Show na żywo - Mateusz Kocowski - ebook

Show na żywo ebook

Mateusz Kocowski

0,0
2,56 zł

lub
Opis

Młody chłopak, świeżo po studiach, znudzony życiem postanawia zgłosić się do programu telewizyjnego aby za pomocą pieniędzy, które może ewentualnie wygrać, odmienić swoje marne życie. Program telewizyjny polega na zagraniu w rosyjską ruletkę.
Bohater znajdujący się w niecodziennej dla niego sytuacji, opisuje swoje spostrzeżenia oraz przebieg programu telewizyjnego transmitowanego na żywo by w końcu osobiście chwycić za broń i przyłożyć ją sobie do skroni.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 24

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Mateusz Kocowski

Show na żywo

© Copyright by Mateusz Kocowski & e-bookowo

Projekt okładki: Piotr Wawrzyńczuk

ISBN e-book 978-83-7859-912-8

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

www.e-bookowo.pl

Kontakt: [email protected]

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości

bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie I 2018

Konwersja do epub

Wystartują z tą produkcją, to będzie odcinek pilotażowy. Prawdziwy hit albo totalna klapa, ale bliżej mu do hitu, w końcu o zezwolenie na emisję producenci walczyli przez ponad pół roku. A to najpierw jakaś Rada się nie zgadzała, bo to niemoralne, później z kolei były problemy co do godziny emisji, ale w końcu producenci sypnęli to, co sypnąć powinni już na samym początku. Wyszło więc na to, że nas puszczą, co prawda dopiero o 23:30, ale na szczęście w sobotę, więc oglądalność powinna być wysoka.

Nie miałem innego wyjścia, więc tu jestem. Nic do stracenia, wiele do wygrania. Kilka chwil, delikatna sprzedaż własnego ja i spora sumka trafi na moje konto, a problemy się skończą, ulecą. Po wszystkim wyjdę ze studia, z głośnym westchnieniem wypuszczę powietrze z płuc i powiem, że właśnie zaczynam wszystko od nowa.

O programie dowiedziałem się przypadkiem z Internetu. Po prostu szukałem pracy, jakiegoś innego zajęcia, czegokolwiek. Szukali ludzi, mógł zgłosić się każdy i zgłosiły się tysiące.

Grupa anonimów za mną i przede mną. Każdy wchodzi pojedynczo. Do jakiegoś pokoju, gdzie za stołem siedzą tęgie głowy i słuchają, co każdy z chętnych do udziału w programie ma do powiedzenia. Zadają też pytania, dopytują, chcą wiedzieć wszystko. Każdy szczegół, jak na spowiedzi, tylko że ci tutaj, znajdujący się za tym monumentalnym biurkiem nie rozgrzeszają, a co najwyżej wyśmiewają, a nielicznym niby dają szansę.

Anonimowe pijaczki, garstka ćpunów, bezdomni, bezrobotni, a wśród nich ja – nic więc dziwnego, że wybrali właśnie mnie. Choć tak właściwie to wybrali mnie i piątkę innych. Trzy kobiety i trzech mężczyzn. Każdy przyszedł tu z jakiegoś innego powodu.

Ulokowali nas w hotelu z najwyższej półki, nie dość, że piątka z nas ma zgarnąć po sto tysięcy to jeszcze zagwarantowali nam wszelkie luksusy.

Dwie sprzątaczki poprosiły mnie nawet o autograf i wspólne zdjęcie. Zgodziłem się, choć nie wiem po co im to.

To ma być jakiś bankiet, jakaś konferencja, prawdę powiedziawszy, nie bardzo się w tym orientuję.

Błyskają flesze. Tłum fotografów i przeróżnej maści dziennikarzy już nas osaczył. Coś krzyczą, wołają do mnie po imieniu, o coś pytają. Chcą tylko porozmawiać, zamienić kilka słów, ze mną, z nami, z ludźmi anonimowymi do tej chwili. Lecz mówi tylko ona, główna organizatorka i pomysłodawczyni całego show. Chwali się tym jak wpadła na ten jakże błyskotliwy pomysł, co ją zainspirowało i czego oczekuje po programie.

Aż mi się śmiać chce, gdy ją słyszę. Bo czego ona może oczekiwać po tej produkcji? Odpowiedź na to pytanie jest chyba aż nazbyt oczywista. Ona oczekuje pieniędzy, zysków. Pewnie jej kariera wisiała na włosku, więc musiała znaleźć coś ekstra, coś, co wywoła ogólnokrajowe poruszenie, coś, co wywoła skandal i podzieli społeczeństwo.

Dochodzą do