Scooby-Doo! I Zatopiony statek - James Gelsey - ebook

Scooby-Doo! I Zatopiony statek ebook

James Gelsey

4,1
9,99 zł

lub
Opis

Dla naszych przyjaciół lato bez festynu plażowego nad Piaszczystą Zatoką nie byłoby prawdziwym latem. Ale co to?! Zamiast o festynie, wszyscy rozprawiają tu o jakimś tajemniczym skarbie piratów! Na dodatek mieszkańcy nadmorskiego miasteczka zdają się kompletnie spanikowani! Nic innego nie mają na ustach, jak tylko plotki o pojawieniu się ducha kapitana Fryty. Czy nad Piaszczystą Zatoką wszyscy potracili głowy? Nie ma rady, Scooby-Doo i przyjaciele będą musieli wziąć się za rozwiązanie tej pirackiej zagadki. Inaczej nie mają co marzyć o festiwalowych atrakcjach.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 31

Popularność




Rozdział 1

– Skręć tutaj! – zawołała nagle Daphne iFred gwałtownie skręcił wlewo, aWehikuł Tajemnic zjechał na wąską, krętą drogę wiodącą dość stromo wdół.

– Jesteś pewna, że ta droga prowadzi do Piaszczystej Zatoki? – zapytał Fred.

– Tak, na pewno – odparła Daphne.

Wskazała wielki, rozłożysty dąb rosnący przy drodze.

– Pamiętam to drzewo jeszcze zczasów, kiedy przyjeżdżałam tu zrodzicami – powiedziała. – Ciotka Maggie wielokrotnie powtarzała, że jest to najstarsze drzewo wPiaszczystej Zatoce. Nie mogę się już doczekać tego spotka­nia. Tak dawno nie widziałam ciotki i wuja…

– Wprzewodniku jest napisane, że Piaszczysta Zatoka to najstarsze miasteczko wcałym stanie – dodała Velma.

– Tak, to prawda – potwierdziła Daphne. – Piaszczysta Zatoka jest również bardzo ładnym miasteczkiem ima najlepsze plaże na całym wybrzeżu. Dlatego bardzo się cieszę, że spędzimy tu cały weekend.

– Nie zapominaj onajlepszych propozycjach dla miłośników frytek – dorzucił Kudłaty.

Velma odwróciła się do tyłu, gdzie siedział Kudłaty ze Scoobym.

– Oczym ty mówisz? – zdziwiła się.

– Nie widziałaś tego znaku przy drodze? – zapytał Kudłaty. – Było na nim napisane: „Witajcie na Festiwalu Frytek”. Wyobraźcie sobie: całe miasto wprost zasypane frytkami! Pewnie rozdają je na każdym rogu – westchnął zrozmarzeniem Kudłaty.

– Mniam! – mruknął Scooby, gładząc się po brzuchu.

– Kudłaty, tam było napisane: „Witajcie na Festiwalu Fryty”.

– Otym właśnie mówię. Przecież fryta to po prostu wielka frytka – uśmiechnął się radośnie Kudłaty.

– Niezupełnie – pokręciła głową Velma, odrywając wzrok od trzymanego wręku przewodnika. – Chodzi tu ofestiwal kapitana Horacego Fryty – sprostowała – pirata, który mieszkał wPiaszczystej Zatoce jakieś trzysta lat temu. To właśnie od jego nazwiska pochodzi nazwa tego festiwalu.

– To znaczy, że nie będzie frytek? – zmartwił się Scooby.

– Na pewno będzie można na tym festiwalu zjeść jakieś frytki – uspokoiła go Daphne.

– Powiadasz, że mieszkali tu piraci? – zainteresował się Kudłaty. – No to pewnie są tu także jakieś ukryte skarby.

– Nie wiem, czy są tu jakieś skarby – wtrącił się Fred – ale słyszałem, że podczas tego festiwalu urządzany jest fantastyczny pokaz fajerwerków.

– Miasteczko Piaszczysta Zatoka jest tam wdole, dokładnie przed nami – poinformowała Daphne. – Nie mogę się już doczekać, kiedy znów je zobaczę. Pamiętam, że wszyscy mieszkający tu ludzie byli bardzo sympatyczni, ana głównej ulicy było mnóstwo małych, uroczych sklepików.

Wehikuł Tajemnic przejechał pod wielkim białym łukiem miejskiej bramy i… znalazł się wszarym, zaniedbanym miasteczku. Daphne nie mogła uwierzyć własnym oczom. Wiele domów wyglądało na opuszczone, po innych zostały tylko ruiny. Poza kilkoma przemykającymi tu iówdzie osobami, ulice były zupełnie puste. Naprawdę wszystko można było powiedzieć otym miasteczku tylko nie to, że jest urocze.

– Jesteś pewna, że to jest właśnie miejsce, októrym nam opowiadałaś? – zapytał Fred.

– Tak – westchnęła smutno Daphne. – Ale wszystko wygląda zupełnie inaczej niż kilka lat temu, kiedy byłam tu po raz ostatni.

Wehikuł Tajemnic jechał wdół główną ulicą. Na jej końcu stał ogromny pomnik przedstawiający mężczyznę: nad głową trzymał zakrzywioną szablę, a jego jedna noga była oparta na wyrzeźbionym wkamieniu kufrze.

– Może to właśnie on wystraszył wszystkich ludzi ipouciekali ztego miasta? – zgadywał Kudłaty. – Nie chciałbym na niego wpaść późną nocą – wzdrygnął się.

– Bez obaw – uspokoiła go Velma. – To tylko pomnik. Zresztą przedstawia właśnie owego kapitana Frytę, który nie żyje od trzystu lat.

– No właśnie, tym bardziej nie chciałbym go spotkać – potwierdził Kudłaty.

– Ani ja! – dodał Scooby.

Fred skierował samochód na podjazd przed hotelem, który prowadzili krewni Daphne.

– Nie przejmuj się tym, jak to miasteczko teraz wygląda – zwrócił się Fred do Daphne. – Czasem pozory mylą, amy na pewno będziemy się świetnie bawić.

– Mam nadzieję, że masz rację – odparła Daphne. – Ale mam dziwne przeczucie, że coś tu nie gra.