Rymowane historyjki dla Leonka i rodzinki - Ryszard Opłacki - ebook

Rymowane historyjki dla Leonka i rodzinki ebook

Ryszard Opłacki

0,0
10,10 zł

lub
Opis

Rymowane historyjki dla każdego członka rodziny, od najmłodszego do najstarszego — poczynając od tytułowego Leonka, poprzez jego starsze rodzeństwo aż do rodziców. Każdy może tu znaleźć coś dla siebie i poczytać w wolnej chwili lub w zimowy wieczór usiąść razem i poczytać wspólnie.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 31




Ryszard Jerzy Opłacki

Rymowane historyjki dla Leonka i rodzinki

© Ryszard Jerzy Opłacki, 2020

Rymowane historyjki dla każdego członka rodziny, od najmłodszego do najstarszego — poczynając od tytułowego Leonka, poprzez jego starsze rodzeństwo aż do rodziców. Każdy może tu znaleźć coś dla siebie i poczytać w wolnej chwili lub w zimowy wieczór usiąść razem i poczytać wspólnie.

ISBN 978-83-8221-543-4

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero

Biedronka

Wyszła spod krzaczka pani Biedronka,

Aby wystawić kropki do słonka,

Które uważa, że są zbyt blade,

By je opalić na czekoladę.

Słońce spojrzało z góry na łąkę

I zobaczyło panią Biedronkę,

Po czym jej rzekło takie to słowa:

Pani do opalania nie jest gotowa.

Aby bezpiecznie móc się opalać,

Trzeba olejku na siebie nalać,

Włożyć na głowę jakąś czapeczkę

I okulary przeciwsłoneczne.

Inaczej panią rozboli głowa,

Raczej pod listkiem pani się schowa,

Bo żeby pani tak prawdę rzec,

To opalanie to ludzka rzecz.

Chmurka

Płynie po niebie chmurka maleńka

I dookoła nieśmiało zerka,

Chętnie pobawić by się z kimś chciała,

Ale na niebie jest całkiem sama.

Nagle na niebie jest chmurka druga

I do tej pierwszej wciąż oczkiem mruga,

W połowie drogi wnet się spotkały,

Jak dwie owieczki tam wyglądały…

Które brykają na łące nieba

I tylko sióstr im jeszcze potrzeba,

Po krótkiej chwili się pojawiły,

Biegnąc ku siostrom co w nogach siły.

Tak to po jakimś niedługim czasie

Całkiem niemałe stado się pasie,

W tak wielkie stado się rozmnożyły,

Że całkiem niebo w końcu zakryły.

Jedna powstała z nich wielka chmura,

To będąc biała, to trochę bura,

Kłębią się owce w tak wielkiej masie,

A księżyc baca wszystkie je pasie.

I ciężką pracę musi wykonać,

By je w tym stadzie wszystkie zachować,

Bo kiedy przyjdzie właściwa pora,

Każdą owieczkę z imienia woła…

By choć troszeczkę przystrzyc jej runo,

Którego strzępki z nieba pofruną

I ziemię całą pokryją bielą,

Którą to dzieci tak się weselą.

Dorośli śniegiem to nazywają,

Lecz dzieci prawdę dokładnie znają,

Że jest to prezent dla wszystkich dzieci,

Aby bałwanki mogły ulepić.

A śniegiem tym jest runo owieczek,

Które wędrują po całym świecie.

Chmurka i słonko

Kłóciła się raz chmurka ze słonkiem,

Kto dzień ten spędzi z panem Leonkiem,

Kto większą radość mu podaruje,

A które buzię mu zafrasuje.

Każde wymienia swoje zasługi,

Katalog zasług jest baaaardzo długi,

Gdyby mi przyszło je tutaj spisać,

To pewnie długo bym musiał pisać.

Tony papieru na to by poszło,

Może bym skończył dopiero wiosną.

Przyglądał temu się wietrzyk z boku,

Bo nie chciał robić wielkiego tłoku.

I jak to bywa w potyczce dwóch,

Zwykle wygrywa ten trzeci zuch.

Dmuchnął leciutko wprost na Leonka

I mu ostudził buzię od słonka.

A kiedy chmurka zbyt długo stała,

Jedno dmuchnięcie i odleciała,

Leon więc lubi, gdy lekko wieje,

Bo taki wietrzyk niesie nadzieję…

Że gdy się robi gorąco duże

Lub gdy się zbiera na jakąś burzę,

Wiatr swym dmuchnięciem wszystko ukróci

I znów pogoda na niebo wróci.

Cykliści

Na polnej drodze, zaraz pod lasem,

Czterech cyklistów stało popasem.

Pierwszy, co z tyłu miał aż trzy kółka,

Był okrzyknięty mistrzem podwórka.

Drugi, co się odpychał oboma nogami,

On miał rowerek z dwoma kołami.

Z trzema kołami był rower trzeci,

Był faworytem najmłodszych dzieci.

Czwarty miał rower swojego taty,

Który mu sięgał pod same pachy.

Mieli rozstrzygnąć pomiędzy sobą,

Który z nich wygra wyścigu prolog.

Wyścig się mienił „Tour de podwórek”,

Na których wszystkich obszczekał burek.

Pomiędzy sobą też uzgodnili,

Że start nastąpi na znak motyli.

Wszystko zostało więc dogadane,

Na linii startu stają rywale.

Nagle przeleciał motyl nad nimi,

Więc do wyścigu wszyscy ruszyli.

Każdy się sprężył z całych swych sił,

Aż obłok kurzu z drogi się wzbił.

Cisza zapadła nad całą trasą,

Kto tylko żyw był, uciekł do lasu.

Każdy wytężał się z całych sił,

Mimo że wszystkich kurz całkiem krył…

Tak że nic dostrzec nie było można,

Jak ten peleton do mety zdąża.

Kto był na czele, kto wyścig kończy,

Kto