Opis

Ta lektura jest dla Ciebie!


Czy Ty również, podobnie jak przeważająca większość uczestników moich wykładów, odnosisz wrażenie, że to przecież nie może być wszystko? 
Czy i Ty oczekujesz od życia czegoś więcej?


Niemal niezauważalnie zmieniasz obozy – z obozu dla młodych na obóz dla starych. Kim jesteś i jak inni będą mówić o Tobie w przyszłości? A przecież miało być inaczej. Czy jesteś tam, gdzie chcesz być, i masz to, co chciałeś mieć? Czy życie zrobiło Ci psikusa?
A może chciałbyś swoje życie odzyskać dla siebie?


Jest jak jest, ponieważ jesteś mentalnym analfabetą. W tym elementarzu znajdziesz wszystkie wskazówki pozwalające Ci nauczyć się myśleć. Poprawnie myśleć. Jeśli akurat Ty uważasz, że potrafisz poprawnie myśleć, skuś się, przeczytaj tę książkę, a przekonasz się, jak daleki jesteś od umiejętności poprawnego myślenia. Jeśli jednak uważasz, że to Ciebie nie dotyczy, bo Ty jesteś inny, to w tym przypadku, trzymając się powiedzenia „Wyjątek potwierdza regułę”, istnieje duże prawdopodobieństwo, że się nie myliłem.
Ta lektura jest dla Ciebie! Życzę Ci głębokich przemyśleń i mnóstwa refleksji.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 275

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


 

PODZIĘKOWANIE

Elementarz ten pragnę zadedykować pierwszemu rocznikowi – 2017 – moich pierwszych polskich studentów, którzy w ramach prowadzonego przeze mnie coachingu poprzez Akademię Fizycznej Ekonomii edukującej w dziedzinach prawdziwych wartości, prokonsumenckich rozwiązań, etycznych działań oraz ponadprzeciętnych, długotrwałych sukcesów, ruszyli ze mną w długą i daleką drogę do stworzenia siebie.

 

Jestem podekscytowany, dumny i wdzięczny za obdarzenie mnie zaufaniem, lecz przede wszystkim za wszystkie te potwierdzenia oraz dowody wynikające ze sprawozdań uczestników naszych regularnych spotkań dotyczące Waszych zmian, przeobrażeń, Waszego rozwoju. Dziękuję Wam za Waszą akceptację moich wartości, takich jak Odpowiedzialność, Uczciwość i Sprawiedliwość, dzięki którym możemy wspólnie czynić niezmiernie wiele dla Was samych, jak i dla społeczeństwa polskiego – i nie tylko.

Zmiany, które sukcesywnie następują we wszystkich dziedzinach Waszego życia – zdrowia, współżycia z najbliższymi, finansów, duchowości oraz pracy – wynikają z Waszej determinacji i codziennej pracy nad zmianą Waszych przyzwyczajeń myślowych. Jestem Wam wdzięczny za możliwość wniesienia stałych zmian i wartości w Wasze życie, za to, że mogłem również w Polsce, mojej ojczyźnie, aktywnie wziąć udział w Waszym sukcesie finansowym, lecz przede wszystkim za to, że mogę wpłynąć na rozszerzenie Waszej świadomości, a tym samym, że obdarowaliście mnie mocą zmiany Waszego całego życia na wszystkich płaszczyznach. W ten właśnie sposób mogłem również po raz kolejny dotrzymać słowa danego przeze mnie mojemu coachowi przed dziewiętnastu laty i dotrzymać wierności swojej własnej misji – wnoszenia stałych zmian w życiu ludzi. Zmian na lepsze. Ten fakt oznacza, że dołożę moją małą cegiełkę do szerszej perspektywy spojrzenia u większej grupy społecznej. Ponieważ jeśli pozytywnie wpływam na Was, to Wy będziecie mieli pozytywny wpływ na Wasze najbliższe otoczenie. A to, moi drodzy – to zmienia wszystko.

 

Konfucjusz rzekł:„Cnót nie pielęgnujący, nauk nie objaśniający, niezdolni do przyjęcia prawości, choć o niej słyszeli, niezdolni poprawić to, co niedobre… Ci mnie martwią”.

 

Życzę moim obecnym i przyszłym studentom, jak i wszystkim czytającym ten elementarz – Odwagi, Sukcesów, Własności i Wolności – bo tyle Wolności, ile Własności!

 

Wasz Piotr S. Wajda

 

WSTĘP

Cóż za tytuł – STRATEGIA PRZE-MYŚLENIA.

Publikacja ta to nie jest typowa książka „motywacyjna”. Nie jest to również publikacja opisująca sposoby podniesienia Twojej wartości na podstawie ćwiczeń budujących Twoją wiarę w siebie czy pewność siebie. Choć akurat w tym przypadku to raczej muszę sobie, niemalże natychmiast, po raz pierwszy w tej lekturze i nie ostatni skutecznie zaprzeczyć, ponieważ postępowanie według zasad, które przekażę w tym podręczniku, niewątpliwie w stosunkowo krótkim czasie automatycznie podniesie Twoją pewność i wiarę w siebie. Wręcz powinieneś uważać, aby się zbytnio nie „unieść”, ponieważ efekty tego, co tu opiszę, mogą doprowadzić do „wzlotów”, które są niezupełnie potrzebne. Albo może raczej nie zawsze.

 

O czym więc jest ten nie-poradnik?

O tym, w jak nieskomplikowany, wręcz banalny sposób, 28 osób od momentu rozpoczęcia swych działań, w okresie nieprzekraczającym 60 miesięcy, przekroczyło dochód miliona euro. Każda z nich! Kilka z nich przekroczyło milion euro już po 36 miesiącach. Koniecznie dodać muszę, że ich nakład pracy osiągał średnio 30–35 godzin tygodniowo.

Nie-poradnik ten jest również o tym, czego Ci w żadnym wypadku nie radzę i czego w żadnym wypadku nie powinieneś robić z zarobionymi pieniędzmi!

Czyli nakład pracy wcale nie większy aniżeli na normalnym etacie, a wynagrodzenie „odrobinę” wyższe. Choć co dzisiaj znaczy „normalny etat” i kto pracuje dzisiaj jeszcze TYLKO 35 godzin tygodniowo?

 

„Cóż za bzdury”?!?

Ręka do góry, kto wykrzyczał w myślach to zdanie…

Cierpliwości. W końcu obiecałem Wam, że opiszę sposób, za pomocą którego zarobienie takich pieniędzy było możliwe. A jeśli dobrniesz do końca tej publikacji, to sam stwierdzisz, że możliwości opisywanych przeze mnie bohaterów nie zostały optymalnie wykorzystane. No ale sam wiesz najlepiej, rzadko wszystko odbywa się w 100% według planu, tym bardziej jeśli mamy do czynienia z typowymi ludzkimi słabościami typu brak konsekwencji, brak samodyscypliny, brak wiary w siebie lub chociażby powszechny brak umiejętności myślenia.

Fundamentem tego podręcznika jest przekaz bazujący na zmianie podstawowych wartości w toku Twojego myślenia, a co za tym idzie – działania.

 

Jak pisał starogrecki poeta – Pindar: „Stań się tym, kim jesteś, kiedy się tego nauczysz…”.

 

Nie jest dla nikogo żadną tajemnicą, że człowiek osiąga najwyższe szczyty swojego rozwoju i staje się prawdziwą osobowością dopiero wtedy, kiedy pozna i pokona samego siebie.

Z całą pewnością nie jest to poradnik z rodzaju „Jak zostać milionerem”, ponieważ zostanie milionerem nie powinno być w żadnym wypadku niczyim celem. Tego typu określenie jest zbyt ogólnikowe i tak naprawdę niewiele lub nic nieznaczące. Choć nie sądzę, żeby już na wstępie mojej publikacji ktokolwiek zrozumiał, do czego zmierzam.

Ja sam, emigrując za granicę w roku 1990, zarabiałem w Polsce ponad 83 miliony złotych. Miesięcznie! Więc bycie milionerem mam już za sobą.

Istnieje niezmiernie wielu takich, którzy nazywają siebie coachami finansowymi i wiele mówią o zostaniu lub byciu milionerem. Niektórzy nawet o tym piszą. Inni znowu po prostu mają pieniądze. A jeszcze inni są wolni i zamożni. Dopóki jednak uzależniony jesteś od systemu finansowo-monetarnego, i choćbyś nawet należał do grona uważającego się za bardzo dobrze zarabiające – jeśli nie posiadasz własności w postaci fizycznych wartości, Twoja zamożność jest jedynie wirtualna, a Ty – Ty skazany jesteś na porażkę, nawet, lub tym bardziej, jeżeli masz mnóstwo nieruchomości.

Czyli w moim poradniku znajdziesz sporą ilość dobrych rad i wskazówek wynikających z moich 27 lat doświadczeń i sukcesów w sprzedaży, w tworzeniu i prowadzeniu firm oraz prowadzonych coachingów. Równie ważne jest to, czego Ci w tym nie-poradniku nie poradzę! To ustrzeże Cię przed popełnieniem ogromnych błędów i zapobiec ma utracie całego dorobku Twojego życia. To, co niezmiernie istotne, to fakt, że mnóstwo razy Ci się w tym podręczniku oberwie. Wprawdzie jedynie werbalnie, ale oberwie Ci się porządnie. Widzisz, musisz zrozumieć, iż wszystko, co zrobiłeś, czego nie zrobiłeś, co powiedziałeś i czego nie powiedziałeś, co pomyślałeś, jakie podjąłeś decyzje, a przed czym stchórzyłeś, co masz, a co chciałbyś posiadać, wszystko to, ale zupełnie wszystko, zależało i zależy tylko od Ciebie.

 

Używając słów Bruce’a Bartona: „Wspaniałe sukcesy osiągają tylko ci, którzy ośmielili się uwierzyć, że coś w nich samych jest potężniejsze od okoliczności”.

 

Po prostu nie będę owijał w tym elementarzu w bawełnę. Jeśli więc masz bardzo wrażliwe ego, to samo tchórzliwe ego, które Cię doprowadziło do tego ubóstwa, w jakim żyjesz, to możesz tej lektury nie przetrwać.

OD AUTORA

Mieć albo nie mieć? Oto jest pytanie…

Czy zastanawiałeś się kiedyś, drogi czytelniku, nad zasadnością nazewnictwa, którego na co dzień używamy? Etymologia słownictwa, podobnie jak memetyka, są dziedzinami fascynującymi mnie osobiście od ponad 20 lat. A że werbalny przekaz jest najczęściej stosowanym sposobem komunikacji pośród samozwańczego gatunku Homo sapiens, pragnę oprzeć ten poradnik w dużej mierze na analizie właśnie tego przekazu.

Niestety moje spostrzeżenia dotyczące posługiwania się słowami o jednoznacznym przekazie są zaskakująco niekorzystne dla gatunku ludzkiego. Podróżując zawodowo po Europie, niezależnie od kraju, w którym przebywam, zauważam, że przeważająca większość ludzi komunikuje się, powtarzając jedynie usłyszane lub wyuczone słowa, wyrazy i zdania, bez zastanowienia się nad przekazem i zasadnością poszczególnych wypowiedzi, czyli nad ich faktycznym znaczeniem. Można by niemalże stwierdzić, że jedynie „papugujecie”. Zapewne i tak zdajesz sobie sprawę z tego, że mamy do czynienia z coraz to mniejszym gronem ludzi uczonych, a – niestety – z coraz większą liczbą ludzi nauczonych i wyuczonych.

 

Weźmy na ten przykład szeroko i często stosowane słowo – MIEĆ.

Pochodzi ono od określenia MAM, czyli przekazu – POSIADAM. Wyraz POSIADAĆ znaczy bowiem MIEĆ COŚ NA WŁASNOŚĆ oraz BYĆ WŁAŚCICIELEM CZEGOŚ i używa się go w odniesieniu do materialnych rzeczy o znacznej wartości, na co zwraca uwagę między innymi prof. Jerzy Bralczyk w swojej publikacji Mówi się… z roku 2001. W ten również sposób opisuje to określenie Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. Andrzeja Markowskiego.

Według starożytnych Rzymian, którzy jako pierwsi ustalili ustawowe prawa, POSSESSION dotyczące posiadania własności, POSIADANIE, opisać można również jako instytucję prawa rzeczowego oznaczającą stan faktyczny polegający na władaniu określoną rzeczą przez posiadacza. Stan ten pozostaje pod ochroną prawa, jak również niesie za sobą szereg skutków o zróżnicowanym charakterze prawnym. Posiadanie z pozaprawnego punktu widzenia jest pojęciem oznaczającym faktyczną władzę osoby nad rzeczą w najbardziej „naturalnym” tego słowa znaczeniu.

Otóż postaram się przekonać każdego, kto publikację tę z pełną otwartością umysłu szczegółowo przeanalizuje, że znaczenie słów MIEĆ i POSIADAĆ jest kluczowe dla całego Twojego życia. Ponieważ całe nasze życie oparte jest na systemie finansowo-monetarnym, który nie tylko towarzyszy nam od momentu naszych narodzin, lecz od którego jesteśmy absolutnie uzależnieni. Natomiast zrozumienie i pojęcie znaczenia tych właśnie określeń pozwala zmienić tę zależność i daje możliwość uniezależnienia się od patologii szerzącej się we wszystkich rozwiązaniach inżynierii finansowej propagowanej przez wszelkie instytucje finansowe oraz służących im, świadomie lub mniej świadomie, tak zwanych działaczy politycznych.

PRZEPOWIEDNIA

Przyszłość to niebywale delikatna i kompleksowa sprawa. Nikt jeszcze tam nie był i nikt jej nie widział, nawet z daleka. Zapewne dlatego chcielibyśmy jak najwięcej się o niej dowiedzieć. A wystarczy poznać siebie, co oczywiście jest zdecydowanie niepopularne, bo niewygodne.

W specyficzny sposób ujął to Albert Einstein: „Przepowiednie nie są proste, tym bardziej jeżeli dotyczą przyszłości”.

 

Johann Wolfgang von Goethe wiedział na temat przyszłości nieco więcej. Rozpoznał w ludzkiej śmiałości połączenie między czasem obecnym a przyszłością, pisząc: „W jednej chwili, gdy w pełni oddajesz się swej sprawie, zaczyna się zbliżać Twa przyszłość. Różne możliwe rzeczy, które by się nie wydarzyły, zjawiają się, aby Ci pomóc. Cała plejada wydarzeń zdaje się Ciebie wspomagać, inspirowana Twoją decyzją, tworząc przy tym niezliczone ilości nieprzewidywalnych przypadków, spotkań i materialnej pomocy, o których nikt by wcześniej nawet nie pomyślał. Wszystko, co potrafisz lub co wyobrażasz sobie, że potrafisz, rób. Śmiałość ma w sobie Geniusz, Magię i Moc. Zacznij więc teraz”.

 

Najlepszym sposobem, by przewidzieć przyszłość, jest ją samemu stworzyć.

 

Jeśli myślisz, że przegrasz, trudno będzie wygrać.

Gdy sądzisz, że rady nie dasz, rady dać nie możesz.

Jeśli chciałbyś zwyciężyć, ale brak Ci woli,

częściej niż smak zwycięstwa porażka zaboli.

Gdy o stracie pomyślisz, to właśnie już tracisz.

Zguba coraz bliżej, gdy wciąż się jej boisz.

Szczyt zobaczysz, gdy wola myśl słabą pokona.

Ten wygra, kto wiarę w swe siły podwoi.

 

Chodzi o sekundy. Ludzka świadomość rejestruje moment danej chwili przez 3–12 sekund. Po upływie tego czasu wszystko przesuwa się niezauważalnie do przeszłości, w zapomnienie. Oczywiście istnieje „czas, którego oczekujemy”. Tak psycholodzy definiują przyszłość – jako oczekiwany czas. Można oczekiwać czasu na różne sposoby: pełen optymizmu i nadziei lub pełen pesymizmu i zmartwień. Wesoło lub ponuro, pewnie lub w strachu. Z tego oczekiwanego czasu dociera niepostrzeżenie drobna część do naszej świadomości: przyszłość staje się rzeczywistą chwilą, teraźniejszością. Każdy, kto to zrozumie, zda sobie sprawę z pełnej odpowiedzialności za swoją przyszłość. Z każdym obowiązkiem, którego nie przekładacie w czasie na później, z każdą decyzją, którą podjęliście pomimo strachu lub pomimo wygodnictwa, z każdym konfliktem, którego nie unikacie, tylko go rozwiązujecie, czynicie coś dobrego dla siebie i ludzi, którzy Was otaczają. Nie możemy posiadać przyszłości, lecz możemy się dla niej uwolnić, nie wnosząc problemów w przyszłość, a ta jest, jak widziałeś, krótka, kilkusekundowa.

Żyj Tu i Teraz!

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE

Wszystko jest możliwe?

Ten, komu wydaje się, że jest to jedynie banalny slogan z kalendarza, powinien trzymać się zasady geniusza walki wręcz, Bruce’a Lee. On formułował swoje przekonania prosto, lecz nie mniej przekonująco: „Jeśli uważasz coś za niemożliwe, szukaj możliwości”.

 

Sławny astronom, Simon Newcomb, ogłosił już przed stu laty, że niektóre rzeczy, jak na przykład aparat do latania, są po prostu niewykonalne i niemożliwe: „Żadna przemyślana możliwość kombinacji znanych substancji ze znanymi rodzajami maszyn znanych nam sił nie jest w stanie zamienić się w latającą maszynę umożliwiającą latanie człowieka na dłuższe odległości”. Coś takiego.

Sir Peter Ustinov myślał zapewne właśnie o takich ekspertach i specjalistach jak Newcomb, gdy przepowiedział: „Ostatnim zdaniem, jakie usłyszymy tuż przed eksplozją naszego świata, będzie głos mówiący: «To jet technicznie po prostu niemożliwe»”.

 

Gdy w latach 50. w Nowym Jorku podjęto decyzję o zburzeniu sławnej, bogatej w tradycje Carnegie Hall, na ratunek rzucił się światowej klasy skrzypek Isaac Stern, podejmując skazaną na porażkę walkę z władzami miasta – i wygrywając. W prowadzonych z nim po zwycięstwie wywiadach powiedział: „Gdy w coś naprawdę wierzysz, możesz wszystko osiągnąć”.

 

Również żyjący w latach 1803–1873 chemik, Justus von Liebig, miał swoje przekonania co do osiągania rzeczy niemożliwych, powtarzając:„Tajemnicą wynalazców jest nieznajomość rzeczy niemożliwych”.

 

Zdobywczyni Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w roku 1938, Amerykanka Pearl S. Buck, uważała, że istnieje bezpośredni związek wiary w dokonanie niemożliwego z wiekiem osoby wierzącej lub niewierzącej: „Młodzi ludzie wiedzą zbyt mało, aby działać rozsądnie. Dlatego podejmują się rzeczy niemożliwych, udowadniając, generacja po generacji, że wszystko jest możliwe”.

 

Jest wiele rzeczy, które nas interesują. Lecz tylko to, czemu oddasz się całym sercem, będziesz mógł w pełni zrealizować.

 

„Jestem o tym absolutnie przekonany, że we wszelkich konkurencjach należy pokonać najpierw siebie”. To powiedział John Williams, zwycięzca olimpijski w łucznictwie w roku 1972.

 

A to dotyczy nie tylko sportu. Ten, kogo koncentracja jest rozproszona, narzekał będzie na swoich rywali, konkurentów i warunki. Ten natomiast, kogo niepewność zostanie pokonana, opanuje spokój i pewność siebie. Tacy jak Williams wiedzą, że tylko z pomocą absolutnej koncentracji, niepodzielności uwagi i pewności siebie można osiągnąć sukcesy. Oczywiście potrzebujesz jeszcze doświadczenia, lecz doświadczenie każdy musi zebrać sam. Doświadczenia są szyte na miarę. Pasują tylko temu, kto je zrobi.

TWÓJ SPOSÓB MYŚLENIA

Pewnego razu obok pięknej posiadłości przejeżdżał na rowerze ksiądz z sąsiedniej gminy. Zatrzymał się i przyglądał, podziwiając wspaniały stan gospodarstwa, jakie wyłoniło się pod lasem. W tej samej chwili przejeżdżał obok gospodarz swoim traktorem i zauważywszy stojącego obok drogi księdza, zatrzymał się.

„Szczęść Boże” – odezwał się gospodarz.

„Szczęść Boże” – odpowiedział ksiądz.

„Czy to wasze gospodarstwo?” – zapytał ksiądz.

„Owszem” – odpowiedział gospodarz.

„No – kontynuował ksiądz – to Pan nasz dobrze wam życzył, obdarzając was takim gospodarstwem. Powinniście być bardzo wdzięczni”.

„A i owszem – odpowiedział gospodarz – jestem wdzięczny. Lecz powinien ksiądz to gospodarstwo widzieć, kiedy jeszcze należało do Pana naszego”.

 

Ta mała historia trafia w sedno sprawy co do sukcesu. Sukces nie spada nikomu z nieba ani nie jest kwestią szczęścia lub wyczynem geniusza.

 

Jeśli jak ja, Ty również miałeś do czynienia ze sportem wyczynowym, to wiesz, co znaczy zasada: 5% inspiracji i 95% transpiracji. W taki właśnie sposób sportowcy światowej klasy zdobywają sukcesy i realizują swoje plany. Ale czy ta zasada dotyczy naprawdę tylko sportu? Sukces jest zawsze wynikiem akcji oraz przyjemności z działania. Przede wszystkim jednak sukces jest wynikiem naszego nastawienia na sukces. I na to właśnie możesz zdecydowanie wpłynąć. Na Twoje nastawienie, czyli na Twoje myśli. Każdy może odnosić sukcesy. Każdy chce odnosić sukcesy.

 

Istnieją reguły, które nazwę prawami sukcesu. Osobiście uważam, że sukces jest naszym wrodzonym prawem. Sukces można i trzeba planować. Najważniejsze jest to, że każdy może nauczyć się strategii sukcesu. Od dziesięcioleci sukces jest tematem poważnych badań na całym świecie. Od czasu do czasu pojawiają się różne nowe teorie. Jednak wszystkie te „nowe” teorie sprowadzić można do jednej wszystkim znanej prawdy: „Każdy jest kowalem swego losu”.

Sukces jest umiejętnością rozpoznawania i wykorzystywania swojej szansy przy maksymalnym wykorzystaniu swoich możliwości i spełnianiu swoich własnych marzeń.

 

Nikt nie może wyszukać sobie swoich rodziców. Twoje dzieciństwo, otoczenie i geny niewątpliwie Cię kształtują. Na szczęście nie są one rozstrzygające co do Twojej przyszłości.

W tejże kwestii jest ważne, aby wiedzieć, że każda świadoma myśl klasyfikowana jest w Twoim umyśle jako przeżycie, które składowane jest w magazynie wspomnień i doświadczeń w Twojej podświadomości. Powinieneś również wiedzieć, że w tym magazynie jest więcej wspomnień wynikających z Twoich myśli aniżeli z Twoich działań. Sam wiesz, jak często siedziałeś czy leżałeś, nic nie robiąc, a w głowie huczało aż od różnych myśli. Musisz więc koniecznie nauczyć się sztuki myślenia, aby wypracować u siebie umiejętność tworzenia i kontrolowania swoich myśli. Powinny być formowane w silnej, konstruktywnej, zdrowej i szczęśliwej fabryce świadomości, ponieważ tylko wtedy masz jakiekolwiek szanse na sukces. A to wymaga ćwiczeń, zaangażowania, konsekwencji i dyscypliny.

 

Ach, co do szczęścia…

Po wykonaniu fantastycznego uderzenia na placu golfowym, zapytany o to jakże szczęśliwe uderzenie golfista Gary Player, odpowiedział: „Tak, to było szczęśliwe uderzenie. Jednakże zauważyłem, że im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia”.

 

Wynalazca Alexander Graham Bell przez wiele lat starał się wynaleźć pomoc dla swojej niedosłyszącej żony. Niestety bez powodzenia. Jednak podczas swoich prac natknął się na zasady, które zmieniły świat. Czy miał on więc tylko szczęście podczas wynalezienia telefonu?

 

Oczywiście wygodnie jest wskazać na osobę, która odniosła sukces, mówiąc: „Ten to miał szczęście”. A jeszcze wygodniej powiedzieć: „Ja to nie mam szczęścia”. Podstawa jest jednak zawsze ta sama. Ziemia musi być „obrobiona”, a ziarno zasiane, aby móc zebrać plony.

W tym miejscu jednak Twoje patologiczne podejście jest odwrotne. Tak jak gdybyś otrzymując ogromne hektary ziemi, ustawił się wygodnie na miedzy, mówiąc: „No, poczekamy, czy się opłaca coś robić. Jak plony będą dobre, to i może coś przy tej ziemi zrobię”.

I co, rozpoznajesz siebie?

 

Sukces jest zawsze szansą zapakowaną w ciężką pracę. Łudzić się, że wypełnienie totolotka doprowadzi Cię do sukcesu, jest – pozwolę sobie nazwać to po imieniu – głupotą. Nie ma skróconej drogi do prawdziwego sukcesu.

Często jednak zdarza nam się, że stajemy się największymi wrogami i przeciwnikami własnego sukcesu. Zwracamy bowiem zbytnio uwagę na sukcesy innych, przez co wydaje nam się, że sami jesteśmy niewiele warci, a nasze dotychczasowe sukcesy są bez znaczenia. Tym bardziej w takich sytuacjach ważne jest, abyś miał swój własny plan. Plan, który będzie systematycznie i regularnie przez Ciebie uzupełniany i który będziesz raportował przed samym sobą lub swoim mentorem. Plan, za pomocą którego będziesz mógł z łatwością skoncentrować się zarówno na sobie, jak i własnych celach oraz sukcesach. Pamiętaj więc, abyś nie spuszczał z oka swoich celów i podążał drogą wcześniej wyznaczoną.

 

Odpowiedz sobie na następujące pytania:

Co osiągnąłeś w porównaniu z tym, co byś mógł osiągnąć?

Co robisz dla osiągnięcia sukcesu w porównaniu z tym, co byś mógł zrobić?

Czy to, co obecnie robisz, doprowadzi Cię do celu, który sobie wyznaczyłeś?

 

Zdarzyło Ci się kiedyś przebywać podczas pięknych słonecznych dni nad jeziorem, obserwując żaglówki? Dziwne. Pomimo że dla wszystkich wieje ten sam wiatr, płyną one w różnych kierunkach, a do tego jeszcze z różną prędkością. Jak to jest możliwe? Musisz zawsze, bez względu na okoliczności, dać z siebie wszystko, wykorzystując swoje umiejętności. Wiatr, czyli okoliczności, jest dla wszystkich taki sam, lecz to nie wiatr decyduje o kursie żaglówki. To ustawienie żagli jest najważniejszym czynnikiem, a ono zależy wyłącznie od żeglarza.

Podobnie funkcjonuje to w Twoim życiu. Nie możesz wpłynąć na wiatr, który Cię otacza, ale zdecydowanie możesz wpłynąć na ustawienie swoich żagli. Nie możesz więc często czy zawsze wpływać na okoliczności, w jakich żyjesz, jednak możesz zmienić nastawienie, jakie masz. Możesz się identyfikować jako ofiara okoliczności lub jako twórca, który dane okoliczności wykorzystał i zrobił, co było w jego mocy.

 

Wszyscy znamy biblijną historię – Dawid kontra Goliat. Była sobie mała wioska, którą terroryzował ogromny w swoich gabarytach Goliat. Pewnego dnia powrócił z pastwisk do wioski młody pasterz Dawid. Po rozpoznaniu deprymującej sytuacji mieszkańców swej wioski zapytał: „Dlaczego się nie bronicie?”. „Nie widzisz, jaki on jest wielki? Nie można go pokonać” – odpowiedzieli mieszkańcy. „Nieprawda – rzekł Dawid – raczej nie sposób go nie trafić”. Reszta należy do historii. Młody Dawid pokonał ogromnego Goliata. A wszystko dzięki innej perspektywie zapatrywania, czyli innemu nastawieniu. Biblijny Dawid jest jednym z pierwszych bohaterów na świecie, którego zwycięstwo i sukces za pomocą pozytywnego myślenia zostały udokumentowane.

 

Na przestrzeni Twojego życia mogłeś zaobserwować trzy typowe rodzaje zachowania ludzi.

Pierwsza grupa to ci, którzy obserwują, jak coś się porusza.

Druga to ta, która się dziwi, gdy się coś porusza.

Trzecia natomiast potrafi poruszyć świat.

Do którego typu ludzi Ty należysz?

Nie chciałbyś trzymać swojego życia we własnych rękach, w garści? Mieć wszystkiego pod własną kontrolą i móc samemu podejmować wszelkie decyzje? Nawet jeśli mi na chwilę obecną nie uwierzysz, możesz osiągnąć wszystko, czego tylko chcesz. Jeśli uznasz, że jest to do osiągnięcia i że jesteś tego wart.

 

W przekazach medialnych jesteśmy często konfrontowani z ludźmi sukcesu. Czego nam jednak media nie pokazują, to droga, którą ci ludzie przebyli, problemy i porażki, z jakimi musieli się borykać. Musisz być gotów zapłacić za swój sukces. Pamiętaj, nie ma nic za darmo, co zresztą jest ogólnie znanym prawem natury.

Zawsze trzeba zapłacić. Albo przed otrzymaniem czegoś, albo po. Ceny za realizację swoich marzeń nie zapłacisz środkiem płatniczym, a jedynie swoim sposobem myślenia, silną wolą, zaangażowaniem, koncentracją i czasem.

W tym miejscu powinieneś się odprężyć, a na Twojej twarzy pojawić się powinien szeroki uśmiech.

Zrozumiałeś, o co chodzi dwa zdania wcześniej?

Ceną za realizację Twoich marzeń są Twój sposób myślenia, silna wola, zaangażowanie, koncentracja i czas. Nie pieniądze!

Gdyby miały to być pieniądze, to po prostu nie byłoby Cię na to stać. No ale tak – tak to chyba jest to do ogarnięcia?

A do tego – tak zupełnie między nami mówiąc – potrzebujesz wcale niewiele zaangażowania i czasu w porównaniu z tym, ile do tej pory zmarnowałeś.

 

Kilka gramów odpowiednio uformowanego metalu utworzy klucz. Gdy włożysz go do odpowiedniej dziurki od klucza, po czym przekręcisz w odpowiednią stronę, może on otworzyć dziesięciotonowe drzwi. W ten sam sposób, używając odpowiedniego toku myślenia, zaangażowania i czasu, możesz otworzyć drzwi, które wcześniej były dla Ciebie nie do otwarcia, udostępniając skarby w postaci materialnej i duchowej, o których byś wcześniej nawet nie marzył. To zależy jedynie od Ciebie – na szczęście – czy użyjesz tego klucza dziś, jutro, w przyszłym roku, czy nigdy.

 

Czy Ty również, tak jak wielu moich rozmówców, odnosisz wrażenie, że czas Ci szybko, coraz szybciej upływa, a Ty miałbyś potrzebę realizacji czegoś, czego nie jesteś w stanie na ten moment określić? Prawdopodobnie masz takie – lub bardzo podobne – bliżej nieokreślone odczucie czy potrzebę, bo inaczej nie czytałbyś tego elementarza. Jesteś tylko jednym z wielu. Z pewnością i Ty zaobserwowałeś, jak ludzie zmieniają obóz – z obozu dla młodych na obóz dla starych – z tym niezidentyfikowanym odczuciem, że w sumie przecież czegoś od życia oczekiwali. Nie starali się jednak wystarczająco, by zrozumieć i znaleźć to coś. Są jak kłoda drzewa płynąca na morskich falach. Poruszają się, ale nie zmierzają przed siebie. Rozwój oznacza systematyczne dążenie do celu. Drogę kłody drzewa wyznaczają wiatr i prądy wodne. Czasem się podtopi i pójdzie na dno, a czasem dobije do rafy koralowej i po jakimś czasie zniknie.

Musisz znać kierunek, który sobie wybrałeś i w którym zmierzasz. Jeśli go nie znasz, zmierzasz ku własnej zagładzie.

USTAL SWOJĄ WARTOŚĆ

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad swoją wartością?

Mam na myśli konkretną, taką, którą można po prostu podać.

 

Z pewnością niektórzy niemalże natychmiast pomyślą: „Jakże to? Przecież nie da się ot tak sobie podać wartości człowieka!”. Istotą rzeczy jest to, że żyjemy w świecie, w którym liczy się jedynie to, co masz, czyli posiadasz, oraz Twoja siła robocza, czyli wartość, jaką możesz wypracować dla innych. Tak, tak – dla innych. I dokładnie do tego jesteś sprowadzany. Żyjemy w kapitalizmie, więc – jak sama nazwa systemu na to wskazuje – rządzi tu kapitał.

 

Powiedz, czy ważne jest dla Ciebie, aby zapłacić za bułki, gdy rano u piekarza kupujesz świeże pieczywo? Odpowiedź jest oczywista. Przecież cała procedura nazywa się „zakup”, czyli za-kupno należy za-płacić, więc tak, oczywiście, że jest ważne, aby zapłacić piekarzowi za pieczywo.

A powiedz mi, czy ważna dla Ciebie jest zdolność zapłaty na dziale mięsnym za wyroby mięsne, które właśnie zamiarujesz zabrać do domu? „To również jest oczywiste” – odpowiesz. Poza tym nie bierzesz czegoś, jeżeli nie masz czym za to zapłacić.

A co z warzywami i owocami, czy ważne jest, aby zapłacić i za nie?

Najpóźniej w tym momencie zapewne zaczynają Cię moje głupie pytania irytować. Jednak są one kluczowe pomimo swojej banalności, więc, proszę, uzbrój się w cierpliwość i kontynuuj. Poza tym nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

Jak wygląda kwestia czynszu? Czy ważne jest dla Ciebie, aby zapłacić czynsz? Jeżeli w odróżnieniu od stosunkowo dużej grupy ludzi, która nie wyróżnia się solidnością, Ty należysz do grona uczciwych i solidnych, to i w tym przypadku Twoją odpowiedzią jest TAK.

No dobrze, ale teraz meldują się z nieuzasadnioną dumą ci, którzy mieszkają „na swoim”. Posługując się oficjalną statystyką NBP (Narodowy Bank „Polski”1), 98% nieruchomości kupowanych jest poprzez kredyty hipoteczne. Moje pytanie w tym przypadku brzmi: jak ważna jest dla Ciebie rata kredytu hipotecznego, który masz do spłacenia? W tym przykładzie jednogłośnie, bez wahania i bez wyjątku każdy odpowie, że jest to niezmiernie ważne. Konsekwencje niezapłacenia kilku rat kredytu lub nagminna niepunktualność w ratach są każdemu doskonale znane. Każdy „skazaniec”2 wie, że w takim przypadku właściciel nieruchomości (wierzyciel, czyli bank) ma prawo, z którego niewątpliwie skorzysta, by wyeksmitować Ciebie z całą zamieszkującą wraz z Tobą rodziną, zabierając swoją nieruchomość.

A co z energią elektryczną? Czy płatność za energię jest na Twojej liście priorytetów? Czy jest umieszczona na stronie „ważne” czy też „nieważne”? I w tym miejscu zapewne odpowiesz, że jest to ważne.

Posłuchaj, a co z wodą i kanalizacją? Czy jest to punkt, który należy wziąć pod uwagę, planując rozsądne zarządzanie środkami, którymi dysponujesz?

Użycie określenia „poirytowany” z pewnością nie opisze Twojego obecnego odczucia w stosunku do moich wkurzających, banalnych i dziecinnych pytań. Pomału jesteś wnerwiony, zastanawiając się, czego chcę tymi durnymi pytaniami dowieść. Czyż nie tak? Jeśli trafiłem w samo sedno Twego chwilowego stanu umysłowego, to dobrze. Jeżeli nie, to też dobrze. W gruncie rzeczy nie chodzi przecież o to, aby Cię zdenerwować.

Więc jak wygląda kwestia rachunków za wodę i kanalizację? Ważne czy nieważne?

Oj, zupełnie bym zapomniał zapytać o Twój samochód. Cóż za niewyobrażalny błąd z mojej strony! Prawdopodobieństwo, że jeździsz samochodem „w leasingu” lub „w kredycie”, statystycznie rzecz biorąc, jest bardzo duże. Pewnie jakiś totalny oszołom lub matoł zwany ekspertem zdradził Ci jedną z największych „tajemnic” fiskalnych, pokazując, w jak niezmiernie prosty sposób możesz jeździć „furą”, na którą Cię w ogóle nie stać, a którą opłacał będziesz, zamiast oddawać haracz w postaci zawyżonego podatku instytucji fiskalnej. Ale jazda! Ale się nie martw. Większość kupuje rzeczy, których nie potrzebuje i na które jej nie stać, za pieniądze, których nie ma, żeby zaimponować tym, których nienawidzi. Jesteś więc w doborowym towarzystwie.

Jak więc wygląda Twoja lista priorytetów do zapłaty, jeżeli weźmiemy pod uwagę samochód wzięty w leasing lub sfinansowany kredytem w banku? Ważne czy nieważne?

A co z:

rachunkami za telefon(y),

rachunkami za TV,

premiami ubezpieczeniowymi?

Czy może o czymś zapomniałem?

Z pewnością. Od przypadku do przypadku żyjemy przecież w różnych warunkach i wydatki, które ponosimy, są również inne.

 

Generalnie jednak, podsumowując dotychczasowe fakty, należałoby stwierdzić, że Twoje życie polega na tym, żeby zarabiać, czyli wykonywać pracę dla jednych, natomiast „jałmużnę”, którą otrzymasz na przeżycie, oddać innym.

 

A co z Tobą, ofiaro?

Tak, tak, i owszem, nazwałem Ciebie ofiarą! Jesteś ofiarą systemu, w którym żyjesz, i jeżeli w danej chwili czujesz się dotknięty, to trzymasz w ręku publikację, którą napisałem specjalnie dla Ciebie.

Nie oszukujmy się, zresztą pewnie i tak zauważyłeś, że mój sposób komunikowania i przekazu nie należy do stylu delikatnych domysłów, przekazywanych sugestii, dyplomatycznego owijania w bawełnę czy motywacyjnego bełkotu. Jestem pewien – nie próbując obrażać nikogo, kogo moja kolejna wypowiedź nie dotyczy, choć dotyczy z pewnością ponad 99% trzymających w ręku tę oto lekturę – że znajdujesz się w doborowym towarzystwie. Ponieważ i Ty nie potrafisz pojąć, dlaczego, pomimo wielokrotnie podejmowanych przez Ciebie starań, zwielokrotnionej intensywności działań i zaangażowania, nie masz adekwatnych wyników poprawiających wyraźnie Twój standard życia. Wszystko na kredytach, w leasingach, pożyczkach i kartach kredytowych. Nie stać Cię na nic, ofiaro! Problem w tym, że Twoje starania, intensywność i zaangażowanie są nic niewarte, ponieważ nie masz kogoś, kto poukładałby dla Ciebie plan działania, przekazał odpowiednie wartości. Indywidualny, osobisty plan, który dotyczyłby Ciebie i Twojego życia. Bo Ty tego po prostu nie potrafisz. Ale do tego musiałbyś najpierw dorosnąć, a potem znaleźć kogoś, kto chciałby poświęcić swój drogocenny czas, aby Ciebie lepiej poznać. Musiałbyś znaleźć kogoś, kto jest tak daleko przed Tobą, że będzie Ci się wydawać z Twojego dzisiejszego punktu widzenia, że nie masz szans osiągnąć aż takich ogromnych sukcesów. Musiałbyś znaleźć kogoś, kto po drodze, osiągając własne kolejne cele, już dawno zrealizował to, czego Ty tak bardzo pragniesz. I musiałbyś znaleźć coś, co byłbyś w stanie temu komuś zaoferować w zamian, zrobić coś dla niego, dla tej osoby, która zechciałby zmienić akurat Ciebie na kogoś, kto będzie wart tego wszystkiego, o czym na chwilę obecną marzysz.

 

Trzeba się uczyć od najlepszych. Życie jest zbyt krótkie, ażeby wszystkie błędy popełniać samemu.

 

Lecz niestety to, co robisz obecnie, jest gówno warte. Podążasz często za „pianobijcami” i samozwańczymi liderami, którzy wykorzystując media internetowe, tworzą wokół siebie otoczkę sławy i sukcesu, tak naprawdę jednak są jedynie pozorantami biorącymi ogromne pieniądze za tak zwany coaching. Nawet do kilku tysięcy złotych jesteś w stanie zapłacić za godzinę lub kilka godzin spędzonych z tymi osobnikami karmiącymi Cię nadzieją, korzystającymi przy tym z Twojej naiwności oraz determinacji i głodu sukcesu. Nawet nie przyjdzie Ci do głowy, że Twoje życie uzależnione jest od cech Twojego charakteru, a swój charakter tworzyłeś przez wszystkie dotychczasowe lata swojego życia. Jak chcesz więc zmienić swój charakter, który tworzyłeś przez wiele, wiele lat, w ciągu jednej godziny lub kilku, baranie jeden? Żeby zmienić charakter, należy zmienić swoje przyzwyczajenia. Aby zmienić przyzwyczajenia, należy zmienić to, co i jak robisz. Aby zmienić to, co i jak robisz, należy zmienić to, co i jak wypowiadasz. Żeby jednak zmienić sposób Twoich werbalnych ekscesów, należy zmienić sposób Twojego myślenia. A to, to mój drogi, jest pogwałceniem wszystkiego tego, co dziś umiesz i co dziś znasz. Na to niewielu ludzi jest gotowych. Dlatego każdy chciałby pójść drogą na skróty i zapłacić nawet kilka tysięcy za obietnicę odmiany życia dzięki przeczytaniu kilku książek, nasłuchaniu się kilku ciekawych sloganów i przysłów od kogoś, kto potrafi je retorycznie w interesujący sposób opakować w emocje i odpowiednio przekazać. No cóż… Ale kto z was, z ręką na sercu, chciałby poświęcić kilka lat na codzienną intensywną, konsekwentną, wymagającą samodyscypliny pracę nad samym sobą?

 

Przeczytaj to powyższe pytanie raz jeszcze, przemyśl i odpowiedz po raz kolejny, ponieważ uważam, że czytając je w pośpiechu, w ogóle go nie zrozumiałeś.

 

Miałem na myśli codzienne zadania do wykonania. Miałem na myśli zasady, których należy przestrzegać. Nie Twoje zasady. Twoje zasady są nic niewarte! W końcu Twoje gówniane zasady doprowadziły Cię tu, gdzie obecnie jesteś. I miałem na myśli to, że to wszystko wbrew Twoim dotychczasowym przyzwyczajeniom i wbrew temu, co robiłeś, mówiłeś i myślałeś.

 

Z całym należnym brakiem szacunku dla Twojej ogromnej ilości naiwności i nieograniczonego braku świadomości: czy Ty naprawdę uważasz, że byłbyś na taką żmudną pracę nad sobą gotów?

Bzdura!

Twoje obecne JA (z łaciny EGO) nie pozwoliłoby Ci założyć, że wyłącznie TY SAM miałbyś być w pełni odpowiedzialny za swój obecny stan bytu. Przecież jako zgrabny pępuszek świata oraz centrum uniwersum wiesz, o co w tym wszystkim chodzi – co nie?

To jasne, że wystarczy nieco tam poprawić, ciut, ciut tu zmienić i odrobinę ówdzie polepszyć i już masz wszystko, czego zapragniesz – nieprawda?

Nie wystarczy do smarta wmontować nowoczesny silnik od kosiarki do strzyżenia trawników, żebyś mógł się ścigać z ferrari.

 

Wiem, co myślisz. Uważasz, że przecież nie zrobiłeś wszystkiego źle. Przecież nie wszystko, co do tej pory rozpocząłeś, zakończyło się porażką! Czyż nie tak?

Ja przecież nie twierdzę, że wszystko było do bani. Zwróć jednak uwagę na fakt, iż trzymasz w ręku mój podręcznik. A to, mój drogi, oznacza, że jesteś w ciągłym poszukiwaniu i chcesz czegoś więcej. A jeśli chcesz czegoś więcej, to znaczy, że chcesz czegoś innego. I nie próbuj ze mną filozofować, że chcesz tylko trochę coś zmienić lub tylko nieco to czy owo poprawić albo odrobinkę inaczej coś tam coś tam… bo to oznacza tak czy siak, że chcesz czegoś innego. A do tego musisz stać się kimś innym!

 

Używając słów Marka Aureliusza: „Taki, jakie Twoje myśli, jest też Twój charakter: ponieważ dusza stworzona jest przez myśli”.

 

Ale Ty – Ty wolisz/chciałbyś iść na skróty. Przecież jest bezpieczniej robić to, co większość. Przecież to „jasne i zrozumiałe”, że osoba, która ma kilkadziesiąt nagranych filmików na YouTubie i oglądalność kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset tysięcy, to musi być ktoś… Ktoś, kto ma coś do opowiedzenia. Więc kierując się wiarą – a wiara to niewiedza – że ten ktoś w cudowny sposób przeniesie Cię najkrótszą i najszybszą drogą prosto do Twojego celu, gotów jesteś wziąć udział w tym zbiorowym – a dla „cudotwórcy” niezmiernie opłacalnym – spektaklu, czerpiąc przy okazji z zachowania stada, a osiągając jedynie wynik „gorącej kąpieli”, która po opadnięciu temperatury wody, okaże się zdradliwa, prowadząc niejednokrotnie do przeziębienia i kataru.

 

Zresztą skoro już tak walimy prosto z mostu, to zdradzę Ci jedną z moich wielkich tajemnic. A mianowicie jedną z najistotniejszych filozoficznych zasad mojego życia, która brzmi:

 

Nie jestem baranem, aby podążać za stadem. Jeśli podążasz za stadem, widzisz wszystko zawsze od dupy strony, a przekaz skierowany do Ciebie jest gówno wart. Dlatego masz przesrane w życiu. Z czasem przestajesz zauważać, że nie wszystko, co ma dwa poliki i dziurę pomiędzy nimi, musi być gębą, i wierzysz, że świat stoi przed Tobą otworem.

 

Twój dotychczasowy sposób myślenia i działania doprowadził Cię do tego, co masz, tam, gdzie jesteś.

 

Ty to poważnie dalej czytasz?

Serio?

Nie jesteś ani trochę zniechęcony i zniesmaczony moimi dotkliwymi obelgami i wytykaniem? Nie wnerwia Cię moja arogancja? Nie udało mi się Ciebie zniechęcić do tego durnego nie-poradnika? Poważnie, nie? No to albo masz „grubą skórę” (odporność na obelgi), albo jesteś zdeterminowany do bólu, albo jesteś totalnym naiwniakiem.

 

Pewnie i tak myślisz, że jednak tu, w tym właśnie podręczniku, jest ten złoty środek i recepta na wszystko, co Cię boli i co dotkliwie uwiera w Twoim jeszcze niezupełnie pasującym życiu.

Muszę Cię rozczarować. I nie ukrywam, że niewątpliwie robię to z wielką przyjemnością. Nie znajdziesz tutaj żadnego skrótu. Droga do sukcesu jest zawiła, ma przeogromną liczbę schodów do pokonania, prowadzi na szczyty – co, w ramach wyjaśnienia dla nieogarniętych, oznacza pod górę – i nie ma żadnej windy. I tylko Ty – Ty sam – swoją intensywną, regularną, konsekwentną, zdyscyplinowaną i skoncentrowaną pracą możesz osiągnąć wszystko to, czego pragniesz. Ale tylko to, nie mniej i nie więcej. Oczywiście jeżeli dokładnie wiesz, czego chcesz.

Lub posługując się słowami Epikteta: „Przyjacielu, przemyśl najpierw, czym jest to, czego chcesz”.

Nie mam zamiaru używać określeń typu „większość ludzi” lub „niektórzy” itp.

Forma, którą wybrałem celowo w tej publikacji, jest formą bezpośrednią – i taka właśnie ma być.

Mój Tato powiadał: „Uderz w stół, a nożyce się odezwą”.

Myślę więc, że według tej zasady, jeżeli poczujesz się niektórymi moimi przykładami dotknięty lub nawet urażony, to tylko dlatego, że właśnie Ciebie miałem w tym przykładzie na myśli. Właśnie tak miało być! Nie, wcale nie dlatego, że chcę Cię obrażać. Wręcz przeciwnie.

 

Czy nadążasz za moim przekazem? Ogarnij się. Czy jesteś rozgarnięty jak kupka śmieci?

Wychodzę z założenia, że kochasz życie. Jeśli więc kochasz życie, to nie marnuj czasu, bo z czasu składa się życie. Nie mam więc czasu na owijanie w bawełnę i mówię, jak jest.

 

Z własnego doświadczenia, jak