Stosunki sąsiedzkie - Marcin Góral - ebook

Stosunki sąsiedzkie ebook

Marcin Góral

0,0
4,54 zł

lub
Opis

Marta przeprowadza się za miasto. Dom odziedziczony po babci okazuje się dla niej iście rajską wyspą. Szybko okazuje się, że w posiadłości obok mieszka ktoś, kto interesuje się nową sąsiadką bardziej niż powinien. Czy podglądaczowi ujdzie to na sucho?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 16

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Marcin Adam Góral

Stosunki sąsiedzkie

© Marcin Adam Góral, 2021

Marta przeprowadza się za miasto. Dom odziedziczony po babci okazuje się dla niej iście rajską wyspą.

Szybko okazuje się, że w posiadłości obok mieszka ktoś, kto interesuje się nową sąsiadką bardziej niż powinien.

Czy podglądaczowi ujdzie to na sucho?

ISBN 978-83-8245-536-6

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Zdjęcie na okładce: Aloha Hawaii/Shutterstock.com

— No nieźle się tu, Martusia, urządziłaś! — podsumowała Kaśka, popijając drinka.

Malibu z mlekiem było ich ulubionym rarytasem, a już zwłaszcza kiedy, tak jak dziś, spędzały czas na świeżym powietrzu w samym środku lata, półleżąc na leżakach pośrodku wielkiego ogrodu.

— Prawda? Miałam obawy przed przeprowadzeniem się za miasto, ale wystarczyło, że raz tu usiadłam, żeby zrozumieć, że niczego więcej do szczęścia mi nie potrzeba.

— Obawy!? Babcia zostawiła ci w spadku taką chatę, a ty miałaś obawy!? — nie dowierzała Kaśka.

— Cóż… Przyzwyczaiłam się do życia w mieście. Niby odwiedzałam ją tu regularnie, ale jednak na co dzień wolałam być bliżej cywilizacji. Wiesz. Dojazdy, sklepy, nieskrępowany powrót z imprezy o 4 nad ranem… — wyliczała Marta.

— To tylko 5 km poza granicami miasta. Dojazd masz naprawdę niezły, a w razie czego są przecież taksówki. Stać cię!

— Dokładnie. Doszłam do tego samego wniosku. A do tego zawsze mogę zaprosić parę osób na domówkę z noclegiem.

— Tak! Świetny pomysł! Nie poszła Marta na dyskotekę, to dyskoteka przyjdzie do niej!

— Ej, ej, ej — przystopowała ją Marta. — Bez przesady. Nie chcę, żeby sąsiedzi mnie znienawidzili!

— No właśnie. Jakich masz sąsiadów?

— Jak dotąd nie robili kłopotów. Większość z nich znam od dłuższego czasu, często odwiedzałam babcię. Tylko tutaj zmienił się właściciel — wskazała ręką dom sąsiadujący z jej działką.

— Nie poznałaś go? — zdziwiła się Kaśka.

— Nie wiem nawet czy to on, ona, czy oni. Byłam zbyt zajęta urządzaniem własnego domu, żeby martwić się sąsiadami. A mieszkając tu zaledwie trzy dni nie zwróciłam uwagi, żeby ktokolwiek krzątał się za płotem.

Kaśka rozejrzała się wokół. Popatrzyła na sąsiadujące domy, skupiając się zwłaszcza na posiadłości tajemniczych sąsiadów.

— Być może patrzyłaś w niewłaściwe miejsce — odpowiedziała.

— Co?

— Tylko się nie odwracaj zbyt czytelnie — szepnęła. — Siedzi na balkonie. Wydaje mi się, że nas podgląda.

Marta posłuchała przyjaciółki i poruszyła głową — niby od niechcenia — przesuwając oczami po wspomnianym balkonie. Na znajdującym się tam leżaku rzeczywiście siedział mężczyzna. Niby czytał książkę, ale usadowiony był w taki sposób, że bez problemu mógł zerkać wzrokiem w dół, prosto na ogród Marty, nie wzbudzając przy tym żadnych podejrzeń.

— Kurcze… Faktycznie. Myślisz, że nas obserwuje? Niby po co?