Skrzypce Rotszylda. Скрипка Ротшильда - Антон П. Чехов, Anton Czechow - ebook

Skrzypce Rotszylda. Скрипка Ротшильда ebook

Антон П. Чехов, Anton Czechow

0,0
8,00 zł

lub
Opis

Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i rosyjskiej.

Akcja rozgrywa się w niewielkim miasteczku, które zamieszkiwali „prawie wyłącznie starzy ludzie”, w którym główny bohater mieszka i pracuje jako grabarz - Jakow Iwanow, którego mieszkańcy nazywają po prostu Jakowem. Oprócz swojego głównego dochodu Jakub otrzymywał również dochody z gry na skrzypcach, zwykle na weselach i koncertach miejscowej orkiestry, w której większość muzyków była Żydami. Grał dobrze, ale z powodu niegrzecznego stosunku do flecisty orkiestry Rothschilda, który wzbudził pogardę i nienawiść Jakuba do jego żałosnej gry, nie był często zapraszany i „tylko w nagłych wypadkach”. Ogarnięty ciężkimi myślami Jakow ma koszmary, choruje i ponownie udaje się do szpitala, aby zobaczyć ratunku…

Bohater dochodzi do wniosku, że człowiek traci życie, a tylko śmierć jest dobra. W tak ponurym nastroju Jakow bierze skrzypce, wychodzi z chaty i nie spodziewając się tego gra żałosną melodię. Przywołuje Rothschilda, który wszedł na dziedziniec, i opowiada o swojej chorobie. Potem cały dzień leżał w łóżku w udręce wspominając krzyk Żyda, Jakub przekazał mu swoje skrzypce jako przeprosiny za całe cierpienie.

Сюжет разворачивается в маленьком городке, который населяли «почти одни только старики» и в котором живёт и работает гробовщиком главный герой — Яков Иванов, которого жители зовут просто Яков, по прозвищу «Бронза». Помимо основного заработка, Якову приносила доход игра на скрипке, обыкновенно на свадьбах и концертах местечкового оркестра, большинство музыкантов в котором были евреи. Играл он хорошо, но из-за грубого отношения к флейтисту оркестра — Ротшильду, который вызывал у Якова презрение и ненависть за свою жалобную игру, приглашали его не часто и «только в случае крайней необходимости». Одолеваемому тяжёлыми мыслями Якову снятся кошмары, он заболевает и снова отправляется в городскую больницу к фельдшеру. Тот назначает то же лечение, да Яков и сам понимает, что недолго ему осталось…

Герой приходит к выводу, что жизнь — человеку в убыток, и только смерть приносит пользу. В таком мрачном настроении Яков берет скрипку, выходит из избы и, сам того не ожидая, играет жалостливую мелодию, которую тут же и сложил. Вошедшего во двор Ротшильда он подзывает поближе, рассказывает о своей болезни. Весь день после этого он в тоске пролежал в кровати, и батюшка, пришедший его исповедовать, спрашивает о грехах. Вспомнив лицо Марфы, крик еврея, Яков завещает ему свою скрипку в качестве извинения за все причиненные страдания. (za Wikipedią).

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 32

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Anton Czechow / Антон Павлович Чехов

 

 

 

Skrzypce Rotszylda

Скрипка Ротшильда

 

książka w dwóch wersjach językowych:

polskiej i rosyjskiej 

 

 

 

Armoryka

Sandomierz

 

 

Projekt okładki: Juliusz Susak

 

 

Tekstpolskiwg edycji z roku 1905. 

Tekstrosyjskiwg edycji z roku 1892. 

Zachowano oryginalną pisownię.

 

© Wydawnictwo Armoryka

 

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

 

ISBN 978-83-7639-229-5 

 

 

 

SKRZYPCE ROTSZYLDA

Miasteczko było maleńkie, gorsze od wsi, i mieszkali w nim prawie sami starcy, którzy umierali tak rzadko, że aż wstyd. Do szpitala zaś i do twierdzy więziennej bardzo mało zamawiali trumien. Jednem słowem, interesa szły niedobrze. Gdyby Jakób Iwanow był fabrykantem trumien w gubernialnem mieście, wówczas miałby z pewnością własny dom i nazywaliby go Jakóbem Matwiejczem; tutaj zaś w miasteczku nazywali go poprostu Jakóbem, a ulicznicy wołali na niego niewiadomo dlaczego: Bronza. Żył biednie, jak prosty chłop, w niewielkiej starej chacie, w której była jedna jedyna izba, a w tej izbie mieścił się on sam, Marta, piec, łóżko na dwie osoby, trumny, warsztat i całe gospodarstwo.

 Jakób robił trumny dobre i trwałe. Dla chłopów i dla mieszczan robił je podług swego wzrostu i ani razu nie chybił, gdyż wyższych i silniejszych ludzi nie było nigdzie, chociaż miał już siedemdziesiąt lat. Dla szlachty zaś i dla kobiet robił podług miary i używał przy tem żelaznego arszyna. Zamówienia na dziecinne trumienki przyjmował bardzo niechętnie, robił je bez miary, ze wzgardą, i za każdym razem, gdy odbierał pieniądze za swój towar, mówił:

 – Prawdę powiedziawszy, nie lubię się zajmować byle czem.

 Oprócz rzemiosła niewielki dochód przynosiła mu też gra na skrzypcach. W miasteczku podczas wesela grywała zwykle żydowska orkiestra, którą dyrygował blacharz Mosiek Iljicz Szachkies, zaco sam zabierał połowę zysku. Ponieważ Jakób bardzo dobrze grał na skrzypcach, zwłaszcza rosyjskie pieśni, Szachkies zapraszał go czasem do orkiestry i płacił mu pięćdziesiąt kopiejek na dzień oprócz podarunków od gości. Gdy Bronza zasiadał w orkiestrze, twarz jego stawała się ponsową i oblewała się potem; było gorąco, duszno, czuć było czosnek; skrzypce jęczały, nad prawem uchem chrapał kontrabas, nad lewem płakał flet, na którym grał rudy, chuderlawy żyd z całą siecią czerwonych i niebieskich żyłek na twarzy, noszący nazwisko znanego bogacza, Rotszylda. Ten to przeklęty żyd postanowił grać żałobnie nawet najweselsze rzeczy. Bez żadnego powodu Jakób pomału przejmował się nienawiścią i pogardą dla żydów, a zwłaszcza dla Rotszylda, zaczął szukać zaczepki, wymyślał mu od ostatnich słów, raz chciał go nawet zbić i Rotszyld obraził się i rzekł, patrząc na niego ze wściekłością:

 – Gdybym nie cenił waszego talentu, dawno już wylecielibyście przez okno.

 Potem rozpłakał się. Dlatego też zapraszali Bronzę bardzo rzadko, tylko w ostatecznym razie, kiedy zabrakło którego z żydów.

 Jakób nie bywał nigdy w dobrem usposobieniu, gdyż musiał ciągle ponosić jakieś straszne straty. A więc naprzykład, w niedziele i święta pracować byłoby grzechem, poniedziałek ciężki dzień, i w ten sposób w ciągu roku zebrało się około dwustu dni, kiedy się było zmuszonym siedzieć z założonemi rękami. A cóż to za olbrzymia strata! Jeśli ktokolwiek w mieście obchodził wesele bez muzyki, albo Szachkies nie zapraszał Jakóba, to też była strata. Dozorca policyi chorował przez dwa lata i chudł, Jakób z niecierpliwością czekał kiedy on umrze, tymczasem dozorca wyjechał do gubernialnego miasta i tam umarł. Oto znów strata, conajmniej na 10 rubli, gdyż trzebaby trumnę zrobić drogą, ze złoceniami. Myśli o stratach dokuczały Jakóbowi zwłaszcza w nocy; kładł obok siebie na łóżku skrzypce i kiedy wszystkie te głupstwa tłoczyły mu się do głowy, dotykał strun a skrzypce wydawały dźwięk i robiło mu się lżej.

 Szóstego maja