Scooby-Doo i Ty. Na tropie doktora Jenkinsa i pana Hyde'a - James Gelsey - ebook

Scooby-Doo i Ty. Na tropie doktora Jenkinsa i pana Hyde'a ebook

James Gelsey

4,1
8,99 zł

lub
Opis

O rety! Degustacja pycharoni z serem zamienia się w koszmar! Dobroduszny dyrektor firmy żywnościowej, doktor Jenkins, przeistacza się na oczach oniemiałych pracowników swojej firmy w postać ohydnego pana Hyde’a i grozi wszem i wobec, że zatruje całą produkcję pycharoni z serem. Każdy, kto skosztuje potrawy zamieni się w takiego samego potwora jak on – pana Hyde’a. Czy Scooby-Doo i Tajemnicza Spółka zdołają ocalić świat przed szaleństwem potwora? Być może. Ale będą potrzebować Twojej pomocy!

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 32

Popularność




W BARZE NIGELA RUDDIGORE’A „RYBA Z FRYTKAMI”

Jest wietrzny dzień, a Ty jedziesz rowerem w dół ulicy Kendalla. Szukasz numeru 331/3. Przejechałeś już tam i z powrotem cztery czy pięć razy, ale jakoś nie możesz go znaleźć. Już masz zrezygnować, gdy nagle w oddali dostrzegasz mały drewniany znak kołyszący się nad ulicą.

– Trzydzieści trzy i jedna trzecia – czytasz.

Zsiadasz z roweru i powoli ruszasz w dół ulicy. Popołudniową ciszę zakłóca szczęk sztućców i naczyń oraz gwar rozmów. W powietrzu unosi się smakowity zapach jedzenia.

Docierasz do miejsca, w którym ulica przechodzi w obszerny dziedziniec. Opierasz rower o mur i słyszysz, jak ktoś woła Cię po imieniu. Podnosisz wzrok, by zobaczyć Daphne machającą przyjaźnie w Twoim kierunku.

– Cześć wszystkim! – Uśmiechasz się szeroko, podchodząc do siedzących wokół dużego okrągłego stołu przyjaciół z Tajemniczej Spółki.

– Hej, udało nam się zająć miejsce dla Ciebie – woła Fred, wskazując zapraszającym gestem na siedzenie obok Scooby’ego.

– Cześć, Scooby – mówisz, zajmując miejsce obok niego.

Scooby nie wykazuje jednak większego zainteresowania. On i Kudłaty pochłonięci są studiowaniem karty dań.

– Chyba źle trafiliśmy, Scooby – oświadcza Kudłaty. – Raczej nie serwują tu pycharoni z serem.

– Zgadza się – wtrąca kelner. – U Nigela Ruddigore’a jest tylko ryba z frytkami. Więc co podać? Rybę z frytkami dla wszystkich?

– Jestem za – ożywia się Kudłaty.

– Ty zawsze jesteś za – śmieje się Velma. – Zawsze oprócz…

– Ojej, Velmo, nie mów tego – błaga Kudłaty.

Sprawiasz wrażenie zdezorientowanego.

– Pozwól, że Ci wyjaśnię – oferuje pomoc Fred. – Ostatnia sprawa, nad którą pracowaliśmy, była dość niesamowita. Do tego stopnia, że aż odebrała apetyt Kudłatemu i Scooby’emu. Wyobraź sobie, że dobrowolnie zrezygnowali z całej masy przekąsek.

– Może chciałbyś o niej poczytać? – proponuje Daphne.

– Możesz nawet spróbować rozwiązać ją samodzielnie – dodaje Velma.

Fred wyciąga z kieszeni niewielki notes.

– Oto nasz Notatnik Młodego Detektywa – mówi. – Tym razem była moja kolej robienia notatek. Starałem się, jak mogłem, by niczego nie pominąć.

– Czytając nasze zapiski, miej pod ręką kawałek papieru i ołówek – doradza Daphne. – W ten sposób będziesz mógł na bieżąco robić własne notatki.

– Pamiętaj, że oznaczają, iż właśnie znalazłeś podejrzanego, natomiast podpowiada, że trafiłeś na wskazówkę – przypomina Velma.

– Przez cały czas możesz liczyć na naszą pomoc – mówi Fred. – Życzymy miłej lektury. Powodzenia!

– Stój! – wrzasnął Kudłaty.

Zjechałem z drogi i gwałtownie zatrzymałem Wehikuł Tajemnic.

– O co chodzi, Kudłaty? – spytałem. – Coś się stało?

– Nie widziałeś tamtego znaku? – zdziwił się Kudłaty.

– Którego? Tego informującego o objeździe? – zapytała Velma.

– Nie, drogowskazu do pycharoni z serem – odpowiedział Kudłaty.

– O czym tym mówisz, Kudłaty? – zdenerwowała się Daphne. – Mamy jechać do kina.

– O rany! Jak ty w ogóle możesz myśleć o kinie w takiej chwili? – obruszył się Kudłaty.

– W jakiej chwili? – Velma domagała się precyzji.

– W takiej, kiedy na wyciągnięcie ręki mamy darmowe jedzonko! – nie wytrzymał nerwowo Kudłaty. – Popatrz tam!

Nieopodal zobaczyliśmy okazały biały budynek i stojący obok niego wielki czerwono-żółty namiot. Zdobiły go liczne flagi i kolorowe baloniki, które kołysały się na wietrze.

– To chyba jest siedziba Nieziemskich Pyszności – zauważyła Velma. – Czytałam o nich w gazecie. Prawdopodobnie dzisiaj jest promocja ich nowego makaronu z serem.

– A my nie możemy pozwolić sobie na to, by ominęła nas ta historyczna chwila, prawda, Scooby? – wtrącił rozochocony Kudłaty.

– Jasna sprawa! – zgodził się Scooby.

– W porządku, chłopaki – powiedziałem. – Wdepniemy tam tylko na chwilę. Złapiecie po jednej próbce, a potem jedziemy już prosto do kina, okej?

– Dzięki, Fred – wzruszył się Kudłaty.

Wyprowadziłem Wehikuł Tajemnic z powrotem na drogę i ruszyliśmy w kierunku balonów i wielkiego czerwono-żółtego namiotu. Stało tam już mnóstwo samochodów. Jedną ścianę białego budynku pokrywał olbrzymi czerwono-żółty baner: PYCHARONI Z SEREM. Wysiedliśmy wszyscy z furgonetki i podeszliśmy do namiotu. Wysoki mężczyzna w białym laboratoryjnym kitlu witał nowo przybyłych.

– Witajcie w królestwie Nieziemskich Pyszności! – wykrzyknął przyjaźnie. – Nazywam się Lavoris Jenkins, jestem prezesem i głównym specjalistą od nowych receptur w firmie Nieziemskie Pyszności.

– Miło