Słodko, zdrowo, świątecznie - Monika Mrozowska - ebook
Opis

Słodko, zdrowo, świątecznie

Trudno wyobrazić sobie urodziny bez tortu, Boże Narodzenie bez piernikowych słodkości, czy też stół wielkanocny bez mazurka.  Wydaje ci się, zdrowe słodycze nie istnieją, a to co zdrowe nie może być równocześnie smaczne? Przekonaj się, że to możliwe! Nie musisz odmawiać sobie słodkich przysmaków. Zdrowe łakocie nie tylko mogą, a wręcz powinny znaleźć się w  świątecznym menu. Jedz je bez poczucia winy – to może wyjść Ci na zdrowie!

Monika Mrozowska – aktorka, propagatorka zdrowego odżywiana. Od wielu lat proponuje zdrowe i smaczne potrawy widzom programu „Dzień Dobry TVN”. Autorka i współautorka książek kulinarnych – m.in. Słodkie i zdrowe, czyli desery, które możesz jeść codziennie (Wydawnictwo Zwierciadło). Wegetarianka. Z pasją angażuje się w akcje prozdrowotne, przede wszystkim związane z edukacją żywieniową.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 52

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Redakcja: Melanż
Korekty: Melanż
Okładka i projekt graficzny: ASIA GWIS/kavkadesign.com
Redakcja techniczna: JAROSŁAW SKŁADANEK
Redaktor prowadzący: MAGDALENA CHORĘBAŁA
Dyrektor produkcji: ROBERT JEŻEWSKI
Zdjęcia: Okładka I. strona – StockFood / Free
Wnętrze Monika Mrozowska – strony: 4, 6, 11, 22, 25, 26, 29, 30-31, 32, 35, 39, 40, 43, 47, 48, 53, 55, 59, 62-63, 66, 68-69, 71, 72-73, 75, 76, 79, 82, 85, 87, 88, 91, 95, 96, 98, 102, 105, 107, 109, 112, 114, 117, 121, 123, 124, 128, 131, 132, 135, 139, 140, 144-145, 146, 148, 149, 151, 153, 154, 155, 156, 160, 161, 163, 165, 166-167, 168, 171, 173, 176, 179, 180, 183, 184-185, 186, 188, 189, 191, 192, 196, 201, 203, 204, 205, 207, 211, 215, 219, 220, 222, 225, 226, 229
Z archiwum domowego Autorki – strony: 16, 50-51, 92, 101, 158, 174, 224
Pozostałe: Istock / Getty Images
© Copyright by Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o., Warszawa 2016 Text © copyright by Monika Mrozowska 2016
Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.
ISBN 978-83-65456-45-8
Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o. ul. Postępu 14, 02-676 Warszawa tel. (22) 312 37 12 Dział handlowy:[email protected]
Konwersja:eLitera s.c.

Książka ta powstawała podczas naszych rodzinnych wakacji na wsi. To był piękny okres. Słoneczne poranki, urocze zachody słońca, długie wieczorne spacery po lesie i ogniska w nocy. A w ciągu dnia?

W ciągu dnia prawie nie wychodziłam z kuchni. W ogóle mi to nie przeszkadzało. Cieszyłam się, że w takich pięknych okolicznościach przyrody mogę pracować nad przepisami i zdjęciami, które później będziecie mogli odtworzyć w swojej kuchni. Zdarzało się, że piekłam pięć ciast dziennie! Jedną ręką mieszałam ciasto, drugą zapisywałam wszystko skrupulatnie w moim notesie z uroczym jelonkiem, trzecią kroiłam owoce, czwartą pstrykałam zdjęcia... Dzieci biegały po podwórku, a ja tylko od czasu do czasu robiłam sobie przerwę, żeby usiąść na chwilę na tarasie, napić się lemoniady i pogapić na otaczające nas pole.

Gdy brakowało jajek do bezy, biszkoptów albo po prostu na śniadanie, wrzucałam Jagodzie tekturowe pudełko do bawełnianej torebki i odliczone 7 złotych. A ona biegła przez mały las, zwany nie wiadomo dlaczego „Laskiem Generała”, kupić jaja prosto z prawdziwego „wolnego wybiegu”, od naszego sąsiada Tadzia i jego żony Ewy, żeby jak najszybciej uzupełnić zapasy.

Pewnie zastanawiacie się, co można zrobić z pięcioma ciastami dziennie. Można je zjeść. Oczywiście przy pomocy Tadzia i jego żony oraz innych zaprzyjaźnionych sąsiadów. A przy okazji poznać nowych, bo czy można oprzeć się pachnącemu plackowi ze śliwkami?

W sumie można. Tylko po co? Tak skutecznie udawało mi się przekonać wszystkich, że to jest słodkie, pyszne, a do tego zdrowe, że z konsumpcją nie było najmniejszych problemów.

Poza tym na świeżym powietrzu zawsze bardziej chce się jeść. Co odczułam dosyć wyraźnie.

Poza moimi córkami oraz synkiem przez nasz wiejski domek przewinęły się koleżanki Karolci i Jagody oraz inni goście. Jedni wpadali tylko na chwilę, inni zostawali na trochę dłużej. Dlatego w mojej małej kuchni poza bezami, kruszonkami i tortami musiałam wygospodarować miejsce na przygotowanie... orkiszowej pizzy, makaronów z rozmaitymi sosami, kanapek z razowym pieczywem, naleśników, sałatek z rukolą albo pomidorowej zupy. Koniecznie takiej jak robi babcia Kita.

Czasami udawało nam się zjeść wspólnie obiad przy wielkim dębowym stole w altanie, ale najczęściej stawiałam gorące talerze bezpośrednio na podłodze tarasu przed domem, między miseczkami z farbą, pędzlami i zamalowanymi kartkami. Albo wśród ułożonych do połowy puzzli, kart do gry lub wszelkiej maści innych zabawek. Konsekwentny brak telewizora mocno pobudzał kreatywność w wymyślaniu zabaw i bardzo trudno było je przerwać nawet w czasie jedzenia...

Po obiedzie deser! Do wyboru, do koloru. Tarty, torty, tarteletki. Kruszonki, biszkopty i babeczki. Po prostu raj! Kiedy ja już nie mogłam patrzeć na rodzynki, miód, stewię, banany, daktyle czy figi, moje córki razem ze swoimi koleżankami z niecierpliwością czekały na kolejne wypieki, by po pierwszym kęsie wydać surową opinię. Moje dzieci nie są z tych, które chcąc sprawić mamusi przyjemność, komplementują każdy zakalec, który wyjmie z piekarnika. Gdy coś im nie smakuje, mówią prosto z mostu.

Najczęściej padało jednak: „Pyyyyszne...” albo grobowa cisza i po chwili „ Poproszę dokładkę”. Czyli też dobrze. Oczywiście trafiło się parę ciast pt. „Mamo, może od razu wyniosę to na kompost”, ale możecie być spokojni, te przepisy nie znalazły się w książce.

Jest