Scooby-Doo! I Upiorny Generał - James Gelsey - ebook + książka

Scooby-Doo! I Upiorny Generał ebook

James Gelsey

4,4
9,99 zł

lub
Opis

Celebrowanie wydarzeń historycznych to chwalebne zajęcie dla młodych ludzi. Na takich uroczystościach atrakcyjna zabawa łączy się z nauką. To harmonijne połączenie rozrywki i wiedzy docenia Tajemnicza Spółka. No może poza Kudłatym i Scoobym, dla których rozrywka jest ciut ważniejsza od wiedzy. Popatrzcie, ile rozrywki przynosi obu przyjaciołom sędziowanie w konkursie historyczno-cukierniczym! Ale uwaga! Festyny poświęcone duchom przeszłości nie zawsze kończą się happy endem. Bywa, że jakaś postać naprawdę wyłoni się z przeszłości! A kiedy jest nią duch generała Todeya, fatalnie to wpływa zarówno na zabawę, jak i na naukę. Na szczęście do akcji wkraczają młodzi detektywi z Tajemniczej Spółki.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 27

Popularność




Rozdział 1

– Hej, Fred! – zawołał Kudłaty ztylnego siedzenia Wehikułu Tajemnic. – Dlaczego się zatrzymaliśmy?

– Utknęliśmy wkorku – odparł Fred. – Wygląda nato, żewszystkie samochody jadą wtosamo miejsce.

– Toznaczy, dokąd? – zapytał Kudłaty.

– Na Pole Todeya – odparła Daphne. – Nafestyn historyczny.

– Mam nadzieję, żemy tam niejedziemy – zaniepokoił się Kudłaty. – Nieznoszę uczyć się historii. Wkuwanie tych wszystkich dat jest…

– Alenikt tam niebędzie ci kazał uczyć się dat – przerwała mu Velma. – Natakich festynach zwykle jestświetna zabawa. Ten naprzykład odbywa sięnapamiątkę słynnej bitwy, którą podczas amerykańskiej wojny oniepodległość stoczył generał Sherwin Todey z„czerwonymi kurtkami”, czyli zżołnierzami armii brytyjskiej.

– Coroku na PoluTodeya odbywa się fantastyczna inscenizacja tej bitwy – dodał Fred. – Ludzie sąpoubierani wstroje osiemnastowiecznych żołnierzy, mają repliki zabytkowej broni iodgrywają przebieg bitwy.

– Aniema tam przypadkiem jakichś historycznych potraw? – zainteresował się Kudłaty. – Scooby ijachętnie byśmy się im przyjrzeli, prawda, piesku?

– O, taak! – szczeknął radośnie Scooby. – Obiad whistorycznej kuchni polowej. Mniam!

– O, raju, zwami można rozmawiać tylko ojedzeniu! – westchnęła Velma. – Nafestynie jestdużo ciekawszych rzeczy niż stoiska zjedzeniem.

– No właśnie – poparła jąDaphne. – Będą tam warsztaty dawnego rzemiosła, przedstawienia sztuki jarmarcznej, konkurs pieczenia strucli, niewspominając o…

– Chwileczkę, Daphne – przerwał jejKudłaty. – Czywspomniałaś przypadkiem opieczeniu ciasta?

Daphne kiwnęła głową:

– Tak, strucla totakie ciasto nadziewane powidłami, makiem lub serem.

– Hej, przyjacielu! – zwrócił się Kudłaty doScooby’ego. – Nasze modlitwy zostały wysłuchane. Skoro ktoś będzie coś piekł, toktoś potem musi tozjeść. Wyobraź sobie, żebędziemy mogli zjeść tyle ciasta, ile tylko zdołamy. Właściwie to nie rozumiem, dlaczego częściej nieprzyjeżdżamy naten festyn?

– Boodbywa się on tylko raz wroku, wrocznicę bitwy – odparł Fred, kierując Wehikuł Tajemnic naparking. – No, tojesteśmy namiejscu – oświadczył. – Przekonajmy się, jakie atrakcje przygotowano wtym roku.

Rozdział 2

Członkowie Tajemniczej Spółki wysiedli zsamochodu, kupili bilety iudali się dowejścia nateren festynu. Olbrzymie kolorowe proporce łopotały nawietrze. Przed główną bramą wisiał wielki plakat przedstawiający mężczyznę nakoniu. Jeździec miał nasobie zabytkowy mundur generalski zezłoconymi epoletami.

– Topewnie generał Sherwin Todey – zauważyła Velma.

– Masz rację – powiedział zuznaniem mężczyzna siedzący przy stoliku obok bramy.

Nastole stała kartka znapisem: RATUJMY POLE TODEYA! Mężczyzna gestem przywołał dosiebie członków Tajemniczej Spółki.

– Gratuluję! Jesteś dziś pierwszą osobą, która rozpoznała natym obrazie generała Todeya – zwrócił się nieznajomy doVelmy.

– Ależ tojestoczywiste – odparła Velma. – Przecież jesteśmy na PoluTodeya, atomiejsce zostało tak nazwane właśnie nacześć generała.

– No widzisz, jesteś również pierwszym gościem dzisiejszego festynu, który otym wie – westchnął mężczyzna, smutno kiwając głową. – Nazywam się Ben Crenshaw – dodał.

– Miło nam pana poznać – ukłonił się Fred.

– Czypan pracuje przy organizacji festynu?

– Tak – odparł Ben. – Odwielu lat pasjonuję się historią amerykańskiej wojny oniepodległość. Wiem bardzo dużo ogenerale Todeyu, dlatego organizatorzy festynu poprosili mnie opomoc wodtworzeniu scenariusza bitwy, która tumiała