Rzymska komedia - Jarosław Mikołajewski - ebook
Opis

Rzymska komedia” to swoisty dziennik-przewodnik po Rzymie, na który złożyły się eseje publikowane wcześniej przez autora na portalu Gazeta.pl.
Kluczem do poznania tajemnic Wiecznego Miasta jest dla Jarosława Mikołajewskiego, pisarza, tłumacza i dyplomaty, arcydzieło światowej literatury: „Boska komedia” Dantego Alighieri. To ona wyznacza rytm wędrówek polskiego poety, ona też określa strukturę tej książki, na którą – jak w XIV-wiecznym poemacie – składa się 100 pieśni w trzech częściach: „Piekło”, „Czyściec” i „Raj”.
Eseje Jarosława Mikołajewskiego zdobią wyjątkowe ilustracje – kopie drzeworytów z weneckiego wydania „Boskiej komedii” z 1520 r.

„Czy można odnaleźć drogę do współczesnego Rzymu dzięki «Boskiej komedii» Dantego? Jarosław Mikołajewski zaryzykował i napisał dla nas opowieść o tym wspaniałym mieście, budując ją wokół fragmentów «Pieśni» Dantego. Pomysł śmiały, ale niebudzący sprzeciwu. W Rzymie dzisiejszość i przeszłość współżyją i są współobecne, toteż w «Rzymskiej komedii» bez trudu przerzucać się może autor ze świata arcydzieł Caravaggia czy Giotta do nocnego życia w elitarnych klubach na via Vittorio Veneto. Szczególny charakter nadaje książce osobisty stosunek autora do tego miasta”.

 

Julia Hartwig

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 605

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


WARSZAWA 2011
WSTĘP
DLACZEGO RZYMSKA, DLACZEGO KOMEDIA?

Moja Maryniu – pisał w 1851 roku Adam Mickiewicz do córki. – Miło mnie, że Rzym ciebie cokolwiek poruszył. Każda dusza musi czymkolwiek być poruszana; jeśli nią nie ruszają wielkie rzeczy, to się będzie ruszać w niskości i podłości. Rzym jest dotąd największą rzeczą na ziemi”.

Jest w tym fragmencie najważniejsza odpowiedź na pierwsze z dwóch pytań, które stawiam w tytule tego samotłumaczenia – dlaczego chcę pisać o Rzymie.

Kiedy kilka lat temu przyjechałem tu w pewnej sprawie, zrozumiałem, że kiedy ta moja sprawa się skończy, muszę wrócić z książką o Rzymie. Pewnie większości z tych, którzy mają pisarski nawyk, przychodzi na myśl, że trzeba napisać własną książkę o Rzymie. Bo Rzym „porusza” i „jest największą rzeczą na ziemi”. Bo zmierzyć się z nim jest życiowo istotne.

Drugie pytanie – „dlaczego komedia?” – wydaje się zdecydowanie trudniejsze i jest pytaniem o to, jak o Rzymie pisać, żeby miało to sens i dawało poczucie sensu, żeby sprawiało przyjemność piszącemu i czytelnikom.

Nie da się dziś pisać o Włoszech jak Mickiewicz, Krasiński czy nawet tak, jak sto lat później pisali Iwaszkiewicz czy Herbert. Różnica tkwi w dystansie i w dostępności, i jest to banał, który jednak trzeba powiedzieć. W oszałamiający sposób, który kształtuje pisanie, miejsca z niedostępnych stały się bliskie. W dalszej części listu do Marysi pisał Mickiewicz:

Niewielu udało się być w Rzymie; ja w młodości ledwie o tym marzyłem. Za moich czasów było to trudno (z Nowogródka), jak dziś z ziemi na księżyc. Nie uwierzysz, jakeśmy za tym tęsknili czytając Liwiusza, Swetoniusza i Tacyta...

W dobie tanich lotów i śmiesznej archaiczności paszportów trudno dziś pisać o Rzymie z poczuciem, że będziemy źródłem wiedzy jedynej. Nie ma żadnego powodu, by stylem autorskim przetwarzać informację dostępną w przewodnikach Pascala. Jeszcze pół wieku temu, zanim polski pisarz powiedział o Orvieto czy Sienie to, co mu chodziło po głowie, musiał doprowadzić czytelnika za rękę do miejsc, które były mu drogie – wyjaśnić, jacy zbudowali je ludzie, jak dobierali malarski pigment, z jakimi władcami walczyli, jakim służyli. Cóż więc by było (gdyby było) dziwnego w tym, że w drodze do opisu rozwiązanych rzemyków u Duccia, po to, by powołać się ostatecznie na „niepokój sandałów”, przytoczyli z zapisków albo z pamięci informację z bedekera, na którego zakup nie było ich stać?... Teraz w drodze do własnej obserwacji czy myśli nikt już nie musi opowiadać własnymi słowami wiedzy powszechnie dostępnej, a słowa z elementarnym opisem należą do wszystkich, czyli do nikogo.

Jak więc dziś pisać o Rzymie? Jaki porządek nadać temu pisaniu? Poddać się chronologii, własnej lub miasta? Ulec podziałowi na rioni – historyczne rejony? Wygnać z domu kota i podążać domyślnym tropem jego ucieczki?

Któregoś dnia, kiedy zastanawiałem się nad porządkiem opowieści, który odpowiadałby jakoś porządkowi Rzymu (o ile taki istnieje), niepostrzeżenie dla siebie znalazłem się w jednym z ukochanych zakątków, na tak zwanym Cmentarzu Anglików (który naprawdę jest cmentarzem nieprzynależnych do Rzymu katolickiego), i pomyślałem, że tak właśnie wyobrażam sobie miejsce kaźni heretyków z „Pieśni X” „Piekła”. Z pięknych grobów protestantów, prawosławnych, samobójców czy komunistów cienie heretyków powychodziły dumne, choć odrzucone, jak dantejski Farinata czy Cavalcante, wciąż ciekawe spraw, które pozostawiły na ziemi. Kiedy wszedłem na taras Awentynu, ptaki kołujące nad Tybrem przypomniały mi dusze kochanków z „Pieśni V” szamotane przez „piekielną burzę” (porównanie to zasugerował zresztą sam Dante).

Musiałem trochę pobłądzić, żeby zrozumieć, że kluczem do Rzymu, może nietrafnym, lecz moim, może być „Boska Komedia”. Że drogi, którymi Dante chodzi w ślad za Wergiliuszem po zaświatach, są ulicami, po których ja teraz się błąkam w poszukiwaniu prywatnego przewodnika. Że spotykam tych samych ludzi, potępionych i świętych, poobijanych o wyświęcone ruiny antyku i spoganione kamienie chrześcijaństwa, złorzeczących, bluźniących, rozmodlonych, widzianych inaczej, niż widzą się sami, wyniesionych, strąconych, wdzięcznych albo nie.

Tym, co jadą do Sieny, Herbert zalecał „łażenie według zasady prosto, potem trzecia w lewo, znów prosto i trzecia w prawo” albo „jak sierpem rzucił”. Ja w Rzymie łapię się „Boskiej”. W mieście tak rozległym wzdłuż, wszerz i w głąb trzeba czegoś się złapać. Czeka mnie sto pieśni, cóż z tego, że czasami rozsypią się kartki, a ścieżki wielu skojarzeń dla mnie samego nie będą zrozumiałe. W drogę, oby wspólną. Piszę na gorąco, co tydzień, bo muszę do czegoś się zmusić. Raz będzie mi się chciało, innym razem nie, i nawet ta moja zmienność w tej chwili należy do Rzymu. I nie zamierzam poprawiać tego rozdygotania w korektach. A kiedy te zapiski złożą się w książkę, będzie to książka nie tylko o Mieście, lecz również o lepszych i gorszych momentach tego, który po nim chodził.

© Copyright by Jarosław Mikołajewski
© Copyright by Agora SA
Rzymska komedia
REDAKTOR: Dariusz Fedor
PROJEKT GRAFICZNY OKŁADKI: Magda Błażków, Urszula Pągowska – Kreacja Pro, dyrektor artystyczny – Andrzej Pągowski
ZDJĘCIE NA OKŁADCE: Julka Mikołajewska
OPRACOWANIE GRAFICZNE: Elżbieta Wastkowska
ILUSTRACJE: Opere del Divino Poeta Danthe con svoi Comenti: Recorrecti et con ogne diligentia novamente in littera cvrsiva impresse. In bibliotheca S. Bernardini. Impressa in Venetia per Miser Bernardino stagnino da Trino de monferra, 28 March, 1520. Ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej
KOREKTA: Teresa Kruszona, Bartosz Choroszewski
PRODUCENT WYDAWNICZY: Robert Kijak, Małgorzata Skowrońska
KOORDYNACJA PROJEKTU: Katarzyna Kubicka
Wydanie I elektroniczne
ISBN 978-832-680-363-5
WYDAWCA
Agora SA
ul. Czerska 8/10
00-732 Warszawa
Konwersja i edycja publikacji