Wydawca: Illuminatio Kategoria: Styl życia Język: polski Rok wydania: 2017

Styl życia Zero Waste. Śmieć mniej, żyj lepiej ebook

Amy Korst  

3.47058823529412 (17)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 25000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 446 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Styl życia Zero Waste. Śmieć mniej, żyj lepiej - Amy Korst

Wszystko, co chcesz wiedzieć ekologicznym stylu życia!

Czy masz czasami wrażenie, że wokół ciebie panuje wieczny bałagan i część przedmiotów, które cię otaczają, są zbędne? Czy znasz to poczucie winy, gdy po rodzinnym obiedzie zostaje mnóstwo resztek, które lądują w koszu?

Styl życia Zero Waste to praktyczny poradnik, który podpowie, co zrobić, aby żyć oszczędniej, produkować mniej odpadów, nie tracąc na wygodzie i zyskując przy tym więcej czasu na cieszenie się życiem!

Amy Korst, która ekologiczny styl życia opanowała do perfekcji, radzi, jak ograniczyć produkcję śmieci w każdym pomieszczeniu w domu, pracy, samochodzie, a także w podróży.

Dzięki tej książce dowiesz się:

  • Jak krok po kroku wprowadzać zmiany w swoim otoczeniu, aby wyrobić w sobie nowe, zdrowsze nawyki;
  • Jak być świadomym konsumentem i na co zwracać uwagę w trakcie zakupów;
  • Jak zaprowadzić porządek w swoim domu;
  • W jaki sposób żyć ekologicznie, nie wydając fortuny, a wręcz oszczędzając pieniądze.

`

Poznaj sposoby na ponowne wykorzystanie odpadów i ograniczenie śmieci w swoim domu, dzięki którym będziesz żyć oszczędniej i zaczniesz skutecznie dbać o planetę!

Opinie o ebooku Styl życia Zero Waste. Śmieć mniej, żyj lepiej - Amy Korst

Fragment ebooka Styl życia Zero Waste. Śmieć mniej, żyj lepiej - Amy Korst

Dedykuję tę książkę mojemu mężowi Adamowi, który towarzyszy mi w trakcie przechadzek po plaży i po górach, a także podczas całej tej podróży zwanej życiem

Podziękowania

To prawda – potrzebna jest współpraca wielu ludzi*, aby książka mogła dojrzeć i stać się gotowym produktem, który trzymacie obecnie w rękach. Chciałabym podziękować bliskim mi osobom, które od początku wierzyły w ten projekt.

Dziękuję mojemu agentowi Jeffowi Kleinmanowi (który dostrzegł potencjał w tej książce i pomógł mi w pisaniu bardziej niż ktokolwiek inny) i całemu zespołowi z agencji literackiej Folio Literary.

Dziękuję mojej redaktorce Julie Bennett za to, że podjęła się projektu dotyczącego śmieci. Podziękowania należą się również wszystkim utalentowanym ludziom z Ten Speed Press, między innymi członkom pracowitego działu reklamy i marketingu: Patricii Kelly, Michele Crim, Karze Van de Water i Ashley Matuszak. Wasza praca nad szerzeniem bezśmieciowego stylu życia bezustannie mnie zadziwia i jestem wam za nią bardzo wdzięczna.

Dziękuję osobom związanym z Salem-Keizer Master Recycler Program za to, że nauczyli mnie wszystkiego o recyklingu.

Jestem wdzięczna wszystkim współtwórcom bezśmieciowego stylu życia i ich rodzinom (April Luebbert, Rose Brown, Chrisowi Burgerowi, Joe Barnes, Desirze Fuqua i Robertowi Haleyowi) za to, że wpuścili mnie do swojego życia i uporali się z mnóstwem rozmów telefonicznych, e-maili oraz papierkowej roboty.

Dziękuję czytelnikom strony www.greengarbageproject.com i moim fanom na Facebooku za sieć wsparcia.

Dziękuję członkom rodzin Korst, Bowden i Fiala za to, że do pakowania naszych prezentów świątecznych używały ręczników, tkanin, gazet, map lotniczych, komiksów i koszyków, aby w ten sposób ograniczyć ilość wytwarzanych przez nas śmieci.

Na podziękowania zasługują również Taylor i Hunter, którzy spędzili tydzień z moją ciotką Amy i wujkiem Adamem i którzy zajmowali się nami, gdy tworzyliśmy program opisany w niniejszej książce.

Dziękuję mojej mamie i mojemu tacie za mówienie mi, że jestem w stanie zrobić wszystko.

Dziękuję Steve’owi i Carol oraz Joeyowi i Ashley za wsparcie i śmiech.

Dziękuję również mojemu mężowi, bez którego to wszystko nie mogłoby się wydarzyć.

* W oryginale: „Truly, it takes a village to…” – znaczące w kontekście poruszanej tu problematyki nawiązanie do znanego powiedzenia „It takes a village to raise a child”, czyli „Aby wychować dziecko, potrzeba całej wioski” (przyp. red.).

Przedmowa

Raz do roku pomagam w organizacji „dnia śmieci i recyklingu”, który co dwa tygodnie odbywa się w naszym małym miasteczku w stanie Vermont. Przez trzy godziny w niedzielny poranek ludzie pojawiają się w umówionym miejscu w swoich samochodach kombi i furgonetkach wypełnionych workami śmieci, a także ze starannie posegregowanymi puszkami, butelkami i papierami. Przy każdej tego rodzaju okazji myślę sobie: „Jak to możliwe, że to małe miasteczko (liczące pięciuset mieszkańców) jest w stanie wytworzyć tak wiele odpadków?”. Ludzie przywożą bowiem mnóstwo śmieci. Ostatnim razem po owych trzech godzinach pojemnik na odpady do recyklingu był tak wypełniony, że musiałem ugniatać jego zawartość nogami. Czułem się jak winiarz w kadzi pełnej winogron i rozpaczliwie próbowałem upchnąć rzeczy przywiezione przez kilka ostatnich osób.

Jestem oczywiście równie winny jak większość ludzi. Prawdopodobnie nie wytwarzam tak wiele śmieci jak niektórzy Amerykanie, ale w porównaniu z ludźmi mieszkającymi w ubogich częściach świata (gdzie spędziłem dużo czasu) jestem marnotrawcą pierwszej klasy. Gdybym natomiast miał się porównać z Amy Korst, autorką niniejszej książki… no cóż, nie jestem w stanie tego zrobić. Udało jej się zredukować ilość wytwarzanych przez nią śmieci do absolutnego minimum. Jej postawa budzi podziw. Na jeszcze większy podziw zasługuje to, że jest ona skłonna dzielić się swoimi tajemnicami. Podczas czytania tej książki na pewno wchłoniecie mnóstwo dobrych pomysłów dotyczących sposobu, w jaki możecie zmienić swoje życie.

Jeżeli będziecie się stosowali do zaprezentowanych tu wskazówek, pomożecie naszej planecie. Byłoby jednak niedbalstwem z mojej strony, gdybym nie dodał, że powinniście robić znacznie więcej. Walka przeciwko zagrożeniom takim jak zmiana klimatu musi być prowadzona na poziomie nie tylko lokalnym, ale również ogólnokrajowym i międzynarodowym. Powinniśmy tworzyć ruchy, które będą w stanie zmienić struktury skutkujące beztroską i śmieceniem. W ostatecznym rozrachunku musimy doprowadzić do tego, że firmy takie jak Exxon i Chevron również zredukują ilość wytwarzanych przez nie śmieci.

Ta książka jest wspaniałym prezentem. Gdy będziecie ją czytali, powinniście się wystrzegać poczucia winy i obsesji na punkcie naprawdę drobnych rzeczy (na przykład foliowego zabezpieczenia pod plastikową zakrętką butelki ketchupu). Bądźcie wdzięczni za wszystkie dobre rady i spróbujcie wynieść z tej książki możliwie najwięcej!

– Bill McKibben

WPROWADZENIEŚmieci, wszędzie śmieci

Każdy ma kosz na śmieci. Możemy wręcz bezpiecznie założyć, że niemal wszyscy mają kilka pojemników na odpadki – w łazience, w samochodzie, pod kuchennym zlewem i w garażu.

Zanim ja i mój mąż Adam zaczęliśmy żyć bez śmieci, w naszym domu znajdowało się łącznie pięć koszów, które bezustannie pozostawały do naszej dyspozycji. Pewnego dnia postanowiłam sprawdzić, z iloma pojemnikami na odpadki stykam się podczas załatwiania codziennych spraw w takich miejscach jak publiczne toalety, restauracje, kina i sklepy. Doliczyłam się trzydziestu dwóch! Nie byłam w stanie w to uwierzyć. Niedługo potem usłyszałam o statystykach, które w dalszym ciągu mnie niepokoją. Wynikało z nich, że przeciętny Amerykanin każdego dnia wytwarza niemal półtora kilograma odpadów, które następnie trafiają na wysypiska. Zaczęłam dostrzegać śmieci dosłownie wszędzie, zwłaszcza w miejscach, gdzie nie powinny się one znajdować – takich jak pobocza dróg albo pustkowia, które wraz z mężem widywaliśmy podczas pieszych wędrówek i biwaków. Patrzyłam na odpady piętrzące się w naszych pięciu koszach; co tydzień zapełnialiśmy nimi kontener o pojemności stu dwudziestu litrów. Próbowaliśmy żyć ekologicznie, więc nie rozumiałam, dlaczego wytwarzamy tak dużo śmieci. Skąd się to wszystko brało?

Postanowiłam przyjrzeć się nieco dokładniej naszym narodowym nawykom związanym ze śmieceniem. Im głębiej grzebałam, tym brudniejsze rzeczy znajdowałam. Każdy z nas co roku wytwarza śmierdzące i odrażające sterty odpadów. Problem jest jednak znacznie poważniejszy – dotyczy zarówno naszego otoczenia, jak i naszego zdrowia. W ostatecznym rozrachunku śmieci są ściśle powiązane ze wszystkimi współczesnymi zagrożeniami dla środowiska naturalnego, takimi jak zmiany klimatu, niszczenie siedlisk zwierząt, zanieczyszczenie wód czy destrukcyjny wpływ chemikaliów. Są również czymś niezwykle osobistym i wpływają na każdy aspekt naszego codziennego życia – począwszy od ilości pieniędzy wydawanych przez nas na jedzenie, a skończywszy na naszej wadze.

Konfrontacja z moim uzależnieniem od produkowania śmieci

Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z tymi informacjami, nie byłam w stanie uwierzyć, że coś tak niepozornego jak nasze śmieci może być negatywnie powiązane z tak wieloma sprawami osobistymi i politycznymi. Fakty były jednak niezaprzeczalne – wiedziałem, że jeśli chcę uwolnić nasz kraj od uzależnienia od produkowania śmieci, muszę najpierw zająć się własnym problemem ze śmieciami. Ale jak?

Jakiś czas temu usłyszałam o ludziach, którzy w innych krajach prowadzą bezśmieciowy styl życia. Zasadniczo oznacza to, że osoby te nie wysyłają żadnych rzeczy na wysypiska – nigdy. Zastanawiałam się, czy to samo można zrobić w Stanach Zjednoczonych, a więc w kraju, w którym ludzie wytwarzają więcej śmieci niż gdziekolwiek indziej na świecie.

Pewnego wieczora zeskrobałam do kosza pozostałości po kolacji i coś we mnie pękło. Przez cały następny tydzień przejmowałam się każdą wyrzucaną przeze mnie rzeczą – począwszy od małych metalowych spinaczy do papieru, a skończywszy na pustych pojemnikach po dezodorancie.

Niepewnie poruszyłam ten temat z moim mężem.

– W zeszły weekend odwiedzili nas moi rodzice. Pamiętasz?

– Tak. – Adam wpatrywał się w swój komputer i niespecjalnie skupiał się na rozmowie ze mną.

– Żartowaliśmy o tym, że moglibyśmy spróbować żyć bez śmieci przez cały rok. Chciałabym to zrobić.

To zdanie przykuło jego uwagę. Spojrzał na mnie, uniósł brwi i zaczął przyglądać się mojej twarzy, aby sprawdzić, czy mówię poważnie. Bałam się, że ten proekologiczny pomysł będzie zbyt radykalny nawet dla mojego liberalnego męża.

– W porządku – odpowiedział i wrócił do pracy.

– W porządku? Czy to koniec naszej rozmowy? Nie powiesz nic więcej?

Ponownie na mnie spojrzał i powiedział:

– Posłuchaj. Ja również myślałem o tym przez cały ten tydzień. Mam poczucie, że nadszedł czas, abyśmy zrobili coś ważnego dla środowiska i poparli nasze słowa czynami. Jeśli naprawdę chcesz to zrobić, możesz liczyć na moją pomoc.

W ten sposób zadecydowaliśmy, że spróbujemy prowadzić życie bez śmieci. W rezultacie narodziło się przedsięwzięcie o nazwie Green Garbage Project.

Dążenie do życia bez śmieci

Jeszcze dziesięć lat temu nazwałabym was szaleńcami, gdybyście powiedzieli, że większość mojego wolnego czasu poświęcę na zajmowanie się śmieciami. Tak jak wszyscy ludzie, uważam, że odpady są śmierdzące, paskudne i odrażające. Od innych osób różnię się jednak tym, że według mnie są one również fascynujące.

W dzisiejszych czasach większość Amerykanów codziennie wytwarza niemal półtora kilograma śmieci, które następnie trafiają na wysypiska. W trakcie realizowania Green Garbage Project wraz z Adamem wytworzyliśmy mniej niż półtora kilograma tego rodzaju odpadów przez rok. Dla większości ludzi to niesamowity wyczyn, ale życie bez śmieci w rzeczywistości nie jest wcale takie trudne. Po tym pierwszym bezśmieciowym roku postanowiliśmy, że będziemy nadal funkcjonowali w ten sposób.

Obecnie przez większość mojego wolnego czasu rozmyślam o odpadach, czytam i piszę o nich albo sortuję własne śmieci. Wiem o nich więcej, niż kiedykolwiek chciałam wiedzieć. (Dla przykładu, czy wiecie, że folia bąbelkowa miała pierwotnie służyć do tapetowania ścian i że może ona zostać poddana recyklingowi, jeżeli wszystkie bąbelki zostaną rozerwane?)

Poświęcam śmieciom tak dużo uwagi, ponieważ za ich sprawą każdy może się przyczynić do ratowania naszej planety. Wszyscy wytwarzamy odpady i z łatwością możecie zacząć ograniczać ilość rzeczy, które wyrzucacie do kosza.

Co dokładnie oznacza „życie bez śmieci”?

W trakcie czytania tej książki zobaczycie, że ludzie różnie rozumieją ideę życia bez śmieci. Dla niektórych rodzin może ona oznaczać zredukowanie ilości wytwarzanych odpadów z dwustu czterdziestu litrów tygodniowo do stu dwudziestu litrów miesięcznie. Dla innych może ona oznaczać wyrzucanie raz na tydzień małej torby zakupowej wypełnionej śmieciami. Dla jeszcze innych natomiast całkowitą rezygnację z wysyłania jakichkolwiek rzeczy na wysypisko.

Ja sama należę do ostatniej z tych kategorii. Gdy wraz z Adamem realizowaliśmy Green Garbage Project, próbowaliśmy nie wytwarzać żadnych śmieci. Niemalże udało nam się osiągnąć nasz cel. Przez cały ten rok wyprodukowaliśmy tak mało odpadów, że byliśmy w stanie upchnąć je w zwyczajnym pudełku po butach. Z zaskoczeniem odkryliśmy, że dzięki opracowanemu przez nas systemowi robienia zakupów i recyklingu opakowań życie bez śmieci stało się naszą drugą naturą.

Nie ma znaczenia, czy chcecie zredukować ilość produkowanych przez siebie odpadów w umiarkowanym, czy w ekstremalnym stopniu. Nie ma również znaczenia, czy chcecie po prostu mieć w domu mniej koszów na odpadki, czy też wolicie przez okres jednego roku nie wysyłać absolutnie żadnych rzeczy na wysypisko. Mogę wam pomóc w osiągnięciu każdego z tych celów.

Korzyści płynące z życia bez śmieci

Życie bez śmieci ma oczywiście pozytywny wpływ na środowisko. Nie jest to jednak jedyny pożytek. Bezśmieciowy styl życia nie tylko zmniejszy wasze oddziaływanie na planetę, ale przyniesie również wiele innych korzyści, które pozwolę sobie pokrótce opisać.

Wasze życie stanie się znacznie prostsze. Wszyscy chcielibyśmy mieć nieco więcej czasu każdego dnia. Funcjonowanie bez śmieci pomoże wam usprawnić wiele obszarów waszego życia – począwszy od robienia zakupów spożywczych, a skończywszy na sprzątaniu domu. Nauczycie się zmieniać przeznaczenie wielu codziennych produktów – takich jak soda oczyszczona i sok z cytryny. Będziecie korzystali z nich nie tylko w trakcie przygotowywania posiłków w kuchni, ale również podczas sprzątania. Będziecie rzadziej bywali w sklepach, dzięki czemu zaczniecie spędzać więcej czasu z rodziną i przyjaciółmi.

Będziecie wydawali mniej pieniędzy i zaczniecie być bardziej zadowoleni z zakupów. Gdy zaczęłam przykładać większą wagę do zakupów, zdałam sobie sprawę, że nabywam wiele rzeczy, których nie chcę i nie potrzebuję. Rezygnacja z wytwarzania śmieci spowoduje, że będziecie robili zakupy znacznie bardziej świadomie. Zaczniecie celowo nabywać produkty, które mogą pełnić dwojakie funkcje. Zaczniecie również poszukiwać wytrzymałych przedmiotów, z których będziecie mogli korzystać przez długi czas.

Będziecie wspierali lokalny biznes. Kupowanie lokalnych produktów jest korzystne dla środowiska. Wynika to z tego, że dobra nie muszą być przewożone ciężarówkami przez cały kraj, aby dotrzeć do konsumentów. Równie ważne jest to, że wspieranie rodzinnych biznesów, a nie dużych korporacji, wywiera korzystny wpływ na lokalną społeczność. Badania przeprowadzone przez Institute for Local Self-Reliance pokazują, że „trzykrotnie więcej pieniędzy pozostaje w regionalnej gospodarce, gdy ludzie kupują produkty i usługi od lokalnych firm, a nie od dużych sieci handlowych”.

Będziecie zdrowiej jedli. Jeśli połączycie zdrową dietę z odpowiednimi ćwiczeniami, stracicie na wadze i będziecie czuli się lepiej. Bezśmieciowy styl życia spowoduje, że zaczniecie jeść więcej zdrowych produktów, które nie zostały zapakowane w niepotrzebny plastik. Będziecie rzadziej robili zakupy w sklepach spożywczych, a częściej na lokalnych targowiskach, na których można kupić zdrowe produkty – takie jak owoce, warzywa, mięso, nabiał i jaja pochodzące od regionalnych dostawców.

Będziecie współuczestniczyli w ochronie naszej planety z myślą o przyszłych pokoleniach. Nie jest tajemnicą to, że Ziemia ma obecnie duże kłopoty. Wysypiska śmieci są przepełnione, nasze systemy wodne coraz bardziej zanieczyszczone, kolejne gatunki zwierząt w zatrważającym tempie trafiają na listę zagrożonych wyginięciem, a nasze jedzenie i kosmetyki zawierają mnóstwo toksycznych chemikaliów. Ta książka pokaże wam, w jaki sposób śmieci są powiązane z każdym z tych problemów ekologicznych i z wieloma innymi. Ilekroć wybieracie trwałe produkty zamiast przedmiotów jednorazowego użytku, przyczyniacie się do wyeliminowania tego rodzaju problemów.

Wasze wysiłki pomogą upiększyć naturalne obszary i zmniejszą zaśmiecenie naszej planety. Czy kiedykolwiek zdarzyło się wam, że w trakcie pieszej wycieczki po pustkowiu albo podczas budowania zamku z piasku na plaży niespodziewanie natknęliście się na śmieci? Czy kiedykolwiek widzieliście, jak ktoś wyrzuca niedopałek papierosa przez okno samochodu? Im mniej odpadów będziemy wytwarzali, tym mniej śmieci będzie wokół nas.

Będziecie mieli rzadszy kontakt z toksycznymi chemikaliami oraz ze sztucznymi barwnikami i substancjami słodzącymi. Za sprawą bezśmieciowego stylu życia zaczniecie się odżywiać produktami, które są znacznie zdrowsze od zapakowanego i przetworzonego jedzenia zalegającego na półkach sklepów spożywczych. Wiemy, że pseudopożywienie w rodzaju ciastek Pop-Tarts albo chrupków Cheetos nie jest dla nas dobre. Unikanie wytwarzania śmieci jest po prostu kolejnym powodem do tego, aby poszukać zdrowszych alternatyw.

Staniecie się bardziej samowystarczalni. Jednym z najprzyjemniejszych aspektów bezśmieciowego stylu życia jest uczenie się pewnych umiejętności, o których nasza kultura niemal zapomniała. Praktycznie wszystkie produkty sprzedawane w sklepach możecie zrobić samodzielnie, jeśli tylko poświęcicie temu wystarczająco dużo czasu i uwagi. Niniejsza książka zawiera proste wskazówki dotyczące przygotowywania codziennych produktów, takich jak angielskie muffiny albo uniwersalny płyn do czyszczenia, a także bardziej skomplikowane przepisy na wyroby w rodzaju sera ricotta czy bajgli.

Z powyższych i wielu innych względów niektórzy ludzie w Ameryce i w innych częściach świata postanowili żyć bez śmieci. Wszystkie te osoby są zwolennikami stylu życia, który jest łatwy i satysfakcjonujący. Gdy Adam i ja zaczynaliśmy funkcjonować w ten sposób, napotkaliśmy na swojej drodze wiele problemów. Wiedzieliśmy jednak, że tego rodzaju sytuacje są częste w przypadku wszystkich nowych doświadczeń. Wyciągnęliśmy więc naukę z naszych błędów i postanowiliśmy podzielić się naszymi spostrzeżeniami, aby pomóc wam w przestawieniu się na ten cudowny styl życia.

ODPADKI WYTWORZONE PRZEZ ROK

Oto lista odpadów, które wraz z Adamem wytworzyliśmy w ciągu naszego pierwszego bezśmieciowego roku:

zepsuta piszcząca zabawka dla psa (przejechana przez kosiarkę),uszkodzone sznury do skakania na bungee,żarówka,zepsuta ozdoba bożonarodzeniowa,zatyczki do uszu,dwa długopisy i mazak fluorescencyjny,osiem żyletek do maszynki Gillette Sensor Excel,dwie wymienne końcówki do elektrycznej szczoteczki do zębów,opakowanie po tabletkach antykoncepcyjnych, dwanaście plastikowych opakowań, dwanaście plastikowych pudełek i dwanaście plastikowych woreczków na tabletki,opakowanie po środku zwalczającym pchły,bransoletka szpitalna,dwa woreczki po leku Theraflu,kompres łagodzący opuchliznę po ukąszeniu przez owada,folia od blistrów z soczewkami kontaktowymi,opakowania po różnych tabletkach,styropianowy kubek, który dostałam w prezencie z okazji „Tygodnia wdzięczności dla nauczycieli”,pęknięte balony, które dostaliśmy w prezencie,dwa kawałki papieru pakunkowego,proszek do konserwowania ściętych kwiatów,plastikowa przywieszka,dwie pary rękawiczek lateksowych,dwa opakowania po ciastkach Cracker Jack,czternaście uszczelek ze słoików służących do przechowywania lekarstw lub przypraw,duża kula z plastiku i taśmy klejącej,plastikowa koperta,płaski kawałek pianki do pakowania,różnego rodzaju drobiazgi (metki z ubrań, plastikowa zapinka z pęczka rzodkiewki, dwie przyssawki od maty łazienkowej).

Szybko odkryjecie, że życie bez śmieci wiąże się z nieco innymi trudnościami w każdym regionie. Wynika to z tego, że dany obszar ma swoje własne programy dotyczące recyklingu, kompostowania i hurtowej sprzedaży żywności. Zauważycie również, że każda rodzina ograniczająca ilość wytwarzanych przez siebie odpadów musi stawić czoło szeregowi wyjątkowych wyzwań. Niniejsza książka zawiera opis strategii, dzięki którym znajdziecie systemy funkcjonujące w waszej okolicy i zrobicie z nich użytek. Niezależnie od tego, jakim okolicznościom i wyzwaniom będziecie musieli sprostać, szybko odkryjecie, że prowadzenie bezśmieciowego stylu życia jest wykonalne i niezwykle satysfakcjonujące.

Współtwórcy bezśmieciowego stylu życia

Gdy pisałam tę książkę, korzystałam z rad wielu moich rodaków prowadzących bezśmieciowy styl życia, z których część poznałam podczas mojego pierwszego roku bez śmieci. Ten sposób funkcjonowania w dalszym ciągu jest na tyle nowy, że bardzo mnie cieszy możliwość utrzymywania kontaktu ze wspólnotą przyjaciół, z którymi mogę się wymieniać wskazówkami i rozwiązywać codzienne problemy. Przedstawię historie tych osób i w poszczególnych rozdziałach będę zamieszczała ich porady dotyczące życia bez produkowania śmieci. Każda z nich ma nieco odmienne podejście. Wspólnymi siłami pokażemy, że każdy człowiek może żyć bez produkowania śmieci – niezależnie od tego, kim jest, gdzie żyje, ile zarabia i jak dużo (lub jak mało) wysiłku chce wkładać w pielęgnowanie tego sposobu funkcjonowania.

Pozwólcie, że przedstawię wam współtwórców opisanego w tej książce programu. Każda z poniższych notek biograficznych zawiera listę przedmiotów, które dana osoba próbuje całkowicie wyeliminować ze swojego życia.

April Luebbert z Bellevue (w stanie Waszyngton). April mieszka ze swoim mężem i dwójką ich dzieci w ekskluzywnej dzielnicy na przedmieściach Seattle. Jest pełnoetatową matką, natomiast jej partner pracuje w Microsofcie. Luebbertowie uwolnili się od odpadków w maju 2011 roku. Był to pomysł April, która nieco wcześniej obejrzała w telewizji reportaż o pewnej rodzinie żyjącej bez śmieci. Pewnego razu powiedziała mi: „Zobaczyłam program o domu bez śmieci. Byłam oczarowana jego wyglądem i tym, że jego mieszkańcy wydawali się niezwykle zdrowi”. Luebbertowie żyją w małym mieszkaniu i bezśmieciowy sposób funkcjonowania nastręcza im wielu trudności. Dla przykładu, mieli spory problem ze stworzeniem systemu kompostującego, który działałby w tak niewielkiej przestrzeni.

April założyła bloga www.trashfreeliving.com, aby dokumentować wyzwania i odkrycia, z którymi jej rodzina miała do czynienia podczas przestawiania się na ten nowy styl życia. Po kilku miesiącach czterej członkowie rodziny Luebbertów wytwarzali mniej więcej jeden studwudziestolitrowy worek odpadów co dwa tygodnie. Wcześniej natomiast wyrzucali dwukrotnie większą ilość śmieci.

April mawia, że w dawnych czasach była „fanatyczką zakupów”. Zanim przestawiła się na bezśmieciowy styl życia, codziennie kupowała coś na eBayu. Wytwarzała również mnóstwo odpadów. „Prawdopodobnie byłam najgorsza. Nie przekazywałam żadnych datków ani nie segregowałam śmieci do recyklingu. Po prostu wrzucałam wszystkie do kosza” – mówi. Obecnie oszczędza dużo pieniędzy dzięki temu, że rzadziej robi zakupy w sklepach spożywczych i w internecie. Jest dumna z tego, że zachęciła członków swojej rodziny do życia bez śmieci, ponieważ dzięki temu zaczęli skupiać się w mniejszym stopniu na rzeczach materialnych, a w większym – na sobie nawzajem.

Nie jest w stanie uniknąć wytwarzania następujących odpadów: pieluszki dla dzieci (zwłaszcza dla jej najstarszego dziecka); kości i resztki mięsa oraz opakowania po innych białkowych produktach wchodzących w skład jej obecnej diety.

Rose Brown z Charlottesville (w stanie Wirginia). Rose Brown mieszka w wynajętym domu wraz ze swoim psem i dwoma kotami. Pracuje jako menadżerka programowa w organizacji non profit o nazwie Stream Watch. Bezśmieciowym stylem życia zainteresowała się za sprawą swoich działań na rzecz ochrony środowiska – zwłaszcza rzeki i strumieni przepływających przez jej miasto. Decyzję o uwolnieniu się od śmieci podjęła w styczniu 2009 roku i od tamtej pory co roku wytwarza tylko jedną małą plastikową torbę śmieci. Jest to imponujący rezultat.

„Nie jestem w stanie wyrazić tego, w jak wielkim stopniu bezśmieciowy sposób funkcjonowania wpłynął na moje życie osobiste” – mówi i opisuje zmiany, które zaszły w jej życiu, odkąd przestała wytwarzać odpady. „Jestem obecnie szczęśliwszą osobą. Trudno jest wyjaśnić to komuś, kto tego nie spróbował. Chciałabym, żeby wszyscy poczuli tę wolność, lekkość i prostotę”.

Rose prowadzi bloga www.zerogarbagechallenge.info i zamieszcza na nim mnóstwo wskazówek, z których może skorzystać każdy, kto chce wytwarzać mniej śmieci. Różni się od April Luebbert tym, że jej sposobem na redukcję ilości odpadów jest robienie zakupów w internecie. Szczególnie często korzysta z rękodzielniczego serwisu internetowego Etsy.com, ponieważ dzięki niemu jest w stanie poprosić producentów, aby zapakowali swoje domowe, naturalne wyroby w materiały nadające się do recyklingu. Robi zakupy również na stronie internetowej Craigslist.org.

Dla osób początkujących ma następującą radę: „W dużej mierze skupiam się na tym, żeby ten styl życia był dla mnie źródłem radości. Postrzegam go jako przygodę. Mówię sobie: «Chcę to mieć, ale nie mogę tego oddać do recyklingu. W jaki sposób mogę uniknąć wytwarzania śmieci?»”.

Nie jest w stanie wyeliminować wytwarzania następujących odpadów: opakowania po karmie i smakołykach dla zwierząt; małe kawałki plastiku.

Robert Haley z San Francisco (w stanie Kalifornia). Robert pracuje jako kierownik programu redukowania ilości śmieci w San Francisco i mieszka sam na żaglówce w Sausalito. Ruchem bezśmieciowym zainteresował się już w okresie dzieciństwa, kiedy to zbierał puszki w zamian za pieniądze. W młodym wieku zaczął się zajmować przetwarzaniem odpadów, a nieco późnej pomógł przyjaciołom ze studiów założyć organizację non profit zajmującą się recyklingiem. Wykonywał przeróżne zawody związane z redukowaniem ilości śmieci. W życiu prywatnym starał się śmiecić coraz mniej i mniej, aż w końcu osiągnął poziom, na którym nie wytwarza praktycznie żadnych odpadów. Żyje w ten sposób od wielu lat i obecnie produkuje w ciągu tygodnia dosłownie garść śmieci oraz małą papierową torebkę wypełnioną materiałami nadającymi się do recyklingu.

W swojej pracy skupia się na szerszym kontekście redukowania ilości odpadów. Robert nie tylko pozbył się śmieci z własnego życia, ale również propaguje bezśmieciowe rozwiązania wśród producentów i pracowników korporacji. Jego ostatecznym celem jest zachęcenie wytwórców do tego, aby robili produkty, które po spełnieniu swojej funkcji mogą zostać zdekonstruowane, a następnie użyte ponownie albo w całości poddane recyklingowi.

Nie jest w stanie uniknąć wytwarzania następujących odpadów: nici dentystyczne, niewielka ilość opakowań po jedzeniu. Powiedział mi: „Czasem zdarza mi się gwałtowny wzrost ilości wytwarzanych przeze mnie śmieci – przeważnie wtedy, gdy muszę coś zrobić na mojej żaglówce”.

Desira Fuqua z Rutherford (w stanie Tennessee). Desira Fuqua jest mężatką, ale nie ma dzieci. Wraz z małżonkiem posiadają dom na przedmieściach i mieszkają w nim razem z dwoma psami oraz kilkoma rybkami. W ciągu półrocza Desira wytwarza tak mało śmieci, że jest w stanie upchnąć je w jednym ulicznym kuble na śmieci. Określa samą siebie jako hipiskę i mówi: „Recykling jest oczywistą sprawą i po jakimś czasie staje się czymś w rodzaju gry. Przyjemnie jest być coraz lepszym”. Według niej najtrudniejszym elementem bezśmieciowego stylu życia jest sama decyzja o przestawieniu się na niego. Twierdzi: „Musisz przygotować się na to, że od czasu do czasu będziesz trochę dziwny”.

Nie jest w stanie uniknąć wytwarzania następujących odpadów: pojemniki po dezodorancie, niewielka ilość opakowań po tanim jedzeniu, tubki po paście do zębów, plomby zabezpieczające, opakowania po lekarstwach.

Chris Burger z Whitney Point (w stanie Nowy Jork). Chris Burger i jego żona mają nieco ponad sześćdziesiąt lat, a ich dzieci są już w pełni samodzielne. Mieszkają w wiejskim domu położonym mniej więcej trzydzieści kilometrów od najbliższej aglomeracji miejskiej. Chris zaczął celowo uwalniać się od śmieci w Dniu Ziemi w 1970 roku. Od tamtego czasu jego czteroosobowa rodzina tak drastycznie zredukowała ilość wytwarzanych odpadów, że potrzebowała piętnastu lat na wypełnienie nimi jednej papierowej torby. Chris obecnie zajmuje się pisaniem oprogramowania komputerowego i jest współprzewodniczącym grupy o nazwie Sierra Club’s Zero Waste Task Force. Stanowi żywy dowód na to, że proekologiczny styl życia może być trwały i że da się odchować dzieci w bezśmieciowym domu.

Chris mówi: „Kiedy zacząłem troszczyć się o środowisko, zastanawialiśmy się wraz z żoną: «Jaka jest nasza rola na tej planecie? Co możemy zrobić jako jednostki?». Było dla nas oczywiste, że wpływamy na środowisko głównie za sprawą wytwarzanych przez nas śmieci i zużywanej przez nas energii”.

Chris nie był na wysypisku od niemal dwudziestu lat. Jak brzmi jego najważniejsza rada dla osób, które od niedawna prowadzą proekologiczny styl życia? „Powinniście to robić w wygodny dla siebie sposób, ponieważ w przeciwnym razie będziecie na to poświęcali cały swój czas”.

Nie jest w stanie uniknąć wytwarzania następujących odpadów: plastikowe opakowania po lekarstwach i zepsute przedmioty, które zrobił samodzielnie z różnych materiałów (takie jak szczotka do czyszczenia sedesu).

Amy Korst z Pacific City (w stanie Oregon). Czyli ja! Wraz z moim mężem Adamem rozpoczęliśmy naszą bezśmieciową podróż w Willamette Valley trzy lata temu. Od tamtego czasu w ciągu każdego roku wytwarzamy tak mało śmieci, że jesteśmy w stanie upchnąć je w pudełku po butach. Po przeprowadzce na malownicze wybrzeże w stanie Oregon utraciliśmy dostęp do nowoczesnego systemu recyklingu, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. W rezultacie musieliśmy znaleźć nowe, twórcze sposoby rozwiązywania naszych trudności związanych ze śmieciami. Obecnie wytwarzamy mniej więcej jedną foliową torbę odpadów miesięcznie. Wynajmujemy dom na plaży i mieszkamy w nim z naszymi zwierzakami. Nie mamy dzieci.

Nie jesteśmy w stanie uniknąć wytwarzania następujących odpadów: opakowania po suchej karmie i smakołykach dla zwierząt, tubki po paście do zębów, opakowania po serach, niewielka ilość opakowań po chipsach.

Opisane powyżej osoby są żywym dowodem na to, że można żyć szczęśliwie pełnią życia i wytwarzać przy tym mało odpadów (albo w ogóle ich nie wytwarzać). Bezśmieciowy sposób funkcjonowania jest dostępny dla każdego. Nie ma znaczenia, czy jesteście singlami, czy macie stałego partnera. Nie ma znaczenia, czy posiadacie dom, czy go wynajmujecie. Nie ma również znaczenia, czy jesteście bezdzietni, czy też macie pod opieką małe dzieci, nastoletnie potomstwo albo jakiekolwiek zwierzęta. Dzięki wskazówkom przedstawionym w tej książce będziecie mogli dopasować proekologiczny sposób funkcjonowania do waszej obecnej sytuacji życiowej (bez względu na to, jaka by ona nie była).

Jak korzystać z tej książki?

Książka ta została podzielona na trzy odrębne części: „Początki”, „Wyzwania związane z życiem bez śmieci” oraz „Następne kroki”. Byłoby najlepiej, gdybyście przeczytali wszystkie rozdziały po kolei. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, abyście pominęli fragmenty, które was nie interesują. W poszczególnych częściach znajdziecie następujące informacje:

Początki

Pierwszych pięć rozdziałów tej książki opowiada o tym, w jaki sposób możecie zorganizować swoje codzienne zajęcia wokół idei „życia bez śmieci”. Są w nich zawarte podstawowe informacje – wszystko, co musicie wiedzieć, aby z powodzeniem przestawić się na bezśmieciowy styl życia. W pierwszej kolejności musicie zajrzeć do waszego kosza na śmieci i sprawdzić, co się w nim znajduje. Następnie opowiem o trzech filarach: redukcji, ponownym użyciu i recyklingu. Czwarty filar to wiedza o procesach gnilnych. Dzięki niej będziecie mogli zapoznać się ze światem kompostowania (obiecuję, że nie ma w nim smrodu!), nawet jeśli żyjecie w mieszkaniu albo nie macie ogródka. Nauczycie się określać, jakie produkty są poddawane recyklingowi w waszej okolicy. Dowiecie się także, dlaczego te filary zawsze ułożone są w określonej kolejności i w jaki sposób tak naprawdę przebiega proces przetwarzania odpadów. Opiszę również podstawowe kroki, które warto poczynić w codziennym życiu – począwszy od robienia zakupów spożywczych i planowania posiłków, a skończywszy na pamiętaniu o torbach wielorazowego użytku.

Ta część książki jest przeznaczona dla wszystkich czytelników, niezależnie od ich sytuacji życiowej. Zawarte w niej rozdziały pomogą wam zbudować fundament, w oparciu o który zaczniecie zmniejszać ilość wytwarzanych przez was śmieci. Dowiecie się co nieco o produkcji odpadów we współczesnej Ameryce, a także o ich destrukcyjnym wpływie na naszą planetę. Kiedy już przyjrzycie się śmieciom trafiającym do waszego domowego kosza, postawicie sobie za cel redukcję ich ilości i zachęcicie do tego samego pozostałych członków rodziny. Następnie opracujecie skuteczny system sortowania śmieci nadających się do recyklingu i odpadów organicznych. Nauczycie się również kochać mantrę pochodzącą z czasów Wielkiego Kryzysu: „Zużyj to, wykorzystaj to do końca, zaakceptuj to albo obejdź się bez tego”. Pomoże wam w tym znajomość dwóch „zapomnianych filarów”: redukcji i ponownego użycia.

Wyzwania związane z życiem bez śmieci

Część druga zawiera dogłębny opis bardziej szczegółowych zagadnień związanych z życiem bez śmieci, a zawarte w niej rozdziały będą dotyczyły wielu aspektów waszego sposobu funkcjonowania. Koncentruje się ona na trudnych obszarach bezśmieciowego stylu życia – takich jak spędzanie świąt (nawet Bożego Narodzenia), wychowywanie dzieci czy jedzenie w restauracjach. Życie bez śmieci powinno przebiegać jak najnormalniej. Dotyczy to chodzenia do kina, robienia zakupów w centrach handlowych, jadania w restauracjach, zabierania rodziny na wakacje. Wszystkie te aktywności sprawiają, że życie jest przyjemniejsze. Część ta opowiada o tym, w jaki sposób możecie stąpać lekko po ziemi bez rezygnowania z tego rodzaju przyjemności.

Następne kroki

Ostatnia część tej książki pozwala spojrzeć z szerszej perspektywy na problem zaśmiecenia świata i opisuje globalne inicjatywy, których celem jest ograniczenie naszego marnotrawstwa. Nie chodzi bowiem wyłącznie o to, żeby poszczególne osoby w ciągu każdego tygodnia wytwarzały mniej odpadów. Istnieją większe ruchy polityczne dążące do tego, aby korporacje i rządy były lepiej poinformowane o problemach związanych z zaśmieceniem świata oraz o tym, w jaki sposób się do tego przyczyniają. Propagowanie wiedzy o tego rodzaju inicjatywach jeszcze bardziej ułatwia cały ten proces, ponieważ sprawia, że większa liczba ludzi wybiera bezśmieciowy styl życia.

Książka ta przeznaczona jest dla wszystkich. Nie ma znaczenia, jaki poziom redukcji odpadów was interesuje: początkujący, średni czy zaawansowany. Podzielę się z wami wskazówkami, dzięki którym całe to przedsięwzięcie będzie dla was przyjemniejsze. Największe znaczenie ma to, abyście zdawali sobie sprawę z ilości wytwarzanych przez was śmieci i dążyli do jej zredukowania. Nawet najmniejszy krok w tym kierunku jest zmianą na lepsze.

Jak byście zareagowali, gdybym wam powiedziała, że nie musicie co tydzień zapełniać śmieciami pojemnika stojącego przed waszym domem i że możecie wytwarzać mniej niż dwa kilogramy odpadów rocznie? Albo że bezśmieciowy sposób funkcjonowania uprości wasze życie, a jednocześnie zmniejszy wasze wydatki i pomoże naszej planecie?

To wszystko jest nie tylko osiągalne, ale wręcz bardzo proste. Niniejsza książka pomoże wam to zrobić. Do dzieła.

Nie ma znaczenia, czy chcecie rzucić się w bezśmieciowy styl życia, czy też może po prostu sprawdzacie głębokość wody i zamierzacie w umiarkowanym stopniu zredukować ilość waszych śmieci. Z pewnością będziecie sobie zadawali mnóstwo pytań: Co się dzieje z odpadami, które są zabierane sprzed mojego domu? Czy śmieci naprawdę mają tak negatywny wpływ na środowisko? Co pomyślą sobie o mnie moi przyjaciele i sąsiedzi? Co się stanie, jeżeli coś mi się nie uda?

W części pierwszej odpowiem na wszystkie powyższe pytania i na wiele innych, aby was uspokoić. Na tym etapie prawdopodobnie będziecie próbowali zredukować ilość waszych śmieci w jak największym stopniu i w jak najłatwiejszy sposób. Ja również od tego zaczynałam. Zapewne będziecie chcieli zmienić zawartość waszego kosza na śmieci, a nie całe życie. Bez obaw – pierwszych pięć rozdziałów tej książki wam w tym pomoże.

ROZDZIAŁ 1Zaśmiecona planeta

Większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że wytwarzanie półtora kilograma śmieci dziennie przez każdego z trzystu milionów Amerykanów nie jest niczym dobrym. Na czym jednak dokładnie polega negatywny wpływ odpadów na środowisko i stan zdrowia społeczeństwa? W tym rozdziale opowiem o szkodliwym działaniu współczesnych wysypisk, które są pełne zagrożeń dla naszego powietrza i wody. Przedstawię w nim również prawdę o kilku błędnych wyobrażeniach na temat składowisk śmieci. Czy myślicie, że ogryzek jabłka ulega biodegradacji na wysypisku? Zastanówcie się nad tym jeszcze raz. A co z plastikiem – tym podstępnym i niepokojąco trwałym elementem współczesnego społeczeństwa? Nie zgadniecie! Plastik tak naprawdę nie nadaje się do recyklingu. W tym rozdziale będziecie również mogli zajrzeć do przeciętnego amerykańskiego kosza na śmieci. Jeżeli jednak chcecie najpierw zajrzeć do własnego i dopiero później poczytać o tym, dokąd trafiają wasze śmieci, możecie śmiało przejść do rozdziału drugiego.

Amerykańskie uzależnienie od wytwarzania śmieci

Jeśli chcecie zrozumieć, dlaczego zaśmiecenie jest tak dużym problemem w Stanach Zjednoczonych, musicie dowiedzieć się co nieco o sposobie działania wysypisk. Gdy wasze śmieci (przez osoby pracujące w przemyśle śmieciarskim nazywane „stałymi odpadami komunalnymi”) zostaną zabrane sprzed waszego domu, na ogół są przewożone na pobliskie składowisko i wyrzucane. Wysypisko jest w gruncie rzeczy zagłębieniem (bardzo, bardzo dużym zagłębieniem) w ziemi, wyłożonym ogromną plastikową powłoką. Ma ona za zadanie chronić znajdującą się pod spodem glebę przed zanieczyszczeniami pochodzącymi z zawartości składowiska.

Odciek

W ten sposób dochodzimy do pierwszego ważnego problemu związanego z wysypiskami. Wraz z upływem czasu wytwarzają one paskudny i śmierdzący płyn, który przesącza się przez wszystkie śmieci i zbiera się na dnie. Jest on nazywany odciekiem i stanowi obrzydliwą mieszankę przeróżnych cieczy – między innymi deszczu, płynnych produktów spożywczych i domowych chemikaliów, które wydostały się z pojemników. Płyn ten zagraża środowisku w szczególnie dużym stopniu, ponieważ zawiera toksyczne produkty chemii gospodarczej. Mogą również znajdować się w nim niebezpieczne związki pochodzące z niewłaściwie wyrzuconych odpadów (na przykład kwas wyciekający z baterii, które ktoś beztrosko wyrzucił do kosza). Skomplikowany system, złożony z plastikowej powłoki, układu filtracyjnego i pomp, ma zagwarantować, że odcieki nie będą przenikały do gleby. Problem polega na tym, że plastikowa powłoka leżąca na ziemi prędzej czy później się starzeje, słabnie i zaczyna być nieszczelna. Nie ma znaczenia, jak supernowoczesne materiały zostały użyte do jej wyprodukowania. Podczas analizy przeprowadzonej w 2000 roku przez Leak Location Services odcieki zostały wykryte na 82 procentach badanych wysypisk. Niebezpieczeństwo polega na tym, że kiedy plastikowa powłoka stanie się nieszczelna, toksyczne płyny zaczną przesączać się do ziemi albo przedostaną się do wód gruntowych i w rezultacie zanieczyszczą zarówno glebę, jak i wodę.

Metan

Wysypiska stanowią również źródło problemów związanych z innym rodzajem emisji, a mianowicie z uwalnianiem się metanu do powietrza. Metan to gaz cieplarniany, który zatrzymuje ciepło w naszej atmosferze i przyczynia się do globalnego ocieplenia. Według pracowników Agencji Ochrony Środowiska [Environmental Protection Agency (EPA)] składowiska odpadów zajmują w Ameryce trzecie miejsce na liście największych źródeł emisji metanu. Niektóre, bynajmniej nie wszystkie, składowiska odpadów są wyposażone w systemy służące do wyłapywania i odprowadzania tego gazu. Metan powstaje wtedy, gdy przedmioty leżące na wysypisku ulegają biodegradacji w środowisku beztlenowym. Gnicie materiałów organicznych, takich jak resztki jedzenia, papier czy ścinki ogrodowe, nie zawsze prowadzi do uwalniania się tego gazu. Prawda jest taka, że aktywne sterty kompostu mające dostęp do tlenu rozkładają się szybciej i emitują dwutlenek węgla, a więc znacznie mniej szkodliwy gaz.

Realia panujące na wysypiskach

Wysypiska nie tylko zanieczyszczają ziemię i powietrze, ale na dodatek działają inaczej, niż nam się wydaje. Idea leżąca u podstaw tworzenia składowisk odpadów nie jest taka zła. W gruncie rzeczy chodzi bowiem o to, żeby wysłać wszystkie nasze cuchnące i odrażające śmieci w jedno miejsce, w którym ulegną biodegradacji. Problem polega jednak na tym, że w praktyce wysypiska nie funkcjonują w taki sposób. Wywozimy na nie wszelkiego rodzaju materiały – począwszy od nieszkodliwych (takich jak skórki pomarańczy lub papier), a skończywszy na najbardziej toksycznych. Nasze śmieci są wyrzucane na czubek wielkiej sterty, ale szybko zostają zakryte przez kolejne odpady i po jakimś czasie przestają mieć kontakt ze światłem dziennym. Źródłem problemu jest właśnie ten brak styczności z promieniami słonecznymi i tlenem.

W 1972 roku William Rathje i jego zespół antropologów zainicjowali Garbage Project, który położył kres mitowi mówiącemu o tym, że wysypiska są w gruncie rzeczy wielkimi stertami kompostu. Całe to przedsięwzięcie opierało się na założeniu, że badanie odpadów pochodzących ze współczesnych gospodarstw domowych może dostarczyć informacji o tym, czy Stany Zjednoczone są obecnie pogrążone w „śmieciowym kryzysie”. Zespół kierowany przez Rathje dokonał zaskakujących odkryć i pomaga nam zrozumieć, w jaki sposób powinniśmy rozwiązywać nasze problemy związane ze śmieciami.

Jedno z najważniejszych odkryć śmieciologii (ang. garbology), dziedziny zajmującej się badaniem domowych śmieci, polega na tym, że jedzenie i papier nie zawsze ulegają biodegradacji na wysypiskach. Zespół Rathje zauważył, że nawet po dwudziestu latach znaczna część (od jednej trzeciej do dwóch trzecich) produktów spożywczych i odpadów pochodzących z ogródków pozostaje nierozłożona. Badacze z Garbage Project poinformowali, że znajdowali między innymi wciąż czytelne fragmenty gazet dotyczące lądowania członków misji Apollo na księżycu albo zwycięstwa Trumana w wyborach prezydenckich. Wynika z tego, że jedno z najbardziej rozpowszechnionych w społeczeństwie założeń dotyczących wysypisk (czyli przypuszczenie, że śmieci stopniowo będą się rozkładały i znikały) jest w dużej mierze fałszywe. Nie oznacza to oczywiście, że na składowiskach w ogóle nie zachodzi proces biodegradacji. Jak by nie patrzeć, odcieki i emisja metanu są produktami ubocznymi rozkładu śmieci. Powyższe odkrycia świadczą jednak o tym, że łatwo gnijące odpady (takie jak papier lub resztki jedzenia) będą zalegały wewnątrz składowiska i nie rozłożą się na cenne substancje odżywcze, które mogłyby ponownie wejść do cyklu życiowego Ziemi.

Wszystko to nie oznacza również, że biodegradacja zawsze jest pożądana na wysypiskach. W dzisiejszych czasach znajduje się na nich wiele niebezpiecznych lub toksycznych materiałów. To bardzo poważna sprawa, ponieważ istnieje ryzyko, że szkodliwe substancje będą się przesączały do ziemi albo uwalniały do powietrza. Aż trudno uwierzyć, że te niebezpieczne związki pochodzą z przeciętnego amerykańskiego gospodarstwa domowego. Jeśli jednak zajrzycie do waszych szafek kuchennych, pod wasz zlew i do waszego garażu, być może znajdziecie tam wiele chemikaliów i środków czyszczących, których nie chcielibyście dodawać do waszej wody pitnej. Mogą to być rozcieńczalnik do farb, lakier do paznokci, płyn do czyszczenia piekarnika albo substancja owadobójcza. Tego rodzaju materiały często trafiają na wysypisko w uszkodzonych pojemnikach i łączą się ze sobą w potencjalnie toksyczną breję, która przedziera się przez zawartość składowiska. To zagrożenie staje się coraz poważniejsze, ponieważ współczesne społeczeństwo jest bardziej niż kiedykolwiek wcześniej zależne od przeróżnych chemikaliów – zwłaszcza od tych niebezpiecznych. Procesy rozkładu zachodzące na wysypiskach mogą więc teoretycznie być czymś dobrym, ale obecność toksycznych chemikaliów powoduje, że chcemy, aby składowiska pozostały bierne i nieaktywne. Liczymy bowiem na to, że dzięki temu uda nam się utrzymać niebezpieczne związki z dala od środowiska.

Rozwiązaniem tych problemów jest oczywiście zmniejszenie naszej zależności od toksycznych substancji. Omówię ten temat w rozdziałach „Bezśmieciowe sprzątanie” i „Śmieci organiczne”.

Odpady plastikowe

Problemy nastręczane przez śmieci nie dotyczą wyłącznie wysypisk. Zdążyłam już napisać o tym, że składowiska zanieczyszczają powietrze i wodę oraz marnotrawią cenne organiczne resztki. Należy jednak pamiętać, że odpady podstępnie wywierają szkodliwy wpływ również poza granicami lokalnego wysypiska. Sterty zalegających śmieci nie tylko szpecą nasze codzienne otoczenie, ale również mogą zanieczyszczać środowisko, stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia i przenikać do łańcucha pokarmowego. Na dodatek są śmiertelnie niebezpieczne dla zwierząt, z którymi współzamieszkujemy naszą planetę.

Wszyscy wiemy o tym, że zalegające śmieci są powszechnym problemem. Jak często zdarza wam się zobaczyć kierowcę, który wyrzuca niedopałek papierosa przez okno samochodu? Zalegające śmieci stały się tak wszechobecne, że widzimy je wszędzie – nawet tuż obok kubłów na odpady. Wraz z upływem czasu rozprzestrzeniają się one po środowisku naturalnym. Często są podnoszone przez wiatr i owijają się wokół gałęzi drzew albo zostają spłukane do studzienek kanalizacyjnych, zatok lub rzek. Po jakimś czasie zaczynają się rozpadać na pierwiastki. Odpady organiczne (takie jak ogryzek po jabłku) rozłożą się, ale większość zalegających śmieci wykonana jest z materiałów, które nigdy nie ulegną biodegradacji. Należy do nich między innymi plastik, który stanowi mniej więcej 90 procent wszystkich odpadów zanieczyszczających morza (w rozdziale 4 pt. „Recykling” napiszę więcej o problemach związanych z wyrzucaniem plastiku). Plastikowe przedmioty nie ulegają biodegradacji, lecz degradacji fotochemicznej. Za sprawą oddziaływania żywiołów stopniowo dzielą się one na coraz mniejsze drobiny, aż w końcu stają się mikroplastikami. Gdy te mikroplastiki pływają po oceanach, mogą wchłaniać tzw. „trwałe zanieczyszczenia organiczne” (TZO), takie jak DDT. Plastik wchłania TZO od stu tysięcy do miliona razy skuteczniej niż woda morska. Mikroplastiki są zjadane przez gatunki żyjące w wodach (na przykład przez ryby) i w ten sposób przenikają do łańcucha pokarmowego. Prowadzi to do niebezpiecznego zjawiska nazywanego bioakumulacją, które polega na tym, że wchłaniamy toksyczne chemikalia szybciej, niż nasze ciała są w stanie je wydalić.

Plastikowe śmieci są szczególnie poważnym problemem w naszych oceanach. Kwestia ta była w ostatnich latach szeroko nagłaśniana. Na wodach leżących pomiędzy Azją a Ameryką Północną unosi się ogromne skupisko odpadów, które jest mniej więcej dwa razy większe niż powierzchnia stanu Teksas i bywa nazywane Wielką Pacyficzną Plamą Śmieci, Pacyficzną Spiralą Śmieci albo Śmieciowym Wirem. Niektórzy mówią, że jest ono widoczne z kosmosu. Tego rodzaju twierdzenia są nieco przesadzone, ale nie zmienia to faktu, że ta masa odpadów jest jak najbardziej realnym problemem. Składa się ona głównie z plastiku (zwłaszcza ze wspomnianych mikroskopijnych drobin) i ze śmieci pochodzących ze statków rybackich.

Niezwykle tragiczne jest to, że w każdym roku odpady uśmiercają niezliczoną liczbę zwierząt. Pracownicy Agencji Ochrony Środowiska szacują, że kontakt z odpadami zanieczyszczającymi morza co roku zabija sto tysięcy ssaków morskich. Śmieci uśmiercają ponadto od siedmiuset tysięcy do miliona ptaków morskich rocznie. Zwierzęta lądowe również są w niebezpieczeństwie. Znaleziono na przykład szopy, których łapy były uwięzione w puszkach po napojach. Śmieci zagrażają zwierzętom na dwa podstawowe sposoby: mogą zostać przez nie zjedzone albo owinąć się wokół ich ciał. Żywym stworzeniom (zwłaszcza ssakom morskim i ptakom) często się wydaje, że plastikowe odpady pływające na powierzchni wody są jedzeniem. Zjadają więc plastik i albo dławią się nim na śmierć, albo powoli umierają z głodu, ponieważ ich żołądki są pełne, ale ich ciałom brakuje niezbędnych substancji odżywczych. Szeroko nagłośnionym przykładem była samica kaszalota o imieniu Inky, w której brzuchu znaleziono osiemdziesiąt pięć litrów plastiku. Na szczęście udało jej się przeżyć. Znacznie mniej szczęścia miał pewien pływacz szary, którego ciało zostało wyrzucone na brzeg w Seattle w 2010 roku. Nie wykazywał on żadnych problemów ze zdrowiem, ale połknął ogromną ilość śmieci – między innymi dwadzieścia plastikowych torebek, piłeczkę golfową i parę spodni dresowych. Najsmutniejszy dotychczasowy komentarz dotyczący tego problemu pochodzi od Chrisa Jordana, który sfotografował zwłoki młodych albatrosów wypchanych plastikowymi śmieciami na atolu Midway. Pisklęta te były karmione odpadami przez swoje matki, które myliły kolorowe kawałki plastiku z jedzeniem. Na zdjęciach zrobionych przez Jordana wyraźnie widać wnętrza martwych ptaków wypełnione śmieciami wytworzonymi przez ludzi – między innymi zapalniczkami i zakrętkami do butelek. Jordan pisze na swojej stronie internetowej: „Te ptaki są przerażającym symbolicznym rezultatem zbiorowego transu naszego konsumeryzmu i olbrzymiego rozwoju przemysłowego. Mieszkańcy Pierwszego Świata, tak jak albatrosy, nie są już w stanie zobaczyć, co jest pożywne, a co toksyczne dla ich życia i duszy”.

Co znajduje się w waszych kubłach na śmieci?

Zanim zaczniecie redukować ilość śmieci, powinniście się przyjrzeć zawartości waszych kubłów na odpady. Mówią o tym między innymi raporty zatytułowane Wytwarzanie, recykling i usuwanie stałych odpadów komunalnych w Stanach Zjednoczonych (ang. Municipal Solid Waste Generation, Recycling and Disposal in the United States), które co dwa lata są publikowane przez Agencję Ochrony Środowiska. Najświeższe dostępne mi w czasie pisania dane pochodzą z roku 2010.

Z tych właśnie raportów czerpie się najczęściej przytaczane statystyki, z których wynika, że Amerykanie wytwarzają średnio mniej więcej 2 kg śmieci dziennie. W roku 2010 przeciętny mieszkaniec Ameryki każdego dnia produkował równo 2 kg odpadów, z czego 685 g było poddawane recyklingowi lub kompostowane. Amerykanie wytworzyli wspólnie mniej więcej 115 milionów kg śmieci i przetworzyli z tego 34,1 procent. 2 kg odpadów dziennie to dużo, ale powoli zaczynamy zmniejszać ilość naszych śmieci. W 2000 roku wynik ten wynosił 2,14 kg dziennie, a w 2005 roku – 2,11 kg dziennie. Byłoby dobrze, gdyby ten trend się utrzymywał i gdybyśmy za jakiś czas powrócili do poziomu z lat 60. XX wieku, kiedy to przeciętny Amerykanin wytwarzał zaledwie 1,21 kg śmieci dziennie.

Stałe odpady komunalne (SOK) składają się ze śmieci domowych, instytucjonalnych i handlowych. Śmieci domowe obejmują między innymi odpady pochodzące z budynków mieszkalnych i stanowią mniej więcej 55 procent wszystkich SOK. Oprócz SOK nasz kraj wytwarza również duże ilości śmieci związanych z przemysłem, stawianiem i burzeniem budynków. Tego rodzaju odpady wykraczają jednak poza zakres niniejszej książki.

Pracownicy Agencji Ochrony Środowiska sprawdzają również, co znajduje się w naszych SOK. Największą kategorię wytwarzanych przez nas śmieci stanowi papier. Na dalszych miejscach znajdują się resztki jedzenia, ścinki ogrodowe, plastik, guma, artykuły skórzane, tekstylia, drewno, szkło i inne rzeczy. Znaczna część tych odpadów trafia prosto na wysypiska śmieci, ale pamiętajmy, że zaledwie 34 procent z nich poddaje się recyklingowi. Ta liczba jest oczywiście uśredniona i zmienia się w zależności od materiału. Dla przykładu, recyklingowi poddaje się 71,6 procent papieru i jedynie 35,5 procent opon. Wykres „Co znajduje się w waszych śmieciach?” pokazuje, że powinniśmy jeszcze wiele poprawić. W przypadku aluminiowych puszek, szklanych butelek i plastikowych butelek (wszystkie te materiały są łatwe do przetworzenia) odsetek materiałów poddawanych recyklingowi wynosi bowiem mniej niż 50 procent.

Raport dotyczący SOK analizuje również ciężar naszych śmieci (patrz: wykres TUTAJ). Informacje na ten temat bardzo wyraźnie pokazują, dlaczego bezśmieciowy styl życia jest korzystny. Pod względem wagowym większość naszych odpadów to różnego rodzaju opakowania. 13 procent ciężaru SOK stanowią resztki jedzenia, a kolejne 13 procent to resztki ogrodowe. Wyszczególniam te trzy kategorie, ponieważ w ich przypadku bardzo łatwo jest zredukować ilość wytwarzanych śmieci. Wskazówki zawarte w tej książce pomogą wam zająć się tymi obszarami, które łącznie stanowią ponad 57 procent zawartości waszych kubłów na odpady.

Zła wiadomość jest taka, że pod względem zaśmiecenia sytuacja Ameryki jest tragiczna. Odcieki pełne niebezpiecznych substancji, emisje metanu, niezniszczalny plastik i niski odsetek materiałów poddawanych recyklingowi składają się na dość paskudny obraz. Dobra wiadomość jest natomiast taka, że skoro już zobaczyliście, w jaki sposób działa (czy też raczej nie działa) nasz system, możecie zacząć rewidować zawartość waszych domowych kubłów na odpady. Nie ulega wątpliwości, że wszyscy wytwarzamy śmieci (średnio 2 kg dziennie!), ale znaczną część z nich stanowią opakowania i w wielu przypadkach mogą one zostać poddane recyklingowi. W następnym rozdziale opiszę różne strategie, które pomogą wam natychmiast zredukować ilość waszych odpadów.

ROZDZIAŁ 2Planowanie bezśmieciowego sposobu funkcjonowania

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Epilog

Dostępne w wersji pełnej

Kompletny przewodnik po recyklingu (prawie) wszystkiego

Dostępne w wersji pełnej

Zalecane materiały

Dostępne w wersji pełnej

Bibliografia

Dostępne w wersji pełnej

O autorce

Dostępne w wersji pełnej

TYTUŁ ORYGINAŁU:

The Zero-Waste Lifestyle:

Live Well by Throwing Away Less

Przełożył: Maciej Lorenc

Redaktor prowadząca: Ewelina Sokalska

Redakcja: Juliusz Poznański

Korekta: Marta Pustuła

Projekt okładki: designpartners.pl

Grafika na okładce: © Teploleta (Depositphotos.com)

Copyright © 2012 by Amy Korst

This translation published by arrangement with Ten Speed Press,

an imprint of the Crown Publishing Group,

a division of Penguin Random House LLC

Copyright © 2017 for Polish edition by ILLUMINATIO Łukasz Kierus

Copyright © for Polish translation by Maciej Lorenc

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie elektroniczne

Białystok 2017

ISBN 978-83-65601-80-3

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku:

www.facebook.com/vivantepl

www.vivante.pl

Wydawnictwo Vivante

E-mail: wydawnictwo@vivante.pl

Dział handlowy: zamowienia@vivante.pl

Pełna oferta wydawnictwa jest dostępna na stronie

www.vivante.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com