Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 223 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Samiec Alfa - Hanna Bakuła

Samiec Alfa, czyli jak wytrzymać z facetem to przezabawna książka o facetach dla kobiet w każdym wieku. Księga rodzajów przybliża nam męskie typy i uczy czujności. Sztuka uwodzenia to zbiór swoistych przepisów życiowych, ze specjalnym akcentem na przyprawy i gadżety konieczne w dobrej kuchni. Szkoła przetrwania podpowie, jak korzystać z kobiecej intuicji i nie przejmować się porażkami.

Zawsze będzie istniał Tarzan - Samiec Alfa i krucha popiskująca Jane. Literatura ustaliła, co kto ma robić, do tego doszło wychowanie i mamy macho i lalunię. W tym świecie zmian nie będzie, bo dwa razy młodsze od swoich partnerów sprytne analfabetki akceptują swoją rolę. 

Piszę o naiwności

kobiet w każdym wieku i sprycie facetów, też w każdym, choć gdy trafia się infantylny Samiec Alfa, łatwo z niego zrobić wiatrak. Polecam skoncentrowanie się na pogodnym miliarderze i bezpłodnym sierotce, a ideałem jest połączenie obu. Może istnieje tak jak kwiat paproci. Szukajmy nie rozmieniając się na ambitnych viagruszków i kutwy, które kupią nam portfelik z łatek.

Hanna Bakuła - malarka i pisarka, autorka kilkunastu książek. Pisała felietony do "Playboya" i "Urody", obecnie pisze bloga i felietony na portalu kobieta.wp.pl oraz publikuje teksty w miesięcznikach. Jest absolwentką wydziału malarstwa warszawskiej ASP. Portretowała m.in.: Liv Ullmann, Yehudi Menuhina, Daniela Olbrychskiego, Agnieszkę Osiecką. Pracuje w technice pasteli. Całe lata 80. XX w. spędziła na Manhattanie. Projektowała tam m.in. kostiumy i scenografię do spektakli na Broadwayu, za które wyróżnił ją "New York Times". Oprócz polskiego ma też obywatelstwo amerykańskie. Na wizytówce ma napisane "osoba kontrowersyjna". Mówi o sobie, że jest soft-feministką. Prowadzi fundację propagującą kulturę polską za granicą, wspiera dwa domy dziecka, organizuje festiwale muzyki Franciszka Schuberta.

Opinie o ebooku Samiec Alfa - Hanna Bakuła

Cytaty z ebooka Samiec Alfa - Hanna Bakuła

Oglądając fantastycznie śmieszne i  potrzebne spoty „Stop wariatom drogowym”, myślę, że jednak coś w  tym jest. Kiedyś porównywałam sposób uprawiania seksu przez mężczyzn ze sposobem jeżdżenia.
Jest jeszcze taki, który dopada nas sekundę przed wizytą teściowej, która potem twierdzi, że jesteśmy fleją, co ma podarte rajstopy i  potargane włosy, albo w  łazience, kiedy woskowym plastrem depilujemy uda. Jeśli zdążymy zatrzasnąć drzwi, jest OK, jeśli nie, może chcieć za nas dokończyć z  jednoczesnym pettingiem, a  wtedy sąsiedzi na skutek naszego wycia wezwą policję.
Osoby z  pretensjami do bycia trendy powinny podążać za hinduskimi i  arabskimi smaczkami i  bez żenady nazywać swoje narządy, jakie by nie były, korzeń słodyczy, wieko puzderka, igrający feniks, szalony wąż, małpa śpiewająca na drzewie, wiosenny osioł i  jesienny pies, ale to chyba dla dziadko-mężów.
Wszyscy moi koledzy przyznają się do chęci obejrzenia dwóch lesbijek w  akcji i  pokazania im, czym naprawdę kaczka wodę pije. Jest to o  tyle słodkie, że żaden z  nich nawet przez moment nie myśli, że one nie mają na to ochoty, bo wiedzą swoje, a  facetów się brzydzą. Można by odwrócić sytuację i  zrobić pokaz gejowski, do którego wkraczają laseczki szczęśliwe, że podgrzeją chłopakom atmosferę. Strach pomyśleć, co by chłopaki zrobiły, ale na pewno nie to, co by chciały laseczki.
Obecność trójkąta jest stara jak świat. Poza pozbawionymi fantazji Romeem i  Julią zawsze kręcił się ten trzeci. Widać to nawet w  przygodach Kubusia Puchatka. Kłapouchy wciera się na potęgę w  związek misia i  Prosiaczka. Wiadomo, o  co mu, świntuchowi, chodzi.
We foyer opery Goldberg z  żoną zauważa Waldsteina z  młodą kobietą. – Kto to? – pyta żona. – Jego kochanka – odpowiada mąż. Żona zastanawia się chwilę i  mówi: – Nasza ładniejsza. Ot co. Kochanka
O  ile na przyjęciu jest facet wysokości dwóch metrów, dopada mnie natychmiast i  wciskając mi w  usta swoją klamerkę od paska do spodni, wiruje ze mną do białego rana, a  ja z  zadartą głową drę się, że bawię się jak najlepiej.
Myślę o  tym w  sytuacjach intymnych z  wielkoludami, którzy miażdżą mi barki uściskiem, potem wielką łapą wyrywają trochę włosów (w  moim przypadku połowę), głaszcząc je pod prąd. W  tym samym czasie wywijają jęzorem w  moim tonącym uchu, starając się zsunąć workowate skarpety. Potem wciągają wielkie stopiska na moje łóżeczko, wybijając przy tym szybkę w  biblioteczce, i  rozpoczyna się gra wstępna, tyle że ja gram o  przeżycie.
Po dziesięciu minutach za wycieraczkami auta postawionego gdziekolwiek piętrzą się dziesiątki wizytówek przedstawiających oszalałe z  rozkoszy piękności wyjęte z  Internetu, podczas gdy na naiwną ofiarę w  małym mieszkanku w  bloku czekają krępe cudzoziemki ze złotymi zębami, zarośnięte jak Amazonia.
W  środku jest panna, co ją budzi kanapka, ale na zdjęciu budzi ją dla odmiany błękitny wibrator, chyba domowej roboty z  fiolek po wapnie musującym. Widać po słodkim uśmiechu, że panna lubi wstawać rano na uczelnię. Dlatego zamawia budzenie u  sandwicza i  wibratora.
Każda Polka wie, że krowiak to pocałunek przypominający przepychanie zatkanej toalety holajzą. Najstraszniejszy przejaw krajowej adoracji, przerażający cudzoziemki, z  którym my stykamy się od panieństwa.
Wszystkie za tym przepadamy, bo też czytałyśmy, jak fajnie Kmicic molestował ukochaną Oleńkę, a  kurdupel Wołodyjowski uwodził, machając swoją szabelką, walecznego transwestytę Basię, zwaną hajduczkiem.
Dzyń, dzyń – dzwonimy do agencji. – Pan Piotruś? – i  mówimy: – Potrzebuję na jutro pana lat trzydzieści sześć. Sto osiemdziesiąt pięć centymetrów wzrostu. Nie za chudy. Nie za łysy. Studia wyższe. Wyznanie obojętne. Znający się na filmie. Premiera. Czyste buty. Ciemny garnitur, bez krawata. Na trzy godziny. Niech po mnie podjedzie. A  miły męski głos na to: – Płatne przelewem czy gotówką? Może skorzysta pani z  naszej specjalnej oferty? Mamy dwadzieścia procent zniżki na niskich. I  tak przy stole nie widać. Idealni na imieniny i  wesela. Jest też stała promocja na rudych, aż czterdzieści procent. Są fajni na grilla, bo ciemno.
Chcę tak: dzyyyń. – Poproszę pana lat czterdzieści. Doskonale tańczącego. Oczytanego. Wysokiego. Eleganckiego. Dowcipnego. Uwielbiającego się bawić i  podróżować. Inne walory nieważne. – Na kiedy? – Na zawsze. 53077ee1fa79ce28f5000492

Fragment ebooka Samiec Alfa - Hanna Bakuła

Tekst i rysunki: HANNA BAKUŁA
Redakcja i korekta: erte
Okładka: MACIEJ SZYMANOWICZ / www.maszynowicz.com
Rysunek na okładce: HANNA BAKUŁA
Zdjęcie na okładce: Tarantula
Redaktor prowadzący: MAŁGORZATA ZEMSTA
Redaktor techniczny: MARIUSZ TELER
Skład i łamanie: HANNA SZELIGA-CZAJKOWSKA
Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych – również częściowe – tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.
Copyright for text and drawings © 2014 Hanna Bakuła Copyright for Polish edition © 2014 Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Spółka Komandytowa. All rights reserved.
ISBN 978-83-7778-573-7
Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Spółka Komandytowa ul. Marynarska 15, 02-674 Warszawa Dział handlowy: tel. 22 360 38 41–42, faks 22 360 38 49 Sprzedaż wysyłkowa: Dział Obsługi Klienta, tel. 22 360 37 77
Konwersja: eLitera s.c.

Księga rodzajów

Każda normalna dziewczyna marzy o wielkiej miłości, braterstwie dusz, tantrycznym porozumieniu, kamasutrze z opalonym intelektualistą, o „kaloryferze” dumnie rysującym się pod podkoszulkiem. O ślubie z welonem takim, żeby koleżanki zwariowały z nienawiści, domu pełnym śmiechu, gaworzenia niemowlaczków, poszczekiwania maleńkiego Pikusia i domowych obiadach z patrzeniem w piękne oczy ukochanego. Tu uważajmy, o co prosimy, bo Pan Bóg tylko czeka, żeby nam zafundować realizację nieprecyzyjnych marzeń.

Szczupły, niepijący kochanek stulecia, akrobata seksualny, miłośnik siłowni, król sterydów po kilku latach nasłuchiwania szczebiotu dzieciątek i poszczekiwania małego pieska, który urósł i ma ogon jak kiełbasa, a penisa jak Rasputin, zaczyna pić po sześć piw dziennie, co go trochę fizycznie zmienia. Oczki niewątpliwie maleją, brzuch rośnie. O ile nie drzemie na kanapie przed telewizorem, można z nim uprawiać seks, ale identycznie jak z kobietą w ciąży, tyle że nasze na wierzchu.

Zapuszczamy ręce, bo rodzina lubi drobno pokrojone sałatki. Śmiejemy się tylko, gdy zadzwoni koleżanka, która nam opowiada o swoim samcu alfa, który stał się słoniem morskim – beta, ale jest to śmiech przez łzy.

Kobiety po przejściach nie są już tak naiwne i marzą przede wszystkim o dobrach materialnych płynących strugą z dojrzałego biznesmena, też po przejściach. Nie musi być przystojny, ale prestiżowy i wysportowany. Usportowienie dojrzałych facetów często owocuje kalectwem i z tego same kłopoty, ale lepiej mieć mężczyznę skocznego, nawet jeśli pół roku spędza w gipsie. Flakowaty biznesmen intelektualista ma nieodparty wdzięk kraba na plaży, ale w łóżku się nie sprawdza.

Mankamentem używanego partnera jest ogon rodzinny. Zwykle kocha swoje dorastające dzieci i swoją ucieczkę, często wcale nie z nami, rekompensuje im finansowo. Kurs medycyny chińskiej w Pekinie dla synka. Roczny pobyt w szwajcarskim spa o profilu psychiatrycznym dla córki, kuc szetlandzki dla najmłodszego dziecka i porsche’ak dla żony, która się bardzo ładnie zachowała przy rozwodzie. Wzięła tylko dom, samochód i konto. Zostawiła szlachetnie kosiarkę i konewkę oraz encyklopedię z 1966 roku. Nasz używany kochanek nie widzi nic złego w swoim potrójnym życiu z nami i poprzedniczkami. Dzieci kocha, nasze też się załapało, w święta można się odwiedzać, a na wakacje razem, bo jak inaczej?

Życie to sztuka kompromisów. A trzeba było czytać przez siedemnaście lat moje felietony w „Playboyu”, gdzie opisywałam typy facetów, z którymi – z tych czy innych powodów – nie należy się zadawać. Prezentowałam, niby żartem, naszych ciemiężycieli seksualnych i emocjonalnych, za którymi latamy w fazie wstępnej, a przed którymi uciekamy w fazie schyłkowej. Z badań wynika, że pomogłam tłumom kobiet, choć pismo dla facetów. Teraz można mnie czytać na www.kobiety.pl i na moim blogu www.hanna.bakula.pl. Cały czas piszę o naiwności kobiet w każdym wieku i sprycie facetów, też w każdym, choć gdy trafia się infantylny samiec alfa, łatwo z niego zrobić wiatrak. Polecam skoncentrowanie się na pogodnym miliarderze i bezpłodnym sierotce, a ideałem jest połączenie obu. Może istnieje tak jak kwiat paproci. Szukajmy, nie rozmieniając się na ambitnych viagruszków i kutwy, które kupią nam portfelik z łatek.

Agent Tomek

Bardzo żałuję, że nikt nie chce mnie skorumpować, bo może bym osobiście poznała agenta Tomka – ideał polskich kobiet. To pierwszy przypadek takiej harmonii seksualno-intelektualnej od czasów kapitana Klossa. Typowy słowiański wzór. Wysoki, dobrze zbudowany, śniada cera, duże niebieskie oczy, zadbany, wyperfumowany, w markowych ciuchach i obwieszony złotą biżuterią. Włosy długie, kręcone... Toż to opis Króla Słońce – Ludwika XIV, rokokowego bożyszcza grasującego po Wersalu, a nie policjanta z kraju nad Wisłą.

A gdzie nasze ideały sarmackie? Wąsiska, podgolony czub, juchtowe buciory, brzuszysko piwosza i naturalne zapachy? Z jednej strony buzujący patriotyzm i walka o zachowanie tożsamości, z drugiej agent Tomek na usługach CBA wypindrzony za pieniądze podatników grasuje pod Sejmem.

Obie ofiary pana Tomka, którym serdecznie zazdroszczę, były nim oczarowane, a nie były dziewczynami do wzięcia, które przyjechały do Warszawy pociągiem elektrycznym. Obie zakochały się bez pamięci w hybrydzie stworzonej przez przebiegłych agentów, choć skończyły studia i miały ustaloną pozycję. Kto jest winien? Pustynia erotyczna i faceci głusi na nasze wołania. Każdy uważa, że jest fantastycznym kochankiem i ma największego ptaka, a prawie nigdy nie jest i nie ma, a agent Tomek – pewnie tak.

Przyszły nowe czasy i nie chcemy już intelektualistów i artystów. Przed nimi w rankingach: komandosi, lotnicy, strażacy, bokserzy, piłkarze, fryzjerzy i kierowcy tira. Stajemy się pragmatyczne, ale smukły agent ciągle robi wrażenie. Nowoczesna laska potrzebuje wagonu gadżetów, żeby pokazać się koleżankom. Co jej da muzyk, aktor, pisarz, fotografik czy malarz w porównaniu z tym, co wyrwie od biznesmena i polityka? Mafiosa nie wymieniam, bo jak się ostatnio okazuje, żyją coraz krócej. Pan Tomek nie daje nic poza kwiatami, a jakie wyniki.

Jego fenomen polegał na połączeniu wszystkich idealnych cech poszukiwanych przez kobiety. Szczupły, więc sprawny. Włosy kręcone, znaczy ma. Cera śniada i zdrowa, znaczy nie kopci petów. Uzębienie pełne, czyli nie wstydzi się uśmiechać. Wysoki, znaczy prestiżowy, wysportowany, więc skarb w łóżku, bo zwrotny i nie sapie ze zmęczenia, południowy typ urody może znaczyć, że ma wujka we Włoszech. No i jego opisywaną złotą biżuterię można pożyczać na babskie wieczory przedporodowe.

Nie znam niestety szczegółów dotyczących cielesnego owłosienia pięknego agenta, ale z badań wiadomo, że Polki wolą umiarkowane i typ pokrytego kudłami króla domów weselnych to już obciach. Więc agent Tomek jako śniady brunet na bank się depilował. Po co ryzykować, że skorumpowana ucieknie, bo wie co modne? Lepiej pójść na wosk, zawyć z bólu i być na fali? Dla dobra sprawy kapitan Kloss postąpiłby podobnie.

Czy Tomek miał tatuaże? Polki za nimi nie przepadają, ale sądząc po idolach popu, bywalcach siłowni i kierowcach czarnych beemek – nie wszystkie.

To nieważne. Istotne, że nikt nie zwrócił uwagi na niepokojącą rzecz, podwójne użycie pana Tomka. W kraju dwadzieścia milionów facetów, a tylko jeden się nadaje. Powinno się go trzymać w pudełeczku wyścielonym watką i pilnować, żeby się nie zaziębił, bo a nuż znowu jakaś laska będzie chciała zrobić przekręt, a drugiego Tomka, jak widać, nie ma.

Następne pytania. Kto go szkolił? Czy słynny specjalista od wizerunku grasujący kilka lat temu po damskich elitach i straszący w mediach do czasu sfotografowania się z czerwonymi paznokciami? Czy amant senior naszego kina, który bez problemu złowił sześćdziesiąt lat młodszą laskę? Może znany seksuolog? A może Casanova żyje i prowadzi coaching?

Kto by to nie był, Tomek odniósł sukces. Ze mną by nie odniósł, bo mam malarskie oko. A one nie. Dlatego nie widziały, że ściemnia? Przecież dla dobra sprawy cały czas musiał. Serce pęka. Wyobraźmy go sobie nocą, w penthousie wynajętym za naszą kasę, gdy w jacuzzi zmywa z siebie niechciane pieszczoty i siada do raportów. Chętnie bym przeczytała, bo pewnie opisywał tak zwane momenty. Ciekawe, czy szkolą nowych Tomków. Czy będzie Jarek blondyn o alabastrowej cerze? A co z produkcją agentek, sprytnych jak Potocka, niegdyś grasująca po hotelu sejmowym na zlecenie Jerzego Urbana, który – mam nadzieję – zrobi z agentem Tomkiem wywiad ze zdjęciem, zanim go zutylizują.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki