Wydawca: ILLUMINATIO Łukasz Kierus Kategoria: Poradniki Język: polski Rok wydania: 2015

Siła zdrowych nawyków. Proste codzienne czynności, które pomogą wzmocnić odporność, zapobiec chorobom i żyć dłużej ebook

Joseph Mercola

4.18181818181818 (11)

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 311 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Siła zdrowych nawyków. Proste codzienne czynności, które pomogą wzmocnić odporność, zapobiec chorobom i żyć dłużej - Joseph Mercola

Czy wiesz, że śniadanie wcale nie musi być najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia? A wrzucanie kostki lodu do wypijanej codziennie szklanki wody wzmacnia odporność, pomaga spalać tłuszcz i nawadnia organizm bardziej niż woda bez lodu? Z kolei podczas śmiechu rozszerzają się naczynia krwionośne, a organizm spala tłuszcz, więc zamiast ćwiczyć – po prostu możesz się dużo śmiać.

Niesamowite? To nie są cudowne triki, które odkrywają naukowcy w najnowszych badaniach. To siła samouzdrawiania, która drzemie w twoim organizmie - wystarczy, że pozwolisz mu działać. Doktor Joseph Mercola, słynny lekarz, niekwestionowany autorytet w dziedzinie medycyny naturalnej i autor bestsellerów, w książce „Siła zdrowych nawyków” ujawnia dziewięć prostych kroków do zdrowia. To zbiór cennych wskazówek, które pomogą wzmocnić odporność i sprawią, że bez specjalnego wysiłku i wyrzeczeń, będziesz dbał o swoje ciało każdego dnia.

Z książki dowiesz się m. in., że:

  • Masło wcale nie jest tak niezdrowe, jak próbują ci wmówić wszyscy wokół;
  • Niektóre gazowane napoje zawierają substancje, które mogą uszkadzać komórki mózgu;
  • Kiszonki nie tylko wzmacniają system odpornościowy, ale tez poprawiają nastrój i działają antydepresyjnie;
  • Chodzenie boso uzdrawia stany zapalne w całym organizmie (i jest po prostu przyjemne).

Skorzystaj z wiedzy doktora Mercoli i odkryj, że dzięki drobnym zmianom codziennych nawyków można radykalnie poprawić zdrowie i życie… bez wysiłku.

Opinie o ebooku Siła zdrowych nawyków. Proste codzienne czynności, które pomogą wzmocnić odporność, zapobiec chorobom i żyć dłużej - Joseph Mercola

Cytaty z ebooka Siła zdrowych nawyków. Proste codzienne czynności, które pomogą wzmocnić odporność, zapobiec chorobom i żyć dłużej - Joseph Mercola

Dodaj dla orzeźwienia cząstki świeżej limonki lub cytryny, plasterki ogórka albo nawet obrany korzeń imbiru. Dodaj 1 lub 2 krople ekstraktu z mięty lub kilka zgniecionych listków mięty ze swojego ziołowego ogródka. Użyj ekstraktu
JAK NADAĆ WODZIE STRUKTURĘ Jeśli zaciekawił Was pomysł picia wody strukturalnej, przedstawiam 4 wskazówki, jak ją znaleźć lub stworzyć: Surowe warzywa lub soki warzywne. Świeże warzywa i owoce zawierają mnóstwo wody strukturalnej, lecz zwykle tracą ją po ugotowaniu lub podgrzaniu. Jedz zatem dużo surowych owoców i warzyw lub wyciskaj z nich soki. Woda ze strumienia. Woda głębinowa, na przykład ze strumienia, to kolejne dobre źródło. Im jest głębiej położona, tym lepiej, ponieważ ciśnienie powoduje strukturyzację wody. Minerały zawarte w wodzie źródlanej także wspomagają budowanie struktury. Zimna woda. Schłodzenie wody do około 4° C nadaje jej pewną strukturę, choć cząsteczki nie są tak kompaktowe – a więc przystosowane do naszych komórek – jak w wodzie źródlanej czy wirowanej.
Odstaw napoje gazowane (również dietetyczne), sportowe oraz ulepszone wody i zastąp je czystą wodą. Zainwestuj w dobrej jakości filtr, aby uzyskać najefektywniejsze źródło czystej wody. Jeśli możesz sobie pozwolić tylko na 1, wybierz prysznicowy lub na cały dom (który także będzie oczyszczał wodę pod prysznicem). Jeśli możesz kupić 2, również wybierz prysznicowy lub na cały dom, a do tego filtr odwróconej osmozy przy zlewie kuchennym, aby usunąć większość fluoru z wody pitnej i używanej do gotowania. Gdy potrzebujesz odmiany, wybieraj spośród organicznych herbat i kaw, świeżych surowych soków warzywnych oraz świeżej wody kokosowej. By uzyskać jeszcze więcej korzyści zdrowotnych z wody, poszukaj wody strukturalnej. Najprościej: zimnej wody ze
wybór. Pamiętajcie: zwykle im bardziej zielone lub ciemniejsze warzywo, tym bardziej odżywcze. Ważne jest też, by jeść głównie warzywa bez skrobi (czyli szpinak i ogórek zamiast ziemniaków), ponieważ te bogate w skrobię zaraz po zjedzeniu są przetwarzane w glukozę, powodując, że organizm wydziela insulinę. A przecież naszym głównym celem w drodze do
największą objętościowo porcją na naszym talerzu będą warzywa , ponieważ zawierają tak niewiele kalorii. Tłuszcz za to jest bardzo kaloryczny. Pomysł ten opiera się na pasjonujących badaniach dra Thomasa Seyfreida i jego pracach dotyczących leczenia padaczki i raka 97 . Pierwszym krokiem, by
Największą zaletą tego sposobu odżywiania jest to, że nie należy się głodzić. Wcale nie trzeba zmniejszać ilości spożywanego jedzenia – wystarczy wybierać zdrowe produkty, ograniczyć węglowodany i zastąpić je zdrowymi tłuszczami.
Najprostszy sposób wdrożenia w życie naturalnego jedzenia polega na wytworzeniu nawyku pomijania lub opóźniania śniadania tak, aby całe jedzenie zmieścić w przedziale 8 do 10 godzin. Unikanie jedzenia przez długie okresy w
cukier. Jednak kiedy zaczniemy już spalać tłuszcz jako podstawowe paliwo, z łatwością wytrzymamy 14 do 16 godzin bez uczucia głodu. Nie będzie to zatem „dieta”, tylko skuteczna zmiana stylu życia, którą naturalnie utrzymamy już na zawsze, przechodząc cyklicznie od trybu uczty do głodówki
Na początek nie jedz śniadania tak długo, jak możesz komfortowo wytrzymać. Zapisuj czas i stopniowo wydłużaj go każdego dnia aż do momentu, w którym pierwszy posiłek zjadasz około 14-16 godzin po poprzednim. Gdy zaczniesz pomijać śniadanie, prawdopodobnie będziesz odczuwać głód i brak energii. Nie zrażaj się – to minie. Tylko w tym czasie naturalne jedzenie nie jest wcale takie naturalne ani łatwe i trzeba będzie wykorzystać nieco samodyscypliny oraz silnej woli. Lecz jeśli podołasz, wtedy – możesz mi
W godzinach jedzenia ogranicz węglowodany takie jak makaron, chleb czy ziemniaki i zamień je na zdrowe zielone liściaste warzywa oraz zdrowe tłuszcze: masło, jaja, awokado, olej kokosowy, oliwę, a z orzechów – makadamia i pekan, ponieważ mają mniej białka. Pamiętaj, że podczas poszczenia prawidłowe odżywianie jest jeszcze ważniejsze , a więc pierwszym krokiem powinno być rozsądne wybieranie produktów. Źródła wysokojakościowych tłuszczów: oliwki i oliwa; kokosy i olej kokosowy; masło z nieprzetworzonego organicznego mleka od krów karmionych trawą; nieprzetworzone orzechy, zwłaszcza te o niskiej zawartości białka, jak makadamia czy pekan; organiczne jaja – im mniej ugotowane, tym lepiej, ponieważ wiele składników odżywczych w żółtku jest podatnych na uszkodzenie w wysokich temperaturach (najlepsze będą na miękko i w koszulkach); awokado.
Jeśli dokuczają ci jakiekolwiek objawy hipoglikemii, jak bóle głowy, osłabienie, drżenia czy drażliwość, można je zwalczać olejem kokosowym. Niebezpieczne objawy hipoglikemii rosną tym bardziej, im dłużej nie dostarczamy sobie składników wyrównujących stężenie cukru we krwi.
Innym sposobem pobudzenia organizmu do spalania więcej tłuszczów jest wystawienie go na niskie temperatury. Sprawdzi się zatem picie wody z lodem, zanurzanie dolnych partii ciała w najzimniejszej wodzie, jaką zniesie (zbyt zimna woda lub zanurzenie zbyt dużej części ciała może wywołać szok – kieruj się swoją wytrzymałością i nie przesadzaj!), a także praca lub ćwiczenia na świeżym powietrzu zimą. Zimno pobudza wytwarzanie brązowego tłuszczu – odpowiedzialnego za spalanie kalorii przy generowaniu ciepła. Ten korzystny wpływ przebywania w niskich temperaturach jest kolejną przyczyną, dla której warto ruszyć się z domu zimą i poćwiczyć na dworze lub dołączyć do morsów pływających w morzu w Nowy Rok.
Jeśli ćwiczymy podczas postu, pół godziny po treningu należy zjeść regeneracyjny posiłek. Ograniczy to utratę mięśni i uszkodzenia tkanek. Najlepiej sprawdzi się szybko przyswajalna dobrej jakości odżywka z białkiem serwatkowym. Gdy już dostosujemy się do spalania tłuszczów, możemy płynnie przechodzić od trybu uczty do postu. Spróbuj jeść przed posiłkiem zdrowe świeże owoce (nie soki) – organizm zużyje cukier jako paliwo i nie odłoży go w postaci tłuszczu. W ten sposób ograniczymy problemy związane z nadmiarem fruktozy, a zarazem możemy się cieszyć biologicznymi korzyściami oraz przyjemnością jedzenia świeżych owoców.
Podczas gdy firmy farmaceutyczne przeznaczają na reklamę ponad 21 mln rocznie, przemysł spożywczy wydaje 2 razy tyle, aby przekonać nas i nasze dzieci do wybierania mocno przetworzonych gotowych dań, które przyspieszą ogromne pogorszenie zdrowia (i zwiększą zapotrzebowanie na leki uśmierzające objawy).
Jak na ironię, te same postępy świadczące o nowoczesności naszego świata – odkażacze do rąk, dezynfekowana woda, chów przemysłowy – stworzyły nowe choroby. Udowodniono na przykład, że triklosan – antybakteryjna substancja chemiczna stosowana w wielu rodzajach mydła i odkażaczy do rąk – zabija ludzkie komórki 25 i nawet FDA przyznaje, że powoduje on zaburzenia hormonalne u zwierząt 26 . W połączeniu z chlorowaną wodą tworzy chloroform 27 – zdaniem EPA, prawdopodobnie rakotwórczy 28
Jeśli zapewnicie sobie optymalną dietę i będziecie unikać narażenia na rosnące zagrożenie toksynami, wasz organizm, zgodnie ze swoim przeznaczeniem, naturalnie i bez świadomego wysiłku zażegna choroby i będzie zdrowy.
książce. Polecam oszacować te 7 klinicznie potwierdzonych wskaźników teraz, a następnie kontrolować je co około pół roku: Stężenie insuliny na czczo. Stężenie witaminy D. Współczynnik WHR (stosunek obwodu talii do obwodu bioder). Procentowy udział tkanki tłuszczowej. Stężenie cholesterolu i HDL. Ciśnienie krwi. Stężenie kwasu moczowego we krwi. Choć zwykle nie zalecam biegania do
WSKAŹNIK ZDROWIA: STĘŻENIE WITAMINY D Choć badanie krwi w celu kontrolowania witaminy D może się zdawać kłopotliwe, z pełnym przekonaniem twierdzę, że to jedna z najważniejszych rzeczy, jakie można zrobić dla swojego zdrowia (więcej na ten temat w 5. zasadzie leczenia). Upewnijcie się, że prosicie o odpowiednie badanie – chodzi o 25 (OH) D zwaną też 25-hydroksywitaminą D. W Stanach możecie również zamówić test bez skierowania lekarskiego z organizacji non-profit www.grassrootshealth.net. Optymalne stężenie witaminy D wynosi około 50-70 ng/ml. Jeśli otrzymacie wyniki i nie będą należały do tego przedziału, niech ich osiągnięcie będzie dla was priorytetem – wystarczy zastosować reguły podane w 5. zasadzie leczenia.
nieprawda. W 2014 roku badacze z Harvardzkiej Szkoły Medycznej dodali wręcz fluor do listy najniebezpieczniejszych neurotoksyn rozwojowych 61 . Zdziwi was pewnie, że fluor dodawany do naszej kranówki to w rzeczywistości kwas heksafluorokrzemowy – niebezpieczny odpad z natryskowych aparatów absorpcyjnych w przemyśle nawozowym. Fluor jest jedynym lekiem narzuconym masowo bez żadnej kontroli dawkowania. W dodatku 99% fluoru nigdy nie dotyka naszych zębów. Dosłownie spuszczamy go z wodą (przez zmywarki, zlewy i wanny) do środowiska. Mimo że tak niewiele fluoru trafia do naszych ust, CDC przyznało, że w wyniku nadmiaru fluoru w pożywieniu i diecie 41% dorosłych Amerykanów cierpi na fluorozę – schorzenie wywołane nadwyżką fluoru 62 . Stany Zjednoczone są bardzo zacofane, jeśli chodzi o fluoryzację. W Europie Zachodniej wodę bez fluoru pije 97% populacji 63 . Wedle badań zebranych przez Światową Organizację Zdrowia i Fluoride Action Network, nie ma zauważalnych różnic w niszczeniu zębów między rozwiniętymi krajami, które fluoryzują wodę, a tymi, które tego nie robią 64 . Nawet w Ameryce Północnej fluoryzacja
JAK NADAĆ WODZIE STRUKTURĘ Jeśli zaciekawił Was pomysł picia wody strukturalnej, przedstawiam 4 wskazówki, jak ją znaleźć lub stworzyć: Surowe warzywa lub soki warzywne. Świeże warzywa i owoce zawierają mnóstwo wody strukturalnej, lecz zwykle tracą ją po ugotowaniu lub podgrzaniu. Jedz zatem dużo surowych owoców i warzyw lub wyciskaj z nich soki. Woda ze strumienia. Woda głębinowa, na przykład ze strumienia, to kolejne dobre źródło. Im jest głębiej położona, tym lepiej, ponieważ ciśnienie powoduje strukturyzację wody. Minerały zawarte w wodzie źródlanej także wspomagają budowanie struktury. Zimna woda. Schłodzenie wody do około 4° C nadaje jej pewną strukturę, choć cząsteczki nie są tak kompaktowe – a więc przystosowane do naszych komórek – jak w wodzie źródlanej czy wirowanej. Woda wirowana. Pomysł wirowania

Fragment ebooka Siła zdrowych nawyków. Proste codzienne czynności, które pomogą wzmocnić odporność, zapobiec chorobom i żyć dłużej - Joseph Mercola

Niniejsza książka stanowi jedynie źródło informacji i nie podejmuje prób stawiania diagnozy lekarskiej, leczenia, nie zawiera recepty ani nie sugeruje leku na jakiekolwiek dolegliwości, bóle, urazy, związane ze stanem fizycznym czy umysłowym. Zawartych w niej treści nie można w żadnym razie uważać za substytut fachowej porady lekarskiej, którą należy uzyskać przed rozpoczęciem stosowania jakiegokolwiek programu zdrowotnego, ćwiczeń czy diety.

Dołożono wszelkich starań, aby informacje zawarte w niniejszej książce były rzetelne i aktualne w momencie jej publikacji. Zarówno autor, jak i wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za jakiekolwiek niepożądane skutki, powstałe w wyniku wykorzystania lub zastosowania informacji zawartych w niniejszej publikacji.

Chciałbym zadedykować tę książkę moim wspólnikom z Health Liberty.

Miałem szczęście poznać wspaniałych i troskliwych ludzi. Dziękuję Wam, Barbaro Loe Fisher, Ronnie Cumminsie, Paulu Connettcie i Charlie Brownie.

Poświęciliście się, by zapobiec niepotrzebnemu bólowi oraz cierpieniu, których tak wiele, i obudziliście nadzieję, że możemy zmienić wiedzę o zdrowiu na całym świecie.

Słowo wstępne

Zostaliśmy obdarzeni niemal perfekcyjnym prezentem, który powstawał ponad 2 miliony lat. Nasze DNA, kod życia, było ulepszane i doskonalone przez niezliczone pokolenia, aby dostarczyć nam optymalnego zdrowia, funkcjonalności i długowieczności.

Jednak przez ostatnie pół procent czasu trwania ludzkości zaczęliśmy jako gatunek doświadczać znacznych trudności w pokonywaniu chorób.

Gwałtowny wzrost wszechobecnej cukrzycy, otyłości, nadciśnienia, choroby Alzheimera oraz innych zwyrodnieniowych schorzeń nie wynika z nagłej zmiany w naszej genetyce. Genetycy mieliby poważne trudności ze wskazaniem zmian, które zaszły w ludzkim genomie w czasie ostatnich 20 tysięcy lat.

Co zatem się zmieniło? Jeśli genetyczny wzór, w którym zapisane jest nasze zdrowie i długowieczność jest taki sam, to jakie nowe czynniki zakłóciły przekaz tego najwyraźniej niezmiennego kodu?

Jak się okazuje, naukowe założenie, iż DNA stanowi niezmienny kod, postrzega się dziś już jako przestarzałe. Zrozumieliśmy, że nasz kod genetyczny jest w swojej ekspresji niezwykle dynamiczny. Geny, które postrzegano jako wieczne, teraz z minuty na minutę muszą odpowiadać na liczne wpływy środowiska.

Nauka zwana epigenetyką nie tylko otwiera nowe sposoby rozumienia zachowania naszych genów, ale także, co bardziej istotne, pozwala szerzej spojrzeć na choroby charakterystyczne dla współczesnego świata zachodniego.

Zajmujący się nią naukowcy odkryli, że nasz tryb życia – spożywane pokarmy, przyjmowane suplementy, wykonywane ćwiczenia, a nawet ładunek emocjonalny codziennych doświadczeń – wpływa na zarządzanie reakcjami chemicznymi, które aktywują lub dezaktywują części genomu, a te albo kodują rezultaty groźne dla zdrowia i prowadzące do chorób, albo wytwarzają warunki wewnętrzne, sprzyjające długowieczności i odporności na choroby.

W tej książce dr Mercola nauczy was zmieniać przyszłość waszego zdrowia. Jeśli uważnie przyswoicie przedstawione w niej informacje, nauczycie się, jak pozytywnie wpłynąć na własne DNA, aby poprawić swoje zdrowie, zachować je i wydłużyć sobie życie.

I niezależnie od tego, czy będzie to polegać na zmianie diety, dzięki czemu na waszym stole znów zagoszczą tłuszcze; cieszeniu się promieniami słonecznymi; większej ilości snu; a nawet od czasu do czasu chodzeniu boso na zewnątrz – każde zalecenie zawarte w Sile zdrowych nawyków służy temu, by przywrócić podtrzymującą i doskonalącą życie komunikację z naszym najcenniejszym prezentem: kodem życia.

DR MED. DAVID PERLMUTTER

Wstęp

Możecie odnieść wrażenie, że od zawsze skupiam się na zdrowym trybie życia, ale wcale tak nie jest. Wychowałem się na deserach do niemal wszystkich posiłków, pączkach, ciastkach, czipsach i lodach. Innymi słowy, wyrosłem na typowej amerykańskiej diecie. Moi rodzice starali się, żebyśmy jedli domowe posiłki, ale nie wiedzieli na temat żywienia tego wszystkiego, co wiemy dzisiaj. W efekcie już w liceum miałem ubytki w połowie zębów, a twarz i plecy podziurawione trądzikiem. Wyraźnie działałem przeciwko swojemu ciału, nie z nim – podobnie jak dziś wiele innych osób.

To zabawny początek dla kogoś, kto został jednym z czołowych orędowników stosowania jedzenia jako lekarstwa. Moje doświadczenia napędzają mnie jednak, by pomagać przeciętnym ludziom, którzy przyzwyczaili się jeść wszystko, co smaczne, i zmagają się z przewlekłymi dolegliwościami, ale nigdy nie połączyli obu tych faktów.

W ciągu ostatnich 30 lat jako lekarz wyleczyłem ponad 25 tysięcy pacjentów, skrupulatnie przestudiowałem szeroką gamę podejść żywieniowych, napisałem 2 książki, które zostały bestsellerami „New York Timesa”, i stworzyłem najczęściej odwiedzaną stronę poświęconą naturalnemu zdrowiu na świecie: Mercola.com, której celem jest uczenie dowiedzionych sposobów poprawy zdrowia. Obecnie odwiedza ją nawet 50 milionów czytelników miesięcznie.

Mistrzostwo w dziedzinie wysokiej jakości odżywiania osiągnąłem przede wszystkim dzięki swojej miłości do słowa pisanego. Na obecną ścieżkę naprowadził mnie artykuł w magazynie „Parade” w 1968 roku. Opowiadał on o dr. Kenie Cooperze oraz jego nowej książce Aerobics. W tamtych czasach mało kto regularnie ćwiczył (Gdy biegałem w południowej dzielnicy Chicago, przechodnie rzucali we mnie kamieniami i puszkami, bo myśleli, że jestem przestępcą uciekającym z miejsca zbrodni). Przeczytałem tę książkę i już od prawie 50 lat poświęcam się ćwiczeniom. Oczywiście moje poglądy z czasem ewoluowały. Nie jestem już niewolniczym zwolennikiem tak zwanego kardio – wręcz przeciwnie. Więcej na ten temat opowiem w swojej książce.

W tamtym czasie w ogóle nie rozważałem uprawiania zawodu lekarza. Poszedłem na studia inżynierskie i dopiero po ich rozpoczęciu zmieniłem je na medycynę. Na początku miałem bardzo tradycyjne podejście do leczenia – przed studiami 6 lat pracowałem jako pomocnik farmaceuty. Podobała mi się ta praca i miałem poczucie, że leki, które pomagam wydawać, są korzystnym rozwiązaniem zdrowotnych problemów naszych pacjentów.

Choć zacząłem dostrzegać pewne różnice między moimi przekonaniami a głównym nurtem medycyny, ta indoktrynacja trwała w czasie moich studiów medycznych. Tak wiele uwagi poświęcałem błonnikowi i zdrowym jelitom, że inni studenci zaczęli mnie przezywać Doktorem Błonnikiem (Moje zrozumienie tego, co naprawdę napędza zdrowie jelit, rozwijało się przez wiele lat studiów i badań – więcej na ten temat w 6. zasadzie leczenia).

Ponieważ jestem lekarzem rodzinnym, płacono mi za reklamowanie firm farmaceutycznych i mógłbym na ich koszt latać po całym kraju, wychwalając korzyści estrogenowej terapii zastępczej.

Na początku swojej pracy skupiałem się na leczeniu depresji, ponieważ była wciąż słabo zdiagnozowanym problemem. Ludzie wyraźnie cierpieli, a ja umiałem im pomóc tylko lekami. Tysiące moich pacjentów czerpało nadzieję na wyleczenie z recept, które im przepisałem. Nie znałem wtedy lepszego sposobu.

Jak zatem przestawiłem się na medycynę naturalną?

W połowie lat 80. przeczytałem książkę The Yeast Connection dr. med. Williama Crooka. Opisywała ona osoby, które cudownie ozdrowiały po wyleczeniu przerostu drożdży. Rozpoznałem objawy tej przypadłości u wielu swoich pacjentów. Najpierw zignorowałem dietetyczne wskazówki Crooka i zamiast nich polecałem leki przeciwgrzybiczne, które oczywiście wcale nie działały. Jednak na początku lat 90. wróciłem do tej książki. Miałem już wtedy więcej wiedzy, więc wziąłem sobie do serca zalecenia żywieniowe. Działały niewiarygodnie dobrze i otworzyły mi oczy na siłę jedzenia – nie sztucznych środków – jako lekarstwa. Gdy zacząłem brać udział w konferencjach medycznych, zdałem sobie sprawę, że istnieje szerokie grono lekarzy, którzy leczą swoich pacjentów metodami naturalnymi.

Po zastosowaniu tych nowych umiejętności w praktyce lekarskiej byłem zachwycony tym, jak wiele osób doświadcza poprawy dzięki zmianie diety i stylu życia. Efekty te przekonały mnie, by postawić na medycynę w pełni naturalną, i przestałem przyjmować pacjentów, jeśli odmawiali podjęcia wyzwania, które wyleczyłoby fundamentalne przyczyny ich schorzeń.

To była ryzykowna finansowo decyzja: pracowałem sam i ostatecznie straciłem 75% pacjentów. Jednak, podobnie jak wiele innych życiowych decyzji, podejmowanych z dobrych pobudek, ta również zaowocowała i wkrótce mój gabinet wypełnili pacjenci z polecenia tych skutecznie wyleczonych. W końcu zacząłem przyjmować pacjentów z całego świata.

Zmiana nastąpiła również w moim postrzeganiu samego siebie – z uzdrawiacza, który przepisuje leki „naprawiające” zdrowie, przeobraziłem się raczej w edukatora, który pomaga nauczyć się, jak pielęgnować zdolność leczenia. Nasz organizm jest tak skonstruowany, że potrafi być zdrowy bez potrzeby stosowania leków. Jeśli dostarczymy mu tego, czego potrzebuje do rozkwitu, zwykle zregeneruje się sam, bez żadnych zewnętrznych interwencji. Właśnie tę wrodzoną predyspozycję do odnowy nazwałem „siłą zdrowych nawyków”.

To przesunięcie akcentu na dawanie ludziom wiary, że sami mogą się uzdrowić, stało się siłą napędową mojej praktyki lekarskiej. W połączeniu z pasją do badań i oddzielania ziarna od plew moje dążenia doprowadziły to do tego, że stałem na czele pierwszej fali zmian w wielu obszarach zdrowia, które teraz są powszechne: dyskusji dotyczących oznaczania produktów GMO, wycofywania na całym świecie „srebrnych” plomb z rtęcią, zakończenia fluoryzacji wody w miejskich wodociągach, zalecanej dawki witaminy D (z którą wiąże się dobra kondycja i zapobieganie rozwojowi raka) oraz kwasów tłuszczowych omega-3, jak na przykład olej z kryla.

Innym moim zamiłowaniem zawsze była technologia – na pierwszy kurs programowania poszedłem w 1969 roku. Jako lekarza rodzinnego zawsze mnie irytowało, kiedy pacjenci przychodzili z prośbą o leki lub kuracje, które zobaczyli w telewizji. Pracowałem zawodowo 80 godzin w tygodniu, a nawet więcej, więc rzadko miałem czas i ochotę na siedzenie przed telewizorem. Każdą wolną chwilę spędzałem na czytaniu literatury, która była wreszcie swobodnie dostępna w internecie.

W 1997 roku założyłem stronę Mercola.com, aby rejestrować swój rozwój lekarski, a w międzyczasie uczyłem się coraz więcej o medycynie naturalnej i wprowadzałem ją w życie. Postanowiłem zatem dzielić się na stronie także całą nową wiedzą zdobywaną na długich kursach weekendowych. Nie chciałem zachowywać żadnych informacji dla siebie, tylko udostępniałem je czytelnikom – w ten sposób otrzymywali takie same porady jak w gabinecie. Wszystkie za darmo.

Celem Mercola.com od zawsze jest przedstawianie moich nieskażonych poglądów i dzielenie się pasją wynajdywania najlepszych badaczy oraz przedstawiania ich pracy szerokiej publiczności. Aby uniknąć możliwego konfliktu interesów, nigdy nie przyjmowałem reklam ani sponsorów. Przez pierwsze 4 lata działania strony nie sprzedawałem tez żadnych produktów. Zacząłem to robić tylko dlatego, że na rozwój i utrzymanie strony wydałem w tamtym czasie 500 tys. dolarów, a rachunki tylko rosły.

Było jasne, że taki model nie ma szans rozwoju. Dlatego teraz sprzedajemy produkty najwyższej jakości, używane przeze mnie lub moją rodzinę. Dzięki temu zyskuję środki na utrzymanie swojej misji – dostarczenie czytelnikom najlepszych dostępnych informacji, aby mogli udoskonalić swoje zdrowie.

Mniej więcej 4 lata temu zmodyfikowałem też swój cel i, zamiast tylko edukować społeczeństwo, postanowiłem wpłynąć na ogólnoświatowe zmiany w polityce zdrowotnej oraz praktykach przemysłowych. Założyłem inicjatywę Health Liberty, objąłem jej kierownictwo, a także pracuję bezpośrednio nad przyspieszeniem zmian w przemyśle żywieniowym i medycznym.

Inicjatywa ta była niezbędna, aby połączyć różnorodne grupy o podobnych zamiarach, lecz różnych strategiach. Mam nadzieję, że Health Liberty podniesie ogólny poziom świadomości na temat żywności, zdrowia oraz środowiska. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że USDA (amerykańskie ministerstwo rolnictwa), które powstało, by zapewnić jakość i bezpieczeństwo naszych zasobów żywności, nie tylko reguluje politykę rolną, ale i standardy dietetyczne – niczym lis na straży kurnika.

Doświadczenie leczenia wielu pacjentów nauczyło mnie tłumaczyć medyczny żargon na zrozumiały, codzienny język oraz przekształcać zawiłe prace naukowe w przyswajalne porady – to jedna z przyczyn popularności Mercola.com. Ta książka jest próbą zestawienia najważniejszych informacji, jakimi dzieliłem się przez ostatnie 20 lat, w inspirujący przewodnik, który pozwoli uniknąć wielu pułapek wynikających z tradycyjnego podejścia do zdrowia. Pomogę wam zrozumieć, jak, zamiast polegać na drogich i potencjalnie niebezpiecznych środkach, naturalnie zmodyfikować dietę, aby osiągnąć zdrowie.

Przeprowadzę was przez 9 zasad leczenia, które pozwolą umiejętniej wybierać, co i kiedy jeść, co pić, jak i kiedy uprawiać aktywność fizyczną oraz w jaki sposób częściej wystawiać się na działanie natury, unikając przy tym coraz powszechniejszych w środowisku toksyn. Nauczycie się również, jak osiągnąć nowe cele zdrowotne, które wyznaczycie sobie po lekturze.

Misja zawarta w tej książce jest taka sama jak ta przyświecająca mojej stronie internetowej oraz prowadzeniu Health Liberty i nigdy się nie zmieni. Chcę was informować o szczegółach, które rzadko usłyszycie lub przeczytacie w często manipulowanych informacjach o zdrowiu w mediach, oraz pomóc pozbyć się przeszkód na drodze do zdrowia – takich jak śmieciowe jedzenie lub zanieczyszczone napoje – aby organizm mógł robić to, do czego jest naturalnie przystosowany: być zdrowym.

Chodzi także o to, byśmy w kwestii dbania o własne zdrowie mieli wolność wyboru. Niezależnie od tego, czy mowa o lekach, spożywanym jedzeniu, pitej wodzie lub uprawianych zbożach – jestem przekonany, że należy nam się prawo wyboru tego, co trafia do naszego organizmu. Zasługujemy też na prawdziwe informacje o zdrowotnych konsekwencjach naszych decyzji.

Macie w sobie moc, która daje zdrowie, i jestem zaszczycony, że mogę uczestniczyć w waszej naturalnej drodze do jej wykorzystania.

ROZDZIAŁ 1

Czym jest naturalne leczenie i dlaczego go potrzebujemy

Nie zdziwię się, jeśli sięgnęliście po tę książkę, bo zmagacie się z przewlekłymi problemami zdrowotnymi, nadwagą lub ogólnym złym samopoczuciem. Statystycznie jest bardziej prawdopodobne, że coś wam dolega, niż że jesteście zdrowi.

Możecie się zastanawiać, jak to możliwe, że wciąż jesteśmy tak dalecy od zrozumienia zdrowia i leczenia chorób. W końcu od 40 lat walczymy z rakiem (tzw. War on Cancer)1, na co wydaliśmy 500 milionów dolarów, a wskaźnik śmiertelności zmienił się nieznacznie. Nauki medyczne w ogóle są skomplikowane: specjalista od raka Glenn Begley próbował odtworzyć 53 „przełomowe badania” przeprowadzone w najlepszych laboratoriach oraz opublikowane w wiodących czasopismach medycznych i był w stanie odtworzyć tylko 62. Nie powiodło mu się więc 89% prób.

Wskaźniki otyłości są najwyższe w historii i nadal rosną – sondaż Gallup-Healthways Well-Being, który bada wskaźnik masy ciała (BMI), wykazał, że w 2013 roku, po 5 latach stałego poziomu, liczba otyłych Amerykanów wzrosła o cały punkt procentowy3. Po raz pierwszy w historii ludzkości obecne pokolenie będzie żyło krócej niż swoi rodzice4. To ma być postęp?

Amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) szacuje, że do 2050 roku 1/3 dorosłych Amerykanów będzie miała cukrzycę5. Na chorobę Alzheimera cierpi 1/8 obywateli powyżej 65. roku życia6, a w ciągu najbliższych 20 lat liczba ta ma wzrosnąć o 1/4.

W Światowym Raporcie Raka z 2014 roku Światowa Organizacja Zdrowia donosi, że grozi nam „zagłada ludzkości” w postaci rosnącej liczby zachorowań na nowotwory – w 2012 roku odnotowano 14 milionów nowych diagnoz, a za 20 lat spodziewamy się 22 milionów rocznie7 – to wzrost o 57%.

Astma, katar sienny, egzema, alergie pokarmowe, toczeń, stwardnienie rozsiane oraz inne choroby autoimmunologiczne są coraz powszechniejsze. Niektórzy szacują, że alergie i choroby układu odpornościowego występują 2, 3, a nawet 4 razy częściej niż przed kilkudziesięciu laty, a część badań wskazuje, że ponad połowa amerykańskiej populacji cierpi na przynajmniej 1 diagnozowalną klinicznie alergię8. U pewnych osób układy odpornościowe w alarmującym tempie stają się nadwrażliwe na substancje, które nie powinny być szkodliwe, co prowadzi do alergii. U innych zaś układy odpornościowe pracują niepoprawnie i atakują organy własnego ciała – co definiuje choroby autoimmunologiczne.

Jeśli skierujemy się z tymi przypadłościami do swojego lekarza, prawdopodobnie wyjdziemy z gabinetu z przynajmniej 1 receptą – lub, co bardziej prawdopodobne, wieloma – na parafarmaceutyki. Zdziwi Was pewnie wiadomość, że prawie 70% Amerykanów przyjmuje przynajmniej 1 lek na receptę na przewlekłe lub inne dolegliwości medyczne. Na szczycie tej listy znajdują się antybiotyki, antydepresanty oraz opoidy9.

Aż 1/4 seniorów zażywa 10 do 19 pigułek dziennie10. Z kolei w ciągu roku przeciętny dorosły wykorzystuje około 12 recept – chyba że ma powyżej 65 lat i liczba ta wzrasta do ponad 3011. Wśród dzieci 1/5 przyjmuje przynajmniej 1 lek na receptę każdego miesiąca, przy czym około 10% zażywa 2 lub więcej, a 1% – 5 i więcej12.

Powyższe statystki – najnowsze z dostępnych, choć i tak sprzed 5-10 lat – są już dość niepokojące. Najbardziej wstrząsające jest jednak to, że przeciętny senior, u którego zdiagnozowano tylko 5 przewlekłych schorzeń (osteoporozę, zwyrodnieniową chorobę stawów, cukrzycę typu 2, nadciśnienie i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, czyli POChP) będzie przyjmował przynajmniej 12 różnych leków każdego dnia po to tylko, by „wyleczyć” te choroby13.

Jeśli założymy, że osoba na lekach na nadciśnienie prawdopodobnie bierze też statyny dla obniżenia cholesterolu, to da już sumę 13 leków na receptę dziennie. Gdy dodać do tego leki przepisywane na inne chroniczne schorzenia powszechnie kojarzone z podeszłym wiekiem, takie jak choroba refluksowa przełyku, dusznica, depresja/choroba psychiczna, bezsenność, zespół bezdechu śródsennego, uderzenia gorąca, choroby nerek, reumatoidalne zapalenie stawów czy niewydolność serca14, to ten człowiek może brać 25 lub więcej leków dziennie! Ponieważ statystyki wykazują, że 3/4 starszych Amerykanów cierpi na wiele chorób15, te dane nie są wcale nieprawdopodobne.

Za takie „leczenie” płacą oni jednak wysoką cenę – skutki uboczne, a nawet zagrażające życiu reakcje niepożądane mogą mieć bardzo szkodliwy wpływ na zdrowie. Niepożądane reakcje na przepisane leki były bowiem odpowiedzialne za ponad 2,3 miliona interwencji pogotowia ratunkowego w Stanach Zjednoczonych w 2011 roku oraz do 84% z 1,3 miliona interwencji w roku 200516. FDA (Agencja Żywności i Leków), która nie chroni nas tak, jak powinna, mimo to podaje, że z powodu niepożądanych reakcji na leki w 2011 roku zmarło ponad 98 tys. osób – zdaniem CDC, była to 6. najpowszechniejsza przyczyna śmierci17. Miało też miejsce ponad 573 tys. przypadków niepożądanych reakcji na leki o „poważnych” skutkach – zdefiniowanych jako hospitalizacja, zagrażające życiu komplikacje, niepełnosprawność i inne szkodliwe rezultaty18.

Jeśli traficie do szpitala, uważajcie. Badania Instytutu Medycyny z 1999 roku wykazały, że każdego roku przynajmniej 44 tys. ludzi – a może nawet 98 tys. – umiera w wyniku błędów lekarskich w szpitalach19. Dziesięć lat później Biuro Inspektora Generalnego podniosło ten wynik do 180 tys. rocznie tylko wśród pacjentów programu Medicare20. Zaś w 2013 roku artykuł w „Journal of Patient Safety” wskazywał, że liczba ta może wynosić nawet 440 tys.21. Ponieważ tylu z nas umiera z powodu leków, być może sami znacie kogoś, kogo spotkał taki pechowy i niepotrzebny los.

Z powyższych danych i tendencji jasno wynika, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. W swojej książce chcę się z wami podzielić prostymi strategiami, które pomogą wam i waszym rodzinom żyć bezpiecznie, aby nie spotkały was nigdy takie wypadki.

Wszyscy są przeciwko nam

Trudno jest przekonać człowieka,

aby coś zrozumiał,

jeśli jego wypłata zależy od tego, aby nie rozumiał.

– UPTON SINCLAIR

Dlaczego szukanie pomocy w przemyśle medycznym stało się takie niebezpieczne?

Najlepiej zacząć od kwoty biliona dolarów, o której często wspominam. Firmy farmaceutyczne patrzą na nasze objawy i widzą znaczki dolarów. Co roku wydają więc miliony na reklamy w telewizji i prasie, aby pomóc swoim lekom dostać się do naszych organizmów.

Marketing bezpośredni, skierowany do konsumenta, kosztuje je 5 mln dolarów. Wszyscy znamy reklamy pokazujące srebrnowłosych mężczyzn, rzucających znaczące spojrzenia małżonkom, albo kobiety z ciemną deszczową chmurką nad głową (symbol depresji), która po zażyciu pigułki magicznie zamienia się w tęczę. Te uproszczone prezentacje utwierdziły ludzi w przekonaniu, że to wszystko, co należy wiedzieć o danym leku, więc ruszają do gabinetów lekarskich i oczekują recept. Nawet mimo groźby licznych możliwych skutków ubocznych, obietnica, że wystarczy wziąć tabletkę, aby dokuczliwe objawy magicznie „zniknęły”, jest dla wielu zbyt kusząca, by się jej oprzeć.

Jeśli nawet nie kupimy tego, co sprzedają w reklamach, to 16 mln dolarów przeznacza się na marketing skierowany do lekarzy, by stosowali leki jako podstawowe rozwiązanie większości naszych problemów zdrowotnych. Wiele osób zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, w jaki sposób są manipulowane, by przyjmować niebezpiecznie i nierzadko zupełnie niepotrzebne środki.

Pora uchylić zasłony...

Demaskowanie farmaceutycznych zagrożeń może być dość ryzykowne, jako że dokumenty odkryte w ramach zbiorowego pozwu przeciwko Merck ujawniły niepokojące plany zneutralizowania, zniszczenia i zdyskredytowania wszystkich lekarzy, którzy ostrzegali przed niebezpieczeństwami związanymi z lekiem Vioxx.

Jak podano w serwisie CBSNews.com, jeden z e-maili kierownika Merck dotyczył lekarza, który niechętnie przepisywał Vioxx: „Być może będziemy musieli ich znaleźć i zniszczyć tam, gdzie się kryją...”.

Rzecz jasna manipulacji, na której zarabiają korporacje, poddawani są zarówno lekarze, jak i całe społeczeństwo. W interesie przemysłu farmaceutycznego bowiem wcale nie leży promocja zdrowia – wręcz przeciwnie: zarabia on na chorobach. A kiedy jeden rynek zaczyna się kurczyć, po prostu tworzy nowy, zwykle nadając powszechnym objawom status kolejnej choroby. Potrzebujecie dowodów? Czytajcie dalej. Jak podała agencja CNN, aby sprzedać antydepresant Paxil, GalxoSmithKline wynajął firmę zajmującą się PR do stworzenia „kampanii społecznej” dotyczącej „rzadko rozpoznawanej” choroby.

O jaką chorobę chodzi? Fobię społeczną... dawniej znaną jako nieśmiałość.

Może sami widzieliście tę kampanię: wszędzie widoczne reklamy „Wyobraź sobie, że masz alergię na ludzi”, celebrytów udzielających wywiadów w prasie i psychiatrów wygłaszających wykłady na temat tej nowej choroby w 25 najważniejszych kanałach mediów. W efekcie poruszanie tematu fobii społecznej w prasie w ciągu zaledwie 2 lat wzrosło z około 50 do 1 mln razy. Fobia społeczna została „trzecią najpowszechniejszą chorobą psychiczną” w Stanach Zjednoczonych, zaś Paxil wzleciał na szczyty notowań jako najbardziej dochodowy lek na receptę w kraju. A to tylko kropla w morzu wielu przykładów, do których należą też naciski, by sprzedawać leki na wysoki cholesterol (statyny takie jak Liptior i Crestor) oraz refluks przełyku – dwa schorzenia dużo skuteczniej leczone prostymi zmianami w diecie.

Lekarze, czasem nieświadomie, też odgrywają istotną rolę w ogromnym farmaceutycznym oszukiwaniu społeczeństwa, lecz ich manipulacje często są mniej wyraźne. Przedstawiciele producentów leków często rozdają „upominki”, aby przekonać lekarzy do przepisywania reklamowanego środka. Najczęściej nie mają oni żadnego przygotowania medycznego ani naukowego. Posługują się za to niewiarygodnie silnymi technikami perswazji.

Mimo że przemysł medyczny ustanowił reguły ograniczające bezpośredni kontakt przedstawicieli z lekarzami, firmy farmaceutyczne wpływają na wybory lekarzy na wiele innych sposobów, włączając w to sponsorowanie konferencji medycznych oraz stron internetowych, które mają podawać „bezstronne” informacje o nowych środkach22. Najtrudniej wykryć indoktrynację polegającą na „edukowaniu” lekarzy przez innych specjalistów. Firma farmaceutyczna może zapłacić konkretnemu lekarzowi ogromne kwoty za to, że będzie przekonywał kolegów po fachu do korzyści płynących ze stosowania danego leku. Lekarz otrzymujący nowe materiały z łatwością zapomina, że pochodzą one od osoby pracującej na rzecz producenta, który nie jest niezależnym, dobrze wykształconym i wiarygodnym źródłem obiektywnych informacji.

Jak wspomniałem w poprzednim rozdziale, byłem jednym z ich płatnych wspólników w połowie lat 80., więc na własnej skórze przekonałem się o tych mechanizmach. Firma mogła opłacić koszty podróży i dać mi czek na nawet 5 tys. dolarów za wystąpienie. Teraz ta kwota nie wydaje się duża, ale przed 30 laty, dla osoby tuż po studiach, była naprawdę poważna. Ów system jest wspaniały również pod tym względem, że można działać w przekonaniu, iż spełnia się dobry uczynek i otrzymuje wynagrodzenie za propagowanie swojej słono opłaconej wiedzy, podczas gdy rzeczywistość polega na podawaniu badań kupionych oraz opłaconych przez firmy farmaceutyczne, aby umożliwić im większą sprzedaż leków.

Wreszcie jest też podstępna, „sponsorowana przez firmy farmaceutyczne”, edukacja na uczelniach medycznych w całym kraju. Dla przykładu na Harvardzie 1600 z 8900 profesorów i wykładowców przyznało, że są osobiście lub poprzez członków rodziny powiązani z firmami farmaceutycznymi, co może wpływać na ich pracę badawczą lub dydaktyczną23. Tylko w ciągu roku przemysł farmaceutyczny przekazał Harvardowi 11,5 mln dolarów na „badania i dalsze zajęcia edukacyjne”24.

Dotyczy to praktycznie każdej instytucji medycznej w Stanach Zjednoczonych i ma znaczący wpływ na indoktrynację przyszłych lekarzy. Oddziałując na uznawane autorytety medyczne, firmy farmaceutyczne mogą skandalicznie manipulować samym zawodem lekarskim – zwłaszcza w połączeniu z omówionymi wcześniej wysiłkami marketingowymi oraz lobbowaniem na rzecz zmian prawnych na własną korzyść. Jako pacjenci nie musimy być jednak ofiarami tych działań. Możemy się nauczyć odróżniać dobro od propagandy, przestać dawać się oszukiwać kłamstwom i oszustwom farmaceutycznych korporacji.

Całkiem prawdopodobne, że twój lekarz – nawet jeśli ma dobre intencje i chce leczyć, a nie szkodzić – padł ofiarą farmaceutycznych praktyk marketingowych. Większość po prostu nie ma czasu, by sprawdzać każdy lek, więc w dużej mierze polegają na informacjach od przedstawicieli farmaceutycznych oraz innych „ekspertów”, czyli lekarzy otrzymujących wysokie wynagrodzenia za zachwalanie kuracji farmakologicznych.

Dzielę się tą informacją między innymi po to, żebyście nie musieli chodzić do lekarza częściej niż na profilaktyczne badania kontrolne i w razie ostrych urazów (Nasz system medyczny potrafi być w takich wypadkach zaskakująco skuteczny).

Z całą pewnością możecie przejąć kontrolę nad swoim zdrowiem. Nie musicie go oddawać w obce ręce.

Dlaczego właściwie tak chorujemy?

XXI wiek przyniósł zawrotne postępy w technologii, zmieniając jednocześnie kulturę, techniki komunikacji, a nawet nasz sposób myślenia. Dzięki zmianie paradygmatów jest to fascynujący czas w historii. Lecz również czas najeżony czyhającymi niebezpieczeństwami.

Rozwój technologii wpłynął na nasze zapasy żywności, wprowadzając genetycznie modyfikowane uprawy, przetworzone produkty o niewielkiej lub żadnej wartości odżywczej, pełne pestycydów owoce i warzywa oraz wymuszone przez państwową politykę rolną przesadne uzależnienie od kilku upraw. Na domiar złego, dziś większość naszej żywności jest pasteryzowana, napromieniowana, odkażana i sterylizowana do tego stopnia, że bakterie – nawet te dobre, na których opiera się nasza egzystencja (więcej na ten temat w 6. zasadzie leczenia) – nie są w stanie przetrwać.

Jak na ironię, te same postępy świadczące o nowoczesności naszego świata – odkażacze do rąk, dezynfekowana woda, chów przemysłowy – stworzyły nowe choroby. Udowodniono na przykład, że triklosan – antybakteryjna substancja chemiczna stosowana w wielu rodzajach mydła i odkażaczy do rąk – zabija ludzkie komórki25 i nawet FDA przyznaje, że powoduje on zaburzenia hormonalne u zwierząt26. W połączeniu z chlorowaną wodą tworzy chloroform27 – zdaniem EPA, prawdopodobnie rakotwórczy28.

Naukowcy łączą teraz nagły wzrost nieprawidłowości neurologicznych i chorób autoimmunologicznych oraz wciąż rosnący poziom otyłości z tymi zmianami w naszym pożywieniu oraz innymi poważnymi zmianami w środowisku. Choć wiele badań przeprowadza się w poszukiwaniu „leków”, złe moce pracują równie intensywnie nad utrwaleniem właśnie tych warunków, które przyprawiają ludzi o choroby – to chciwość.

Gdyby to była trucizna, nie sprzedawaliby jej w sklepie

Lubię ujawniać, jak dużo przemysł farmaceutyczny, chemiczny oraz taniej żywności wydaje na zniekształcanie naszej percepcji. Podczas gdy firmy farmaceutyczne przeznaczają na reklamę ponad 21 mln rocznie, przemysł spożywczy wydaje 2 razy tyle, aby przekonać nas i nasze dzieci do wybierania mocno przetworzonych gotowych dań, które przyspieszą ogromne pogorszenie zdrowia (i zwiększą zapotrzebowanie na leki uśmierzające objawy).

Co roku aż 90% żywności kupowanej przez Amerykanów to produkty przetworzone. W typowym roku wprowadza się na rynek 2800 nowych słodyczy, deserów, lodów i przekąsek – dla porównania nowych produktów owocowych i warzywnych jest tylko 230.

Sprzedawcy żywności w mistrzowski sposób przekonują nas, że fast food i dania gotowe stanowią rozsądny wybór. Są stosunkowo niedrogie, smaczne i sprawiają, że gotowanie to pestka. Nie trzeba już zawracać sobie głowy sprzątaniem lub siekaniem warzyw. Wystarczy wrzucić gotowe pudełka z jedzeniem do mikrofalówki i gotowe (Jedynym wyjątkiem są tu mrożone warzywa, ponieważ to zdrowa alternatywa, jeśli mamy ograniczony dostęp do lokalnych warzyw ze względu na pogodę lub położenie geograficzne.).

Przemysł społeczny nie przyznaje jednak, że za beznadziejną dietę przyjdzie nam zapłacić wysoką cenę. Nadmierne spożycie tych sztucznych, zbyt przetworzonych produktów jest jedną z głównych przyczyn epidemii przewlekłych chorób, z jaką zmagają się Stany Zjednoczone.

Dlaczego produkują taką żywność, skoro jest straszna?

Odpowiedzią w dużej mierze może być pewne wydarzenie z 1999 roku. Jak odnotował „The New York Times”29, 8 kwietnia 1999 roku w Minneapolis w głównej siedzibie Pillsbury zebrali się dyrektorzy generalni 11 najważniejszych korporacji spożywczych, w tym Nestle, Kraft, Nabisco, General Mills, Coca-Cola, Mars i Procter & Gamble, w celu poruszenia tematu epidemii otyłości. Wielu uczestników nie przyjechało jednak po to, żeby rozmawiać, jak ją zakończyć, lecz raczej w jaki sposób bronić się przed zarzutami, że to oni są w dużej mierze odpowiedzialni za jej powstanie. Kraft i General Mills to filie korporacji Philip Morris, a ich samoświadomość została dobrze omówiona w książce Cukier, sól, tłuszcz Michaela Mossa: „Kiedy Philip Morris poczuł naciski z powodu szkodliwości nikotyny i papierosów, zaczął wreszcie przyglądać się działowi spożywczemu z perspektywy pączkującego kryzysu otyłości. W niektórych wewnętrznych dokumentach przedstawiciele Philip Morris pisali: Będziecie musieli przeciwstawić się problemowi soli, cukru i tłuszczu w kontekście otyłości w takiej samej skali, jeśli nie większej, jak teraz w przypadku nikotyny. Musimy zacząć się nad tym zastanawiać i przygotować do walki”30.

Nadal jednak produkty przetworzone pozostają przeładowane cukrem, mimo że wykazano, iż wpływa on destrukcyjnie na zdrowie ogólne, powodując insulinooporność (która jest początkiem niemal każdej przewlekłej choroby, więcej na ten temat w 3. zasadzie leczenia), wzrost markerów chorób serca takich jak trójglicerydy i szkodliwą formę cholesterolu, a także przyrost tłuszczu w i wokół organów jamy brzusznej, co również zapowiada chroniczne schorzenia31.

Wysoki poziom spożycia cukru wiąże się również z otyłością32, cukrzycą33 i nowotworami34. Co gorsza, te szkodliwe produkty są celowo tak smaczne, by omijały nasze normalne poczucie sytości, sprawiając, że chcemy ich coraz więcej. Wykazano wręcz, że słodkie produkty przetworzone uruchamiają w mózgu mechanizmy charakterystyczne dla uzależnienia narkotykowego35. Jedno z badań odkryło, że szczury, które miały do wyboru roztwór cukru i kokainę, wybierały cukier – nawet jeśli miały za sobą historię uzależnienia od narkotyków36. Za wygodę lub przyjemny smak oddajemy nasz najcenniejszy atut: zdrowie.

Jeśli czytacie prasę popularną, być może żyjecie w przekonaniu, że wystarczy przestawić się z jednych przetworzonych produktów na inne – ze zwykłych ciastek na dietetyczne albo z białego chleba na pełnoziarnisty. Przykro mi niszczyć tę iluzję, bo wiem, jak bardzo jest ponętna. Jednak zdrowie nie przyjdzie do nas w pudełku, puszce ani paczce. Firmy produkujące żywność w pojemnikach interesują się tylko jednym: sprzedażą większej ilości swoich produktów – i staną na głowie, żeby wydawały się zdrowe. Kiedyś nadejdzie moment, gdy przemysł żywności śmieciowej zostanie postawiony w podobnej sytuacji do tytoniowego i przyzna się do roli, jaką odegrał w długotrwałych konsekwencjach zdrowotnych wśród milionów ludzi.

Wyjście: Naturalne leczenie

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

1. T. Philipson, i in. An Analysis of Whether Higher Health Care Spending in the United States Vs. Europe Is ‘Worth It’ in the Case of Cancer, „Health Affairs (Project Hope)” 31, 4 (Kwiecień, 2012), s. 667–75: DOI: 10.1377/hlthaff.2011.1298.
2. C. Glenn Begley, Lee M. Ellis, Drug Development: Raise Standards for Preclinical Cancer Research, „Nature” 483 (Marzec 29, 2012), s. 531-33: DOI:10.1038/483531a.
3. R. Rifkin, U.S. Obesity Rate Ticks Up to 27.1% in 2013, Gallup Well-Being, Luty 27, 2014, www.gallup.com/poll/ 167651/obesity-rate-ticks-2013.aspx.
4.Life Expectancy of U.S. Children Cut Short by Obesity, Ronald McDonald Children’s Hospital, Styczeń 12, 2011, www.loyolamedicine.org/childrenshospital/newswire/news/life-expectancy-us-children-cut-short-obesity.
5.Diabetes, Centers for Disease Control and Prevention, www.cdc.gov/chronicdisease/resources/publications/AAG/ddt.htm.
6. 2011 „Alzheimer’s Disease Facts and Figures”, Alzheimer’s Association, www.alz.org/downloads/Facts_Figures_2011.pdf.
7. „World Cancer Report” 2014, World Health Organization, apps.who.int/bookorders/anglais/detart1.jsp?codlan=1&codcol=80&codcch=275; Tim Hume i Jen Christensen, WHO: Imminent Global Cancer ‘Disaster’ Reflects Aging, Lifestyle Factors, CNN Health, Luty 4, 2014.
8. S. J. Arbes Jr., P. J. Gergen, E. L. Zeldin, Prevalences of Positive Skin Test Responses to 10 Common Allergens in the U.S. Population, „Journal of Allergy and Clinical Immunology” 116, nr 2 (Sierpień 2005), s. 377–83, PMID:16083793.
9. B. Krans, With 70 Percent of Americans on Medication, Have We Become a Pill Culture? „Healthline News”, Czerwiec 21, 2013, www.healthline.com/health-news/policy-seventy-percent-of-americans-take-prescription-drugs-062113.
10. Medco Health Solutions, New Survey Shows Seniors Struggle Under the Weight of Multiple Medication Use, „PR Newswire”, Grudzień 29, www.prnewswire.com/news-releases-new-surveyshows-seniors-struggle-under-the-weight-of-multiple-medicationuse-80246652.html.
11. M. Andrews, Pharmacists Expand Role to Help Educate and Coach Patients, „Kaiser Health News”, Marzec 15, 2011, www.kaiserhealthnews.org/Features/Insuring-Your-Health/MichelleAndrews-on Pharmacy-Outreach-and-Chronic-Health-Problems.aspx; Retail Prescription Drugs Filled at Pharmacies (Annual per Capita by Age), Kaiser Family Foundation, kff.org/other/state-indicator/retail-rx-drugs-by-age.
12. Qiuping Gu, Charles F. Dillon, Vicki L. Burt, Prescription Drug Use Continues to Increase: U.S. Prescription Drug Data for 2007–2008, Centers for Disease Control and Prevention, „NCHS Data Brief” nr 42, http://www.cdc.gov/nchs/data/databriefs/db42.htm.
13. Cynthia M. Boyd i in.., Clinical Practice Guidelines and Quality of Care for Older Patients with Multiple Comorbid Diseases: Implications for Pay for Performance, „Journal of the American Medical Association” 294, nr 6 (Sierpień 10, 2005), s. 716–24, DOI: 10.1001/jama.294.6.716; Paula A. Rochon, Drug Prescribing for Older Adults, „UpToDate”, Listopad 6, 2013, www.uptodate.com/contents/drug-prescribing-for-older-adults.
14.Chronic Conditions Among Older Americans, American Association of Retired Persons, 2014, assets.aarp.org/rgcenter/health/beyond_50_hcr_conditions.pdf.
15. Oregon State University, One in Five Older Americans Take Medications that Work Against Each Other, „Science Daily”, Marzec 13, 2014, www.sciencedaily.com/releases/2014/03/140313154220.htm; S. J. Lorgunpai i in., Potential Therapeutic Competition in Community-Living Older Adults in the U.S.: Use of Medications That May Adversely Affect a Coexisting Condition, „PLoS-ONE”, Luty 25, 2014, DOI: 10.1371/journal.pone.0089447.
16. „Drug Abuse Warning Network, 2011: National Estimates of Drug Related Emergency Department Visits”, U.S. Substance Abuse and Mental Health Services Administration, HHS Publication nr (SMA) 13-4760, www.samhsa.gov/data/2k13/DAWN2k11ED/DAWN2k11ED.htm#high9.
17. Donna L. Hoyert, Jianquan Xu, Deaths: Preliminary Data for 2011, „National Vital Statistics Reports” 61, nr 6 (List. 10, 2012), www.cdc.gov/nchs/data/nvsr/nvsr61/nvsr61_06.pdf
18.FAERS Patient Outcomes by Year, U.S. Food and Drug Administration, Czerwiec 30, 2013, ucm070461.
19.„To Err Is Human: Building a Safer Health System, Institute of Medicine, National Academy of Sciences, Listopad 1999, www.iom.edu/~/media/Files/Report%20Files/1999/To-Err-is-Human/To%20Err%20is%20Human%201999%20%20report%20brief.pdf; Marshall Allen, How Many Die from Medical Mistakes in U.S. Hospitals? „ProPublica”, Wrz. 19, 2013, www.propublica.org/article/how-many-die-from-medical-mistakes-in-us-hospitals.
20. Adverse Events in Hospitals: National Incidence among Medicare Beneficiaries”, Office of Inspector General, Listopad 2010, oei-06-09-00090.
21. John T. James, A New, Evidence-Based Estimate of Patient Harms Associated with Hospital Care, „Journal of Patient Safety” 9, nr 3 (Wrzesień 2013), s. 122–28, DOI: 10.1097/PTS.0b013e3182948a69.
22.Rules, Technology Leave Drug Reps Out of Luck, „American Medical News”, Lipiec 9, 2012, www.amednews.com/article/20120709/profession/307099947/5/.
23. Duff Wilson, Harvard Medical School in Ethics Quandary, „New York Times”, Marzec 2, 2009.
24. Jeffrey Kluger, Is Drug-Company Money Tainting Medical Education? „Time”, Marzec 6, 2009.
25. H. L. Zuckerbraun, H. Babich, M. C. Sinensky, Triclosan: Cytotoxicity, Modes of Action, and Induction of Apoptosis in Human Gingival Cells in Vitro, „European Journal of Oral Science” 106, nr 2, pt. 1 (Kwiecień 1998), s. 628–36, PMID 9584909.
26.Triclosan: What Consumers Should Know, U.S. Food and Drug Administration, Kwiecień 2010, UCM206222.
27. E. Matthew Fiss, Krista L. Rule, Peter J. Vikesland, Formation of Chloroform and Other Chlorinated Byproducts by Chlorination of Triclosan-Containing Antibacterial Products, „Environmental Science and Technology” 41, nr 7 (2007), s. 2387–94, DOI: 10.1021/es062227l.
28.Chloroform, U.S. Environmental Protection Agency, Styczeń 2000, www.epa.gov/ttnatw01/hlthef/chlorofo.html.
29. Michael Moss, The Extraordinary Science of Addictive Junk Food, „New York Times”, Luty 20, 2013.
30. Nell Boeschenstein, How the Food Industry Manipulates Taste Buds with ‘Salt Sugar Fat’, NPR, Luty 26, 2013, www.npr.org/blogs/thesalt/2013/02/26/172969363/how-the-food-industry-manipulates-taste buds-with-salt-sugar-fat.
31. Kimber L. Stanhope, J. M. Schwarz, P. J. Havel, Adverse Metabolic Effects of Dietary Fructose: Results from the Recent Epidemiological, Clinical, and Mechanistic Studies, „Current Opinion in Lipidology”24, nr 3 (Czerwiec 2013), s. 198–206, DOI: 10.1097/MOL.0b013e3283613bca; Heather Basciano, Lisa Federico, Khosrow Adeli, Fructose, Insulin Resistance, and Metabolic Dyslipidemia, „Nutrition and Metabolism” 2, nr 5 (2005), DOI: 10.1186/1743-7075 -2-5; Kimber L. Stanhope i in., Consuming Fructose-Sweetened, Not Glucose Sweetened, Beverages Increases Visceral Adiposity and Lipids and Decreases Insulin Sensitivity in Overweight/Obese Humans, „Journal of Clinical Investigation” 119, nr 5 (Maj 1, 2009), s. 1322–34, DOI: 10.1172/JCI 37385.
32. Matthias B. Schulze i in.., Sugar-Sweetened Beverages, Weight Gain and Incidence of Type 2 Diabetes in Young and Middle-Aged Women, „Journal of the American Medical Association” 292, nr 8 (2004), s. 927–34, DOI: 10.1001/jama.292.8.927.
33. Sanjay Basu i in., The Relationship of Sugar to Population-Level Diabetes Prevalence: An Econometric Analysis of Repeated CrossSectional Data, „PLoS ONE” 8” nr 2, s. e57873, DOI: 10.1371/journal/pone.0057873.
34. Stephen Seely, Diet and Breast Cancer: The Possible Connection with Sugar Consumption, „Medical Hypothesis” 11, nr 3 (Lipiec 1983), s. 319–27, PII: 0306987783900956.
35. Daniel Blumenthal, Mark Gold, Neurobiology of Food Addiction, „Journal of Clinical Nutrition and Metabolic Care” 13, nr 4 (Lipiec 2010), s. 359–65, DOI: 10.1097/MCO.0b013e32833ad4d4.
36. Lauriane Cantin i in., Cocaine is Low on the Value Ladder of Rats: Possible Evidence for Resilience to Addiction, „PLoS ONE” 5, nr 7 (2010), DOI,s. 10.1371/journal.pone.0011592.

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

TYTUŁ ORYGINAŁUEffortless Healing: 9 Simple Ways to Sidestep Illness, Shed Excess Weight,and Help Your Body Fix Itself

Przełożyła: Anna Rogulska Redaktor prowadzący: Małgorzata Święcicka Redakcja: Bartosz Szumowski Korekta: Aneta Baranowska Projekt okładki: grafika@illuminatio.pl DTP: skladigrafika@gmail.com

EFFORTLESS HEALING: 9 SIMPLE WAYS TO SIDESTEP ILLNESS, SHED EXCESS WEIGHT, AND HELP YOUR BODY FIX ITSELF Copyright © 2015 by Dr. Joseph Mercola By arrangement with the author. All rights reserved.

Copyright © for Polish edition by ILLUMINATIO Łukasz Kierus 2015 Copyright © for Polish translation by Anna Rogulska

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie elektroniczne Białystok 2015 ISBN 978-83-65170-62-0

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku:www.facebook.com/vivantepl

www.vivante.pl

Wydawnictwo Vivante E-mail: wydawnictwo@vivante.pl Dział handlowy: zamowienia@vivante.pl Pełna oferta wydawnictwa jest dostępna na stronie www.vivante.pl

Plik opracował i przygotował Woblink