Opis

Stracone zachody miłości to komedia autorstwa Williama Shakespeare'a, napisana prawdopodobnie około 1595 r.

 

Akcja rozgrywa się w krainie Nawarry, której król postanawia narzucić sobie i swoim poddanym rygorystyczne zakazy, przede wszystkim zakaz towarzystwa kobiet. Całe przedsięwzięcie legnie w gruzach, gdy w mieście zjawi się francuska księżniczka wraz ze swym dworem.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 95

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Wydawnictwo Avia Artis

2018

ISBN: 978-83-65922-46-5
Ta książka elektroniczna została przygotowana dzięki StreetLib Write (http://write.streetlib.com).

Osoby

Ferdynand — król NawarryBiron, Longaville, Dumain — panowie z dworu FerdynandaBoyet, Mercade — dworzanieKsiężniczki francuskiejDon Adriano de Armado — Hiszpan fantastaNataniel — plebanHolofernes — bakałarzTępak — policjantŁepak — pajacĆma — paź ArmadaGajowyKsiężniczka francuskaRozalina, Maria, Katarzyna — damy dworskie KsiężniczkiŻakinetta — wieśniaczkaOficerowie, służba Króla i Księżniczki.

Scena w Nawarze.

Akt I

Scena 1

Nawarra. Przed pałacem w parku. Wchodzą Król, Biron, Longaville, Dumain.

KRÓL

Sława, za którą, żyjąc, wszyscy gonią,

Na grobach naszych niech żyje wyryta

I mówi o nas wśród milczenia śmierci.

Chociaż kormoran-czas wszystko pożera,

Pracą krótkiego żywota kupimy

Honor od jego potężniejszy kosy

I wieczność całą weźmiemy w dziedzictwo.

A więc wytrwałość, waleczni zdobywcy!

Bo śmiało zwać was mogę zdobywcami,

Gdy z wielką armią własnych namiętności

I pokus chcecie toczyć świętą wojnę.

Prawem jest dla nas edykt mój ostatni:

Nawarra świata zostanie podziwem,

Dwór nasz ogrodem będzie Akadema,

Cichym siedliskiem rozmyślań i sztuki.

Wy trzej, Bironie, Dumain, Longaville’u,

Daliście słowo trzy lat żyć tu ze mną,

Ćwiczyć się ze mną i wiernie zachować

Wszystkie przepisy w akcie tym spisane.

Daliście słowo, podpiszcie je teraz;

Kto choć literę ustawy pogwałci,

Własną prawicą honor swój zabije.

Kto, przysięgając, powiedział już: zgoda!

Niech do przysięgi podpis teraz doda.

LONGAVILLE

Jestem gotowy: będzie post trzyletni,

Niech duch ucztuje, gdy się martwi ciało;

Gdzie brzuch nadziany, pusta zwykle głowa;

Kwitnie tam ciało, gdzie kuchnia jest suta,

Ale wychodzi dowcip na bankruta.

DUMAIN

Dumain, mój królu, już jest umartwiony.

Wszystkie rozkosze niskie tego świata

Zostawia niskim świata niewolnikom,

Dla pychy, bogactw, miłości umiera,

Bo w filozofii wszystko to odszpera.

BIRON

Nie mogę tylko słowa ich powtórzyć:

Na co przysiągłem, to wiernie dotrzymam,

Całe trzy lata poświęcę nauce.

Są jednak inne surowe przykazy,

Jak — czas ten cały nie widzieć kobiety;

Sądzę, że tego w akta nie wciągniono,

Że mamy suszyć dzień jeden na tydzień,

Na jednym daniu w inne dnie poprzestać.

Sądzę, że tego w akta nie wciągniono,

Że w noc spać będziem tylko trzy godziny,

A we dnie nigdy oka nie zmrużymy,

Gdym ja miał zwyczaj spać w nocy jak dziecko,

A dnia połowę na noc zmieniać ciemną.

Sądzę, że tego w akta nie wciągniono,

Bo żadna księga śmiertelnym nie stanie

Za dobrą ucztę, kobietę i spanie.

KRÓL

Przysięga jednak wszystkiego ci wzbrania.

BIRON

Nie, królu, tego nie podzielam zdania.

Jam tylko przysiągł trzy lat tu przesiedzieć

I w starych księgach starą mądrość śledzić.

LONGAVILLE

Przysiągłeś, nie bądź daremnie upartym.

BIRON

Jeżelim przysiągł, to przysiągłem żartem,

Powiedz mi, proszę, co nauka znaczy?

KRÓL

Poznać to, czego nie znałbyś inaczej.

BIRON

Rzeczy zwyczajnym zmysłem niepojęte?

KRÓL

Tak, to nauki owoce są święte.

BIRON

Zgoda, przysięgam, że uczyć się będę,

Jak zakazaną naukę posiędę:

Gdzie szukać dobrej uczty i szklenicy,

Których mi prawo najwyraźniej broni;

Gdzie odkryć dziewkę o jasnej źrenicy,

Za którą próżno zwyczajny zmysł goni;

Jak, gdy przysięga, nad siły surowa,

Złamać przysięgę, a dotrzymać słowa.

Jeśli nauka naukę tę daje,

Nieznane rzeczy w ten sposób poznaje,

To zgoda, chętnie w kole waszym staję.

KRÓL

Takie nauki to nieprzyjaciele,

To puste pustych dowcipów wesele.

BIRON

Z wszystkich rozkoszy najniższą jest w cenie

Ta, co cierpieniem kupuje cierpienie;

Jak szukać światła w starych ksiąg ciemności,

Kiedy zdradliwie prawda łudzi oczy;

Albowiem oko zbyt chciwe światłości

Samo się tylko zbytnim blaskiem mroczy,

I zanim mędrek, gdzie światło jest, zbada,

Na zgasłych oczach noc ciemna osiada.

Naucz mnie raczej, jak w jaśniejszym oku

Utopić oko, cieszyć się z promieni;

Jeśli w tych ogni oślepnę potoku,

Noc ta ich światło na wieczny dzień zmieni.

Nauka, niby drugie słońce jasne,

Z wzgardą odpycha oko zbyt ciekawe,

Bo prócz cytaty na myśli niewłasne

Jaką z ksiąg starych mól wydobył strawę?

Chrzestny gwiazd ojciec na niebios sklepieniu,

Z których ci każdą nazwie po imieniu,

Czy lepiej widzi w bladym nocy brzasku

Niż prostak, który wędruje w ich blasku?

Na zbytku wiedzy czcza sława osiada,

A lada chrzestny ojciec imię nada.

KRÓL

Co za nauka, by zbijać naukę!

DUMAIN

I ile sztuki, by zniesławić sztukę!

LONGAVILLE

Złe chwasty sieje, dobre zboże piele.

BIRON

Bliska tam wiosna, gdzie gęś gniazdo ściele.

DUMAIN

Jak to stosujesz?

BIRON

Wszystko w swoim czasie.

DUMAIN

Mało w tym sensu.

BIRON

Lecz do rymu zda się.

KRÓL

Biron, jak w kwietniu przymrozek, ze złością

Morduje wiosny pierworodne dzieci.

BIRON

Czemuż ma lato swą dąć się pięknością,

Nim słowik z pieśnią do gaju przyleci?

Z poronionego kto cieszy się płodu?

Na Narodzenie Boże nie chcę róży,

Jak nie chcę w maju ni śniegu, ni lodu:

Lubię to tylko, co w czasie swym płuży.

Wy też na starość, chcąc do ksiąg się włożyć,

Przez dach skaczecie, by furtkę otworzyć.

KRÓL

Wracaj do świata, co cię jeszcze mami.

BIRON

Raz słowo dałem, zostanę więc z wami,

Choć głupstwa ze mnie gorętszy obrońca

Niż z was czciciele anielskiej mądrości.

Wierny przysiędze, przecierpię do końca

Trzy lata postu i wstrzemięźliwości.

Pozwól mi prawo odczytać raz jeszcze,

Nim własnoręczny podpis mój umieszczę.

KRÓL

Twoja uległość od hańby cię zbawia.

BIRON

czyta

„Żadna kobieta nie zbliży się o milę od mego dworu”. Czy artykuł ten był już ogłoszony?

LONGAVILLE

Cztery dni temu.

BIRON

Obaczmy karę.

czyta

LONGAVILLE

Kto wymyślił? Ja wymyśliłem.

BIRON

W jakim celu, słodki mój paniczu?

LONGAVILLE

By je surową odstraszyć ustawą.

BIRON

Dla modnych panien niebezpieczne prawo.

czyta

„ Item, mężczyzna, schwytany na rozmowie z kobietą w tych trzech lat przeciągu, ulegnie publicznej hańbie, której wybór zostawia się innym panom dworu”.

Sam musisz złamać artykuł ten, panie;

Córka Francuzów króla tu przybywa,

Ambasadorka mądra a cnotliwa,

I o niezwłoczne prosi posłuchanie.

Ojciec chorobą o łoże rzucony

O Akwitanii zwrot się dopomina.

Marne więc prawo lub marnie w te strony

śpieszy cudowna, królewska dziewczyna.

KRÓL

Jak nam to z myśli wyszło, przyjaciele?

BIRON

Mało tam rady, gdzie mądrości wiele;

Bo kto zbyt szuka nadziemskiej mądrości,

Zabywa zwykle ziemskich powinności;

Gdy celu dojdzie przez tysiączne trudy,

Zdobywa miasto, które spalił wprzódy.

KRÓL

Dziś ten artykuł ostać się nie może:

Konieczność zmusza przyjąć ją na dworze.

BIRON

Konieczność z naszą zwadzi się przysięgą

W tych trzech lat ciągu trzy tysiące razy,

Bo człek zwycięża przyrodzone skazy

Nie siłą woli, lecz łaski potęgą.

Ja zawsze powiem, gdy przełamię prawo:

To konieczności, nie moją jest sprawą.

Podpiszę. Prawa, niech tak jak są, będą;

Kto je przekroczy na jedną choć jotę,

Będzie za karę wieczną miał sromotę:

Nie mnie jednego pokusy osiędą.

Słowo, co jeden wyrzec się wahałem.

Złamię ostatni, jak ostatni dałem.

Aleć rozrywkę znajdziem jakąś przecie?

KRÓL

A któż by wątpił. Na dworze, jak wiecie,

Mamy z Hiszpanii dziwnego szlachcica;

Darmo równego szukać mu na świecie,

Bo w głowie jego konceptów mennica;

Dla niego dźwięki własnego języka

Mają harmonię jak rajska muzyka;

Mądry kawaler bez apelu sądzi,

Kto w ceremoniach biegły, kto w nich błądzi.

On to, Armado, w wytchnienia godzinach

Będzie nam prawił o rycerskich czynach

Mężów swej ziemi, które czas w swym pędzie

Przyprószył trochę zapomnienia pyłem,

Nie wiem, czy wam się podobać to będzie,

Co do mnie, zawsze brednie te lubiłem;

Ja go nadwornym gęślarzem mianuję.

BIRON

Zgoda, Armado kawaler to znany;

On nowe słowa na urząd wciąż kuje,

Ostatniej mody rycerz pasowany.

LONGAVILLE

On więc i Łepak wszystkiemu poradzą,

A trzy nam lata godziną się zdadzą.

Wchodzą Tępak z listem i Łepak.

TĘPAK

Który z was jest księciem we własnej osobie?

BIRON

To ten; przyjacielu, czego potrzebujesz?

TĘPAK

Ja sam reprehenduję jego osobę, bo jestem jego dostojności konwisarzem, lecz chciałbym widzieć własną jego osobę we krwi i ciele.

BIRON

To on jest.

TĘPAK

Sinior Arme — Arme — poleca się waszej dostojności. Brzydkie dzieją się rzeczy na świecie. List ten opowie wam resztę.

ŁEPAK

Co się tam miele, na mnie się skrupi.

KRÓL

List od wspaniałomyślnego Armado.

BIRON

Jakkolwiek niska treść być może, mam w Bogu nadzieję, że na szczytnych słowach nie braknie.

LONGAVILLE

Szczytne nadzieje, a niska rzeczywistość. Daj nam Boże cierpliwość!

BIRON

Czy żeby słuchać, czy żeby nie słuchać?

LONGAVILLE

Żeby słuchać spokojnie, śmiać się umiarkowanie albo od jednego i drugiego się wstrzymać.

BIRON

To będzie zależeć od tego, jak nas wysoko do wesołości nastroi.

ŁEPAK

Wszystko, co tam stoi, mnie się tyczy i mojego uczynku z Żakinettą. A uczynek ten jest, panie, że mnie schwytano z nią na uczynku.

BIRON

W jaki sposób?

ŁEPAK

Sposób i formę w trzech punktach wyłożę, jak następuje: widziano mnie z nią w folwarku, jak przy niej na ławie siedziałem; widziano mnie potem, jak poszedłem z nią do ogrodu, co razem wzięte stanowi sposób i formę, jak następuje. Co do sposobu jest to sposób, w jaki zwykle mężczyzna z kobietą rozmawia; co do formy, była to forma...

BIRON

A co do: jak następuje?

ŁEPAK

Co do: jak następuje, to zależy od nastąpić mającej kary; a niech Bóg dobrej sprawie dopomoże!

KRÓL

Czy chcecie słuchać listu z uwagą?

BIRON

Jakbyśmy słuchali wyroczni.

ŁEPAK

Tak to bywa, kiedy człowiek słucha podszeptów swojego cielska.

KRÓL

czyta

„Wielki deputowany, niebios namiestniku, jedyny wszechrządco Nawarry, ziemski Boże mojej duszy, a opiekunie i karmicielu mojego ciała...”

ŁEPAK

Jeszcze ani słowa o Łepaku.

KRÓL

czyta

„tak więc się to stało”.

ŁEPAK

Może się i tak stało, ale jeśli utrzymuje, że się to tak stało, to tylko tak, tak prawdę mówi.

KRÓL

Pokój!

ŁEPAK

Mnie i ludziom dobrej woli, którym jak mnie bić się nie chce.

KRÓL

Ani słowa więcej.

ŁEPAK

O cudzych sekretach, jeśli łaska, dobrotliwy panie.

KRÓL

czyta

„Tak więc się to stało: Oblężony przez żałobnofarbną melancholię zamierzyłem dać czarno-dręczącym humorom zbawienne lekarstwo zdrowiodającego powietrza, i jak jestem szlachcic, wyszedłem na przechadzkę. O której godzinie? O szóstej godzinie, gdy bydlęta najlepiej szczypią trawę, ptactwo najlepiej dziobie ziarno, a lud zasiada do uczty, która pospolicie nazywa się wieczerzą. Tyle co do czasu: kiedy? Teraz co do gruntu: gdzie? — Gdzie, chcę powiedzieć, przechadzać się zamierzyłem: grunt ten nosi nazwisko twojego parku. Teraz co do miejsca: gdzie? — Gdzie, chcę powiedzieć, byłem świadkiem tego bezwstydnego, najniewłaściwszego wypadku, który wyciska z mego śnieżnobiałego pióra hebanowofarbny atrament, na który w tej chwili patrzysz, poglądasz lub wzrok rzucasz. Więc co do miejsca: gdzie? Miejsce to leży między północą a wschodem, między wschodnim a zachodnim kątem twojego dziwnie powikłanego ogrodu. Tam to ujrzałem tego niskodusznego pachołka, tego nikczemnego kiełbika twojej zabawy...”

ŁEPAK

Mnie?

KRÓL

czyta

„tę ciemną, małoumną duszę...”

ŁEPAK

Mnie?

KRÓL

czyta

„tego płytkiego wasala...”

ŁEPAK

Zawsze mnie?

KRÓL

czyta

„który, ile sobie przypominam, odpowiada na imię Łepak...”

ŁEPAK

O, to ja!

KRÓL

czyta

„złączonego i sparzonego, wbrew twoim postanowionym i publikowanym edyktom, twoim najwyraźniejszym statutom, z-z-o! z-o! co za męka dla mej duszy, powiedzieć z kim...”

ŁEPAK

Z dziewczyną.

KRÓL

czyta

„z córką naszej prababki Ewy, z białogłową lub żeby łagodniejszego użyć wyrażenia, z niewiastą. Jego to, kłuty mojej wiernej powinności uczuciem, posyłam ci, by należną otrzymał karę, pod strażą komisarza waszej słodkiej dostojności, Antoniego Tępaka, męża dobrej sławy, prowadzenia się, obyczajów i kredytu”.

TĘPAK

To jest mnie, z przeproszeniem waszej wielmożności: nazywam się Antoni Tępak.

KRÓL

czyta

„Co do Żakinetty (tak się nazywa słabe naczynie, które schwytałem z wyżej wyrażonym pachołkiem), zatrzymałem ją jako naczynie twoich praw surowości, a na najmniejszy znak twojej słodkiej woli, stawię ją do sądu. Twój, w całym poświęceniu i serce-palącym ogniu powinności,

Don Adriano de Armado”

BIRON

Nie tak dobrze, jak się spodziewałem; najlepsza to jednak kompozycja, jaką kiedykolwiek słyszeć mi się zdarzyło.

KRÓL

Bez zwątpienia, z najgorszych najlepsza. Ale ty, mopanku, co ty na to?

ŁEPAK

Zeznaję dziewczynę.

KRÓL

Czy słyszałeś o statucie?

ŁEPAK

Zeznaję, że słyszałem o nim wiele, ale baczyłem nań mało.

KRÓL

Statut skazuje na roczne więzienie każdego schwytanego z dziewczyną.

ŁEPAK

Ale ja nie byłem schwytany z dziewczyną, lecz z panienką.

KRÓL

Statut mówi także i o panienkach.

ŁEPAK

Ale to nie była panienka, to była dziewica.

KRÓL

I to statut powiedział; statut mówi wyraźnie: lub dziewicą.

ŁEPAK

Jeśli tak mówi statut, to ja przeczę jej dziewictwu: schwytano mnie z niezamężną niewiastą.

KRÓL

Ta niezamężna niewiasta na nic ci się nie przyda.

ŁEPAK