Wydawca: MT Biznes Kategoria: Biznes, rozwój, prawo Język: polski Rok wydania: 2018

Tajniki zarządzania pieniędzmi ebook

Brian Tracy   Dan Strutzel  

4.57894736842105 (19)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 276 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Tajniki zarządzania pieniędzmi - Brian Tracy, Dan Strutzel

Poznaj tajniki postępowania z pieniędzmi – ich zarabiania, inwestowania i mądrego wydawania!

Temat pieniędzy należy do najbardziej pobudzających do myślenia, wywołujących największe emocje i najbardziej dzielących ludzi kwestii na świecie. Napisano niezliczoną ilość książek, artykułów, postów na blogach oraz przemów o tym, czym są pieniądze, jak je zarabiać i wydawać, kto je ma, a kto nie, oraz na tysiące pokrewnych tematów. Niemniej pomimo nieustannej koncentracji ludzkości na tym zagadnieniu odczucia przeciętnego człowieka w związku z pieniędzmi można scharakteryzować jednym słowem: dezorientacja.

Znany na całym świecie autor bestsellerów i konsultant biznesowy Brian Tracy wprowadzi cię w tajniki postępowania z pieniędzmi – sprawdzane w praktyce i testowane nie od lat, lecz od tysiącleci. Wystarczy, że po prostu przestudiujesz idee opisane w tej książce i zastosujesz je we własnym życiu i działalności biznesowej, a także odniesiesz sukces finansowy.

DZIĘKI TEJ KSIĄŻCE POZNASZ TAJNIKI:

• WYDAWANIA PIENIĘDZY;

• DŁUGU – DOWIESZ SIĘ, JAK SIĘ GO POZBYĆ I ŻYĆ BEZ NIEGO;

• GENEROWANIA DOCHODÓW;

• TWORZENIA BOGACTWA;

• INWESTOWANIA I POMNAŻANIA MAJĄTKU;

• OCHRONY MAJĄTKU;

• BOGACTWA I SZCZĘŚCIA;

• ORAZ WIELU INNYCH RZECZY.

Brian Tracy i Dan Strutzel zajmują się w tej książce zarówno prawdami, jak i mitami dotyczącymi pieniędzy. Przyświeca im jeden cel: raz na zawsze skończyć z dezorientacją w kwestii pieniędzy i zaprezentować najważniejsze prawdy na ten temat, żeby każdy człowiek mógł odnaleźć swoją ścieżkę do bogactwa i szczęścia.

***

BRIAN TRACY jest prezesem i dyrektorem generalnym firmy Brian Tracy International, która specjalizuje się w szkoleniu ludzi i organizacji oraz pomaganiu im w rozwoju. Jego celem jest ułatwianie klientom szybszego i łatwiejszego osiągania celów osobistych i biznesowych. Tracy pomagał ponad tysiącowi firm, a w jego wykładach i seminariach wzięło udział ponad 5 milionów osób w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i 70 innych krajach świata.

DAN STRUTZEL jest prezesem firmy Inspire Productions, byłym wiceprezesem Nightingale-Conant Corporation do spraw wydawniczych oraz weteranem branży rozwoju osobistego, posiadającym 25-letnie doświadczenie w tej dziedzinie. Współpracował z najlepszymi autorami i mówcami z tego sektora, takimi jak: Tony Robbins, Brian Tracy, Jim Rohn, Robert Kiyosaki, Wayne Dyer i Zig Ziglar. Ukończył anglistykę i psychologię na Uniwersytecie Notre Dame.

Opinie o ebooku Tajniki zarządzania pieniędzmi - Brian Tracy, Dan Strutzel

Fragment ebooka Tajniki zarządzania pieniędzmi - Brian Tracy, Dan Strutzel

Tytuł ‌oryginału: THE ‌SCIENCE OF MONEY. ‌How to ‌Increase your ‌Income ‌and ‌Become Wealthy

Przekład: Michał Lipa

Redakcja: ‌Elżbieta ‌Wojtalik-Soroczyńska

Korekta: ‌Maria ‌Żółcińska

Projekt okładki: ‌Michał ‌Duława

Rysunek na okładce: olegganko ‌| Fotolia.com

Skład i łamanie: ‌JOLAKS – Jolanta Szaniawska

Opracowanie ‌e-wydania:

Copyright © ‌2017 ‌by Brian Tracy

All ‌rights reserved

Copyright © ‌2018 for the Polish ‌edition by MT Biznes ‌Ltd.

All ‌rights reserved

Warszawa 2018

Wszelkie prawa ‌zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie ‌całości lub ‌fragmentów niniejszej publikacji ‌w jakiejkolwiek postaci ‌zabronione. Wykonywanie kopii metodą ‌elektroniczną, fotograficzną, ‌a także kopiowanie książki ‌na nośniku filmowym, magnetycznym, ‌optycznym lub innym powoduje ‌naruszenie ‌praw ‌autorskich niniejszej ‌publikacji. ‌Niniejsza ‌publikacja została ‌elektronicznie zabezpieczona przed ‌nieautoryzowanym kopiowaniem, dystrybucją i ‌użytkowaniem. ‌Usuwanie, ‌omijanie lub ‌zmiana zabezpieczeń stanowi ‌naruszenie ‌prawa.

MT ‌Biznes Sp. ‌z o.o.

www.mtbiznes.pl

e-mail: ‌handlowy@mtbiznes.pl

ISBN 978-83-8087-385-8 ‌(format epub)

ISBN 978-83-8087-386-5 ‌(format mobi)

PrzedmowaKilka ‌pasjonujących rozmów

Brian Tracy to ‌jeden z największych ‌autorytetów na ‌świecie, jeśli chodzi ‌o kwestie dotyczące biznesu ‌i sukcesu osobistego. Łączna ‌liczba ‌jego dotychczasowych wykładów i seminariów przekracza 5 tysięcy, a liczba uczestniczących w nich słuchaczy – 5 milionów. Brian jest także trenerem najwybitniejszych liderów biznesu z całego świata.

Dan Strutzel jest weteranem branży rozwoju osobistego, od 25 lat tworzącym nagrania o tej tematyce. Niektóre z nich odniosły niebywały sukces. Współpracował osobiście z najlepszymi autorami i mówcami podejmującymi temat rozwoju osobistego.

Dan bardzo się ucieszył, kiedy Brian zgodził się przedyskutować z nim swoje seminarium zatytułowane The Science of Money: The Science of Happiness. Spędzili razem pracowity weekend, dogłębnie i wyczerpująco omawiając temat gospodarowania pieniędzmi i jego wpływ na poczucie szczęścia w życiu. Te wyczerpujące rozmowy zostały nagrane i zaprezentowane w niniejszej książce. Mamy nadzieję, że Czytelnicy skorzystają na lekturze i sprawi im ona dużą przyjemność.

WprowadzenieDan Strutzel

Temat pieniędzy należy do najbardziej pobudzających do myślenia, wywołujących największe emocje i najbardziej dzielących ludzi na świecie. Napisano niezliczoną ilość książek, artykułów, postów na blogach oraz przemów o tym, czym są pieniądze, jak je zarabiać i wydawać, kto je ma, a kto nie, oraz na tysiące pokrewnych tematów. Jednak mimo nieustannej koncentracji ludzkości na tym zagadnieniu odczucia przeciętnego człowieka w związku z pieniędzmi można scharakteryzować jednym słowem: dezorientacja.

Choć przeprowadzono wiele badań na temat pieniędzy, a ich wyniki są powszechnie znane, w dążeniu do zamożności wielu ludzi albo kieruje się błędnymi informacjami, które można nazwać finansowym szumem białym, albo zupełnie nie przejmuje się kwestią pieniędzy. To nie tylko niepotrzebne błądzenie, ale wręcz katastrofa. To katastrofa, ponieważ kiedy ludzie kierują się w życiu przypadkiem albo rezygnują ze spełniania swoich marzeń, marnują bezpowrotnie swój wielki potencjał. To także niepotrzebne błądzenie, ponieważ tajniki postępowania z pieniędzmi – ich zarabiania, inwestowania i mądrego wydawania – są znane.

Tak naprawdę postępowanie z pieniędzmi można ująć w ramy pewnej nauki – podobnej do nauki o żywieniu, anatomii, astronomii, chemii czy inżynierii. Nauka ta była wielokrotnie poddawana próbom i doskonalona. Ludzie rozwijają ją nie od lat czy dekad, ale od tysiącleci. Choć wciąż mogą powstawać nowe teorie dotyczące pieniędzy, tak jak nowe teorie na temat leczenia raka czy zapobiegania łysieniu, podejście naukowe i związane z nim zasady testowania hipotez i weryfikowania wyników szybko sprawiają, że takie teorie trafiają do jednej z dwóch kategorii: stają się zweryfikowanymi faktami, które Brian nazywa prawami, albo niesprawdzonymi pomysłami, nazywanymi przez niego mitami.

W tej książce zajmiemy się obiema kategoriami: prawami dotyczącymi pieniędzy, które zostały sprawdzone i są tak samo pewne i niepodważalne jak fakt, że słońce wynurza się zza horyzontu po wschodniej stronie nieba, oraz mitami na temat pieniędzy. Do tej drugiej kategorii zaliczymy zarówno przekonania pozbawione jakichkolwiek podstaw, ale istniejące mimo to w formie plotek, jak i takie, które sprawiają wrażenie prawdziwych, ale nigdy nie zostały sprawdzone i zweryfikowane, a przynajmniej nigdy nie potwierdzono ich prawdziwości ponad wszelką wątpliwość.

W ostatecznym rozrachunku przyświeca nam jeden cel: chcemy skończyć z dezorientacją w kwestii pieniędzy i zaprezentować w zwięzłej, ale wyczerpującej książce najważniejsze prawdy na ten temat. Wystarczy, że przestudiujesz zawarte w niej przemyślenia i zastosujesz je w życiu i w biznesie, a twój sukces finansowy będzie tak pewny jak to, że słońce jutro znowu wzejdzie.

1Czym są pieniądze?

Każda dyscyplina naukowa wymaga na początku zdefiniowania najważniejszych terminów w celu uzyskania pewności, że zgadzamy się co do badanego tematu i mamy wspólną płaszczyznę do testowania różnych teorii. W ramach tej sesji Brian zdefiniuje różne pojęcia dotyczące pieniędzy. Niektóre z jego odpowiedzi mogą cię zaskoczyć.

Dan

Brianie, zacznijmy od omówienia tego, co rozumiemy przez pojęcie nauki o pieniądzach i co wiemy o jej rozwoju. Sprawdźmy, w jaki sposób doprowadziła ona do sformułowania wielu trwałych i wiarygodnych praw dotyczących zarabiania i kreowania pieniędzy, i przekonajmy się, jak bardzo są one sprzeczne z wieloma rozpowszechnionymi mitami i spekulacjami na temat pieniędzy.

Brian

Jeżeli chcesz od razu przejść do sedna, zacznijmy od pierwszego prawa – prawa wymiany. Głosi ono, że pieniądz jest środkiem, za pomocą którego ludzie wymieniają między sobą towary i usługi. Wymieniają pracę przy produkcji dóbr i usług na produkty i usługi innych ludzi. Pieniądz jest więc środkiem wymiany pracy.

Przed wynalezieniem pieniędzy funkcjonowała wymiana barterowa. Jej historia sięga 100 tysięcy lat wstecz – czasów, w których ktoś, kto umiał zrobić włócznię lub garnek, mógł wymienić swój produkt na przykład na dywan albo wyprawioną skórę. W czasach barteru ludzie wymieniali swoje produkty i usługi bezpośrednio na produkty i usługi innych ludzi, bez pośrednictwa pieniądza. Potem cywilizacja się rozwinęła i barter stał się zbyt niewygodny. Ludzie odkryli, że można wymieniać towary i usługi na coś rzadkiego i wartościowego, na przykład złoto, srebro, monety albo muszelki nanizane na sznurek (w dawnej Ameryce nazywane wampum). Mając monetę lub inny wartościowy przedmiot, można je było wymienić na kurczaka, kozę albo coś innego. Znacznie usprawniło to proces wymiany.

Tak się narodził pieniądz i jego funkcja środka wymiany definiuje go do dzisiaj, choć wielu ludzi nie do końca to rozumie. Pieniądz po prostu usprawnia proces wymiany. Dziś chodzimy do pracy i wymieniamy ją na pieniądze, za które później kupujemy produkty pracy innych ludzi. W najbardziej podstawowym sensie pieniądz jest więc środkiem wymiany naszej pracy na pracę innych.

Pierwszym następstwem obowiązywania prawa wymiany jest to, że pieniądz służy do mierzenia wartości przypisywanej przez ludzi różnym towarom i usługom. O wartości przedmiotu decyduje kwota pieniędzy, którą ktoś jest gotów za niego zapłacić. Rzeczy nie mają wartości same w sobie: ich wartość zależy od tego, co jesteśmy gotowi za nie oddać.

Nie możesz powiedzieć, że twój produkt lub usługa ma daną wartość pieniężną, dopóki ktoś tego nie zweryfikuje, oferując ci taką właśnie kwotę. Towary i usługi nie mają wartości w oderwaniu od ilości pieniędzy, które ktoś jest skłonny za nie zapłacić. Wartość ma zatem charakter subiektywny. To fundamentalna zasada austriackiej szkoły ekonomii – najbardziej wpływowej i dogłębnej w historii ludzkości. Wartość wynika z myśli, odczuć, postaw i opinii potencjalnych nabywców w momencie podejmowania decyzji o zakupie.

Drugim następstwem obowiązywania prawa wymiany jest postrzeganie pracy jako czynnika produkcji, czyli kosztu. To unieważnia niemal wszystkie spory ekonomiczne na temat tego, czy ludzie powinni zarabiać 15 dolarów za godzinę pracy, czy też mniej albo więcej. Człowieka określa się czasem łacińskim mianem homo oeconomicus. Oznacza ono, że zawsze postępujemy ekonomicznie, starając się dostać jak najwięcej za jak najmniej. To należy do naszej konstrukcji genetycznej; do naszego DNA. Nigdy w historii ludzkości nie było inaczej. Nigdy nie płacimy więcej za coś, co moglibyśmy dostać za mniej.

Każdy z nas ma skłonność do traktowania owoców własnej ciężkiej pracy w szczególny sposób, ponieważ czujemy silny związek osobisty z tym, co robimy. To, co wytwarzamy, pochodzi od nas. W pewien sposób jest wyrazem naszej osobowości. W gruncie rzeczy czujemy się związani emocjonalnie z tym, co wytwarzamy, ponieważ to ważna część naszego życia. Dla innych jednak nasza praca jest tylko kosztem. Jako inteligentni konsumenci, pracodawcy albo klienci chcemy dostać jak najwięcej za jak najmniej, bez względu na to, kto wykonuje pracę. Dlatego wiele firm przenosi produkcję do Chin, Wietnamu, Indonezji albo na Tajwan, ponieważ klientów w Ameryce nie obchodzi pochodzenie produktu. Zależy im tylko na jak najniższej cenie.

Dużo się mówi o przenoszeniu produkcji i miejsc pracy do innych krajów oraz tego typu kwestiach. To nie firmy są za to odpowiedzialne, to konsumenci żądają przenoszenia miejsc pracy daleko za granicę, ponieważ tam można wytwarzać produkty i usługi niższym kosztem. Niemal wszystkie wyroby firmy Apple są wytwarzane w Chinach. Dlaczego? Ponieważ koszt ich wyprodukowania w lepiej rozwiniętym kraju byłby 3–4 razy wyższy niż w Chinach, a klienci w krajach wysoko rozwiniętych nie byliby skłonni zapłacić wynikającej z tego wyższej ceny. Domagają się zatem pośrednio wysyłania miejsc pracy za granicę, żeby móc kupić jak najwięcej za jak najmniej.

Z opisanych powodów człowiek nie jest w stanie obiektywnie ocenić wartości własnej pracy, a protestowanie i domaganie się podwyżek jest pozbawione sensu. O wysokości naszych zarobków i wielkości majątku decyduje tylko to, ile inni ludzie są skłonni zapłacić za naszą pracę na konkurencyjnym rynku. Temat nierówności dochodów poruszę nieco później.

Trzecim następstwem obowiązywania prawa wymiany jest to, że kwota pieniędzy, które możesz zarobić, jest miernikiem wartości przypisywanej przez innych twoim wysiłkom. Inaczej mówiąc, to konsumenci na rynku decydują o tym, ile są one warte. To klienci firm, w których pracujemy, decydują o tym, ile są skłonni zapłacić za produkty i usługi, przy których wytwarzaniu jesteśmy zatrudnieni. To właśnie oni dyktują pośrednio wysokość naszych zarobków. Nie ma obiektywnej miary wynagrodzenia, które nam się należy. To, ile zarobisz, zależy wprost od ilości i jakości twojego wysiłku w połączeniu z wartością przypisywaną mu przez innych ludzi.

Często mówię, że każdego dnia konkurujesz ze wszystkimi pracownikami zatrudniającej cię firmy. Ludzi zwykle drażni takie stawianie sprawy, mówią: „Nie konkurujemy ze sobą, tylko pracujemy razem jako zespół”. Tak naprawdę jednak osoba wyznaczająca wysokość twojego wynagrodzenia decyduje o tym, ile zarobisz w porównaniu z innymi pracownikami firmy. Dlatego w większości przedsiębiorstw obowiązuje zakaz ujawniania wysokości swoich zarobków w rozmowach ze współpracownikami, ponieważ pensja odzwierciedla przekonanie pracodawcy o relatywnej wartości twojej pracy w porównaniu z innymi osobami.

Czwartym następstwem obowiązywania prawa wymiany jest to, że pieniądz jest skutkiem, a nie przyczyną. To twoja praca przyczyniająca się do wzrostu wartości produktu lub usługi jest przyczyną, a pensja, wynagrodzenie lub zarobek jest skutkiem. Jeżeli liczysz na lepszy skutek, musisz popracować nad przyczyną. Jak powiedział wiele lat temu Earl Nightingale[1], zależność przyczynowo-skutkowa jest fundamentalnym prawem ludzkiego życia, nauki, techniki, matematyki oraz finansów.

Piątym następstwem obowiązywania prawa wymiany jest to, że aby zwiększyć kwotę zarabianych pieniędzy, musisz zwiększyć wartość wykonywanej pracy. To fenomenalne. Ludzie myślą, że mogą dostać więcej pieniędzy, nie dając więcej od siebie. To przekonanie jest rozpowszechnione na całym świecie. Kiedy pytasz ludzi, skąd mają się wziąć te dodatkowe pieniądze, odpowiadają: „Skądś”. Gdy przyciśniesz trochę mocniej, powiedzą: „Powinny pochodzić od kogoś, kto tworzy większą wartość i przez to zarabia więcej. Ten ktoś powinien mi je oddać, żebym nie czuł się gorszy, mimo że według rynku wytwarzam mniejszą wartość”. Subiektywne przekonanie, że mam prawo dostawać więcej pieniędzy, jest zupełnie pozbawione sensu. Dlatego powoduje niepokoje społeczne, strajki i inne problemy.

Muszę podkreślić, że jeśli chcesz zarabiać więcej pieniędzy, musisz wytwarzać większą wartość. Kiedy spojrzeć na świat biznesu, sekretem kreowania bogactwa (o którym porozmawiamy później) jest dodawanie wartości. Czasem pytam ludzi, ilu z nich otrzymuje wynagrodzenie w formie prowizji. Na tysiąc osób siedzących na widowni rękę podnosi 10–15 procent. Prawda jest jednak taka, że wszyscy jesteśmy na prowizji. Co to znaczy? Wszyscy dostajemy w formie wynagrodzenia jakiś odsetek wartości, którą tworzymy. Jeżeli uważasz, że zarabiasz za mało, stwórz większą wartość, stań się wartościowszym pracownikiem, żeby szef albo klienci chętnie zapłacili ci więcej dlatego, że wyżej wycenią twój wkład w wytwarzanie produktu lub usługi.

Niektórzy ludzie zarabiają 10 dolarów na godzinę, inni tysiąc dolarów w tym samym czasie. Mam znajomego prawnika, który zajmował się kiedyś prawem handlowym, ale przekwalifikował się i został specjalistą od prawa autorskiego – w czasach, w których mało kto jeszcze tym się zajmował. Wszedł na dziewicze terytorium. Takie firmy jak Sony i Disney oraz inne wielkie przedsiębiorstwa z branży rozrywkowej chętnie mu płaciły tysiąc dolarów na godzinę, żeby rozstrzygał dla nich kwestie związane z prawem autorskim, ponieważ dotyczyły one przepływów pieniężnych opiewających na setki milionów dolarów, a on był ekspertem. Tak bardzo zwiększył swoją wartość, że klienci ustawiają się teraz w kolejce, żeby zapłacić za jego usługi dowolną kwotę, jakiej zażąda. Często dostaje nawet 2–3 miliony dolarów za przygotowanie pojedynczego kontraktu albo fuzji między firmami posiadającymi własność intelektualną, takimi jak studia filmowe.

Aby zarabiać więcej, musisz tworzyć większą wartość, a w tym celu musisz zwiększyć swoją wiedzę. Jak powiedział ekspert od zarządzania Peter Drucker, wszyscy jesteśmy pracownikami wiedzy, a zatem zwiększając posiadaną wiedzę i ucząc się wykonywać swoją pracę lepiej, zwiększamy swoją wartość i sprawiamy, że inni chętniej i więcej nam płacą. Można też rozwijać własne umiejętności w taki sposób, aby lepiej wykonywać więcej pracy w tym samym czasie. Można zmieniać nawyki, zwiększając własną produktywność.

W każdym społeczeństwie i w każdej firmie najlepiej opłacani ludzie są zawsze opisywani jako zorientowani na wyniki. Są niezwykle produktywni. Osoby, które uczyłem zarządzania czasem, potrafiły potroić swoje dochody w ciągu roku, wykonując tę samą pracę dla tej samej firmy. Ich pracodawcy chętnie dają im więcej pieniędzy, ponieważ kreują oni znacznie większą wartość niż wcześniej. Wszyscy jesteśmy na prowizji.

Oczywiście można też po prostu pracować ciężej i dłużej. Ludzie odnoszący największe sukcesy zawsze pracują o wiele ciężej niż inni. Tak naprawdę z danych statystycznych wynika, że pracując po 59–60 godzin tygodniowo, możesz się uplasować wśród 20 procent najlepiej zarabiających pracowników, a pracując po 70 godzin tygodniowo wejdziesz do grona 5–10 procent najlepiej opłacanych ludzi. Przeciętny człowiek spędza w pracy 45 godzin tygodniowo, ale według badań pracuje tylko 32 godziny. Dlaczego? Ponieważ sumiennie wykorzystuje wszystkie przerwy na kawę i na lunch, trochę się spóźnia do pracy i odrobinę wcześniej wychodzi. Ponadto połowa z tych 32 godzin jest marnowana na bezsensowne pogaduszki, przeglądanie Facebooka i innych mediów społecznościowych, korzystanie z internetu, telefonowanie do znajomych i tak dalej. Przeciętny człowiek pracuje więc efektywnie zaledwie przez 16 godzin w tygodniu, zwykle wykonując zadania o niskiej wartości. Nie potrafi jednak zrozumieć, dlaczego nie zarabia więcej.

Jednym z sekretów sukcesu jest zasada, aby cały czas spędzany w pracy przeznaczać na… pracę. Zacznij wcześniej, pracuj ciężej, zostań w biurze dłużej i pracuj bez wytchnienia przez cały czas. Nie kręć się po biurze. Nie plotkuj z kolegami i koleżankami. Zrezygnuj z lunchu albo kawy, nie czytaj w pracy gazet i nie surfuj po internecie. Kiedy jesteś w pracy, pracuj. Skup się maksymalnie i nie rób niczego innego.

Możesz też pracować kreatywniej albo robić coś, co pozwoli w większym stopniu przełożyć wysiłek na efekt pracy. Niektórzy ludzie potrafią w ciągu ośmiogodzinnego dnia w biurze zrobić pięć razy więcej niż inni.

Nawiasem mówiąc, wszyscy ludzie sukcesu pracują po sześć dni w tygodniu. Taka konstatacja pojawia się raz po raz w wynikach różnych badań. Nietrudno jest spędzać w pracy sześć dni w tygodniu. Jeżeli robisz coś, co naprawdę lubisz, i robisz to bardzo dobrze, osiągając świetne wyniki, to cię nakręca. Sprawia, że czujesz się szczęśliwy. W gruncie rzeczy ludzie sukcesu muszą sięgać do pokładów samodyscypliny, aby powstrzymać się od pracy, ponieważ tak bardzo ją lubią.

Jednym z twoich najważniejszych obowiązków, o których będzie mowa później, jest znalezienie pracy, którą polubisz tak bardzo, że stanie się dla ciebie źródłem energii i będziesz się zmuszał do jej przerwania.

Kiedy ktoś wykonuje pracę, do której jest stworzony, czas staje dla niego w miejscu. Zapominają o jedzeniu. Nie robią przerw. Zapominają o kawie. Są tak pochłonięci pracą, że trzeba ich siłą od niej odrywać, żeby namówić do zjedzenia posiłku albo zajęcia się czymś innym.

Najlepiej opłacani członkowie naszego społeczeństwa to ci, którzy przez cały czas doskonalą się zawodowo, żeby zwiększyć wartość wykonywanej przez siebie pracy. Taka jest prawda: wysokość twoich zarobków bezpośrednio odzwierciedla wartość, którą wytwarzasz, aby poprawić warunki życia i pracy innych ludzi. Sukces w życiu zawsze wynika ze służenia innym w jakiś sposób. Jeżeli chcesz zarabiać dużo pieniędzy, służ wielu ludziom w taki sposób, aby naprawdę poczuli korzystny wpływ twoich działań.

Dan

Rozwińmy tę myśl. Porozmawiajmy o częstym kontrargumencie przytaczanym przez ludzi. Kiedy im się tłumaczy konieczność zwiększania wartości pracy, często nie przestają się domagać podwyżek, mówiąc: „Spójrzcie tylko na dyrektorów korporacji. Odchodząc, pobierają hojne odprawy, nawet jeśli firma pod ich rządami przynosiła straty. Popatrzcie na giełdę. Są ludzie, którzy traktują rynek jak kasyno gry. Rzucają kości i zarabiają pieniądze, kiedy rynek zwyżkuje albo zniżkuje”.

Wielu ludzi powie, że gospodarka podlega licznym wypaczeniom i od dawna nie chodzi w niej o czystą wymianę wartości. Co powiesz na zastrzeżenia zgłaszane przez osoby mające nieco cyniczny stosunek do koncepcji zwiększania wartości? Jak byś im odpowiedział?

Brian

Przytoczę słynną historię tak zwanego kultu cargo. Podczas II wojny światowej alianci wylądowali na Nowej Gwinei, zbudowali lotniska i założyli bazy wojskowe, aby stawić opór Japończykom. W jednej części wyspy toczyły się niezwykle zacięte walki, podczas gdy drugą kontrolowali Australijczycy i Amerykanie. Cała amunicja, żywność i reszta zaopatrzenia była dostarczana drogą lotniczą.

Jako pierwsze wylądowały wojska inżynieryjne. Wyładowały buldożery, zbudowały w środku dżungli pasy startowe i wkrótce potem na Nowej Gwinei zaczęły lądować samoloty ze wszystkim, co było potrzebne do bitwy – żywnością, odzieżą itd. Kiedy wojna dobiegła końca, alianci się wycofali, oddając Nową Gwineę z powrotem pod władanie dżungli. Tubylcy mieszkający wokół baz i wykorzystywani jako siła robocza nie mieli pojęcia, skąd się brało to całe bogactwo dostarczane żołnierzom. Doszli do wniosku, że jego źródłem były samoloty transportowe.

Tak się narodził kult cargo. Tubylcy wyrzeźbili małe figurki ludzi i samoloty, po czym umieścili je na ołtarzach. Palili kadzidła, modlili się, czcili modele samolotów i śpiewali wzniosłe pieśni. Modlili się o to, żeby samoloty transportowe powróciły razem z całym bogactwem, które się w nich znajdowało.

Jaki morał płynie z tej historii? Taki, że wiedza większości ludzi na temat pieniędzy jest przerażająco nikła. Tworzą oni podobne jak mieszkańcy wyspy wyobrażenia na ich temat. Wierzą w absolutnie bezsensowne rzeczy.

Kiedy ktoś dostaje ofertę dobrej pracy w dużej korporacji, zwykle idzie za nią propozycja wysokiego wynagrodzenia i przydziału opcji na zakup akcji, a wynegocjowanie jak najlepszej umowy zostaje powierzone prawnikom. Znam to z własnego doświadczenia. Przedmiotem negocjacji jest między innymi odprawa. Kiedy coś idzie źle, na przykład firma po jakimś czasie postanawia się rozstać z nowym pracownikiem, ponieważ doszło do zapaści na rynku albo ten człowiek po prostu nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań, wypłaca mu odprawę. Wynika ona z zapisów umowy.

Ludzie szemrają, że zwalniani dyrektorzy dostają „złote spadochrony”. Zgadza się, zagwarantowanie ich w umowie było warunkiem podjęcia przez nich pracy i zrezygnowania z nie mniej fantastycznej posady w innym miejscu. To zupełnie normalne.

Jeżeli chodzi o spekulacje na rynku akcji, warto zauważyć, że najlepiej opłacani ludzie na giełdzie bardzo ciężko pracują na swoje wynagrodzenie. Na przykład miliarder Warren Buffett poświęca codziennie 80 procent czasu na studiowanie warunków rynkowych, badanie działalności firm, śledzenie zmian zachodzących w jego przedsiębiorstwach i konkurencyjnych firmach. 80 procent czasu! Ten człowiek urodził się w 1930 roku. Mimo sędziwego wieku codziennie idzie do pracy, pochyla się nad dokumentami i analizuje swoje inwestycje.

Buffett zaczynał, mając w kieszeni 2 tysiące dolarów. Stosuje podejście nazywane inwestowaniem w oparciu o wartość, o którym później opowiem więcej. Analizuje wewnętrzną wartość produktów i usług firmy, jej struktury zarządzania oraz pozycję w branży w porównaniu z rywalami krajowymi i międzynarodowymi. Bierze pod uwagę ogromną liczbę czynników. Spekulanci, którzy na krótko wchodzą na giełdę i szybko z niej uciekają, w większości przypadków bankrutują. To tak, jak z zawodowymi pokerzystami, którzy przyjeżdżają do Las Vegas zbić fortunę. Prędzej czy później przekonują się, że w normalnej pracy mogliby zarobić tyle samo, ponieważ z porównania wygrywanych i przegrywanych kwot wynika, że w ciągu 12–14 godzin przy zielonym stoliku zarabiają na czysto najwyżej parę dolarów. Dwa dni temu wróciłem z Las Vegas, tam nie jest to tajemnicą dla nikogo.

Gracze giełdowi, którzy szybko i często kupują i sprzedają akcje, żeby zarobić na chwilowych zmianach kursu – zwani spekulantami – często tracą wszystkie pieniądze. Prędzej czy później 70 procent z nich bankrutuje.

Dopiero co wróciłem ze spotkania z jednym z moich klientów. Przedstawił mnie on człowiekowi, który wydał aż kilkaset milionów dolarów na stworzenie organizacji zatrudniającej 50 osób i zajmującej się spekulacjami giełdowymi. Widziałem jego dzieło: w nowoczesnym biurze stały ogromne ekrany, przed którymi siedzieli błyskotliwi matematycy i raz po raz kupowali i sprzedawali akcje, próbując zarobić tu i ówdzie ułamek centa. Ten człowiek zainwestował w to kilkaset milionów dolarów i stracił wszystko co do grosza. Ci wszyscy mądrzy ludzie pracujący w pocie czoła przez 16 godzin na dobę przegrali na giełdzie jego pieniądze i ostatecznie zostali zwolnieni. Na szczęście on sam był multimiliarderem, więc mógł sobie pozwolić na stratę kilkuset milionów dolarów podczas spekulacyjnej gry.

Faktem jest, że większość ludzi zarabiających pieniądze na giełdzie to długodystansowcy. Warren Buffett kupuje akcje i trzyma je przez 50 lat. Stawia na wartość, nie na szybki zysk. Czasem sprzedaje część swoich udziałów, ale tylko po to, żeby zdobyć gotówkę na zakup akcji innego przedsiębiorstwa, osiągającego lepsze wyniki.

Dzisiaj prezesi firm znajdujących się na liście Fortune 500 zarabiają średnio 303 razy więcej niż ich pracownicy. Interesujące jest to, że wszyscy ci prezesi zaczynali karierę w tym samym miejscu, jak maratończycy stojący na wspólnej linii startu. Na początku wszyscy byli tacy sami jak pozostali pracownicy. Zdobywali pierwsze szlify w pracy. Siedzieli w boksach w ogromnym biurze. Niektórzy mieli dobre wykształcenie, inni zaledwie przeciętne. Niektórzy mieli w szkole same piątki, inni nie. Niektórzy pochodzili z bogatych domów, inni z biednych. Niektórzy byli potomkami kolonizatorów ze statku „Mayflower”, inni nowymi imigrantami, którzy przychodząc do pracy, nie znali jeszcze języka angielskiego. Teraz zarabiają 303 razy więcej od przeciętnego pracownika. To oznacza aż 10,3 miliona dolarów rocznego wynagrodzenia w sytuacji, gdy ich przeciętny podwładny zarabia rocznie 52 tysiące dolarów.

Jak to możliwe? Badacze prześledzili ich kariery i doszli do wniosku, że wszyscy stosowali tę samą strategię. To przełomowe odkrycie z punktu widzenia nauki o pieniądzach.

Wszyscy prezesi od początku drogi zawodowej zadawali sobie jedno pytanie mające w tle kwestię wyższego wynagrodzenia: „Jaka pojedyncza umiejętność sprawi, że w obecnym punkcie kariery moja praca stanie się o wiele bardziej wartościowa?”. Szli z nim do szefa, a on mówił: „Gdybyś był naprawdę dobry w marketingu, czytaniu sprawozdań finansowych, robieniu prezentacji, budowaniu zespołów albo negocjowaniu, byłbyś o wiele bardziej wartościowym pracownikiem”.

Ci ludzie przyjmowali to jako kolejny projekt zawodowy i układali sobie program nauki, jakby chodzili do szkoły. Szukali najlepszych podręczników, najlepszych nagrań edukacyjnych (być może naszych), najlepszych kursów, i robili codziennie wszystko, co jest potrzebne, aby rozwinąć daną umiejętność. Po miesiącu, sześciu miesiącach albo roku opanowywali daną umiejętność, ponieważ wszystkich umiejętności biznesowych można się nauczyć.

Magiczną liczbą jest 10: tyle godzin w tygodniu trzeba poświęcić na naukę. Kiedy ich znajomi się bawili, uganiali za dziewczynami i chłopakami oraz korzystali z uciech życia, oni poświęcali dwie godziny dziennie przez pięć dni w tygodniu na rozwijanie nowej umiejętności. Stało się to dla nich tak naturalne jak oddychanie. Wracali wieczorem do domu, jedli obiad z żoną i dziećmi, po czym siadali na dwie godziny do nauki – co wieczór przez pięć dni.

Niedawno wygłaszałem wykład w Indiach. Powiedziałem: „Nie znam się na waszych strefach czasowych, więc powiedzcie mi, ile jest godzin w indyjskim tygodniu”. Wszyscy się roześmiali. Ciągnąłem: „No właśnie, 168 godzin, czyli 24 razy 7”. Na całym świecie jest tak samo. Nie da się wygospodarować 10 godzin w tygodniu, żeby dołączyć do najbogatszych, najlepiej opłacanych i najbardziej szanowanych ludzi w twojej branży? Moi słuchacze zawsze odpowiadają, że się da. Tyle że tak naprawdę wcale nie chodzi o 10 godzin ze 168. Chodzi o siłę woli i samodyscyplinę.

Każda nowa umiejętność podlega prawu składania. Dzięki niej możesz bowiem lepiej wykorzystać wszystkie poprzednie. Zwiększasz swoją zdolność zarabiania, zdolność wnoszenia czegoś wartościowego do pracy firmy. Zwiększasz swoją wartość, ponieważ możesz osiągać lepsze wyniki. Stajesz się bardziej wartościowy, zatem więcej ci płacą i szybciej awansujesz.

Skumulowany efekt jest jak lawina. Po 10, 20 czy 30 latach masz 40–50 lat i zarabiasz 303 razy więcej niż inni ludzie, którzy od czasu podjęcia pierwszej pracy nawet nie kiwnęli palcem, żeby się czegoś nauczyć. Dlaczego niektórzy zarabiają tak dużo? Ktoś powie: „Po prostu mają farta”. Ale ci ludzie podejmują decyzje warte setki milionów, a czasem nawet miliardów dolarów. Mogą podjąć decyzję o wejściu firmy do jakiejś branży albo jej opuszczeniu, o sprzedaży oddziału lub grupy fabryk. Na skutek takiej decyzji zysk firmy może wzrosnąć o miliard dolarów. A co dostają w charakterze wynagrodzenia? 10 milionów dolarów. Marny jeden procent „prowizji” od efektu ekonomicznego podjętej decyzji. Zaczynali jednak od samotnego odrabiania pańszczyzny w ciasnym boksie w ogromnym biurze. Teraz kierują potężnymi firmami, a ich biura mieszczą się na szczycie nowoczesnych wieżowców.

Każdy z nas mógł do tego dojść i każdy z nas nadal może osiągnąć porównywalny sukces.

Dan

Czy możesz opowiedzieć, jak sam stałeś się niezwykle zamożnym człowiekiem, choć zaczynałeś z bardzo skromnymi środkami?

Brian

Ludzie często pytają, co mnie motywowało, jakie miałem wielkie marzenie, co mnie napędzało, kiedy zaczynałem karierę. Odpowiadam, że głód. Kiedy przyjmowałem pierwszą pracę, chciałem po prostu zarobić na jedzenie. To było zmywanie naczyń. Mieszkałem w mikroskopijnej kawalerce, miałem kuchenkę elektryczną postawioną na lodówce, małą łazienkę z rozlatującym się prysznicem i łóżko. W takich warunkach żyłem. Przez dłuższy czas zajmowałem takie kwatery w różnych miejscach, ponieważ wykonywałem najprostsze prace i nie mogłem sobie pozwolić na nic lepszego. Jeździłem starym gruchotem. Nosiłem zużyte ubrania. Pracowałem po 8–10 godzin dziennie i myślałem tylko o przetrwaniu.

Miałem już na koncie parę dobrych doświadczeń. Kiedy byłem chłopakiem – miałem jakieś 12 lat – odkryłem, że mogę trochę zarobić, kosząc trawniki sąsiadów. Rodzice zachęcili mnie do zakupu kosiarki spalinowej. Zabrali mnie do sklepu wielobranżowego Sears i kupili mi zupełnie beznadziejny model, bo w ogóle się nie znali na kosiarkach. Chodziłem z nią po sąsiadach i kosiłem trawniki.

Szło mi dość dobrze i postanowiłem kupić lepszy sprzęt. Zacząłem przesiadywać w sklepie z kosiarkami. Oglądałem wszystkie modele, które mieli – nowe i używane. Po jakimś czasie kupiłem używaną kosiarkę profesjonalną. Była absolutnie fantastyczna. To było takie samo urządzenie jak te, którymi się kosi pola golfowe. Była piękna i wyrzucała skoszoną trawę do przodu, więc z tyłu nie zostawał żaden ślad po koszeniu.

Zacząłem kosić jeszcze więcej trawników. Ludzie polecali sobie moje usługi, ponieważ skoszone przeze mnie trawniki wyglądały wspaniale. Kupiłem podkaszarkę do przycinania trawy przy krawężnikach i klombach. Potem dokupiłem małą przyczepkę, w której woziłem ten sprzęt. Kiedy miałem 15 lat, kosząc trawniki w całej okolicy, nawet u burmistrza naszego miasteczka, zarabiałem więcej niż mój ojciec.

Nauczyłem się, że istnieje bezpośredni związek między ciężką pracą i odrobiną pomysłowości a dochodem. Im wcześniej tego się nauczysz, im wcześniej zrozumiesz, że zarobki mają związek z pracą, tym większe prawdopodobieństwo, że odniesiesz w życiu sukces. Potem pracowałem w fabrykach, hutach i firmach budowlanych. A kiedy nie mogłem już znieść pracy fizycznej, wróciłem do sprzedawania.

Kiedy kosiłem trawniki, sprzedawałem swoje usługi, chodząc od drzwi do drzwi. Później sprzedawałem mydło, prenumeraty gazet i książki na gwiazdkę. Wróciłem do sprzedaży domokrążnej i chodzenia od drzwi do drzwi. Wtedy dostawałem zwykłą prowizję. Z innymi domokrążcami żartowaliśmy, że zjemy tylko to, co „upolujemy”. Jeżeli niczego nie sprzedamy, nie będziemy mieli co jeść, a to działa bardzo motywująco.

Pojąłem, że mój dochód zależy wyłącznie od tego, czy uda mi się osiągnąć rezultaty, za które ktoś będzie gotów zapłacić. Podczas seminariów organizowanych na całym świecie często zadaję ludziom takie oto pytanie: „Jaki jest wasz najcenniejszy zasób finansowy?”. Pozwalam słuchaczom przez chwilę nad nim się zastanowić, ponieważ kiedy sam usłyszałem je po raz pierwszy, też nie umiałem od razu znaleźć odpowiedzi. Potem jednak przyszło mi do głowy, że tym zasobem jest zdolność zarabiania pieniędzy. Czym ona jest? To nic innego jak zdolność osiągania wyników, za które ludzie będą chcieli zapłacić. Wyniki to najważniejsze słowo z punktu widzenia sukcesu w życiu i w biznesie.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to dość bezduszne podejście. Mam jednak na myśli także osiąganie wyników w życiu rodzinnym. Osiąganie wyników w zakresie wychowywania szczęśliwych, zdrowych, pewnych siebie dzieci. Osiąganie wyników w zakresie budowania trwałego, dobrego małżeństwa. Osiąganie wyników podczas prac domowych. Ludzie osiągający wyniki są bardziej szanowani i lubiani we wszystkich aspektach życia.

Zdolność zarabiania należy do twoich osobistych aktywów i podobnie jak wszystkie aktywa – takie jak maszyny, urządzenia i budynki służące do prowadzenia działalności biznesowej – może tracić lub zyskiwać na wartości. Jeżeli zyskuje, to znaczy, że z każdym dniem stajesz się coraz bardziej wartościowy.

Ostatnio w magazynie „Fortune” był artykuł o kobiecie, która pracowała w redakcji tego czasopisma przez 46 lat. W końcu przeszła na emeryturę, mając ponad 70 lat. Należała do najbardziej poważanych ludzi w redakcji. Urządzili jej wielkie przyjęcie pożegnalne. Zapytano ją, dlaczego przez te wszystkie lata była tak wartościowym pracownikiem. Odpowiedziała: „Ponieważ powzięłam postanowienie, że kładąc się spać, zawsze będę odrobinę mądrzejsza, niż wstając rano tego samego dnia. Codziennie uczyłam się czegoś, co pozwalało mi lepiej wykonywać moją pracę”.

Przeprowadzała wywiady z dyrektorami i prezesami firm z listy Fortune 500 oraz najwybitniejszymi postaciami ze świata finansów. Mogła w dowolnej chwili zadzwonić do Warrena Buffetta, Billa Gatesa albo innego wielkiego człowieka biznesu i nikt nie odmówiłby jej rozmowy, ponieważ cieszyła się tak dużym szacunkiem. To się nazywa zdolność zarabiania. Zapytaj przeciętnego człowieka, co dzisiaj zrobił, żeby zwiększyć swoją wartość lub swoją zdolność zarabiania pieniędzy i żeby wnieść coś do świata, w którym żyje. Większość ludzi będzie zupełnie zaskoczona takim pytaniem.

Einstein powiedział, że procent składany jest najpotężniejszą siłą we wszechświecie. Podobnie jest w przypadku opanowywania nowych umiejętności: każda nowa rzecz, której się uczysz, wzbogaca twój dotychczasowy zasób umiejętności, łączy się z nim i prędzej czy później wszystkie informacje układają się w spójną całość. Nazywa się toprawem inteligencji integracyjnej. Wszystkie fragmenty wiedzy łączą się ze sobą i kształtują schemat lub wzór, w którym możesz dojrzeć możliwości tworzenia lub zwiększania bogactwa, jakich wcześniej nie widziałeś.

Czasem jedna informacja odmienia wszystko; sprawia, że wszystkie dotychczasowe fragmenty układanki, które gromadziłeś od dawna, zaczynają do siebie pasować. Nagle wszystko się układa i ni stąd, ni zowąd wpadasz na pomysł nowego, rewolucyjnego produktu lub usługi.

Spójrz na Steve’a Jobsa i firmę Apple. Jobs wpadł na pomysł iPoda. Wszystkie technologie, które się na niego złożyły, istniały już wcześniej i były sprzedawane przez inne firmy – wszystkie z wyjątkiem dostępu do muzyki. Jobs stworzył nowy model biznesowy.

Dziś istnieje 55 różnych modeli biznesowych. Jeżeli masz zły model, twoja firma będzie dryfowała, aż w końcu zatonie. Modele biznesowe zmieniają się tak szybko, że ponad 80 procent firm – w tym notowane na liście Fortune 500 – funkcjonuje według całkowicie lub częściowo błędnych bądź przestarzałych modeli.

Nowy model biznesowy łączy w sobie różne istniejące wcześniej elementy i jako całość doprowadza do przekształcenia rynku lub branży. Idealnym przykładem jest działalność firmy Google. Wpadła ona na pomysł usprawnienia wyszukiwania w internecie. Połączyła setki, a później tysiące komputerów i zaoferowała usługę wyszukiwania informacji za darmo, żeby wszyscy mogli z niej korzystać. Za pośrednictwem strony Google można było kupować produkty i usługi, a firma stosowała wyrafinowane algorytmy analizujące zainteresowania klientów i wyświetlające dostosowane do nich reklamy. Założyciele Google stworzyli jedną z najbardziej wartościowych firm na świecie dzięki nowemu modelowi biznesowemu.

Początkowo był on zupełnie bezpłatny. Firma oferowała najlepsze usługi na świecie całkiem za darmo. Kiedy już jednak z nich korzystałeś, oferowała ci niejako przy okazji zakup czegoś, co mogło zwiększyć twoją produktywność.

Zdolność zarabiania pieniędzy jest twoją najważniejszą umiejętnością, ale ona także może zyskiwać bądź tracić na wartości. Trener koszykówki Pat Riley powiedział kiedyś, że albo stajesz się coraz lepszy, albo twoje umiejętności słabną. Nikt nie stoi w miejscu. Każda nowa umiejętność, którą opanowujesz, pozwala ci przejść wyżej, na wyższy poziom zdolności zarabiania pieniędzy. Każda nowa umiejętność oznacza, że jesteś wart więcej pieniędzy. Zawsze gdy się uczysz czegoś nowego, przesuwasz się wyżej. Zwiększa się twoja zdolność zarabiania. Jeżeli nie przestajesz się wspinać na kolejne szczeble, ta zdolność rośnie nieustannie.

Dziś możesz obserwować najlepiej zarabiających członków naszego społeczeństwa. To ludzie, którzy przez cały czas wspinają się na wyższe szczeble umiejętności – dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu. Nigdy nie przestają się uczyć nowych umiejętności. Stają się coraz bardziej wartościowi. W rezultacie inni chętnie powierzają im swoje pieniądze i płacą im miliony dolarów w postaci premii za podpisanie umowy o pracę, żeby tylko przyjęli propozycję objęcia odpowiedzialnego stanowiska, a potem wypłacają milionowe odprawy, kiedy odchodzą z jakiegokolwiek powodu. Dlatego właśnie niektórzy zarabiają dużo pieniędzy.

Trzeba regularnie zadawać sobie pytanie: „Co dzisiaj zrobiłem, żeby zwiększyć swoją zdolność zarabiania pieniędzy oraz jakość i ilość tego, co robię dla ludzi skłonnych zapłacić mi za ten wzrost?”. Jeżeli będziesz się przez cały czas mocno skupiał na wynikach, będzie to miało przeogromny wpływ na twoje życie.

Dan

Czy możesz podać swoją definicję pieniędzy? Porozmawiajmy o tym, jak przejście od pieniądza papierowego do cyfrowego pomogło nam zrozumieć, że pieniądz jest tylko środkiem wymiany wartości, a nie cennym przedmiotem albo trwałym składnikiem majątku. Porozmawiajmy o tym, jak zmienia to nasz sposób postrzegania pieniędzy oraz naszą skłonność do ich wydawania. Niektórzy mówią, że pieniądz to forma energii lub odzwierciedlenia naszej żywotności. Czy się z tym zgadzasz, czy nie? Dlaczego?

Brian

Największe wyzwanie związane z pieniądzem cyfrowym, kartami kredytowymi, pieniądzem bankowym i tego typu instrumentami polega na tym, że ludzie nie dostają do rąk banknotów. Przez to nie widzą, ile pieniędzy wydają.

Zaobserwowałem to u moich dzieci. Wychowały się w dostatku. Kiedy poszły swoją drogą i zaczęły same kupować sobie różne rzeczy, były bardzo zaskoczone napływającymi rachunkami. Ich znajomi doznali tego samego zdumienia. Wszyscy pozaciągali ogromne długi na kartach kredytowych i dostają wezwania do zapłaty, ponieważ kredytodawcy chcą odzyskać pieniądze. Odsetki zaczynają narastać i to jest kolejne zaskoczenie. Otrzeźwienie następuje dopiero po dwóch–trzech latach. Młodzi ludzie niszczą swoje karty kredytowe. Obniżają limity. Spłacają dług miesiąc po miesiącu, dopóki nie odzyskają kontroli nad swoimi finansami.

Oczywiście wystawcy kart kredytowych mają interes w tym, żebyśmy kupowali na kredyt. W zachęcaniu ludzi do tego, aby nie zwracali uwagi na poziom swoich wydatków. To zdumiewające, jak wiele osób bankrutuje co roku z powodu zadłużenia na kartach kredytowych. Mam na myśli upadłość konsumencką. Główną przyczyną rozwodów w Ameryce, zwłaszcza wśród 20- i 30-latków, są problemy finansowe. Ludzie mówią: „To tylko karta kredytowa”. Zamawiają rzeczy przez internet i to jest kolejna katastrofa, ponieważ kupując online, podwójnie odgradzamy się od rzeczywistości. Klikasz przycisk, składasz zamówienie, paczka przychodzi do domu, a po kilku tygodniach dostajesz wyciąg z karty kredytowej. Zaczynają się przemyślenia: „Kto to kupił? Co tu zaszło? Chyba tego nie przemyślałem. Po prostu kupiłem pod wpływem impulsu”.

W przypadku konsolidacji długu, kiedy ludzie są już bardzo zadłużeni, doradcy często zaczynają od namawiania klientów do zniszczenia posiadanych kart albo przeniesienia całego długu na jedną i zmniejszenie jej limitu, żeby nie można było wydać w ciągu miesiąca zbyt dużej kwoty. Karty mamy używać dla wygody. Następna myśl jest taka, by płacić za wszystko gotówką. Najbardziej niezwykłe jest to, że kiedy wyciągasz banknoty z kieszeni, nagle zdajesz sobie sprawę z tego, że to są pieniądze, które zarobiłeś ciężką pracą. To twoja pensja. Kiedy widzisz, ile wydajesz, przestajesz szastać pieniędzmi.

Sama konieczność zapłacenia za coś pieniędzmi wyciągniętymi z kieszeni sprawia, że podchodzisz do wydatków z o wiele większą ostrożnością. To duże wyzwanie dla większości współczesnych ludzi.

Pieniądze i czas są do siebie podobne pod tym względem, że jedno i drugie można albo wydać, albo zainwestować. Jeżeli wydasz pieniądze lub czas, przepadną bezpowrotnie i nigdy ich nie odzyskasz. Jeżeli je zainwestujesz w coś, co się opłaci w przyszłości, będziesz z tego korzystał w nieskończoność. Zawsze powtarzam, że pieniądze i czas najlepiej inwestować w zwiększanie swojej zdolności zarabiania. Warren Buffett jest najwybitniejszym inwestorem wszech czasów. Zaczynał, mając 2 tysiące dolarów do dyspozycji. Dziś jego inwestycje są warte 350 miliardów dolarów. Jego holding Berkshire Hathaway jest trzecią czy czwartą co do wielkości firmą w Stanach Zjednoczonych. W zeszłym roku Buffett zarobił na swoich spółkach 25 miliardów dolarów.

Niedawno zadano mu pytanie: „Panie Buffett, jest pan największym inwestorem w historii. W co najlepiej dzisiaj inwestować?”. Odpowiedział bez wahania, że najlepiej inwestować w siebie – we własną zdolność zarabiania pieniędzy.

W Nowym Jorku przeprowadzono badanie, w ramach którego zapytano tysiąc dobrze zarabiających osób, w co zainwestowałyby 100 tysięcy dolarów, mając takie oszczędności. Wszyscy byli zgodni co do tego, że najlepiej byłoby przeznaczyć te środki na doskonalenie się w zawodzie, dzięki któremu zarobili te pieniądze.

Kiedy inwestujesz w akcje, nieruchomości albo inne aktywa, ich wartość może wzrosnąć lub spaść. To zależy od setek czynników. Decyduje rynek, eksperci inwestycyjni, konkurencja i tak dalej. Jeżeli jednak inwestujesz w siebie, całość inwestycji pozostaje na zawsze w twoich rękach. Sam czerpiesz z niej zyski. Możesz całkowicie kontrolować inwestycję i nią kierować, tak abyś się uczył rzeczy najważniejszych z punktu widzenia szybkiego zwiększania osiąganych wyników. Kiedy postępujesz w ten sposób, dokonujesz najlepszej inwestycji ze wszystkich.

Powtarzam to raz po raz: najlepsza jest inwestycja we własną zdolność zarabiania pieniędzy, przynosząca codzienny wzrost twojej wartości.

Dan

Jest wiele nieporozumień dotyczących tego, dlaczego przedstawiciele niektórych zawodów zarabiają niewiele, nawet jeśli ich praca wydaje się bardzo ważna dla społeczeństwa. Na przykład pracownicy socjalni, którzy opiekują się starszymi ludźmi, a także nauczyciele na ogół zarabiają relatywnie mało w porównaniu z pracownikami banków inwestycyjnych, prawnikami i lobbystami. Dlaczego przedstawiciele zawodów cieszących się dużym uznaniem społeczeństwa zarabiają mniej niż ludzie, których zawody nie spotykają się z takim szacunkiem?

Brian

Jednym z najważniejszych praw ekonomicznych mających zastosowanie do ludzkiej pracy jest prawo podaży i popytu. Kiedy czegoś jest mało, a istnieje na to duże zapotrzebowanie, cena rośnie. To działa także w drugą stronę. Earl Nightingale ujął to zgrabnie wiele lat temu, mówiąc, że wysokość twoich zarobków zawsze będzie wprost proporcjonalna do tego, co robisz, jak dobrze to robisz i jak łatwo można cię zastąpić. Jeżeli jesteś gwiazdą sportu, możesz się domagać stumilionowych kontraktów, ponieważ nikt inny nie potrafi zdobywać punktów tak jak ty i nie cieszy się zainteresowaniem mediów. Klub zapłaci ci 100 milionów dolarów, bo potrafisz strzelać gole albo wrzucać piłkę do kosza. Popatrz tylko na miliardera Michaela Jordana.

Jeżeli spojrzysz na inne zawody, to nawet jeśli są one potrzebne i szlachetne, wykonujące je osoby łatwo zastąpić, ponieważ są setki tysięcy albo nawet miliony ludzi potrafiących robić to samo. Wiele zawodów nie wymaga wielkich umiejętności ani wysiłku umysłowego. Można je wykonywać na luzie i spokojnie dryfować przez życie, ale problem polega na tym, że to podróż w jedną stronę.

Ludzie wykonują proste prace niewymagające większych umiejętności. Niedawno widziałem protestującą kobietę, która domagała się 15 dolarów za godzinę pracy. Miała 34 lata i siedmioro dzieci. Zarabiała 8 dolarów na godzinę w barze szybkiej obsługi i domagała się podwyżki do 15 dolarów. Przez całe życie nie kiwnęła nawet palcem, żeby zwiększyć swoje umiejętności i mieć większą wartość na rynku pracy, ale żądała, żeby ktoś zapłacił jej tyle, ile nikt nie był skłonny zapłacić, ponieważ jej praca była tak mało warta.

Jeżeli robisz coś wartościowego, jakiś pracodawca chętnie i od ręki zapłaci ci więcej za twoją pracę. Tak naprawdę wielu z nich szuka utalentowanych pracowników w innych firmach i podkupuje ich, oferując wyższą pensję. Wśród najlepiej zarabiających pracowników aż 85 procent zmian miejsca zatrudnienia dokonuje się w ten sposób. Inna firma chętnie zapłaci ci za przejście do niej, jeśli jesteś dobry. Właściwie najszybszym sposobem na uzyskanie podwyżki jest wykonywanie pracy w tak doskonały sposób, żeby pracodawca sam zaoferował ci wyższe wynagrodzenie, abyś nie przeszedł do innej firmy, która zapłaci ci więcej. Tak działa prawo podaży i popytu.

Podam przykład. Podczas recesji Citibank skorzystał z pomocy państwa. Później odkryto, że jednemu ze swoich traderów na rynku towarowym wypłacił 100 milionów dolarów wynagrodzenia w ciągu roku. Przedstawiciela banku wezwano przed oblicze komisji kongresowej i zapytano, jak jego firma śmie przyjmować pieniądze od rządu, skoro wypłaca ludziom takie wynagrodzenia. Odpowiedział: „Ten człowiek dostaje prowizję od wypracowanego zysku, a zarabia dla nas 4 miliardy dolarów rocznie, bo to najgenialniejszy trader towarów na świecie. Potrafi wyczuć zmiany cen towarów i zarabia dla nas ogromne pieniądze. Wypłacamy mu za to niewielką prowizję. Dostał 100 milionów dolarów, ale to zaledwie 1/400 kwoty, którą wypracował. Taką mamy umowę. Gdybyśmy mu odmówili, uznając, że to za dużo, nasi konkurenci zatrudniliby go natychmiast i od ręki zapłaciliby mu tyle samo albo nawet więcej”.

Ten trader jest pracownikiem, którego nie da się zastąpić. Poświęcił całe życie na uczenie się sztuki handlowania towarami na giełdzie. Ponadto ma też wyjątkowe wyczucie lub intuicję, której brakuje innym. Kiedy wziąć to wszystko pod uwagę, okazuje się, że ów człowiek niewiele się różni od gwiazdy sportu. Musisz robić coś, co jest cenne dla pracodawcy, a w dodatku robić to lepiej od innych. Musisz zdobyć odpowiednią reputację.

W mojej firmie zatrudniam 22 osoby. Zawsze daję im podwyżki „wyprzedzające”. To znaczy, że nikt nie musi mnie prosić o zwiększenie wynagrodzenia, ponieważ przepracował kolejny rok, zdobył większe doświadczenie i tak dalej. U mnie pracownik dostaje podwyżkę wtedy, gdy jego wartość rośnie. Nie musi nawet czekać roku od poprzedniej. Kiedy widzę, że świetnie pracuje i generuje dla firmy wysokie przychody, z reguły oferuję mu więcej pieniędzy nie tylko dlatego, że na nie zasługuje, ale też dlatego, że na nie zapracował. Jego podwyżka to tylko jakiś odsetek zysku, który dla mnie wypracował. Nie chcę, żeby poszedł do innej pracy.

Dan

Czy uważasz gotówkę, kredyt, skrypty dłużne, udziały w firmie albo inwestycje za równoważne formy pieniądza? Dlaczego albo dlaczego nie? Jakie są różnice między nimi?

Brian

Najważniejsze jest to, czy przynoszą zysk. Inwestujesz w swoją firmę, żeby kupić surowce, zatrudnić ludzi i produkować rzeczy, które będziesz mógł sprzedać z zyskiem. To zamknięty cykl i tak zawsze działa finansowanie biznesu.

Na początku nikt nie chce ci pożyczyć pieniędzy, ponieważ nie masz historii działalności. Słyszałem, jak pewien wykładowca w szkole biznesu mówił studentom: „Zaczynając działalność, nie inwestujcie własnych pieniędzy. Inwestujcie tylko pieniądze pożyczone z banku. Własne pieniądze zachowajcie na prywatne wydatki. Idźcie do banku, złóżcie wniosek i zaciągnijcie kredyt”.

Otóż ten człowiek jest kompletnym idiotą. Od lat prowadzę różne firmy i mogę powiedzieć z całkowitą pewnością, że żaden bank nie pożyczy ani grosza komuś, kto dopiero zaczyna działalność. Banki nie są zainteresowane narażaniem pieniędzy na ryzyko. Ich biznes polega na udzielaniu bezpiecznych pożyczek. Musisz udowodnić, że pożyczenie ci pieniędzy jest bezpieczne.

Moją obecną firmę założyłem 28 lat temu w San Diego. Poszedłem do banku, żeby otworzyć linię kredytową. Usłyszałem, że bank bardzo chętnie udzieli mi kredytu, ale musi on być wielostronnie zabezpieczony. Zapytałem, co to znaczy. „Chcemy zastawu na wszystkich pana tantiemach. Chcemy zastawu na pana domu. Oczekujemy zdeponowania 50 tysięcy dolarów na rachunku zastrzeżonym. Chcemy zastawu na pana majątku ruchomym, w tym na samochodzie i meblach. Wartość zabezpieczeń musi stanowić pięciokrotność kwoty kredytu”.

Powiedziałem, że to jakieś szaleństwo, ale mogłem się zgodzić albo odejść z pustymi rękami. Zaciągnąłem ten kredyt. Musisz się zgadzać na takie rzeczy, kiedy zaczynasz działalność. Pożyczyliśmy niewielką kwotę i na szczęście mieliśmy dobre przepływy pieniężne. Od czasu do czasu musieliśmy uruchamiać tę linię kredytową, ale na szczęście rosła nasza wiarygodność kredytowa. Zabezpieczenia były zdejmowane jedno po drugim, a teraz bank zadowala się moim osobistym poręczeniem.

Niektórzy doradcy mówią: „Zaczynając działalność, nie zgadzaj się na osobiste poręczenie kredytu”. To szaleństwo. Nikt nigdy nie wyda ci karty kredytowej bez osobistego poręczenia.

Jeżeli inwestujesz w nieruchomości, fabrykę, akcje lub obligacje, które przynoszą zysk wyższy od kosztu kredytu, jest to dobra inwestycja. Jeżeli jednak ponosisz straty albo odsetki od kredytu są niezwykle wysokie, to nie jest dobra inwestycja. Dobra inwestycja to taka, która pozwala zarobić więcej, niż wynosi koszt pieniądza. Zła inwestycja pochłania pieniądze bezpowrotnie.

Jeżeli inwestujesz pieniądze po to, żeby zarobić ich jeszcze więcej; jeżeli inwestujesz w przedsięwzięcia przynoszące zyski, to dobrze. Kiedy inwestujesz w komputer po to, żeby używając go, przyspieszyć transfery technologiczne i rozwój własności intelektualnej, a w efekcie zarobić pieniądze, ten komputer jest bardzo dobrą inwestycją. Zysk z inwestycji znacznie przekracza jej koszt i wartość amortyzacji.

Dan

Wyjaśnij różnice między takimi pojęciami jak bogactwo, wolność finansowa i dochód. Jak one się wiążą ze sobą? Czy można osiągać wysokie dochody, ale nie być bogatym? Czy każdy, kto się cieszy wolnością finansową, jest jednocześnie bardzo bogaty?

Brian

To świetne pytanie. Żartuje się, że nawet najlepiej zarabiających ludzi tylko dwa miesiące dzielą od bezdomności ze względu na działanie prawa Parkinsona. Prawo to głosi, że wydatki rosną, aby sprostać zarobkom. Bez względu na to, ile zarabiasz, wydajesz na bieżąco wszystko, a nawet więcej. Przeciętny Amerykanin wydaje około 110 procent zarabianych pieniędzy, korzystając z kart kredytowych, pożyczek, kredytów zabezpieczonych hipoteką itd. Ludzie naciągają swój budżet do granic możliwości, a przy tym w ogóle nie mają gotówki.

Przeciętny Amerykanin w momencie przejścia na emeryturę posiada majątek o wartości netto około 41 tysięcy dolarów oraz emeryturę z ubezpieczenia społecznego – i to jest dorobek 40–45 lat życia w najbogatszej gospodarce w historii świata. Dlaczego? Ponieważ wysokie zarobki uważa za ekwiwalent bogactwa. Tak naprawdę jednak liczy się tylko jeden rodzaj majątku. Nauczyłem się tego od pewnego imigranta, który przyjechał do Ameryki i stał się niewiarygodnie bogatym człowiekiem. Powiedział mi, że jedyny dochód, jaki się liczy, to ten wypracowywany przez twoje własne pieniądze. Jego źródłem są inwestycje.

Ten człowiek powiedział mi, że dochody osobiste nie są synonimem bogactwa. Służą jedynie utrzymaniu stylu życia. Bogactwem są przepływy pieniężne pochodzące z innych źródeł niż własna praca. Zapamiętaj to: bogactwem są przepływy pieniężne pochodzące z innych źródeł. Najbogatsi ludzie, jakich znam, zawsze mówią o przepływach pieniężnych z inwestycji. Kiedy analizują jakąś inwestycję – a często poświęcają na to pół roku – przede wszystkim zadają sobie pytanie, czy przepływy pieniężne będą znacznie przekraczały koszt inwestycji i koszt pieniądza. Zastanawiają się też, czy będą wyższe niż w przypadku innego zastosowania pieniędzy – alternatywnej inwestycji.

Przekonasz się, że najsprytniejsi ludzie inwestują bardzo, bardzo ostrożnie, żeby mieć pewność, że zysk będzie większy od kosztu inwestycji.

Dan

Jak ważne powinny być twoim zdaniem pieniądze w życiu każdego człowieka?

Brian

Jeżeli zapytasz przedsiębiorców – zarówno odnoszących sukcesy, jak i borykających się z przeciwnościami losu – o to, co dla nich oznaczają pieniądze, odpowiedź będzie zawsze taka sama: wolność. To ona jest powodem dążenia do sukcesu finansowego. Pieniądze dają wolność. Kiedyś żartowałem, że pozwalają pójść do restauracji i zamówić to, na co masz ochotę, bez patrzenia na ceny potraw w menu.

Ludzie uwielbiają wolność. To jedna z najważniejszych wartości, jeśli nie najważniejsza. Nikt nigdy nie skarży się na to, że ma za dużo wolności. Wiele osób uważa, że inni mają jej za dużo i należy ustanowić ograniczające ją przepisy. Proponują, aby ludzi sukcesu dodatkowo opodatkować, objąć nadzwyczajnymi regulacjami i ukarać. Te same osoby uważają jednak, że same powinny mieć tyle wolności, ile tylko zapragną.

Autorka poradników Barbara de Angelis zadaje często wspaniałe pytanie: „Kiedy uznasz, że masz już wystarczająco dużo pieniędzy, i co wtedy zrobisz?”. Pieniądze oznaczają wolność, więc trzeba się zastanowić, ile ich potrzebujemy, żebyśmy poczuli się całkowicie wolni. Podczas moich programów szkoleniowych namawiam ludzi do określenia własnego progu. Jaką kwotę wymienisz? Jaka musi być wartość twoich aktywów oraz przepływów pieniężnych – miesięcznych i rocznych – żebyś mógł przestać uganiać się za pieniędzmi?

Ludzie, którzy własną pracą doszli do milionów, dużo czasu poświęcają na sformułowanie odpowiedzi. Zastanawiają się, ile muszą mieć pieniędzy, żeby stać ich było na styl życia, którego oczekują, i co będą robili po przekroczeniu tego progu. Następnie skupiają się na tej kwocie i rezygnują z bardzo wielu rzeczy w krótkim okresie, aby zgromadzić ten majątek i osiągnąć wolność dla siebie, rodziny i dzieci.

Nie zamierzają rezygnować z pracy po przekroczeniu tego progu, ale wyznacza on punkt zwrotny. Często ograniczają aktywność zawodową i zajmują się działalnością dobroczynną albo inną aktywnością prospołeczną. W pierwszej połowie życia trzeba jednak dać z siebie wszystko, żeby osiągnąć finansową wolność. Trzeba to zrobić wtedy, gdy ilość energii, zapału, ambicji i możliwości jest największa.

Dan

Kim byli mentorzy i idole, od których nauczyłeś się najwięcej na temat pieniędzy? Scharakteryzuj pokrótce każdą z tych osób i podaj najważniejszą rzecz, której się od niej nauczyłeś.

Brian

Od lat studiuję książki i artykuły o wielu ludziach sukcesu, a także ich książki oraz wywiady przeprowadzane z tymi osobami. To milionerzy, miliarderzy, multimiliarderzy, a w ujęciu historycznym – najbogatsi ludzie w dziejach. Wielu z nich zaczynało z pustymi rękami.

Najbogatszym człowiekiem w historii ludzkości był niemiecki bankier Jacob Fugger. Uważano go za najzamożniejszego człowieka jego czasów, największego bogacza renesansowej Europy. Zaczynał bardzo skromnie i dzięki mądrym transakcjom doszedł do wielkich pieniędzy. Był bardzo zręcznym kupcem, mądrym pożyczkodawcą, potrafił robić dobry użytek z pieniędzy, wspierać przedsięwzięcia handlowe itp. Jego filozofia opierała się na takich wartościach jak oszczędność, troska, uwaga, dokładność, surowość, rygor w podejściu do pieniędzy. Stał się najbogatszym człowiekiem w Europie.

Rothshildowie zaczynali jako zwykła rodzina, a stali się najważniejszym bankierskim rodem w Europie i jedną z najbogatszych rodzin w Ameryce. Studiowałem historię tych ludzi przez całe lata.

Czasem po przeczytaniu całej książki, na przykład o Rockefellerach, można wyciągnąć z niej jedną ważną kwestię. John D. Rockefeller był najbogatszym człowiekiem na świecie. Jedną z jego nadrzędnych wartości była oszczędność i dążenie do obniżania cen towaru oferowanego konsumentom, którym w jego przypadku były gaz i ropa. Nazywano go wyzyskiwaczem, ale jego jedyna wina polegała na tym, że pozbawiał chleba swoich konkurentów. Eliminował ich z rynku. Tak naprawdę kontrolował cały amerykański rynek ropy i gazu.

Uchwalono więc ustawy antymonopolowe i zmuszono go do podziału firmy. A co takiego zrobił? Jego największym przestępstwem było wykorzystywanie efektu skali działalności w celu obniżania kosztów gazu i ropy używanych do napędzania samochodów, oświetlania pomieszczeń i wielu innych celów, tak aby nikt inny nie mógł zaoferować tego samego produktu w niższej cenie.

Wszystko, co robił Rockefeller, było korzystne dla jego klientów, ale jego konkurenci uważali to za wielkie przestępstwo. Wrogowie skrzyknęli się więc i opłacili władze, żeby uchwaliły przepisy zmuszające Rockefellera do podziału firmy.

Jego przedsiębiorstwo podzielono na pięć dużych kompanii naftowych, nazywanych „pięcioma siostrami”. Stały się największymi firmami naftowymi na świecie, a ich rywale nadal nie mogli z nimi konkurować, ponieważ nie przestawały obniżać cen.

To okruchy mądrości, które można znaleźć w różnych książkach. Jeżeli chcesz odnieść sukces w biznesie, musisz dawać klientom to, czego chcą, szybciej, wygodniej i taniej niż wszyscy inni. Musisz to robić nieustannie. To jedna z najważniejszych lekcji finansowych. Wrócę do niej później, żeby omówić ją dokładniej.

Dan

Jaki największy błąd popełniają ludzie, kiedy myślą o pieniądzach, i jak można go skorygować?

Brian

Na Uniwersytecie Harvarda ustalono, że najważniejszą cechą ludzi odnoszących sukcesy finansowe jest perspektywa długoterminowa. We współczesnej gospodarce ludzie pragną natychmiastowej gratyfikacji. To zabija ich nadzieje i marzenia. Perspektywa długoterminowa oznacza, że podejmujesz dzisiaj decyzje, które przyniosą ci duże korzyści w odległej przyszłości. Inaczej mówiąc, ciężko pracujesz, oszczędzasz pieniądze i ostrożnie je inwestujesz. Dzięki procentowi składanemu stale przybywa tych pieniędzy, ale do tego jeszcze wrócimy.

Dziś aż 65 procent dorosłych Amerykanów uważa, że jedynym sposobem zapewnienia sobie niezależności finansowej na emeryturze jest wygrana na loterii. Większość ludzi myśli też, że sukces finansowy to wynik jakiejś podejrzanej zabawy, ponieważ widzi Marka Zuckerberga, który został miliarderem w wieku dwudziestu kilku lat. Nie rozumieją, że to tylko jeden z wielu milionów przedsiębiorców, którzy podjęli próbę. W przypadku Zuckerberga doszło do szczęśliwego zbiegu okoliczności: pojawił się szybki internet, technologie szybkiego przetwarzania danych, narodziły się media społecznościowe. Wszystko to zbiegło się w odpowiedniej dla niego chwili.

Są też inni bogacze, którzy zarobili setki milionów i miliardów dolarów, ale oni należą do rzadkości. Większość ludzi zarabia pieniądze, ciężko pracując, oferując innym coś wartościowego, oszczędzając pieniądze, inwestując ostrożnie i dbając o akumulację majątku.

2Mity na temat pieniędzy

Zanim zaczniemy wyjaśniać prawa dotyczące pieniędzy, musimy rozprawić się z wieloma nieporozumieniami, półprawdami i zwykłymi kłamstwami odnoszącymi się do tego tematu. Jeżeli jakieś błędne przekonania zachowają się w twojej pamięci, mogą sprawić, że wybierzesz niewłaściwą drogę do bogactwa i utkniesz w martwym punkcie. Brian nazywa te błędne przekonania mitami na temat pieniędzy. Omówi korzenie każdego z nich oraz jednoznacznie i szczegółowo wyjaśni, na czym polega ich błędność.

Dan

Brianie, zacznijmy ten rozdział od omówienia wspólnego fundamentu większości mitów na temat pieniędzy: przekonania, że można dostać coś za nic. Opowiedz, dlaczego kłóci się ono z naukowym prawem przyczyny i skutku oraz jak można zmarnować wiele lat, podążając niewłaściwą drogą do bogactwa, i skończyć z pustym kontem bankowym oraz niespełnionymi marzeniami.

Brian

Jest wiele przyczyn tego, że ludzie pozostają biedni przez całe życie. Prawo wiary głosi, że jeśli gorąco w coś wierzysz, staje się to rzeczywistością. Wiele osób wierzy w zupełnie niemożliwe rzeczy dotyczące pieniędzy. W Alicji w Krainie Czarów główna bohaterka mówi do Szalonego Kapelusznika: „Nie mogę w to uwierzyć! To niemożliwe!”, na co on odpowiada: „Ja potrafię codziennie jeszcze przed śniadaniem uwierzyć w przynajmniej dwie niemożliwe rzeczy”.

Ogromna liczba ludzi wierzy w rzeczy, które po prostu nie są prawdą. Satyryk Josh Billings[1] zwykł mawiać, że człowiekowi szkodzi nie to, co wie, lecz to, co w jego wiedzy jest nieprawdą. Takie rzeczy mają bardzo zgubny wpływ na nasze dążenie do sukcesu finansowego.

Chciałbym zacząć od omówienia najważniejszego prawa, które naprawdę decyduje o wszystkim, co może nam się przydarzyć. 350 lat p.n.e. wielki filozof Arystoteles sformułował zasadę przyczynowości, którą dziś nazywamy prawem przyczyny i skutku. W czasach, w których wszyscy wierzyli w bogów, cuda, szczęście itd., powiedział: „Nie, żyjemy w uporządkowanym świecie, gdzie wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Każdy skutek ma konkretną przyczynę. Jeżeli chcesz osiągnąć jakiś efekt, musisz najpierw bardzo dokładnie go określić, a następnie wskazać przyczynę, która może go wywołać”.

Jeżeli zatem chcesz podwoić swój dochód, znajdź kogoś, kto zarabia dwa razy więcej od ciebie w tej samej dziedzinie. Następnie prześledź drogę, którą doszedł do tego celu. Przekonasz się, że każdy, kto dziś zarabia dwa razy więcej od ciebie, kiedyś zarabiał połowę tego, co ty. Musiał zrobić coś bardzo konkretnego, żeby zwiększyć swoje zarobki.

Wystarczy o to zapytać, żeby się dowiedzieć. Jeżeli nie znasz tego kogoś osobiście, przeczytaj jego książki, artykuły i wywiady z nim, a wtedy poznasz źródła jego sukcesu, ponieważ ludzie zarabiający dużo pieniędzy bardzo chętnie opowiadają o tym, jak do tego doszli. Jeżeli będziesz robił to, co ludzie sukcesu robią raz po raz od wielu lat, osiągniesz ten sam efekt, bo tak działa prawo przyczyny i skutku.