Wydawca: Armoryka Kategoria: Poezja i dramat Język: polski Rok wydania: 2015

Rubajjaty Chajjama w przekładach Andrzeja Gawrońskiego, Andrzeja Sarwy i Antoniego Lange ebook

Omar Chajjam

(0)

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Rubajjaty Chajjama w przekładach Andrzeja Gawrońskiego, Andrzeja Sarwy i Antoniego Lange - Omar Chajjam

Rubai, rubajaty, specyficzna strofa w poezji Bliskiego i Środkowego Wschodu, która w XI-XII w. przekształciła się w samodzielny refleksyjno-filozoficzny gatunek poetycki, spopularyzowany w Europie po przełożeniu rubai perskiego poety Omara Chajjama przez F. Fitzgeralda (1859). Omar Chajjam czyli Ghíját al-din Abú l’Fath Umar Ibn Ibrahim al-nisaburi al Chajjám (1048-1131), perski matematyk, filozof, astronom, lekarz i poeta. Pisał także traktaty o mechanice, geografii i muzyce. Urodził się i zmarł w Neyshapur w Persji.

Opinie o ebooku Rubajjaty Chajjama w przekładach Andrzeja Gawrońskiego, Andrzeja Sarwy i Antoniego Lange - Omar Chajjam

Fragment ebooka Rubajjaty Chajjama w przekładach Andrzeja Gawrońskiego, Andrzeja Sarwy i Antoniego Lange - Omar Chajjam

Omar Chajjam

Rubajjaty

w przekładach Andrzeja Gawrońskiego, Andrzeja Sarwy i Antoniego Lange

Armoryka Sandomierz

Projekt okładki: Juliusz Susak 

Na okładce: Elżbieta Sarwa, Róże (2014),

Copyright © 2015 by Wydawnictwo „Armoryka”

Wydawnictwo ARMORYKA

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

tel +48 15 833 21 41

e-mail:wydawnictwo.armoryka@interia.pl

Rubajjaty w przekładzie Andrzeja Gawrońskiego

A którzy tu przed nami przyszli i szaleli 

Oszołomieni pięknem i winem weseli, 

Spełnili swoją czarę i milczeniem zdjęci 

Pokładli się w pyle ziemnym na wiecznej pościeli. 

Ból mój rwie się na zewnątrz i głośno skowyta,

Pijane me szaleństwo już miary nie pyta, 

Włos zbielał – Wina, chłopcze! Bo od twego wina 

Siwym skroniom na przekór w sercu wiosna świta. 

Cóż po tym, że się wola z przeszkodami pora

Nie szczędząca zabiegów i do czynu skora: 

Zapęd wszelki wraz osadza ta myśl nieznośna, 

Że ledwieśmy oto przyszli, a już odejść pora. 

Dziś, gdy szczęście twe zakwitło niby kwiecie róży, 

Czemuż w ręce twej nie widać pełnej wina kruży? 

Pij! I pomyśl, że czas wrogi złą zdradę knuje, 

Z trudem taki dzień, jak dzisiaj, w życiu się powtórzy. 

Ej, gdyby też można było wytchnąć w tej podróży, 

Albo miała cel ta droga, która tak się dłuży... 

Gdyby można mieć nadzieję, że po wiekach wieków 

Zakiełkujem z łona ziemi, niby listek róży... 

Ej, niebiosa! Jakież pustki wasza mściwość szerzy; 

Nie wymknąć się bez krzywdy z waszych obierzy. 

Ej, ziemio! Gdyby łono twoje rozewrzeć, 

Jakież mnóstwo drogich pereł w twoim łonie leży... 

Ej serce! Rozjątrzoną krwawiące raną. 

Serce raz wraz miotane losów odmianą! 

Ej duszo, przecóżeś weszła w to moje ciało, 

Skoro ci z niego w końcu precz iść pisano? 

Ej skarby, skarby mnogie a roztrwonione... 

Ej serca rażone losem, we krwi zbroczone... 

Nikt nie wróci na ziemię i nikt mi nie powie 

Co