Stanisław Leszczyński - Maciej Forycki - ebook
Opis

Chociaż Stanisław Leszczyński zajmuje poślednie miejsce w poczcie polskich monarchów i nie należy do panteonu naszych narodowych herosów, jego dzieje starczyłyby na kilka ciekawych życiorysów. Słabo znana jest sylwetka tego efemerycznego (a przecież dwukrotnego!) króla Polski, który większość swojego życia spędził na wygnaniu, w dalekich krainach – Szwecji, Turcji, jakimś księstwie Dwóch Mostów, także we Francji, gdzie jego córka została królową.

Jest to historia młokosa, który z wojewody poznańskiego sięgnął po polską koronę, a zmuszony do abdykacji stał się władcą w dalekiej Lotaryngii, aby pod koniec życia zasłynąć jako filozof pacyfista i zyskać miano le sage de l′Europe – mędrca Europy.

W jego barwnie napisanej biografii odbija się zarówno zawierucha dziejów XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej, jak i styl oraz powab rokokowej epoki.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 245

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


 

STANISŁAW LESZCZYŃSKI

 

 

Maciej Forycki

Stanisław Leszczyński

 

Wydawnictwo Poznańskie

 

 

Copyright © Maciej Forycki, 2016

Copyright © Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., 2016

 

 

Redaktor prowadzący | Bogumił Twardowski

Redakcja i korekta | Alicja Laskowska

Projekt okładki | Juliusz Zujewski

Projekt typograficzny, skład i łamanie | Scriptor s.c.

Mapy wykonał Mariusz Mamet

Zdjęcia i ilustracje pochodzą ze zbiorów autora

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej | Dariusz Nowacki

 

 

Wydanie elektroniczne 2016

 

 

eISBN 978-83-7976-460-0

 

 

Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o.

ul. Fredry 8, 61-701 Poznań

tel.: 61 853-99-10

fax: 61 853-80-75

[email protected]

www.wydawnictwopoznanskie.com

 

 

WSTĘP

Dzieje bohatera tej książki starczyłyby na kilka przeciekawych życiorysów. A przecież Stanisław Leszczyński zajmuje poślednie miejsce w poczcie polskich monarchów, nie należy też z pewnością do panteonu naszych narodowych herosów. Mało tego, w ogóle słabo znana jest sylwetka tego efemerycznego (a przecież dwukrotnie!) króla Polski, który większość swojego życia spędził na wygnaniu, w dalekich krainach – Szwecji, Turcji, jakimś księstwie Dwóch Mostów, także we Francji, gdzie jego córka została królową.

Jest to historia młokosa, który w wieku dwudziestu dwóch lat został wojewodą poznańskim (czyli jednocześnie senatorem); pana na Rydzynie, sięgającego po królewską koronę; swego rodzaju szaleńca-pacyfisty, który w trakcie decydującej dla niego wojny poświęca swój czas i środki walczącego zań przyjaciela do wznoszenia pięknej rezydencji; polskiego pielgrzyma, wędrującego po Europie w nadziei, że los przywróci go na łono ojczyzny; biedaka, który wydał jedyną córkę za najlepszą partię na świecie; wreszcie uosobienie platońskiego filozofa, któremu dano możliwość rządzenia na małym lotaryńskim poletku, gdzie sprawił, że po ćwierć tysiącleciu, rozliczając go z tego mikroskopijnego władztwa, nazywa się go le sage de l’Europe – mędrcem Europy. W kolejnych rozdziałach niniejszej książki czytelnik znajdzie opowieść o wszystkich tych zaskakujących wcieleniach jej bohatera, ale ambicją tej biografii jest uwypuklenie zwłaszcza kulturalnych konotacji dziejów Leszczyńskiego.

Osoba Stanisława Leszczyńskiego jest jedną z najważniejszych figur w dziejach stosunków polsko-francuskich, nie tylko tych politycznych, ale także, a może przede wszystkim, właśnie kulturalnych, a w szerszej perspektywie – należy do najbardziej zasłużonych pośredników między Polską a Zachodem.

Niezwykłe itinerarium Leszczyńskiego, skutkujące o ileż silniejszą niż poprzednio obecnością sarmackich idei w krwiobiegu kultury europejskiej, przyczyniło się do zainteresowania Zachodu, a zwłaszcza myślicieli francuskich, polską specyfiką ustrojową. Efektem tego było obce wsparcie intelektualne dla polskich pomysłów reformatorskich XVIII wieku, ale też zachęta dla francuskiej myśli politycznej, tak mocno osadzonej w monarchizmie, do zgłębiania uwarunkowań państwa republikańskiego, a to miało z kolei znaczenie dla intelektualnej genezy rewolucji francuskiej.

Mariaż ideałów oświeceniowych ze specyfiką sarmacką oraz odgrywającą istotną rolę w działalności kulturalnej Leszczyńskiego tradycją chrześcijańską pozwala także dopatrywać się w postaci Stanisława mediatora między na pozór sprzecznymi ze sobą nurtami kultury europejskiej XVIII stulecia: oświeceniowym i chrześcijańskim. Bohater rekoncyliacji, mediator – oto kolejne, mało znane, wcielenia tej postaci.

Już słynna EncyklopediaDiderota i d’Alemberta oceniła życie i działalność Leszczyńskiego jako wyjątkowe i godne naśladowania. W ostatnich latach powrócono we Francji do eksponowania tej postaci, więcej nawet – uczyniono z niej symbol rozkwitu intelektualnego osiemnastowiecznej Lotaryngii, wpisując go we francuską dominację kulturalną w dobie Oświecenia. Rok 2005 stanowił apogeum owej polityki pamięci: jubileusz 250. rocznicy powstania placu Stanisława w Nancy stał się okazją do całorocznych uroczystości pod hasłem Nancy 2005, czas Oświecenia (nierzadko określanych jako Nancy – stolica Oświecenia).

W porównaniu do przypadku francuskiego, nie mówiąc już o lotaryńskim, polskie wykorzystywanie postaci Stanisława Leszczyńskiego wypada blado. Nie służy on przykładem ani modnej dziś kariery na Zachodzie, ani zdolności propagowania polskości w Europie czy wreszcie mecenatu; niemal w ogóle nie kojarzy się go z ważną działalnością polityczną czy pisarską. Przyklejona doń łatka pechowego króla w Polsce i tułacza za granicą przysłania te walory, z powodu których mógłby się stać kolejnym „naszym” Ojcem Europy.

Jeśli chodzi o Leszczyńskiego jako bohatera w skali regionalnej, to dziwi przepaść, jaka dzieli w tej materii Wielkopolskę i Lotaryngię. Wielkopolanin stał się jednym z najsłynniejszych, może nawet największym bohaterem historii Lotaryngii, został nazwany w tym księstwie Stanisławem Dobroczynnym (Stanislas le Bienfaisant) z racji jego dobrej polityki gospodarczej, działalności charytatywnej oraz mecenatu artystycznego i naukowego. Działalność Stanisława Leszczyńskiego nad Mozą i Mozelą w znaczącym stopniu przyczyniła się też do rozpropagowania we Francji problematyki polskiej. Lotaryńską siedzibą Leszczyńskiego zachwycali się znamienici goście króla-filozofa, między innymi Wolter, Monteskiusz, a jej intelektualną atmosferę chwalił także Jan Jakub Rousseau. Leszczyński jest w ich świadectwach władcą mądrym, wspaniałym amfitrionem, dobrym rządcą powierzonych mu księstw, monarchą-filozofem, ale też – jak mu schlebiali filozofowie – Czarodziejem, mającym niespotykany talent do robienia rzeczyurzekających i niepowtarzalnych.

O ile jednak we francuskiej prowincji Stanislasjest bardzo istotnym elementem tożsamości regionalnej, to w Wielkopolsce, nawet w rodzinnych stronach, w Lesznie i Rydzynie, jest postacią zdecydowanie zbyt mało znaną. Niestety Leszczyńskiego, podobnie zresztą jak jego córkę Marię, rzadko nawet identyfikuje się jako wielkie postaci, wywodzące się właśnie z Wielkopolski.

 

 

Pomniki Stanisława Leszczyńskiego w Nancy i w Rydzynie

 

Wymownym odzwierciedleniem roli Stanisława Leszczyńskiego w historii regionalnej są jego pomniki w Lotaryngii i Wielkopolsce. W stolicy francuskiej dziś prowincji, w samym centrum miasta, na środku Place Stanislas znajduje się wzniesiony w 1831r. okazały pomnik (zdjęcie z lewej) z główną inskrypcją: ÀStanislas le Bienfaisant la Lorraine reconnaissante (Stanisławowi Dobroczynnemu – wdzięczna Lotaryngia). W miejscu najbardziej związanym z wielkopolską pamięcią o Leszczyńskim, w rezydencji rydzyńskiej, stoi natomiast od kilkunastu lat (niestety niefortunnie od strony północnej pałacu, to jest od frontu Sułkowskich, zamiast od zachodu – dawnego frontu Leszczyńskich), skromne i mało widoczne w zaniedbanym parku angielskim (także po Sułkowskich), popiersie króla Polski (fotografia z prawej).

 

Niniejsza biografia postara się połączyć polską i francuską, lotaryńską i wielkopolską specyfikę działalności Leszczyńskiego. Dla Lotaryngii sprawa jest oczywista: najpierwszym pomnikiem wielkości Leszczyńskiego jest zaprojektowana przezeń starówka stolicy regionu, miasta Nancy. Towarzyszy temu ugruntowane wyobrażenie o Stanisławie Dobroczynnym jako wzorze właściwych rządów, świetnej polityki gospodarczej, hojnej działalności charytatywnej i oczywiście wspaniałego mecenatu kulturalnego i naukowego. Widać stąd, że obraz bohatera jest w Lotaryngii bardzo bogaty, wieloaspektowy (architektura, sztuka, literatura, nauka, gospodarka, przemiany społeczne i wreszcie polityka), a miejsce Leszczyńskiego w pamięci współczesnych Lotaryńczyków jest jakby spełnieniem profetycznych słów z hasła „Lotaryngia” we wspomnianej EncyklopediiDiderota i d’Alemberta: ostatni książę tej prowincji [...] uczynił ją bardzo szczęśliwą. Jeszcze długo jej mieszkańcy będą z miłością wymawiać imię tego, który jest im prawdziwym ojcem.

Polskie atrybuty postaci, niejako mierniki jej wielkości, wykraczają poza lotaryński kanon. Inaczej mówiąc, to co zrobił Leszczyński dla Lotaryngii i dla Francji (w tym drugim przypadku poczynając od jego roli pośrednika we wcieleniu wielkiej prowincji do królestwa), to tylko jeden, choć i tak zbyt mało w Polsce znany, wyróżnik jego wielkości. Tymczasem działalność Stanisława daje świadectwo, które wydaje się wyśmienicie spełniać niepisane oczekiwania, pokładane we współczesnej polskiej nauce historycznej (Polacy współtwórcami pięknych kart dziejów Europy), a ma również odpowiedni potencjał, by służyć przykładem w szkolnej edukacji historycznej, być fundamentem przetwarzanej aktualnie pamięci historycznej Polaków.

Barwne koleje życia postaci przedstawiano dotychczas w literaturze polskojęzycznej – poczynając od najważniejszej biografii króla, pióra Edmunda Cieślaka – przede wszystkim na tle dziejów politycznych epoki, szeroko i dogłębnie rozważając na przykład wydarzenia militarne, z wielką wojną północną oraz oblężeniem Gdańska w 1734 roku na czele. Problemy z dziejów kulturalnych i intelektualnych były natomiast prezentowane oddzielnie, właściwie w oderwaniu od zasadniczego nurtu narracji. Bardzo obszerna literatura przyczynkarska z dziedziny kulturalnej działalności Leszczyńskiego zachęca tymczasem do wpisania postaci w przenikające się wpływy sarmatyzmu i Oświecenia, do przesunięcia punktu ciężkości biografii bohatera z wydarzeń polityczno-wojskowych właśnie na kulturalne i intelektualne.

W niniejszej biografii Leszczyńskiego – podkreślmy z całą mocą – biografii kulturalnej, postaramy się wskazywać na przenikanie się i współistnienie w życiu bohatera dwóch tradycji: polskiej – sarmackiej i europejskiej – oświeceniowej. Tłem polskiej pamięci o Leszczyńskim powinna być reprezentowana przez niego myśl polityczna, społeczna i gospodarcza, możliwa do zrekonstruowania dzięki bardzo licznym pismom Leszczyńskiego (ich całościowe opracowanie i dogłębna analiza czekają wciąż na swojego polskiego badacza). Taka sylwetka intelektualna Leszczyńskiego nie tylko dodatkowo wyjaśnia jego działalność polityczną i społeczną, ale przede wszystkim ukazuje szerokie horyzonty umysłowe króla, plasując Leszczyńskiego na poczesnym miejscu w europejskiej historii idei. Spektrum jego kulturalnych działań było niezmiernie bogate, a ich znaczenie nie do przecenienia. Leszczyńskiego cechuje przy tym niezwykle ciekawy, wzmacniający tezę o wyjątkowym wymiarze postaci, synkretyzm intelektualny, zaznaczający się zdolnością twórczego łączenia specyfiki polskiej z europejską.

Miejsce szczególne znajdzie również prezentacja i ocena wpływu Leszczyńskiego na francuskie Oświecenie. Jest to także zagadnienie niemal nieobecne w polskojęzycznej literaturze przedmiotu, a podstawowe przecież dla biografii, rozważanej pod kątem przenikania się w osobie króla-filozofa tradycji sarmackich i uniwersalnych, europejskich. Stanisław Leszczyński był bowiem „Sarmatą oświeconym”, postacią, która w swej aktywności politycznej, działalności publicznej i społecznej, wreszcie twórczości kulturalnej przyjmowała wzorce obce, nie rezygnując z ojczystych. Co więcej, potrafiła z sukcesem propagować na Zachodzie dorobek kultury rodzimej.

Trzeba też postawić pytanie o polskie wpływy w lotaryńskiej, alzackiej i nadreńskiej działalności Leszczyńskiego. Rozkwit Lotaryngii za panowania Leszczyńskiego był na przykład uwarunkowany – o czym w biografiach pisze się skąpo – doświadczeniami z jego podróży okresu lat młodzieńczych oraz późniejszej tułaczki po Europie, wreszcie – mecenatu w Polsce, którego tradycje odziedziczył po przodkach.

Bardzo istotnym elementem, ukazującym przenikające się wpływy sarmackie i zachodnioeuropejskie, będzie zwracanie uwagi Czytelnika na kreowaną przez Leszczyńskiego w miejscach, w których przebywał, atmosferę kulturalną i politykę społeczną (m.in. urbanistyka, architektura i sztuka, edukacja i nauka, działalność charytatywna).

 

Pozostaje wreszcie wytłumaczyć się z kilku oryginalnych pomysłów niniejszej biografii. Obok zasadniczego nurtu narracji Czytelnik znajdzie w książce materiał oddzielnie wyróżniony, wiele ilustracji i tekstów oraz kilka map i tablic genealogicznych. Elementy te stanowią integralną i nieodzowną część tekstu, ale można je przyswajać także wyrywkowo, jako że każdy z nich został pomyślany jako odrębna całość. Takie rozwiązanie być może uprzyjemni lekturę, ale przede wszystkim powinno służyć wzbogaceniu wartości biografii. Skoro bowiem ma być tu dany przede wszystkim rys kulturalnego wymiaru postaci, postanowiono skreślić go nie tylko w formie klasycznej narracji historycznej, ale też za pomocą przekazu ikonograficznego oraz tekstowego, i to zarówno z epoki, jak też poprzez nawiązania i interpretacje późniejsze, aż do współczesnych. Na inspirującą siłę postaci chciano przy tym zwrócić uwagę także poprzez dobór szerszego spektrum materiałów, a więc od portretów z epoki, przez medale, aż po pocztówki, a także od rękopisów samego Stanisława, przez świadectwa jemu współczesnych, aż po dzisiejsze, historyczne, ale i literackie wariacje na jego temat. Celowo unikano cytowania obcych dzieł w narracji, na korzyść oddzielnego zamieszczania szerszych ich fragmentów; dotyczy to zresztą także tekstów samego Stanisława, dzięki czemu czytelnik ma możliwość lepszego ich zasmakowania (jedynie tytuły podpisów i śródtytuły pochodzą od autora). Zaznaczmy też, że autor dokonał przekładu wszystkich tych fragmentów dzieł francuskojęzycznych, które w tekście nie mają odwołań do polskich tłumaczeń. Autorowi pozostaje podziękować wszystkim, którzy wspierali go w toku prac nad tą książką, oraz wyrazić nadzieję, że tak zaproponowana biografia Stanisława Leszczyńskiego pozwoli wzbogacić wyobrażenie jego osoby u polskiego czytelnika.

 

Rozdział I

Z WIELKOPOLSKIEJ ZIEMI 1677–1714

| 1. Spadkobierca znamienitego rodu wielkopolskiego

 

Stanisław Bogusław (urodzony w 1677 roku) był ostatnim męskim potomkiem wielkopolskiego rodu Leszczyńskich, nie tylko dziedzicem dóbr materialnych, jakie przez wieki zgromadzili jego magnaccy przodkowie, ale także spadkobiercą swoistej schedy duchowej i intelektualnej, którą z pokolenia na pokolenie wypracowywano i pielęgnowano w rodzinie. Refleksja nad barwnymi dziejami Stanisława, a w jeszcze większym stopniu nad jego sylwetką charakterologiczną i intelektualną, zadziwia stwierdzeniem ogromnego wpływu zachowań i cech odziedziczonych po przodkach. Ostatni z Leszczyńskich był godnym spadkobiercą znamienitego rodu wielkopolskiego, godnym w tym sensie, że przejął i pielęgnował niejeden przymiot i niejedną wadę swoich antenatów.

Leszczyńskich rzeczywiście cechowała pewna wyrazistość. Ród był silnie i niezmiennie związany z Wielkopolską, często wręcz uosabiał aspiracje tej prowincji, ale jednocześnie działalność jego przedstawicieli zawsze wykraczała poza granice regionu, odciskając swe piętno na życiu politycznym Rzeczypospolitej. Mało tego, horyzonty panów na Lesznie były niezmiennie europejskie: od młodzieńczych lat kształcili się i podróżowali po Zachodzie, a w wieku dojrzałym utrzymywali liczne kontakty zagraniczne, odbywali misje dyplomatyczne, a nierzadko wykorzystywali też swe europejskie wpływy, naprawiając bądź wichrząc w polskiej polityce wewnętrznej.

Na przestrzeni XVI i XVII stulecia gospodarcza pozycja rodu wciąż rosła. Dbałość o interesy własne, umiejętność wykorzystania coraz to większego znaczenia politycznego, wreszcie bardzo dobre zarządzanie majętnościami i względna oszczędność (wynikająca zapewne ze starowielkopolskiej gospodarności!) wywindowały Leszczyńskich na szczyty ekonomicznej elity kraju. Trzeba odnotować, że w parze z siłą gospodarczą rodu szły zawsze – co bardzo charakterystyczne – jego wysokie ambicje kulturalne.

Przodkowie Stanisława byli świetnie wykształceni, mieli szerokie horyzonty intelektualne, rozwijali własne talenty (zwłaszcza oratorskie i pisarskie), byli zapalonymi budowniczymi oraz sprawowali mecenat kulturalny. Wszechstronność tej aktywności, a zwłaszcza jej trwałość, ujawniająca się w każdym kolejnym pokoleniu, świadczą o tym, że nie chodzi tutaj o działania snobistyczne, ale wewnętrzną potrzebę wzbogacania swego intelektu. Ród cechowała także bogata duchowość, co wiązało się najpierw, w XVI i pierwszej połowie XVII wieku, ze ścisłymi jego związkami z polskim ruchem różnowierczym, a potem z głębokim, dewocyjnym wręcz katolicyzmem. Jednak zarówno protestanckich, jak i katolickich przedstawicieli rodziny charakteryzowała cecha wyjątkowa – postawa tolerancyjna wobec innych wyznań.

Jeśli trzeba by było sprowadzić dzieje i specyfikę rodu Leszczyńskich do jednego, nadrzędnego wyróżnika, to byłaby nim zapewne otwartość. Na płaszczyźnie gospodarczej, kulturalnej, intelektualnej oraz stosunków wyznaniowych ta właśnie zaleta była nad wyraz wzbogacającym elementem dokonań przedstawicieli rodu, ale w dziedzinie polityki, przy niewątpliwych zaletach, miała też poważne wady, na czele ze skłonnością do zdrady interesów krajowych na rzecz obcych.

Wpływowa familia wielkopolska bardzo dbała o swój wizerunek. W epoce staropolskiej utarło się nawet dumne powiedzenie, że qui Leszczynskiorum genus ignorant, Poloniam ignorant (kto nie zna rodu Leszczyńskich, ten Polski nie zna). Tradycje rodzinne były też, rzecz jasna, pieczołowicie przekazywane kolejnym pokoleniom. W takiej właśnie atmosferze wyrastał i wchodził w dorosłe życie Stanisław: nie tylko świetnie znający dzieje przodków, ale również debiutujący w życiu politycznym i rozpoczynający działalność na polu kultury pod pilnym okiem ojca i – co również ważne – w niegasnącym związku uczuciowym z matką. Zresztą silne i trwałe związki rodzinne to cecha, którą przekaże swej córce Marii, a pośrednio jej dzieciom, co mocno wstrząśnie oziębłymi stosunkami rodzinnymi Burbonów.

Leszczyńscy od swych historycznych początków zamieszkiwali Wielkopolskę. Pielęgnowane w rodzie dzieje legendarne wywodziły go jednak z czeskiej rodziny Wieniawitów, której przedstawiciel miał przybyć do Polski w orszaku Dąbrówki, a nawet wyratować księżniczkę z opresji, za co jej świeżo upieczony małżonek Mieszko I darował mu dobra z ośrodkiem w osadzie Leszczyna, od której ród przybrał imię Leszczyńskich. Kiedy zaś przyszła moda na snucie legend o starożytnym pochodzeniu magnackich domów, Leszczyńscy opowiadali, że pochodzą z włoskiego rodu Lenzich, których boczna linia przybyć miała do Polski, co próbowano uwiarygodnić nie tylko fonetyczną bliskością obu nazwisk, ale też podobieństwem w symbolice heraldycznej: Lenzi mieli bowiem w herbie, podobnie jak Leszczyńscy, bawoła.

W epokę nowożytną Leszczyńscy weszli jako dynamicznie rozwijający się ród średnioszlachecki o trwałych podstawach gospodarczych i niemałych ambicjach politycznych. W ciągu dwóch stuleci, które upłynąć miały do momentu, kiedy rodzinną schedę przejął Stanisław, Leszczyńscy urośli w siłę pod względem gospodarczym i politycznym do tego stopnia, że stali się najmożniejszym rodem Wielkopolski. Jednocześnie familia traciła jednak żywotność biologiczną – zaczęła się kurczyć, kolejne jej linie bowiem wygasały.

 

 

Wieniawa – herb rodu Leszczyńskich

 

Leszczyńscy pieczętowali się herbem Wieniawa (znanym też pod nazwami Bawół, Pernsten, Pierstynia, Pierścina, Żubrza Głowa), zilustrowanym tu na dwóch zdjęciach: pierwsze przedstawia kartusz znad bramy zamku w wielkopolskim Gołuchowie, drugie natomiast – ogromną płaskorzeźbę na fasadzie kościoła Notre Dame de Bon Secours w lotaryńskiej stolicy Nancy (jako herb króla Stanisława, Wieniawa stanowi centralny element kompozycji, wpisany w zwieńczoną ogromną koroną tarczę herbową Rzeczypospolitej Obojga Narodów).

Herb Wieniawa, pochodzenia morawskiego, przedstawia umieszczoną na złotym polu czarną głowę bawolą (żubrzą) ze złotym kołem w nozdrzach. W klejnocie herbu (pierwsze zdjęcie) nad hełmem w koronie widać połowę ukoronowanego złotego lwa z mieczem. Do symboliki Wieniawy nawiązuje herb miasta Leszna. W czasach, gdy jego właścicielami byli Leszczyńscy, a więc do 1738 r., miasto miało w przedzielonej na pół tarczy, z lewej strony, topór (motyw herbu Tęczyńskich), a z prawej strony właśnie pół głowy bawołu z kołem w nozdrzach.

 

Pozycja gospodarcza Leszczyńskich na przełomie XVII i XVIII stulecia, a więc w dobie przejmowania spadku przez Stanisława, była wyjątkowa jak na warunki wielkopolskie. Społeczeństwa szlacheckiego zachodniej prowincji Rzeczypospolitej nie charakteryzowało aż tak ogromne zróżnicowanie majątkowe, jak to miało miejsce w innych dzielnicach, zwłaszcza wschodnich. Dlatego potęga gospodarcza, do jakiej doszli przodkowie Stanisława, wybijając ród zdecydowanie ponad wielkopolską przeciętną, była w tym czasie rzeczywiście ewenementem w skali regionu. I choć dobra Leszczyńskich, skoncentrowane przede wszystkim właśnie w Wielkopolsce, nie były tak obszerne, jak magnatów ze wschodnich kresów Rzeczypospolitej, to jednak przynosiły – przede wszystkim dzięki wyższej kulturze uprawy ziemi – magnackie dochody. Pozostając pod wpływem sąsiadów z Zachodu, gospodarka wielkopolska cechowała się dużą dynamiką i była bardziej nowoczesna, a majątki szlacheckie miały tu o wiele większą wartość niż w innych częściach Rzeczypospolitej.

Leszczyńscy potrafili wykorzystać dogodne położenie: podglądali i powielali gospodarcze wzorce zachodnioeuropejskie, stopniowo powiększali włości, dbali o swoje miasta, nadając im przywileje i wspierając rozwój rzemiosł, chłopów zaś wyzyskiwali w ograniczony sposób.

Sięgając jednak po urzędy państwowe związane ze skarbowością, Leszczyńscy niekoniecznie stosowali równie chlubne metody. Jeden z czołowych twórców gospodarczej potęgi rodu, dziad Stanisława, Bogusław Leszczyński, po wielkopolsku skrzętny w znakomicie powiększonych przez siebie domenach rodzinnych, zebrał jak najgorsze opinie na niwie państwowej jako podskarbi wielki koronny (najwyższy urząd skarbowy w Rzeczypospolitej szlacheckiej). Powszechnie zarzucano mu nieuczciwość, matactwa i bezprawne działania. Kiedy oskarżany o malwersacje jednocześnie zapadł na zdrowiu, powszechnie kpiono, że przed śmiercią winien się wyrachować. Zdając zaś w 1658 roku podskarbiostwo, miał podobno przekupić wszystkich posłów Izby, aby uzyskać absolutorium z urzędu; kiedy zaś podczas posiedzenia usłyszał głos sprzeciwu z sali, zareagował ze złością: A który to tam taki syn, com mu nie dał?

Gospodarcza siła rodu stymulowała kariery polityczne, ale i odwrotnie. Na przełomie XV i XVI wieku ród Leszczyńskich wzmocnił swą pozycję gospodarczą, rozrósł się i sięgał po coraz to wyższe urzędy, zarówno świeckie, jak i kościelne. Do tego dochodziły – jakże kluczowe w owych czasach – koneksje rodzinne, w przypadku Leszczyńskich coraz przedniejsze. Przodkowie Stanisława skoligaceni byli między innymi z Ostrorogami, Sanguszkami, Firlejami, Radziwiłłami, Denhoffami, Jabłonowskimi, ba, nawet z samymi Sobieskimi.

W życiu politycznym Rzeczypospolitej szlacheckiej antenaci Stanisława realizowali swoje ambicje w kilku szczególnych rolach. Przede wszystkim – czego echo pobrzmiewać będzie w Głosie wolnym pióra naszego bohatera – Leszczyńskich postrzegano w narodzie szlacheckim jako boni republicani, to jest prawych obrońców złotej wolności. Już od XVI wieku kolejni przedstawiciele rodu byli trybunami wielkopolskiego ruchu szlacheckiego, głośnymi protagonistami republikańskiego porządku ustrojowego. Swego wciąż rosnącego znaczenia w Wielkopolsce Leszczyńscy nie wykorzystywali bynajmniej, aby lekceważąco odciąć się od stanu szlacheckiego. Wręcz przeciwnie, nawet dzierżąc już status magnacki, szumnie deklarowali swe przywiązanie do stanu szlacheckiego, co zapewniało im mir w narodzie szlacheckim i windowało na jego przywódców w regionie. Takim trybunem szlachty wielkopolskiej był w połowie XVI wieku antenat Stanisława w prostej linii, Rafał Leszczyński, który w duchu postulatów ruchu egzekucyjnego potrafił zrezygnować z urzędu wojewody brzesko-kujawskiego, wybierając tym samym zasiadanie wśród braci szlacheckiej w Izbie Poselskiej, zamiast w Senacie. Ten świetny orator – zdolność, która cechowała zresztą wielu Leszczyńskich – zyskał tym pokazowym gestem ogromną popularność wśród braci szlachty.

To właśnie wokół nich, Leszczyńskich, organizowało się życie polityczne prowincji, skądinąd najczęściej naznaczone wrogością wobec dworu (takimi wodzami szlacheckiej opozycji niechętnej królowi bywali już choćby ojciec i dziad Stanisława). Przedstawiciele rodu magnackiego potrafili wyśmienicie manifestować swą wrażliwość na kondycję średniej szlachty. Stojąc zaś na jej czele, bez skrupułów wykorzystywali przywództwo do naciskania na dwór i uzyskiwania korzyści politycznych dla własnego rodu.

Leszczyńscy potrafili też wykorzystywać w swojej działalności politycznej znakomite relacje z zagranicą. Znajomość Zachodu przydawała się w misjach dyplomatycznych i kontaktach z władcami europejskimi. Ścisłe powiązania z obcymi dworami należały do strategii rodu, który chwaląc się tytułem dziedzicznych hrabiów Świętego Cesarstwa Rzymskiego, szukał sojuszników zwłaszcza w Brandenburgii, Francji i Szwecji, był zmienny wobec Wiednia i konsekwentnie niechętny Moskwie. Bywało, że owe szerokie horyzonty polityczne i swoisty kosmopolityzm prowadziły przedstawicieli rodu do działań ocierających się o zdradę interesów Rzeczypospolitej (bardzo dwuznaczna była na przykład postawa Stanisławowego dziada Bogusława w dobie najazdu szwedzkiego w połowie XVII wieku).

Nie może zatem dziwić, że Leszczyńskich, działających w dziedzinie polityki odważnie, ale i bez skrupułów, przyjęło się przedstawiać jako ród o dwóch obliczach: z jednej strony jako wybitnych mężów stanu, z drugiej jako magnackich warchołów, którym nieobce były demagogia, koniunkturalizm, wichrzenie.

Pozycja gospodarcza i polityczna rodu umożliwiała jego członkom szeroko zakrojoną działalność kulturalną. Leszczyńscy nie tylko byli dobrze wykształceni, ale mieli też kulturalne zainteresowania, więcej nawet – ambicje. Nieprzystający do stereotypu rozrzutnych i płytkich intelektualnie magnatów – wręcz przeciwnie, gospodarni, ale też dalecy od skąpstwa – potrafili skutecznie inwestować swe dochody również w działania o charakterze kulturalnym.

W tej dziedzinie Leszczyńscy dbali przede wszystkim o edukację, rzecz jasna na pierwszym miejscu własnych dzieci, ale także młodzieży szlacheckiej, współwyznawców czy poddanych. Do tradycji rodowej (nie tylko zresztą Leszczyńskich) należało kształcenie synów za granicą, połączone z podróżami po Zachodzie i bywaniem na europejskich dworach. I tak wspomniany już Bogusław Leszczyński kształcił się przez dwa lata w holenderskiej Lejdzie, podróżował po Anglii, Szkocji, Francji, studiował w Padwie. Jeszcze szersze kontakty intelektualne miał jego ojciec, a pradziad Stanisława, Rafał. Nauki pobierał najpierw w Strasburgu i Bazylei, potem podróżował po Europie, był przyjmowany przez koronowane głowy (Henryka IV Burbona i Elżbietę Wielką), a także wybitne postaci świata kultury, między innymi Teodora Bezę i Justusa Lipsiusa. Później znów zabrał się za zgłębianie wiedzy, tym razem w Padwie, uczył się nawet u samego Galileusza. Z kolei rodzic Rafała, Andrzej, sam były student uniwersytetu w Heidelbergu, wysyłał młodzież szlachecką na studia zagraniczne między innymi na uczelnie w Lipsku, Wittenberdze, Strasburgu i Bazylei.

 

Odległość Paryża od Leszna jest niezbyt wielka. Tej opinii było parę już pokoleń panów Leszczyńskich. Dobrymi końmi, na jakich nigdy im nie zbywało, mogli przebyć te jakieś dwieście pięćdziesiąt mil w sześć tygodni, a w razie konieczności prędzej. Lecz oczywiście nigdy się tak nie spieszyli, zwłaszcza w tamtą stronę, ale przeciwnie, zawadzali o Holandię, czasem o Włochy. W młodości zaś droga do Paryża zabierałaim lata, bo studiowali na paru uniwersytetach niemieckich, włoskich, szwajcarskich.

– Ah, vous êtes son fils, du comte Raphaël, le voïévode de Lesna? [franc. Pan jest jego synem, hrabiego Rafała, wojewody z Leszna?].

Gors damy raczej odsłonięty niż przysłonięty nieco poróżowiał, różowością żyłkowanego marmuru. Jeżeli myliła tytuły i przekręcała wymowę, to na pewno pamiętała, i dobrze pamiętała osobę tego, kogo jej z twarzy czy z nazwiska przypominał młody gość. Kreza jak skrzydełka na ramionach poruszyła się; markiza westchnęła. Młody Andrzej Leszczyński spojrzał, spuścił oczy, uśmiechnął się skromnie do siebie. Nic go nie zdziwiło ani nie zmartwiło, że dama westchnęła, oczywiście rozczarowana. Jasna rzecz, że nie mógł się mierzyć z ojcem, i że poznać to było można od pierwszego spojrzenia.

 

[Młody pan Leszczyński z wizytą w paryskim salonie przyjaciółki ojca – fragment dwudziestowiecznej powieści historycznej, cyt za: H. Malewska, Panowie Leszczyńscy, Kraków 1985, s. 11.]

 

Obok żywych kontaktów zagranicznych Leszczyńscy wspierali też rozwój rodzimego szkolnictwa, zwłaszcza sprawując pieczę nad gimnazjum leszczyńskim. Rozkwit tej szkoły przypadł na pierwszą połowę XVII stulecia, a wiązał się między innymi z postacią słynnego pedagoga czeskiego Jana Amosa Komeńskiego (1592–1670).

Osoba czeskiego reformatora szkolnictwa, który schronił się w Rzeczypospolitej, gdyż jako arianin był prześladowany w swej ojczyźnie, każe przypomnieć, że siła Leszczyńskich brała się także z ich tolerancyjnej postawy. Do połowy XVII wieku przedstawiciele rodu należeli do czołowych przywódców, opiekunów i obrońców ruchu dysydenckiego. W swych dobrach dawali schronienie luteranom, kalwinom i braciom czeskim, co przekładało się bezpośrednio na wzrost pozycji gospodarczej ich majątków, uciekinierzy wyznaniowi bowiem należeli w przeważającej mierze do mieszczaństwa – było wśród nich wielu dobrze wykwalifikowanych rzemieślników. Dlatego właśnie Leszno, jako silny ośrodek rożnowierczy, miało okazję korzystać z dynamicznego rozwoju gospodarczego i kulturalnego.

W drugiej połowie XVI wieku wojewoda brzesko-kujawski Andrzej Leszczyński, przywódca dysydencki, a przy tym lojalny doradca „kontrreformacyjnego” króla Zygmunta III Wazy, odnowił szkołę różnowierczą w Lesznie, nadając jej rangę cenioną w Europie. Jednocześnie, ciągle w duchu tolerancji, ufundował przyzamkową kaplicę dla katolików. W XVII stuleciu kolejni przedstawiciele rodu przechodzili na katolicyzm. Siła i wpływy familii sprawiły, że sięgali po najwyższe godności kościelne: dwaj Leszczyńscy, Andrzej i Wacław, sprawowali nawet kolejno najwyższą godność – byli arcybiskupami gnieźnieńskimi i prymasami Polski. W Stanisławowej linii rodu konwersji dokonał też jego, znany nam już, dziad Bogusław. Wychowany w protestanckim duchu wspólnoty braci czeskich, uczeń samego Komeńskiego w gimnazjum w Lesznie, obrońca arian głośno protestujący przeciw likwidacji słynnego ośrodka rakowskiego, przeszedł na katolicyzm z pobudek czysto oportunistycznych. Chciał po prostu ułatwić sobie karierę w coraz bardziej niechętnej wobec różnowierców elicie politycznej Rzeczypospolitej.

Leszczyńscy – zarówno szesnastowieczni gorący zwolennicy Reformacji, jak i żarliwi katolicy z początku XVIII stulecia – nie okazywali wrogości wobec innych konfesji. Był to jeden z tych rodów, których nastawienie do spraw wyznaniowych stawiało skuteczną tamę dla uczynienia z Rzeczypospolitej państwa stosów, współtworząc tym samym mit staropolskiej tolerancji.

Z przodkami Stanisława należy wreszcie kojarzyć oryginalną działalność kulturalną, opartą na dobrej kondycji ekonomicznej i politycznej rodu, a czerpiącą inspiracje ze świetnego wykształcenia jego przedstawicieli, ich zagranicznych kontaktów i podróży, związków z różnowiercami, wreszcie z osobistych pasji twórczych. Fundacje kulturalne Leszczyńskich nie pojawiały się z pobudek snobistycznych i nie były przypadkowe. Wynikały one z niezmiennie wysokiego poziomu intelektualnego i smaku artystycznego kolejnych pokoleń.

Dziedziną, której Leszczyńscy oddawali się z niesłabnącym zapałem, była działalność budowlana. Fundowali kościoły i obiekty sakralne, wznosili zamki i pałace, sprawowali mecenat artystyczny nad architektami, rzeźbiarzami, malarzami, dekoratorami wnętrz i projektantami ogrodów. W czasach nowożytnych należeli do tych rodów wielkopolskich, które pozostawiły po sobie najwięcej. Do prac konstruktorskich zatrudniali najwybitniejszych specjalistów przebywających na ziemiach polskich, często cudzoziemców. Warto przy tym zauważyć, że chociaż wzrastająca w siłę gospodarczą rodzina wznosiła budowle coraz okazalsze, to jednak nie przestawał ich cechować swoisty utylitaryzm w sensie kładzenia nacisku na własny komfort i dostosowywania projektów do możliwości finansowych, a więc niekoniecznie na pokaz, a już zwłaszcza nie za wszelką cenę.

Świadectwem wielkości Leszczyńskich, symbolem