanda, przeciwnicy zorganizowali się przeciwko niemu w roku 1531 w ligę szmalkaldzką pod przewodnictwem Hesji i Saksonii. Odtąd cesarz zaczął poświęcać coraz więcej uwagi sprawom niemieckim, odwracając się od Morza Śródziemnego33. W pierwszej połowie lat czterdziestych XVI w. cesarz niemal powalił na kolana Francję, zmuszając ją w 1544 r. do wyrzeczenia się Mediolanu i Niderlandów w pokoju w Crépy i wypychając ją z Niemiec34. W roku 1546 sporządził plan stworzenia z Niemiec, Mediolanu, Sabaudii, Niderlandów, a może także i Neapolu federacji pod swym przywództwem, wymierzonej przeciwko Francji i Turcji35. Rok później, w kwietniu 1547 r., Karol V odniósł miażdżące zwycięstwo nad niemieckimi przeciwnikami pod Mühlberg. Wszystko to jednak wywołało w Cesarstwie i całej Europie tak zaciekły opór, że cesarz został zmuszony do ustąpienia i podziału swego dziedzictwa między linię hiszpańską a austriacką36. Choć zatem Karol V w swych zmaganiach o Niemcy zwyciężył pod względem militarnym, pod względem politycznym przegrał.

Jego następcy na tronie Hiszpanii — Filip II i Filip III — utrzymali zaangażowanie w Cesarstwie, ponieważ stanowiło ono środowisko polityczne walk przeciwko Holendrom, i ponieważ to przez ich pogranicze przebiegała słynna droga hiszpańska, którą uzupełniane były armie hiszpańskie we Flandrii. Arteria ta biegła z Hiszpanii przez północne Włochy i przełęcze alpejskie, następnie zaś wzdłuż zachodnich granic Cesarstwa ku Niderlandom. Większość drogi wiodła przez terytoria habsburskie lub kontrolowane przez Habsburgów nad Morzem Śródziemnym, przez Lombardię i Burgundię, lecz najbardziej narażony na atak był jej ostatni odcinek w zachodnich Niemczech. Co więcej, utrzymanie Flandrii było niemożliwe, jeśli Hiszpania utraciłaby kontrolę nad przeprawami przez Ren i Mozę. Bez nich, jak lękał się w początkach XVII w. hiszpański pierwszy minister Gaspar de Guzmán hrabia Olivares, hiszpańskie posiadłości we Flandrii zostałyby „zamknięte w klatce”. Niemcy stanowiły zatem zwornik mało stabilnej hiszpańskiej konstrukcji geopolitycznej. Upadek jednego z jej elementów wywołałby niepowstrzymany efekt domina. Priorytety te odzwierciedlała struktura hiszpańskich wydatków na wojsko — ponad połowę kierowano do Niderlandów i Niemiec37.

Francji natomiast silna pozycja w Cesarstwie była niezbędna do rozerwania habsburskiego okrążenia — w Niderlandach na północy, w Burgundii na wschodzie, w Mediolanie na południowym wschodzie i przez Hiszpanię na zachodzie. Francja miała do wyboru dwa wzajemnie się wspierające sposoby działania. Pierwszym były bezpośrednie interwencje militarne w Cesarstwie. W sierpniu 1494 r. na przykład Karol VIII z zamiarem realizacji swoich roszczeń poprowadził armię przez Alpy do Neapolu, skąd zamierzał rozpocząć europejską krucjatę przeciwko Turcji. Jego rzeczywistym celem było jednak objęcie przywództwa w chrześcijańskim świecie, skłonienie papieża, by ten odmówił jego habsburskiemu rywalowi Maksymilianowi koronacji cesarskiej w Rzymie, i — wreszcie — rozerwanie pierścienia okrążenia dławiącego Francję. Ponad pięćdziesiąt lat później Henryk II interweniował zbrojnie w Niemczech, przeprowadzając słynny marsz do Renu i zdobywając po drodze dla Francji Metz, Toul i Verdun. W czasie wojny trzydziestoletniej pierwszy minister Francji, kardynał Richelieu, interweniował w Niemczech w celu poskromienia Habsburgów i zdobycia „wrót” (portes) do Cesarstwa38. W ostatniej fazie tego konfliktu Francuzi zdobyli wreszcie południowoniemieckie miasto Breisach, przecinając drogę hiszpańską i zarazem, jak stwierdził kardynał Mazarin, następca Richelieu, „tę niebezpieczną łączność domu austriackiego, której lękali się nasi ojcowie”39.

Drugim sposobem działania Francji było wchodzenie w sojusze z książętami Rzeszy przeciwko cesarzowi. Franciszek I, na przykład, był pierwszym i najbardziej entuzjastycznym zwolennikiem ligi szmalkaldzkiej. Podobnie Henryk II, który uważał, że bezpieczeństwo Francji zależne jest od obrony niemieckich swobód — czyli niepodległości książąt Rzeszy wobec cesarza. W styczniu 1552 r. zawarto w Chambord traktat, w którym król Francji obiecywał uchronić książęta „przed utratą pradawnych wolności, swobód i bestialskiego, nieznośnego i wiecznego zniewolenia”. Sztandar sojuszu nazywał go vindex germanicae et principus captivorum — „mścicielem Niemiec i zniewolonych książąt”40. W roku 1609 Henryk IV, lękając się aneksji przez Habsburgów położonej w północno-zachodnich Niemczech Kliwii i powstania kolejnego ogniwa łańcucha hiszpańskich posiadłości otaczających Francję, ogłosił, że udzieli wsparcia „swym starodawnym sojusznikom [w Niemczech], by uniemożliwić cesarzowi umocnienie swej pozycji kosztem innych”41. Osłabianie władzy cesarza nad książętami Rzeszy było także podstawowym założeniem strategii kardynała Richelieu42. Hiszpania — pisał Richelieu w 1629 r., — pragnęła „uczynić się panią Niemiec i zmienić je w monarchię absolutną, obalając prawa Niemieckiej Republiki [république germanique], na których oparta jest władza cesarska”. Tak jak dwaj Henrykowie, kardynał uważał, że w interesie Francji leży ochrona niemieckich swobód, praw książąt i ciał przedstawicielskich, przed absolutystycznymi zakusami niemieckiego cesarza43. „Osłabianie nadmiernej władzy domu austriackiego i utwierdzenie wolności książąt Rzeszy było głównym celem wojny” — pisał w maju 1645 r., już po śmierci Richelieu, francuski sekretarz stanu Henri-Auguste de Loménie, hrabia Brienne44. Niemieckie swobody i bezpieczeństwo Francji były zatem nierozerwalnie ze sobą związane.

Niemcy stanowiły także klucz do bezpieczeństwa Holandii, gdy ta zrzuciła hiszpańskie rządy w drugiej połowie XVII w. Priorytetem Zjednoczonych Prowincji Niderlandów była obrona ogrodu Holandii, czyli ogrodzonego obszaru na wybrzeżu Morza Północnego. Choć jednak geografia zabezpieczała kraj przed atakiem z północy, zachodu i południa, wschodnia granica nowego państwa ze Świętym Cesarstwem Rzymskim pozostawała niebezpiecznie odsłonięta. Dlatego strategią Holandii było przesuwanie się coraz dalej w głąb Niemiec, tak by — zgodnie z nakazem Stanów Generalnych z 1587 r. — „odsunąć wojnę poza granice naszego kraju”. Już od zarania swych dziejów zatem bezpieczeństwo republiki opierało się na prowadzeniu wysuniętych działań obronnych na terenie Świętego Cesarstwa Rzymskiego45. Co więcej, przywódca powstańców — Wilhelm Orański — sam był jednym z książąt Rzeszy i — jak mówi hymn Holandii — „z krwi niemieckiej”. W Niemczech przebywało dwukrotnie więcej holenderskich uchodźców niż w Anglii. To do Niemiec Wilhelm uszedł w roku 1567, to w Niemczech rekrutował większość swych żołnierzy i to z Niemiec wyprowadził swoje pierwsze uderzenia. Jego najbliższy sprzymierzeniec, książę Palatynatu Jan Kazimierz, posiadał dobra w strategicznie istotnych zachodnich Niemczech. W początkach XVII w. Holendrzy po raz kolejny zaniepokoili się wydarzeniami w Niemczech, tym razem zakusami Habsburgów na sąsiednią Kliwię. Los Holandii był zatem bezpośrednio związany z losem Świętego Cesarstwa Rzymskiego.

Cesarstwo leżało także w kręgu żywotnych zainteresowań strategicznych Anglii. Gdy w latach czterdziestych XVI w. Henryk VIII dołączył do licznego grona pragnących powstrzymać Karola V, rozesłał poselstwa w poszukiwaniu „jakiejś ligi lub porozumienia z książętami i możnymi Rzeszy”46. Jego krótkie i katastrofalne czwarte małżeństwo z Anną Kliwijską motywowane było głównie zainteresowaniem ligą szmalkaldzką. Później Cesarstwo zyskało nowe znaczenie jako zewnętrzna linia obrony Niderlandów, którą doradca Elżbiety I William Cecil nazwał „prawdziwą przeciwskarpą Anglii”, czyli pozycją położoną tuż przed wewnętrzną linią obrony47. W roku 1572 Elżbieta I opłaciła Jana Kazimierza z Palatynatu, by ten zaatakował oddziały hiszpańskie w Brabancji48. To właśnie w takich okolicznościach w połowie lat osiemdziesiątych XVI w. królowa angielska w końcu interweniowała w Niderlandach, by uchronić ten teren przed wpadnięciem w ręce hiszpańskie. W początkach XVII w. Anglia po raz kolejny ruszyła do działania, obawiając się penetracji habsburskiej w północno-zachodnich Niemczech. Do Kliwii skierowano znaczne siły angielskie. Reasumując można stwierdzić, że strategia Anglii w coraz większym stopniu opierała się na założeniu, że bezpieczeństwo królestwa zależne jest od utrzymania Niderlandów i Świętego Cesarstwa Rzymskiego w przyjaznych rękach49.

Także Szwecja stawała się coraz bardziej zainteresowana wydarzeniami w Niemczech. Król Gustaw Adolf i szwedzki parlament — Riksdag — z coraz większym niepokojem przyglądały się sukcesom Habsburgów w pierwszej fazie wojny trzydziestoletniej. „Bierność — jak ostrzegał król swych deputowanych w roku 1627 — Cesarstwo wkrótce zbliży się do naszych granic”. Riksdag zgodził się z władcą, że lepiej było uprzedzić bieg wydarzeń w celu „przeniesienia teatru wojny i jej trudów w miejsce podległe nieprzyjacielowi”. Powiedziano ponadto, że prawdziwe bezpieczeństwo zapewnić można tylko dzięki opanowaniu niemieckich portów nadbałtyckich, z których możliwe było zaatakowanie Szwecji. Jak zauważył później kanclerz Axel Oxenstierna, „gdyby cesarz zdołał zająć Stralsund, wówczas wpadłoby mu w ręce całe wybrzeże, a my tu w Szwecji nie cieszylibyśmy się bezpieczeństwem ani przez chwilę”50. Tak więc w roku 1630 Gustaw Adolf wysadził swoje wojska na wyspie Uznam koło wybrzeży pomorskich, tworząc przyczółek. Ich zadaniem — jak napisano w manifeście autorstwa jednego z doradców królewskich, Johana Adlera Salviusa, było zapobiec utworzeniu uniwersalnej monarchii katolickiej przez obronę wolności w Niemczech51. Niedługo potem, we wrześniu 1631 r., szwedzki król rozbił pod Breitenfeld armię cesarską. Szwedzi zapuścili się głęboko na terytorium Niemiec, zagrażając nawet Monachium, stolicy najwierniejszego sojusznika cesarza. Wielu spekulowało, że władca Szwecji może sam spróbować sięgnąć po cesarską koronę52. Elektor Saksonii Jan Jerzy oskarżył nawet kanclerza Oxenstiernę, że zamierza zostać „absolutnym panem i dictator perpetuum w Niemczech”53.

Znaczenie strategiczne Świętego Cesarstwa Rzymskiego wynikało także z innych przyczyn. Uważano, że tkwią w nim niewykorzystane zasoby zdolne przeważyć szalę w konflikcie między Habsburgami a Walezjuszami oraz między chrześcijanami a Turkami. W początkach XVII w. Cesarstwo zamieszkiwało 15 milionów ludzi, podczas gdy liczba ludności w Hiszpanii wynosiła 8 milionów. Ludniejsza była jedynie Francja, licząca między 15 a 20 milionami ludzi. Niemcy stanowiły ogromny rezerwuar sił ludzkich pod względem ilościowym, także pod względem jakości niemieccy najemnicy byli cenieni, zwłaszcza ciężka kawaleria. Niemcy stanowili rdzeń każdej armii, jaką Wilhelm Orański wystawił przeciw Hiszpanii. Na przełomie XVI i XVII w. wielu Hiszpanów uważało, że Holendrzy byli bardziej zależni od niemieckich sojuszników niż od Anglii54. Także Hiszpania polegała w wielkim stopniu na zasobach wojskowych Świętego Cesarstwa Rzymskiego, które od końca XVI do połowy XVII w. dostarczyły około trzech czwartych żołnierzy „hiszpańskiej” piechoty walczącej we Flandrii. Cesarstwo, a przynajmniej jego zachodnia połowa, było także bardzo bogate, z ośrodkami handlu w Kolonii, Frankfurcie i innych miastach. Demograficzny, wojskowy i gospodarczy potencjał był tak wielki, że — jak ostrzegał w końcu wojny trzydziestoletniej jeden ze szwedzkich negocjatorów — „jeśli jeden władca zyska absolutną władzę w tym państwie, to wszystkie sąsiednie będą musiały lękać się ­podporządkowania”55.

Cesarstwo miało także ogromne znaczenie ideologiczne dla Europy, a nawet poza światem chrześcijańskim. Cesarz przynajmniej w teorii stał wyżej od wszystkich pozostałych władców europejskich. Z tego powodu o tytuł cesarski otwarcie rywalizowali tacy z ambitnych europejskich władców, jak Karol V, król Francji Franciszek I czy król Anglii Henryk VIII. Nawet władcy ottomańscy, jak na przykład Mehmed Zdobywca i Sulejman Wspaniały, sięgali po rzymskie dziedzictwo, co stanowi kolejny dowód na ich eurocentryczną motywację. Co jednak najważniejsze, to cesarzowi w porozumieniu z parlamentem — Reichstagiem —przysługiwało prawo mobilizowania zasobów Cesarstwa. Powtórzmy zatem, że władcy europejscy byli zdeterminowani, by zdobyć tytuł cesarski dla siebie lub też uniemożliwić zdobycie go przeciwnikowi.

Sulejman Wspaniały, mimo wyznawania islamu, podjął wysiłek przejęcia cesarskiej spuścizny. Podkreślał wyznawany monoteizm, w oficjalnej ikonografii zaś przedstawiany był z zachodnimi symbolami korony i berła, zapożyczonymi z koronacji Karola jako „króla Rzymian”56. W latach dwudziestych i trzydziestych XVI w. sprowadzony z Wenecji doradca pomagał sułtanowi zorganizować pokazy w stylu zachodnim na terenie Węgier i okupowanych ziemiach austriackich w celu wywarcia wrażenia na miejscowej ludności. W pewnej mierze wysiłek ten przyniósł efekty — przydomek „Wspaniały” nadali mu nie muzułmanie, ale Europejczycy. Sulejman Wspaniały nie był też bynajmniej kandydatem nie do pomyślenia — wielu niemieckich książąt uważało, że „niemieckie wolności” będą lepiej strzeżone przez Turków niż przez Habsburgów57.

Dla tych ostatnich natomiast korona cesarska stanowiła istotne narzędzie służące do utrzymywania ich rozległych posiadłości razem. Cesarz Maksymilian wykorzystywał swą władzę do mobilizowania Niemiec przeciw Francji podczas wojen włoskich na przełomie XV i XVI w. Jego następca Karol V także nie wątpił w wartość korony Karola Wielkiego. „Jest to tak wielki i wspaniały zaszczyt — stwierdził przed elekcją — że przyćmiewa wszystkie inne tytuły tego świata”58. Gdyby natomiast tytuł cesarski przypadł Francuzowi, oznaczałoby to klęskę — terytoria burgundzkie znalazłyby się pomiędzy Cesarstwem a samą Francją. Tytuł cesarski dawałby także rywalom decydującą przewagę w zasobach finansowych i ludzkich. Wielki kanclerz Habsburgów Mercurino Gattinara powiedział: „Gdybyśmy zaniedbali sprawę, Cesarstwo zostałoby przekazane Francuzom, którzy w żadnym razie nie odrzuciliby takiej okazji, ale dążyliby do niej z całą mocą. Gdyby je zaś uzyskali, wówczas [Karol V] nie zdołałby zachować ani krajów austriacko-burgundzkiego dziedzictwa, ani też swych tronów iberyjskich”59. Dlatego też Karol poświęcił wiele środków — głównie na łapówki wręczane niemieckim książętom — by elekcja roku 1519 przebiegła po jego myśli60.

Odtąd roszczenia Karola V do przewodzenia całemu chrześcijańskiemu światu wywodziły się z tytułu cesarskiego, podobnie jak pragnienie władania zjednoczoną i żyjącą w pokoju Europą. „Pan i Stwórca — oświadczył w 1519 r. Gattinara — w swojej łasce wyniósł Cię w godności ponad wszystkich chrześcijańskich królów i książąt, czyniąc Cię najwyższym cesarzem i królem, jaki władał od czasu podziału Cesarstwa, co zostało uczynione w osobie Karola Wielkiego, Twego poprzednika. Dał Ci też władzę, by sprowadzić cały świat pod opiekę jednego pasterza”. Karol V i jego ministrowie mieli często usprawiedliwiać swe poczynania „w równej mierze potrzebami Cesarstwa, co potrzebami naszych królestw w Hiszpanii”61. Jednakże ­Karol V okazał się niezdolny do przekonania słowem czy siłą wystarczająco wielu niemieckich książąt, by zapewnić swemu synowi Filipowi wybór na króla Rzymian i w ten sposób zapewnić mu sukcesję cesarską. Gdy zatem Filip odziedziczył tron Hiszpanii, tytuł cesarski przypadł austriackiej gałęzi rodu. Habsburgowie hiszpańscy mieli jednak ściśle współpracować z cesarzem. Tak czy inaczej zatem korona cesarska miała stanowić ważny element potęgi Habsburgów w Europie.

Z tego też powodu tytułem cesarskim interesowała się Francja. W końcu XV w. król Karol VIII lękał się, że cesarz Maksymilian zdoła uruchomić zasoby Niemiec. Starał się zatem sam sięgnąć po cesarską koronę. By usprawiedliwić swoje aspiracje, król Francji bił monety z niepozostawiającą wątp­liwości inskrypcją Carolus Imperator — cesarz Karol62. Po upływie dwóch dziesięcioleci król Franciszek I bez powodzenia ubiegał się o cesarską koronę, rywalizując w roku 1519 z Karolem V. Jako dziedzic Karola Wielkiego władca francuski twierdził, że stara się tytuł jedynie odzyskać. Odebranie cesarskiej korony Habsburgom pozwoliłoby także uniknąć zacieśniającego się okrążenia Francji. Jak tłumaczył Franciszek I, „Celem pchającym mnie do sięgnięcia po koronę jest uniemożliwienie zdobycia jej temu [habsburskiemu] królowi. Gdyby mu się to powiodło, panowałby nad tak wieloma królestwami i ziemiami […], że […] bez wątpienia wyrzuciłby mnie z Włoch”. Ponadto francuski władca zdawał sobie sprawę, że tytuł cesarski dałby mu prawo do przewodzenia światu chrześcijańskiemu. Dlatego podkreślał swe „zamiary […] skuteczniejszego prowadzenia wojny z Turkami”63. Około stu lat później mentor Richelieu, ojciec Joseph, pisał, że głównym celem wojennym było uniemożliwienie „uczynienia tytułu cesarskiego dziedzicznym w austriackim domu panującym” i realizacji „ambicji panowania nad całym chrześcijaństwem”64.

Anglia była również żywotnie zainteresowana cesarskim tytułem. W roku 1519 Henryk VIII także stanął do rywalizacji z Franciszkiem I i Karolem V. Jego kandydatura oznaczała próbę odzyskania angielskich posiadłości na terenie Francji i poprawę ogólnego położenia w Europie. Król był do głębi świadom tradycyjnej argumentacji francuskiej, że król Anglii podlega papieżowi, podczas gdy władcy Francji nie byli zależni od nikogo. Jeśli zatem Henryk VIII zamierzał zgłosić roszczenia do tronu francuskiego, musiał wpierw uzyskać tytuł cesarski i silną pozycję dyplomatyczną w Niemczech, by móc zagrozić Francji od wschodu. Innymi słowy, droga powrotna do Francji wiod­ła przez Niemcy. Tytuł cesarski zwiększałby także szanse (ówczesnego) faworyta króla, kardynała Wolsleya, na papieski paliusz. Właśnie dla­tego król początkowo ostro potępiał tezy Lutra65. Kandydatura angielskiego władcy znalazła w Niemczech nieco zwolenników, w tym nawet samego cesarza Maksymiliana, który, wciąż niepewny sukcesu kandydatury habsburskiej, za wszelką cenę pragnął uniemożliwić wybór króla Francji. Choć kandydatura Henryka VIII przepadła, fascynujące są spekulacje na temat biegu wydarzeń, gdyby Henryk VIII, król Anglii, stał się Henrykiem VIII cesarzem i gdyby jego następcom udało się utrzymać koronę. Bieg historii byłby wówczas zupełnie inny. Angielska forma rządów mogłaby rozprzestrzenić się na kontynencie — pozostające pod panowaniem angielskim Calais posiadało przecież reprezentację w parlamencie, a nawet belgijskie Tournai, które na krótko znalazło się pod władzą Henryka VIII, posyłało w tym czasie swego przedstawiciela do Westminsteru66. Imperium brytyjskie wyglądałoby zupełnie inaczej, bardziej brytyjska stałaby się także Europa.

*

Na wymienione wyżej czynniki geopolityczne wpływały — choć nie w sposób decydujący — targające Europą od połowy XV do połowy XVII w. spory religijne i polityczne. W roku 1517 niemiecki zakonnik Marcin Luter przybił do wrót kościoła w Wittenberdze swoje 95 tez, w których potępiał Kościół katolicki za błędy i korupcję67. Reformacja nie była jednakże wyłącznie przewrotem teologicznym, ale także protestem przeciwko zamętowi wewnętrznemu i ignorowaniu zagrożeń zewnętrznych dla Cesarstwa. Luter, Ulrich von Hutten, Andreas Osiander i inni reformatorzy niepokoili się poważnie podbojami tureckimi i wystosowali wiele płomiennych ­apeli, wzywając do chwycenia za broń przeciwko niewiernym68. Dążyli do odrodzenia się narodu niemieckiego poprzez jego transformację duchową. Wzywali do pokuty i modlitwy, która miała oczyścić Cesarstwo z wad osłabiających zdolność do odpierania naporu ze wschodu i zachodu. Apele Lutra znajdowały posłuch nie tylko wśród ludzi wykształconych, ale także wśród mieszkańców terenów wiejskich, zwłaszcza na południu i na zachodzie. Chłopi widzieli w reformacji okazję na wyzwolenie spod władzy panów oraz okazję do zreformowania Cesarstwa i przywrócenia honoru niemieckiemu państwu. Wojna chłopska, która wybuchła kilka lat później, nie miała zatem charakteru żakerii, lecz była przejawem dążenia ludności do odgrywania większej roli w nowej Rzeszy69. Wielu niemieckich władców natomiast widziało w protestantyzmie szansę na zabezpieczenie się przed zakusami cesarskimi oraz zwiększenie swej władzy nad poddanymi. Dzięki reformacji mogli uniezależnić się od cesarza i podreperować swe finanse przez konfiskatę mienia kościelnego.

Czynniki polityczne odegrały decydujące znaczenie także w reformacji angielskiej w latach trzydziestych XVI w. Brak męskiego potomka nie zagrażał poważnie stabilności Anglii, gdyż kobiety mogły dziedziczyć tron. Dziedzic jednakże umacniał dążenia do władzy we Francji i w Cesarstwie, gdzie panowało prawo salickie, niepozwalające na dziedziczenie tronu przez córki. Gdy zatem papież odmówił zgody na rozwód króla z Katarzyną Aragońską, Henryk VIII zerwał z Rzymem. Odtąd dzięki konfiskacie posiadłości kościelnych Henryk VIII mógł wzmocnić swoją władzę w Anglii i jednocześnie finansować działania wojenne. Bliskie związki angielskiej reformacji z dążeniem do zapewnienia bezpieczeństwa krajowi przed zagrożeniem zewnętrznym symbolizują umocnienia na południowym wybrzeżu Wielkiej Brytanii, wzniesione na rozkaz Henryka. Miały one zabezpieczyć Wyspę przed interwencją katolickiej Francji i krajów habsburskich, pieniędzy zaś, a często i budulca, dostarczyły sekularyzowane klasztory.

Reformacja sprzyjała rozwojowi „kultury przekonywania”, a zatem także i grup nacisku zainteresowanych religią, dyplomacją i dobru wspólnemu70. Ludność środkowej, północnej i północno-zachodniej Europy słuchała kazań, śpiewów oraz była zasypywana drukowanymi pamfletami i tanimi drzeworytami o tematyce religijnej. W ciągu kolejnych dziesięcioleci różne odmiany protestantyzmu zostały przyjęte przez licznych władców niemieckich, głównie jednak na północy i na wschodzie, a także w Niderlandach, Anglii, Szkocji, całej Skandynawii, jak również przez liczne społeczności w Polsce, na Węgrzech i w Czechach. Pojawiły się nowe konflikty nie tylko wewnątrz państw — co dawało okazję ich wykorzystania przez sąsiadów — ale także pomiędzy państwami. Dotychczasowa solidarność chrześcijan przeciwko Turkom oraz republik przeciwko władcom została uzupełniona przez wspólnotę protestantów przeciwko katolikom i vice versa.

Podziały te najsilniej uwidoczniły się w Niemczech, podzielonych na zwalczające się obozy religijne71. Odtąd miały ścierać się ze sobą katolicyzm, luteranizm i kalwinizm. W latach dziewięćdziesiątych XVI w. radykalni kalwiniści zebrali się przeciwko elektorowi Palatynatu, zamierzając bronić niemieckiej wolności przed zakusami cesarza oraz zyskać równą reprezentację w instytucjach Cesarstwa72. Wyglądali pomocy ze strony swoich pobratymców za granicą — „międzynarodówki kalwinistycznej” w Anglii i Niderlandach. Ci ostatni ze wszystkich sił starali się bronić swej sprawy w istotnej strategicznie części Niemiec73. Holendrzy, Anglicy i protestanccy książęta Niemiec uważali się zatem za członków międzypaństwowej wspólnoty wyznania. Główny doradca i w praktyce pierwszy minister królowej Elżbiety — William Cecil — nawoływał do „sprzymierzenia się ze wszystkimi książętami protestantami w celach obronnych”, szczególnie zaś z „książętami protestantami Cesarstwa”. Innymi słowy, dopóki na tronie cesarskim nie zasiadał wróg, tak długo holenderscy powstańcy, a zatem i Anglia, mieli pozostawać bezpieczni74. W początkach kolejnego stulecia kalwiniści przeszli do ofensywy. Wielokrotnie zakłócali obrady sejmu Rzeszy, aż wreszcie utwo­rzyli Unię Ewangelicką pod przywództwem elektora Palatynatu. W roku 1609 książę Bawarii stworzył Ligę Katolicką, której działalność wspierał finanso­wo król Hiszpanii Filip III. W tym samym roku kalwiniści ostatecznie opuścili obrady sejmu, co wywołało kryzys konstytucyjny75.

Najważniejszym elementem konfliktu była przyszłość korony cesarskiej. Rywalizacja o cesarski tron zyskała wówczas także wymiar religijny. Najbardziej prawdopodobny kandydat — Ferdynand Habsburg — był nie do przyjęcia dla wszystkich protestantów. Jego absolutystyczne ciągoty i jezuic­kie wychowanie stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla luterańskich i kalwińskich książąt. Kilku bardziej radykalnych z nich zamierzało uprzedzić to zagrożenie, doprowadzając do wyboru protestanta na tron cesarski76. Możliwość taka była jednak nie do przyjęcia nie tylko dla Habsburgów austriackich i niemieckich władców katolickich, ale także dla Hiszpanii77. „Gdyby siły protestanckiego cesarza złączyły się kiedykolwiek z siłami [holenderskich] heretyków — ostrzegał we wrześniu 1613 r. wysoki doradca hiszpański Don Baltasar de Zúñiga — wówczas stracone będą wierne prowincje flandryjskie, po nich zaś księstwo Mediolanu i pozostała część Włoch”. „Jest pewne — pisał w 1618 r. Inigo Velez de Guevara hrabia Onate, hiszpański poseł przy Habsburgach austriackich — że jeśli utraci się Niemcy, utraci się także Flandrię i Włochy, na których opiera się monarchia”78.

Przesilenie nastąpiło w maju 1618 r., gdy czeska szlachta wybrała na swego władcę protestanta, Fryderyka V, elektora Palatynatu, spodziewając się, że i on będzie się ubiegał o tron cesarski79. W marcu 1619 r. został jednak wybrany na cesarza Ferdynand Habsburg, który niezwłocznie przywrócił swą władzę, pokonując w 1620 r. czeską szlachtę w bitwie na Białej Górze. Wojska hiszpańskie okupowały tymczasem Palatynat. Fryderyk V został zmuszony zrzec się godności elektorskiej na rzecz najbliższego sprzymierzeńca cesarza i przywódcy Ligi Katolickiej, Maksymiliana Bawarskiego, wzmacniając w ten sposób więzy Habsburgów z cesarskim tronem80. Stosunek sił w Cesarstwie przechylił się w decydujący sposób na korzyść strony katolickiej, co z kolei groziło naruszeniem całej równowagi europejskiej81. W lutym 1621 r. holenderskie Stany Generalne napisały, że upadek Palatynatu doprowadzi do „zdławienia prawdziwej wiary, zdeptania niemieckich wolności oraz, co najważniejsze, przejęcia korony cesarskiej przez dom hiszpański”.

Z drugiej jednak strony, choć różnice religijne podkreślały często różnice polityczne, nie zawsze je przenikały. Dla katolickich Francuzów nienawiść do katolickich Habsburgów dominowała nad wszystkimi innymi względami. Franciszek I nie wzdragał się sprzymierzyć przeciwko Karolowi V z Turkami. „Nie mogę zaprzeczyć — nadmienił — że żywo pragnę, by Turcy byli potężni i gotowi do wojny. Nie dla nich samych, gdyż Turcy są niewiernymi, my zaś chrześcijanami, ale by podkopywali siły cesarza, zmuszali go do ponoszenia wielkich wydatków i uchronienia wszystkich innych rządów przed tak silnym wrogiem”82. Następcy Franciszka nie wykazywali żadnych skrupułów przed wykorzystywaniem protestanckich władców niemieckich do podkopywania pozycji habsburskiego cesarza. Podobnie kardynał Richelieu interweniował w czasie wojny trzydziestoletniej, wspierając protestanckich książąt oraz Szwecję przeciwko swym habsburskim współwyznawcom. Sułtan Sulejman tymczasem wzywał swoich muzułmańskich zwolenników w Hiszpanii, by koordynowali działania z „sektą luterańską” w Niderlandach i w Cesarstwie.

Walka o dominację w Europie, zwłaszcza zaś w Świętym Cesarstwie Rzymskim, wywierała wielki wpływ na życie wewnętrzne. Sprzyjała formowaniu się opinii publicznej w poszczególnych krajach, ale także w całej Europie. W toczonych debatach jednym z głównych tematów były spory na temat strategii; ilustracją niech będą dwa przykłady. Anglicy, rozwścieczeni utratą w połowie XV w. posiadłości we Francji, pragnęli dowiedzieć się, co poszło źle i kto jest za to odpowiedzialny83. Spór, prowadzony przez liczne i szeroko kolportowane pamflety, rozprzestrzenił się daleko poza parlament84. William de la Pole, diuk Suffolk, który pełnił funkcję lorda wysokiego stewarda i był głównym doradcą Henryka VI, był oskarżany o zdradę, co ostatecznie doprowadziło do jego egzekucji. Zbuntowani chłopi z Kentu ruszyli na Londyn, skarżąc się nie tylko na lokalne trudności, ale także na króla, że „miał złych doradców, gdyż stracił ziemie, stracił handel, stracił dobra, stracił morze, stracił Francję”85. Zwolennicy rodu Yorków głosili, że królewska niekompetencja doprowadziła do upadku Francji, kwestionowali gotowość obronną pozostałych posiadłości francuskich, takich jak Calais, i oskarżali swych lancasterskich rywali o plany oddania ich Francuzom86. Przez większość drugiej połowy XV i w początkach XVI w. spory angielskie koncentrowały się na odzyskaniu utraconych posiadłości na drugim brzegu kanału La Manche. Z czasem uwaga angielskiej opinii publicznej skierowała się jednak na Niderlandy i Święte Cesarstwo Rzymskie. Holenderscy powstańcy i protestanccy książęta niemieccy byli sławieni jako obrońcy wiary przed dominacją katolickich Habsburgów. W początkach XVII w. wielu Anglików potępiało pokój z Hiszpanią, uważając go za kapitulację wobec tyranii oraz porzucenie Holendrów i w ogóle protestantów na kontynencie87. Wkrótce potem dominującą rolę w angielskich sporach politycznych odgrywać zaczęło oburzenie na traktowanie niemieckich protestantów, na dynastyczne mariaże z Hiszpanią oraz niepowodzenia panującej dynastii Stuartów88.

W Niemczech wielkie ożywienie dyskusji politycznych przyniosło wynalezienie w latach pięćdziesiątych XV w. przez Jana Gutenberga prasy drukarskiej. Humanistyczne prądy renesansu rodziły protonacjonalistyczną sferę publiczną, której największym zmartwieniem było osłabienie aparatu państwowego Cesarstwa, a zatem także reputacji Niemiec w Europie. Niemcy uważali się za dziedziców uniwersalnego Cesarstwa Rzymskiego, w którym stanowili dominującą, choć nie jedyną nację. Byli doskonale świadomi, że ich państwo zamieszkuje liczna ludność słowiańska i romańska (Welsch). Ten cesarski patriotyzm i nacjonalizm określał się przez sprzeciw wobec presji burgundzkiej i francuskiej na zachodzie oraz ataków tureckich i węgierskich na południowym wschodzie89. Wyrażał się także rosnącym udziałem w instytucjach Cesarstwa oraz apelami humanistów, takich jak ­Johannes Avertinus, wzywających do obrony niemieckich wolności przed despotyzmem Francji i innych napastników90. Rosły wola zwalczenia korupcji w niemieckim Kościele oraz potępienie dla chronicznego bezprawia, postrze­ganego nie tylko jako plaga społeczna, ale jako stałe zaproszenie do interwencji krajów ościennych. Mówiąc w skrócie, stare Święte Cesarstwo Rzymskie wciąż jeszcze zachowywało dużą żywotność91.

Polityka zagraniczna determinowała także sytuację na dworach całej Europy, niekiedy zaś wynosiła lub obalała dynastie. Sytuacja była zróżnicowana w zależności od krajów, jednakże w początku XVII w. powszechnie zajmowano się sytuacją w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Na całym kontynencie mniej lub bardziej rzeczywiste niepowodzenia odniesione w Niemczech prowadziły do zmian wewnętrznych. W 1618 r. nastąpił upadek pierwszego ministra Hiszpanii, Francisca Gomeza de Sandoval, diuka Lermy, ponieważ okazał się niezdolny, by bronić interesów hiszpańskich w Europie, zwłaszcza zaś na terenie Cesarstwa92. Pozycja jego następcy, Zúñigi, była niezagrożona dzięki odnoszonym przezeń sukcesom; minister zmarł w 1622 r. otoczony powszechną estymą. Jego miejsce zajął Olivares, którego z kolei krytykowano za rosnące koszty działań strategicznych Hiszpanii, zwłaszcza na terenie Cesarstwa. Podobnie działo się w Paryżu: pierwszy minister Francji Charles d’Albert, diuk Luynes, w wyniku niepowodzeń w Niemczech utracił wpływy na dworze93, podobnie jak jego następca, Charles, diuk Vieuville. Pozycja kardynała Richelieu tymczasem opierała się na jego udanych działaniach w Niemczech.

Jednakże to w Anglii sprawy zagraniczne doprowadziły do najbardziej spektakularnego zamętu wewnętrznego. Na początku wojny trzydziestoletniej, gdy siły austriacko-hiszpańskie święciły tryumfy w Niemczech, przez parlament i społeczeństwo angielskie przeszła fala oburzenia na monarchię94. Dla czeskich krytyków panowania Stuartów nieważny był konflikt w odleg­łym kraju pomiędzy ludźmi, o których nic nie wiedzieli. W 1620 r. sir John Davies powiedział w Izbie Gmin: „Pożar ogarnął Palatynat, religię i wszystkie inne kraje […] to zagraża Niderlandom, Zjednoczonym Prowincjom i całej sprawie protestanckiej”. Spoglądając na kontynent parlamentarni krytycy króla dostrzegali „potężne i trwałe stronnictwo […] zmierzające do zniszczenia wszystkich Kościołów protestanckich chrześcijaństwa” i podkreślali „słabość oporu, jaki się mu stawia”95. W roku 1642 obydwie strony rozpoczęły brutalną wojnę domową, która zakończyła się porażką króla w roku 1646, jego straceniem w roku 1649 i zastąpieniem monarchii Protektoratem Olivera Cromwella. Kwestia wspierania Palatynatu i protestantów europejskich figurowała bardzo często w formułowanych celach wojennych. Zatem wielki bunt przeciwko Karolowi I był w istocie sprzeciwem wobec polityki zagranicznej Stuartów. Brak zdecydowania w działaniach poza granicami kraju doprowadził do załamania się poparcia w kraju. W 1642 r. Anglicy zaczęli walczyć ze sobą, ponieważ w ciągu poprzednich dwudziestu lat nie włączyli się skutecznie do wojny po stronie protestantów europejskich.

By zachować zdolność do prowadzenia wojen europejskich, państwa dążyły do konsolidacji wewnętrznej lub też szukały bezpieczeństwa w sojuszach. Karol V dostrzegał trudności wiążące się z koordynowaniem działań na frontach austriackim, węgierskim i śródziemnomorskim w wojnie z Turkami, przy jednoczesnych zmaganiach we Włoszech, Niemczech i Burgundii przeciwko Francji oraz protestanckim książętom Rzeszy. Dlatego obronę Europy Środkowej i znaczną część władzy w Cesarstwie powierzył swemu młodszemu bratu Ferdynandowi. W roku 1522 Karol V abdykował jako arcy­książę Austrii, by zwolnić tron dla brata, dziewięć lat później zaś zmusił Niemców do obrania Ferdynanda królem Rzymian, a zatem jego następcy. Miało to wielkie konsekwencje dla tworzenia się państw w południowo-wschodniej Europie. Ferdynand uratował Czechy i Śląsk po klęsce Węgier, zabezpieczając się od północnego wschodu96. W 1530 r. oznajmił zebranemu w Linzu Landtagowi (zgromadzeniu przedstawicieli szlachty), że „Turkom nie można przeciwstawić się, dopóki Królestwem Węgier nie włada arcyksiążę Austrii lub inny książę niemiecki”97. Po pewnych wahaniach do Habsburgów przyłączyła się Chorwacja i pozostałości Węgier. W obydwu przypadkach związek ten miał charakter porozumienia opartego na zapewnieniu przez Ferdynanda obrony przed Turkami98.

Holendrzy odnieśli jeszcze większy sukces, jeśli chodzi o zapewnienie wspólnego bezpieczeństwa. W końcu XVI w. szybko przezwyciężyli partykularyzm, który — jak ostrzegał Wilhelm Orański — osłabiał kraj w walce o wyzwolenie spod władzy hiszpańskiej. W roku 1572 Stany Generalne wybrały Wilhelma na stadhoudera i naczelnego dowódcę, przyznały mu podatki na wojnę z Filipem V, a w celu uchronienia się przed wojną domową ogłosiły tolerancję religijną. Trzy lata później dołączyła prowincja Zelandia. Pierwszym wspólnym posunięciem była ogłoszona w październiku 1575 r. deklaracja: „Musimy porzucić króla [Hiszpanii] i szukać pomocy zagranicznej”. W roku 1579 Holandia, Zelandia, większość Utrechtu i prowincja Groningen zawarły unię utrechcką. Uzgodniono skomplikowany system zbierania podatków, kredytowania i finansowania działań wojennych. W wyniku powyższych ustaleń mieszkańcy Niderlandów stali się zapewne najbardziej obciążonym podatkami ludem w Europie. System ten mógł się utrzymać pewnie tylko dlatego, że Holendrzy postanowili wziąć los i bezpieczeństwo we własne ręce i odtąd stali się „właścicielami” swej polityki obronnej. Bunt rozpoczęli jako konglomerat oddzielnych prowincji, bardzo mocno przywiązanych do swych przywilejów. Dopiero wymogi trwającego konfliktu zbrojnego doprowadziły do powstania Zjednoczonych Prowincji. Holendrzy znaleźli sposób, by prowadzić wojnę, wojna zaś zrobiła z nich Holendrów99.

W Anglii polityka zagraniczna rodziła radykalne opinie na temat rozwiązania sporów między metropolią a terytoriami zamorskimi. Tudorowie obawiali się, że w rękach wrogiego mocarstwa Szkocja i Irlandia pozwolą dostać się do Anglii „kuchennymi drzwiami” lub przynajmniej przyczynią się do jej okrążenia. Pierwsze interwencje królowej Elżbiety I oraz zwycięstwo prezbiterianizmu rozwiązały w znacznej mierze problem Szkocji — przynajmniej na pewien czas. Znacznie większym problemem była Irlandia, gdzie większość ludności pozostała przy katolicyzmie i nie znosiła angielskich kolonistów niezależnie od wyznania. Należało powstrzymać rosnące tam wpływy hiszpańskie i raz na zawsze przekreślić możliwość gaelickiego powstania. Potrzeba znalezienia trwałego rozwiązania problemu była paląca, zwłaszcza że — jak ostrzegał w 1560 r. William Cecil, czołowy doradca królowej — inne mocarstwa „tak dalece powiększyły ostatnio swoje posiadłości, że nie są już takie jak kiedyś, a tymczasem Anglia pozostaje niezmienna, bez jakiegokolwiek powiększenia swej potęgi”. Z tego powodu zalecał „zjednoczenie sił przez zjednoczenie dwóch królestw [Anglii i Szkocji] i wplecenie w nie Irlandii”. Ostatecznie względy dynastyczne po śmierci Elżbiety I w 1603 r. połączyły królestwa Anglii i Szkocji pod berłem Jakuba I. Kilka lat później król rozpoczął „plantację Ulsteru”, czyli wywłaszczanie miejscowych katolickich właścicieli ziemskich i osiedlanie w ich miejsce angielskich i szkockich protestantów. W ten sposób Jakub I zabezpieczył raz na zawsze swe królestwo od zachodu i zadbał, by Anglia, Szkocja i Irlandia działały na scenie europejskiej jako jedno państwo100.

Podobne procesy konsolidacyjne przebiegały na północy i na wschodzie. Upadek zakonu krzyżackiego i jego posiadłości w krajach bałtyckich doprowadził do serii podziałów, które groziły całemu regionowi. W roku 1558 car Iwan IV Groźny zdobył Narwę w północno-zachodniej Liwonii. W początku lat sześćdziesiątych car opanował także część północnej Litwy. W tym samym czasie Szwedzi anektowali północną część Inflant, dzisiejszą Estonię. Słabsze państwa, naciskane ze wszystkich stron przez Habsburgów, ros­nących w siłę Szwedów, Moskwę i Turcję, przystąpiły do serii unii terytorialnych, by utrzymać się na powierzchni w coraz bardziej niebezpiecznym otoczeniu. W roku 1561 inflancka pozostałość zakonu krzyżackiego zjednoczyła się z Wielkim Księstwem Litewskim, osiem lat później obydwa kraje połączyły się z Polską w unii lubelskiej. Nowa Rzeczpospolita Obojga Narodów rozciągała się od Bałtyku niemal po Morze Czarne. Wzrosła jeszcze bardziej w roku 1592, gdy król Polski Zygmunt Waza odziedziczył tron Szwecji, łącząc kraje unią personalną, która przez krótki czas swego istnienia dawała nadzieję na powstrzymanie Moskwy i Turcji.

Najważniejszą kwestią w procesach tworzenia i konsolidacji państw była kwestia mniejszości, w większości religijnych. Przez cały wiek XVI i w początkach XVII państwa europejskie zmagały się z asymilacją, pacyfikowaniem czy też po prostu wydalaniem mniejszości. Ponownie muszą tu wystarczyć dwa przykłady. Współpraca miejscowych muzułmanów (morysków) z Turcją skłoniła Filipa II w roku 1567 do wprowadzenia drakońskich zarządzeń: moryskowie musieli w ciągu trzech lat nauczyć się języka hiszpańskiego. Po upływie tego czasu przestępstwem stawało się używanie języka arabskiego w mowie i w piśmie, zarówno publicznie, jak i prywatnie. Zakazano noszenia tradycyjnych ubiorów morysków, jak również wyróżniających ich nazwisk. Filip II zdelegalizował nawet łaźnie publiczne, które służyły jako przykrywka do praktykowania muzułmańskich ablucji. Gdy protestujący przeciw nowym prawom moryskowie zwrócili uwagę na wysokość płaconych przez siebie podatków, przedstawiciel Filipa II oznajmił im, że król „ceni religię bardziej niż dochody”101. W roku 1568 wybuchło zatem muzułmańskie powstanie, które sprawiło tak wielkie problemy, że do jego stłumienia konieczne było ściągnięcie posiłków z Włoch102. Filip uznał następnie wszystkich morysków, niezależnie od tego, czy brali udział w rewolcie, za winnych zdrady. Około 80 tysięcy zostało zakutych w kajdany i przesiedlonych w głąb Hiszpanii. Około 10 tysięcy pozostało w Grenadzie, podczas gdy ci rozproszeni po kraju stanowili odtąd źródło niekończących się problemów. W roku 1609 Filip III, następca Filipa II, postanowił rozwiązać tę kwestię raz na zawsze, przesiedlając morysków en bloc — 300-tysięczną rzeszę ludności — do Afryki Północnej. W ten sposób dobiegła końca wielowiekowa historia muzułmańskiej cywilizacji w Andaluzji103.

W innych przypadkach rządy skłaniały się ku tolerowaniu innowierców. Czyniły tak bądź ze względu na szczerą wiarę w możliwość współistnienia wyznawców różnych religii, bądź z racji przekonania, że tolerancja wzmacnia kraj w sytuacji zagrożenia zewnętrznego, bądź też po prostu dlatego, że mniejszości religijne były zbyt silne, by je spacyfikować. Tak oto cesarz Ferdynand I zwykł tolerować obecność protestantów, by zmobilizować siły swego kraju przeciwko Turcji104. Najbardziej systematyczną próbę zaprowadzenia tolerancji religijnej podjął syn Ferdynanda, cesarz Maksymilian II. W roku 1571 wydał asekurację, w której potwierdził prawa luterańskiej szlachty austriackiej do praktykowania swej religii na terenie ich posiadłości. Cesarz zamierzał zażegnać spory religijne nie tylko na terenie Austrii, ale w całym Cesarstwie. Uważał to za jedyną szansę na zjednoczenie kraju w walce z Turkami. Zagrożenie zewnętrzne inspirowało zatem bardzo odmienne rozwiązania problemu mniejszości religijnych w krajach rządzonych przez dwie gałęzie dynastii Habsburgów.

Opinia europejska była podzielona co do tego, czy najlepszą formą rządów w celu prowadzenia walki o panowanie w Europie była autokracja, czy rządy wybieranych przedstawicieli. Florencki mąż stanu Niccolò Machiavelli uczynił z tej sprawy zwornik swych dwóch najważniejszych dzieł — Księcia oraz zwłaszcza Rozważań nad Liwiuszem. Prace te były pierwszą próbą usyste­matyzowania nowej geopolityki i jej implikacji dla struktury wewnętrznej państw europejskich. We wstępie do pierwszej księgi Rozważań Machia­velli opisywał państwa jako społeczności, które zebrały się, by „żyć wygodniej i łatwiej się bronić”. Tego zaś nie mogły zrobić bez „potęgi”. Pisał, że „dzisiejsi książęta i obecne republiki, które nie posiadają własnego wojska do ataku czy obrony, powinny się wstydzić”. Celem istnienia jego idealnej republiki było zatem nie wyrażanie cnót obywatelskich per se, ale umożliwienie podejmowania najlepszych decyzji strategicznych i mobilizowania do ich realizacji całej siły państwa105. Kluczem do powodzenia nie było proste zbieranie podatków. „Wbrew powszechnemu przekonaniu — ostrzegał — pieniądze nie są dla wojny tak ważne, jak się powszechnie uważa”.

Zamiast tego zdaniem florentczyka podstawą silnej polityki zagranicznej była rozsądna organizacja wewnętrzna. W księdze szóstej Rozważań Machiavelli pisał o potrzebie „nadania państwu takiego ustroju, by przy nadarzającej się okazji mogło się rozrastać, i by mogło bronić zdobytych ziem”. Tutaj kluczem była partycypacja i debata, ważniejsze nawet od wielkiej i skutecznie eksploatowanej bazy podatkowej. „Masy są bardziej świadome i bardziej stałe niż władca” — pisał Machiavelli. I kontynuował: „wydaje się, że ludność jakimś tajemnym zmysłem rozpoznawała czekające ją dobre i złe rzeczy”. Lud czynił władzę odpowiedzialną za kwestie racji stanu, dlatego republiki były silniejszymi rywalami na scenie międzynarodowej. „Żadne miasto nie zwiększyło swych dochodów ani nie powiększyło terytoriów, jeśli nie panowała w nich wolność i swoboda” — pisał. Na początku XVI w. Machiavelli wyznaczył zatem całkowicie jasno zagadnienia wewnętrzne i geo­polityczne, z jakimi odtąd miały mieć do czynienia państwa europejskie — zarówno te rządzone autokratycznie, jak i republiki.

Przypadek Anglii zdaje się potwierdzać słuszność twierdzeń Machiavellego. Po katastrofie, jaką była utrata posiadłości we Francji, Anglicy doszli do wniosku, że konieczne jest zapewnienie władcy „dobrej rady” przez parlament106. Podatki trzeba było płacić na czas — innymi słowy cały naród powinien wziąć na siebie ciężar odwojowania Francji — w zamian jednak król miał odtąd słuchać rad parlamentu i doświadczonych doradców. W odpowiednim czasie dzięki ścisłej współpracy z parlamentem (który musiał zatwierdzić wszystkie dotychczasowe, aktualne i przyszłe wydatki wojenne) Henryk VIII był w stanie finansować kosztowne kampanie w Szkocji, Irlandii oraz w Europie. Przez ponad trzydzieści lat Izba Lordów i Izba Gmin bez skargi popierały żądania władcy; nie było zatem bezpośredniego związku między presją wojny a tryumfem władzy monarszej107. Wynikało to z faktu, że parlament ogólnie zgadzał się ze strategią króla, czyli przywróceniem praw monarchy we Francji lub przynajmniej z opanowaniem przeciwległego wybrzeża kanału La Manche oraz zabezpieczeniem dostępu do Anglii przez Irlandię i Szkocję108. Podobnie Elżbieta I miała znacznie większą swobodę działania w Europie dzięki umiejętności współpracy z parlamentem. Tymczasem fatalny cios polityce zagranicznej Stuartów zadała rosnąca przepaść w samym Pałacu Westminsterskim oraz między parlamentem a koroną.

Jednak, ogólnie biorąc, przykłady historyczne dowodzą, że warunkiem strategicznego sukcesu była silna władza monarsza. We Francji na przykład zwycięstwo przypisywano odrodzeniu się monarchii109. Zwolennicy reformizmu zwykli podkreślać potrzebę silnego rządu centralnego, zdolnego do ściągania podatków. Z pewnością usunięcie Anglików było wynikiem współdziałania stanów z królem, podkreślano jednakże działania wykonawcze, nie konsultacyjne, i władzę króla, nie rady udzielane przez baronów. Parlament francuski — Stany Generalne — utracił w roku 1439 prawo nakładania jednego z najważniejszych podatków — taille, czyli podatku gruntowego, w roku 1451 zaś podobne prawo utraciły lokalne zgromadzenia w środkowej Francji. Przedstawiciele zgodzili się nie tylko opłacać królewskie wojsko, ale także ściągać dla króla podatki w określonej przez niego wysokości. Najróżniejsze „rady”, z którymi konsultowali się francuscy królowie, stanowiły miejsce komunikacji króla ze szlachtą, jednakże nie ograniczały nazbyt jego władzy110. Przede wszystkim zbierano podatki i zaciągano żołnierzy bez zgody Stanów Generalnych. W Anglii struktury parlamentarne były w coraz większym stopniu tożsame z siłą kraju, we Francji natomiast wytworzyła się zupełnie odwrotna, lecz równie silna zależność między władzą królewską a pozycją Francji w Europie.