Wydawca: Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów Kategoria: Edukacja Język: polski Rok wydania: 2007

Sprawcy, Ofiary, Świadkowie. Zagłada Żydów 1933-1945 ebook

Raul Hilberg

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Sprawcy, Ofiary, Świadkowie. Zagłada Żydów 1933-1945 - Raul Hilberg

 

Książka wybitnego amerykańskiego historyka Raula Hilberga to kompendium wiedzy na temat zagłady Żydów podczas drugiej wojny światowej.

Autor opisuje mechanizmy zbrodni z trzech perspektyw. Część pierwsza przedstawia szerokie spektrum wykonawców – głównie niemieckich funkcjonariuszy reprezentujących różne warstwy społeczne i grupy zawodowe oraz ich kolaborantów w poszczególnych krajach. Część druga poświęcona jest losom prześladowanych i mordowanych podczas masowych egzekucji, w gettach, obozach koncentracyjnych i obozach śmierci. W ostatniej części analizowane są postawy i działania państw, instytucji i osób, które były świadkami zagłady Żydów.

Tak uporządkowany materiał pozwala lepiej uchwycić interakcje, jakie zachodziły między mordującymi, zabijanymi i świadkami ludobójstwa, a czytelnik zyskuje pełniejszy obraz tego, czym była zaplanowana, instytucjonalnie zorganizowana i systematycznie przeprowadzona eksterminacja sześciu milionów europejskich Żydów.


Raul Hilberg
(ur. w 1926 roku w Wiedniu), emerytowany profesor historii Uniwersytetu Vermont w Stanach Zjednoczonych, jest wybitnym specjalistą w dziedzinie badań nad prześladowaniem i eksterminacją Żydów w okresie Trzeciej Rzeszy. Jego trzytomowe opus magnum The Destruction of European Jews (1961) należy do najważniejszych dzieł w światowym piśmiennictwie na temat Zagłady.

„Zagłada Żydów nie była scentralizowana. Nie utworzono osobnej agencji do spraw żydowskich, ani nie przeznaczono na ten cel osobnego budżetu. Działania wymierzone przeciwko Żydom prowadziły służba cywilna, wojsko, biznes i partia. W przedsięwzięcie to wciągnięte zostały wszystkie składniki zorganizowanego życia w Niemczech. W obławie na ofiary wzięły udział wszystkie agencje, wykorzystane zostały wszystkie specjalizacje, wszystkie warstwy społeczne uczestniczyły w tym procesie.”

 

Opinie o ebooku Sprawcy, Ofiary, Świadkowie. Zagłada Żydów 1933-1945 - Raul Hilberg

Fragment ebooka Sprawcy, Ofiary, Świadkowie. Zagłada Żydów 1933-1945 - Raul Hilberg

Tytuł oryginału

Perpetrators Victims Bystanders. The Jewish Catastrophe 1933-1945

Copyright © 1992 by Raul Hilberg

Copyright © for the Polish edition by Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN and Wydawnictwo Cyklady

Copyright © for the Polish translation by Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN

Wydanie pierwsze, Warszawa 2007

Publikacja została zrealizowana przy udziale środków finansowych:

Task Force for International Cooperation on Holocaust Education,

Remembrance and Research; grant 2005-27

Redaktor prowadzący serię z ramienia

Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN

Jakub Petelewicz

Redaktor merytoryczny

Tomasz Kranz

Redakcja językowa

Ewa Ressel

Regina Gromacka

Projekt okładki

Michał Brzozowski

Redakcja techniczna

Zbigniew Garwacki

ISBN 978-83-60279-16-8

Adres do korespondencji:

Wydawnictwo Cyklady

04-026 Warszawa 50, skr. poczt. 36

tel./faks (22) 810-71-87

e-mail: info@cyklady.com.pl

www.cyklady.com.pl

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Dla Gwendolyn

Przedmowa

Katastrofa, która dotknęła Żydów w latach 1933–1945, miała charakter masowy. Rozpoczęła się w Niemczech, by w końcu ogarnąć większość kontynentu europejskiego. W wydarzeniach tych wzięło udział wielu sprawców, dotknęły one ogromu ofiar, a towarzyszyła im masa świadków. Owe trzy grupy wyraźnie różniły się od siebie, a podziały te utrzymały się do końca życia. Każda z nich postrzegała wydarzenia z własnej, szczególnej perspektywy, każdą cechowały odrębne postawy i reakcje.

Sprawcy byli ludźmi, którzy odegrali szczególną rolę w planowaniu i wprowadzaniu polityki antyżydowskiej. W większości przypadków zdawali sobie sprawę z charakteru swoich funkcji, przypisując je do stanowiska i zakresu obowiązków. Ich działania miały charakter bezosobowy. Sprawcom wystawiano stosowne upoważnienia bądź udzielano odpowiednich instrukcji, niezbędnych do wykonania powierzonych im zadań. Ponadto za zagładę Żydów nie odpowiadała jedna wydzielona organizacja, nie istniał również jeden osobny budżet przeznaczony na realizację tego celu. Poszczególne zadania rozdzielono między rozbudowane struktury biurokratyczne, a każdy z uczestników mógł mieć poczucie, że jego wkład jest niewielką częścią ogromnej operacji. Z tego powodu administratorzy, urzędnicy czy umundurowani strażnicy nigdy nie mówili o sobie jako o sprawcach. Jednocześnie zdawali sobie sprawę, że proces zagłady był działaniem celowym, a wraz z przystąpieniem do niego ich udziału nie będzie można wymazać. W tym sensie każdy z nich zawsze będzie tym, kim był, nawet jeśli zdecyduje się zachować wstrzemięźliwość bądź milczeć na temat swojej pracy.

Pierwszym i najważniejszym sprawcą był sam Adolf Hitler, główny architekt całej operacji; bez niego wydarzenie to byłoby nie do pomyślenia. Hitler zawsze znajdował się w centrum uwagi, ale większość zadań wykonywali pozostający w cieniu przedstawiciele starego establishmentu i osoby robiące karierę już w Trzeciej Rzeszy. Niektórzy wykazywali się entuzjazmem w pracy, inni zaś mieli wątpliwości. Wśród przywódców znalazło się wielu wykształconych specjalistów, w tym nieodłącznych prawników i niezbędnych lekarzy. Gdy proces zagłady objął ogromną część Europy, jego machina nabrała charakteru międzynarodowego – do Niemców przyłączyły się rządy państw satelickich oraz pojedynczy kolaboranci z krajów okupowanych.

W odróżnieniu od sprawców, ofiary były widoczne dla każdego, łatwo dawało się je zidentyfikować i policzyć w każdej fazie zagłady. Aby zostać uznanym za Żyda, wystarczyło mieć rodziców bądź dziadków pochodzenia żydowskiego. Dyskryminacyjne ustawy i regulacje prawne zawierały szczegółowe przepisy regulujące takie kwestie, jak małżeństwa mieszane, osoby o pochodzeniu mieszanym oraz przedsiębiorstwa o mieszanej strukturze własnościowej. W każdej kolejnej fazie procesu różnice te pogłębiały się. Żydów oznaczano gwiazdą Dawida, a ich kontakty z nie-Żydami ograniczano do minimum, regulowano przepisami lub zakazywano. Ofiary zamykano w osobnych domach, gettach bądź obozach pracy, izolując od otoczenia i skupiając w wyznaczonych miejscach. Wydarzenia rozgrywające się na zewnątrz, zwłaszcza tocząca się wojna, odcięły Żydów europejskich od społeczności żydowskich i rządów państw sprzymierzonych.

Ofiary żydowskie miały swoich przywódców, zajmujących stanowiska w setkach rad żydowskich (Judenraty), i to właśnie oni skupiali na sobie uwagę. Same ofiary zaś, gdy ująć je jako całość, stanowiły amorficzną masę. Miliony spotkał jednaki los: wykopane rowy lub mrok szczelnie zamkniętych komór gazowych. Najważniejszą ich cechą stała się śmierć. Zapamiętano je przede wszystkim z uwagi na wspólny los, dlatego też z pewnym oporem podejmowano systematyczny wysiłek wyodrębniania spośród nich osobnych kategorii. Mimo to zagłada nie dotknęła wszystkich w ten sam sposób. Przede wszystkim pewnej liczbie ludzi udało się wyjechać – byli to uchodźcy. Ogromną większość tych, którzy pozostali bądź znaleźli się potrzasku, stanowili dorośli mężczyźni i kobiety, którzy w różny sposób doświadczali niedoli. Część Żydów żyjących w związkach małżeńskich stanowiła kategorię specjalną, ponieważ ich małżonkowie nie byli Żydami. Dzieci żydowskie miały własne życie i przeżywały własne cierpienia. Dylematy chrześcijan pochodzenia żydowskiego to historia sama w sobie. Cała społeczność żydowska była rozwarstwiona pod względem zamożności, poziomu dochodów, a w niejednym przypadku owe różnice materialne odgrywały ogromną rolę. Jeszcze większe znaczenie miały cechy charakteru. Z jednej strony bowiem, większość ofiar stopniowo adaptowała się do coraz większego zubożenia, z drugiej zaś istniała niewielka mniejszość, która nie miała zamiaru dostosowywać się do nowych warunków. Niezdolność do przystosowania się bądź otwarta odmowa przyjmowały rozmaite formy – od samobójstw po otwarty bunt. Wreszcie pewna liczba wytrwałych i buntowników przetrwała i została oswobodzona w obozach i w lasach – byli to ocalali.

Większość żyjących w czasach zagłady nie była ani sprawcami, ani ofiarami. Jednakże wielu obserwowało pewne wydarzenia bądź o nich słyszało. Ci spośród nich, którzy mieszkali w okupowanej przez nazistów Europie, zapewne określiliby się – z nielicznymi wyjątkami – jako świadkowie1. Nie brali oni „udziału” w zagładzie, nie mieli zamiaru krzywdzić ofiar, a jednocześnie obawiali się, że sprawcy mogą również im wyrządzić krzywdę. Wszelako w rzeczywistości sprawy nie przedstawiały się aż tak prosto. Wiele zależało od stosunków poszczególnych państw europejskich z Niemcami i Żydami. W zależności od ich charakteru proces zagłady mógł przybrać taki lub inny kierunek. Niemało zależało też od osobowości pojedynczego człowieka, zwłaszcza jeśli był on postacią niezwykłą bądź obdarzoną wyjątkową siłą charakteru. Zdarzało się, że świadkowie stawali się sprawcami. W pewnych okolicznościach wykorzystywali tragedię Żydów dla własnych korzyści, ale byli i tacy, którzy udzielali pomocy prześladowanym. Od czasu do czasu pojawiał się posłaniec i rozpowszechniał wiadomości.

Poza obszarem, na którym odbywała się zagłada, działała ważna grupa odbierająca wezwania o ratunek – byli to Żydzi amerykańscy, brytyjscy oraz mieszkający w Palestynie. Przywódcy żydowscy w tych krajach nie byli obojętni, w żadnym wypadku sami siebie nie uważali za świadków. Sądzili jednak, że są bezradni, i to do tego stopnia, że stali się faktycznie bezsilni. Rządom państw sprzymierzonych, do których zwracali się Żydzi amerykańscy i brytyjscy, nie brakowało siły, ale nie zamierzały podejmować szczególnych starań w obronie ofiar. Kraje neutralne na kontynencie europejskim zdecydowały się na politykę braku zaangażowania, by nie zostać posądzonym o opowiadanie się po którejś ze stron. Takie samoograniczające się stanowisko prowadziło do powstrzymywania się od czynnego udziału także w sprawach Żydów. Z kolei Kościołom, otwartym na ogół ludzi, z trudnością przychodziło wyciąganie rąk we wszystkich kierunkach. Była to szczególnie ciężka sytuacja dla papieża, którego po wojnie nazywano niekiedy „pierwszym wśród świadków”. Zarazem kler, zarówno katolicki, jak i protestancki, był podzielony pod względem narodowym oraz pod względem usposobienia, podobnie jak większość Europejczyków. W niniejszej pracy sprawcy, ofiary i świadkowie zostaną potraktowani osobno. Książka składa się z dwudziestu czterech rozdziałów, oddzielnie omawiających poszczególne kategorie danej grupy. Każdy rozdział stanowi odrębną całość, można je zatem czytać w dowolnej liczbie i kolejności. Nie starałem się omawiać wszystkiego i wszystkich. Jest to raczej zbiór zwięzłych opisów i minibiografii osób zarówno znanych, jak i nieznanych, które w taki czy inny sposób stały się uczestnikami tej historii.

Badania i praca nad tą książką zajęły mi wiele lat. Trwałyby o wiele dłużej, gdyby od początku nie pomógł mi mój przyjaciel i kolega Alan Wertheimer, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych na Uniwersytecie Vermont. Dzięki jego staraniom uzyskałem stypendium Fundacji Johna M. Olina, które pozwoliło mi pokryć wydatki na materiały, podróże, a przede wszystkim dało mi wolny czas. Fundacja cierpliwie czekała, gdy przerywałem pracę, powiększałem jej objętość i zakres. Jestem głęboko wdzięczny za okazaną mi pomoc Johnowi G. Jewettowi, rektorowi College of Arts and Sciences, który ułatwił mi pracę, przyznając w odpowiednim czasie urlop naukowy. Czuję się wreszcie zobowiązany wobec archiwistów i bibliotekarzy z trzech kontynentów za nieocenioną pomoc. Gdyby nie ich wysiłki, rozproszone źródła nie zostałyby odnalezione, a zarówno nazwiska, jak i wydarzenia pozostałyby nieznane.

1 Autor używa terminu bystanders, który oznacza biernych obserwatorów wydarzeń [przyp. tłum.].

CZĘŚĆ ISprawcy

„Nigdy nie byłem okrutny”

– Hermann Göring wrozmowie zpsychologiem więziennym G. M. Gilbertem wNorymberdze, 1946 r.

1Adolf Hitler

ADOLF HITLER urodził się 20 kwietnia 1889 r. Jego ojciec Alois pracował jako urzędnik celny Cesarstwa Austro-Węgierskiego w Braunau na granicy z Niemcami. Matka Klara była o wiele lat młodsza od Aloisa, wcześniej dwukrotnie owdowiałego. Spośród pięciorga rodzeństwa Adolfa wiek dorosły osiągnęła tylko siostra Paula. Pozostała ona osobą nieznaną, żyjącą w cieniu.

Rodzina nie należała do ubogich. Alois zaczynał ze skromnymi dochodami, ale gdy umarł, żonie i dzieciom głód nie zagrażał. Klara, bliska sercu Adolfa, zmarła na raka w wieku czterdziestu siedmiu lat. Jej lekarzem był Żyd.

Jako chłopiec Adolf Hitler chodził do szkoły w prowincjonalnych miastach – Linzu i Steyr, ale nie był dobrym uczniem. Z matematyki, fizyki i języka niemieckiego otrzymywał słabe stopnie, z religii i za pilność oceny dostateczne, celujące zaś jedynie z rysunków i gimnastyki. Mimo to zarówno czas trwania, jak i poziom jego edukacji można uznać za dostateczne, a na pewno przeciętne jak na owe czasy1.

Hitlera pociągały sztuki piękne, zatem w 1907 r. przybył do Wiednia, w którym miał spędzić następne sześć lat. Miał tam przyjaciela melomana, tam też zetknął się z operami Richarda Wagnera, w których pełno było przedchrześcijańskich bóstw, ściszonych powolnych bębnów, arii wzywających czystej mocy, a zwłaszcza kontrolowanej eskalacji głosu ponad potężną orkiestrą. Egzaminów wstępnych na prestiżową Akademię Sztuk Pięknych w Wiedniu Hitler nie zdał. Zarzuty nie dotyczyły jego stylu – jak to miało miejsce w przypadku impresjonistów z salonu paryskiego czy secesjonistów z wiedeńskiego establishmentu. Hitler był tradycjonalistą. Rysował i malował pejzaże i budynki, ale w oczy rzucał się brak umiejętności tworzenia portretów. Jeden ze szkiców jego własnej twarzy nosił pewne cechy karykatury.

Mimo oblanych egzaminów Hitler nie został zupełnym wyrzutkiem, zamieszkał w dzielnicy dwudziestej, wśród robotników i drobnych kupców. Jego pokój w domu dla kawalerów nie wyróżniał się niczym szczególnym. Mogło mu czasem brakować pieniędzy na ubranie, ale żył ze spadku po rodzicach oraz ze sprzedaży obrazów marszandom, z których jak się wydaje dwóch było Żydami2.

Europa w latach 1907–1913 zalana była doktrynami, które u schyłku XX w. znacznie straciły na atrakcyjności: imperializmem, rasizmem i antysemityzmem. Austro-Węgry nie miały kolonii, ludność składała się wyłącznie z białych, a pokaźną mniejszość stanowili Żydzi. W samym Wiedniu społeczność żydowska liczyła 200 tys. osób, z których wiele niedawno przybyło z prowincji wschodnich, zwłaszcza z Galicji. Miasto było ośrodkiem ruchu antysemickiego, wydającego publikacje przypisujące Żydom zachowania destrukcyjne, utrzymujące, że jest to rasa niezdolna do zmiany. Mieszkający w Wiedniu Hitler poznał te idee.

W latach wiedeńskich Hitler osiągnął wiek poborowy. Podobnie jak w innych krajach europejskich, w Austro-Węgrzech istniała obowiązkowa służba wojskowa, która w praktyce sprowadzała się do przymusowego poboru sprawnych fizycznie mężczyzn, przeszkolenia i przeniesienia do rezerwy, skąd można ich było szybko zmobilizować na wypadek wojny. W latach 1907–1913 mamy do czynienia z przygotowaniami do wojny i wyścigiem zbrojeń, głównie Niemiec i Austro-Węgier przeciwko Francji i Rosji. Hitler poboru uniknął.

W 1913 r. udał się do Monachium i stamtąd uregulował sprawy z władzami austriackimi, które po badaniach lekarskich uznały go za niezdolnego do służby. Gdy w sierpniu 1914 r. Niemcy przystąpiły do wojny, Hitler zgłosił się ochotniczo do armii niemieckiej. Następne cztery lata spędził na froncie zachodnim, gdzie został ranny. Pomijano go przy awansach, ponieważ nie dostrzegano w nim zdolności przywódczych. Przy kilku okazjach nie przyznano mu także upragnionego Krzyża Żelaznego I klasy. Otrzymał go w końcu w sierpniu 1918 r. po kolejnym przedstawieniu do odznaczenia. Wnioskodawcą był porucznik rezerwy Gutmann, podobno Żyd.

Tuż przed zawieszeniem broni Hitler padł ofiarą ataku gazowego i w chwili ustania działań wojennych przebywał w szpitalu. Pozostał w służbie również po wyjściu ze szpitala. Jako że jego jednostka stacjonowała w Bawarii, miał sposobność obserwować zamieszanie polityczne w powojennych Niemczech – między innymi obalony przez wojsko reżim komunistyczny w Bawarii. Na skutek demokratyzacji dawne kierownictwo wojskowe nie było już w stanie zakazywać debat politycznych, ale odbywały się one w sposób zorganizowany i podlegały nadzorowi. W jednostce, w której służył Hitler, pewien żołnierz pragnął dowiedzieć się, dlaczego Niemcy przegrały wojnę. Dowódca kompanii wyznaczył Hitlera do napisania odpowiedzi.

Replika opatrzona datą 16 września 1919 r. jest pierwszą wypowiedzią pisemną Hitlera na temat Żydów. W obszernym memorandum stwierdził on, iż Żydzi wyzyskują narody, pozbawiając je siły i zarażając rasową gruźlicą. Dalej zajął się antysemityzmem, wprowadzając rozróżnienie między antysemityzmem emocjonalnym, który prowadzi jedynie do okazjonalnych wybuchów – pogromów, nie rozwiązując problemu żydowskiego, oraz antysemityzmem rozumu, skutkującym podjęciem kroków prawnych zmierzających do ostatecznej eliminacji Żydów3.

Wprowadzone przez Hitlera rozróżnienie między formami antysemityzmu nie było ogólnie znane i mogło być rezultatem jego własnych przemyśleń. Emocje (Gefühl) przemijają – jak pisał – rozum (Vernunft) zaś jest stały. Owa stałość była mu potrzebna, by osiągnąć cel. Nie był on jeszcze wyraźnie i jasno sformułowany, ale nie ulegało wątpliwości, że Żydzi mieli zniknąć lub zostać usunięci bądź wyeliminowani – co wyrażało się niemieckim słowem Entfernung.

Hitler napisał ten list w wieku trzydziestu lat, a jego treści nie zapowiadają żadne wcześniej wypowiedziane bądź napisane przezeń słowa. Żadne z wcześniejszych spotkań z Żydami nie pozwala zrozumieć jego wrogości. Istnieją spekulacje, iż pogląd, jakoby Żydzi stanowili zagrożenie dla zdrowia narodu niemieckiego, Hitler miał wywieść z faktu, że doktor Eduard Bloch – lekarz, który zajmował się jego matką – był Żydem. W istocie obraz taki wyłania się z późniejszej prymitywnej propagandy nazistowskiej, a Hitler już jako Führer nie pozwalał, by żydowscy lekarze przyjmowali niemieckich pacjentów, ale wynikało to z pozycji społecznej lekarzy – stanowili oni wzór (Vorbild) dla każdego – a on nie chciał, aby Żydzi byli częścią elity4. Jego kontakty z żydowskimi marszandami mogą z kolei wywołać dyskusję co do ewentualnych podejrzeń o oszustwo bądź wyzysk. W tym przypadku rzeczy mają się podobnie – Hitler nakazał likwidację żydowskich firm handlowych, ale nigdy nie narzekał z powodu własnych z nimi transakcji. Potępił jedynie przyjaciela nie-Żyda, Reinholda Hanischa, który sprzedawał jego obrazy za połowę ceny i niewykluczone, że raz przywłaszczył sobie całe honorarium. Tego konkretnego człowieka Hitler oskarżył o defraudację5. Życie Hitlera na froncie i w strefie przyfrontowej w latach 1914–1918 również nie wyróżnia się niczym szczególnym, gdyby doszukiwać się klucza do jego zainteresowania Żydami. Naturalnie, po objęciu władzy Hitler nie życzył sobie Żydów w armii niemieckiej, ale jeszcze w sierpniu 1938 r. zauważył w gronie bliskich współpracowników: „Co by nie mówić, w czasie Wielkiej Wojny służyli na froncie dzielni Żydzi – żołnierze, a nawet oficerowie”6.

Obsesja Hitlera na tym punkcie zaczęła się w Wiedniu, gdzie czytał rozprawy antysemickie i gdzie, jak później wyznał, stopniowo rosła jego nienawiść do Żydów. Owe publikacje lub wrażenie, jakie zrobili na nim żydowscy przybysze ze Wschodu, nie zniekształciły jego wyobrażeń o poszczególnych Żydach poznanych w Linzu, a raczej ukształtowały obsesję na punkcie Żydów w ogóle. W oczach Hitlera nie należeli oni do narodu niemieckiego, a poza tym przypisywał im zbiorową winę, ni mniej ni więcej, tylko za największą klęskę Niemiec: przegraną wojnę. Zapewne do tego wniosku dochodził od jakiegoś czasu, ponieważ w jego wypowiedzi z 1919 r. nie ma śladu wahania ani wątpliwości. To skończony wytwór człowieka, który jest pewien swego.

Po 1919 r. Hitler nie mógł pozostać w wojsku, które zgodnie z postanowieniami traktatu pokojowego podlegało demobilizacji. Jednakże podjął się zupełnie nowych zadań. Przez pozostały mu do odsłużenia okres służby prowadził obserwację niemieckiego środowiska politycznego, które przyjęło nazwę Niemieckiej Partii Robotniczej, podejrzewanego – choćby ze względu na nazwę – o zbyt lewicowe tendencje. Hitler wstąpił do organizacji jako jej 555. członek i siódmy członek komitetu wykonawczego7. Wkrótce stanął na czele całego ugrupowania – zawdzięczając stanowisko jedynie niezwykłym umiejętnościom oratorskim. Organizacja zmieniła nazwę na Narodowosocjalistyczną Niemiecką Partię Robotniczą (NSDAP), później zwaną partią nazistowską. W programie z 20 lutego 1920 r. w kilku punktach pojawiają się wzmianki o Żydach – postulowano pozbawienie ich praw obywatelskich, odsunięcie od stanowisk publicznych oraz deportację Żydów przybyłych do Niemiec po wybuchu I wojny światowej. Wszelako program ten w niczym nie zapowiadał przyszłych wydarzeń.

W 1923 r. Hitler podjął decyzję o przejęciu władzy w Niemczech na drodze zamachu stanu. Nie była to myśl nowa. Komuniści objęli władzę w Rosji w listopadzie 1917 r., Benito Mussolini pomaszerował na Rzym w październiku 1922 r., także w samych Niemczech podejmowano podobne próby, które – choć nieudane – mogły stanowić inspirację dla Hitlera. Pucz – jak przyjęło się określać w Niemczech podjętą przez Hitlera próbę zdobycia władzy – miał miejsce nie w Berlinie, lecz w Monachium, gdzie poparły go ważne osobistości z kręgów oficerskich. W marszu wziął udział generał Ludendorff, policja otworzyła ogień, a sam zamach zakończył się fiaskiem. Pucz zorganizowano 9 listopada 1923 r., tak aby zwycięstwo nazistów przypadło na 11 listopada – piątą rocznicę zawieszenia broni.

Skazany za zdradę stanu Hitler spędził w więzieniu niewiele ponad rok. Zaczął tam pisać Mein Kampf – swoją polemiczną biografię. Według tej relacji, jego ojciec Alois nie miał poglądów antysemickich i uważał wypowiedzi antyżydowskie za oznakę zacofania. Młody Adolf nie dostrzegł w Linzu ani jednego Żyda, który odróżniałby się od Niemców. Gdy przeniósł się do Wiednia, nadal nie potrafił rozpoznawać Żydów. Dopiero z czasem zwrócił uwagę na ich niepozorny wygląd, nieprzyjemny zapach i teatralny styl wysławiania się. Od tamtej pory zaczął zdawać sobie sprawę, kim są Żydzi. To pośrednicy, którzy niczego nie wytwarzają, marksiści przejmujący związki zawodowe, maklerzy kontrolujący giełdę, brudni pismacy zatruwający niemiecką kulturę. Swą krwią bezcześcili niemieckie kobiety. Hitlera raził sam widok Żydów, którzy stali się dlań synonimem brzydoty, zgnilizny, ohydy i syfilisu.

Po wyjściu z więzienia Hitler stał się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. W swym skromnym mieszkaniu kontynuował pracę nad Mein Kampf 8. Wyrzekłszy się obywatelstwa austriackiego, podjął starania o uzyskania statusu Niemca de iure, przy czym naturalizowany został dopiero w 1932 r.9

W tym czasie sytuacja polityczna Hitlera była nadal niepewna. Działalność partyjna pochłaniała go bez reszty, a zważywszy, że nie miał innego źródła dochodów, stawiał wszystko na jedną kartę – przy marnej szansie na wygraną. Pod koniec 1928 r. partia liczyła bowiem zaledwie 108 717 członków10.

Osobny problem stanowiła sytuacja finansowa. Był zmuszony zapożyczać się. Jedyny przedmiot o znacznej wartości – samochód marki Mercedes – który niezwykle lubił i z którego korzystał w pracy politycznej – zwracał uwagę władz skarbowych, kwestionujących na tej podstawie prawidłowość jego zeznań podatkowych i wielkość odliczeń11.

W 1929 r. honoraria Hitlera były już na tyle pokaźne, by uznać go za człowieka zamożnego, żyjącego wygodnie w większym i lepszym mieszkaniu. Stał się znany w całych Niemczech i coraz więcej osób przychodziło na jego wiece. Gdy światowy kryzys gospodarczy dotknął Niemcy na dobre, w kraju wzrosło poparcie zarówno dla nazistów, jak i komunistów, a po kilku turach wyborów do Reichstagu 30 stycznia 1933 r. Adolf Hitler objął urząd kanclerza Rzeszy.

Teraz docierał do Niemców nie tylko za pośrednictwem publikacji czy poprzez masowe wiece, lecz również za pomocą nowego potężnego medium: radia. Stał się uosobieniem krasomówstwa. Zaczynał, stojąc w milczeniu i bezruchu, jego pierwsze słowa wypowiedziane bas-barytonem to: „Volksgenossen, Volksgenossinen” – nazistowski tytuł oznaczający dosłownie mężczyzn i kobiety: towarzyszy należących do tego samego narodu. Stopniowo dochodził do crescendo, gdy widownia szalała, wykrzykując „Sieg Heil!” – zwycięstwo i ocalenie nazistowskich Niemiec. Ze wszechobecnych portretów Hitlera spoglądał czterdziestoletni mężczyzna o chłodnym i przenikliwym spojrzeniu. Jego współpracownicy opisywali go jako osobowość hipnotyzującą otoczenie.

Hitler rozumiał język niemiecki, rozumiał Niemców do szpiku kości. Wybitny powojenny niemiecki historyk i znawca Hitlera Eberhard Jäckel twierdzi, że Niemcy go uwielbiali, uważali za nietykalnego i zwalniali z odpowiedzialności za „nadużycia”, których ich zdaniem dopuszczono się za jego plecami i bez jego wiedzy12.

Wygląd Hitlera stanowił ucieleśnienie prostoty. Nosił zwykły mundur, bez niezasłużonych odznaczeń, ale z Krzyżem Żelaznym na piersi. O swojej służbie w czasie wojny mówił, że był prostym żołnierzem. Po śmierci Hindenburga nie przyjął jego tytułu, z czasem rezygnując również z tytułu Kanclerza Rzeszy, pozostając jedynie wodzem – Führerem. Tym samym stał się uosobieniem istoty rzeczy oraz integralności.

W jego słowach trudno znaleźć ironię, finezję, powściągliwość, niedopowiedzenie, ponieważ brakowało ich w codziennej niemczyźnie. Hitler operował dychotomiami. Grał na przeciwieństwach, zwłaszcza na biegunowych przeciwieństwach. Każda z jego wypowiedzi publicznych miała na celu zachowanie tego podziału na „tak” i „nie”, eliminację wyjątków, zastrzeżeń, kompromisów.

Dla Niemiec pragnął jedności. Popularny slogan brzmiał: „Ein Volk, ein Reich, Ein Führer” – jeden naród, jedna Rzesza, jeden wódz. Partia była „ruchem”, a Niemcy maszerowały pulsującymi falami, „przed nami, z nami, za nami”.

Perspektywa Hitlera ukształtowana w latach młodzieńczych w Linzu i Wiedniu była perspektywą architekta. Nieprzypadkowo wyniósł on młodego projektanta Alberta Speera na stanowisko planisty Berlina, a później szefa przemysłu wojennego. Budynki publiczne cechował styl monumentalny, a nie modernistyczny, z płaskimi dachami; planowano również zabudowę otwartych przestrzeni – jak w przypadku atrium w Führerbau w Monachium bądź stadionu sportowego w Norymberdze, na którym odbył się zjazd partii w 1935 r. Ale architektura była czymś więcej niż kwestią struktury i lokalizacji. Cała Rzesza miała zostać zjednoczona pod względem wizualnym poprzez autostrady (Reichsautobahnen), dla ludzi zaś przeznaczono samochód o aerodynamicznej linii, kształtem przypominający żuka – Volkswagen partii nazistowskiej. Idee architektoniczne przeniknęły myśl administracyjną, sięgającą o wiele dalej niż projekty budowlane. Odpowiednikiem planów architektonicznych były schematy organizacyjne nowych struktur biurokratycznych. Powstawały nowe urzędy partyjne, formacje SS i policji, nowe ministerstwa i nowe funkcje, a na szczycie – górujący nad starymi i nowymi ośrodkami władzy – stał Adolf Hitler, naczelny architekt Trzeciej Rzeszy13.

Adolf Hitler i jego zwolennicy nie byli misjonarzami poszukującymi wśród Niemców nazistowskich konwertytów, a sam Hitler nie wyznawał ani nie odwoływał się do żadnej konkretnej teorii politycznej. Nie formułował dalekosiężnych celów. Nigdy nie sporządzono mapy, która przedstawiałaby niemiecką Europę po zakończeniu wojny, nie istniał też plan obrazujący zagładę Żydów europejskich. Nastąpiło natomiast podburzanie narodu, mobilizacja jego energii i urzeczywistnianie zagrożeń. Niemcy kroczyły nieuchronnie drogą wytyczoną przez wewnętrzną logikę z coraz mniejszym wahaniem i z rosnącą bezwzględnością wobec „wrogów”.

W oczach Hitlera głównym wrogiem Niemiec byli Żydzi. Toczona z nimi walka miała charakter „obronny” – wyrównanie rachunków za wszystko, co uczynili. Była to odpowiedź na ich śmiech. Hitler nie zamierzał być obiektem kpin, poniżania ani szyderstwa. W jego oczach Żydzi szydzili ze wszystkiego, co dla Niemców święte. W przemówieniu z 30 września 1942 r. mówił otwarcie, że już niedługo Żydzi przestaną się śmiać. Zapowiadał tylko tyle14.

Publiczny wizerunek Adolfa Hitlera w ciągu dwunastu lat władzy to samotny przywódca, niepodważalny, nietykalny. Wypowiadał słowa, które brzmiały w uszach Niemców, podpisywał dekrety w dzienniku ustaw Rzeszy. Reszta pozostawała w ukryciu: jego choroby, jego towarzyszka życia, cechująca go skromność i tolerancja.

Hitler przypominał drobnomieszczanina: inwestował w akcje Mercedesa i przechowywał potwierdzenia zapłaty czynszu15. Nie pozwalał na publikowanie swoich zdjęć w okularach. Niedługo przed objęciem władzy zaczął odczuwać bóle brzucha po posiłkach, a niekiedy nawet podczas jedzenia. Fakt, iż dolegliwość ta była widoczna dla innych, niepokoiła go na równi z samym bólem. Od tamtej pory przestał jeść mięso, a nawet zrezygnował z uwielbianych ciastek16. Podobnie jak dolegliwości, nieznane były jego prywatne przyjemności. Ewa Braun połączyła swój los z jego losem, a ślub wzięli tuż przed wspólnie popełnionym samobójstwem. Do końca wojny nikt spoza najbliższego kręgu Hitlera nie wiedział o jej istnieniu. Jeden z adiutantów – major Gerhard Engel, który dokładnie obserwował go w latach 1938–1943, zarejestrował kilka nietypowych zdarzeń. Na przykład, gdy Głównodowodzący Sił Zbrojnych generał pułkownik Walter von Brauchitsch rozwodził się, Hitler – jak na liberała przystało – okazał „wielkoduszność”, oferując pomoc finansową, aby zaspokoić żądania pani von Brauchitsch, podkreślając przy tym, iż nie należy „obciążać duchowo” owymi trudnymi przejściami głównodowodzącego. Gdy Hitler zapragnął kiedyś pójść do kawiarni, Gestapo chciało usunąć z niej komika, osobę z definicji podejrzaną. Hitler powstrzymał akcję policji, wyjaśniając, że zadaniem komika jest właśnie opowiadanie dowcipów. Innym razem w towarzystwie Engela Hitler odwiedzał nocą galerię sztuki, aby kupić kilka obrazów17. Jednym z jego ulubionych dzieł, które pozwolił sfotografować, był „Ostatni granat ręczny”18. Wszelako własne obrazy były dlań powodem do wstydu. W 1942 r. rozkazał Gestapo odnalezienie i zniszczenie trzech swoich obrazów pozostających w rękach prywatnych w Wiedniu19.

Hitler opowiedział o trudnościach, z jakimi przyszło mu się zmagać w okresie wiedeńskim, ale szczegółów prywatnego życia jako Führera w Berlinie nie chciał publicznie zdradzać. Wzbraniał się przed ujawnieniem tych właśnie aspektów ze względu na ich normalność, kultywował bowiem wizerunek człowieka, który cały swój czas poświęcał narodowi niemieckiemu i którego należało ślepo słuchać. W rzeczywistości Hitler potrafił spać do południa, lecz z reguły cały dzień przeznaczał na pracę. Aby zachować jasność umysłu, zaczął zażywać amfetaminę, najpierw w małych dawkach, ale z czasem zwiększano je w miarę wzrostu tolerancji organizmu na narkotyk. Stopniowo uzależniał się od zastrzyków i od połowy 1942 r. jego zachowanie zaczęło ulegać zmianie. Przestał się interesować ludźmi i miastami, wycofał się do swojej kwatery. Na naradach skupiał się na drobiazgach i wielokrotnie się powtarzał20. Jego sprawność osłabła, ale despotyzm pozostał.

Hitler nie o wszystkim decydował sam, ale dysponował władzą swobodnego wydawania rozkazów. Zakres podejmowanych przezeń decyzji podlegał wahaniom. Nierzadko zajmował się drobnymi szczegółami, również w kwestiach żydowskich, ale nie byłby Hitlerem, gdyby nie wielkie wydarzenia, których stał się przyczyną. Gdy dochodził do jakiegoś wniosku, nie zawsze następowało to szybko, a gdy oznajmiał go komuś, nie zawsze był zrozumiały sam przez się. Wszelako owe wypowiedzi miały charakter wytycznych bądź inspiracji, których znaczenia można się było domyślać z jego niedokończonych myśli. Jako że Hitler stał ponad biurokracją, nie bywał autorem – a jeszcze rzadziej redaktorem – ustaw i dyrektyw, które podpisywał. W rzeczywistości źródłem nieustannego przepływu idei i inicjatyw był aparat administracyjny. Wiele działań podejmowano bez jego wyraźnej zgody, niekiedy nawet go nie informując. Czasami musiał rozstrzygać spory między ważnymi osobistościami i grupami wpływów. Pod tym względem Hitler niczym nie różnił się od władców wysoko rozwiniętych społeczeństw, ale nigdy nie zrezygnował z przywileju interwencji, czy to w celu zawetowania jakiejś decyzji, czy też, by – niejako złowieszczo – decyzję taką sprowokować. Wreszcie należy zauważyć, że Hitler nie był w stanie wymordować Żydów gołymi rękoma i nie osiągnąłby niczego bez ludzi, którzy obsługiwali potężną machinę organizacyjną wykonującą najróżniejsze zadania. Jednakże dla tych ludzi ów niespotykany atak wymierzony w Żydów byłby bez niego nie do pomyślenia. Hitler był – jak wielokrotnie podkreślali – nieodzowny.

Wszystkie cechy procesu decyzyjnego Hitlera można zaobserwować w akcjach antyżydowskich w latach 1933–1945. Po raz pierwszy zainterweniował w sprawie projektu ustawy dwa miesiące po objęciu urzędu kanclerza.

W pełnej napięcia atmosferze owych pierwszych miesięcy partia nazistowska zorganizowała bojkot sklepów żydowskich, a z sądów usuwano siłą sędziów Żydów. Ministrowie przygotowujący projekt ustawy o służbie cywilnej rozważali zapis odbierający prawo wykonywania zawodu sędziom i prokuratorom, którzy nie byli chrześcijanami. W tym momencie Hitler zażądał zwolnienia wszystkich żydowskich urzędników21. Gdy sędziwy marszałek polny Paul von Hindenburg, który nadal pełnił funkcję prezydenta Niemiec, zaprotestował przeciw brutalnym metodom stosowanym przez partię w stosunku do Żydów – weteranów i inwalidów z I wojny światowej, Hitler obiecał wprowadzenie kilku wyjątków, w tym dla weteranów wojennych22. Z drugiej strony, ustawa była na tyle luźno sformułowana, by objąć nią wszystkich „nie-Aryjczyków”, tj. wszystkie osoby – bez względu na wyznanie – mające choćby jednego dziadka lub babkę pochodzenia żydowskiego. Hitler podpisał także kilka ustaw dodatkowych pozbawiających Żydów prawa wykonywania zawodu prawnika, agenta patentowego i doradcy podatkowego23.

Ustawa o służbie cywilnej obejmowała wykładowców uniwersyteckich i pracowników instytutów badawczych; spowodowało to zwolnienie z pracy wysoko wykwalifikowanych fizyków i chemików, co z kolei odbiło się niekorzystnie na niemieckim środowisku naukowym. W 1933 r. niemiecki fizyk Max Planck rozmawiał o tym problemie z Hitlerem, wspominając Fritza Habera, który dokonał syntezy amoniaku drogą wiązania azotu zawartego w powietrzu. Nastąpiło to przed wybuchem I wojny światowej i uwolniło Niemcy od konieczności importu saletry chilijskiej do wyrobu materiałów wybuchowych. Bez tego wynalazku – wyjaśniał Planck – Niemcy przegrałyby wojnę już na samym początku. Hitler odparł, że nie jest przeciwnikiem Żydów jako takich, ale Żydów jako zwolenników komunizmu. Gdy Planck próbował argumentować, że mimo wszystko istnieją zarówno wartościowi, jak i bezwartościowi Żydzi, Hitler odparł, że Żyd to Żyd, oraz że Żydzi między sobą nie stosują takich rozróżnień i że zamierza wystąpić przeciwko nim. Na stwierdzenie Plancka, iż usunięcie Żydów jest równoznaczne z samookaleczeniem – Hitler zaprzeczył, wskazując na siebie, jako człowieka ze stali, uderzył się w kolano i zaczął zachowywać się gwałtownie24.

Minęły ponad dwa lata, zanim Hitler ponownie podjął działania wymierzone w Żydów. Na początku 1935 r. ich sytuacja w Niemczech ustabilizowała się, a życie codzienne toczyło się bardzo spokojnie. Wprawdzie żydowscy urzędnicy państwowi, nauczyciele, prawnicy, artyści, pisarze i przedstawiciele innych zawodów tracili pracę, a przedsiębiorstwa były przejmowane przez firmy niemieckie, ale wciąż istniała baza ekonomiczna dla większości samozatrudnionych i przedstawicieli wolnych zawodów. Emigracja słabła, a Żydzi nie przestali jeszcze być Niemcami. W przededniu przemówienia do zjazdu partii w Norymberdze Hitler zapragnął odmiany. Nakazał błyskawiczne przygotowanie ustawy pozbawiającej Żydów obywatelstwa oraz zakazującej zawierania związków małżeńskich między Żydami i nie-Żydami. Ustawa o obywatelstwie miała przede wszystkim charakter symboliczny, jako że Żydom potrzebny był do emigracji niemiecki paszport. Zakaz zawierania małżeństw mieszanych miał nie dotyczyć związków już zawartych, ale użycie w tekście słowa „Żyd” zmusiło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych do zdefiniowania tego pojęcia. Od tej pory za Żydów uważano osoby z przynajmniej dwojgiem żydowskich dziadków, pół-Żydów zaś klasyfikowano jako Żydów tylko wtedy, gdy wyznawali judaizm bądź mieli żydowskiego współmałżonka. Nowa formuła była mniej pojemna od terminu „nie-Aryjczyk”, ale właśnie z tego względu łatwiej i z mniejszą niechęcią można było stosować przeciw Żydom surowsze środki25.

Począwszy od tego dekretu aż do wielu innych działań wymierzonych przeciwko Żydom w dziedzinie gospodarczej i społecznej, niemal wszystkie wydarzenia były dziełem sługusów, funkcjonariuszy, przedsiębiorców. Hitler przyjął postawę bierną, odbierając sugestie i reagując na nie. Postawę tę najlepiej ilustrują wydarzenia z 9 listopada 1938 r.

W miastach na terenie całych Niemiec wybuchły pogromy Żydów. Były one reakcją na śmierć niemieckiego dyplomaty ciężko rannego w zamachu dokonanym przez młodego Żyda z Polski. Za falą pogromów, które obmyślił minister propagandy Joseph Goebbels, stała partia; rozpoczęło się od wybijania szyb w żydowskich sklepach i podpalania synagog. Przeprowadzenie w tak krótkim czasie skoordynowanej akcji było możliwe tylko dlatego, że lokalni przywódcy partyjni zebrali się w swoich siedzibach, by świętować rocznicę nieudanego puczu z 1923 r. Główne obchody odbyły się w Monachium, ale nie wszyscy wysocy dygnitarze wzięli w nich udział. Wieści z Paryża nie przerwały uroczystości ani oficjalnej kolacji, ale Goebbels miał możliwość porozmawiania z Hitlerem przez około pół godziny i ten zgodził się, aby partia zaczęła akcję26.

Następnego dnia reperkusje w kraju i za granicą były na tyle głośne, że kierujący gospodarką Hermann Göring, stojący w hierarchii tuż po Hitlerze, zwymyślał Goebbelsa, stawiając Hitlera w niezręcznej sytuacji, bo z jednej strony musiał on zgodzić się z Göringiem, z drugiej zaś bronić Goebbelsa27. Zniszczenia i pożary były dziełem partii, która chciała dać wyraz powszechnemu oburzeniu wobec żydowskich morderców, przed którymi Hitler przestrzegał w swoim pierwszym antyżydowskim liście z 1919 r.

Korygując kurs swojej polityki, Hitler nakazał likwidację firm żydowskich oraz przymusowe przekazanie koncernów żydowskich w ręce niemieckie. Ponadto zgodził się na obłożenie Żydów wysoką „grzywną” w postaci podatku od nieruchomości. Podatek ten miało ściągać państwo, a nie partia – jak tego sobie życzył Goebbels. Co jeszcze bardziej znaczące, Hitler obawiał się ponownego wybuchu przemocy na tyle, by zawetować projekt oznakowania Żydów gwiazdą28.

Osiągnięcie celu, jakim była masowa emigracja, do którego dążono w 1938 i 1939 r., było możliwe jedynie w odniesieniu do Niemiec i anektowanej Austrii. Przestało być realne po wybuchu wojny w przypadku okupowanej Polski, w której mieszkała olbrzymia społeczność żydowska. Po upadku Francji w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i innych agendach rozważano wielką akcję przesiedlenia wszystkich Żydów europejskich do francuskiej kolonii na wyspie Madagaskar, ale planu nie dawało się zrealizować, dopóki Wielka Brytania była w stanie wojny z Niemcami. Zatem owe dwa lata, które upłynęły od wybuchu II wojny światowej, to czas niepewności. Podejmowano wówczas rozmaite działania wymierzone w Żydów na terenie zdominowanej przez Niemcy Europy, takie jak zamknięcie ich w gettach na terenie Polski, przy czym ostateczny cel tych coraz surowszych działań był dość mglisty. Szczególnie odrażającymi i nieopłacalnymi instytucjami były getta. W biednych dzielnicach polskich miast stłaczano na niewielkim obszarze bezrobotnych, głodujących i schorowanych Żydów, a sami Niemcy – twórcy tego systemu – od samego początku uważali to rozwiązanie za tymczasowe. Wewnętrzną dynamikę wzmagała presja, by „ostatecznie” rozwiązać kwestię żydowską.

Między 1939 a 1941 r. Hitler podjął wiele istotnych decyzji w polityce zagranicznej. Wywołał wojnę, planował kampanie, a w 1940 r. wszczął przygotowania do inwazji na Związek Sowiecki. Jeśli chodzi o kwestie wewnętrzne, we wrześniu 1939 r. podpisał dyrektywę dotyczącą zabijania nieuleczalnie chorych umysłowo29. Ów dokument, uruchamiający program eutanazji, nie zawierał słowa „umysłowy”, był jednak rezultatem argumentów wysuwanych przez część lekarzy i lojalnych członków partii, według których zakłady psychiatryczne to miejsca, gdzie ludzie cierpią całymi latami bez widoków na poprawę swego losu. Utrzymanie tych zakładów było kosztowne, zaś bezbolesne podanie trucizny ich pensjonariuszom, niezdolnym do wykonywania najprostszych prac, miało przynieść ulgę zarówno im samym, jak i narodowi niemieckiemu.

Na początku lutego 1941 r. na zjeździe starych towarzyszy partyjnych zapytano Hitlera, co zamierza zrobić z Żydami. Hitler odparł odruchowo: „Madagaskar”, ale gdy zwrócono mu uwagę, że wyspa leży bardzo daleko, przyznał, że projekt jest niewykonalny. Żydów – mówił – można by przetransportować drogą morską (zresztą nie było ich tak wielu) ale nie chciał wystawiać niemieckich statków na ryzyko zatopienia przez wrogie torpedy. Teraz zaczęły mu przychodzić do głowy inne myśli – „mniej przyjazne”30.

Następne miesiące okazały się kluczowe. Christopher Browning nazwał je „brzemiennymi w skutki” – to okres, w którym poszczególne elementy połączyły się ze sobą i został przekroczony pewien próg31. Impulsem była kulminacja procesu, który – z perspektywy czasu – stanowił efekt wewnętrznej logiki niezauważalnej nawet dla samych sprawców, logiki pierwotnej, istniejącej poza racjonalnością i irracjonalnością. Podobnie jak atak na Związek Sowiecki, który miał cechy wojny totalnej, było to „wyrównanie rachunków”. Na skutek tej inwazji rozwiązanie takie wydawało się nie tylko możliwe, lecz również coraz bardziej konieczne. Skoro w walkach mieli ginąć Niemcy, zginąć winni również Żydzi – odwieczni wrogowie, którym do tej pory udało się przetrwać wszystkie wojny i wypędzenia.

Nie była to jednak prosta decyzja i nie została sformułowana na piśmie ani podpisana – w przeciwieństwie do rozkazu o eutanazji czy dyrektywy w sprawie ataku na ZSRS. Nie da się precyzyjnie ustalić momentu bądź dnia, który można by uznać za punkt przełomowy we wzajemnym oddziaływaniu na siebie snujących intrygi funkcjonariuszy a wypowiedziami samego Hitlera. Możemy przyjąć, że istniał pewien okres wahania, a po nim nastąpił czas zagadkowych uwag i przypuszczeń. Możemy też domniemywać, iż w końcu Hitler wypowiedział owe niedwuznaczne słowa, które nawet jego szef SS i Policji Heinrich Himmler określił jako „straszne”32. Słów tych nie zapisano, ale raz po raz do nich powracano. Używano ich wielokrotnie, aby odeprzeć argumenty władz niemieckich i innych próbujących stosować wyjątki bądź opóźniać realizację planu. Ostateczne rozwiązanie było nieuniknione; taka była wola Führera.

Hitler był naczelnym architektem katastrofy, która dotknęła Żydów. To właśnie on przekształcił pomysły z 1940 r. w twardą rzeczywistość roku następnego. Ów ostatni krok za jego sprawą stał się nieubłaganym następstwem wszystkich dotychczasowych represji antyżydowskich; on też przekształcił różnorodny i zdecentralizowany aparat administracyjny w sieć działających zgodnie organizacji, których celem było równoczesne prowadzenie deportacji, rozstrzeliwań i gazowania.

Ostateczne rozwiązanie zaczęło kiełkować w pierwszych dniach marca 1941 r., kiedy Hitler podniesionym głosem zażądał wprowadzenia poprawki do projektu dyrektywy dotyczącej postępowania z ludnością cywilną na okupowanych terenach ZSRS. Żądał mianowicie wyeliminowania żydowsko-bolszewickiej inteligencji oraz „unieszkodliwienia” bolszewickich przywódców i komisarzy. Zadanie to chciał powierzyć specjalnym jednostkom SS i Policji33. Owe oddziały, znane jako Einsatzgruppen, zostały sformowane krótko przed inwazją i wraz z innymi jednostkami SS oraz Policji weszły do akcji wkrótce po rozpoczęciu działań wojennych 22 czerwca. Rozkazy przekazywano ustnie. Po wojnie niektórzy z dowódców Policji Bezpieczeństwa podkreślali fakt otrzymania rozkazu zabicia wszystkich Żydów napotkanych na drodze posuwających się naprzód wojsk. Jednakże Żydów były miliony, a zabójców jedynie tysiące. Do rozstrzelania paru komisarzy Einsatzgruppen były zbyt liczne, a do samodzielnego przeprowadzenia całkowitej zagłady Żydów sowieckich o wiele za małe. Co zresztą oznaczało sformułowanie „inteligencja żydowsko-bolszewicka”? Czy rozkaz obejmował wszystkich Żydów? W czerwcu, lipcu i sierpniu 1941 r. rozstrzeliwania ograniczono do mężczyzn i względnie nielicznych komunistów. Jednak wkrótce okazało się, że martwi Żydzi pozostawiali kobiety i dzieci, które nie potrafiły same się utrzymać. Zabijanie zupełnie bezbronnych było czymś nowym, kolejnym kamieniem milowym, obarczonym ogromnym ciężarem psychologicznym. W sierpniu i wrześniu również ową totalizację opanowano do perfekcji. Ewolucja procesu dobiegła końca, a rozstrzeliwanie stało się czynnością rutynową.

Nie zamierzano również oszczędzać Żydów europejskich mieszkających na zachód od linii przekroczonej 22 czerwca 1942 r. Już 25 marca 1941 r. Hitler obiecał swojemu namiestnikowi w okupowanej Polsce, Generalnemu Gubernatorowi Hansowi Frankowi, że terytorium przezeń administrowane zostanie oczyszczone z Żydów w pierwszej kolejności34. 7 czerwca Hitler poinformował Szefa Kancelarii Rzeszy Heinricha Lammersa, iż nie będzie potrzebny kolejny dekret określający status Żydów w Niemczech, ponieważ po wojnie w Niemczech nie będzie już Żydów35. Owe uwagi wskazywały na jakieś wymierzone w Żydów działania, ale ich ostateczny los nie był w tym czasie jeszcze przesądzony. Biurokraci dalej działali w półmroku. Reinhard Heydrich, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, który wysłał na Wschód Einsatzgruppen, zamierzał skupić władzę w swoich rękach. 31 lipca 1941 r. otrzymał od Göringa upoważnienie do przygotowania całościowego rozwiązania kwestii żydowskiej w Europie36. Na czym właściwie miało polegać to rozwiązanie? Ekspert Heydricha do spraw żydowskich, Eichmann, zapisał w powojennych pamiętnikach, że Heydrich dowiedział się od swojego zwierzchnika, Himmlera, o decyzji Hitlera dotyczącej fizycznej zagłady Żydów. Gdy Eichmann, wezwany przez Heydricha, usłyszał tę wiadomość, pomyślał, że nawet jego szef nie był w stanie ocenić jej wagi37. Czy można dać wiarę tym pogłoskom? W swoich pamiętnikach Eichmann przytacza to zdarzenie kilka razy i jest to rzucający się w oczy szczegół w jego wspomnieniach. Co istotniejsze, nie ma powodu podważać jego prawdziwości. W okresie stagnacji wiosną i wczesnym latem 1941 r. wiele osób z rosnącą niecierpliwością czekało na wyjaśnienie tych kwestii, ale cała machina ruszyła dopiero na jesieni. Pociągi wywoziły Żydów z Niemiec do okupowanej Polski i niektórych miast okupowanego ZSRR; planowano utworzenie obozów zagłady na ziemiach polskich; pojawiały się propozycje deportowania Żydów z tak odległych miejsc, jak Saloniki i Paryż. Ani Himmler, ani Heydrich, ani nikt inny nie byli w stanie samodzielnie działać w takim tempie38. Ponadto, gdy Heydrich przedstawił podsumowanie działań antyżydowskich uczestniczącym w konferencji w Wannsee wysoko postawionym urzędnikom, wspomniał o „ewakuacji Żydów na Wschód”, która wymagała uprzedniej zgody Führera39.

Mimo że Hitler nie wypowiadał później istotnych uwag na ten temat, wydaje się, że zawetował decyzję o wymordowaniu tysiąca Żydów z transportu jadącego z Berlina do Rygi 30 listopada 1941 r.40 Co ciekawe, interwencja podjęta owego popołudnia przyszła zbyt późno. Żydów zabito tuż po przyjeździe i nie zachował się ślad późniejszej reakcji Hitlera. Wygląda na to, że kwestia dotyczyła czasu, miejsca lub sposobu, nie zasady41.

Później Hitler kilkakrotnie potwierdził swoją decyzję. W 1943 r. oznajmił bez ogródek przywódcy węgierskiemu Miklósowi Horthyemu, że życzy sobie deportacji Żydów węgierskich42. W 1944 r. nalegał na prezydenta Słowacji Josefa Tiso, by ten podjął kroki przeciwko pozostałym w jego kraju Żydom43.

Hitler zajmował się także śladami obecności żydowskiej w Niemczech. W kwietniu 1940 r. zwolnił z wojska pół-Żydów (z pewnymi wyjątkami), by nie mogli ubiegać się o zwolnienie na podstawie dokonań z czasów wojny44. Zakazał Niemcom zawierać związki małżeńskie z wdowami po Żydach45. Pod koniec 1944 r. zamierzał zwolnić pozostałych na stanowiskach urzędników państwowych mających żydowskiego przodka lub małżonka. Decyzja ta miała być wykonana do 1 maja 1945 r.46 Tego dnia Hitler popełnił samobójstwo, podyktowawszy przedtem testament, w którym nie pozostawił wątpliwości, iż to on przewidywał koniec Żydów oraz że Żydzi naprawdę odpokutowali za swoje grzechy47.

1Ernst Deuerlein, ed., Der Aufstieg der NSDAP in Augenzeugenberichten,Monachium, 1974, ss. 67–70. Urodzony w tym samym roku co Hitler filozof Ludwig Wittgenstein również uczęszczał do Realschule w Linzu i także osiągał dość przeciętne wyniki. Zob. Kurt Wuchterl i Adolf Hübner, Ludwig Wittgenstein, Reinbeck bei Hamburg, 1979. Wittgenstein który miał żydowskich przodków ze strony ojca, uczył się w Realschulew latach 1903–1905, Hitler zaś w latach 1900–1904. Nie ma dowodów na to, czy się kiedykolwiek spotkali. Wittgenstein zapisał się na studia i w czasie I wojny światowej został porucznikiem w armii austro-węgierskiej.

2Na temat wiedeńskiego okresu w życiu Hitlera, zob. J. Sydney Jones, Hitler in Vienna,Briarcliff Manor, 1983.

3Na temat życia Hitlera w latach 1913–1919, zob. J. Sydney Jones, Hitler in Vienna,Briarcliff Manor, 1983.

4Zob. list szefa Kancelarii Rzeszy Heinricha Lammersa do StaatssekretäraFranza Schlegelbergera z 18 kwietnia 1937 r., do którego załączone zostało memorandum dr. Gerharda Wagnera zawierające poglądy Hitlera. Niemieckie Archiwum Federalne, R 43 II/733. Dr Bloch, który mieszkał w Austrii w czasie Anschlussu w 1938 r., wyemigrował bez trudu.

5Jones, Hitler in Vienna,ss. 185–189.

6Gerhard Engel, Heeresadjutant bei Hitler 1938–1943,Hildegard von Kotze,red., Stuttgart, 1974, ss. 31–32.

7Deuerlein, Der Aufstieg, ss. 95–97.

8Początkowo książka ukazała się w dwóch częściach. Pierwszą wydano w lipcu 1925 r., drugą – w grudniu 1926 r., ibid., ss. 424–425.

9Ibid., ss. 424, 426.

10Zob. analityczny szkic Hansa Mommsena o dojściu partii do władzy i stylu przywództwa Hitlera: Hans Mommsen, Der Nationalsozialismus und die deutsche Gesellschaft,Reinbek bei Hamburg, 1991, ss. 11–101.

11Owa kontrola finansowa wywołała trwającą kilka lat wymianę korespondencji na temat jego zobowiązań podatkowych. Oron James Hale, „Adolf Hitler: Taxpayer”, American Historical Review, tom 60, 1955, ss. 830–842.

12Eberhard Jäckel, Hitler’s Weltanschauung [wyd. polskie:Hitlera pogląd na świat, Warszawa, 1973], Stuttgart, 1981, ss. 137–159, 175.

13W prywatnym księgozbiorze Hitlera można było znaleźć pozycje dotyczące architektury, a w Mein Kampf wspomina on o swoim talencie architektonicznym, uznanym, jak sam wspomina, nawet przez profesorów, którzy odrzucili jego podanie o przyjęcie do akademii sztuk pięknych.

14Tekst tego przemówienia przedrukowała niemiecka prasa.

15Na temat akcji, zob. Bernard P. Bellon, Mercedes in Peace and War, Nowy Jork, 1990, s. 221. Potwierdzenia zapłaty czynszu zachowały się w skrzyniach zawierających jego prywatny księgozbiór pod koniec wojny.

16Leonard Heston i Renate Heston, The Medical Casebook of Adolf Hitler, Briarcliff Manor, 1979, ss. 29–31.

17Engel, Heeresadjutant, ss. 42, 46, 33–34.

18Obraz ten, pędzla Elka Ebera, dotyczy I wojny światowej i był reprodukowany w: Georg Schorer, Deutsche Kunstbetrachtung, Monachium, 1939, s. 172.

19Zob. korespondencja w National Archives Record Group, Z 42, T 175, Roll 69.

20Zob. Heston i Heston, The Medical Casebook…, szczególnie ss. 38–55, 136–142.

21Uwe Adam, Judenpolitik im Dritten Reich, Düsseldorf, 1971, ss. 58–61.

22Zob. korespondencja między Hindenburgiem a Hitlerem z 4 i 5 kwietnia 1933 r. w: Walter Hubatsch, Hindenburg und der Staat, Getynga, 1966, ss. 375–378. Tekst ustawy podpisanej przez Hitlera 7 kwietnia 1933 r. opublikował Reichsgesetzblatt I, s. 175.

23Zob. Reichsgesetzblatt I, ss. 188, 217 i 275.

24Rudolf Schottlaender, ed., Verfolgte Berliner Wissenschaft, Berlin, 1988, s. 85, cytat z eseju Maxa Plancka „Mein Besuch bei Adolf Hitler”, Phisikalische Blätter, 1947, s. 143.

25Zob. dekret z 14 listopada 1935 r., Reichsgesetzblatt I, s. 1333.

26Szef sądu partyjnego Walter Buch do Göringa, 13 lutego 1939 r., dokument norymberski PS-3063.

27Zeznania Göringa, Międzynarodowy Trybunał Wojskowy, Trial of the Major War Criminals, tom 9, ss. 276–278.

28W sprawie „grzywny”, zob. ibid. Na temat weta w kwestii gwiazdy, zob. Wilhelm Stuckart (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych) do Lammersa, 14 sierpnia 1941 r., dokument norymberski NG-1111.

29Rozkaz Hitlera z 1 września 1939 r., dokument norymberski PS-630.

30Engel, Heeresadjutant, ss. 94–95.

31Zob. Christopher Browning, Fateful Months, Nowy Jork, 1985.

32Przemówienie Himmlera z 21 czerwca 1944 r., dokument norymberski NG-4977.

33Kriegestagebuch des Oberkommandos der Wehrmacht (Wehrmachtführungsstab) 1940–1945, ed. Percy Schramm i Hans-Adolf Jacobsen, Frankfurt n. Menem, 1965, tom 1, ss. 340–342.

34Streszczenie konferencji pod przewodnictwem Franka, 25 marca 1941 r., Dziennik Franka, dokument norymberski PS-2233.

35Lammers do Martina Bormanna (Szef Kancelarii Partii), 7 czerwca 1941, dokument norymberski NG-1123.

36Göring do Heydricha, 31 lipca 1941 r., dokument norymberski PS-710.

37Adolf Eichmann, Ich, Adolf Eichmann, Leoni am Starnberger See, 1980, ss. 178–179, 229–233, 479.

38Dwa przypadki próśb o uprzednią zgodę Führera to wniosek Himmlera w sprawie deportacji Żydów z Salonik z października 1941 r., o której wspomina Engel, Heeresadjutant, s. 111, oraz wniosek generała Ottona von Stülpnagla w sprawie deportacji tysiąca Żydów francuskich, przekazany przez Generalnego Kwatermistrza Armii ambasadorowi Karlowi Ritterowi w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, 12 grudnia 1941 r., dokument norymberski NG-3571.

39Zob. tekst streszczenia konferencji z 20 stycznia 1942 r., dokument norymberski NG-2586-F.

40Zob. faksymile zapisu Himmlera w dzienniku telefonicznym, w: D. Irving, Hitler’s War[wyd. polskie:Wojna Hitlera, Warszawa, 1996], Nowy Jork, s. 505.

41Gertrude Schneider, Journey into Terror, Nowy Jork, 1979, ss. 14–15, 155. Na temat planów Hitlera dotyczących deportacji Żydów, zob. list Himmlera z 18 września 1941 r. do gauleitera Arthura Greisera, gubernatora terenów Polski włączonych do Rzeszy, w sprawie zamiaru przetransportowania 60 tys. Żydów do getta łódzkiego jako rozwiązania tymczasowego: Akta Himmlera, teczka 94, Biblioteka Kongresu. Zob. również list Bormanna do gauleitera Baldura von Schiracha z 2 listopada 1941 r. w sprawie problemów mieszkaniowych w Wiedniu, przekazujący sugestię Hitlera, aby zaradzić sytuacji przez deportację, a nie wznoszenie nowych budynków: Niemieckie Archiwum Federalne, R. 43 II/1361a.

42Zob. streszczenie spotkania Hitlera z Horthym z 18 kwietnia 1943 r. dokument norymberski D-736.

43HauptsturmführerBohrsch (Służba Bezpieczeństwa) do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy/III-B (StandartenführerHans Ehlich), 18 maja 1944 r., National Archives Record Group 242, T 175, Roll 583.

44Tekst rozkazu feldmarszałka Wilhelma Keitla z 8 kwietnia 1940 r., w: H. G. Adler, Der verwaltete Mensch, Tybinga, 1974, s. 295.

45Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (podpisał SturmbannführerSchwinge) do BdS (Befehlshaber der Sicherheitspolizei – Dowódca Policji Bezpieczeństwa) w Krakowie 24 kwietnia 1943 r. z załączoną dyrektywą Bormanna, powołującą się na Hitlera z 14 listopada 1942 r., National Archives Group 242, T 175, Roll 484.

46Zob. odnośna korespondencja z listopada–grudnia 1944 r. w Niemieckim Archiwum Federalnym, R 43 II/599.

47Testament polityczny Hitlera, 29 kwietnia 1945 r., dokument norymberski PS-3569.

2Instytucje państwowe

ZAGŁADA ŻYDÓW nie była scentralizowana. Nie utworzono osobnej agencji do spraw żydowskich ani nie przeznaczono na ten cel odrębnych środków. Działania wymierzone przeciwko Żydom prowadziły służba cywilna, wojsko, biznes i partia. W przedsięwzięcie to wciągnięte zostały wszystkie elementy zorganizowanego życia w Niemczech. W obławie na ofiary wzięły udział wszystkie agencje, wykorzystane zostały wszystkie specjalizacje, uczestniczyły w niej wszystkie warstwy społeczne.

Proces zagłady oparty został na trzech przesłankach. Pierwszą był nacisk na to, aby działaniom antyżydowskim poddać wszystkich bez wyjątku Żydów, by żaden nie wymknął się z sieci. Służyły temu złożone i długotrwałe wysiłki: począwszy od segregacji, zamykania w gettach, negocjacji dyplomatycznych z państwami satelickimi przez nieustanne przeliczanie i pilnowanie Żydów zgromadzonych w gettach po nieustępliwe poszukiwania żydowskich uciekinierów. Drugą przesłanką było zerwanie wielorakich związków między Żydami a nie-Żydami w taki sposób, aby jak najmniej zaszkodziło to Niemcom i całej gospodarce. Z tego maksymalizmu wynikało przywiązywanie wagi do szczegółów, takich jak małżeństwa mieszane i ich potomstwo, przedsiębiorstwa z kapitałem bądź zarządem żydowskim i nieżydowskim, oraz wzajemne zobowiązania i przepływy finansowe między Żydami i nie-Żydami. Trzecią przesłanką była konieczność przeprowadzenia zagłady w taki sposób, by zmniejszyć następstwa psychologiczne wśród sprawców, rozwiać obawy ofiar i oddalić groźbę niepokojów bądź protestów wśród ludności nieżydowskiej. W tym celu w egzekucje w Europie Wschodniej zaangażowano względnie liczne grupy rodzimych kolaborantów, zorganizowano też skomplikowany system deportacji Żydów i przewożenia ich w zaplombowanych wagonach z Europy Zachodniej i Środkowej do obozów wyposażonych w komory gazowe, położonych w odludnych miejscach na terenie okupowanej Polski. Poniższy spis obejmuje najważniejsze organizacje wraz z ich indywidualnymi zadaniami w procesie zagłady. Uporządkowano je w kolejności, w jakiej angażowały się w ten proces, co pozwoli zaobserwować jego przebieg.

Kancelaria Rzeszy

Koordynacja ustaw i zarządzeń

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych

Zdefiniowanie pojęcia „Żyd”

Zakaz małżeństw mieszanych

Przymusowe nadawanie imion na mocy zarządzenia

Usuwanie Żydów ze służby cywilnej

Pozbawianie wolności

Kościoły

Dostarczanie dowodów nieżydowskiego pochodzenia

Ministerstwo Sprawiedliwości

Eliminacja prawników żydowskich

Sprawy spadkowe

Kwestie rozwodów

Regulacja nazewnictwa firm

Partyjny Komitet Bojkotu

Bojkot firm żydowskich

Kancelaria Partii

Udział w decyzjach dotyczących statusu Żydów

Izba Kultury Rzeszy

Zwalnianie muzyków, artystów i dziennikarzy oraz zakaz druku dla pisarzy

Ministerstwo Edukacji

Usuwanie studentów, wykładowców i naukowców żydowskich

Ministerstwo Propagandy

Sugestie dla prasy

Ministerstwo Gospodarki

Regulacje dotyczące przejmowania firm żydowskich

Dresdner Bank i inne banki

Pośrednictwo w przejmowaniu firm żydowskich

Firmy zajmujące się handlem detalicznym, hurtowym, produkcją i budownictwem

Przejmowanie firm żydowskich

Zwalnianie pracowników żydowskich

Wykorzystywanie żydowskich robotników przymusowych w miastach, gettach i obozach

Kontrakty związane z zagładą, np. dostawy trującego gazu

Ministerstwo Finansów

Dyskryminacyjne regulacje podatkowe

Blokada funduszy

Konfiskata mienia

Specjalne środki z budżetu, np. na oczyszczanie ruin getta warszawskiego

Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Negocjacje w sprawach deportacji Żydów w innych krajach i obcokrajowców żydowskiego pochodzenia zamieszkałych w Rzeszy

Ministerstwo Transportu

Transporty do gett i obozów

Wykorzystanie żydowskiej siły roboczej

Przejmowanie mienia żydowskiego

Siły zbrojne

Wsparcie logistyczne egzekucji na okupowanych obszarach ZSRR

Bezpośrednie egzekucje w Serbii i na okupowanych obszarach ZSRR

Tworzenie gett na okupowanych obszarach ZSRR

Działania dyskryminacyjne i deportacje z Francji, Belgii i Grecji

Regulacja pracy przymusowej Żydów w zakładach zbrojeniowych

Zatrudnianie przymusowych robotników żydowskich przez biura sił zbrojnych

Sprawy transportu

Władze miast w Wielkiej Rzeszy Niemieckiej

Ograniczenia w osiedlaniu się i przemieszczaniu

Władze Protektoratu Czech i Moraw

Akcje antyżydowskie wzorowane na działaniach podejmowanych w Rzeszy

Generalne Gubernatorstwo w okupowanej centralnej Polsce

Konfiskaty

Tworzenie gett

Praca przymusowa

Głodzenie

Przygotowania do deportacji

Ministerstwo Okupowanych Ziem Wschodnich

Akcje antyżydowskie wzorowane na działaniach podejmowanych w Rzeszy

Komisariat Rzeszy Holandia

Akcje antyżydowskie wzorowane na działaniach podejmowanych w Rzeszy

Kancelaria Führera

Obsada personalna obozów zagłady w Bełżcu, Sobiborze i Treblince

SS i Policja

Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy

Oznakowanie Żydów w Rzeszy

Nadzór nad gminami żydowskimi w Rzeszy i Protektoracie

Egzekucje prowadzone przez grupy operacyjne (Einsatzgruppen) na okupowanych obszarach ZSRR

Przygotowania do deportacji na masową skalę

Główny Urząd Policji Porządkowej

Służba wartownicza w gettach, pociągach i obozach

Udział w łapankach i egzekucjach

Główny Urząd Administracyjno- Gospodarczy

Administracja obozów Auschwitz i Majdanek

Wyżsi dowódcy SS i Policji w okupowanej Polsce

Deportacje do obozów zagłady

Administracja obozów zagłady w Chełmnie (Kulmhof), Bełżcu, Sobiborze i Treblince

Wyżsi dowódcy SS i Policji na okupowanych obszarach ZSRR

Egzekucje

Można zauważyć, że każda instytucja odpowiadała za konkretny segment procesu zagłady. Zważywszy na wymogi dotyczące całościowości tych działań, względy ekonomiczne i bezpieczeństwo psychologiczne, wkład każdego z tych urzędów był nieodzowny, przy czym akcje wymierzone przeciwko Żydom stanowiły jedynie wycinek ich funkcjonowania. Urzędnik, który zajmował się sprawami Żydów, działał w kontekście zakreślonym przez obszar jego kompetencji. W ten sposób osoba pracująca w branży zbrojeniowej zajmowała się zapewne sabotażem, niedoborem materiałów i deportacją robotników żydowskich oraz wpływem tych czynników na produkcję uzbrojenia. Wszystkie te kwestie znajdowały odbicie w comiesięcznych raportach. Konkretna konferencja urzędników administracji kolejowej mogła dotyczyć kwestii pociągów wakacyjnych dla Hitlerjugend, repatriacji Volksdeutschów, transportów robotników rosyjskich lub przewozu Żydów do obozów zagłady. Zatem zagłada Żydów wiązała się z poszerzeniem zakresu obowiązków i zawsze przysparzała dodatkowej pracy, ale czasami stawiała nowe wyzwania i oznaczała wzrost władzy.

W kilku agencjach działania wymierzone w Żydów były na tyle rozległe, by uzasadnić wyznaczenie jednego lub więcej funkcjonariuszy jako specjalistów do spraw żydowskich. Tacy urzędnicy pracowali w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, Ministerstwie Gospodarki, Ministerstwie Finansów, Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Ministerstwie Transportu, Ministerstwie Okupowanych Ziem Wschodnich i Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy. Jeden z nich – Adolf Eichmann z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy – za sprawą powojennego procesu w Jerozolimie stał się znanym powszechnie symbolem właściwie wszystkich sprawców. Przedstawiciele Eichmanna działali w krajach satelickich jako „doradcy” miejscowych rządów do spraw antyżydowskich regulacji prawnych; jego biuro nadzorowało społeczności żydowskie w Rzeszy, Austrii, Czechach i na Morawach, a podwładni omawiali z Ministerstwem Transportu kwestie pociągów do deportacji Żydów. Agenci izraelscy ujęli ukrywającego się w Argentynie Eichmanna, który w Izraelu został osądzony i powieszony. Nie wszyscy specjaliści mieli tak burzliwe losy. Zatrudniony w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Hans Globke był autorem projektów licznych dekretów regulujących takie kwestie, jak imiona Żydów, w tym nadawanie im urzędowo drugiego imienia Israel i Sara, oraz dotyczących technicznych aspektów wprowadzania regulacji antyżydowskich na nowo zagarniętych terytoriach. Po wojnie Globke awansował do Federalnego Urzędu Kanclerskiego, którym kierował do 1963 r., skąd żegnany z honorami przeszedł na emeryturę, by zająć się swoim hobby – numizmatyką, szczególnie zaś kolekcją monet z Akcjum i Armenii1.

Mimo że zadania związane z zagładą były zazwyczaj zakorzenione w administracyjnej rutynie, przy wcielaniu w życie działań antyżydowskich wymagano od biurokratów o wiele więcej niż automatycznego wykonywania poleceń. Gdyby nie składane w porę propozycje i inicjatywy, proces ten stanąłby w miejscu, ponieważ rozmaite działania wymierzone w Żydów w nieunikniony sposób musiałyby ulec opóźnieniu, rozproszeniu lub przerwaniu. Ponadto pomysły i innowacje nie były wyłączną domeną wyższych warstw aparatu. W czasie gdy urzędnik w Ministerstwie Sprawiedliwości szczegółowo rozważał problemy spadkowe spowodowane przez śmierć Żydów, którzy nie pozostawili po sobie testamentu, podoficer SS w Auschwitz poszukiwał rozwiązań pozwalających na szybsze spalanie zwłok. Zadanie to łączyło ludzi o rozmaitym pochodzeniu społecznym, różnych zawodów i dyspozycji psychicznych. Choć na początku mogli nie mieć z sobą wiele wspólnego, stopili się w jedną potężną maszynerię.

Nieodzowność każdej funkcji w procesie zagłady i wzajemne powiązania wszystkich działań wykonywanych przez sprawców nie były zjawiskami tajnymi, nieprzeniknionymi. Charakter procesu nie mógł stanowić tajemnicy nawet dla najniższych rangą wykonawców. Takich choćby jak Werner Dubois. Służył on jako wartownik w obozie zagłady w Sobiborze, w którym zagazowano około dwustu tysięcy Żydów. Był to człowiek prosty, czytelnik zaciekle antyżydowskiego organu partii – Der Stürmer, ale nieulegający jego wpływowi. Dubois przebywał w obozie w chwili wybuchu buntu osadzonych w nim Żydów w październiku 1943 r. Otrzymał cios siekierą i postrzał w płuca. Na początku lat sześćdziesiątych stanął przed niemieckim sądem; oto jego zeznanie dotyczące administracyjnej roli funkcjonariusza:

Jest dla mnie jasne, że w obozach zagłady mordowano ludzi. Ja pomagałem w zabijaniu. Jeśli miałbym zostać skazany, uznam to za właściwe. Morderstwo to morderstwo. Ważąc winę, nie należy – moim zdaniem – zwracać uwagi na konkretną funkcję sprawowaną w obozie. Niezależnie od zajmowanego stanowiska – winni jesteśmy wszyscy. Obóz działał jako łańcuch funkcji. Brak jednego ogniwa zatrzymywał całe przedsięwzięcie2.

1 Zob. Wer ist wer,1967.

2 Zeznanie Wernera Duboisa, 29 listopada 1962 r. w procesie [załogi] Sobiboru, nr akt prokuratorskich RFN 45 Js 27/61, zbiory dokumentów, tom 8, ss. 1597–1603.

3Starzy funkcjonariusze

MASZYNERIA ZAGŁADY składała się z dwóch części: organizacji starych i ugruntowanych oraz nowo utworzonych. Większość stanowiły organizacje działające od wielu lat. Rekrutowała się z nich większość najwyższych urzędników, większość niższego personelu, ogólnie rzecz biorąc – większość sprawców. Do sektora tego należała również przeważająca część ministerstw zatrudniających urzędników państwowych, w ramach których działały struktury tak ogromne, jak Policja Porządkowa (jej patrole były wszechobecne zarówno w miastach, jak i na wsi) czy koleje niemieckie, dysponujące gęstą siecią stacji w całych Niemczech. W ministerstwach nie przeprowadzono poważniejszej czystki; kierownicy pozostawali na stanowiskach, pracując jak co dzień. Do tej grupy trzeba zaliczyć również armię, gwałtownie rozrastającą się na potrzeby nadchodzącej wojny, której oficerowie awansowali, by dowodzić coraz to większymi jednostkami. Wreszcie, do starego aparatu należały przedsiębiorstwa, zazwyczaj samorządne, również szybko się powiększające – od niewykorzystanych mocy przerobowych do maksymalnej zdolności produkcyjnej, od powszechnego bezrobocia do braku rąk do pracy.

We wszystkich tych strukturach ich funkcjonariusze przyspieszali oraz intensyfikowali działania wymierzone przeciwko Żydom. Niekiedy inicjatywy takie podejmowane były w Berlinie, gdzie opracowywano wymierzone w Żydów zarządzenia bądź sporządzano dyskryminacyjne kontrakty lub dokonywano ustaleń w sprawie deportacji poszczególnych grup ofiar żydowskich. Niekiedy funkcjonariusze ci działali w terenie, uczestnicząc między innymi – jak to miało miejsce w przypadku kolejarzy – w przewożeniu Żydów do obozów. Niezależnie od miejsca w hierarchii, czy to w biurze, czy w terenie, wszyscy wykonywali swoje zadania z największą wydajnością, na jaką było ich stać.

Jednym z nich był Lutz Graf Schwerin von Krosigk. Urodzony w 1887 r., studiował prawo na kilku uniwersytetach, między innymi w Oksfordzie, gdzie był stypendystą Rhodesa. W czasie I wojny światowej, w której stracił dwóch braci, walczył na froncie i dosłużył się Krzyża Żelaznego I klasy. Po wojnie awansował jako urzędnik Ministerstwa Finansów. W 1932 r. objął stanowisko w rządzie Kanclerza Franza von Papena, zachowując je po jego ustąpieniu w gabinetach kolejnych przywódców: Kurta von Schleichera i Adolfa Hitlera. W życiu prywatnym nie wyróżniał się niczym szczególnym – miał udane małżeństwo i dziewięcioro dzieci. Jako minister kontrolował aparat urzędniczy złożony ze 150 tys. osób. Z uwagi na brak władzy ustawodawczej, to jego resort ustalał wysokość podatków, zajmował się ich ściąganiem, pożyczał też pieniądze w imieniu Rzeszy Niemieckiej oraz przydzielał środki agendom cywilnym i jednostkom sił zbrojnych. Ministerstwo Finansów zajmowało się także poborem dodatkowych podatków nałożonych na Żydów, w tym „grzywny” wymierzonej w 1938 r.; ponadto dokonywało konfiskaty mienia pozostałego po deportowanych oraz Żydach, którzy wyemigrowali z kraju. Podstawą tych konfiskat były dekrety konsygnowane przez von Krosigka. Gdy po wojnie stanął przed amerykańskim trybunałem w Norymberdze, wyjaśniał, iż zawsze uważał się za urzędnika, nie za polityka, oraz że jako urzędnik państwowy zobowiązany był służyć Niemcom aż do śmierci. Sąd skazał go na dziesięć lat więzienia, ale amerykański Wysoki Komisarz nakazał zwolnienie go 31 stycznia 1951 r. Von Krosigk przeszedł na emeryturę, zajął się pisaniem książek i zmarł 26 lat później, w 1977 r.1

Franz Schlegelberger należał do najstarszego pokolenia urzędników. Urodzony w 1875 r., uzyskał dyplom ukończenia studiów prawniczych w 1899 r. i po zdaniu w 1901 r. egzaminu wyższego stopnia był sędzią w sądach rejonowych w rodzinnych Prusach Wschodnich, później zaś przeniósł się do Berlina, gdzie pracował jako sędzia dodatkowy w sądzie apelacyjnym. Z czasem rozpoczął pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości, zajmując się pisaniem traktatów dotyczących prawa, awansując stopniowo do rangi Staatssekretära podlegającego bezpośrednio ministrowi sprawiedliwości Franzowi Gürtnerowi. W 1938 r. przekazano mu życzenie Hitlera, by wstąpił do partii nazistowskiej, co też uczynił, nie zdradzając oznak wahania. Po śmierci Gürtnera w 1941 r. Schlegelberger został p.o. ministra sprawiedliwości.

Ministerstwo Sprawiedliwości zajmowało się pozbawianiem żydowskich prawników prawa wykonywania zawodu oraz odbieraniem Żydom różnych praw w sądach. Gdy Schlegelberger wspiął się na szczyt, „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” było już blisko. Brał on udział w dyskusjach dotyczących powracających kwestii przymusowego unieważniania małżeństw mieszanych, czemu sprzeciwiał się wraz z Ministerstwem Propagandy, którego przedstawiciele specjalizowali się w delikatnych sprawach. W podobnym sporze dotyczącym pół-Żydów niebędących wyznawcami religii mojżeszowej i niemających żydowskiego małżonka Schlegelberger zaproponował rozwiązanie kompromisowe między zwolennikami deportacji i zwolennikami zachowania status quo, w ramach którego ludzie ci podlegali jedynie pewnej liczbie ograniczeń. Schlegelberger postulował sterylizację nieżydowskich pół-Żydów stanu wolnego. Ostatecznie nie zdecydowano się ani na sterylizację, ani na przymusowe rozwody i dalszych kroków w tej sprawie nie podjęto.

Gdy Schlegelberger pełnił obowiązki ministra, przyszło mu zmierzyć się ze sprawą z polskiej części Górnego Śląska, wcielonej do Rzeszy. Pewien siedemdziesięcioczteroletni Żyd został skazany na dwa i pół roku więzienia za wrzucenie do dołu z wapnem 65 tys. jaj, w tym około 15 tys. zepsutych. Gdy Hitler przeczytał w Berliner Illustrierte wzmiankę na ten temat, poinformował Schlegelbergera za pośrednictwem Kancelarii Rzeszy, iż żąda dla sprawcy – Markusa Luftglasa – kary śmierci. Nie była to pierwsza tego rodzaju interwencja, zatem trzy dni po otrzymaniu wiadomości z Kancelarii Rzeszy Schlegelberger poinformował, że Luftglas został oddany w ręce Gestapo celem przeprowadzenia egzekucji.

Schlegelberger przeszedł na emeryturę po półtorarocznym sprawowaniu stanowiska pełniącego obowiązki ministra sprawiedliwości, otrzymawszy od Hitlera nagrodę w wysokości 100 tys. marek. W 1944 r. uzyskał pozwolenie na zakup farmy, co należy uznać za szczególny przywilej, jako że nie był zawodowym rolnikiem.

Schlegelberger, podobnie jak Schwerin von Krosigk, stanął przed amerykańskim trybunałem w Norymberdze w charakterze oskarżonego. W ostatnim słowie wyraził rozżalenie faktem, że za trudną walkę o sprawiedliwość odpłaca mu się momentem poniżenia i hańby. Trybunał skazał go na karę dożywotniego więzienia, a orzekający w sprawie odnotowali swoje opinie na temat oskarżonych, którzy sami byli sędziami i skalali swoją reputację, wydając wyroki zgodne z prawem nazistowskim. Schlegelberger został zwolniony w 1951 r. ze względu na zły stan zdrowia. Zmarł w 1970 r.2

Herbert Kühnemann, urodzony w 1899 r., był również prawnikiem i młodym sędzią. W 1932 r. podjął pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości w randze radcy, co jak na jego wiek było dość wysokim stanowiskiem. 29 maja 1941 r. przewodniczył konferencji przedstawicieli przemysłu z urzędnikami na temat usuwania nazw przedsiębiorstw żydowskich przejętych przez niemieckich nabywców. Kühnemann opowiadał się za zmianą nazewnictwa, co miało wyrugować z gospodarki ślady obecności żydowskiej. Przedstawiciele świata biznesu sprzeciwiali się tym pomysłom, ponieważ znaki towarowe i nazwy stanowiły dobra niematerialne wysokiej wartości. Koncepcję ministerstwa poparła jedynie Kancelaria Partii. Bitwę tę Kühnemann przegrał, ale zyskał powojenną karierę. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych pełnił funkcję prezesa niemieckiego urzędu patentowego3.