Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci - Marcelina Kosińska - ebook
Opis

„Możesz wchodzić wszędzie z wyjątkiem pokoju na ostatnim piętrze, tym na samym końcu korytarza. Przyrzeknij, że nigdy tam nie wejdziesz! — Przyrzekam, wuju — odrzekło smutnie dziecko. Mijały dni. Dziewczynka starała się grzecznie zachowywać pomimo tego, że często była sama i nie mogła liczyć na pochwały. Z czasem jednak, gdy już zwiedziła każdy zakątek starego dworu, zaczęła się nudzić. Coraz częściej rozmyślała nad zakazanym pokojem i, chcąc nie chcąc, co jakiś czas trafiała w jego okolice. Pewnego pochmurnego dnia nie mogła już wytrzymać i postanowiła tam zajrzeć(…)” Jeśli tam zajrzysz, dowiesz się, co spotkało nieposłuszną dziewczynkę, pięknego księcia, dobrego kowala, złodzieja, sowę, kota, myszkę, królową, co umarła z miłości, i Czarownicę. Twoje dziecko lubi się bać? Uwielbia, gdy razem z Tobą przemierza niezwykłe, niezbadane dotąd krainy? A może jest to pozycja właśnie dla Ciebie? Książka absolutnie wyjątkowa — każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 91

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Marcelina Kosińska

Straszne bajki dla niegrzecznych dzieci

© Marcelina Kosińska, 2016

„Możesz wchodzić wszędzie z wyjątkiem pokoju na ostatnim piętrze, tym na samym końcu korytarza. Przyrzeknij, że nigdy tam nie wejdziesz! — Przyrzekam, wuju — odrzekło smutnie dziecko. Mijały dni. Dziewczynka starała się grzecznie zachowywać pomimo tego, że często była sama i nie mogła liczyć na pochwały. Z czasem jednak, gdy już zwiedziła każdy zakątek starego dworu, zaczęła się nudzić. Coraz częściej rozmyślała nad zakazanym pokojem i, chcąc nie chcąc, co jakiś czas trafiała w jego okolice. Pewnego pochmurnego dnia nie mogła już wytrzymać i postanowiła tam zajrzeć(…)” Jeśli tam zajrzysz, dowiesz się, co spotkało nieposłuszną dziewczynkę, pięknego księcia, dobrego kowala, złodzieja, sowę, kota, myszkę, królową, co umarła z miłości, i Czarownicę.

Twoje dziecko lubi się bać? Uwielbia, gdy razem z Tobą przemierza niezwykłe, niezbadane dotąd krainy? A może jest to pozycja właśnie dla Ciebie?

Książka absolutnie wyjątkowa — każdy znajdzie tu coś dla siebie.

ISBN 978-83-65236-81-4

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

1. Książę i Wampirzyca

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, istniało piękne królestwo. Rządził nim sprawiedliwy król, który miał tylko jedno dziecko. Był to syn, niezwykle przystojny i mężny, który miał przejąć władzę po swoim wspaniałym ojcu.

Królewiczowi jednak nie w głowie były nauki. Jeździł na polowania i często wyruszał w pełne przygód podróże. Król zamartwiał się, że jego syn nie chce się ustatkować, pojąć za żonę pięknej królewny i zasiąść na tronie.

Któregoś dnia dobry władca nie wytrzymał wybryków księcia i rzekł do niego:

— Albo do końca roku znajdziesz żonę, albo nie oddam ci korony!

Książę bardzo się tym przejął i od razu rozpoczął poszukiwania. Nie było to łatwe zadanie, gdyż żadna z dam mu nie odpowiadała. Ostatecznie książę postanowił znaleźć partnerkę w sąsiednim królestwie. Wyruszył w podróż przez zakazany las. Nikomu nie było wolno zbliżać się do tego lasu, gdyż roiło się tam od różnego rodzaju straszydeł i upiorów. Książę niczego się nie bał i z podniesioną głową wjechał na nieprzystępne tereny.

Było to bardzo mroczne miejsce. Nie docierały tu promienie słoneczne i wszędzie panowały ciemność i wilgoć. Książę jechał długo na swym koniu, aż dotarł do starego zamku. Zdziwił się bardzo, bo nie słyszał, by w tych okolicach panował jakiś król. Budowla wyglądała jak ruina. Wszystkie cegły zarosły mchem, a w oknach nie było szyb. Drzwi jednak były zamknięte, więc królewicz postanowił zapukać. Otworzyła mu piękna królewna i książę od razu się w niej zakochał. Piękność zaprosiła go do środka i zaproponowała mu posiłek. Poza nią w całym zamku nie było żywej duszy.

— Jak to możliwe, że taka młoda i piękna królewna mieszka sama? — zastanawiał się Książę.

Pomimo wielu wątpliwości postanowił, iż to ona zostanie jego żoną.

Dziewczyna jednak nie chciała, by jechali do jego królestwa za dnia.

Mówiła, że jej delikatna skóra źle reaguje na słońce. Zadecydowali więc, że wyruszą po zachodzie słońca.

Kiedy królewna udała się na popołudniową drzemkę, królewicz zaczął zwiedzać zamek. Nie spotkał w ogóle innych ludzi. Zaglądał do wielu komnat i zauważył, że musiało tu kiedyś mieszkać dużo osób, gdyż każdy z pokoi był całkowicie wyposażony, a na stolikach leżały rzeczy osobiste dawnych mieszkańców. Książę oglądał portrety wiszące na korytarzach. Zdziwił się, że na żadnym z nich nie było widać wybranki jego serca.

Nagle, stojąc w ciemnym korytarzu, poczuł chłód. Na wprost, kilka metrów dalej, dojrzał sylwetkę kobiety. Biała postać stała nieruchomo i wywołała lęk w sercu młodzieńca. Nie poruszała się i w ciemności ciężko było dostrzec rysy jej twarzy. Książę miał wrażenie, że patrzy ona wprost na niego.

— Kto tam? — powiedział z wahaniem w kierunku zjawy — czy to ty, moja ukochana?

— Tak, to ja. Podejdź do mnie — usłyszał głos dochodzący od strony postaci.

Ruszył niepewnie w jej kierunku. Nadal nie poruszyła się ani trochę. Im dalej szedł, tym ciemniej zdawało się robić dookoła.

Gdy był już bardzo blisko księżniczki, ta poruszyła się i wyciągnęła w jego stronę obie ręce. Książę przeraził się, gdyż oto przed nim zamiast pięknej królewny stała blada postać z czerwonymi oczami. Z rysów twarzy przypominała jego ukochaną, lecz widać było, iż nie jest to ta sama osoba. Młodzieniec ze strachu nie mógł się ruszyć. Kobieta zbliżyła się i oczom księcia ukazały się ostre kły, które po chwili poczuł na swojej szyi. Zjawa powoli wypiła całą krew, która płynęła w jego żyłach. Osunął się delikatnie na posadzkę, by już nigdy nie powstać. Zjawa rozpłynęła się w powietrzu.

Król zamartwiał się o swego syna i czekał na jego powrót latami. Ten nigdy jednak nie powrócił, a wśród mieszkańców królestwa słychać było różne legendy. Jedna z nich opowiadała o sąsiednim królestwie, które przygarnęło do siebie zagubioną, piękną dziewczynę. Okazała się ona bezwzględną wampirzycą, która wypiła krew ze wszystkich swoich wybawców. Gdy uśmierciła już wszystkich, dookoła zamku wyrósł bardzo gęsty las. Nikt jednak nie wiedział, gdzie to miejsce się znajduje.

2. Tajemniczy pokój

Dawno, dawno temu, w pewnym niewielkim miasteczku, żyła sobie śliczna dziewczynka. Mieszkała w niewielkim domku z matką i trzema braćmi. Nigdy nie starczało im pieniędzy, toteż każdy z członków rodziny starał się zarobić kilka groszy, imając się różnych zajęć. Wszyscy ciężko pracowali.

Jedynie dziewczynka nie przejmowała się ich sytuacją. Nie pomagała w domu, nie sprzątała po sobie i nie słuchała dorosłych. Do tego ciągle była niegrzeczna i nieładnie się odzywała. Matka była już tym bardzo zmęczona i po wielu próbach przywrócenia porządku rzekła do swej córki:

— Kochane dziecko. Pracuję ciężko i w dzień, i w nocy. Ciągle chodzę zmęczona. Nie podoba mi się twoje zachowanie i nie jestem w stanie sobie z tobą poradzić. Postanowiłam, że zamieszkasz u swego wuja, na drugim końcu królestwa.

Po tych słowach matka kazała dziewczynce spakować się, a nazajutrz z samego rana wsadziła ją do powozu, który ruszył w kierunku domu jej wuja.

Dziewczynka bardzo długo płakała i żałowała swojego zachowania. Decyzja jednak zapadła i musiała pogodzić się z karą.

Po kilku dniach powóz dotarł na miejsce. W miasteczku powitał dziewczynkę jej wuj. Był to starszy mężczyzna z długimi, białymi wąsami.

Oboje pomaszerowali w kierunku starego domu. Gdy dotarli na miejsce, oczom dziewczynki ukazał się wielkich rozmiarów dwór otoczony olbrzymim ogrodem.

Gdy weszli już do środka, wuj odezwał się do swej siostrzenicy:

— Twój pokój znajduje się na pierwszym piętrze. Ja bardzo dużo pracuję, więc większość czasu będziesz spędzać sama. Możesz wchodzić wszędzie z wyjątkiem pokoju na ostatnim piętrze, tym na samym końcu korytarza. Przyrzeknij, że nigdy tam nie wejdziesz!

— Przyrzekam, wuju — odrzekło smutnie dziecko.

Mijały dni. Dziewczynka starała się grzecznie zachowywać, pomimo tego, że często była sama i nie mogła liczyć na pochwały. Z czasem jednak, gdy już zwiedziła każdy zakątek starego dworu, zaczęła się nudzić. Coraz częściej rozmyślała nad zakazanym pokojem i — chcąc nie chcąc — jej nogi co jakiś czas wiodły ją w jego okolice.

Pewnego pochmurnego dnia nie mogła już wytrzymać i postanowiła tam zajrzeć. Ostrożnie szła ciemnym korytarzem w kierunku tajemniczych drzwi. Szła na paluszkach, a jej oddech był nie do usłyszenia. Gdy stanęła już naprzeciwko pokoju, delikatnie schyliła się i zajrzała do środka przez dziurkę od klucza. W pokoju panował półmrok i nie dostrzegła tam nic szczególnego. Zdecydowała się wejść. W środku było ciemno i bardzo zimno. Przy ścianach stało kilka starych szaf, część mebli była przykryta jasnym płótnem. Zrobiła kilka kroków naprzód. W tym momencie z hukiem zatrzasnęły się drzwi. Dziewczynka szybko do nich podbiegła i starała się je otworzyć. Bez skutku. Nagle za plecami usłyszała głos:

— Kim jesteś…? — był straszny, ochrypły. Dziecko było bardzo przerażone i starało się jak najszybciej otworzyć drzwi.

— Kim jesteś? — głos tym razem usłyszała wyraźniej, jakby postać była coraz bliżej niej.

Dziewczynka zaczęła krzyczeć i uderzać pięściami w zamknięte drzwi. Wtem poczuła na swoim ramieniu zimną, kościstą dłoń. Serce jej zamarło. Powoli odwróciła głowę, by zobaczyć, kto ją trzyma. Ku swojemu przerażeniu dostrzegła potworną, wychudłą i pomarszczoną postać. Jej oczy były wielkie, wyłupiaste i przekrwione. Z wykrzywionych ust wystawały połamane, pożółkłe zęby.

— Kim jesteś?! — wykrzyknął upiór jeszcze bardziej ochrypłym i przerażającym głosem.

Dziewczynka krzyknęła głośno i z całych sił szarpnęła za klamkę. Tym razem się udało i dziecko wybiegło na korytarz, zamykając za sobą drzwi. Zbiegła ile sił w nogach na parter i wybiegła na podwórko. Z ulgą dostrzegła wuja wracającego z pracy. Rzuciła mu się na szyję i z płaczem opowiedziała, co się stało.

Ten pokój należał do mojej zmarłej żony, twojej ciotki — powiedział wuj. — Nikogo tam nie ma, ale od jej śmierci pokój stoi zamknięty. Nie powinnaś była tam wchodzić, zabroniłem ci. Nadal jesteś niegrzeczna i właśnie taka kara cię za to spotkała.

Dziewczynka, tonąc we łzach, przeprosiła wuja i przyrzekła, że już zawsze będzie grzeczna.

Od tamtej pory już nigdy nie była nieposłuszna. Po kilku miesiącach wzorowego zachowania pozwolono jej wrócić do rodziny, gdzie z ochotą pomagała we wszelkich pracach reszcie domowników.

3. Błękitne miasto

Daleko stąd, tuż obok dębowego gaju, mieściła się wioska skrzatów. Żyły one w zgodzie z naturą, uprawiając pszenicę i pielęgnując sad. Wszyscy mieszkańcy byli bardzo szczęśliwi. Tylko jeden skrzat był wiecznie niezadowolony. Wołano na niego Sikorek, a to głównie dlatego, iż całymi dniami zwiedzał okolice, latając na grzbiecie zaprzyjaźnionej sikorki.

Otóż los tak chciał, iż tamtejsze okolice zostały nawiedzone przez szereg tragicznych w skutkach nawałnic, podczas których cała wioska została zrównana z ziemią. Część jej małych mieszkańców zginęła, a reszta pouciekała na wszystkie strony świata. Jedynie Sikorek był w owym czasie z dala od miejsca swego zamieszkania. Gdy po kilku dniach wrócił ze swej wyprawy, widząc ogrom zniszczeń, padł na kolana i zapłakał:

— Och, co za głupiec ze mnie! Powinien być tu i wspierać moich braci. Teraz jestem sam jak palec i nigdy nie założę rodziny.

Otarł łzy i ponownie wskoczył na grzbiet swego skrzydlatego przyjaciela.

— Ruszaj! — krzyknął skrzat. — Znajdziemy nowy dom. Przyrzekam, że gdy już osiedlimy się w jakimś miejscu, nie opuszczę go ani na jeden dzień.

Po tych słowach wzbili się w powietrze i skierowali się na zachód. Sikorek nigdy nie był w tamtych rejonach i liczył na to, że może znajdzie tam nowe życie.

Lecieli bardzo długo, mijały kolejne dni. W końcu dotarli do przepięknego królestwa. Jego mieszkańcy ubierali się tylko w błękitne szaty, a budynki zbudowane były z niebieskich kamieni. Dzielny skrzat był małych rozmiarów w porównaniu z każdym mijającym go człowiekiem, co jednak zupełnie go nie zniechęciło. Postanowił zamieszkać w tym osobliwym mieście. Razem z sikorką wybudowali sobie małe gniazdko na wielkim drzewie o turkusowych liściach, stojącym na samym środku malowniczego rynku.

Gdy tylko się urządzili, Sikorek rozejrzał się za pracą. Trudne zadanie stało jednak przed nim, gdyż w świecie „olbrzymów” nie nadawał się do żadnego zajęcia. Był zbyt mały, by paść krowy, miał zbyt krótkie ręce, by wypiekać chleb, i nie był wystarczająco silny, by roznosić mieszkańcom mleko. Zrezygnowany po kilku tygodniach bezskutecznych poszukiwań usiadł na niewielkim kamieniu i głośno zapłakał. Jego płacz usłyszała przechodząca obok córka właściciela kwiaciarni.

— Co się stało, maluchu? — zapytała słodkim głosem.

— Ach, piękna dziewczyno. Od dłuższego czasu los mnie nie oszczędza. Mój dom został zniszczony przez wichury, moi przyjaciele zginęli, a gdy w końcu znalazłem miejsce dla siebie, nie stać mnie nawet na ciepły posiłek.

Dziewczyna