Wydawca: Psychoskok Kategoria: Dla dzieci i młodzieży Język: polski Rok wydania: 2015

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Zabezpieczenie: watermark

Opis ebooka Szalone wakacje na wsi - Paweł Choroszczak


Szalone wakacje na wsi” Pawła Choroszczaka to zbiór zabawnych opowiadań dla najmłodszych, wydanych w ramach serii „Przygody Leonka”. Główny bohater to sześcioletni chłopiec – Leonek, który po wakacjach ma zostać uczniem pierwszej klasy szkoły podstawowej. Zanim jednak to nastąpi, przeżyje on niezwykłe wakacje u dziadków na wsi. Pierwsze przygody mają już swój oddźwięk podczas podróży na wakacje, kiedy to samochód, którym jadą z tatą łapie gumę, a zbieg okoliczności powoduje, że narażają się groźnym harleyowcom. Na domiar złego kończy im się benzyna, ale dzięki temu Leonek może spełnić swoje marzenia o prowadzeniu auta. Tak rozpoczynają się niezapomniane wakacje bohatera. Ten mały, sprytny urwis zagląda do każdego zakamarka w poszukiwaniu przygód i sensacji. Na strychu u dziadków odkrywa rodzinne tajemnice, w cyrku staje się prawdziwym magikiem, z dziadkiem płata figle sąsiadce, jeździ wozem strażackim na sygnale, czy wdrapuje się na drzewo po latawiec. To tylko kilka z licznych przygód Leonka. Choć przysparza on dziadkom wiele kłopotów, to kochają oni wnuczka ponad wszystko.

Ten zbiór opowiadań sprawia, że prócz dzieci śmiać się będzie niejeden dorosły. Krótkie historyjki przenoszą czytelnika się w świat dziecięcych fascynacji, przygód i niefrasobliwości oraz udowadniają, że wakacje u babci i dziadka na wsi mogą być najwspanialszymi z możliwych.

Opinie o ebooku Szalone wakacje na wsi - Paweł Choroszczak

Fragment ebooka Szalone wakacje na wsi - Paweł Choroszczak

Paweł Choroszczak
Szalone wakacje na wsi

Paweł Choroszczak „Szalone wakacje na wsi”

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2015 Copyright © by Paweł Choroszczak, 2015

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Jacek Antoniewski

Korekta: Paulina Jóźwiak

Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok

Ilustracje: Krzysztof Kałucki

ISBN: 978‑83‑7900‑318‑1

Wydawnictwo Psychoskok sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

wydawnictwo.psychoskok.pl e-mail:

Podróż

Lato tego roku miało być wyjątkowe. Nie dlatego, że znowu zrobiło się ciepło, można było się bawić na dworze i objadać lodami, ale z powodu wakacyjnego wyjazdu Leonka do babci i dziadka na wieś. Był to pierwszy raz, kiedy chłopiec miał spędzić cały miesiąc poza domem, z dala od rodziców. Wszyscy bardzo się martwili czy nie będzie płakał i tęsknił za najbliższymi, ale Leonek od samego początku lata nie mógł doczekać się wyjazdu. W końcu pewnego słonecznego dnia spakował swoje rzeczy do kolorowej walizeczki, wyściskał swoją młodszą siostrzyczkę Zosię i przytulił na pożegnanie mocno mamę.

–         Beep, beep! – rozległ się głośno dźwięk samochodo­wego klaksonu.

–         Pospiesz się synku, bo za pół godziny zaczyna się mecz w telewizji, obejrzymy sobie u dziadka jak dojedziemy – krzyknął zniecierpliwiony tata.

Chłopiec wyrwał się z objęć wzruszonej mamy i rzucił pędem w kierunku samochodu.

–         Tata? A mogę usiąść ci na kolanach i pokierować trochę autem? – zagaił, ale widząc kwaśną ojcowską minę szybko zmienił pytanie.

–         To może chociaż będę mógł jechać koło ciebie z przodu?

Tata westchnął głęboko.

–         Ty masz dopiero sześć lat…

–         Już prawie siedem! – przerwał mu szybko Leonek, który zawsze lubił zawyżać swój wiek. Chłopiec był bardzo dumny z tego, że już po wakacjach idzie do szkoły. Poza tym był nad wyraz mądrym i sprytnym dzieckiem, które lubiło czasem płatać figle. Ponadto potrafił się dobrze opiekować swoją młodszą siostrą Zosią, a wobec dorosłych zawsze zachowywał się bardzo grzecznie, co dodawało mu powagi. To wszystko, jak sądził, czyniło go o wiele starszym niż był w rzeczywistości. Niestety dzisiaj tata pozostał nieugięty i ku niezadowoleniu Leonka, nie zamierzał ustąpić ani krztynę.

–         Nieważne! – powiedział tata. – Nawet gdybyś miał osiem, to i tak jesteś za mały i nie możesz siedzieć z przodu. Siadaj szybko z tyłu w foteliku i zapnij pasy, bo nie zdążymy!

Leonek usiadł zrezygnowany na swoim miejscu i postanowił za karę przez całą drogę nie odzywać się do taty. Podróż jednak nie zapowiadała się na zbyt długą. Dziadek z babcią mieszkali na wsi w starym domku z sadem, oddalonym od miasta o 30 kilometrów. Gdy tylko wyjechali, tata rozpoczął swoją zwyczajową pogawędkę o czasach swojej młodości.

–         O tu! Popatrz! Jest małe jeziorko. Kiedyś przyjechaliśmy tu z mamą na rowerach i kąpaliśmy się do samej nocy!

–         zagaił.

Leonek milczał jak zaklęty i tylko wzruszył ramionami.

–         A tu! W tym lesie, razem z moim najlepszym kum­plem uciekaliśmy przed dzikiem! – kontynuował tata i spojrzał w lusterko na syna.

Leonek siedział bez ruchu i miał zaciętą minę.

–         No co ty, obraziłeś się? Daj spokój! Jak wrócisz do domu to pokierujesz sobie autem w garażu – obiecał tata.

Chłopiec nic nie powiedział, tylko spojrzał w boczną szybę na pole, gdzie nagle zauważył siedzącego na drzewie jakiegoś wielkiego ptaka.

–         Tato! Popatrz w bok, jakie wielkie ptaszysko! – zawołał podekscytowany.

–         To chyba jastrząb albo myszołów – stwierdził tata, patrząc w boczną szybę. – Niezły okaz!

W tym samym momencie poczuli szarpnięcie samochodu, który wpadł przednim kołem w wielką dziurę i rozległo się głośne… buumm! Tata szybko zatrzymał auto na poboczu. Wysiadł, spojrzał na przednie prawe koło i pokiwał tylko głową z rezygnacją.

–         No to ładnie! Złapaliśmy kapcia – stwierdził. – Trzeba będzie teraz w tym upale wymienić koło. Przez to, że mnie zagadujesz, spóźnię się na mecz!

–         Przecież chciałeś żebym z tobą rozmawiał! – bronił się Leonek. – Poza tym kierowca powinien zawsze patrzeć przed siebie, a nie rozglądać się na boki!

Tata zacisnął zęby, ale wiedział, że syn miał rację. Otworzył bagażnik i zabrał się za wymianę koła. Chłopiec wykorzystał postój i szybko przesiadł się na miejsce kierowcy i gdy tata w pocie czoła pracował, on kręcił wesoło kierownicą wyobrażając sobie, że jest kierowcą rajdowym. Po pół godzinie robota była skończona.

–         Może zdążę chociaż na drugą połowę – burknął spo­cony, pobrudzony smarem i zły na siebie tata, wsiadając do samochodu.

Leonkowi za to humor znacznie się poprawił i to on teraz zagadywał tatę, który odpowiadał niechętnie i zdawkowo. Byli już gdzieś w połowie drogi, kiedy nagle chłopiec oznajmił:

–         Chce mi się siusiu!

–         Nie ma mowy! Nie zatrzymam się teraz! Przecież staliśmy na poboczu przez pół godziny, mogłeś wtedy zrobić siku! – prawie krzyczał zdenerwowany tata.

–         Ale wtedy mi się nie chciało! – odparł synek. – Tato! Zatrzymaj się! Ja musze siku, bo nie wytrzymam! – i zaczął uderzać nogami w tył siedzenia.

Tata westchnął głęboko i zatrzymał samochód na małym parkingu pod lasem. Leonek wyskoczył z auta jak z procy i pobiegł między drzewa. Za nim, powolnym krokiem ruszył tata, zerkając nerwowo na zegarek.

–         Ładnie, zaraz się skończy pierwsza połowa – westchnął.

Gdy wrócili, na parkingu oprócz ich samochodu stało kilka pięknych, wielkich motorów.

–         Wow! Ale super maszyny! – zachwycił się Leonek. – Tato! To chyba motory kosmiczne, możemy je trochę pooglądać? – zapytał.

–         Nie! Nie mamy czasu! – odpowiedział zirytowany tata. – To są harleye, a nie żadne kosmiczne motory. Siadaj szybko do samochodu. Już dość zmarnowaliśmy czasu – i odpalił silnik.

Ruszył jednak zbyt gwałtownie i samochód delikatnie trącił jeden z motorów, co niestety wystarczyło, aby ten się przewrócił. Rozległo się głośne łuup, a następnie usłyszeli odgłos rozbitego bocznego lusterka harleya. Tata spojrzał przez szybę i zamknął oczy z niedowierzenia.

–         Co za przeklęty pech mnie dzisiaj prześladuje – cicho szepnął do siebie.

Nie wiedział jednak, że to nie koniec złej passy na dzisiaj.

Puk! Puk! – rozległ się odgłos pukania o boczną szybę kierowcy. Tata otworzył oczy i zbladł. Przy samochodzie stał wielki jak góra facet w skórzanej kurtce, z długą siwą brodą i piracką chustą na głowie.

–         Wow! To jest pewnie kosmiczny pirat. Ale mamy dzi­siaj przygody! – zawołał zachwycony Leonek.

Siedź cicho! Nie odzywaj się! I rób smutną minę! – syknął tata, po czym opuścił szybę i nieśmiało rzekł:

–         To pana motor?