Wydawca: Psychoskok Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2013

Sztuka wojenna czasów Stefana Batorego. Tom I Wojskowość powszechna ebook

Tomasz Zackiewicz

(0)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 363 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Sztuka wojenna czasów Stefana Batorego. Tom I Wojskowość powszechna - Tomasz Zackiewicz

Seria „Sztuka wojenna czasów Stefana Batorego” to najpełniejsze ujęcie wojskowości Stefana Batorego na polskim rynku, oparte na szerokiej bazie źródłowej i z bogatym zestawem literatury, w tym obcojęzycznej. Są to materiały, które powstały przy pisaniu pracy doktorskiej Autora - Tomasza Zackiewicza na ten temat.

Jest to doskonała pozycja dla wszystkich miłośników staropolskiej sztuki wojennej. Pisząc ten cykl książek Autor starał się zawrzeć naukową myśl w wydaniu przystępnym dla każdego.

Ten tom dotyczy nowożytnej wojskowości powszechnej w Europie, a więc piechoty, kawalerii, artylerii i sztuki oblężniczej Europy do początku XVII stulecia. Ukazuje zanik średniowiecznej sztuki wojennej i narodzenie się nowożytnej, a potem jej rozwój przez cały XV i XVI wiek.

Opinie o ebooku Sztuka wojenna czasów Stefana Batorego. Tom I Wojskowość powszechna - Tomasz Zackiewicz

Fragment ebooka Sztuka wojenna czasów Stefana Batorego. Tom I Wojskowość powszechna - Tomasz Zackiewicz

Tomasz Zackiewicz

Sztuka wojenna czasów

Stefana Batorego

Tom I

Wojskowość powszechna

WYDAWNICTWO PSYCHOSKOK, 2013

Copyright© by Wydawnictwo Psychoskok, 2013

Copyright© by Tomasz Zackiewicz, 2013

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej

publikacji nie może być reprodukowana, powielana

i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej

zgody wydawcy.

Skład i korekta: Tomasz Zackiewicz

Projekt okładki: Tomasz Zackiewicz

Zdjęcie okładki: Karl Pawłowicz Briułłow, „Oblężenie Pskowa”, fragment obrazu olejnego

ISBN: 978-83-7900-033-3

Wydawnictwo Psychoskok

ul. Chopina 9, pok. 23, 62-507 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom.665-955-131

http://wydawnictwo.psychoskok.pl

e-mail:wydawnictwo@psychoskok.pl

Niniejszą książkę poświęcam

polsko-węgierskiej przyjaźni,

która jest wieczna

Autor

Sum rex vester,

nec fictus neque pictus.

Stefan Batory

ZAWARTOŚĆ TEMATYCZNA

UWAGI WSTĘPNE

1. Sztuka wojenna Zachodu

a/ piechota

b/ konnica

c/ artyleria i ręczna broń palna

d/ sztuka oblężnicza

e/ nowożytna armia Zachodu

2. Sztuka wojenna Wschodu

a/ wojskowość moskiewska

b/ wojskowość turecko-tatarska

Turcja

Tatarzy

3. Krótkie podsumowanie i porównanie

ZALECANA BIBLIOGRAFIA

PODZIĘKOWANIA

UWAGI WSTĘPNE

Praca została napisana w celu zgłębienia problemu wpływu obcej myśli wojskowej na tradycyjną sztukę wojenną za panowania Stefana Batorego. Moim zadaniem jest znalezienie tradycji wojennej i odniesienie tego do reform batoriańskich. Jeżeli chodzi o zakres tematyczny, to rozprawa niniejsza zawiera wszystkie aspekty staropolskiej sztuki wojennej czasów Stefana Batorego. Moim celem było wyczerpujące przedstawienie problemów dotyczących tej tematyki. Sądzę że informacje tu zawarte w zupełności wystarczą do odtworzenia pełnego obrazu sztuki wojennej za panowania Stefana Batorego. Trzeba tu jeszcze zaznaczyć, iż właściwą część pracy poprzedzam opisem interesującej mnie powszechnej wojskowości. Ważne jest w tym wypadku szersze tło, czyli kontekst dla uchwycenia pewnych prawidłowości. Pomijam rzeczy, które bezpośrednio nie łączą się z wojskowością, czyli np. życie dworskie. Jednak przykładowo spraw finansowych, gospodarczych czy politycznych nie da się całkowicie wyeliminować, bo te w jakimś stopniu łączą się z tematem niniejszej pracy. Odwołuję się do nich jedynie, gdy zachodzi taka potrzeba i pominięcie ich byłoby zagrożeniem dla zachowania kompletnej całości.

Zajmując się Stefanem Batorym wyznaczyłem sobie daty jego panowania, czyli lata 1576 – 1536, jako granice chronologiczne. Nasuwają się one naturalnie i wydają się logiczne, jednakże trzeba tu zaznaczyć, iż rozprawa niniejsza dotyczy też lat wcześniejszych, aby ukazać polską tradycję wojskową. Toteż należy tu mówić raczej o wojskowości XVI wieku. Natomiast ramy geograficzne obejmują Rzeczpospolitą wraz z jej lennami.

Poniższa praca bazuje na materiale rękopiśmiennym. Najważniejszy jest tu zasób Archiwum Głównego Akt Dawnych. Mamy tu wiele interesujących zespołów. Archiwum Skarbu Koronnego (dz. I, II, III), Akta Skarbowo-Wojskowe (dz. 82, 85, 86), Archiwum Zamoyskich, Archiwum Radziwiłłów (dz. II, III, IV i V), Archiwum Publiczne Potockich. Ważnym uzupełnieniem jest Metryka Litewska, Metryka Koronna, Summariusz Metryki W.X. Litewskiego, t. 5, 6. Także mikrofilmy R.A. Sztokholm (Extranea IX Polen) są ważnym uzupełnieniem, chociaż większość materiału dotyczy Wazów. Pewną pomocą są źródła rękopiśmienne w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego i w Bibliotece Narodowej. Ważnym elementem są zbiory znajdujące poza Warszawą. I tak trzeba wymienić tu: Archiwum w Kórniku, Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu, Archiwum Państwowe w Krakowie (Archiwum Chodkiewiczów z Młynowa, Archiwum Sanguszków), Biblioteka PAN-PAU w Krakowie, Biblioteka Jagiellońska w Krakowie, Biblioteka Czartoryskich w Krakowie, Zbiory Ossolińskich we Wrocławiu, Archiwum Państwowe w Gdańsku. Z zagranicznych archiwów interesujące zbiory pochodzą z Wilna i Sztokholmu. Jest to podstawa moich badań, która musi był uzupełniona materiałem drukowanym.

Epoka Renesansu spowodowała nagły wybuch piśmiennictwa o tematyce militarnej. Po długim czasie „wieków ciemnych” sięgnięto do spuścizny starożytności i zaczęto wydobywać na światło dzienne traktaty wojskowe. Analizowano sztukę wojenną klasyków i czerpano z niej wzory. Działo się to głównie w państwach zachodniej Europy. W ukazaniu rozwoju tamtejszej wojskowości istotne jest zwłaszcza jedno dzieło: Niccolo Machiavelli „O sztuce wojennej”1 . Zawarto tu kwintesencję tego, co wynikało z wojen włoskich z przełomu XV i XVI wieku. Mamy tu więc uchwyconą genezę historii militarnej Odrodzenia. Stanowi to punkt wyjścia dla mojej rozprawy o wojskowości Batorego. Zrozumienie przemian, jakie dokonały się w Italii, pozwoli na właściwe ocenienie tego, co wprowadził król Stefan w Rzeczpospolitej. A Polska należała do państw, w których zainteresowanie orężem starożytnych nie było zbyt wielkie. Nie zmienia to jednak faktu, iż tak jak na Zachodzie w Polsce kwitło piśmiennictwo. Mało tego, kraj nasz wysunął się na przód w tej dziedzinie. Mogliśmy poszczycić się dużymi dokonaniami. Dla poznania ogólnych zarysów polskiej sztuki wojennej w okresie Odrodzenia, ale przed panowaniem Batorego, ważne jest dzieło hetmana wielkiego koronnego Jana Tarnowskiego. „Consilium rationis bellicae” stanowi szczyt pisarstwa wojskowego w Polsce. Autor był doświadczonym dowódcą, dlatego to, co napisał jest bardzo cenne dla historyków badających XVI stulecie. Tekst cechuje daleko posunięta rzeczowość. Obliczony został na funkcję doradczą, stąd daje się też zauważyć praktyczność. Dzieło to jest znane w dwóch wersjach: „Rada sprawy wojennej” – z roku 1555 i 1556 lub jako właśnie „Consilium rationis bellicae” – z roku 1558 (wyd. w Tarnowie). W niniejszej pracy posługuję się egzemplarzem wydanym przez Bibliotekę Kórnicką z roku 18792 .

Drugim ważnym traktatem o podobnym charakterze, ale pisanym później, bo w latach 1575 – 1577, są „Księgi hetmańskie” Stanisława Sarnickiego3 . Czerpię stamtąd ciekawe fragmenty, zwłaszcza jeśli chodzi o artylerię. Trzeba też tu wspomnieć o Marcinie Bielskim i Stanisławie Łaskim4 . W ich pracach możemy natknąć się na interesujące spostrzeżenia dotyczące sztuki artyleryjskiej ostatniego Jagiellona. Dla czasów Zygmunta Augusta posługuję się też raportem dyplomaty papieskiego J. Ruggieriego złożonego zwierzchnikowi Piusowi V5 . Dzięki temu źródłu możemy zobaczyć, jak ówczesną Rzeczpospolitą widzieli cudzoziemcy.

Przechodząc do czasów Batorego, na pierwszym miejscu zaznaczyć trzeba, iż napotykamy tu na obfitość źródeł. Tak się złożyło, że wtedy działało wielu wybitnych historiografów i większość materiału zachowała się do naszych czasów, stanowiąc znakomite pole dla pracy badawczej. Interesujący nas okres dziejów znamy głównie w świetle twórczości pamiętnikarskiej.

Na pierwszym miejscu z pewnością należy wymienić dzieło Rajnolda Hejdensztejna (Heidenstein) „Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594 ksiąg XII”6 . Praca ta jest szczególnie warta analizy, bowiem zawiera „Pamiętniki wojny moskiewskiej ksiąg VI” (księgi III – VII), które funkcjonują też jako dzieło odrębne. Oba utwory różnią się nieznacznie, jeśli chodzi o fakty dotyczące konfliktu o Inflanty, dlatego korzystać można z jednego lub drugiego tak samo. Autor w swej relacji położył główny nacisk na wydarzenia militarne i pod kątem tego pisał resztę. Ważne więc są dla nas informacje, które przekazuje Hejdensztejn. Jednak nie należy zapominać, iż już sam charakter źródła niesie za sobą niebezpieczeństwo daleko posuniętego subiektywizmu. Poza tym musimy pamiętać, iż Hejdensztejn pisał relację według wskazówek Stefana Batorego i Jana Zamoyskiego7 .

Autor ten żył w latach 1553 – 1620, a pochodził z rodziny niemieckiej, osiadłej w Polsce dawno temu. Warte jest uwagi to, iż z początku był wrogi nacji polskiej i jednoznacznie identyfikował się z Niemcami. Potem się to radykalnie zmieniło, ale pochodzenie pomagało mu w misjach dyplomatycznych, do których bywał często wybierany przez Zamoyskiego i Batorego. Doświadczenie w tym względzie zdobywał we Włoszech i Francji, dokąd wielokrotnie jeździł. Nie na darmo więc został sekretarzem księcia Jerzego Fryderyka, zanim trafił na polski dwór. Hejdensztejn kontakty zatem miał dobre, zwłaszcza z Niemcami. To, jak i przyjacielskie stosunki z Zamoyskim, utorowały mu drogę do stanowiska sekretarza królewskiego. W tym charakterze uczestniczył w trzech wyprawach wojennych Batorego w konflikcie o Inflanty. Stąd autor „Pamiętników wojny moskiewskiej ksiąg VI” był bezpośrednim świadkiem opisywanych wydarzeń i dlatego jego przekaz jest nieodzowny dla poznania zagadnienia wojskowości za Batorego. Warsztat pracy jest rzetelny, o dużej dozie fachowości i znajomości rzeczy. Hejdensztejn miał dostęp do urzędowych materiałów, z których czerpał bezpośrednio do swej pracy. Dane z tych dokumentów zostały następnie ubrane w narrację historyczną. Rzemiosła tego Hejdensztejn nauczył się przy pisaniu „Annales Patavini”, czyli roczników legistów padewskich nacji niemieckiej w latach 1576 – 1579. Tak napisane „Pamiętniki wojny moskiewskiej ksiąg VI” wyszły w 1585 roku (a nie jak podano na karcie tytułowej dzieła w 1584), czyli w niedługim czasie po fakcie8 . Pierwsze wydanie nastąpiło we Frankfurcie nad Menem w 1672 roku, drugie – w Krakowie 1684 roku9 .

Interesującym źródłem jest „Życie Jana Zamoyskiego”, które również wyszło spod pióra Hejdensztejna. Spisywane było od połowy 1605 roku do marca 1606 i potem jeszcze uzupełniane w 1616. Jest to dzieło typowo panegiryczne, aczkolwiek dostarcza badaczowi wiele ciekawych spostrzeżeń, dotyczących historii wojskowości. „Życie Jana Zamoyskiego” zostało wiernie splagiatowane przez Franciszka Bohomolca i wydane pod jego nazwiskiem. W niniejszej pracy korzystam właśnie z tej wersji10 .

Oba dzieła mistrza Rajnolda przynoszą nam też informacje na temat wcześniejszego konfliktu Batorego z Gdańskiem. Ta relacja ma jednak mniejszą wartość historyczną, gdyż wojnę z lat 1576 – 1577 znamy lepiej z przekazu Bartosza Paprockiego11 . W swym wiekopomnym dziele „Herby rycerstwa polskiego” przy życiorysie hetmana Jana Zborowskiego umieścił opis bitwy pod Lubieszowem. Paprocki (1543 – 1614) brał osobiście udział w tej potyczce, stąd jest to pierwszorzędne źródło do tego wydarzenia. Przy innych biografiach także można znaleźć wiele interesujących informacji na temat wojny gdańskiej i inflanckiej. To, co napisał, pochodziło z własnych doświadczeń oraz z zebranych relacji ustnych.

O podobnej wadze pod względem rodzaju i rzetelności jest przekaz Marcina Bielskiego (1495 – 1575), który po śmierci autora był kontynuowany przez jego syna Joachima. I tak tenże Joachim Bielski opisuje wydarzenia będąc ich uczestnikiem, a tam gdzie nie mógł być, wykorzystuje naocznych świadków12 . „Kronika” Bielskiego doprowadzona jest do 1586 roku. Chociaż widać wyraźnie pokrewieństwo jej z dziełem Hejdensztejna, to należy ją wziąć pod uwagę w celu konfrontacji obu źródeł, a także innymi przekazami. Poza tym możemy tu się dopatrzyć wielu rzeczy, których u Hejdensztejna nie ma. Trzeba bowiem pamiętać, iż Rajnold „w duchu dworsko-panegirycznym albo przypisywał przesadną rolę Zamoyskiemu, albo znów go wybielał [...] podnosząc nadmiernie talenty wodzowskie [...], przemilczając niewygodne fakty”. Z drugiej wszak strony kanclerz i hetman postarał się o pozory obiektywizmu przedstawianych zdarzeń13 . W tym więc względzie przekaz Bielskiego jest bardziej obiektywny, przynajmniej jeśli chodzi o Zamoyskiego.

Bitwę lubieszowską i oblężenie Gdańska opisuje nam też Maciej Stryjkowski14 . Był to szlachcic polski osiadły na Litwie i dlatego dzieło to jest ważne dla litewskiego teatru działań. Jednak należy korzystać z tego źródła ostrożnie, bo zawiera wiele nieprawdziwych informacji.

Do wojny z Gdańskiem odnoszą się także „Źródła Dziejowe”, t. 3 i 4, opracowane i wydane przez Adolfa Pawińskiego15 . Stosunkowo małą wartość historyczną ma relacja Jana Dymitra Solikowskiego16 , bowiem dzieło te cechuje się licznymi wadami. Jest mało szczegółowe, pisane bez krytyki, zawiera wiele fragmentów świadczących o subiektywizmie i uprzedzeniach autora. Powstało też po wielu latach od opisywanych wydarzeń. To wszystko podważa wiarygodność tego źródła. Jednakże warto zajrzeć do niego ze względu właśnie na niechętne stanowisko Solikowskiego do Batorego. Porównanie tej relacji z pozostałymi historiografami może przynieść ciekawe efekty.

Wielką wagę dla poznania historii konfliktu z Gdańskiem posiada dzieło Jana Chrzciciela Albertrandego17 . Źródło to odznacza się dużą dozą obiektywizmu, jak na ten typ przekazu. Zawiera dokładne dane i daty, co trudno znaleźć u innych autorów. W tej materii możemy to tylko porównać z Hejdensztejnem. Relacja Albertrandego dotyczy wojny gdańskiej w większej swej części, ale też możemy dowiedzieć się sporo na temat stosunków panujących na południowo-wschodnim pograniczu Rzeczpospolitej. Źródło również zawiera listy, instrukcje, artykuły wojskowe oraz inne „urządzenia”, które uzupełniają przekaz Albertrandego.

Przebieg „zapasów” o Inflanty znamy z wyszczególnionych wyżej relacji, a więc znowu pojawiają się takie oto nazwiska: R. Hejdensztejn, B. Paprocki, M. Stryjkowski, J.D. Solikowski. Do wyprawy wielkołuckiej istotne też są przekazy: Jana Zborowskiego, hetmana nadwornego koronnego i Łukasza Działyńskiego, dowódcy straży przedniej wojska królewskiego18 . Obaj byli blisko tego, który decydował, czyli króla. Pierwszy należał do dworu, a drugi związał się z nim przez żonę, siostrę hetmana Zamoyskiego. Nieocenioną wartość ma relacja księdza Jana Piotrowskiego19 . Obejmuje ona lata 1581 – 1582. Złożona jest z korespondencji autora, który był sekretarzem kancelarii koronnej, do swego opiekuna Andrzeja Opalińskiego, marszałka wielkiego koronnego. Piotrowski był więc człowiekiem wykształconym. Żył w przyjacielskich stosunkach z królem i Zamoyskim. Podczas działań wojennych cały czas przebywał z hetmanem. Dużo zatem wiedział i widział. Pisze raczej jako obiektywny obserwator i unika sądów. Piotrowskiego cechuje wyraźne dążenie do wyeliminowania plotki i informacji nieprawdziwych. Innym źródłem do kampanii pskowskiej jest „Diariusz oblężenia Pskowa”20 . Dzieło anonimowe i z racji podobieństwa do relacji księdza Jana Piotrowskiego – kłopotliwe. Wszakże oba źródła wiele różni, by uznać je za dwie wersje tego samego dzieła i tego samego autora. Zgodnie z tym, co twierdzi Jerzy Urwanowicz, „Diariusz” wyszedł spod pióra anonimowego urzędnika kancelarii, który współpracował z Piotrowskim. Stąd mają wynikać zaobserwowane podobieństwa, ale też i różnice. Dalej Jerzy Urwanowicz ustala hipotetycznie autorstwo zapisu, optując za niejakim Janem Pudłowskim. Człowiek ten, jako „starszy hetmański”, był bliskim współpracownikiem Zamoyskiego. Zajmował się rachunkami kanclerza w okresie 1579 – 1582. W związku z tym musiał mieć dostęp do korespondencji Zamoyskiego pod Pskowem, a więc i do tego, co napisał Piotrowski21 . Analizując sam tekst, dostrzegamy przede wszystkim rzeczowość. Podawane są tu suche fakty, bez zbędnych dygresji czy sądów.

Zwrócić należy uwagę też na źródła pochodzące od obcych autorów. Analizując czasy Batorego mamy przed sobą dwa kręgi kulturowe, najmocniej oddziaływające na Rzeczpospolitą, a mianowicie: niemiecki, reprezentujący Zachód, i rosyjski, odnoszący się do ogólnie pojętego Wschodu. Obiektywnie napisana praca wymaga, aby uchwycić też te obce punkty widzenia i skonfrontować to z polskim piśmiennictwem. I tak dla wojny inflanckiej, a szczególnie do wyprawy pskowskiej, istotne będzie powołanie się na „Poviest’ o prichożienii Stiefana Batoria pod grad Pskov”22 , co jest podstawowym rosyjskim źródłem do tego tematu, noszącym charakter pamiętnikarski. Dzięki temu przekazowi możemy poznać stanowisko Moskwy. Jednak ważniejsze jest to, iż moskiewskie źródło dostarcza nam wiele szczegółów z zakresu historii militarnej, polskiej i rosyjskiej. Relacja napisana została ręką człowieka dobrze poinformowanego, chociaż mało obiektywnego. Autor przejawia skłonność do szczegółowych opisów, co jest zdecydowanie na rękę historykowi, badającemu to dzieło. Interesujące są zwłaszcza opisy zachowania się obrońców podczas oblężenia.

Chociaż Batory nie prowadził wojny z Niemcami, to jednak nie sposób pominąć i ich głosu w tej kwestii. Środowiska niemieckie miały ogromne wpływy w Inflantach, ale też i w samej Rzeczpospolitej (Prusy Królewskie z Gdańskiem na czele oraz Prusy Książęce, a także Śląsk i Wielkopolska). Sięgając po źródła niemieckie trzeba też pamiętać, że właśnie germańscy sąsiedzi byli pośrednikami a także inicjatorami nowinek w polskiej wojskowości. Również obecność u Batorego licznych niemieckich najemników do czegoś zobowiązuje. Biorąc więc pod uwagę te wszystkie racje, zdecydowałem się skorzystać z przetłumaczonych na polski „Pamiętników” Wawrzyńca Millera23 . Autor wyraża wiele sądów obcych polskiej historiografii, stąd źródło to jest interesujące. Należy przede wszystkim rozważyć informacje, dotyczące oceny przez Millera prowadzenia wojny przez Batorego. Jest tu też materiał do kampanii pskowskiej oraz – rozejmu w Jamie Zapolskim. Miller nie kryje swej niechęci do Polaków, ale bardziej chyba nie lubi Węgrów i Rosjan.

Z innych autorów niemieckich cytuję, lecz już nie bezpośrednio ze źródła, Meinerta i Rennera24 . Pierwszy podaje techniczne informacje dotyczące pocisków zapalających, a drugi zaś charakteryzuje sytuację panującą w Inflantach podczas inwazji moskiewskiej.

Dość szeroko omówiłem materiał pamiętnikarsko-kronikarski, gdyż jest zbyt ważny, aby go potraktować zbyt powierzchownie. Następnym typem źródeł, na którym oparłem swą pracę, są: instrukcje, listy, konstytucje sejmowe, uniwersały itp. Zbiory tych krótkich raczej, lecz nie mniej istotnych przekazów, dostarczają nam przede wszystkim wydawnictwa Adolfa Pawińskiego i Aleksandra Jabłonowskiego pod ogólnym tytułem serii „Źródła Dziejowe”25 . Duże zbiory tego typu dokumentów zawiera też „Archiwum Jana Zamoyskiego”26 . Źródła te to ogromny, nieprzebrany materiał, pierwszorzędny do badań naukowych. Publikacje te mają charakter odpisów z oryginałów. Z racji obszerności całej spuścizny w wydawnictwach tych dokonano wyboru źródeł pod względem ich przydatności dla badacza, korzystanie z nich pozwala stworzyć pełniejszy obraz wojskowości za Batorego. Dokumentów prawnych dostarcza też „Volumina Legum”27 i „Polskie artykuły i ustawy wojskowe” wyd. przez Stanisława Kutrzebę28 . Do tego typu źródeł trzeba też zaliczyć „Akta historyczne do panowania Stefana Batorego”29 . Odrębną grupę stanowią herbarze. Najważniejszy z nich to ten autorstwa Paprockiego, o którym już była mowa wyżej. Warto tu zwrócić uwagę na obszerny opis oblężenia Sokoła. Trzeba też wspomnieć o herbarzach Kojałowicza i Kapicy Milewskiego30 .

Bogactwo źródeł z XVI wieku, a zwłaszcza do czasów panowania Stefana Batorego, stanowi ogromne pole do działalności historyków w każdej dziedzinie. Wojskowość jest tu tylko jedną z nich. Czasy króla Stefana w aspekcie militarnym były szczególnie chętnie poruszane przez badaczy. Początek zainteresowania świetnością oręża polskiego w okresie rozkwitu Rzeczpospolitej można zauważyć w epoce porozbiorowej. Lata niewoli w XIX wieku siłą rzeczy wymusiły sięgnięcie po chlubną kartę historii nowożytnej. Już romantyzm spowodował, że intelektualiści poczęli zagłębiać się w historię własnego narodu i państwa. Poszukiwania te jednak niewiele miały wspólnego z pracą badawczą a służyły jedynie celom sentymentalnym. Dopiero szkoła krakowska, a potem pozytywizm, uczyniły historię dziedziną naukową. Skupienie się na własnej historii spowodowało to, iż wydano wtedy wiele źródeł i zaczęto stosować aparat krytyczny. Dzieje nowożytne stały się modne w kręgach intelektualistów.

Z końca wieku XIX i początku XX pochodzą ważne dzieła, które przez wiele lat były podstawą dla historii wojskowości, a mianowicie – trzy historie Konstantego Górskiego: piechoty (1893), jazdy (1894) i artylerii (1902). To pierwsze poważne ujęcie dziejów Polski pod względem militarnym. Dla naszego tematu ważna jest też tegoż samego autora rozprawa o kampaniach Batorego w Inflantach zawarta w „Bibliotece Warszawskiej” z 1892 roku. Z prac tych korzysta się i dzisiaj, bo ciągle mają wartość naukową. Warsztat historyczny nie odpowiada współczesnym warunkom, lecz dzieła te zawierają w sobie dane ze źródeł już nieistniejących. Mimo to należy korzystać z tych prac ostrożnie, bo pojawiają się tu czasem informacje nieprawdziwe31 . Wadą przedstawionego wyżej materiału (historie: piechoty, jazdy i artylerii) jest brak porównania wojskowości polskiej z innymi krajami. Niewiele tutaj spotykamy też informacji na temat składu społecznego oraz zróżnicowania regionalnego, skąd wywodziliby się rekruci.

Z innych prac powstałych przed drugą wojną światową, a wartych przytoczenia należy wymienić następujących autorów: Tadeusza Korzona32 i Mariana Kukiela33 . Oba dzieła stanowią apogeum osiągnięć polskich historyków oręża w okresie przedwojennym. Warsztat naukowy jest tu o wiele lepszy niż u Górskiego. Trzeba w tym miejscu jeszcze przywołać Otto Laskowskiego34 i Jana Natansona-Leskiego35 . Ich książki wnoszą do nauki wiele interesujących spostrzeżeń i faktów, zwłaszcza jeśli chodzi konkretnie o epokę Batorego. Dla poznania kwestii piechoty wybranieckiej ważne są prace: Jana Gerlacha36 i Stefana Inglota37 , a dla rozeznania się w sprawach morskich – Kazimierza Lepszego38 . Ta ostatnia pozycja jednakże jest bardziej ogólna, gdyż stanowi raczej rodzaj syntezy.

Po wojnie przez długi czas unikano tematyki związanej z czasami Batorego. Przełom przyniosły tu lata sześćdziesiąte, kiedy pojawiać się zaczynają liczne wydania. Z tego okresu musimy wymienić pracę Stanisława Herbsta „Zarys dziejów wojskowości polskiej”. Kolejne lata przynoszą kolejne interesujące pozycje o tematyce militarnej. Najwartościowsze prace stworzyli tacy badacze jak: Tadeusz Marian Nowak, Jan Wimmer, Karol Olejnik, Janusz Sikorski, Zdzisław Żygulski jun., Władysław Dziewanowski, Zdzisław Spieralski. Niewątpliwie najlepszą pracą jaka się dotąd ukazała są ciągle aktualne publikacje Henryka Kotarskiego39 . Walorem tych materiałów jest z pewnością szeroka baza źródłowa, na której opierał się autor. Praca ta doskonale syntezuje, podsumowuje i dopowiada to, czego wcześniej nikt nie poruszał. Żałować by jedynie można, że autor pominął wojnę z Gdańskiem. Publikacje te są zakrojone na ukazanie spraw organizacyjnych i są najpełniejszym ujęciem problematyki wojska Batorego podczas konfliktu o Inflanty. Zastosowano tu również doskonały warsztat naukowy.

Z zagadnień monograficznych należy tu koniecznie wspomnieć o artykule Jana Szpaka40 o odlewaniu kul działowych za króla Stefana. Wiele ciekawych spostrzeżeń wnosi też praca Maurycego Horna41 . Najmniej znana jest skarbowość wojskowa i związane z tym sprawy gospodarcze z czasów Stefana Batorego. Mimo licznych źródeł, badacze niechętnie zajmują się tą dziedziną. Do dzisiaj więc najlepszą i najpełniejszą pracą jest wydawnictwo Adolfa Pawińskiego42 . Pomimo upływu wielu lat, dzieło to jest nadal aktualne.

Wśród literatury zagranicznej ważne jest dzieło A.V. Cziernova, które ukazuje sztukę wojenną Moskwy43 . Chciałbym wyróżnić również pozycje anglosaskie napisane przez: Michaela Howarda44 , Geoffrey'a Parkera45 oraz Roberta I. Frosta46 . Howard daje czytelnikowi kompleksowy obraz narodzin nowożytnej sztuki wojennej w jednym z rozdziałów swojej książki. Jest to kluczowa sprawa dla poznania istoty przemian, jakie wtedy zaszły. To z kolei możemy odnieść do tego, co zaprowadził w Polsce Batory. Howard koncentruje się wyłącznie na zachodnim teatrze wojny. Tymczasem Parker przedstawia nam rewolucję w wojskowości Zachodu, jaka zaszła w Niderlandach, co miało witalne znaczenie dla sztuki wojennej Zachodu. Za to Frost mówi nam sporo o wojskowości państw północnej i wschodniej Europy. Dużo miejsca poświęca także polskiej historii militarnej. I trzeba tu od razu zaznaczyć, iż jest to chyba pierwsza sprawiedliwa ocena oręża Rzeczpospolitej. Autor bowiem nie przejawia ignorancji typowej dla historyków Zachodu, którzy polską wojskowość łączą wyłącznie ze szlachtą. Frost pisze: „Non-Polish historians often suggest that its supposed military backwardness was because it depend for its defence on the noble levy...” Dobrze się stało, że to zauważył angielski badacz. Być może to przełamie stereotyp kompletnego zacofania polskiego oręża. Nie sposób też pominąć literatury francuskojęzycznej47 , a zwłaszcza niemieckojęzycznej48 , która ukazuje szereg aspektów dawnej wojskowości.

Na koniec omawiania literatury warto wspomnieć o dziełach encyklopedycznych i leksykonach. Historyk wojskowości nie może pominąć nieśmiertelnego wydania, jakim jest „Encyklopedia wojskowa” pod redakcją O. Laskowskiego49 . Dla usystematyzowania pojęć z dziedziny historii militarnej istotne są też książki: Włodzimierza Kwaśniewicza50 oraz Michała Gradowskiego i Zdzisława Żygulskiego51 .

Pisząc niniejszą pracę moim zamiarem było wniknięcie w problematykę wojskowości Rzeczpospolitej za Stefana Batorego. Czasy panowania tego króla przynoszą nam pewien przełom w tej dziedzinie. W niniejszej rozprawie postaram się odpowiedzieć na pytanie, jak wielki on był. Czy słusznie Batory uchodzi za reformatora sztuki wojennej? Jak bardzo król ten zawdzięczał swe sukcesy własnym walorom, a w jakim stopniu polegał na przygotowaniach poczynionych przez Zygmunta Augusta?

Metodologia w mojej pracy jest istotną kwestią, bowiem różnorodność źródeł zmusza do użycia różnych metod badawczych w celu zrekonstruowania faktów. Na pewno na pierwszym miejscu trzeba wymienić metodę dedukcyjną i indukcyjną. Jednak nie mniej ważna jest metoda porównawcza, bowiem znaczna ilość źródeł umożliwia dotarcie do wielu istotnych kwestii. Także wnioskowanie rozwojowe, a więc metoda progresywna i regresywna, wydają się istotne, zwłaszcza w okresach, kiedy nie mamy materiału źródłowego.

Wyżej opisane metody pozwalają na odtworzenie całej szaty faktograficznej w niniejszej pracy, jednak pewne kwestie mają charakter hipotez. Ich celem jest nie tylko uzupełnienie braków, ale również stanowi to przyczynek do dalszych badań.

Inflanty (po łac. Livonia, dzisiaj Łotwa i Estonia) były pod wpływami przede wszystkim Duńczyków i Niemców. W 1202 roku powstał tu Zakon Kawalerów Mieczowych. Te bogate i żyzne tereny stały się w XVI wieku obiektem zatargu czterech państw: Danii, Szwecji, Moskwy i Rzeczpospolitej. Dużo do powiedzenia w tej kwestii mieli także Niemcy, którzy uważali ten kraj za swój z racji silnej kolonizacji germańskiej. Charakter samego Zakonu też był zdecydowanie niemiecki. Oczywiście w tej rozgrywce głos autochtonów, czyli bałtyckich Łotyszy i ugrofińskich Estończyków się nie liczył. Robert I. Frost przedstawia system obronny Inflant. Widzimy tu ogromny wpływ niemieckiej myśli technicznej. Zwłaszcza daje się to zauważyć w fortyfikacjach najważniejszych twierdz. Wszelkie nowinki sztuki inżynieryjnej docierają tu szybko z ojczystych Niemiec. Umocnione ośrodki również zostały dobrze obsadzone i zaopatrzone, gdyż potencjalni wrogowie zewnętrzni byli silni, a Niemcy inflanccy chcieli utrzymać swoją niezależność52 . Dania zaś miała tutaj wpływy przez swoje posiadłości, będące pod bezpośrednią władzą księcia Magnusa, syna króla duńskiego Krystiana III i jednocześnie brata Fryderyka II. Od czasów zygmuntowskich istniały tu silne wpływy moskiewskie53 . Wpływy Rzeczpospolitej na północy spotkały się z ekspansywnością Danii, Szwecji i Rosji. Przedmiotem konfliktu stały się ziemie Zakonu Kawalerów Mieczowych. Wielki mistrz Gottard Kettler zawarł układ z Polską i Litwą, wybierając ich protekcję. W wyniku wojny, rozpoczętej w 1561 roku, ziemie Zakonu zostały sekularyzowane, podobnie jak wcześniej tereny państwa krzyżackiego. Obszar ten został przyłączony do państwa polskiego, przy czym Kurlandię dano dziedzicznie dynastii Kettlerów, a resztę, tj. Inflanty właściwe, wcielono bezpośrednio do Korony i Litwy.

Spokój trwał jednak krótko. Zaraz wybuchła północna wojna siedmioletnia (1563 – 1570). Rzeczpospolita nie zdołała utrzymać całych Inflant i dokonał się ich rozbiór. Rosja sięgnęła po Dorpat, Szwecja – północną część Rewia, Dania – wyspy bałtyckie Ozylię i Dago. Polsce została tylko Kurlandia, która miała być lennem do 1795 roku.

W 1569 roku zawarto realną unię w Lublinie, w wyniku czego powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów. Odtąd każdy król polski był Wielkim Księciem Litewskim. Przy okazji wcielono też do Korony Podlasie, Wołyń i Podole. Państwo więc w chwili śmierci Zygmunta Augusta obejmowało ogromny obszar, na którym ścierały się różne prądy, racje i interesy. Istniały silne tendencje odśrodkowe a proces unifikacji przebiegał powoli i z oporami. Władza królewska była zbyt słaba, aby nad tym zapanować. Jeśli pojawiły się jakieś pozytywne działania w kierunku jednoczenia, zostały one zniweczone przez bezkrólewie i panowanie Henryka Walezego. Następował proces anarchizacji Rzeczpospolitej. Tymczasem z nowymi nabytkami państwo polskie otrzymało przyczynek do przyszłych wojen, które ciągnęły się przez długie lata. Konflikty za Batorego były tylko tego początkiem.

XVI wiek w Rzeczpospolitej stał pod znakiem wybitnych osiągnięć w literaturze, nauce, ale także – reformacji, kontrreformacji i ruchu egzekucyjnego. Pojawiły się też pierwsze negatywne symptomy „złotej wolności”, takie jak wojna „kokosza” z roku 1537, czyli nieposłuszeństwo wobec króla. Jednak psucie państwa zaczęło się w czasie wielkiego bezkrólewia. Stefan Batory przejmował tron polski w niełatwych warunkach. Był drugim z kolei królem elekcyjnym. Po ucieczce Henryka Walezego pojawiło się nie tylko rozprzężenie w państwie, ale i brać szlachecka sięgnęła po całkowitą władzę. To ona zaczęła decydować o przyszłych losach kraju. Stawała ponad prawem, co dobrze widać na przykładzie losów Samuela Zborowskiego, który popełnił mord na Wawelu i skrył się przed sprawiedliwością na dworze u Batorego. I mimo swego postępowania miał wpływ na doprowadzenie do koronacji księcia z Siedmiogrodu, za co wdzięczny władca zwolnił go z banicji54 . Batory miał silnego konkurenta do tronu polskiego, a mianowicie Maksymiliana Habsburga. Popierała jego większość możnowładców świeckich i duchownych. Niemniej na korzyść Batorego działał fakt, że magnateria jeszcze nie była tak silna i w praktyce ciągle wiele zależało od szlachty. Ta zaś nie chciała Niemca. Jej reprezentant, Zamoyski, ostro atakował w mowach Maksymiliana55 . Sam monarcha z Siedmiogrodu od początku zetknął się z wrogą polityką Habsburgów, którzy nie mogli darować przegranej walki o polską koronę. Na szczęście wkrótce zmarł cesarz Maksymilian i Rzeczpospolita uniknęła groźby obcej interwencji56 . Jednak Batoremu nie dane było panować w pokoju, bowiem Gdańsk w żaden sposób nie chciał uznać jego władzy. Z anarchii skorzystał też Iwan IV, który począł rozszerzać swoje posiadłości w Inflantach drogą podboju. A kraj nie był gotowy do walki o swoje granice i o jedność, gdyż Batory zetknął się z pustkami w skarbie i nielicznym wojskiem.

Do tego istotnym czynnikiem oddziaływającym na polską politykę w tym regionie było niewątpliwie Imperium Ottomańskie. Turcję i Rzeczpospolitą łączyła, a właściwie dzieliła, burzliwa historia. Przełomem stał się tu rok 1533, kiedy zawarto „pokój wieczysty”, który „wieczystym” był tylko z nazwy, co pokazały dalsze dzieje, lecz i wtedy także nikt nie spodziewał się spacyfikowania wzajemnych relacji na dobre. Na mocy traktatu ustalono granicę na Dnieprze i zobowiązano się unikać kroków mogących powodować zadrażnienia. Za to porozumienie z „poganami” Zygmunt Stary nie zebrał wcale dobrych not w Europie. Jednak to pozwoliło uniknąć otwartego konfliktu między oboma państwami przez blisko sto lat, za co należą się słowa uznania dla polskiego władcy.

Najbardziej niechętni Turkom (prócz oczywiście władzy papieskiej) byli Habsburgowie, gdyż bitni azjatyccy wojownicy psuli im plany ekspansji w Europie, bratając się z Francuzami i szkodząc już bezpośrednio w środkowo-południowej części kontynentu. Stąd też ród ten przez swoją klientelę magnacką w Polsce działał uparcie na rzecz zaognienia stosunków polsko-tureckich. Toteż mimo pokoju z roku 1533, tereny graniczne turecko-mołdawsko-tatarskie bywały widownią licznych napięć. Zasługą tego właśnie była autonomiczna, różna od polskiej racji stanu, polityka kresowych magnatów. Nie bez winy było też Imperium Tureckie, które nie potrafiło skutecznie poddać kontroli Tatarów. Bo te właśnie ich najazdy prowokowały ekspedycje karne prywatnych armii magnackich. Uderzało to czasem bezpośrednio w interesy Turcji, której „opiece” byli podporządkowani Tatarzy. Faktycznie to nawet sama Porta posługiwała się najazdami Tatarów w celu wywarcia nacisku na zbyt ambitnych polskich magnatów. Chanów krymskich pokój z 1533 roku nie obowiązywał, a więc można było działać bez łamania postanowień traktatowych. Dodatkowo komplikowały relacje polsko-tureckie lenna Porty, czyli Mołdawia i Wołoszczyzna. Tutaj ekspansja obu państw zderzała się ze szczególnym zgrzytem. Na mocy porozumienia z 1533 roku Turcja osadzała władców na tych terenach przychylnych Polsce. W praktyce jednakże różnie z tym bywało.

Natomiast na sytuację wewnętrzną Rzeczpospolitej największy wpływ miały niedokończone przeobrażenia ustrojowe, co wywoływało wiele wewnętrznych konfliktów. Batory po sejmie dotyczącym podatków na wojnę odwołał się do sejmików, co osłabiło prerogatywy i autorytet samego sejmu. Można uznać to za dotkliwy cios w dążenia ruchu egzekucyjnego. To był początek rozpadu tego obozu. Za czasów panowania króla Stefana ma miejsce ciągły wzrost potęgi magnatów. Za przykład może posłużyć Jan Zamoyski.

Z początku uchodził za jednego z przywódców ruchu egzekucyjnego, natomiast potem wbrew prawu połączył w swym ręku urząd kanclerza koronnego i hetmana wielkiego koronnego. Zgromadził znaczne dobra oraz rozbudował swój system klientalny, wykorzystując swe wpływy na dworze. Ta wysoka pozycja umożliwiła mu rozprawę z wrogim rodem Zborowskich, co wywołało słuszne posądzenia o nadużywanie władzy. Zborowscy zawiedli się wyraźnie na Batorym. Król wolał Zamoyskiego, który stał się jego prawą ręką. Kanclerz i hetman nawet ożenił się z Gryzeldą Batorówną, cementując więź. Tymczasem Zborowscy przeliczyli się ze swoją bezkarnością i atakowali śmiało władcę oraz Zamoyskiego. W końcu ten ostatni kazał Stanisławowi Żółkiewskiemu uwięzić Samuela Zborowskiego57 . Wkrótce go stracono, a Krzysztofa skazano na banicję58 . Taki był koniec najwybitniejszych przedstawicieli tego rodu. Zamoyski zaś tryumfował.

Mimo pewnej ignorancji w dowodzeniu wojskiem, trzeba uznać go za zręcznego dyplomatę. Potrafił pozyskać wpływowych ludzi. I tak w wyniku wojny z Gdańskiem korzyści odniósł tylko Jerzy Fryderyk, któremu Batory przyrzekł administrowanie Prus Książęcych wobec ciężkiej choroby Albrechta, księcia pruskiego. Niemcy mieli ochotę na więcej byłego terytorium krzyżackiego. W tym momencie objawił się talent kanclerza, który położył tamę tym zakusom. Wobec akcji Zamoyskiego obaj niemieccy władcy musieli uznać Gdańsk za miasto polskie59 . Potem były też i inne zwycięstwa dyplomatyczne, które podniosły autorytet kanciarza. Po śmierci Batorego stał się de facto jedynym decydentem w państwie, chociaż był za słaby, aby uchwycić pełnię władzy. Rosły również w siłę inne rody. Tego konsekwencje miały wyniknąć w nie tak dalekiej przyszłości. Pierwszym tego objawem było to, że sejm z roku 1585 rozszedł się bez podjęcia uchwał, rozpoczynając prawdziwy kryzys polskiego parlamentaryzmu60 . Za Batorego nastąpiło wiele niedobrych precedensów, których skutki nie były jeszcze widoczne w tym czasie, a dopiero miały objawić się po jakimś czasie.

Pracę podzieliłem na trzy zasadnicze części, składające się na cztery tomy (książki). Pierwszy tom dotyczy wojskowości powszechnej w Europie z podziałem na szeroko rozumiany Zachód i Wschód. Były to dwa podstawowe obszary wpływów, pomiędzy którymi znalazła się Rzeczpospolita. Dlatego poznanie tego wydaje się podstawową kwestią dla rozumienia tego, co rozbił Batory a czego zaniechał w czasie swego dziesięcioletniego panowania. Jest to tło dla zasadniczych moich rozważań. W drugim i trzecim tomie opisuję szczegółowo wojskowość państwa polsko-litewskiego za panowania Stefana Batorego. Wydzieliłem tu tematyczne części, odnoszące się do wszystkich aspektów ówczesnej wojskowości. Batoriańską modernizację porównuję z tradycją doby Jagiellonów. Jest to teoretyczne ujęcie tej tematyki. Natomiast w czwartym tomie analizuję działania wojenne. Szukam praktycznego potwierdzenia lub zaprzeczenia tego, co zawarłem w części teoretycznej. Innymi słowy na podstawie działań wojennych staram się wyłowić wszystkie jej elementy, które dotyczyła albo tradycji jagiellońskiej albo batoriańskiej modernizacji.

1. Sztuka wojenna Zachodu

a/ piechota

Przez całe średniowiecze dominowała jazda. Przełom nastąpił dopiero w końcu wieku XV, kiedy to wynaleziono młot mechaniczny, który pozwolił na produkcję zbroi płytowej. Jednakże ważniejszą rzeczą okazało się zastosowanie ostrzy do skrawania metali, co umożliwiło produkcję arkebuza61 . Te wynalazki zwiększyły skuteczność piechoty, która przyjęła na siebie główny ciężar działań wojennych. Kopijnik nie był w stanie rozbić zwartych czworoboków pikinierów i halabardników. Ale osiągnięcia techniczne wcale nie były tu najważniejsze, bowiem fundamentalną  rolę musiały odegrać przemiany w ludzkiej mentalności. To dopiero dało podstawę nowego spojrzenia na zagadnienie wojny i na miejsce w niej człowieka.

Dokonującą się ewolucję myślenia renesansowego doskonale widać na przykładzie ówczesnych rzemieślników. To z ich warsztatów wychodził sprzęt, który potem służył wojsku. Niezaprzeczalnym faktem jest, iż wzrósł znacznie stopień fachowości tych specjalistów. Wendelin Boeheim pisze: „Der Waffenschmied ist ein Eisenarbeiter, von seiner Fähigkeit, das harte Metall zu bearbeiten und zu formen, hängt die Güte der Waffe ab”. Zmieniło się też podejście do wykonywanego zawodu. W. Boeheim dalej zauważa: „Erst mit der Renaissance in Italien in 14. Jh änderte sich das Verhältnis, in welchem der Meister bis dahin zu seinem Werke stand; er tritt anspruchsvoller und damit greifbarer hervor. Es mehren sich die Zeichen, die das Werk seiner Hand bezeugen;, immer häufiger nennen sich die Kunsteln auf ihren Werken, in keiner anderen Absicht, ais des eigenen Ruhmes und der eigenen Ehre halber”62 . Broń już nie tylko służyła do zabijania, ale również traktowano ją jako dzieło sztuki, a twórca jej bywał porównywany do malarza czy rzeźbiarza. Prym tu oczywiście wiodły Włochy, a w płatnerstwie bezkonkurencyjny stał się na długi czas Mediolan. W XIV i XV wieku pracowano nad uzbrojeniem, które nie tyle było praktyczne, co cieszyło oko. To uchodziło za novum. Od 1530 roku w Mediolanie wytwarzano między innymi zbroje paradne, stosując złocenia i kolorowanie metali; materiał też trawiono akwafortą. To tu powstał tzw. garnitur zbroi (od 1520 roku)63 . „Die Waffenkünstler Italiens standen mitten im Kreise der grossen Künstler der Renaissance, der Humanisten und Poeten und unmittelbar unter ihrem belebenden Einflusse; nicht so die Kunstwaffenschmiede Spaniens, deren Erzeugnisse gleichwohl in Technik und Dekoration hervorragten. An den schönen Prunkwaffen Spaniens haften keine Namen von Kunst-heroen wie in Italien, das spanische Kunstleben, an sieb mehr ausgeglichen, gab auch dem Kunsthandwerk ein gleichförmigeres Gepräge, aus welchem nur Reminiszenzen au den maurischen Stil und starkę Anklänge an die Italiener, speziell die Mailänder zu entnehmen sind“64 . Tak jak prądy w sztuce, umiejętność zdobienia broni promieniowała na inne państwa, ulegając jednocześnie przetworzeniu pod wpływem miejscowych warunków.

Zmieniali się także odbiorcy tej „sztuki”, czyli wojsko. P. Lacombe tak to widzi: „Le seizième siècle est pour les armes, comme pour le reste une ère de rénovation. Nous allons voir la plupart des armes usitées au moyen âge non pas se perfectionner, mais tomber peu à peu en désuétude, les unes plus tôt, les autres plus tard, et finalement disparaître, pour faire place aux armes modernes inventées déja et depuis longtemps connues, le canon, le fusil, mais qui, dans leur premier état, n’offraient que peu ou point d’avantages sur les armes anciennes. Il est curieux de suivre dans leurs dernières formes et dans les degrés de leur décadence, chacune des armes que nous avons vues employées durant la période gothique”65 . Właśnie ku tym potrzebom nowych armii wyszła renesansowa sztuka rzemieślnicza. Wojsko zaczęło domagać się nie tylko dobrej jakości zbroi czy broni białej, ale również poczęło zbroić się w wielkie ilości dział i broni palnej strzeleckiej. W tym czasie na pewno warsztaty miały pełne ręce roboty, aby zdążyć z produkcją. Natomiast nowe rodzaje oręża same w sobie były kunsztem, gdyż wymagały precyzji i były czasochłonne. W przeciwnym razie działo mogło nie wypalić, zawieść też mógł zamek strzelby.

Jednak praktyka wymagała podbudowy teoretycznej i dlatego nagle potrzebne stały się klasyczne traktaty wojskowe. Interesujące jest, co napisali na ten temat Heinrich Müller i Hartmut Kölling: „Das Heerwesen empfing seit dem beginnenden 16. Jahrhundert in den meisten europäischen Ländern wesentliche Impulse durch das Studium antiker Militärschriftsteller und der damit verbundenen übernahme von Theorien und praktischen Erfahrungen aus dem Heerwesen der Griechen und Römer. Das gilt insbesondere für die Streitmacht der Fußkämpfer. Wenn auch zwischen den Heeren der Sklavenhaltenstaaten der Antike und den Söldneraufgeboten der Neuzeit wesentliche Unterschiede bestanden, so galt es doch in beiden Fällen, Massen von Fußkämpfern militärisch zu organisieren, auszubilden und erfolgreich in der Schlacht einzusetzen. In der Bewaffnung und Kampfesweise zeigen sich deshalb große übereinstimmungen. Der Buchdruck trug wesentlich zur Verbreitung militärischen Gedanken gutes bei. Holtzschnitte und kupferstische erlangten als Ilustrationen, in denen Waffenübungen, taktische Aufstellungen und vieles andere verauschaulicht wurden, zunehmende Bedeutung. GroBe Verbreitung fanden die Schriften von Leonhart Fronsperger, Johann Jacobi von Wallhausen, Niccolo Machiavelli, Lazarus von Schwendi, Wilhelm Schäffer (genannt Dilich) und Graf Reinhart zu Solms”66 . Mimo iż starożytność nie znała broni palnej, to wpływ antycznych teoretyków wojskowości na rozwiązania nowożytne w tej dziedzinie jest trudny do przecenienia.

Jednym z ważniejszych dzieł antycznych było „Epitome rei militaria” z IV wieku, dostosowane do warunków Odrodzenia przez Lipsiusa. Według tego traktatu podstawą armii były legiony najemników walczące tzw. taktyką uwstecznioną, a więc podczas starcia stosowano nierozczłonkowaną falangę i uderzano zbitą masą. W pierwszych i ostatnich szeregach stali spiśnicy. Strzelcy byli między nimi. Występował tu organizacyjny podział na kohorty i manipuły (pozbawione taktycznej samodzielności w boju). Obok tego rodzaju piechoty w takim legionie byli lekkozbrojni strzelcy posiłkowi i szwadrony jazdy po bokach, a także artyleria polowa z jeszcze machinami miotającymi. Istniały też zaczątki służby sapersko-inżynieryjnej. W traktacie tym występują wszystkie założenia rzymskiej piechoty, łącznie z przygotowaniem fizycznym i psychicznym każdego żołnierza legionu. Piechur nie tylko walczył, ale przy okazji był saperem i miał potrzebne ku temu narzędzia. Katon Starszy daje nam siedem przykładów szyków i manewrów, z których istotny jest ten jeden. I tak wzmocnione skrzydło uderza na flankę szyku nieprzyjaciela, a drugie tymczasem – czeka na rozwój wypadków i wkracza do akcji po pewnym czasie. Manewr ten, wykorzystujący dwa rzuty wojska, jest pierwowzorem nowożytnej taktyki walki, operującej masami piechoty (z czasem jednostki te będą mniejsze, ale za to liczniejsze i manewrowanie nimi będzie coraz bardziej skomplikowane). Przy Katonie jeszcze warto wspomnieć, iż radził wykorzystywać podstęp (jakże wspaniale rozwinął to dużo później Machiavelli) i korzyści terenu oraz pościg za wycofującym się wrogiem67 . Zastosowanie tego doskonale widać na przykładzie bitwy lubieszowskiej z 1577 roku.

Jednak nie wszystko miało swe korzenie w starożytnym Rzymie. Nowożytna sztuka wojenna posiadała też własne oryginalne pomysły. Do takich z pewnością należą regulaminy wojskowe. Rozwój taktyki walki zmuszał do ujednolicenia wyszkolenia armii. Pierwszym znanym regulaminem był ten ułożony przez dowódcę czeskich husytów, Jana Żiżkę, pochodzący z drugiego dziesięciolecia XV wieku68 .

Pisane regulaminy łączą się ściśle ze wprowadzeniem służby najemnej. Aby dostrzec jej początki, musimy cofnąć się do połowy XIV wieku, kiedy to na terenach Italii siała spustoszenie ogromna banda zwana Wielką Kompanią. Aczkolwiek już wcześniej państwa włoskie zaciągały miejscową szlachtę bez zajęcia oraz hordy obcych rycerzy, sprowadzonych przez cesarzy niemieckich69 . Zaistniałą sytuację tak podsumowują H. Müller i H. Kölling: „Das Söldnerheer wurde zur entscheidenden militärischen Stütze der herrschenden Feudalklasse. Die Söldner wurden für Kriege oder einzelne Feldzüge angeworben. Landlose Bauernsöhne, am beruflichen Fortkommen gehinderte Handwerksgesellen, hungernde Tagelöhner ausden Stätdten und rauflustige Gesellen gab es genug, die sich gegen Sold und Aussicht auf Beute jedem Herm verdingten und gegen jeden Feind kämpften. Der niedere Adel erhielt sich seinen Platz im Kriegsdienst als Söldnerführer oder gepanzerten Reiter”70 . Siły te były złożone przeważnie z konnicy, ale spotykało się też i piechurów. Koń kosztował dużo i nie każdego było na niego stać. Jednak te zaczątki prywatnych armii uznać można jedynie za symptom nadejścia nowych czasów, gdyż nie odgrywały zbyt wielkiej roli.

Zmieniła to właśnie ta Wielka Kompania. Działo się tak, bowiem nie liczyła ona kilkuset ludzi a około 10000. Do tej pokaźnej siły dołączyło wkrótce wielu routiers, którzy nagle znaleźli się bez pracy po zakończeniu wojny stuletniej71 . Normalnie wojny w XIV i XV wieku angażowały około kilku (rzadko kilkanaście) tysięcy żołnierzy po każdej stronie. Wyjątkiem stała się tu wojna stuletnia, gdzie Anglia, Francja i Burgundowie mobilizowali nawet po kilkadziesiąt tysięcy ludzi72 . Z pola bitwy dezerterowały nieraz całe oddziały wybierając drogę przestępczą, a powszechny chaos sprzyjał temu. Trzeba było je zastępować nowymi jednostkami, w rezultacie czego przez tak długi czas walk prawie wszyscy mężczyźni z kilku pokoleń musieli ocierać się o działania bojowe. Routiers uchodzili za bitnych żołnierzy, którzy uczynili wojnę swym rzemiosłem. O ich przydatności przekonali się Włosi, werbując do swoich oddziałów. Miasta Italii prowadziły w tym czasie ze sobą częste wojny. Nierzadko siły się równoważyły, toteż w celu zdobycia przewagi nad przeciwnikiem zaciągano zawodowców. Oddziały lepiej wyszkolone, a tak się działo w przypadku najemników, zdecydowanie górowały nad tymi formacjami, które były złożone z ludzi traktujących wojnę jako zajęcie dodatkowe. W związku z tym służba najemna poczęła wypierać tych ostatnich. Zawodowcy stali się potrzebni. Na ten popyt sztuka wojenna odpowiedziała powołaniem do życia systemu kondotierskiego.

Termin „kondotier” wywodzi się od włoskiego słowa condottieri, które oznaczało „kontraktowa”, a związana z tym condotto określała umowę dotyczącą służby wojskowej. Taka umowa precyzowała czas trwania służby, liczebność zaciąganych wojsk oraz wysokość żołdu73 . W pospolitym języku kondotierami nazywano po prostu przywódców band, które za pieniądze były gotowe walczyć w obronie jakiegoś miasta lub przeciw niemu. Ich taktyka polegała na manewrowaniu, zaskakiwaniu, stosowaniu forteli. Kondotierzy zatem przyswoili sobie wzór uszykowania do bitwy Katona Starszego, dostosowując go do realiów nowożytnego świata. W rezultacie manewr (a w istocie manewry) uległy komplikacji. Dowódcy prześcigali się w prezentowaniu dyscypliny i gotowości bojowej licząc, że przeciwnik w końcu przestraszy się i ucieknie. Unikano walnej rozprawy w polu, dlatego ówczesne wojny włoskie przeciągały się i długo nie dawało się ich rozstrzygnąć74 . Te swoiste kunktatorstwo widoczne też było i w ówczesnej strategii, stąd zwano ją strategią „wyczerpania” lub „dwubiegunową”. Ostatnie określenie wiąże się z faktem, że dowódca w czasie akcji oscylował między manewrem a prawdziwą bitwą, raz walcząc, to znowu wykonując jedynie przegrupowanie. O ile pierwsze najemne bandy skłaniały się raczej ku realnej walce, o tyle kondotierzy rozwijali manewrowanie75 . W ostateczności, kiedy żaden z przeciwników nie chciał ustąpić, decydowała nie skuteczność broni, ale wytrzymałość kondycji żołnierzy, którzy dreptali to w jedną, to w drugą w pełnym uzbrojeniu. Wojsko musiało się bardzo starać, gdyż zgubienie rytmu powodowało rozluźnienie szyku, a to było dla przeciwnika nieomylnym znakiem zmęczenia. Wtedy mógł on uderzyć i zwyciężyć łatwym kosztem. W bitwie więc decydowały nie tyle umiejętności bojowe, co zdolności psychofizyczne żołnierzy. A wojsko formę mogło stracić na przykład po długim marszu bez odpoczynku lub po nadużyciu alkoholu. Toteż dowódca dbał o swoich ludzi, aby mogli sprostać strategii „na wyczerpanie”. Natomiast maksymalne oszczędzanie krwi żołnierskiej wiązało się z faktem takim, że dobrze wyszkolony najemnik był drogi. To po pierwsze, a po drugie sądzę, iż jeszcze decydowała tu pewna prawidłowość, że oddziały kondotierów tworzyli ludzie z sobą w jakiś sposób spokrewnieni i spowinowaceni. Przecież tym rzemiosłem zajmowały się całe rody, tworząc wraz ze służbą oraz zapewne i obcymi najemnikami oddziały, pod przywództwem najwybitniejszego członka rodziny – kondotiera. Żadnemu więc dowódcy chyba nie zależało na masakrze ludzi, z którymi był w jakiś tam sposób związany. Najbardziej znane rody kondotierskie Italii to: Sforza, Gonzaga, Montefeltra, Gattamelata i Colleoni76 . Włosi mieli już dość uciążliwego wolnego najemnictwa obcych i w pewnym momencie zaczęli organizować jednostki oparte na samych mieszkańcach Italii. Zagranicznych watażków wyparły więc potężne rody z zasobnych miast, które były w stanie zorganizować ten rodzaj służby.

Jednak okryci złą sławą cudzoziemcy wrócili, ponownie brutalnie ingerując w wewnętrzne sprawy Italii. Kunktatorstwo kondotierów stanęło nagle w obliczu prawdziwej rzezi. Oto bowiem wraz z francuskimi interwentami pojawiły się zagraniczne oddziały, którym przyświecała zupełnie inna filozofia wojny. Wojska kondotierów okazały się nieskuteczne wobec szwajcarskich pikinierów, francuskich gens d’armes i hiszpańskich tercios, które pod koniec XV wieku na Półwyspie Apenińskim wprowadziły prawdziwy rozlew krwi77 . Mimo to strategia „wyczerpania” dalej była realizowana, tyle tylko, że tym razem staczano więcej realnych bitew niż wykonywano manewrów. Chociaż więc królowie francuscy nie odczuwali żadnych głębszych więzi ze swoimi żołnierzami, to jednak świetnie wyszkolony zawodowiec ciągle uchodził za drogi towar. Toteż i oni liczyli się z krwią żołnierską. Jednak gdy zachodziła taka potrzeba, bitew już nie unikano za wszelką cenę. Jak już do nich dochodziło, przeprowadzano je z wielką determinacją i okrucieństwem. Strategia „wyczerpania” zatem charakteryzowała całą epokę wojen włoskich. E. Razin pisze, iż istniała ona bez przemyślanej taktyki, a podporządkowana była wyłącznie celom politycznym. Polemizuje w tym z Delbrückiem, który zajmował się tym problemem. Badacz ten również wprowadził pojęcie następnej strategii, noszącej miano strategii „zniszczenia”78 . Tu już nie chodziło o zmęczenie przeciwnika, ale o jego totalne unicestwienie. W tym momencie rodowe armie włoskie musiały ustąpić formacjom lepiej do tego przystosowanym i mającym niewiele do stracenia.

Charakterystyczne jest, iż kondotierów potępiał Machiavelli. Twierdził on, iż wojna nie może być rzemiosłem, bo taki „rzemieślnik” musi z natury rzeczy być złym człowiekiem. Zależało mu na wojnie, będącej dla niego źródłem dochodów, a więc dbał o jej ciągłe trwanie. Poza tym taki „rzemieślnik”, by przeżyć, starał się zawsze nagrabić podczas walki, żeby starczyło na czas pokoju do następnej wojny. Tu, zdaniem mistrza Niccolo, tkwiło zło, ponieważ to wszystko oznaczało popełnianie rozlicznych przestępstw, a to włoski teoretyk zdecydowanie potępiał79 . To, co zauważa Machiavelli, można dorzucić do powodów, które warunkowały przedłużanie wojen przez kondotierów. Dowódcy ci nie istnieli bez konfliktów, a tych w podzielonej Italii było dużo. Wszak kunktatorstwo sprawiało, iż nie tylko na Półwyspie Apenińskim trwał permanentny stan wojny, ale też była ona powszechna. Taki stan rzeczy gwarantował zajęcie dla kondotierów, a co za tym idzie – łupy.