Scooby-Doo! i Ty: Na tropie Henry'ego bez głowy - Jenny Markas - ebook

Scooby-Doo! i Ty: Na tropie Henry'ego bez głowy ebook

Jenny Markas

0,0
9,99 zł

lub
Opis

Muzeum na wolnym powietrzu zwane skansenem to nie lada atrakcja dla wielbicieli historii, archeologii i dawnych kultur. Dla burmistrza Banksa i mieszkańców jego miasteczka to także najważniejsze źródło utrzymania. Dlatego w miasteczku zapanowała czarna rozpacz, kiedy po skansenie zaczął grasować bezgłowy duch straszliwego Henry'ego. Szczęśliwym trafem wśród zwiedzających skansen znaleźli się wytrawni tropiciele złoczyńców – Scooby-Doo i jego przyjaciele z Tajemniczej Spółki. Burmistrz Banks pokłada w ich talentach detektywistycznych wielkie nadzieje. Ale wygląda na to, że nie uda im się uporać z bezgłowym duchem bez Twojej pomocy!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 30




W cukiErni „u dory”

Właśnie wszedłeś do cukierni „U Dory”, aby spotkać się ze Scoobym i Tajemniczą Spółką. Fred patrzy w twoim kierunku z przyjaznym uśmiechem.

– Witaj, przyjacielu! Załapałeś się na najlepsze pączki w mieście. Lepiej nie mogłeś trafić – mówi.

– Jest ich tutaj takie mnóstwo, że nie wiem, na którego się zdecydować – odpowiadasz.

– Zjadłem trzy z galaretką owocową, dwa z kremem kokosowym i jeden z polewą czekoladową – chwali się Kudłaty. Cały czas stoi przy ladzie i wpatruje się w pączki o przeróżnych smakach.

– Może powinieneś sobie zrobić przerwę – krzyczy do Kudłatego Fred. – Pękniesz, jak połakomisz się na jeszcze jednego.

– Nie ma mowy – śmieje się Kudłaty. – Mam jeszcze mnóstwo miejsca. Podobnie jak Scooby-Doo. Prawda, piesku?

Scooby przełyka ostatni kawałek mieniącego się wszystkimi kolorami tęczy pączka i kiwa głową.

– Jasna sprawa!

– Na co masz ochotę? – pyta Cię pani Dora, drobniutka siwowłosa kobieta stojąca za ladą. – Polecam babeczki nasączane syropem klonowym.

– Brzmi świetnie. Poproszę – odpowiadasz.

Spotkałeś się z przyjaciółmi w cukierni pani Dory, żeby zasięgnąć nieco informacji o ostatniej zagadce rozwiązanej przez Tajemniczą Spółkę. Fred zaprasza Cię gestem do stolika w rogu. Są tam także Velma i Daphne, które zajadają się pączkami z budyniem waniliowym.

– Fajnie Cię znowu widzieć! – woła na powitanie Velma. – Spodoba Ci się ta zagadka historyczna.

– Zagadka historyczna? – pytasz z niedowierzaniem.

– No tak, to zupełnie niesamowite! W tej przedpotopowej wiosce cofnęliśmy się w czasie – wtrąca Kudłaty. – Tobie też może się to przytrafić.

– Zgadza się – mówi Fred. – Jedyne, co musisz zrobić, to przeczytać zapiski Velmy. W naszym Notatniku Młodego Detektywa jest wszystko: podejrzani, ślady – co tylko chcesz!

Velma podaje ci notatnik.

– Każdego podejrzanego oznaczyłam jako . A gdy zobaczysz , to znaczy, że znaleziona została wskazówka do rozwiązania zagadki.

– Na końcu każdego rozdziału znajdują się pytania – dodaje Daphne. – Jeżeli na nie odpowiesz, z pewnością przybliży Cię to do rozwiązania zagadki.

– Musisz tylko uważać na ducha – dorzuca Kudłaty, oblizując palce po skończonym pączku.

– Na ducha? – dziwisz się, ale Kudłaty nie może Ci odpowiedzieć. Jest już z powrotem przy ladzie. On i Scooby zamawiają kolejne pączki!

Bierzesz z rąk Velmy Notatnik Młodego Detektywa i zaczynasz czytać. Zastanawiasz się, czy dasz radę rozwiązać zagadkę zatytułowaną Na tropie Henry’ego bez Głowy.

– Spójrzcie, co on ma na sobie! – wykrzyknął Kudłaty, gdy obok nas przemknął w pośpiechu jakiś mieszkaniec wioski.

Mężczyzna ubrany był w białą koszulę z bufiastymi rękawami, kamizelkę, pumpy i buty ze srebrnymi klamrami.

– Nie sądzę, żeby ubierał się w galerii handlowej – zauważył Kudłaty.

– Na pewno nie – powiedziałam, nie kryjąc rozbawienia. – Ona też nie. – Wskazałam na kobietę w długiej sukni z białym koronkowym kołnierzykiem i rękawami zakończonymi mankietami. Na głowie miała kapelusz z szerokim rondem, a w ręku koszyk.

Nieco dalej siedząca na ganku kobieta przy kołowrotku przyjaźnie pomachała do nas ręką.

– Wszyscy w tej wiosce wydają się być bardzo zapracowani – zauważyła Daphne.

– Przecież to skansen. Wszystko jest tu tak, jak za dawnych czasów – wyjaśnił Fred. – Zanim wynaleziono takie rzeczy jak telefony, mikrofalówki i samochody, ludzie musieli codziennie robić mnóstwo rzeczy.

– Nie było mikrofalówek? – nie dowierzał Kudłaty. Wyglądał na szczerze zaskoczonego. – Rety… to jak ludzie odgrzewali pizzę?

Szliśmy w dół ulicą Kolonialną, podziwiając odrestaurowane domy. Ludzie ubrani byli w autentyczne stroje z przeszłości i odgrywali swoje role tak przekonująco, że mieliśmy wrażenie, iż przenieśliśmy się w czasie.

– A to jest kuźnia – wskazałam mijany właśnie budynek.

Jego