Wydawca: WAB Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2008

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 20000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 127 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Rozwód. Jak go przeżyć? Wydanie II - Kuba Jabłoński

Rozwód to jedna z najtrudniejszych sytuacji życiowych; rodzi żal, ból, stres, strach, złość. Jak sobie poradzić z tak trudnymi emocjami? Jak przeżyć tak silny wstrząs psychiczny? I jak o tym, co się dzieje między rodzicami, rozmawiać z dziećmi? Poradnik Kuby Jabłońskiego odpowiada na te i inne pytania. Daje wskazówki, jak postępować, żeby nie zwiększać niepotrzebnie cierpień związanych z rozpadem rodziny i nie pogłębiać urazu po tak traumatycznym przeżyciu, jak się zachowywać podczas rozprawy sądowej. Pomaga uporać się z poczuciem krzywdy, podpowiada, jak ułożyć sobie nowe życie i zachować system wartości. Książka, napisana bardzo przystępnym, komunikatywnym językiem, zawiera wiele cennych wskazówek i porad, które z pewnością pozwolą przetrwać to dramatyczne doświadczenie życiowe.

Opinie o ebooku Rozwód. Jak go przeżyć? Wydanie II - Kuba Jabłoński

Cytaty z ebooka Rozwód. Jak go przeżyć? Wydanie II - Kuba Jabłoński

Długotrwałe utrzymywanie w tajemnicy sytuacji rodzinnej sprawia, że stajemy się mało spontaniczni, chcemy, żeby wszystko wokół nas było poukładane, zaplanowane. Boimy się i nie lubimy nieprzewidzianych sytuacji, przestajemy się uśmiechać i śmiać. Czujemy lęk przed niezapowiedzianymi gośćmi. Jednym słowem za utrzymywanie pozorów trzeba płacić wysoką cenę. Dlatego radzę ci, ABYŚ NIE STARAŁA SIĘ TEGO ROBIĆ ZBYT DŁUGO.
Lepiej oddaj, niż walcz o dobra materialne – to bezpieczniejsza psychologicznie postawa. Ilość dóbr materialnych, które udało ci się „wyszarpać” lub „zachować”, jest często symbolem ogromu twojego poczucia krzywdy i chęci zemsty, a nie zapewnieniem sobie niezbędnych do życia środków. We ź odpowiedzialność za to, co się dzieje.
A teraz zastanów się, o co należy zadbać, zanim się formalnie rozstaniecie, abyś w przyszłości tego nie żałowała. Pomyśl sobie, że w dużej mierze to, jak będzie wyglądało twoje życie po rozwodzie, zależy od ciebie i od tego, na ile przytomnie będziesz się zachowywała w sądzie. Przygotuj się do rozprawy sądowej. Musisz
Ale są też i tacy, którzy mając skłonność do pielęgnowania swojego poczucia krzywdy, skupiając się na tym wszystkim, co jest jego źródłem, nie przechodzą do etapu koncentracji na zadaniach. Jeśli rozpoznajesz siebie w gronie tych drugich, to namawiam cię do zaprzestania rozpamiętywania swoich nastrojów i zajęcia się konkretnymi działaniami.

Fragment ebooka Rozwód. Jak go przeżyć? Wydanie II - Kuba Jabłoński

Copyright © by Wydawnictwo W.A.B., 2008 Wydanie II Warszawa 2008

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.virtualo.eu

Wstęp

Małżeństwo, a później rodzina, może być fascynującym, radosnym, dającym niewyczerpane źródło satysfakcji sposobem na życie. A przeżywanie momentów trudnych i niebezpiecznych – kryzysów małżeńskich i rodzinnych – może jednoczyć i zbliżać.

Bywa też inaczej. Jak tonie rozbijający się na rafach koralowych statek, tak może utonąć małżeństwo, a wraz z nim rodzina. Jestem psychologiem i w swojej pracy terapeutycznej stykam się z tym, że dwoje ludzi, którzy kiedyś, kochając się, postanowili założyć rodzinę, teraz nie może się ze sobą dogadać i… No właśnie. Jeśli jest w nich choćby odrobina wzajemnego zaufania, to starają się do siebie wrócić. Ale jeśli u jednego z nich tego zabraknie, to cierpią oboje.

W książce tej będę się starał opisać, wyjaśnić i trochę podpowiedzieć, co można robić w takiej właśnie sytuacji, gdy choćby jedno z małżonków nie ma już zaufania, może nadziei, a może odwagi lub chęci bycia razem i dlatego pojawia się pomysł rozwodu.

Będę poruszał problemy wybrane z całości zjawiska, jakim jest rozwód. Rozwód najczęściej kojarzy się nam z zerwaniem więzi, odejściem, rozłączeniem, rozpadem, unicestwieniem rodziny. Widocznym znakiem tego zdarzenia jest orzeczenie sądu uzyskane po rozprawie sądowej, w którym mowa jest o tym, że małżeństwo Państwa X zostało unieważnione i dlatego w świetle prawa przestało istnieć. Owo unicestwienie małżeństwa jest dla mnie dyskusyjne, ale to nie będzie tematem tej książki.

Jestem po rozwodzie…, Moi rodzice się rozeszli…, Pochodzę z rodziny, w której był rozwód…Można odnieść wrażenie, że te stwierdzenia dotyczą sytuacji, zdarzenia, które miało miejsce, które było. Ot, stało się i już tego nie ma. Jest to niebezpieczne uproszczenie, któremu często ulegamy. W efekcie nabieramy przekonania, że rozwód jest jak rozbicie szklanki. Czyli coś, co dzieje się nagle i szybko. Kiedy tłucze się szklanka, najczęściej rejestrujemy brzęk tłuczonego szkła i porozrzucane kawałki. Nie pamiętamy, jak spadała, czy leciała bokiem, czy się przekręciła, czy może spadając, obracała się wokół własnej osi. Nie zwróciliśmy na te szczegóły uwagi i dlatego później nie pamiętamy momentu zderzenia się szklanki z podłogą i lotu jej kawałeczków w różne strony. Dopiero sprzątając, ze zdziwieniem zauważamy, jak daleko poleciały niektóre części.

Myśląc o stłuczonej szklance, pamiętamy najwyżej, że na przykład ją lubiliśmy, że byliśmy nieostrożni i że szkoda. Szybko zamiatamy potłuczone szkło i już nie ma śladu po tym, co się stało. Otóż na tym polega drugie niebezpieczne uproszczenie, któremu można ulec, myśląc o rozwodzie. Jest nim przekonanie, że jeśli coś nam nie pasuje w małżeństwie, to zawsze możemy pójść do sądu, rozwieść się, zniknąć sobie z oczu i zapomnieć. Owo magiczne myślenie pojawia się przede wszystkim u tego ze współmałżonków, który chce odejść. Rzeczywistość jest jednak inna. Ten, który zostaje, nie znika, nie przepada bez śladu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jest to szczególnie odczuwalne, gdy w grę wchodzą dzieci (nie ma znaczenia, w jakim są wieku). Uważam, że w takim przypadku rozwód nie kończy związku między współmałżonkami, ale go zmienia. Zmienia go ze związku, w którym była najszerzej rozumiana współpraca, w związek, w którym pojawia się relacja przeciwstawna. Odchodzący musi być świadom tego, że współmałżonek pozostający będzie przeżywał różne stany i różnie będzie się w związku z tym zachowywał. Musi pamiętać, że nie uda mu się w żaden sposób sprawić, aby jego małżeństwo znikło, jak znika coś w kapeluszu iluzjonisty.

Uważam, że rozwód jest procesem długotrwałym, trwającym niekiedy parę lat. W tym czasie z osobami uwikłanymi w to zdarzenie dzieje się bardzo wiele. Mam tu na myśli oczywiście samych małżonków, ale też ich dzieci, bliską i dalszą rodzinę oraz przyjaciół i znajomych. W czasie rozwodu w pewnym momencie może pojawić się ulga i odprężenie, a w innym strach, lęk i niepewność o to, co dalej. Rozwód to dręcząca i przytłaczająca w swym natężeniu dwoistość przekonań, uczuć i zachowań. Rozwód to niekończące się wątpliwości, to gniew, bunt, zranienia, podsumowania, refleksje, nadzieje, oczekiwania. Mam wrażenie, że decydując się na rozwód, wpadamy z jednej trudności – z tego, co dzieje się w małżeństwie, w drugą, często nawet większą – w to, co dzieje się w czasie rozwodu.

W swojej książce nie będę się zajmował odpowiedzią na pytanie, jak i dlaczego dochodzi do rozwodu, nie będę też rozważał, jakie mogą być długofalowe skutki tego zdarzenia. Będę się natomiast starał pokazać to, co dzieje się z nami, kiedy rodzi się pomysł rozwodu, kiedy jedno chce odejść, a drugie się o tym dopiero dowiaduje, kiedy pojawiają się w nas takie emocje, o które nigdy siebie nie podejrzewaliśmy, i przeżycia, których nigdy nie braliśmy pod uwagę. Będę pisał o tym, jak okazuje się, często wbrew naszej woli, że jesteśmy zupełnie bezsilni i że mały mamy wpływ na to, co zrobi, co będzie czuł i myślał współmałżonek, a jednocześnie doświadczamy tego, że bardzo jesteśmy ze sobą związani układem, przyzwyczajeniami lub emocjami.

Będzie to książka o tym, jak pomóc sobie przetrwać, aby później z tym żyć. Ale na pewno nie o tym, jak się rozwodzić, aby później bez tego żyć. Doświadczenie rozwodu porusza indywidualne emocje i bardzo trudno jest w takiej sytuacji radzić, bowiem każdy rozwód jest inny, każdy przebiega własnym nurtem. Niemniej jednak pokuszę się o odpowiedzi na następujące pytania:

• co należy zrobić, aby nie ranić więcej, niż rani sam rozwód,

•do czego możesz odwołać się w sobie, aby przez to zdarzenie przebrnąć bardziej rozumnie,

•co należy robić, aby wesprzeć dzieci i pomóc im w tej sytuacji.

Tak jak rozpryskuje się na drobne kawałeczki lustro upadające na podłogę, tak rozpada się człowiek, który doświadcza rozwodu. Poszczególne jego części: uczucia, system wartości, plany, potrzeby, źródła satysfakcji i siły, przekonania, które do tej pory stanowiły jedno, uciekają każde w inną stronę, pozostawiając po sobie pustkę, ból i przerażenie. Wszystko, co do tej pory było „pod ręką” i mniej lub bardziej świadomie można było z tego korzystać, nagle gdzieś się gubi, traci na wartości, przemienia w coś innego lub po prostu przestaje istnieć. To bardzo, ale to bardzo nieprzyjemny, wręcz przerażający stan. Niektórzy doświadczają go nagle, jak ktoś niespodziewanie wrzucony do basenu, inni trochę wolniej, teoretycznie bowiem wiedzą, co ich czeka, jeszcze inni udają, że to ich nie rusza, lub zaprzeczają, jakoby cokolwiek ich bolało.

Osobiście nie wierzę, żeby można było przez rozwód przejść bez bólu. Jestem przekonany, że tam, gdzie na początku była miłość (emocjonalne zaangażowanie, jakiekolwiek oczekiwania i wyobrażenia dotyczące wspólnej przyszłości), w trakcie rozwodu pojawia się we wszystkich odcieniach i natężeniach złość, smutek i cierpienie związane ze stratą. Stratą w najszerszym tego słowa znaczeniu. Stratą osoby, stratą pewnego porządku świata, wartości, stratą nadziei na spełnienie pragnień, stratą dobrego myślenia o sobie, stratą w opinii innych czy utratą zaufania do jednej osoby lub w ogóle ludzi. Każdy z nas jest niepowtarzalną, jedyną w swoim rodzaju osobą i dlatego wymienienie wszystkiego, co możemy uznać za naszą stratę, jest niemożliwe.

Na liście najbardziej stresujących zdarzeń w naszym życiu rozwód zajmuje drugie miejsce, po śmierci jednego ze współmałżonków. To oczywiste, ale warto pamiętać, że rozpad małżeństwa bardzo silnie przeżywają nie tylko sami współmałżonkowie albo przynajmniej jedno z nich, ale również ich dzieci. Uogólniając, można powiedzieć, że rozwód jest częściej doświadczeniem negatywnym dla dzieci niż dla dorosłych. Zależność dziecka od rodziców oraz naturalna niedojrzałość dzieci wzmagają ich podatność na zranienie, jakim są opuszczenie, rozdarcie i brak poczucia bezpieczeństwa. Dotyczy to zwłaszcza tych dzieci, dla których po rozwodzie jedno z rodziców pozostaje w ogóle niedostępne. Im lepiej dorośli poradzą sobie z rozwodem, tym mniej ucierpią ich dzieci. Im mniej przedłużających się awantur, urazów, złości, manipulacji, a więcej po rozwodzie współdziałania w wywiązywaniu się z obowiązków rodzicielskich, tym mniej stresów dla dzieci.

O rozwodzie można pisać z wielu perspektyw. Inaczej widzi go osoba opuszczona, inaczej odchodząca, a jeszcze inaczej dziecko. Z perspektywy teściów, przyjaciół czy znajomych wygląda jeszcze inaczej. W książce tej najczęściej będę przyjmował perspektywę osoby opuszczonej. Zdaję sobie sprawę, że jest to pewne uproszczenie, ale decyduję się na nie. Zakładam, że opuszczony to ta osoba, która nie chce rozwodu, jest zaskoczona wizją rozstania, osoba, która pozostaje „na starych śmieciach” i jest zmuszona do ułożenia sobie życia na nowo.

Dla ułatwienia i przejrzystości tekstu zastosowałem w zasadzie jedną formę gramatyczną – przyjąłem, że taką osobą jest kobieta. Dlatego do niej najczęściej będę się bezpośrednio zwracał. Zdaję sobie sprawę, że wskutek takiego uproszczenia mogę zostać posądzony o ignorancję i stronniczość. Aby tego uniknąć, muszę złożyć pewną deklarację: uważam, że nieprawdą jest, jakoby osobami „wychodzącymi z małżeństwa”, dążącymi do rozwodu, czyli odchodzącymi, byli wyłącznie mężczyźni, a opuszczonymi kobiety. Dlatego pomimo formy żeńskiej, jaką przyjmuję najczęściej, nie jest to książka tylko o kobietach i dla kobiet. Jest to książka również o mężczyznach i tym samym dla mężczyzn. Wszędzie w tekście w miejsce form żeńskich, takich jak: „powinnaś”, „czułaś”, „myślisz, że to go…”, „pozostałaś”, „mamo”, można wstawiać odpowiednią formę męską, taką jak: „powinieneś”, „czułeś”, „myślisz, że to ją…”, „pozostałeś”, „tato”.

część pierwsza

MAŁŻONKOWIE

1. Zanim zapadnie decyzja

Rozstanie i rozwód nigdy nie następują nagle. Osoby, które doświadczyły tego zdarzenia, często mówią, że rozwód spowodował w ich życiu co najmniej dwuletni bałagan. Niekiedy okres owego specyficznego bałaganu w życiu trwa jeszcze dłużej, a niektórzy skutki rozwodu w postaci braku stabilizacji emocjonalnej odczuwają do końca życia. Bywa oczywiście i tak, że rozwód nie wywołuje bardzo silnych przeżyć i staje się mało ważnym epizodem w życiu człowieka. Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy rozstają się małżonkowie, którzy zawierali związek bez głębszego zaangażowania uczuciowego, może z przypadku, a czas trwania ich małżeństwa nie był długi.

W twoim małżeństwie pewnie tak nie jest. Poznaliście się dawno temu, małżeństwem jesteście od ładnych paru, a może nawet parunastu lat. Układało się różnie. Raz lepiej, raz gorzej, jak u wszystkich. Może już od jakiegoś czasu nie byłaś zadowolona z paru rzeczy, ale nie były one aż tak ważne. Poradziłaś sobie z tym, postanawiając nie zwracać na nie uwagi, zapomnieć lub przyzwyczaić się. Ale… może od jakiegoś czasu czujesz się coraz bardziej nieswojo, samotnie w swoim domu, z mężem. Nie chcesz mu o tym powiedzieć. Myślisz, że to go nie zainteresuje, że powie, że przesadzasz. Czujesz, że nie chce twojej obecności tak jak kiedyś. Coraz mniej z tobą rozmawia, coraz rzadziej mówi ci co robi, co czuje, czego chce. Jest jakiś dziwny, nieobecny, kiedy razem jecie kolację. Tak jakby był gdzieś indziej. Innym razem nagle zaczyna się spieszyć, przypomina sobie o ważnym spotkaniu i niespodziewanie wychodzi. Zdawkowy pocałunek i słyszysz:Nie czekaj na mnie, wrócę późno.

Albo może jest inaczej. Może coraz częściej mówi o niej. Ciągle gdzieś się z nią spotyka, kino, wizyty pod byle pretekstem. A może jeszcze inaczej…

Tak czy owak czujesz, że coś się dzieje. Coś niedobrego.Ale to niemożliwe, żeby on mógł coś zrobić przeciwko nam, przeciwko mnie -myślisz.

Coraz częściej dochodzi do spięć, kłótni i awantur z byle powodu. To przykre, ale zaczynasz bać się takiego jego zachowania. Nie rozumiesz o co chodzi.Może to przeze mnie -myślisz.

Czujesz się coraz bardziej zagubiona, zmęczona i samotna. Coś podejrzewasz, ale mówisz sobie, że to niemożliwe, żeby cię zdradzał. Ganisz się za ten pomysł i mówisz sobie, że to pewnie twoja obsesja.

Przypominasz sobie, że niedawno odmówił kochania się z tobą. Powiedział, że jest zmęczony. Sytuacja zaczęła się powtarzać. Albo jest zmęczony, albo nie ma ochoty… W dodatku nie chce nic zrobić, aby coś się zmieniło, a ty boisz się o tym rozmawiać.

Jest coraz gorzej. Czujesz, że to ty powinnaś coś zrobić, ale boisz się zrobić cokolwiek. Jesteś wściekła na siebie i na niego. Czujesz bunt, lęki bezsilność.Dlaczego nic nie robię?– pytasz samą siebie.Dlaczego nic nie robię?– pytasz się coraz częściej. Czujesz jego obojętność i to jest najgorsze. Aż wreszcie to, co przeczuwałaś, podejrzewałaś, czego się domyślałaś, staje się faktem, który do ciebie dociera. Może ktoś ci to powiedział, może przyłapałaś ich, a może on nagle zniknął z domu i zadzwonił, że jutro przyjdzie po resztę rzeczy. Nieważne, jak to się stało. Ważne, że czujesz, jak rozpadasz się, jak umierasz, zamykasz się w sobie. To przecież niemożliwe, żeby człowiek przeżył podobną rozpacz, upodlenie, ból, strach, to niemożliwe, żeby ON. To nierealne. Tyle kłamstw. Dlaczego ona?

Dlaczego…?To podłe, ohydne– mówisz sobie i czujesz się sponiewierana, opluta, wyśmiana. Czujesz się tak, jakbyś zapadała się w bagnie, i to śmierdzącym. Walczysz, buntujesz się. Innym razem pojawia się pustka, bezsilność. Zastanawiasz się, po co tak cierpisz, dlaczego tak się stało. Świta nadzieja, że możesz wpłynąć na jego decyzje, że przecież on nie może nie liczyć się z tobą, twoimi uczuciami. Wtedy postanawiasz, że będziesz walczyła, że…

Ale to nie takie proste. Nie możesz pracować. Nie możesz normalnie żyć. Wszędzie, w domu, w pracy, na ulicy, w autobusie, na wycieczce, przy pomaganiu dzieciom w lekcjach, przy zmywaniu naczyń, podczas wieczornej kąpieli, cały czas tylko o tym myślisz. Odczuwasz, że to koszmar. Czujesz straszny ból i lęk przed przyszłością. Czujesz się tak oszukana, okłamana, że odechciewa ci się wszystkiego, a zwłaszcza walki o niego, o was. Marzysz, żeby przestało boleć.Ale co z dziećmi?– myślisz. -Co powiedzą inni?

Dlatego chętnie wierzysz w przysięgi, zapewnienia, że wszystko już minęło. Nie wiesz, czy to prawda, czy nie, ale…

Przegadane noce, płacz. Nie rozumiesz, co tak naprawdę się dzieje. Już w nic nie potrafisz uwierzyć. Może modlisz się do Boga, żeby pomógł ci w coś uwierzyć, być czegoś naprawdę pewną. Intuicja i instynkt podpowiadają ci, że oni się spotykają, ale nie masz na to żadnych dowodów. Myślisz sobie, że jeśli nadal się z nią spotyka, to dlaczego jest z tobą. Nie rozumiesz tego. Ale próbujesz to sobie jakoś poukładać. Zaczynasz się zastanawiać, czy to tylko seks. Myślisz sobie:Ona pewnie utwierdza go w jego poczuciu męskości, pozwala czuć się silnym, zdecydowanym facetem. Nie stawia warunków, niczego nie wymaga, nie ma pretensji, akceptuje to, co jest. Nie to co ja. Ja chcę, żeby on…, żeby on nie…

Okropne jest to, że pozornie żyjecie normalnie razem, owszem, bez seksu (czasem nawet dochodzi do prób, ale coraz rzadziej). Zastanawiasz się, co ty tu robisz. Cały czas masz nadzieję, że to się skończyło. Zawsze jednak zdarza się coś, co przemawia przeciwko temu.

Bardzo cierpisz.Czy to rzeczywiście tak trudno uporządkować sobie życie?– stawiasz sobie pytanie, po czym mówisz sama do siebie:Niech coś wreszcie zrobi, niech się z nią rozstanie.A tymczasem uważasz, że musisz grać przed rodziną, że wszystko jest w porządku. Czujesz, jakie to trudne.

Nadchodzą pierwsze święta. Ze zdziwieniem spostrzegasz, że to trwa już tak długo. Jest ci ciężko: bez niego źle, z nim też okropnie. Wszystkie złe wspomnienia ożywają. Zamykasz się w sobie, cały czas czujesz się oszukiwana. Wiesz, że stale o niej myśli. Może zastanawiasz się, kim ona jest w jego życiu, że jest tak ważna. W czym jest lepsza od ciebie.

Nie wiesz, kto wygra, kto przegra. Masz poczucie, że tracisz czas, że jest coś chorego w tym wszystkim. Może jesteś przekonana, że człowiek dorosły musi w końcu postanowić, czego chce, musi się na coś zdecydować. Zaczynasz być niespokojna, czujesz bowiem, że powinnaś coś z tym zrobić. Ale nie wiesz co, nie wiesz jak.

Wiesz na pewno tylko to, że powinnaś zareagować na fakt, że w jego życiu nie jesteś najważniejszą osobą, że dla niej jest w stanie ryzykować tak wiele.

A może u ciebie jest tak:

Kiedy